Nie wiem dlaczego mi przychodzi też praca z wszelkimi grupami AA i tym podobne.
Szczerze polecam nawiązanie kontaktu z takimi grupami (grupą).
Ja byłam na dwóch spotkaniach grupy AŻ (Anonimowych Żarłoków) i śmiało mogę powiedzieć, że było to jedno z mocniejszych doświadczeń na mojej ścieżce RD.
Takiej akceptacji (a nawet śmiało można powiedzieć, że miłości) od obcych w sumie ludzi nie doświadczyłam nigdy, ani też nigdy nie czułam w stosunku do innych czegoś takiego, jak tam. Już na I spotkaniu. Poza tym tak łatwo przychodzi tam zmierzenie się z własnym wstydem. Po takim dośw. człowiek już nie jest taki sam

U mnie jeszcze dodatkowo mocno wyczyścił się wtedy temat związku z Bogiem. Bo w sumie praca w takiej grupie polega na poddaniu się Bogu, a zatem najpierw trzeba sobie ustalić, komu mam się poddawać (że Bogu w sobie itd.). Te grupy opierają swoje działanie na zasadach mocno duchowych. Nawet nie chodząc na spotkania warto sobie o tym poczytać i zastosować (jeśli coś takiego się podoba).
A sama idea integracji "swojej ciemnej zwierzęcej strony" (jak to ujęła Karina), też jest świetna. W przyznawaniu się do tego, że "jestem alkoholikiem", czy "jestem żarłokiem" (itd.) chodzi właśnie o to, żeby pamiętać, że aż do oświecenia mamy Ego, które – jeśli się go nie akceptuje, nie zauważa – może sprowadzić na manowce. Że warto poddać Ego Bogu w sobie.
Jestem wdzięczna za mój nałóg objadania się batonikami, bo dzięki temu doświadczyłam tych wszystkich wspaniałości (choć czasem było bardzo nieprzyjemnie, zwłaszcza gdy miałam wywałki na temat Boga ;p)

Mnie wystarczyły 2 spotkania do załatwienia "swoich spraw". Ale myślę, że to kwestia indywidualna, jak się spodoba, to można sobie pochodzić dużo dłużej

Aha, ja nie poszłam tam po to, żeby zlikwidować nałóg. To dla dużo mniej istotna kwestia. Zresztą poszłam tam w czasie, gdy przestałam w ogóle czuć pociąg do słodyczy i wcale ich nie jadłam, hihi (tak na marginesie: pociąg po jakimś czasie wrócił, ale już dużo mniej intensywny).
Poza tym jestem zdania, że jeśli wyczyszczę przyczyny, to nałóg sam odpadnie. I faktycznie tak się dzieje
Co innego pociągało mnie w tych grupach. I miałam nosa, bo - tak jak pisałam - te spotkania wiele mi dały

Karina, na Twoje specjalne życzenie

) zamieszczam mój portret:
1. Dzieciństwo – 17 Gwiazda
2. Wiek średni – 11 Moc
3. Wiek dojrzały – 1 Mag
4. Podświadomość – 6 Kochankowie
5. Świadomość – 12 Wisielec
6. Nadświadomość – 18 Księżyc
7. Misja do wykonania – 7 Rydwan
8. Dary jakie otrzymujemy by wypełnić misje – 7 Rydwan
9. Kim byłam w poprzednim wcieleniu – 6 Kochankowie
10. Co robiłam – 10 Koło fortuny
11. Karmiczne zadanie – 4 Cesarz
12. Karta harmonii psychicznej – 14 Umiarkowanie
13. Wewnętrzna analiza osoby, z czego zrezygnowała, co ukrywa – 19 Słońce
14. Jak jest odbierana na zewnątrz – 9 Pustelnik
15. Sposób odpracowanie karmy – 13 Śmierć
17. Punkt komfortu karmy –0 Głupiec
18. Jak pracować z misją na obecne wcielenie? 11 Moc
Heh, mam nadzieję, że w niczym się nie pomyliłam:D
Wszystko jest dla mnie w miarę jasne, poza tym Księżycem reprezentującym nadświadomość. Na pewno chodzi o intuicję, ale co z resztą opisu karty?
No nic, poczekam, może za jakiś czas inspiracja przyjdzie sama
