W związku z tym, że chwilę temu mamusia zrobiła mi awanturę z serdecznymi życzeniami "zdechnięcia" rozważam pilną poranną opcję wyprowadzki i jakiegoś cudownego wynajęcia pokoju gdzieś. Nie mogę tylko intuicyjnie ustalić jakie miasto.
Jeśli ktoś poczyta mój wpis i poczuje, że mogłby zwahać mi harmonię to bardzo proszę.
A rozważam Wrocław, Kłodzko lub Poznań.
Decyzja jest trudna bo od marca mieszkam z rodzicami żeby być przy tacie po wypadku, który teraz bedzie miał operacje na jelito grube ale matka dostała szału, już nie pierwszy raz. Nie mogę tak dłużej trwać. Wydaje mi się też , że nie mogę go zostawić. I nic już nie wiem . Ale po tym wrzasku jej poczułam jedno- spieprzać stąd i powierzyć to wszystko Bogu.