Autor Wątek: Kobiecość  (Przeczytany 99370 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-17, 00:12:06 »
fajny przykład jak można nakładać na sprawy płci i seksu różne przekonania i ideologie , w efekcie zwyczajnie bredzić, czyli np. opowiadać o waginokracji-demokracji szeroko to uzasadniając:
https://www.youtube.com/watch?v=iOlPvKjUnMI

interesujące jest to jego skojarzenie wody jako tej siły yin jednoznacznie z niszczeniem i inwolucją, rozumiem że ogień jako ten yang kojarzy się temu panu jednoznacznie z tworzeniem.... naprawdę dziwne że  nie dostrzega ani  niszczącego aspektu ognia, ani też twórczego ewolucyjnego i życiodajnego aspektu wody, ciekawe jaka jest tego przyczyna?  : D

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-14, 14:29:11 »
Kobiety słowiańskie u progu wieków średnich
http://slowianolubia.blogspot.com/2014/07/kobiety-sowianskie-u-progu-wiekow.html
"Ale jaka była rzeczywistość? Mieniła się wielu barwami i niech nas nic zaskoczy, że niektóre z nich były bliskie czerni. "

opisywany tam zwyczaj w którym kobieta popełniała samobójstwo po śmierci męża pokazuje jak w praktyce przejawiały się te przekonania o tym że mężczyzna bez kobiety jest niekompletny, nawet po śmierci, w zaświatach, ale działo się  tak chyba tylko w przypadku gdy mężczyzna umierał,  bo chyba faceci  nie popełniali samobójstwa gdy umierała żona? tylko brali, porywali/kupowali sobie nową słowiańską żonkę? : D

tam o zależnościach i równouprawnieniu:
"Równouprawnienie towarzyskie kobiet polskich wyrażało się w ich udziale w ucztach wyprawianych przez monarchę, jak o rym szeroko opowiada Gall Anonim dla czasów Bolesława Chrobrego. Godność kobiety zamężnej była więc wysoka, choć nie odpowiadała jej równość praw, zwłaszcza majątkowych. Niektóre ślady folklorystyczne na Rusi sugerują, że władza męża nad żoną nosiła cechy władzy patriarchalnej. Podkreślał tę władzę obrzęd rozzuwania męża przez żonę poświadczony już dla X wieku najstarszą kroniką ruska. Córka księcia na Połocku Rognieda nie chciała wyjść za Włodzimierza księcia na Kijowie, aby nie „zdejmować butów synowi niewolnicy”, Włodzimierz rodził się bowiem ze związku księcia Światosława z klucznicą jego matki. Wśród chłopów ruskich istniał przywilej męża karania żony; w okolicach Kostromy ojciec panny młodej uderzał ją z lekka biczem trzykrotnie po plecach i oddawał go panu młodemu, który czynił to samo."

i o tym jak role społeczne wynikały nie tylko z podziałów na płci i wysnuwanych z tego "uświęconych prawd" czyli prostackich uproszczeń związanych ze sztywnymi  rolami społecznymi, były też i inne istotniejsze mechanizmy:

"Podobnie samodzielną pozycję miały kobiety dostojnego rodu i na Rusi. Nie podzielimy oczywiście zdania, że były to ślady matriarchatu. Wydaje się, że przemiany niesione przez budowę silnych wielkich państw wydźwigały w górę rodziny możnych w całości, wraz z kobietami. W sprzyjających okolicznościach ich zdolności rządzenia, energia i śmiałość w niczym nie ustępowały ich mężom i synom. Księżna wdowa Ludmiła rządziła Czechami jako regentka i opiekunka nieletnich wnuków po śmierci księcia Wratysława; została w 921 r. uduszona z rozkazu synowej Drahomiry, która sięgnęła po władzę. Najstarsza kronika ruska nie ma dość słów zachwytu nad rządami księżny Olgi, która w 945 r. objęła, po śmierci męża rządy w państwie kijowskim, prowadziła ekspansję zewnętrzną, organizowała eksploatację kraju, jeździła do Konstantynopola i śmiało sobie poczynała z wrogami. U progu przyjaźni polsko-węgierskiej stoi postać innej niezwykłej kobiety. Adelajdy żony Gejzy węgierskiego, a siostry Mieszka I polskiego, która jeździła konno, w gniewie zabiła człowieka, piła jak mężczyzna, miała być biegła w Piśmie Świętym, a dzięki urodzie nosiła miano Białej Knegini."



Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-14, 13:44:07 »
w takich systemach gdzie zasady oparte na naturze w tym prymitywnych instynktach są normą społeczną, zwłaszcza takie  z silnymi strażnikami ról , korzystność przestrzegania tego nawet przez tych którzy byli jakby mniej agresywni/męscy/prostaccy , czy przez kobiety bardziej rozgarnięte , brała  się  z tego, że gdyby inni  przyuważyli że ten czy ta uświęcony ład społeczny podważa , np. że ona łyżkę bierze i razem z nim strawę wcina, jakby była mu równa, bezczeszcząc zwyczaje przodków i nie okazując mężowi należnego szacunku,  czy że próbuje  pyszczyć i się mądrzy/dyskutuje o tym tak, jakby się na tym znała ( a wiadomo przeca, że kobieta z racji płci pewnych rzeczy po prostu nie ogarnia, o czym pisywał tutaj również Piotr) , a mąż na to przyzwala , to by stracił poważanie wśród innych, np. wyśmiewali by go, więc w efekcie poszedłby do domu i sprał by taki swoją żonę że mu w głowie miesza, bo przez nią to było i przywróciłby właściwy ład w domu ; ) no bo sama powiedz:  co to  za chłop jak baby w ryzach nie potrafi utrzymać haha

więc są to niewątpliwe korzyści i sztuka w dawnych czasach: tak postępować, żeby nie dać się zatłuc z jednej strony, nie drażnić młotka na życie z którym jest się przez system społeczny/klany/rody /plemię  skazaną,  a i tak postępować żeby nie utracić poważania grupy od której jest się w pełni zależną/zależnym (poza którą się ginie)

 opisuję to ale nie tęsknię za tym żeby było jasne ; )

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-14, 13:21:51 »
Lilliole
haha, no chyba dlatego tak zareagowałaś, że pominęłaś moje uzasadnienie? ; )

 :))
myślałam, że uzasadnienie dotyczy tylko porywczych Słowian, a nie tych dobrych :-)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-14, 13:11:53 »
Lilliole
haha, no chyba dlatego tak zareagowałaś, że pominęłaś moje uzasadnienie? ; )

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-14, 13:07:13 »
poza tym zgodzę się, że dawniej kobiety słuchały i nie dyskutowały i było to również dla nich korzystne, ( to że było korzystne dla facetów to chyba nie trzeba tłumaczyć):
to się już robi nudne...
a nie masz ochoty dołączyć do Piotra i do tych szczęśliwych i skierowanych głównie na odbiór kobiet w przeszłości ? ;-)


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-14, 12:46:11 »
w takich systemach męskich i patriarchalnych relacja kobiety i meżczyzny była jak relacja księżyca do słońca, ( kobieta jako powstała z żebra, ot taki pierwszy lepszy przykład zawierający w sobie również symbol pojawiającego się sierpa księżyca, jako tego żebra)
  i takie też były te "naturalne" role, bo taki a nie inny jest ten system solarno-męsko centryczny ( niektórzy wierzą, że jedyny czy najważniejszy)

poza tym zgodzę się, że dawniej kobiety słuchały i nie dyskutowały i było to również dla nich korzystne, ( to że było korzystne dla facetów to chyba nie trzeba tłumaczyć):

warto uświadomić sobie że faceci na poziomie takim plemiennym np. jak w opisach Słowian się to spotyka - byli porywczy, okrutni, popędliwi  i agresywni , stąd taki najmniejszy  sprzeciw w formie podważania autorytetu czy wchodzenia w role zarezerwowane dla mężczyzn zwykle kończył się dla kobiet tym że mąż ją stłukł tak żeby znała swoje miejsce , a często jak był bardziej męski to i zatłukł , stąd też jak myślę takie zwyczaje pochodzące  z dalszego wschodu że najpierw jadł mężczyzna a na końcu kobieta - jak był zły bo głodny, a ktoś mu do miski sięgał i taka żona tłustsze kąski wyżerała, to też było to dla niej nierozważne działanie : )

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-14, 12:34:47 »
Dawniej kobiety nie dyskutowały z mężczyznami, a słuchały ich. Myślę, że było to korzystne dla obu stron.
To się teleportuj do przeszłości.



Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-14, 12:06:13 »
Tak. Dlatego ja nie widzę już sensu kontynuować tej dyskusji.

Dawniej kobiety nie dyskutowały z mężczyznami, a słuchały ich. Myślę, że było to korzystne dla obu stron.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-14, 11:54:50 »
fajny przykład czym jest i z czego złożony jest ten konglomerat słowiańskich wierzeń, warto uważnie przyjrzeć się pod tym kątem przekazywanych tam często półgębkiem elementów rasowych/genetycznych , misji dziejowej, antychrześcijańskości,  wbudowania w zbiór wspólnych wyobrażeń i egregoru , tudzież ważności łączności z realnymi przodkami (a nie tymi wziętymi z własnej wyobraźni haha), ról społecznych itp. -   wszystko na podstawie zgodności z rytmami przyrody , czyli taki uniwersalny motyw z wielu kultur i religii i chyba jedyne co w tym faktycznie wartościowe i w jakimś zakresie użyteczne
 sprowadzanie wszystkiego do tego w takiej ogólnej formie, w poczuciu bycia zdeterminowanym wraz z całą tą nadbudową, daje takie efekty jak widać, czyli wykład w klimatach kobiecości ściśle zaprogramowanej :
https://www.youtube.com/watch?v=N7x2M_sWnvQ

szkoda że nie uwzględnia też innych w tym indywidualnych cech i skłonności ściśle powiązanych z naturą i tym samym odrzuca to wszystko co nie pasuje do tych sztywnych ogólnych opisów  (np. mężczyzna to ogień, kobieta woda itp. ) i powiązanych z  tym sztywnych ról - wynika to z braku wiedzy czyli uproszczeń, niskiej świadomości i przywiązania do tradycji

no chyba że ta kobieta to rozwinie i poza te schematy w jakimś zakresie wyjdzie, póki co dobrnąłem do 20 minuty i takie mam swojskie wnioski ; )


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-14, 08:29:42 »
Zresztą, ostatnio stwierdziłem, że napisałem już chyba wszystko, co miałem napisać.

Tak. Dlatego ja nie widzę już sensu kontynuować tej dyskusji.

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-12, 23:15:52 »
Piotrze, dziękuję za tak obszerną wypowiedź. Już wiem kim jesteś. Niestety :(

Ciekawi mnie, kim według Ciebie jestem, JenKo. Napisz, proszę.

Lilliole,

Cytuj
Sam stawiasz tezy i sam na nie odpowiadasz :-)
A kto powiedział. że mężczyzna nie może mieć własnego zdania? Oczywiście, że może. A nawet powinien. Jak każdy człowiek. Posiadanie swojego zdania jest naturalna cechą każdego dorosłego i dojrzałego człowieka.
Teza, że jakis czlowiek jest zły, bo na własne zdanie jest całkowicie niedorzeczna. Nie wiem skąd ja wytrzasnąłeś.

przecież wytrzasnąłem ją z Twojej (i nie tylko Twojej) insynuacji, jakobym chciał narzucić innym swoje zdanie. Bo na to wyszło: że jeśli wyrażam tu własny pogląd na relacje męsko-żeńskie, to znaczy, że narzucam go innym.

Cytuj
A elastyczność nie polega na braku własnego zdania, ale na tym, że nie zawsze i nie w każdej sytuacji ma sens je wygłaszać. Zwłaszcza po raz enty.
I elastycznośc polega tez na tym, że czasem możemy to zdanie zmienić pod wpływem czyichś argumentów lub sytuacji. Bo na tym polega komunikowanie sie między ludźmi. A nie tylko na wygłaszaniu swojego zdania.

Uznałem, że jest sens napisać tutaj o innym niż dziś przyjęte spojrzeniu na relacje między kobietą a mężczyzną. A jak już zacząłem, to trzeba to jakoś doprowadzić do końca. Zresztą, ostatnio stwierdziłem, że napisałem już chyba wszystko, co miałem napisać. Nie mogłem jednak pominąć milczeniem wpisu Ingi (na temat: jaki to straszny los Piotr chce zgotować kobietom).

Co do zmiany poglądów - jeśli ktoś zaproponuje mi lepszy pogląd od mojego, to z chęcią go zmienię. W innym razie - dlaczego miałbym to robić?

Cytuj
Walka to walka. Do walki potrzebujemy przeciwników.
Moim zdaniem głównym naszym celem z życiu jest poznanie siebie, rozwój SIEBIE. Żeby walczyć musisz wejść na cudze podwórko i wtedy zajmujesz sie innymi. Dlatego walkę uważam za jeden ze sposobów unikania siebie, unikania własnych trudnych emocji i konfrontacji ze sobą.

To jednostronne spojrzenie na walkę.

Żeby walczyć, nie musimy wchodzić na cudze podwórko - możemy ją toczyć na własnym (tak dzieje się zazwyczaj). I zajmować się przede wszystkim sobą, a nie przeciwnikiem. Wtedy walka wcale nie jest unikaniem siebie. Jak na treningu karate: walczysz z przeciwnikiem i dzięki temu rozpoznajesz swoje mocne i słabe strony. Nie tylko cielesne. Widzisz, jakie emocje budzi w tobie przeciwnik. Jak reaguje twoja psychika, co czujesz. Mało tego: taka świadoma walka pozwala rozwinąć szacunek i miłość do przeciwnika.

Walka to rodzaj konfrontacji, a konfrontacja z innymi istotami pomaga nam poznać siebie. Spójrz na naszą rozmowę: to też konfrontacja. Dlaczego właściwie ją prowadzimy, zamiast 'zajmować się sobą'?

Cytuj
Dlatego napisałam, że zamiast walczyć lepiej kreować. Żeby cos kreować trzeba wejść w harmonię ze Wszechświatem. A w harmonii nie mamy przeciwników tylko pomocników.

Tak czy owak cały czas kreujemy. Zgoda: kiedy jesteśmy w harmonii z Wszechświatem, to mamy tylko pomocników - gdyż wtedy mamy świadomość, że nasi przeciwnicy są także naszymi pomocnikami. Oni są naszymi sparring-partnerami, pomagają nam się rozwijać.

Cytuj
Wtedy Wszechświat daje nam wszystko co potrzebne do realizacji NASZYCH celów. Naszych czyli takich, które bezpośrednio dotyczą nas a nie innych.

On tak naprawdę w każdej chwili daje nam to, co potrzebne do realizacji naszych celów. Tylko póki nie jesteśmy z nim w harmonii, to tego nie dostrzegamy. Nie widzimy też, że NASZE cele i cele INNYCH tak naprawdę są zbieżne. Przecież intencje zawsze się dogrywają.

Jak ma się do tego walka? To też dogrywanie się intencji, jak każda inna relacja. W porządku: to ja wykreowałem, przyciągnąłem sobie swoich przeciwników. Sam ich zaprosiłem do swojego życia. Kiedyś wydawało mi się to straszne: dopóki nie obudziłem w sobie mężczyzny.

Z mojego punktu widzenia to bardzo dobrze, że nie chcesz walczyć, Lilliole. Jesteś kobietą i walka nie leży w Twojej naturze. Męska natura jest inna. Warto ją zrozumieć i zaakceptować. I polubić: )

Cytuj
Przykładowo zamiast usilnie zmieniać cały świat, wszystkich mężczyzn i kobiety lepiej przyciągnąć do naszego życia takich, którzy odpowiadają naszym potrzebom. I kreować własny wycinek świata. Zamiast wyszukiwać gdzie to jeszcze na świecie sa tacy co nie pasują do mojej wizji i próbować ich zmieniać.

Jeśli moje wpisy na forum były próbą usilnej zmiany świata, to zapłaciłem za to zmęczeniem i frustracją. I zrozumiałem, że nie warto tego robić.

Co do przyciągania odpowiednich ludzi: miałbym tylko siedzieć w domu i wizualizować sobie, że ich przyciągam? Ja działam. Na przykład na forum. Tu przecież też są ludzie do przyciągnięcia.

Lilliole: ja kreuję swój kawałek świata. Znamy się z forum i możemy odnieść wrażenie, że forum to sól życia Piotra. I że najważniejsze jest dla niego nawracanie innych. A to tylko taka wirtualna iluzja. Zawsze powtarzam, że na forum w gruncie rzeczy piszę niewiele. Chociaż jest to dla mnie ważne i cieszę się, gdy zachodzi reakcja na moje wpisy, nawet jeśli to reakcja negatywna.

Proszę jeszcze raz o zrozumienie: ja niczego nikomu nie narzucam. Ci, którzy tak twierdzą, najczęściej mają bardzo niepoukładane w głowie w temacie relacji płciowych i akceptacji płci - zarówno swojej, jak i przeciwnej. Dlatego moje pisanie ich dotyka, smuci, śmieszy, oburza, drażni itp. I podczas kiedy ja piszę o harmonijnych relacjach, to oni widzą tylko przemoc. Ja to rozumiem.

Tylko w takim razie: kto tu ucieka przed samym sobą? Kto nie chce zająć się swoim podwórkiem, a jedynie ocenia moje?

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-12, 12:25:15 »

Ja nie walczę o to, żeby inni dopasowali się do mnie, chociaż niektórzy mogą to tak postrzegać - wszak każdy mierzy swoją miarą. Jeżeli z czymś walczę, to z kłamstwem.
Z walką jest podobnie, jak z misją. Jeśli zużywamy na nią siły kosztem swojego rozwoju - staje się obciążeniem.
Dla mężczyzny walka jest czymś naturalnym. Sama walka nie jest czymś złym - chodzi o nastawienie do niej. To instrument, który można wykorzystać dobrze lub źle.

Rzeczywiście, najwyższą formą walki jest 'walka bez walki'.

Walka to walka. Do walki potrzebujemy przeciwników.
Moim zdaniem głównym naszym celem z życiu jest poznanie siebie, rozwój SIEBIE. Żeby walczyć musisz wejść na cudze podwórko i wtedy zajmujesz sie innymi. Dlatego walkę uważam za jeden ze sposobów unikania siebie, unikania własnych trudnych emocji i konfrontacji ze sobą.
To samo z misjami. Mając misję możesz zajmować się innymi, ratować świat, kobiety. Czujesz sie dobry, lepszy od innych, uważasz, że wiesz lepiej. Kolejny sposób ucieczki przed samym sobą.
Dlatego napisałam, że zamiast walczyć lepiej kreować. Żeby cos kreować trzeba wejść w harmonię ze Wszechświatem. A w harmonii nie mamy przeciwników tylko pomocników. Wtedy Wszechświat daje nam wszystko co potrzebne do realizacji NASZYCH celów. Naszych czyli takich, które bezpośrednio dotyczą nas a nie innych.

Przykładowo zamiast usilnie zmieniać cały świat, wszystkich mężczyzn i kobiety lepiej przyciągnąć do naszego życia takich, którzy odpowiadają naszym potrzebom. I kreować własny wycinek świata. Zamiast wyszukiwać gdzie to jeszcze na świecie sa tacy co nie pasują do mojej wizji i próbować ich zmieniać.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-12, 12:07:25 »

Tu właśnie widać, jak traktuje się dziś męskość: konkretne poglądy nie mają racji bytu. Mężczyzna nie może mieć własnego, silnego zdania - musi być elastyczny i dopasowywać się. Inaczej jest zły.

Sam stawiasz tezy i sam na nie odpowiadasz :-)
A kto powiedział. że mężczyzna nie może mieć własnego zdania? Oczywiście, że może. A nawet powinien. Jak każdy człowiek. Posiadanie swojego zdania jest naturalna cechą każdego dorosłego i dojrzałego człowieka.
Teza, że jakis czlowiek jest zły, bo na własne zdanie jest całkowicie niedorzeczna. Nie wiem skąd ja wytrzasnąłeś.
A elastyczność nie polega na braku własnego zdania, ale na tym, że nie zawsze i nie w każdej sytuacji ma sens je wygłaszać. Zwłaszcza po raz enty.

I elastycznośc polega tez na tym, że czasem możemy to zdanie zmienić pod wpływem czyichś argumentów lub sytuacji. Bo na tym polega komunikowanie sie między ludźmi. A nie tylko na wygłaszaniu swojego zdania.



Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-12, 10:08:45 »
świetny przykład w jaki sposób , te systemy przekonań i wzorce zachowań i ról, się rozbudowywały i utrwalały, co ciekawe opisująca to kobieta zdaje się łączyć pewne zadawałoby się sprzeczne rzeczy, czyli stara się modyfikować strukturę, bez jej odrzucania  :

"Odkrycie dyskryminacji

Tak było niegdyś, w ówczesnej sytuacji historycznej. Należy zapytać, jak jest dziś, gdy współczesne społeczeństwo propaguje ideę równości płci. Dlaczegóż by nie zaakceptować wszystkich aspektów równości, naprawić wszystkie niedociągnięcia i czym prędzej doprowadzić do pełnej równości kobiet i mężczyzn w funkcjach i statusie społecznym, tak w odpowiedzialności, jak i w wynikających z niej przywilejach? Odpowiedzią na to pytanie jest normatywność halachy, zbioru żydowskich praw, zwyczajów i tradycji. Tak jak judaizm rozwijał się przez wiele stuleci, tak i prawa dotyczące kobiet zostały stopniowo skodyfikowane w halasze. Dlatego też rola kobiety spowodowana sytuacją społeczną, przybrała status quasi religijny, jak gdyby halacha nadała hierarchii pomiędzy kobietą a mężczyzną wartość teologiczną.

Dlaczego zatem nie pozwolić na zmianę? Ponieważ system religijny, jakim jest halacha, jest odporny na zmiany. W tym właśnie tkwi jego siła i piękno. Poprzez halachę można przekazywać wartości i nauczanie z pokolenia na pokolenie. Dzięki halasze nauczanie Tory i interpretacje rabinów przetrwały aż do czasów dzisiejszych jako wiążące słowo Boga. Jest to wielkie osiągniecie w historii, a jeszcze bardziej w naszych czasach poddanych sekularyzacji."
http://www.deon.pl/religia/w-relacji/kobieta/art,11,byc-ortodoksyjna-zydowka-byc-feministka,strona,2.html