"A dzięki prawu karmy, to rzeczywiście jest sprawiedliwie, choć może być nieco inaczej"
Poslugujac sie tymi kategoriami sprawiedliwosci, winy i kary, to wcale nie musi byc ta "sprawiedliwosc" wymierzona w przyszlosci, po zaistnieniu jakiejs na przyklad zbrodni, bo ktos juz mogl doswiadczyc 'kary' (wyniszczajacych doswiadczen) wczesniej i dlatego jest zwyrodnialym czy sadysta. Tylko ze bedac takim nadal, pieczetuje to dodatkowo zamiast sie wyswobadzac i trudniej mu bedzie z tego wyjsc.
To jest po prostu funkcjonowanie na pewnym poziomie i jest to przyczyną i skutkiem ('karą') w jednym. Popelniajac zbrodnie pierwszy raz jego 'karą' jest to ze pozbawil sie czesci siebie, czystej, niewinnej, pieknej, pozbawia sie dostepu do tej czesci doswiadczen i tego odczuwania. To jedyna i wystarczajaca kara w swietle praw wszechswiata, ale sa prawa spoleczne ktore karza dodatkowo za to (smierc, wiezienie) no i potepiaja co powoduje poczucie winy, ktore pewnie jeszcze bardziej utrudnialoby takiej osobie wyswobodzenie sie ze swoich schorzen. Przypomnialem sobie kiedys zabicie kogos kogo teraz znam i stad moje przemyslenie.
Wiec oczekiwanie ze kogos spotka taka kara (ile osob tyle odpowiednich kar dla takiej osoby) i wiara ze mu sie nalezy to tylko rezultat swojej zasyfionej karmy lub budowanie jej. Nie mowie ze nie nalezy karac przestepcow. Moja wypowiedz jest odn. praw wszechswiata tylko i wylacznie nie wiem jak mozna by je polaczyc z tymi spolecznymi