Lilliole,
słusznie napisałaś: reguły i prawa w miarę poznawania siebie i otwierania się na intuicję i swoje Wyższe Ja stają się niepotrzebne. Chociaż ja ujmę to tak, że odkrywając swoją naturę coraz pełniej poznajemy i rozumiemy boskie prawa. A jak wygląda sprawa dostępu do Wyższego Ja?
Łączność z Wyższym Ja zaburzają negatywne wzorce (przekonania i wyobrażenia). Negatywne wzorce usuwamy rozpoznając je i zastępując je pozytywnymi. Potem przychodzi etap, kiedy możemy działać w ogóle bez żadnych wzorców, opierając się wyłącznie na kontakcie z Wyższym Ja.
W dziedzinie związków problem pojawia się na etapie wprowadzania do podświadomości pozytywnych wzorców. Ludzie słyszą: dobierajcie się, jak chcecie - byleby była harmonia i byleście byli szczęśliwi. Nazwałem to ogólnikiem, gdyż praktyka pokazuje, że to nie wystarcza. Trudno stworzyć pozytywną i sensowną wizję związku nie znając zasad wymiany energii między kobietą a mężczyzną. To tak, jakby komuś nie znającemu zasad budowy domu powiedzieć: zbuduj dom – obojętnie jak, byle był piękny, solidny i wygodny. Można stworzyć fantastyczny projekt, ale okaże się, że czegoś takiego po prostu fizycznie nie da się wybudować. Dlatego często dzieje się tak, że ludzie wyobrażają sobie piękne relacje, a materializuje się im zaledwie ich namiastka. Zaprojektowali baśniowy dom-cudo, a zbudowali efektowną atrapę, która przy pierwszym lepszym wietrze rozsypała się jak domek z kart.
Spotykam się z kontrargumentem, że zasady, o których piszę, są zbyt sztywne i zacofane, bo przecież jesteśmy wolnymi, boskimi istotami i płeć nie ma znaczenia (to ta wspomniana 'róbta co chceta'). Traktowanie płci – obojętnie której – jak ograniczenia, z którego należy się wyzwolić, to wzorzec podobny do traktowania ciała jak ograniczenia. To ten sam ślepy bunt przeciwko materii i jej uwarunkowaniom. Tyle, że ładnie zakamuflowany i podparty lansowanymi powszechnie trendami społecznymi oraz forsowanym współcześnie liberalnym ustawodawstwem.
Oczywiście, ludzie mają też mnóstwo ciężkich obciążeń związanych z płcią i jej rolą. Ale to przecież nie znaczy, że należy zlikwidować płeć i rolę płci. Nie na tym polega praca z obciążeniami. Należy uzdrowić podejście do płci i do jej roli. A do uzdrowienia niezbędne jest zrozumienie.