Autor Wątek: Tybet  (Przeczytany 4318 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-11, 16:08:50 »
Teraz tylko sobie przypominam, jak moja mama tańczyła jako jakieś bóstwo i tworzyła te demony, które następnie na mnie nasyłała. A ja w tym klasztorze byłam młodym mnichem, dobrze się zapowaidającym, więc mama z zazdrości chciała mnie w ten sposób zniszczyć, bo ona była słaba  w tym rozwoju duchowym.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-01-08, 22:46:24 »
Cytuj
Brand Więcej


Dzięki przytaczanym rozmowom z poznanymi magami, oświeconymi i zwykłymi praktykami buddyzmu pisarka udowadnia jak bardzo buddyzm tybetański różni się od naszych europejskich wyobrażeń o uduchowionej łagodności tego wyznania. Niewyszukane słownictwo mnichów, mroczne praktyki zakrawające o sadyzm i masochizm, demony i magia to lamaizm, którego nie znamy, a o którym dosadnie pisze autorka książki.
http://mandragon.pl/mistycy-i-magowie-tybetu/

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-01-08, 22:42:08 »
Cytuj
.
Księżniczka Kongjo powiedziała królowi, że kobieta-demon musi zostać przyszpilona do ziemi, by nie mogła więcej czynić zła. Aby przytrzymać ją w miejscu, należy zbudować na jej ciele pałac dla króla, klasztor dla mnichów i park dla poddanych. Oprócz tego na prowincji trzeba wznieść dwanaście świątyń, które przytrzymają ręce i nogi kobiety-demona. Najważniejsza jednak była kaplica dla posągu Buddy. Zasypano więc jezioro ziemią przywiezioną przez białą kozę i zbudowano centralną świątynię w Trulnang, dokładnie nad sercem demona.
Tak oto pokonano kobietę-demona i buddyzm zaczął się rozwijać w Tybecie.
Dalsza walka z demonami

Nie minęło jedno pokolenie, a demony Tybetu znów się odezwały. Ówczesny król Trisong Detsen postanowił odsunąć w cień szamańską religię bon i uczynić buddyzm oficjalną religią Tybetu. Pierwszy kapłan, jakiego zaprosił do swego kraju - indyjski mnich Shantarakshita, był pobożnym mędrcem, lecz niewiele wiedział o tybetańskiej magii. Rozwścieczył miejscowe demony tak, że sprowadziły na kraj burze, nieurodzaj i trąd. Nie potrafiąc pokonać demonów, musiał się ratować ucieczką do Nepalu.
Wtedy król sprowadził na pomoc jogina Padmasambhavę, który posiadł tajniki starożytnych tantrycznych nauk ezoterycznych. Skoro tylko Padmasambhava przekroczył granicę, demony Tybetu starały się przeszkodzić mu w dotarciu do Lhasy. Najpierw na jego drodze stanęła bogini Mutsame, strażniczka górskiej przełęczy. Zamieniła się w dwie strome skały i próbowała zmiażdżyć Padmasambhavę. Lecz jogin unieruchomił ją, wbijając w ziemię sztylet. Pokonana Mutsame ofiarowała Padmasambhavie swe serce, a on nadał jej imię Niezniszczalna Pani Śnieżnych Szczytów.
W Byan bogini Naman poraziła go piorunami, ale Padmasambhava chwycił je i w jego dłoni zamieniły się w suche ziarna. Naman ukryła się w pobliskim jeziorze, lecz Padmasambhava zamienił je w kocioł i we wrzącej wodzie ciało Bogini odpadło od kości. Gdy uciekała Padmasambhava wybił jej jedno oko, tak że mogła widzieć tylko prawdę, a nie iluzję. Wtedy bogini poddała się, a czarownik nadał jej imię Pozbawiony Ciała Biały Śnieżny Szczyt, Niezniszczalna Jednooka.
Kiedy dotarł do centralnego Tybetu, wystąpił przeciw niemu bóg doliny Szampo w postaci gigantycznego białego jaka, którego oddech był śnieżną burzą. Padmasambhava pojmał zwierzę wbijając mu w pysk żelazny hak i przywiązał do pętli z żelazną klamrą. Potem uderzając w święty dzwon, podporządkował sobie jego ciało i umysł, dopóki bóg nie przysiągł przyjąć wiary buddyjskiej.
W ten sposób Padmasambhava pokonał wszystkie duchy Tybetu.

za: Mity Tybetu i Mongolii. Diamentowa Ścieżka. Wyd. Amber


http://femmes.republika.pl/basnie/mity/06tybet.html
« Ostatnia zmiana: 2016-01-08, 22:48:11 wysłana przez medżikowsky »

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-01-08, 22:09:39 »
Tybet bez fikcji

http://cia.media.pl/parenti_przyjazny_feudalizm_mit_tybetu

"Chłopi pańszczyźniani byli na całe życie przywiązani do ziemi pana — lub klasztoru — bez płacy, zobowiązani do napraw domu pana, transportu plonów i zbierania drewna opałowego. Mieli również na żądanie dostarczać zwierząt pociągowych i transportu [_14_]. Podatki płacili od ślubu, od urodzenia każdego dziecka i od każdej śmierci w rodzinie. Opodatkowane było sadzenie drzew we własnym obejściu oraz każde zwierzę. Płacili podatki od świąt religijnych, śpiewu, tańca i bicia w dzwony. Ludzi opodatkowywano przy wsadzaniu do więzienia i przy zwalnianiu. Ci, którzy nie mogli znaleźć pracy, płacili podatek od bezrobocia, a jeśli starali się o pracę w sąsiedniej wiosce, płacili podatek podróżny. Kiedy nie mogli płacić, klasztory pożyczały im pieniądze na 20 do 50 procent. Niekiedy długi przechodziły z ojca na syna i z syna na wnuka. Dłużnikom, którzy nie byli w stanie zapłacić długu, groził los niewolnika, czasami na resztę ich życia [_15_]."

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-01-08, 22:08:25 »
Heh, no to niezle. Mozna gdzies o tym bardziej szczegolowo poczytac? Gdzie Leszek o tym pisal?Czuje jak to ze mnie wylazi...
Jak ci się będzie chciało to możesz opisac :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-08, 21:37:14 »
Oj dużo tam tego. Od razu pojawiły mi się w głowie te tańce na placach przed świątyniami. Leszek coś też o tym pisał. Zdaje się że demony były zwoływane [tworzone] i zaprzęgane do służenia tym mnichom, wysyłane przeciwko innym, do walki z innymi.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-01-08, 21:18:44 »
Inga, lub inni, a masz może jakieś skojarzenia z Tybetem w kontekście domonow / demonizmu itp ? To moze byc cos w klimacie "rd"

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-05-19, 17:26:47 »
Miałam na dzisiejszej terapii dalszy ciąg wspomnień z Tybetu.
Najpierw zobaczyłam w sesji oddechowej twarz z obcietą dolną wargą. Było to dla mnie przerażające. To był wieśniak, a ja byłam mnichem. Potem ten sam wieśniak został pozbawiony górnej wargi. Widać mu było zęby przez które uciekała ślina. Cierpienia tego człowieka były straszne. Zrozumiałam że wargi zostały mu obcięte za to że nie chciał oddać pańszczyzny, tłumacząc że nie będzie miał co jesć. Więc mu obcieli wargę mówiąc, że od teraz nie będzie mógł jeść więc jedzenie mu nie będzie potrzebne. Gdy nadal nie miał z czego oddać pańszczyzny, to mu obcieli drugą. On się kręcił koło naszego klasztoru, więc widocznie do nas należał. A ja musiałam na niego patrzeć. Nie poradziłam sobie z tym w tamtym wcieleniu. Jedyne co wtedy pragnęłam to płakać z żalu nad tym człowiekiem po całych dniach, ale nie było mi wolno. Musiałam się rozwijać duchowo, bezemocjanalnie, spokojnie i na odcięciu od uczuć. Tamte emocje mogłam wyrazic dopiero teraz, na terapii. Płakałam długo na cały głos. Potem sobie uświadomiłam że ta moja litość wynika z moich inicjacji w bothisatwę i przyrzeczeń wspołodczuwania ze wszystkimi cierpiącymi. Ja czułam cierpienia tego człowieka i dlatego tak bardzo mi było go żal. Po tym uśiwadomieniu nagle wszystkie uczucia mi minęły i poczułam że znów mam serce z kamienia a jedyne co czuje to pustkę.
Rozwój w warunkach obecności tak ogromnego okrucieństwa nic mi nie dawał.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-05-13, 16:59:34 »
Mi on wychodzi gdzies na 24 ERD.
Był czas, że książki Dalajlamy były afiszowane w księgarniach, ale jakoś nigdy mnie nie interesowały. W ogóle religie Tybetu wydają mi sie mało duchowe a za to bardziej rytualno-magiczne. I tez mi się wydają ogarnięte smutkiem. Co innego mistrzowie himalajscy ze swoją wspaniałą ożywczą energią. Ale o nich jest mało w literaturze.
Pamiętam jak swego czasu Dalajlama był ciągle pokazywany na arenie międzynarodowej a przy tym były migawki z życia uciemiężonych Tybetańczyków, czy to miało na celu doprowadzić ich do buntu? i jak by to sie skończyło? Odgadnąć nie trudno.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2015-05-13, 14:03:36 »
W samym buddyzmie jest wiele pomieszania - wiele oparto na tradycjach, ale bez rozwijania zrozumienia.

Jeśli chodzi o Dalajlamę - jest na wysokim poziomie rozwoju duchowego (ok. 33-34 erd), ale nie jest nieomylny i też rozwija pewne niezdrowe postawy (związane np. z przedkładaniem oswiecenia innych ponad swoje.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-05-13, 13:53:11 »
Tu jeszcze o tym pisze
[A czy wiesz o procederze odbierania siłą małych dzieci
chłopskim rodzinom by wychowywać ich na mnichów. Źródła mówiące
o molestowaniu dzieci w klasztorach tybetańskich są zatrważająco
liczne].
http://forum.gazeta.pl/forum/w,902,77902915,77908093,Re_Tybet_musi_byc_wolny_A_po_co_.html?wv.x=1

Czyli to dziecko było molestowane i dlatego tak mnie znienawidziło.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-05-13, 13:25:03 »
To mam na poparcie mojego wspomnienia

[Mali chłopcy byli zabierani chłopskim rodzinom i wysyłani do klasztorów, gdzie spędzali resztę życia. Molestowanie seksualne było tam na porządku dziennym.]

http://blogbiszopa.blog.onet.pl/2008/04/08/tybetofile/

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-05-13, 12:18:35 »
To Dalaj Lama oszust?
Wiecie ile on ma erd?
A filmy- 7 lat w Tybecie i Mały Budda ? Też nas oszukały?

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-05-13, 07:27:18 »
Miałam ważne uświadomienie po tym artykule, który widocznie zawiera prawde, w przeciwieństwie do tych wszystkich wczesniejszych informacji gloryfikujących rozwinięty duchowo i pokojowo nastawiony Tybet w którym ciężkie życie wynikało tylko z powodu klimatu i górskich terenów.
Otóż w tybetańskim rozwoju duchowym zakazana jest miłość i radość życia. I to wywoływało we mnie ogromny smutek i brak drogi do przodu. A te wysokie poziomu duchowe mają być osiągnięte dzięki wielogodzinnym medytacjom.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany