Marcin i Karina,
Z tego co uczono mnie na temat psychopatii, to psychopata po prostu nie ma uczuć wyższych ani empatii. Wynika to z predyspozycji genetycznej i ewentualnych czynników środowiskowych, które mogą tę psychopatię "włączyć".
Niewinność niekoniecznie musi być duchowym odczuciem. Niewinność to tylko wolność od poczucia winy, a można się czuć jak najbardziej niewinnie po prostu postępując sprawiedliwie i zgodnie ze swoim (całym!) systemem wartości. U psychopaty, ten system wartości jest po prostu mniejszy i prostszy, bo jest tylko on (jedyna żyjąca istota) i "owce."
Psychopata nie musi być destruktywny. Jeśli jest mało inteligentny to oczywiście może być, ale bardzo inteligentny (a tacy są już cholernie niebezpieczni, ale w zupełnie inny sposób) będzie robił wszystko co trzeba, aby się wpasować. W oparciu o zwykłą zimną kalkulację. Ale, jeśli się okaże że to się bardziej dla niego opłaca, zabije swoją żonę bez mrugnięcia okiem. Zazwyczaj jednak będzie się bardziej opłacało być najlepszym mężem pod słońcem, przynajmniej na zewnątrz.
Podobno wśród iluś wyżejrozwiniętych zwierząt stadnych jest około 2% psychopatów, czy "drapieżników wewnątrzgatunkowych."
Aha, i jakakolwiek terapia dla psychopatów jest skazana na porażkę, bo tylko uczy ich jak skuteczniej manipulować innymi ludźmi. Z tego co wiem, ten stan jest nieuleczalny, bo i dlaczego miałby być -- dla osoby która nie potrafi doświadczać uczuć wyższych, wyleczenie byłoby równoznaczne ze związaniem sobie rąk. Po prostu stałby się słaby, jak jedna z owiec.