jak wiadomo mentalnie tudzież emocjonalnie (mam nadzieję, że chociaż przynajmniej nie intelektualnie) zatrzymałam się na poziomie 16 lat.
załóżmy, że uzdrowię wewnętrzne dziecko, wybaczę sobie WF i zafiksowanie na przeszłosć itd.to będą kamienie milowe, już to czuję, bo dziecko czuje się trochę lepiej a i zauważenie wsparcia manifestuje się w większym komforcie psychicznym.
czy wtedy będę zdrowa 16 latką, czy też w tempie ekspresowym dojrzeję emocjonalnie do wieku lat 32? a może będę potrzebowała mieć jakieś doświadczenia żeby dojrzeć do rzeczywistego wieku? Czy w takich przypadkach po przepracowani traum, lęków itd człowiek nagle staje się taki jaki powinien być i coś mu samo zaskakuje, te doswiadczenia pojawiają się jakby same (które świadczą o dojrzałości)?
Nie wiem czy dobrze wyrażam o co mi chodzi. może pytanie takie stąd, że wg mnie czas jest linearny. a ponoć to koło. zresztą czuję, że zataczam koło, w sumie całe życie kręcę się w kółko, no ale to juz inny temat.