Widzisz, gdyby to był jedyny cel, to zapytałbyś o tę celowość po polsku. Ale to wygląda tak, że chciałeś "naświetlić" sprawę przez pokazanie że potrafisz lepiej od niej, bo w czterech językach... A Marylka rękawicę przyjęła, przejęła Twój cios i rzutem aikido rozłożyła na macie

I stąd wycofywanie się rakiem, bo podniosłeś się potłuczony i teraz z żalem do Marylki "że ona się bije"

Za zakończenie polemiki wystarczyłoby "ok, nie chcę tego ciągnąć." Ale że próbowałeś zrzucić winę na nią, że ona się czepia i osądza, to tak, uważam że to wycofanie się rakiem.
a calosc mojej wypowiedzi sprowadza sie do sprostowania, ze ja don't judge at all.
Gdyby tak było, to nie oceniałbyś jej jako osoby próbującej Ci coś wmówić, pokazującej kto tu rządzi, i spełnionej po wytykaniu innym cudzych błędów.
No i właśnie, moja przypowiastka

Aż sobie sprawdziłem, gdzie tu jest piętnowanie niezrozumienia czy zasada kija (czego? o_O). Nadal nic takiego nie widzę, a widzę piękną przypowieść o tym, co bodajże Arystoteles sprowadził do jednego zdania: "Cechą wykształconego umysłu jest móc rozważyć myśl, bez przyjmowania jej za własną." Czemu ją zamieściłem? Bo po wcześniejszych postach odniosłem wrażenie, że jesteś pełen swoich opinii i że jakakolwiek odpowiedź inna od tej, którą oczekujesz spotka się z wielkim oporem. Więc przypowiastką sprawdziłem wodę.
W odpowiedzi dostałem taki osąd, jakiego się nie spodziewałem

"Uroczych" mądrości Coelho i innych ludzi mONdrych, którzy to wykorzystują "maluczkich"... Wow, tyle osądów w tak małym okienku

Podobnie było (jak już mówiłem) z Twoją reakcją na post Łukasza -- nie zgadzał się z Twoimi poglądami, więc nawet go nie rozważyłeś, tylko zacząłeś ośmieszać. Ta przypowiastka dała Ci wręcz kopalnię informacji o sobie... Ale będzie bezużyteczna, póki będziesz je projektował na zachowania innych.
Już sobie wyobrażam co by było, gdybym zaczął udzielać swoich odpowiedzi na trudne pytania, które postawiłeś

Widzisz, trochę już czasu spędziłem na tym forum, i mniej więcej wiem jak to działa. Nie ja jeden zobaczyłem, że udzielanie odpowiedzi na Twoje pytania nie ma sensu, bo na wejściu odrzucisz 90% z nich. I to naprawdę nieważne, jak bardzo teraz będziesz próbował mówić, że tylko szukasz zrozumienia, bo mało kto tutaj w to uwierzy

Pewnie teraz też zaprzeczysz (i pluję sobie w brodę pisząc tego posta, bo na 99% jestem przekonany że będzie grochem o ścianę), i po jeszcze kilku(nastu) dniach takiego trudnego "poszukiwania wiedzy" na forum odejdziesz obrażony, że tu każdy z Tobą walczy. Wiem, bo nieraz taką sytuację widziałem. (Hm, Tristen to nawet z 300 postów w ten sposób nastukał!;) Za to za tydzień przyjdzie ktoś z bardzo podobnymi pytaniami i nagle on dostanie odpowiedzi. (Istniejący na tym forum przykład: Doktor-X, który co kilka postów zamieszcza pytania "moralnego niepokoju"

I jakoś już od dawien dawna te odpowiedzi dostaje. Tylko że nie odrzuca ich na wejściu.)
PS Nie obraź się jeśli to będzie ostatni mój post do Ciebie (no chyba że ten 1%), ale naprawdę już sobie muszę brodę powycierać
