Zrobiłem większość mebli do mojego mieszkania co jest moim życiowym osiągnięciem.
Projekty mebli uprościłem maksymalnie - większość jest przykręcana kołkami rozporowymi do ścian - w sam raz na okoliczność trzęsienia ziemi ;-)) Dzięki przykręceniu do ścian niektóre meble nie mają tylnych ścianek bo ściany mieszkania pełnią funkcię przegród - uniknąłem tym samym kłopotu ze zbierającym się kurzem za meblami jak to jest z typowymi meblami.
Od początku:
W przedpokoju zrobiłem szafę z drzwiami przesuwnymi, wewnątrz szafy na podłodze zrobiłem przegrody na buty. Na jedne z drzwi przesuwnych zamocowałem lustro. Naprzeciwko szafy zrobiłem ławeczkę z oparciem. Mechanizm drzwi przesuwnych - najtańszy jaki mieli w sklepie z akcesoriami meblowymi, sprawdza się do dzisiaj. Do tego dociąłem szlifierką kątową listwy ozdobne nakładane na krawędzie płyt wiórowych. Materiał mebli - płyt wiórowe 16mm.
Salon z kuchnią -wydał mi się zbyt duży więc wymurowałem własnoręcznie ścianę z bloczków betonowych dzieki czemu powstała garderoba - ściana tejże garderoby wyszła mi pionowo ale tynk już położyłem niestety niezbyt równo :-/ Gładzią to później podrównałem ale widać dopiero pod odpowienim kątem, że troszkę krzywo tynk leży.
Blat kuchenny jest z płyty HPL. Wyciąłem w nim dwa otwory - na zlew oraz na kuchenkę elektryczną. Szafki, te wiszące i stojące, oczywiście skręciłem własnoręcznie i nawet zrobiłem im plecki z cienkiej płyty, żeby wyglądały bardziej profesjonalnie.
Z szufladami się męczyłem ale jakoś wyszło. Na pierwszy rzut oka wygląda to równo, po bliższym przyjrzeniu widać nierówności. Nobody's perfect.
Pod telewizor szafka kręcona, a jakżeż, do ściany na 4 nóżkach.
W garderobie zrobiłem szafę z trzema drzwiami przesuwnymi. No tutaj musiałem wezwać do pomocy tatę bo do ustawienia na wspornikach mocowanych do ściany kilku płyt wiórowych szerokich na ok. 70cm a długich na ponad 2,5m zabrakło mi sporo obwodu w bicepsach ;-)
Przy kuchni stoi prosty stół mojego projektu (jak i ja prosty jestem ;-) blat zaokrąglony w rogach z dokręconymi, oczywiście przeze mnie, czterema nogami w chromie.
W pobliżu mebli wypoczynkowych stoi identyczny stół tylko jego nogi dociąłem szlifierką kątową aby ten był stół niższy. Meble wypoczynkowe są wypełnione granulatem - dopasowują się do ciała co jest fajne :-) Mam taką kanapę, dwa fotele, podnóżki, poduszki. Takie meble są tanie, lekkie i wygodne. Jedna osoba łatwo może przenieść nawet kanapę.
Sypialnia - stelaż pod materac leżący na podłodze skręciłem z kantówek (desek)- deski pociąłem w domu własnoręcznie szlifierką kątową zanim pomyślałem, że dociąć deski przecież mogli w markecie budowlanym - tak bardzo zapaliłem się do pomysłu żeby je osobiście pociąć :-b Stosowałem tarczę do cięcia metalu - pyliło jak diabli - nie róbcie tego w mieszkaniu (!) a ciąć piłą ręczną tylu desek nie chciało mi się.
Szafa na ubrania wykonana w technologii jak ta w przedpokoju.
Pracownia/ biblioteka - tutaj skręciłem 4 szafki na ściany z prostym mechanizmem otwierania. Na całej ścianie naprzeciw zamocowałem półki na książki za czterema drzwiami przesuwnymi. Półki na książki to płyty wiórowe na wspornikach mocowanych do ściany a więc mój standardzik. Dziur na tej ścianie nawierciłem nieco ponad dwieście bo każdy wspornik jest mocowany trzema kołkami rozporowymi - dlatego wierciłem dwa dni bo mi było szkoda sąsiadów :-b
Stół roboczy stanowi blat z dwóch skręconych płyt wiórowych o wymiarach 80x224cm na 5 chromowanych nogach - cud, że ten stół zmieścił się do windy bo bym go musiał chyba dźwigiem wciągać na 4 piętro ;-). Pod nim zrobiłem ruchomy wózek na drukarkę.
Jest też wisząca szafka - kratka na płyty CD oraz druga na filmy DVD.
WC - Zrobiłem szafkę nad umywalką i naprzeciwko drugą, we wnęce nad pralką. Umywalkę i baterię zamocowałem, zaizolowałem samodzielnie tak na czuja - oczywiście działa do dzisiaj i ma się rozumieć nie cieknie.
Łazienka - by zaizolować brodzik poszedłem w koszty i zastosowąłem masę izolacyjną taką jak do basenów z wtopioną siatką szklaną na podłodze i w dolnej części na ścianach. Ściany brodziku wyłożyłem tadelaktem - marokańskim tynkiem szlachetnym. Chciałem położyć go na gładko wyszło mi jak klepisko na ścianie co wygląda tak dziwacznie/ oryginalnie, że aż nie potrafię się o to złościć sam na siebie. Jestem pewny, że takiego czegoś nie ma nikt w moim mieście a może nawet w tym kraju ;-) Dlaczego nie kładłem płytek w brodziku? Bo wszyscy robią płytki no to u mnie jest oryginalnie bo tadelakt.
Prosta zasłonka na ramie z przeźroczystej folii nad brodzikiem (chyba już pisałem że uważam się za prostego człeka ;-). Oczywiście jest też umywalka i dwie szafki wiszące na ścianie.
Wnoszenie płyt wiórowych na 4 piętro klatką schodową to osobny rozdział z surwiwalu miejskiego. Pamiętam jak mi ręce omdlewały od dźwigania tych kilkunastu płyt wiórowych :-b Oczywiście nająłem pomocnika do dźwigania - sam nie dałbym rady.
Wszystkie te meble projektowałem i wykonywałem ponad rok - tak długo zeszło bo pracowałem najchętniej w soboty i to nie w każdą, czasem w niedziele jak miałem wenę. No i wieczorami w tygodniu ale różnie z tym bywało.
Płyty wiórowe wszystkich mebli rozrysowałem najpierw w programie architektonicznym - z zawodu jestem architektem. Meble skręcałem na konfirmaty 7cm. Niektórzy jak widzą moje meble to nie wierzą, że to moje pierwsze i jedyne meble jakie w życiu zrobiłem. Oszczędziłem mnóstwo pieniędzy na robociźnie - zapłaciłem tylko za materiał i jego pocięcie na wymiar oraz okleinowanie krawędzi płyt.
Balkon - położyłem warstwę spadkową i na nią izolację przeciwwodną z wtopioną siatką szklaną - na izolacji nie oszczędzałem.
Płytki położyłem dość równo (choć nie wyszło idealnie), spadek zachowałem odpowiedni. Balkon niestety ma w rzucie kształt jak wahadło ATL (ta jego cylindryczna wersja ze stożkiem) więc miałem jazdę z docinaniem płytek szlifierką kątową co było fajne choć pyliło jak nie wiem co.
Aby dokonać tego wszystkiego co opisałem powyżej to oprócz determinacji i pewnej (niezbyt dużej) wiedzy budowlanej konieczna jest wyobraźnia przestrzenna bo doświadczenia w skręcaniu mebli nie miałem żadnego i większość rzeczy musiałem sobie wyobrażać/ rysować zanim je wykonałem.
Moja satysfakcja z wykonania mebli - bezcenna :-)
P.S. Jeśli chodzi o kładzenie gładzi na ścianach/ malowanie ścian/ układanie posadzki to zdałem się na wykwalifikowaną ekipę - jakoś moja pśka nie paliła się do tego typu prac. Skręcanie mebli wydaje jej się proste bo kojarzy się z budowaniem z klocków.
P.S.S. Nie czuję się ekspertem w tym co zrobiłem - raczej jak jakiś pasjonat, projektowałem/ robiłem te meble dzięki pasji wypływającej ze mnie i tym nadrabiałem braki w doświadczeniu.