Autor Wątek: pamięć poprzednich wcieleń vs wielkie żarcie:)  (Przeczytany 1208 razy)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-06, 20:19:21 »
no to niedobrze.
Czosnek i sosy to pyszna rzecz.
Sprawdź to w medytacji...

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-06, 20:17:29 »
kurcze, a ja z poprzednich wcielen mam wstręt do cebuli, czosnku, dziwnych sosów, przypraw i większości warzyw uważanych za zdrowe. podobnie jak do mięsa tłustego. mam odruch wymiotny po nich i mega wstręt mnie bierze na mysl ze miałabym to zjeść. jestem niejadkiem od dzieciństwa i aż mi wstyd, bo zawsze mam problem wśród ludzi. ciekawe skąd.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-05, 13:02:18 »
A ja mam napady takiego żarcia czasami, że to też musi być karmiczne.

Czy znacie kuchnię azjatycką?
Ale chodzi mi o autentyczną, nie taką z supermarketu?
Bardzo lubię ich sosy, np. sangan, kangendżan, gochujan.
Wspaniałe.
 

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-07-21, 16:36:02 »
W grecji piło się sporo wina :)))

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-21, 16:35:16 »
Kurcze ,ja wlasnie uswiadomilam sobie,ze czesto w towarzystwie faceta z ktorym pijemy jakies wino to prawie zawsze mowie:Dionizosie nalej mi wina!!

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-07-21, 16:29:45 »
Mam znajomą którą swędzą sutki kiedy je białe winogrona, a jeszcze bardziej ją swędzą sutki kiedy ktoś ją karmi białymi winogronami :P Mówi że jej się to kojarzy z tym kiedy była dziewczyną do towarzystwa w starożytnej grecji ;)))))

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-21, 16:17:32 »
Anaru

O co chodzi z ta pamiecia poprzednich wcielen a wielkim zarciem??:)

Anaru

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-21, 16:13:55 »
Naszła mnie dziś inspiracja podczas gotowania by zainicjować ten wątek.Może jest więcej takich "karmicznych "kucharzy,
którzy zechcą podzielić się swoimi  karmiczno-duchowymi spostrzeżeniami i przepisami:)

Chcę dziś Was zaprosić do mojej karmicznej krainy skąpanej w słońcu i zapachu lawendy, tymianku i bazylii
a mianowicie do Prowansji.Kojarzy mi się ona bardzo sielsko, gdyż wiodłam tam spokojne i spełnione życie.
Kiedyś, nie będąc tego świadoma, skleciłam z dostępnych w domu warzyw i przypraw potrawę,a w krainie,
z której się wywodzi, nazywa się ratatouille czyli z polska mówiąc ratatuj:)Jest to bardzo prosta i smaczna potrawa, gotowana
przez chłopów głównie, ale niech Was nie zwiodą jej chłopskie korzenie, ponieważ ratatuj jak cała Prowansja jest
bardzo aromatyczna,apetyczna i przepełniona słońcem:) W internecie można znaleźć całe mnóstwo jej wariantów, ale podzielę się
z Wami moim autorskim i takim jak pamiętam go z poprzednich żywotów.

Składniki:
-1kg cukinii(najlepiej, mniejsze bo mają miękką skórkę i nie są gorzkie),
-po 500g papryki kolorowej czyli 500g zółtej, 500g zielonej, 500g czerwonej i 500g zielonej,
-5 ząbków czosnku,
-oliwa z oliwek extra virgine,
-300g cebuli,
-sos pomidorowy włoski ok. 500ml lub 1kg całych dojrzałych pomidorów najlepiej z własnego ogrodu, a jeśli takich nie
ma to sos włoski(dostępny w Lidlu),
-ziółka najlepiej świeże: bazylia, tymianek,oregano,rozmarym albo mieszankę suszonych ziół prowansalskich,-
-sól.

Cukinię myjemy kroimy w plasterki o grubośći 5mm wraz ze skórką, jak jest starsza i duża to obieramy ze skórki i kroimy w
kostkę. Smażymy na oliwie(od biedy może być olej słonecznikowy),najlepiej dość wysokim garnku o grubym dnie by warzywa
nie przywierały.Smażymy tak długo aż zmięknie. W między czasie kroimy w paseczki paprykę o podobnej grubości jak cukinia.
Smażymy na patelni na oliwie tak długo zmięknie, może być lekko al dente, wrzucamy do garnka z cukinią i gotujemy.
Potem podsmażamy cebulę na oliwie lub na maśle klarowanym(nadaje niepowtarzalny smak całej potrawie) i podsmażoną
wrzucamy do garnka z cukinią i papryką. Dodajemy czosnek i gotujemy aż wszystko ładnie zmięknie. Dodajemy posiekane albo
suszone zielsko, sos pomidorowy. Gotujemy kilkanaście minut(uwaga na przywieranie warzyw do dna) i mieszamy całość od czasu do
czasu.Na końcu dopiero solimy i zamykamy smak.Gotujemy jeszcze z 15-20 min. Jemy z chlebem, bułką lub makaronem, bosko smakuje
zapieczone z makaronem pene i serem na wierzchu.Ilości składników można modyfikować, ja przeważnie robię jeden wiekszy garnek,
bo mały rondelek to dla nas stanowczo za mało. Można ratatuja zagotować i włożyć do wyparzonych słoiczków i przechowywać w
lodówce by mieć coś pod ręka na szybki obiad o ile się ostanie:P Najlepiej smakuje następnego dnia jak wszystkie składniki
się przegryzą.

Voila & bon appetit!