To chyba tak zwykle jest, że jak się wraca z wczasów, gdzie było codziennie uzdrawianie, czy to sesje, węzły, sesje oddechowe i medytacje, a do tego jakiś taki spokój życia na co dzień, bardziej świadomi, oczyszczeni ludzi, to potem jest małe zderzenie z rzeczywistością. U mnie przynajmniej tak było, że przyjechałam zrelaksowana w fajnym nastroju, a jak pojechałam drugiego dnia rowerem w miasto, to jakoś przyjechałam do celu rozdrażniona nieźle, chodzi o to, że miałam taki kontrast tych wszystkich ludzi na ulicach i zaczęło mnie to drażnić.
Postanowiłam praktykować codzienny reberthing i medytacje:-)