jakie ludzie mają poplątane koleje losu , tak mnie naszło przy okazji czytania tego artu o syndromie zdrady ,
dopóki człowiek ulega odzwierzęcym cechom ( np. zależności od grupy bez której się zginie, podporządkowania samcowi alfa, lęku o przetrwanie itp.) , jednocześnie przejawia cechy interesowności ludzkiej oraz co niektórzy otwierają się na wpływy i poziomy duchowe i Boskie to wypadkowa tego będzie dość złożona:
człowiek kierowany przez programy instynktu będzie inaczej określał swój "interes", (będzie w pełni zwierzęco zależny od ważnych dla niego grup, osób, i wraz ze zmianami w grupie będzie odpowiednio do tego ustawiał i czuł z tego zadowolenie), od tego który jest bardziej ludzki w swych pragnieniach i ograniczeniach, a już zupełnie inaczej patrzy na to ktoś kto oczyścił się w dużym stopniu z tych niższych wpływów, uwarunkowań i ograniczeń, a wtedy jego jednoczenie się z Bogiem będzie przez wielu odbierane jako zatracenie siebie i zdrada swoich ( i często ich) interesów,
oprócz tych przyczyn które np. w sytuacjach zagrożenia, stresu, lęku o przetrwanie, znalezienia się pod wpływem grupy albo partnerów z okresów zwierzęcych, albo innych w których odpalają się ludziom mniej lub bardziej programy z "niższej półki", czasem prowadzące do całkowitego zaprzeczenia temu do czego dotychczas się dążyło i "cofnięcie w rozwoju", spotyka się też ludzi którzy zdają się być zupełnie inni z innego powodu - może to być skutek przejęcia kontroli przez inne dusze, niektórzy nazywają to wymianą duszy, inni włamaniem na poziomach Ducha