Wiesz co... masz racje... zacząłem w to wierzyć bo Leszek trafnie wywahał mi silną nerwice kiedy myślałem ze jest ok, miał racje, to była nerwica (zauważyłem to kiedy z tego stanu wyszedłem), więc jakoś zacząłem wierzyć w resztę...
I dlatego szukam potwierdzenia, a nóż po prostu trafił na ślepo, jednak innym osobom również udało się trafnie odszyfrować co mi w duszy gra i na pewno nie był to zimny odczyt. Próbuje jakoś zredukować ten wewnętrzny dysonans. Dlaczego analiza karmiczna im wychodzi ale nie potrafią sobie poradzić z kartami zernera? Tak naprawdę chyba najlepiej bym funkcjonował gdybym był pewny że mam jedno życie a potem nic, żadnych nastepnych wcieleń, karmy itd.
Gdzie to najwyższe dobro w świecie brutalnej ewolucji?