Mariusz
Wydawało mi się, że dajesz przykłady odmowy opatentowania czegoś, co działa.
Patentowanie czegoś, co nie do końca zostało sprawdzone, też się zdarza. Chodzi o to, żeby uprzedzić ewentualną konkurencję. Słabą stroną takiej praktyki jest fakt, ze to SPORO kosztuje! A więc nie jest zabawą dla samotnych amatorów.
W przypadku opisywanej broni nie ma powodu, by jakąś konkurencję uprzedzać. Wrogowie takimi p[atentami się nie przejmują. Podobnie jak WSI nie przejęły się procesem patentowania zderzaka Łągiewki i wywiozły dokumentację do Izraela, gdzie zderzak został opatentowany przez zupełnie kogo innego.
Na rynku patentów dochodzi do wielu nadużyć i afer. Jak ktoś zainteresowany, może łatwo znaleźć informacje.