Autor Wątek: Monika Korbut (Ostrzeżenie)  (Przeczytany 7951 razy)

maryna

  • Wiadomości: 123
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-07-28, 00:32:33 »
Życzę Ci byś odniósł duży sukces w tym co chcesz robić Clint i byś rozświetlał drogę innym :)

maryna

  • Wiadomości: 123
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-07-27, 22:49:10 »
Jeśli mnie pytasz o te miare kiedy jest ok, to nie ocenię Twojej sytuacji Clint, nie chce mi się wnikać ;-)
Generalnie odpowiedź jest w poprzednim poście. Chciwość ma wg mnie więcej związku z potrzebami niż ilością posiadanych pieniędzy, wiąże się bardziej z umysłem niż zewnętrznym przejawem.
Jednak gdy ktos ma tej kasy bardzo , bardzo mało i jedzie na oparach, to siłą rzeczy, najczęsciej ma palące potrzeby i będzie zachłanny. Może też mieć takie zaufanie , czy świadomość, że mu to wogole nie przeszkadza i wie że pieniądze zawsze się znajda, gdy jest potrzeba. Wtedy nie ma problemow z pieniędzmi, mimo że ma mało pieniędzy.
Tak samo zachłanny może być ktoś mający milion na koncie.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-07-27, 21:36:11 »
maryna

A to widzisz, mówiliśmy o trochę różnych rzeczach. Nawet nie pomyślałem że możesz mieć na myśli ludzi, którzy się ograniczali do samej teorii bez praktyki. ja bym czegoś takiego nie nazwał przebudzeniem świadomości, a co najwyżej jej pogiglaniem :D No nie wyobrażam sobie również, żeby ktoś nie mający solidnej praktyki za sobą miałby prowadzić innych. Ja sam dopiero teraz, po ponad 7 latach praktykowania czuję że dojrzewam do takiego odpowiedzialnego prowadzenia innych...

Przypadki które opisujesz to typowe patologie i tu się zgadzam, że nie powinny mieć miejsca. Będą jednak występować, ponieważ ktoś musi współgrać z tymi ludźmi, którzy w rozwój wchodzą żeby sobie zaszkodzić, a nie pomóc. Cóż, taka gra intencji i dla każdego znajdzie się "coś dobrego". Z doświadczenie wiem, że nawet jak się ma duuuużę obciążenia i nawalone w głowie (ja tak miałem), ale mimo to szczerze się chce sobie pomóc - to Bóg nakierowuje na właściwych ludzi i praktyki, pomaga też prostować to co prostowania wymaga.

Cytuj
Brak problemów z pieniedzmi znaczy brak problemów z pieniedzmi - pieniadze nie blokuja zycia, nie ograniczaja mu ksztaltu. Nie jest to Bog wie jakie osiagniecie.
To już zależy co rozumieć przez to. Czy jak mi wystarczy na w miarę wygodne i przyjemne życie, ale już bez szaleństw i luksusów (np. nie stać mnie na własne mieszkanie, a bym chciał je mieć) to jestem ograniczany czy nie przez pieniądze? :D Nie brakowało mi nigdy na podstawowe potrzeby i naprawdę ważne rzeczy, ale często musiałem wybierać między jedną, a drugą rzeczą na jaką chciałbym sobie pozwolić tak ekstra i stopniowo ciułać na kolejne wydatki, gdzie kwota była już 4-cyfrowa. Stopniowo przychodziły ostatnio możliwość dodatkowego zarobku, gdzie mogłem stosunkowo niewielkim kosztem dorobić sobie po kilka stówek, co było fajne. Wciąż jednak było uczucie, że brakuje i przydałby się większy zastrzyk gotówki, żeby nakupować potrzebnych rzeczy, a potem już mieć większy spokój. No i ostatnio wpadło nam niespodziewanie (mnie i partnerce) kilkadziesiąt tysięcy, dzięki czemu z nawiązkom możemy zaspokoić wszystkie wydatki jakie planowaliśmy w ostatnim czasie. Nie wiem co będzie dalej, jak już te pieniądze wydamy - czy to dopiero początek większych zmian finansowych czy tylko jednorazowa akcja? A co z odpowiedzią na pytanie czy w takiej sytuacji kiedy to wszystko mnie spotkało, ale wciąż nie wydam pieniędzy na egzotyczne wakacje na jakiś Hawajach (czego bym chciał doświadczyć), bo wolę inaczej te pieniądze spożytkować (wpierw są rzeczy o wyższym priorytecie) to w takim razie jestem ograniczany przez pieniądze czy nie? Gdzie jest ta granica? Mam być całkowicie spełniony finansowo czy wystarczy że jako tako sobie radzę, raz lepiej, raz gorzej, ale daję radę? :D

Jestem ciekawy, bo jak napiszę że zarabiam 2500 zł na rękę(a za 2 miesiące całe 2700-2800zł, wow) to może niektórzy powiedzą że dużo, ale jeszcze więcej osób powie że kicha i ja się z tym zgodzę, bo na moje standardy to jest to takie minimum do wygodnego, ale skromnego życia. Potrafiłem żyć nawet za połowę tej kwoty jak się wyprowadzałem z rodzinnego domu, teraz wynajmuje fajne, duże mieszkanie i żyje mi się wygodnie, ale mam znacznie większe oczekiwania wobec siebie i dążę do znacznie większych kwot. I to mi się udaje, bo cały czas temat idzie w górę, a ostatnio to nawet przyspiesza nieźle. No, ale póki jednak jest tutaj "work in progress" i nie ma tego, co chciałbym aby było, to znaczy że będę dobry w pomaganiu innym czy nie? :D

No bo temat mam nie poukładany jeszcze, a mimo to nie czuję się teraz łasy na pieniądze i nie zależy mi na tym, żeby jak najwięcej ugrać na kimkolwiek.

maryna

  • Wiadomości: 123
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-07-27, 18:39:30 »
Może źle to postrzegam, dlatego też piszę i wystawiam to na ocenę... ale wiem, że mam dobry zmysł etyczny , którym się też kieruję, tak samo surowo podchodzę do własnych decyzji i nigdy nie idę na łatwiznę.

maryna

  • Wiadomości: 123
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-07-27, 18:23:19 »
Moim zdaniem warto rozgraniczyć pewne rzeczy.
Powiedzmy , że ktoś sobie czyta rózne artykuły , ksiązki, fora, youtuby , zgromadził przez 3 lata ekstensywną wiedze duchową. Poprzez co PRZEBUDZIŁ swoją świadomość, z którą wszedł w to życie. To przebudzenie świadomości duchowej, która w każdym na poziomie powiedzmy 15erd już jest i daje kontakt z tą duchową sferą. Czy się rozwinął duchowo ? Moim zdaniem nie. Może ciut. Robi sobie mniej syfu i mniej syfi dookoła. Jest mu lżej, bardziej rozumie świat i swoje miejsce w nim. Ma podstawę, „prawo jazdy” w duchowości. Czy ma coś do zaoferowania komuś zielonemu w temacie ?
Tak, może komuś pomóc osiągnąć to samo – przebudzić swoją świadomośc. Zaoszczedzi mu czasu, dostarczy mu wiedze 5x szybciej, pomoże mu się przebudzić (uświadomić sobie własną świadomość). W tym sensie usługi duchowe świadczy też np. Empik, sprzedając książki, które „poszerzają ludziom świadomość” (raczej przebudzają). Czy taka osoba ma coś do zaoferowania komuś zielonemu w temacie, kto przychodzi do niego z konkretnym, rozległym problemem którego przyczyną (o której ani jedna ani druga strona nie wie, ani nawet nie podejrzewa)  jest np. nieuświadomiona trauma molestowania seksualnego gdy miał/a 2 lata i poprowadzi go ? Czy ta osoba dowie się o niej zanim wyda 5000zł ? Czy wyjdzie jej to na początku pracy nad sobą ? Czy duchowy biznesmen to zobaczy i ma rozwiązanie, po którym to puści, albo wypali mu to  ?  Przecież oferta obiecuje uzdrowienie związków i seksualności, no a nie pisze że po 5 latach intensywnej pracy i to tez nie koniecznie.
Czy ta osoba w potrzebie będzie mu chętnie płacić ? Bardzo prawdopodobne. Jest w ogromnej potrzebie i nie znalazła jeszcze na tym świecie osoby, która mogłaby jej pomóc. Czy jego praca będzie lekka, łatwa i przyjemna ? Pewnie tak. Czy osoba ta jej pomoże ? Nie ma co wydawać sądów, ale wiem, że niektórzy nie zaprzatali by sobie głowy tymi pytaniami. Nie każdy chciałby i miałby odwagę by mierzyć z takimi problemami u innych, akurat "wysokie urzeczywistnienie" o którym pisał Clint, że wręcz przeszkadza, prowokowałoby do puszczania, choć nie chodzi o to , że ktoś musi być takim mistrzem, wystarczy, że ma coś co nazwe "powołaniem" (które może się odezwać pod wpływem faktycznego długotrwałego RD, czy obudzenia faktycznych potężnych mocy)

Brak problemów z pieniedzmi znaczy brak problemów z pieniedzmi - pieniadze nie blokuja zycia, nie ograniczaja mu ksztaltu. Nie jest to Bog wie jakie osiagniecie.
Nie chodzi o "bycie bogatym". Nie wazne czy ktos mieszka w 50m fajnym mieszkanku, ktore wynajmuje i z latwoscia je oplaca , nie martwiac się czy kiedykolwiek mu starczy , bo wie, że tak,  czy we wlasnej 300m willi itd  Nie może mu po prostu lecieć piana z buzi na dodatkowe 800zł na miesiąc.

Z drugiej strony mogą być i tacy, ktorzy sobie wymysla dzialnosc duchowa by zarobic pieniadze, a potem wykreują sytuacje i klientów , którzy im chetnie placa i to że praca jest lekka, a to czy im za te pieniądze cokolwiek pomoga, to juz inna bajka. Nawet się nad tym nie zastanawiają, bo przecież oni mają płacone za godzine, a nie za efekt i robią co mogą. Będa się starać, bo stawka godzinowa dobra, ciesząc się ze swojej "prosperującej świadomości" i że zarabiaja  stówe czy dwie na godzine, bo przeciez średnio jest 20zl.

To na prawde ma sens moim zdaniem tylko wtedy gdy ktos ma na prawde potężne zdolności i przerobiony temat pieniędzy. Po drodze może odkryć coś innego, na czym chętniej i łatwiej by zarabiał. Inaczej skończy się to tak jak pisze Leszek, takim czy innym zwodzeniem. Prawa matematyki sa nieublagane.
« Ostatnia zmiana: 2016-07-27, 18:35:16 wysłana przez maryna »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-07-27, 17:43:35 »
Leszek
Z tym to się zgodzę :) Dlatego ja przechodząc na świadczenie praktyk duchowych nie zamierzam pochopnie rzucać mojej etatowej pracy, bo nie wyobrażam sobie walki o każde 50 zł od klienta :D Pracuje nad tymi tematami i pewnie naturalnie przerodzi się wszystko w taki sposób, że etat zamieni się w pół etatu albo przyjdą do mnie inne źródła utrzymania. Z pewnej stabilności i poziomu życia na pewno nie zamierzam rezygnować nawet kosztem tego, że mi się czasami już trochę nie chce siedzieć w mojej obecnej pracy. Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-07-27, 16:16:44 »
Mariusz
Nie o tym pisałem.
Regreserzy, którzy nie mają przerobionego prosperity mogą robić sesje jesli temat zejdzie w stronę prosperity. Wtedy im też ta sesja jest pomocna.

Clint, Mariusz
Chodzi mi o co innego. Uzdrowiciel, który boi się,że wraz z uzdrowieniem klienta, wyschnie mu zasilanie w kasę, często nawet podświadomie stara się przedłużać proces uzdrawiania. Czasami świadomie i celowo klienta uzależnia.
Ale bywają uzdrowiciele, którzy mają kiepską prosperitę i są dobrzy w uzdrawianiu. - to szczególnie dotyczy misjonarzy oraz osoby, które aktualnie uzdrawiają temat zarabiania.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-07-27, 09:44:42 »
Leszek
No ok, ale nie kazdy kto ma nieuzdrowione tematy pieniedzy funkcjonuje w taki sposob. To jest tylko jedna  wielu mozliwosci. W czesci przypadkow problemy uzdrowiciela rzutuja tylko na jego zycie, a nie na jakosc jego uslug. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora...

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-07-27, 09:07:23 »
Czy to znaczy że regreserzy którzy nie mają przerobionego prosperity nie powinni robić sesji jesli temat zejdzie w stronę prosperity ? :-)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-07-27, 08:40:46 »
A ja się zgodzę z tym, że " osoba chcaca na tym zarabiac powinna miec przedewszystkim zero problemow z pieniedzmi , bo bedzie to rzutowac na jakosc jej uslug , ktore musza wyplywac z czystego energetycznie zrodla i czystych intencji , bez zaburzen po drodze."
Klienci często padają ofiarami różnych uzdrowicieli czy "przewodników duchowych", dla których na 1 miejscu jest pieniądz. Przede wszystkim dążą oni do uzależnienia od siebie klienta i do narzucenia mu wizji siebie, jako jedynego zdolnego mu pomóc. Za tym kryje się lęk, że "zarobi kto inny", a nie ten uzdrowiciel. Za tym kryją sie intencje, by zapewniać o swojej skuteczności, kiedy jej nie ma. Itd. itp.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-07-26, 23:41:12 »
Witek

W sumie racja, chyba za bardzo się rozpędziłem w swoich rozważaniach. Pewnie dlatego, że sam miałem tendencje do wręcz wielogodzinnego tłumaczenia jak trzeba było pewnych spraw i trochę przesadzałem z zaangażowaniem, więc druga strona wydawała mi się hmmm... słuszniejsza... Muszę przemedytować sobie ten temat, bo teraz widzę że mam lekkie pomieszanie :P

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-26, 22:54:10 »
IwonkaSłońce, Lilliole, dziękuje :)
Ja narazie jeszcze niemam kontaktu z tym poczuciem winy wzgledem kobiet, to głęboko siedziało jednak z dnia na dzień to tak jakby mi sie odwija i dochodzi do mnie coraz wiecej. Ciesze się że ten temat wyszedł i mam nadzieje że więcej takich akcji nie uświadczę.

P.S
Wolał bym żeby nie było tu zbędnego spamu nie na temat.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2016-07-26, 22:31:09 »
Z tym zniżaniem świadomości wg. mnie nie do końca jest tak - można się po prostu wykazać wyrozumiałością, cierpliwością i zrozumieniem, na jakim etapie rozwiązania problemu ktoś jest. I wtedy zamiast serwować to co się odczuwa jako "duchową prawdę" można dostosować się do zdolności rozumienia i odczuwania drugiej osoby albo przyznać że - nie wie się jak jej pomóc :) Bo wgląd nie ma znaczenia (w karmę drugiej osoby, w to czego jej brakuje), jeśli brak jest środków by przekazać go w zrozumiały sposób. To jest sztuka i prawdziwe sedno pomagania innym w ich duchowych poszukiwaniach. Jak jest cierpliwość, zrozumienie, wyrozumiałość, można wyciągnąć rękę do drugiej osoby, bez zniżania się, wpadania w cudzy "syf" a przyjmując ją z akceptacją opartą o zrozumienie jej potrzeb i zdolność przyznawania "nie wiem" :)

Jest to też bardzo wartościowe w podejściu do siebie :)
« Ostatnia zmiana: 2016-07-26, 22:34:12 wysłana przez Witek D. »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-26, 22:12:58 »
Cytuj

  To jest taki pozorny paradoks, że im ktoś wyżej od Ciebie będzie rozwinięty, tym mniej skutecznie może być w stanie Ci pomóc! Bo on nie będzie zniżał swojej świadomości, żeby Cię zrozumieć i dotrzeć do Ciebie, a Ty nie będziesz sięgać do niego, żeby zrozumieć w pełni co on ma na myśli.


...prowadzenie jest duuuużo łatwiejsze niż urzeczywnistnie tego wszystkiego.

 Ta mądrość jest na wyciągnięcie ręki i można z niej obficie korzystać, ale realizacja tej całej mądrości, kiedy się tak daleko od niej odeszło - wymaga czasu i tego się nie przeskoczy.
 Toż to potrafią minąć lata od uświadomienia do urzeczywistnienia danej rzeczy!
A dzielić się można świadomością, nie tylko urzeczywistnieniem i właśnie to pierwsze jest wystarczające w wielu przypadkach do skutecznego prowadzenia innych ludzi.

 

Cóż, no comments :)

Świecić przykładem - piękna rzecz.

Ale czasami można człowiekowi pomóc, zainspirować, rozmową.
« Ostatnia zmiana: 2016-07-26, 22:16:20 wysłana przez Tess »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-07-26, 21:18:09 »
maryna - Jak dla mnie to pokazujesz pewne skrajności, przy okazji wpadając w te przeciwne, a prawda tkwi nieco bardziej po środku.

Cytuj
moim zdaniem osoba chcaca na tym zarabiac powinna miec przedewszystkim zero problemow z pieniedzmi , bo bedzie to rzutowac na jakosc jej uslug , ktore musza wyplywac z czystego energetycznie zrodla i czystych intencji , bez zaburzen po drodze. to musi byc oryginal.
Z tym się kompletnie nie zgodzę. Na mojej drodze rozwoju pomogły mi bardzo różne osoby i zdecydowana większość z nich miała większe bądź mniejsze problemy z pieniędzmi, a przynajmniej jeszcze nie zarabiała tak jakby chciała. To, że ktoś ma problem z kasą czy z czymś tam innym, nie znaczy że nie będzie mi w stanie zrobić trafnej analizy, porządnej sesji regresingu, skutecznej modlitwy czy cudownie działającego zabiegu uzdrawiającego. Świat nie jest czarno biały i nie dzieli się na niemal oświeconych mistrzów i duchową hołotę.

Ja sam miałem przez długi czas problemy z zaniżanie duchowej wartości innych ludzi. Jak widziałem u kogoś jakieś większe wady to łatwo mi było przekreślać taką osobę, jako rozwojowca, ale to było bardzo niesprawiedliwe i głupie. Na szczęście w końcu mi to puściło i potrafię zauważać, ile cudownych rzeczy potrafią mieć do zaoferowania ludzie wokół mnie. I nie muszą być genialnie rozwinięci. Wiesz, nawet ktoś kto ma mocno obciążoną karmę i dużo problemów na głowie, może mieć mocno rozwinięty talent i czyste intencje co do przejawiania go. I taka osoba, mimo że na pierwszy rzut mocno niepoukładana - może Ci zaoferować coś naprawdę cennego. No, ale z takim podejściem to odbierasz sobie szansę na doświadczanie czegoś takiego, a z własnego doświadczenia powiem Ci że nie warto :)

Jasne, na świecie jest pełno pseudorozwojoców - oszustów, nieprzytomnych świrów i innych nieciekawych osobników. To jest bardzo specyficzny światek, który jak ktoś pisał wcześniej - przyciąga cały przekrój ludzi. Można się więc i naciąć i pozytywnie zaskoczyć. Grunt to mieć otwarte serce do ludzi i starać się nie patrzeć na nich przez swoje filtry.

Nastawianie się, że "zaufam tylko wysoko urzeczywistnionym mistrzom" sprawia, że z automatu odrzucasz mnóstwo wartościowych możliwości. A jeszcze te wyobrażenia o tym, co znaczy bycie wysoko urzeczywistnionym mistrzem też mogą być błędne i koniec końców można się znowu naciąć. Nie szufladkujmy więc odgórnie ludzi i dajmy sobie i innym przestrzeń. Z miłością, otwartym sercem zawsze jesteśmy bezpieczni w tej przestrzeni, więc nie musimy innym narzucać naszych wyobrażeń o nich. Wtedy może się okazać że ktoś całkiem niepozorny może dużo dobrego wnieść do naszego życia.

A przy okazji chciałbym zauważyć, że osoby o niższej świadomości to też nie mają za bardzo czego szukać u znacznie wyżej urzeczywistnionych mistrzów, ponieważ tacy mistrzowie z reguły mają już inne postrzeganie rzeczywistości. Mam na myśli przede wszystkim fajną cechę jaką jest prostota. Kiedy wszystko staje się takie proste i oczywiste, nie da się już wchodzić w te skomplikowane i porąbane struktury mentalne, w jakich się tkwi na niższych pułapach świadomości. Taki mistrz widzi proste i oczywiste rozwiązanie np. "odpuść ten wysiłek i zaufaj bardziej Bogu", a taka osoba potrzebuje podrążyć, poanalizować, itp. bo dla niej to są zbyt ogólne rady i ona nie wie co z nimi zrobić w praktyce.

No i tu z pomocą przychodzą ludzie, którzy oświeconymi buddami nie są, mają coś fajnego do powiedzenia, ale sami jeszcze pracują nad różnymi rzeczami, więc im się chce pewne tematy drążyć i analizować. I taka osoba pomoże w takim przypadku znacznie skuteczniej.

To jest taki pozorny paradoks, że im ktoś wyżej od Ciebie będzie rozwinięty, tym mniej skutecznie może być w stanie Ci pomóc! Bo on nie będzie zniżał swojej świadomości, żeby Cię zrozumieć i dotrzeć do Ciebie, a Ty nie będziesz sięgać do niego, żeby zrozumieć w pełni co on ma na myśli.

Sam się spotykałem też z przypadkami, że pisząc o związkach jeszcze za czasów jak nie spotkałem mojego ideału i wylewałem swoje żale, że wciąż muszę czekać - zarzucano mi, że moje rady związkowe nie są wartościowe i że pogadamy jak stworzę ten idealny związek. I tacy ludzi zamykali się na to, co miałem wartościowego do przekazania (a co nieco by się na pewno znalazło, mimo że część poglądów mi się zmieniła, ale to standard przy pracy nad sobą), tylko dlatego że nie pasowałem im do pewnej wizji. Teraz nagle stałem się jakimś tam autorytetem w tych tematach i ludzie dużo chętniej mnie pytają o związkowe sprawy, mimo że pewną mądrość posiadałem w tych tematach już wcześniej. Te same rady wcześniej były bezwartościowe, bo nie były potwierdzone moim urzeczywistnieniem, a teraz nagle już są :D

W kwestii pieniędzy mam jeszcze nad czym popracować, jest coraz lepiej, ale urzeczywistnianiem bogactwa zdecydowanie nie można tego nazwać. Wiem jednak w jaki sposób do tego bogactwa można dojść i sam tą drogą podążam, co prędzej czy później skończy się moim urzeczywistnianiem w tym temacie. I co teraz? Znowu nie jestem godny wypowiadania się na temat pieniędzy, bo nie zarabiam kokosów i nie realizuje jeszcze pracy życia? Tak się składa, że mam pewne bardzo mocno talenty związane z prowadzeniem innych ludzi i wskazywaniem im ich problemów, skutków działań czy rozwiązań, więc jestem w stanie pomóc komuś dużo zmienić w życiu, nawet kiedy sam mam jeszcze z czymś problemy.

Ten rozdźwięk wynika z tego, że po prostu podłączenie się pod Boską mądrość, intuicje, prowadzenie jest duuuużo łatwiejsze niż urzeczywnistnie tego wszystkiego. Ta mądrość jest na wyciągnięcie ręki i można z niej obficie korzystać, ale realizacja tej całej mądrości, kiedy się tak daleko od niej odeszło - wymaga czasu i tego się nie przeskoczy. Toż to potrafią minąć lata od uświadomienia do urzeczywistnienia danej rzeczy! A dzielić się można świadomością, nie tylko urzeczywistnieniem i właśnie to pierwsze jest wystarczające w wielu przypadkach do skutecznego prowadzenia innych ludzi.