Autor Wątek: Przebaczanie  (Przeczytany 1439 razy)

marcin

  • Gość
[#]   « 2012-03-15, 20:26:58 »
Może zostaw "miejsce" na to co podświadomość mówi, czyli wsłuchaj się w nią (w uczucia), oprócz tego co Ty jej mowisz by nie było to mechaniczne

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-21, 13:42:29 »
Yep, mam tak na codzień, przy każdej medytacji, afkowaniu czy innej pracy nad sobą.

Chyba trzeba bardzo głęboko kopać, aby się dokopać do wody. No i potrzeba dobrej łopaty ;) :))

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-12-19, 21:24:42 »
Od jakiegoś czasu pracuję z przebaczaniem Bogu, głównie za pomocą tzw diety przebaczającej (70x afirmacja przebaczająca na jeden dosiad, codziennie). Wyszło dużo żalów (z tego wcielenia, kiedy to moje realne intencje były w jedną (przeżywać!) a deklarowane w drugą (ach ach, ja tak po Bożemu teraz!).

Problem polega na tym że to przebaczanie jest jakieś z głowy :| Uświadamiam sobie dużo w trakcie pisania go  -- i to uświadamiam, bo autentycznie jest zmiana w myśleniu i postrzeganiu (nie tylko mentalne zrozumienie które niczego nie zmienia), ale emocje jakoś nie chcą ruszyć. I dziwnie tak jakoś, bo po części się otwieram a po części nie. Próbuję wpuszczać światło do serca w tej kwestii (przynajmniej to przebaczenie pozwoliło abym już otworzył się na tyle), ale nie idzie za szybko...

Ktoś doświadczył czegoś podobnego?

--
Edit: aby sprecyzować, niekiedy zdarzyło mi się pisać tę dietę przebaczającą przez kilka dni z dużą kolumną reakcji ale z takimi mentalnymi zrozumieniami. Czyli: pomyślałem, ale nie uświadomiłem sobie, nie pouczułem, ani nie puściło. Novum polega dla mnie na tym, że teraz uświadamiam sobie (te rzeczy przychodzą same, nie że je sam konstruuję) i zmiany są, tylko z emocjami nic.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-16, 11:28:03 wysłana przez almighty »