Sylvia
Ależ ja Ciebie i te badania rozumiem. I po przemyśleniach nawet potwierdzam, że we współczesnym świecie mogą one być przydatne.
Co mnie skłoniło do docenienia ich?
Otóż prowaziłem na FB dyskusję w grupie, gdzie pisze mnóstwo lekarzy i studentów medycyny podpuszcznych przez swych wykładowców. Ich celem jest walka z zacofaniem i ceiemnotą!
Otóż, dyskutuję ze świerzo upieczonym lekarzem, a on mi wyjeżdża z żądaniem, żebym mu przedstawił wyniki badań naukowych nad leczniczymi właściwościami ziół! Bo on przekopał angielski internet i nie nic nie znalazł. Znaczy, nie ma! Zadałem mu proste pytanie, czy zna prace prof. Ożarowskiego, które w Polsce ukazały się w SETKACH tysięcy egzemplarzy? I tu okazało się, że NIGDY o kimś takim nie słyszał! O innych ksiązkach z zakresu ziołolecznictwa też nie. Prędzej by był gotów uwierzyć w jednorożce, niż w to, że polskie ziołoecznistwo stoi na najwyższym światowym poziomie!