Ja obserwuję, że dla mnie materiał, z jakiego jest wykonane wahadło, jest ważny. Bardzo dobrze reaguję na wahadła mosiężne - i te pracują rewelacyjnie. Pulsują aż taką ciepłą energią. Jeśli zaś biorę do ręki wahadło aluminiowe, to w zasadzie nic nic czuję, jakby nie działało, i czuję od niego taką chłodną energię. Czyli może mosiądz rozgrzewa, a aluminium chłodzi?
Zauważyłem również, że jakoś lepiej czuję się z wahadłami mosiężnymi dużymi, ale nie mega dużymi - te mega duże wahadła jakoś mi nie leżą, przynajmniej na ten moment. Czuję, że więcej zrobię pożytecznego wahadłami dużymi, aniżeli mega dużymi.
