Wg mnie nie pogodzenie ze sobą wynika z niepogodzenia z Bogiem, że jego wola jest tak naprawdę moją wolą, że ponieważ on jest w 100 procentach miłością, więc ja tez jestem w stu procentach miłością i, że On wie co jest dla mnie najlepsze, więc wszystko co sie wydarza bez wyjątku w moim życiu służy mojemu Najwyższemu Dobru czyli wystarczy tylko poddać się życiu, nie oceniać żadnych sytuacji tylko przyjmować wszystko z otwartymi ramionami, wierząc, że służy to tylko i wyłącznie temu, żebyśmy wreszcie odkryli, że jesteśmy w 100-stu procentach miłością, i że Bóg i ja to jedno i to samo. Ale do tego się dochodzi latami, ja cały czas się uczę takiego podejścia.