nie no spoko, w tym co napisałeś jest sens, im mniej szarpania się tym lepiej : )
kobiety które muszą zarabiać żeby przeżyć (nawet jeśli to lubią) , jak i te które tylko lubią zarabiać choć nie muszą są mniej naturalne od tych które nie zarabiają , dlaczego? bo w pierwszym przypadku przymus tworzy napięcie, a w drugim (co dotyczy również pierwszego) - pieniądze nie są tworem naturalnym, ani kobiecym ani atrakcyjnym, sprowadzają relacje do poziomu zysków i wymiany, więc kobiety które zajmują się tym co nienaturalne, nieatrakcyjne i niekobiece, w efekcie upodabniają się do tego na czym się skupiają, przestają być naturalnymi kobietami a stają się takimi kobietami z głównym określnikiem czyli bizneswoman a lepiej by było moneywoman , powstają takie nienaturalne hybrydowe twory kulturowe ; )
najlepiej mają arabskie kobiety utrzymywane przez bogatych mężów ; ) ostatnio zobaczyłem jedną taką w tv, opatuloną w te ich kulturowe stroje jak nasze zakonnice ale na twarzy miała wymalowane niesamowicie wysokie poczucie wartości własnej, emanowała piękną szlachetną atrakcyjną zdrową naturalną kobiecą energią
z ta uległością powiązaną z zarabianiem to różnie bywa , czy ten kto zarabia musi być panem i władcą? zawsze można sprowadzić faceta który utrzymuję jakąś kobietę do roli sługi który zarabia, wielbi ją a ona tylko kwitnie dla niego i wydaje ; )
są też przypadki gdzie kobieta zarabia a do tego zajmuje się dziećmi, robi wszystko w domu , a jej pan tylko korzysta i wymaga
... kwestia samooceny i karmy?