Coz z innej beczki.
Od zawsze interesowaly mnie dinozaury....i ich nagle znikniecie. Moze mam zbyt wybujala wyobraznie ale sporo czytalem na temat tego, ze te zwierzeta mogly zyc razem z ludzmi (sa ponoc na to dowody, m. in. w Ameryce Poludniowej odkrywa sie mase kamieni na ktorych narysowane sa dinozaury i walczacy z nimi ludzie). Tak sie ,,dziwnie" sklada, ze naukowcy ustalili ze najprawdopdobniej dinozaury wymarly na wskutek uderzenia duzego meteorytu, co spowodowalo dlugotrwale oziebienie i zmiane klimatu (pyl wulkaniczny itp.). Co ciekawe, upadek meteorytu umiejscawiaja mniej wiecej w okolicach basenu Morza Karaibskiego (gdzie rzeczywiscie jest duza niecka powstala na wskutek jakiegos ogromnego wybuchu, tym bardziej ze znajdowane sa tam zloza pierwiastkow ktore wyksztalcic sie mogly tylko przy bardzo wysokiej temperaturze....nawet tej przypisywanej wybuchom jadrowym)....i jest to dokladnie to samo miejsce, gdzie znaleziono zatopione ruiny niezidentyfikowanej starozytnej cywilizacji (okreslanej czesto jako pozostalosc po Atlantydzie). Ponoc Atlantyda zostala zatopiona na wskutek poteznego wybuchu.....
Tak sobie tylko skojarzylem na luzie ale moz cos w tym jednak jest.