Autor Wątek: Ciekawe cytaty Osho i inne w j.ang  (Przeczytany 6466 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-14, 17:27:50 »
Często jest to,  i ładnie wychwycił oraz opisywał to też Osho, takie balansowanie, zbliżanie się i oddalnie, gdzie jest pewne przyciąganie ze strony mistrza i wtedy następuje nagłe zbliżenie oparte na zaufaniu, ale po chwili uruchamia się umysł oraz mechanizmy obronne w tym lęki, więc zaczyna się stawiać warunki ze ma być tak a nie inaczej, rola mistrza sprowadzona zostaje do instruktora i związek staje się niezobowiązującą wymianą gdzie za praktykę np. płaci się jakąś cenę czy inwestuje inaczej jakoś swoją energię , niestety gdy i ona jest za wysoka zostaje się jakby wyrzucom poza ten wpływ i związane z nim korelacje i ustalone wymogi pozytywnej wymiany , w efekcie gdy dalej czuje się ten "zew" ze strony mistrza no to powtarza się cykl zbliżeniowy i znajduje się taką odległość oraz na takich zasadach które są zadowalające i dostępne.... albo zadwala się jakąś namiastką i pozostaje poza nawiasem szuka się czegoś innego mniej wymagajacego albo bardziej dostępnego i pasującego   :-)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-14, 13:58:56 »
Cytuj
Obawiam się, że w pewnym momencie może być przeszkodą na drodze rozwoju, szczególnie jeśli ktoś za bardzo się wczuje w swoją rolę. 

Też tak czuję.
Należy po prostu uwzględnić, że guru to też człowiek ;)
Ma prawo się mylić.

Kiedy rozmawiałam z osobą, która jest  ponoć na 33 ERD a jest wyznawczynią Ravi Shankara, czułam że jest absolutnie pełna uwielbienia i zachwytu Ravim.
On daje łaskę, zapewnia to, że łaska spływa. Jest miło i dobrze. etc, etc.
Ale gdybym ja chciała w to - The Art of Living -  wejść to muszę przede wszystkim kasę szykować, na kursy i takie tam.  I to niemałą. A ja jej na to nie mam.

Dla mnie guru jest  jak latarnia = ma oświetlać drogę .

Mogę się inspirować - lub nie. Mogę to przyjąć lub odrzucić. Zapłacić za kurs lub nie uczestniczyc w nim.
Moja bajka co ja z tym zrobię.

Zresztą list z prośbą o opiekę i modlitwę/łaskę, między innymi dla mnie i tak do Raviego dotarł !  
Zawieziono go z Londynu do niego in person :)
Przysłano mi zdjęcie jak to czyta :) 
To też łaska :)
 I jestem wdzięczna osobie, która, powodowana zwykłym ludzkim odruchem - współczuciem, zrozumieniem -  go napisała i dała innej wyznawczyni Raviego, która go tam dostarczyła.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-14, 13:33:38 »
 każdy wielki artysta doskonale wczuwa się w rolę którą gra na scenie i wzbudza tym zachwyt widzów -  porywa ich swoją genialną grą ... a to nie musi oznaczać, że poza sceną też gra rolę np. króla, więc dla mnie czym innym jest wczucie się i doskonałe odgrywanie jakiejś roli, a czym innym przywiązanie do tego - to dość częsty błąd w ocenie różnych guru.

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-14, 13:10:55 »
Tak się zastanawiam czy rola guru sprzyja rozwojowi duchowemu. Obawiam się, że w pewnym momencie może być przeszkodą na drodze rozwoju, szczególnie jeśli ktoś za bardzo się wczuje w swoją rolę.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-14, 13:00:27 »
Surrendering to the Guru is like sending a car for repair. When a car is damaged, what we do is park it at the repair workshop. Once brought there, we let the workers repair it as per their knowledge. We do not fiddle in the process because we know and trust them that they understand the process of the car repair and maintenance. Likewise, when we surrender to the Guru, we must let him change us. We must follow his teachings completely. The consciousness of the Guru has risen. He knows exactly how to repair us. So we must let him do the job and not interfere by emphasizing on the negativity in life by getting angry, feeling jealous, guilty, vengeful, attached, greedy and egoistic.

https://www.facebook.com/permalink.php?id=1507154266164369&story_fbid=1508614136018382


a tu jeszcze ciekawa kompilacja :
http://oshoworld.com/onlinemag/august2005/htm/news_to_share.asp

wyjęte stamtąd:
"Guru means one who has gravitation, around whom you suddenly feel as if you are being pulled. He is a tremendous magnet, with only one difference: he has charisma. You are pulled towards him. A man of charisma may become a great leader, a great politician. Adolf Hitler had charisma. Then what is the difference between a charismatic leader and a guru? The difference is tremendous: When you are pulled towards a guru you are pulled inwards, not outwards".

« Ostatnia zmiana: 2015-06-14, 13:05:40 wysłana przez Frisky »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-05-12, 11:25:32 »
Sylwia,
Super to jest !  Inspirujące :)

 
Cytuj
Sannjasin jest sam. Dlatego mówię, że potrzebna jest samotność, ale jednocześnie relacja. Są dwie możliwości: albo jesteś szczęśliwy samotnie, albo jesteś szczęśliwy w relacji. Takie są możliwości. Nie wykluczają się; możesz osiągnąć samadhi samotnie, możesz też osiągnąć samadhi, gdy jesteś z kimś w relacji, w miłości.
Generalnie, istnieją dwa typy ludzi: ekstrawertycy i introwertycy. Ci pierwsi łatwiej osiągają szczyt dzięki innym, ci drudzy dzięki samotności. Ale partner nie jest antagonizmem: oboje poruszają się razem. Ścieżka Buddy jest ścieżką introwertyka - mówi tylko o medytacji. Ścieżka Chrystusa jest ścieżką ekstrawertyka - mówi o miłości.

Sannjas to synteza. Można być bardziej zgranym ze sobą niż z innymi; można też być bardziej zgranym z innymi niż ze sobą. Ale nie trzeba się przywiązywać do jednego z tych doświadczeń - oba są dostępne. 

Właśnie !
Oba doświadczenia są dostępne !
Jak to w życiu.
Są różne fazy i etapy...:)

Cytuj
Sannjas to amoralność. Nie: brak moralności, lecz amoralność. Inaczej mówiąc - amoralność to wyższa moralność - moralność, która pochodzi nie z zewnątrz, ale z wewnątrz.

Taa Niebo gwiaździste nade mną .
A prawo moralne we mnie . :)


Cytuj
Sannjas to zaprzestanie zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Pytania i odpowiedzi pochodzą z umysłu. Umysł żywi się pytaniami i odpowiedziami.

Etap pytań i oczekiwania/szukania na nie odpowiedzi też jest piękny:)
Wszystko ma swój czas.


Tylko jedna mała korekta - jak dla mnie -
Cytuj
Ktoś, kto nie potrafi ryzykować - prowadzi życie biznesmena.

Naturalnie rozumiem, co autor miał na mysli.
Niemniej uważam, że kto jak kto ale biznesman często ryzykuje i powinien umieć to robić ;)




« Ostatnia zmiana: 2015-05-12, 11:39:55 wysłana przez Tess »

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-05-12, 11:04:51 »
https://youtu.be/joy2Rl8qOt4

A tu mały wykład od młodej amerykanki w temacie wczorajszej dyskusji o odnawianiu sie komorek w kontekscie duchowym, z fajnym przeslaniem na koniec

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-05-12, 08:54:19 »
>Nie wiem dlaczego tylko w języku angielskim;)

Żeby nie wrzucac tam gdzie ktoś domyślnie oczekuje postow w j. polskim (bo nie czyta w ang) i mu nie zasmiecac widoku/ głównego wątku z cytatami.

Mam takie krotkie wyselekcjonowane perełki- esencje od hindusow z fb i to jedyne źrodlo takich tekstow u mnie (nie chce mi sie czytac dluzszych, bo sie juz naczytalem :)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-05-11, 23:16:00 »
Nie wiem dlaczego tylko w języku angielskim;)

"Sannjas to szaleństwo; to szalony sposób na życie: szalony, bo świadomie wskakujesz w niebezpieczeństwo...

Sannjas to niebezpieczeństwo. Musisz żyć od chwili do chwili i zapomnieć o przeszłości. Życie składa się zawsze z TERAZ. Życie przeszłością to droga tchórza, droga kalkulatora. Ludzie nazywają to “psychicznym zdrowiem”, ale jest to nieprawda - nie możesz tańczyć w kajdanach przeszłości, w klatce przeszłości.

Sannjas to ucieczka z klatki. Klatki nazywanej hinduizmem, chrześcijaństwem, islamem, judaizmem... jakkolwiek byś tej klatki nie nazwał - zawsze pozostanie klatką.

Sannjas to bunt przeciwko wszelkiemu niewolnictwu; to życie w totalnej wolności - bez tradycji, bez konwencji, bez konwenansów, bez religii, bez filozofii, bez ideologii - politycznych, społecznych lub jakichkolwiek innych. Sannjas to życie bez kajdan. Życie bez kajdan zawsze wygląda jak szaleństwo dla tych, którzy żyją w kajdanach. Życie chwilą jest drogą szaleństwa, drogą kochanka, drogą poety... Ludzie żyją prozą, to łatwe, ale sztuczne.

Życie poetyckie to życie sannjas. I musi być trochę szalone - wszyscy poeci są szaleni, wszyscy tancerze są szaleni, wszyscy muzycy są szaleni. Wszystko, co wspaniałe na tej ziemi, ma w sobie coś z szaleństwa.
Grek Zorba powiedział do swojego szefa: Szefie, z tobą wszystko w porządku, brakuje ci tylko jednej rzeczy - szczypty szaleństwa. Zgadzam się z Zorbą. Sannjas daje ci szczyptę szaleństwa. Ta szczypta namaluje tęczę na płótnie twojego życia.
Sannjas to ryzyko! Ktoś, kto nie potrafi ryzykować - prowadzi życie biznesmena. Usiłuje oszukać życie, wykorzystać życie. Usiłuje zamienić życie w biznes - dać mniej, dostać jak najwięcej. To droga zysku.
Sannjas to nie jest sposób robienia czegoś - to sposób istnienia. Zmienia twój wewnętrzny świat, a wraz z nim zmienia się świat zewnętrzny. Ale jest to drugorzędne. Podstawowa zmiana dotyczy twojej świadomości, a dopiero potem twojego zachowania. Cokolwiek robisz, zyskuje nową jakość, zyskuje nową grację, która przychodzi Spoza. Zyskuje pieśń - tę wyśpiewaną lub tę, której nikt nie jest w stanie wyśpiewać, bo znajduje się w sercu... zyskuje taniec, taniec twoich stóp i twojego istnienia.
Sannjas to bunt przeciwko przyszłości. Egzystencja zna tylko jeden czas - jest nim Teraźniejszość. Egzystencja zna tylko jedno miejsce - jest nim Tutaj. Ale umysł zna tylko przeszłość - która już nie istnieje; albo przyszłość, która jeszcze nie istnieje.
Sannjas to bunt przeciwko samemu umysłowi. To zmiana służących - tam gdzie umysł był panem, teraz jest służącym, a panem jest bez-umysł. Umysł to tylko mechanizm - jest w porządku, jest produktem natury. Ale życie zgodne ze wskazówkami umysłu nie jest żadnym życiem - to głupota. Umysł nigdy nie jest oryginalny - jest zawsze maszynką do powtarzania, do zapożyczeń - jest robotem.
Sannjas to zaprzestanie zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Pytania i odpowiedzi pochodzą z umysłu. Umysł żywi się pytaniami i odpowiedziami. Gdy się go pozbędziesz, wtedy świadomość stanie się jeziorem - bez żadnych fal, bez żadnych wiatrów - odbijającym gwiazdy, chmury, księżyc, drzewa, kwiaty i ptaki, które płyną na wietrze. Jest takie powiedzenie Zen, że ptaki nie pragną być odbijane w jeziorze; że jezioro nie pragnie odbijać ptaków... a jednak tak jest. Ptaki odbijają się, jezioro odbija, pomimo iż pragnienie nie pochodzi ani od ptaków, ani od jeziora. W tej bezpragnieniowości wszystko się przydarza, choć nie jest wykonywane.

Sannjas to odprężenie w stanie totalnego “odpuszczenia”, gdzie wszystko się przydarza, a nic nie jest wykonywane. Ale nie pytaj mnie: “co robić?” - to tylko gra w pytania i odpowiedzi - gra umysłu.

Wyślizgnij się z umysłu jak wąż wyślizguje się ze starych łusek. Umysł to starość, należy do przeszłości. Umysł oznacza martwotę. Można go porównać do wstecznego lusterka w samochodzie. Jeśli będziesz się ciągle w nie gapił, to katastrofa gotowa, gdyż samochód musi jechać w przód, a we wstecznym lusterko zobaczysz tylko tuman kurzu, który ciągniesz za sobą. Musisz patrzeć tam, dokąd jedziesz, a nie tam skąd jedziesz.
To jest powszechne - czytujesz Wedy, studiujesz Biblię, rozprawiasz o Arystotelesie, spierasz się z Platonem, masz coś do powiedzenia o Konfucjuszu... człowieku, czy nie żal ci straconego czasu? Spójrz na TEN moment: Bóg jest w tobie! Jeśli potrafisz przeżyć Boga pogodnie, we współbrzmieniu, w jedności... Wtedy poznasz ekstazę. Poznasz szczęście. Poznasz błogosławieństwo.
Sannjas to kierunek; sannjas to zakorzenienie i świadomość tego, kim jesteś i kim możesz być.
Sannjas nie oznacza czegoś formalnego - tak jak formalne jest bycie chrześcijaninem, bo urodziłeś się w chrześcijańskim domu... Czy jeśli mój ojciec był np. mordercą - czy ja też muszę nim być?
Sannjas to bycie w czasach, gdy Jezus stąpał po ziemi i tylko niewielu było na tyle odważnych, by być razem z nim.
Sannjas to życie bez struktur, bez tzw. charakteru. Człowiek z charakterem to człowiek łatwy do przewidzenia. Sannjasin nie da się przewidzieć - wolność nie da się przewidzieć.
Moja inicjacja polega na inicjacji w kierunku wolności - nic poza tym. To ogromna odpowiedzialność - być wolnym, gdyż nie masz już nic, na czym mógłbyś polegać, oprócz własnego istnienia, oprócz własnej świadomości. Nie masz już żadnego wsparcia - zabieram ci wszelkie wsparcia i zostawiam samego, zupełnie samego. W tej samotności... kwiat.
Sannjas to amoralność. Nie: brak moralności, lecz amoralność. Inaczej mówiąc - amoralność to wyższa moralność - moralność, która pochodzi nie z zewnątrz, ale z wewnątrz. Taka moralność wyklucza narzucanie czegoś z zewnątrz, gdyż każde narzucanie zamienia cię w służącego, w niewolnika. A mój cały wysiłek polega na tym, żeby ofiarować ci godność, ofiarować ci chwałę.
Wszystkie inne wysiłki spaliły na panewce. Stało się tak, gdyż wszystkie były oparte na strukturze, a każda struktura jest brzemieniem na ludzkim sercu. Każda struktura staje się więzieniem, i pewnego dnia, wcześniej czy później, musisz się przeciwko temu zbuntować. Czy zaobserwowałeś to patrząc na historię? - Każda rewolucja zamienia się w represję. W Rosji, w Chinach... Po każdej rewolucji rewolucjoniści zamieniają się w antyrewolucjonistów. W momencie, gdy ktoś dorwie się do władzy, narzuca społeczeństwu swoją strukturę. A gdy narzucasz swoją strukturę, wtedy stare niewolnictwo przybiera nowe formy nowego niewolnictwa. Wszystkie rewolucje upadają.
Sannjas to nie rewolucja. To bunt. Rewolucja jest kolektywna, społeczna - sannjas to sprawa indywidualna. Nie jestem zainteresowany nadawaniem społeczeństwu nowych struktur. Wystarczy tych waszych struktur! Żadna się nie sprawdziła - oczywiście myślicie, że wasza się sprawdzi... to myślenie ma tysiące lat, pozwólcie strukturom odejść. Zamiast struktur chcemy jednostek, indywidualności... jednostek wolnych, jednostek świadomych. Ich odpowiedzialność będzie pochodzić z ich własnej świadomości, a nie z naśladowania innych - nie ze stosowania się do czyichś nakazów.

Sannjasin dba. Sannjasin nie dba o nakazy. Sannjasin dba o samego siebie, a dzięki temu potrafi dbać o innych - gdyż nie można być szczęśliwym samotnie. Szczęśliwym można być tylko wtedy, gdy szczęśliwy jest świat. Nie można być szczęśliwym, gdy ktoś płacze, gdy ktoś cierpi. Więc ktoś, kto dba o szczęście, o własne szczęście, troszczy się tym samym o szczęście innych, gdyż szczęście przydarza się tylko w szczęśliwym klimacie.
Ale ta troska nie pochodzi z dogmatu, nie pochodzi z ideologii. Pochodzi z miłości. A pierwszą miłością - naturalnie - jest miłość do samego siebie. Każda inna miłość podąża za miłością do siebie.
Każdy sannjasin będzie totalnie unikalną osobą. Nie interesuje mnie tzw. społeczeństwo. Nie interesuje mnie kolektywność. Interesuje mnie jednostka - interesujesz mnie tylko ty!
Sannjas to tylko początek - ziarno zupełnie innego świata, gdzie ludzie będą wolni; gdzie ludzie nie będą kalekami, paralitykami; nie będą stłumieni, nie będą chodzić z workiem poczucia winy... W tym świecie będzie się akceptować radość, w tym świecie radość będzie regułą, w tym świecie śmiertelna powaga zniknie, a pojawi się zabawa i szczerość.

Sannjas to otwarcie się na doświadczenie. Ludzie zwykle są zamknięci, nie potrafią otworzyć się na doświadczanie. Zanim doświadczą, mają już swoje wypracowane uprzedzenia. Nie mają ochoty eksperymentować, nie mają ochoty odkrywać. To głupota...
Więc odważ się na doświadczanie. Nie decyduj o tym, co się przydarzy, zanim to coś się nie przydarzy. Nie wierz w czyjeś opinie. Nie mów: “to nie może być tak, gdyż Budda powiedział, że...”. Nie mów: “To musi być tak, bo w Biblii jest tak napisane...”. Nie! Mów: “Zbadam to, czy jest tak, czy też może jest inaczej”.
Ostatnim przekazem Buddy były słowa: “Pamiętaj...”. Pamiętaj! Nigdy nie wierz w moje słowa tylko dlatego, że ja je wypowiedziałem. Nigdy nie wierz, zanim nie doświadczysz.

Sannjas to pozbycie się wiary. Wiary w cokolwiek. Sannjas to własne doświadczenie. A piękno doświadczenia polega na tym, że doświadczenie jest zawsze otwarte, otwarte na dalsze doświadczenie. Natomiast wiara jest zamknięta - już wiesz. Jeśli ciągle żyjesz - jak doświadczenie może być zamknięte? Ono wzrasta, zmienia się, płynie. Piękno doświadczenia pochodzi z jego nieskończoności.
Sannjas to życie egzystencjalne. Życie egzystencjalne to zaprzeczenie życia ideałami - ideałami, że powinno się być takim, a nie innym; żyć tak, a nie inaczej... Nie reaguj na martwe idee - reaguj na żywe życie, na egzystencję. Reaguj sercem - bądź naturalny, prosty, spontaniczny. Prostota, naturalność i spontaniczność to coś, czego nie posiadają idee.

Sannjas to twórczość. Stary typ sannjasina to ktoś totalnie antytwórczy. Ucieka w Himalaje, siada w jaskini i wszystko niby jest w porządku. Nic więcej nie potrzeba. Możesz ich sobie pooglądać: np. dżinijskich mnichów. Siedzą i nic nie robią - są absolutnie niekreatywni, otępiali, ogłupieni, nie ma w nich żadnego błysku inteligencji. Ale ludzie czczą ich i całują ich stopy. Zapytaj: “dlaczego całujesz jego stopy?”, a odpowiedzą: “całuję, gdyż ten człowiek odrzucił świat”... tak jakby odrzucenie świata było jakąś wartością. Zapytaj: “co ten człowiek zrobił?” - odpowiedzą: “głodował, głodował przez kilka miesięcy” - tak jakby głodówka była jakąś wartością... Ale lepiej nie pytaj, co ten człowiek namalował, nie pytaj, co ten człowiek stworzył dla świata, nie pytaj jaki ułożył wiersz, jaką pieśń dał światu, jaką muzykę, jaki taniec. Jeśli o to zapytasz, odpowiedzą: “O czym ty mówisz!?! To jest człowiek, który odrzucił świat! On po prostu siedzi w świątyni i pozwala innym dotknąć swoich stóp - to wystarczy!”. Tak, jeśli przyjedziesz do Indii, zobaczysz to wiele razy.

Moja koncepcja sannjas polega na tym, żeby energia była kreatywna, powinieneś dać światu trochę piękna; powinieneś dać światu trochę radości; powinieneś odkryć taniec, śpiew, muzykę; dać światu choć trochę pięknych wierszy. Stwórz coś!
Daj coś światu. Niekreatywność to prawie grzech - gdyż istniejesz, a nic nie dajesz. Jesz, zajmujesz miejsce, a nic nie dajesz. Sannjasini powinni być kreatywni. Gdy jesteś kreatywny - zbliżasz się do Boga. Bóg jest kreatywny, jest twórcą, więc jeśli nie jesteś twórczy - oddalasz się od Niego. Bóg posługuje się tylko jednym językiem - językiem twórczości. I właśnie dlatego - gdy komponujesz jakąś pieśń, gdy jesteś przez nią pochłonięty, wtedy coś Boskiego spływa na twoje istnienie.

Sannjas to poczucie humoru. To śmiech, radość i szczerość. Starzy sannjasini - odrzucający świat - są otępiali, smutni, niezdolni do śmiechu. Moi sannjasini muszą dać światu śmiech. Świątynie powinny być wypełnione śmiechem, radością, tańcem. Nie chcę świątyń typu chrześcijańskiego - one przypominają cmentarz. I krzyż powoduje, że stajesz się czcicielem śmierci - nie życia. To chyba patologia. Zaśmiej się w kościele - a ludzie pomyślą, że jesteś stuknięty. Wystarczy że wejdziesz do kościoła, a stajesz się sztywny, poważny, martwy.
Dla mnie, poczucie humoru to esencja religijności. Esencja esencji religijności. Bycie poważnym nigdy nie jest religijne, nie może być religijne, gdyż bycie poważnym pochodzi od twojego ego; jest chorobą. Śmiech to stan bez ego.

Sannjas to medytacja i samotność - mistyczny szczyt doświadczeń, które przydarzają się tylko wtedy, gdy jesteś samotny; gdy jesteś totalnie samotny we własnym wnętrzu. Sannjas uczyni cię samotnym, ale nie osamotnionym - nie będziesz samotnikiem, ale będziesz sam. Możesz być szczęśliwy w samotności - nie jesteś już zależny od nikogo. Możesz usiąść w swoim pokoju i być bezgranicznie szczęśliwy. Nie ma potrzeby iść do kawiarni, nie ma potrzeby spotkać się z przyjaciółmi, nie ma potrzeby iść do kina. Wystarczy, że zamkniesz oczy i opadniesz we własny spokój.
Sannjas to miłość, związki, relacje. Pamiętaj: możesz być w jakimś związku tylko wtedy, gdy nauczysz się przedtem być samotnym - nigdy wcześniej. Tylko indywidualności potrafią istnieć w związkach. Tylko dwie wolności mogą się zbliżyć do siebie i objąć. Tylko dwie nicości mogą spenetrować innych i roztopić się w nich. Jeśli nie potrafisz być kompletnie sam, twój związek będzie fałszywy. Będzie jedynie sztuczką, aby uniknąć samotności - niczym więcej. Tak żyją miliony ludzi. ich tzw. “miłość” jest niczym więcej niż niezdolnością do bycia samotnym. Więc biorą się za ręce, udają, że się kochają, ale gdzieś głębiej tkwi ich jedyny problem: nie potrafią być samotni. Więc znajdują sobie kogoś, z kim mogą pójść do kina, potrzymać się za ręce, na kim mogą się wesprzeć. Ale ten ktoś używa ich w ten sam sposób, gdyż on też nie potrafi być samotny - on także traktuje cię instrumentalnie: jako ucieczkę od siebie samego. Oboje używają siebie nawzajem jako instrumentu do ucieczki, stają się od siebie zależni, od siebie uzależnieni...
Sannjasin jest sam. Dlatego mówię, że potrzebna jest samotność, ale jednocześnie relacja. Są dwie możliwości: albo jesteś szczęśliwy samotnie, albo jesteś szczęśliwy w relacji. Takie są możliwości. Nie wykluczają się; możesz osiągnąć samadhi samotnie, możesz też osiągnąć samadhi, gdy jesteś z kimś w relacji, w miłości.
Generalnie, istnieją dwa typy ludzi: ekstrawertycy i introwertycy. Ci pierwsi łatwiej osiągają szczyt dzięki innym, ci drudzy dzięki samotności. Ale partner nie jest antagonizmem: oboje poruszają się razem. Ścieżka Buddy jest ścieżką introwertyka - mówi tylko o medytacji. Ścieżka Chrystusa jest ścieżką ekstrawertyka - mówi o miłości.

Sannjas to synteza. Można być bardziej zgranym ze sobą niż z innymi; można też być bardziej zgranym z innymi niż ze sobą. Ale nie trzeba się przywiązywać do jednego z tych doświadczeń - oba są dostępne.

Sannjas to...
...to były tylko wskazówki; nie były to żadne definicje. Traktuj to w bardzo płynny sposób. Przegrałeś, jeśli zaczniesz przywiązywać się do tych słów. Słowa definiują... Natomiast w świetle słońca, gdy jeszcze nie nadeszła noc, słowa się rozpływają. Słońce właśnie zachodzi, nie nadeszła jeszcze noc, i w tej przerwie są moje słowa - płynne. Nie traktuj ich sztywno. Bądź płynny, elastyczny... Nigdy nie pozwól nikomu stworzyć wokół siebie żadnej sztywności. Żadnych defincji.

Usłyszałeś definicje - bądź ponad nie."
http://foof.most.org.pl/g_teksty/sannjas.htm
« Ostatnia zmiana: 2015-05-11, 23:18:55 wysłana przez Sylvia »

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-05-11, 20:55:05 »
OSHO

'Are there ghosts, fairies, and things like that ?'  ...

 
Just the other day somebody asked, 'Are there ghosts, fairies, and things like that?'
 
Yes, there are — if you move through the right-hemisphere brain, there are. If you move through the left-hemisphere brain, there are not.
 
All children are right-hemisphered, they see ghosts and fairies all around, but you go on talking to them and putting them in their places and saying to them, 'Nonsense. You are stupid. Where is the fairy? There is nothing, just a shadow.'
 
By and by you convince the child, the helpless child; by and by you convince him and he moves from the right-hemisphered orientation to the left-hemisphered orientation — he has to. He has to live in your world: he has to forget his dreams, he has to forget all myth, he has to forget all poetry, he has to learn mathematics.
 
Of course he becomes efficient in mathematics — and becomes almost crippled and paralyzed in life. Existence goes on getting farther and farther away and he becomes just a commodity in the market, his whole life becomes just rubbish… although, of course, valuable in the eyes of the world.?
OSHO

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-05-01, 08:42:43 »
It is pouring today and Osho has to leave for Poona by the evening flight.He is staying at the CCI chambers in Bombay proper, and it takes at least one hour to reach the airport.We set off at 5:00pm.I sit with Laxmi, who is driving the car , Taru sits on the back seat with Osho.She is crying for some reason .The car is passing along Peddar Road and I look outside.The construction of "woodlands" building is over.

I tell Osho,"This building has no thirteenth floor." He looks at the building and asks Laxmi to inquire if there is any apartment for sale .Laxmi remains silent.I know we don't have any funds to purchase an apartment .

Laxmi turns the radio on and a voice comes on,"Invest one rupee in a lottery ticket and get ten lakhs in a month !"

Osho laughs and tells Taru,"How about buying a lottery ticket?"Her crying turns into a laughter.I don't know if Taru bought the lottery ticket, but we purchased an apartment in Woodlands for Osho. How it was managed, I dont know .

Excerpted from : One hundred tales forTen thousand Buddhas.
Author: Ma Dharm Jyoti .

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-27, 10:51:42 »
Failure is not final, it is a chance to start again with the knowledge gained from what went before. (to nie z osho)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-19, 13:52:36 »
Ciekawe, że nigdy nie mówi się o tym, jakie "obciążenia" może powodować szkoła czy sytuacje w niej, a to przecież tyle lat życia i to dziecka.. u mnie chyba małe, bo miałem podobnie jak Osho i szedłem po najnizszej linii oporu, ale jednak tyle czasu sie tam spędziło... to pewnie koduje później tryb pracy , albo jakoś rzutuje na temat pracy i uwikłania w społeczne nakazy itp

In my childhood it was a constant conflict between me and my father.
Whenever I was feeling good, that meant a holiday from school.
And he said, ”You are a strange fellow. When you are sick, you have fever, you are suffering from a cold, then you go to school.
You have an upside down mind!”
I said, ”Whether the mind is upside down or not, when I am feeling good I go to the river” – which I loved... to swim for miles or to boat.
In a beautiful full-moon night the river looked almost like silver.
And I told him, ”I am not going to waste my time in school.
When I have a fever and I cannot go to the river, school is good. School to me is a kind of hospital.”
He said, ”Do whatever you want to do. There is some truth in what you are saying, because you cannot enjoy the river and swimming when you are sick.”
I said, ”You have understood my point. Whether I am sick or I am not sick, I don’t enjoy your history, your geography anyway.
So when I am sick it is perfectly good, I can waste my sickness on your school and your education.
For the remaining part of my life I am going to enjoy nature, to enjoy the stars, to play the flute, to sing songs, to go to the forest and to dance there amongst the dancing trees. I have made a clear-cut distinction.”
And in my childhood I was rarely sick, so rarely present in the school.
But you will be surprised, I was not present in school but they were giving me seventy-five percent attendance every year.
They were very happy that I was somewhere else!
Every principal of every school, college, every vice-chancellor of every university I was taught in, told me once or twice, ”If you can go somewhere else – to the library, to the botanical garden... or the whole world is there.
Just don’t go to your classroom, because it creates so much trouble for us.
And I promise you that we will not prevent you from entering the examination because you have not attended enough.” Seventy-five percent was the right percentage of attendance, only then could you enter the examination. ”Even if you don’t come at all, just appear at the examination hall and every paper will be ready and you will be allowed to sit.”
I said, ”This is such a good arrangement. I am happy outside, you are happy inside.
But once in a while when I am not feeling well, I want to make it clear to you, I will not allow you or your
college either to be in a state of well-being.
If I am not feeling well, I am going to come.
So pray to God that I never fall sick.
That is your only protection!”

OshO
CHAPTER 13. RIDE ON THE WAVE OF JOY
Hari Om Tat Sat
« Ostatnia zmiana: 2015-04-19, 13:57:38 wysłana przez medżikowsky »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-12, 00:53:34 »
Cytat generalnie ciekawy, ale
Cytuj
  If you are still interested in sex after the age of forty-two, something is missing.
Then you have not lived it rightly
Something is missing ?
Some text perhaps ;)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-12, 00:27:01 »
I am not against anything, but I am for many things. Let me repeat: I am not against anything, but I am for many things. I am not against mud, but I am for the lotus: sex has to be transformed, you remain at the lowest rung in your ladder. That has to be transcended. So the first thing, sex has to be transcended. The second thing to be remembered: homosexuality is a lower rung.
Every child is born autosexual, every child is masturbatory. That's a stage; the child has to go beyond it. Every child likes to play with his genital organs. And it is pleasurable, nothing wrong in it, but it is childish. It is the first learning of sex rehearsal, a getting ready, preparation. But if you are thirty-five, forty, sixty, and still masturbatory, then something is wrong.
When I say something is wrong, I only mean you have not been able to grow; your mental age has remained retarded.

After the masturbatory period I call "autosexual," the child becomes homosexual. Near the age of ten, the child becomes homosexual. He becomes more interested in bodies similar to the body he has. This is natural growth. First he is interested in his own body; then he becomes interested in others' bodies which are like his - a boy is interested in boys, a girl is interested in girls. That's a natural stage. But the boy is going away from himself, moving his sexual energy, his libido, to other boys. And this seems natural because other boys look more similar to him than do other girls. But he has taken a step; he has become homosexual. Good, nothing wrong in it, but at the age of sixty if you are still homosexual, then you are retarded - you are "boyish." That's why homosexuals retain the boyish attitude and they look "gay." They look more happy than the heterosexual, that's certain. Even in their faces they retain the boyishness. It is very difficult to hide your homosexuality; your face, your eyes, everything shows it. You remain boyish. It is good to pass through it, but it is bad to cling to it.

Then comes the third stage, heterosexual. A boy becomes interested in a girl, a girl becomes interested in a boy. That is the highest stage as far as sex goes, but that too up to a point. If you are still interested in sex after the age of forty-two, something is missing.
Then you have not lived it rightly; otherwise by the time you become forty-two.... At the age of fourteen, you become really sexual, ready to give birth to a child, to become a mother or a father. It takes fourteen years to prepare you. After another fourteen years, by the age of twenty-eight, you are at the peak of your sexuality-. After another fourteen years, at the age of forty-two, you are moving back. The circle is complete. Jung has said, "After the age of forty, whosoever comes to me has a religious problem." If after the age of forty-two you are still sexually puzzled and in a problem, something in your life has missed.
After another fourteen years, by the age of fifty-six, one is simply freed of sex. Another fourteen years, from fifty-six, to seventy, again the next childhood. Before death you have to reach to the same point as when you were born. The circle is complete: a child.
That's what Jesus means when he says, "Unless you become like children, you will not enter into my kingdom of God."
This is the seventy-year cycle, more or less. It will differ if you live eighty years or a hundred years; then you can divide.
« Ostatnia zmiana: 2015-04-12, 00:31:33 wysłana przez medżikowsky »