No to może założę ten nowy temat:D (Kontynuacja z wątku -
http://przytomnyrozwoj.pl/index.php?topic=1362.msg97783#msg97783)
Laka,
Jeśli chodzi o tereny zielone i przyrodę to w Poznaniu jest tego bardzo dużo. Miasto kojarzy się tak bardziej biznesowo i nowocześnie, niż kulturalnie i zabytkowo tak jak w przypadku Torunia, Krakowa czy Gdańska (a duużo bliżej mi do kulturalnych i zachowanych historycznie miast), jednak tutaj plusem są duże parki, lasy, jeziora, rozległe zielone tereny w centrum miasta. I to w Poznaniu bardzo, bardzo lubię.
Ja ogólnie mieszkam w świetnej części Poznania, zdecydowanie mojej ulubionej. Okolica jest spokojna i wokół jest mnóstwo drzew, piękne osiedla z domkami jednorodzinnymi, lubimy sobie tam spacerować i rozmawiać o naszym przyszłym, wymarzonym domku;) Dosłownie 15 minut drogi od domu na pieszo mamy lasek Marceliński i to jest zdecydowanie największy atut tego mieszkania. W samym lasku jest mała stadnina, latem i wiosną na polanie pasą się luzem konie:) W lesie mieszkają dzikie zwierzęta, w samej okolicy naszego domu mnóstwo jest lisów, często można je spotkać na wieczornym spacerze jak buszują w poszukiwaniu jedzenia, dużo jest saren, jeży oczywiście też jest mnóstwo, widziałam tez wielokrotnie dzikie tchórzofretki i kuny:) Jeszcze w innym parku są oswojone wiewiórki, które wręcz same z siebie pozowały do zdjęć:D I… najcudowniejszym atutem tego lasku jest chyba największy w Poznaniu wybieg dla psów z torami przeszkód i z tego co widzę nadal się rozbudowuje. Często chodzimy tam poobserwować psy, miło jest patrzeć jak ogromną uciechę mają biegając beztrosko w wielkiej watasze. Nie mogę się doczekać kiedy będę już miała naszego wymarzonego psa:) Wybraliśmy rasę należącą do psów wodnych i aportujących, więc bliskość jeziora i rozległe tereny do biegania są jak znalazł:) Wcześniej mieszkaliśmy właśnie w miejscu obok jeziora otoczonego lasem a za oknem był ogród botaniczny. I teraz też mamy tam całkiem blisko.
Ogólnie to uwielbiam swoją okolicę, mogę się w niej wyciszyć i poobcować z przyrodą, ale miasto jeśli chodzi o całokształt jakoś do końca do mnie nie przemawia. Nie wiem, może to dlatego, że jest to jednak duże, studenckie miasto. Wieczorami na starówce nie czuję się do końca bezpiecznie, zawsze jest masa pijanych ludzi, na każdym kroku, tłum, zgiełk i do tego menele kąpiący się w fontannach:P Te pijalnie wódki i piwa, kluby ze striptizem i masa nawalonych studentów. Ja kocham jak miasto tętni życiem, ale nie w taki sposób... Miałam okazję pojechać do Wiednia, będąc nocą na starówce czułam się po prostu nieziemsko... Te piękne zabytki, życzliwi ludzie... Tłumy były, oczywiście, ale nikt nie chodził nawalony, nie wymiotował na chodniku. Wszędzie wokół było kolorowo, na ulicach grało mnóstwo muzyków, ludzie tak po prostu dołączali się do nich, tańczyli i śpiewali, uliczne przedstawienia w które również angażowali się ludzie, świetna atmosfera:) Trafiłam nawet przypadkiem w jednym z parków na prawdziwy spektakl baletowy, to było coś tak pięknego...
Czasem mi smutno i nie rozumiem, dlaczego Polacy nie potrafią się tak bawić, dlaczego co piątek muszą iść się nawalić do klubu i nie chcą angażować się w to, żeby miasto naprawdę ŻYŁO, a nie wymiotowało:P
Nie wiem na ile to sam klimat miasta, a na ile moje nieuzdrowione rzeczy związane z ludźmi. Ja też byłam bardzo przywiązana do Torunia, ale po wyprowadzce z czasem zaczęłam przekonywać się do Poznania i proces trwa cały czas. Może jakbym poznała tutaj jeszcze jakichś fajnych ludzi i nowe miejsca to mogłabym się bardziej przekonać.