Dzięki dziewczyny, to ciekawe, co napisałyście.
Ja ją odbieram dość dobrze, choć rzeczywiście ma obciążenia czarownicy-zielarki, jednak sporo tez przerobiła już w tym życiu (edit: dodam, ze wcześniejsze jej doświadczenia bywały rzeczywiście ciężkie). Od paru lat udaje jej się spełniać swoje cele-marzenia, mówi, ze osiągnęła szczęście i spełnienie w życiu - i fakt - robi, to co lubi, jest empatyczna, życzliwa, wegetarianka, ma fajnego męża, z którym nawzajem się doceniają, kochają i wspierają, fajnego syna, mieszka w spokojnym domku na wsi (o czym marzyła od wielu lat i w ostatnich 5-6 udało się jej to marzenie spełnić.) Opiekuje się zwierzętami, jak jakieś się przybłąka, zostaje u nich.
Dlatego zastanawiam się na ile Wasze odczucia dotyczą jej starej karmy, śladów energetycznych lub nie wypalonych resztek, a jej obecnego stanu?