mam pytanie odnośnie tego jak się zachowuję w towrzystwie innych osób
od długiego czasu wiem,że głęboko, wewnętrznie ( nerwica itp.) coś jest ze mna nie tak, ale było to w środku - na zewnątrz zawsze byłem duszą towarzystwa, mój mózg pracował tak,że zawsze miałem setki tematów do rozmowy i wychodziło to naturalnie, na pełnym luzie czułem się " na zewnątrz", wśród ludzi
teraz kiedy znowu wróciłem do regularnych medytacji i codziennych afirmacji (przerabiany temat przebaczenia) cos we mnie zmieniło i mi się to nie podoba, właśnie zauważyłem,że w towarzytwie jestem na maksa spięty, nie wiem co powiedzieć, jak cos mówię to tak jakby przechodziło to przez wielką gulę , którą mam w środku - automatycznie pojawia się myśl,że te praktyki medytacji i afirmacji mi szkodzą, bo przecież wcześniej byłem wyluzowany - teraz boję się,że to utracę,że stane sie poważny i utracę ten luz , cześto taki dziecinny,ale sprawiający mi jakąś tam przyjemność
co z tym zrobić? (pewnie chodzi troche lub bardziej o to ,że tematy zostały wywołane do tablicy i dlatego śmierdzą i jest nieprzyjemnie,bo chcą sie wydostać jak poprzez porodu i dlatego zrobił sie taki zator, ale może coś jeszcze??)