Autor Wątek: Kącik wdzięczności :)  (Przeczytany 6447 razy)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-04-02, 19:13:12 »
Clint fajnie, że założyłeś ten wątek :)

To i ja się dopiszę :)
Jestem wdzięczna za swoją pracę, bo choć nie jest idealna, to i tak daje mi sporo frajdy :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-02, 18:45:19 »
Clint, ale się to fajnie czyta, jednak energia wdzięczności jest taka cudowna.;)
Jeszcze chyba za mało się skontaktowałam ze swoją krzywdą, bo na ten moment całkiem przysłania mi jakąkolwiek wdzięczność.

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2012-03-30, 18:40:41 »
Clint

To nie całkiem prawda,że wychowanie poszło im kiepskawo...Pomimo wzajemnych dogrywających się intencji wyszedł im  już całkiem znakomity,dziko inteligentny i mądry życiowo facet-tadam!!!

O to jesteś-w całej wspaniałości swego istnienia :-))).

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-30, 18:20:05 »
Zakładam ten temat jako miejsce, w którym możemy podziękować, okazać wdzięczność sobie, Bogu, innym ludziom lub przypadkowemu krzakowi jałowca - to już Wasza sprawa :)

Jak już założyłem ten wątek, to go z miejsca też rozdziewiczę. Pomyślałem sobie, że skoro przez te trzy lata wypisałem tak ogromne ilości negatywnych rzeczy na temat moich rodziców, to teraz - gdy nasze relacje się poprawiły, a mi zeszło całe najeżenie na nich - mógłbym co nieco napisać o rzeczach, za które jestem im wdzięczny. A wdzięczny jestem dopiero teraz, bo wcześniej byłem zbyt zajęty koncentrowaniem się na krzywdach, które mi wyrządzili, aby zauważać te dobre rzeczy.

Jestem wdzięczny mojej mamie za:
- ogromny wysiłek zajmowania się domem, mną oraz moją siostrą, gdy byliśmy dziećmi
- całą troskę, przejmowanie się zdrowiem czy różnymi rzeczami w życiu (wiem, że to samo w sobie jest szkodliwe, ale na jej poziomie świadczy o tym, że przynajmniej nie ma obojętności)
- opiekuńczość i pomoc w drobnych sprawach (w tej chwili właśnie nie ma jej w domu, bo pojechała specjalnie do miasta po siostrę, której uciekł autobus)
- pyszne wypieki, które pichci w co drugi weekend
- spacery z dzieciństwa, które miło wspominam

Jestem wdzięczny mojemu tacie za:
- bycie abstyntentem, co prawdopodobnie przyczyniło się do tego, że też nigdy nie piłem, nawet mimo nacisku rówieśników
- pokazanie na własnej skórze, że w tym kraju można uczciwie się dorobić naprawdę niezłej pensji oraz ogólnie za inspirującą zaradność związaną z pracą
- to, że się mocno zmienił na plus mimo poważnych problemów ze swoimi emocjami, nerwicami, zrąbanym dzieciństwem, itd.
- różne starania, które nie zawsze były udane i dobre, ale były
- za stosunkowo otwarty umysł, gdzie poziom bezmyślnego powtarzania społecznych schematów jest niższy niż u przeciętnego Kowalskiego - nie wciska mi żadnej religii, pozwala abym robił w życiu to co sam sobie wybiorę, do dzieci mnie zachęca, ale nie zmusza. Nie ma żadnego przymuszania do życia zgodnie jego ideałami na zasadzie "tak ma być, bo wydziedziczę", a co najwyżej jakieś wykłady na zasadzie "tak się powinno, ale to twoja sprawa co zrobisz".

Pewnie znalazło by się więcej tych rzeczy, ale z miejsca ich wszystkich nie wypiszę. :P
Jestem wdzięczny obojgu za to, że podjęli się wysiłku wychowania mnie i choć poszło im kiepskawo - jestem wdzięczny za to, że próbowali mimo licznych, własnych problemów. Sam sobie ich wybrałem, więc nie widzę sensu w tym, aby mieć żal za to, że nie potrafili lepiej.