Nie wiem jak inni ale ja nie mam potrzeby pokazywania innym co mam pod sukienka, i nie jest to pruderia. Zdjecia zrobilam dla siebie, zeby przelamac pewne tabu, oczywiscie widzial je pozniej moj partner oraz ostatecznie kilka bliskich kolezanek, o ktorych wiedzialam, ze zainteresuje je caly samopoznaniowy proces z tym zwiazany. Co ciekawe nie bylo to wcale takie latwe pokazac te zdjecia innym kobietom, choc jednoczesnie byla to czesc procesu.
Mysle, ze w ogole moglabym sie sprawdzic w roli fotografa pokazujacego innym ile piekna maja w sobie, taka specyficzna praca z cialem ale od duchowej strony. Tantra fotograficzna
