Autor Wątek: Nasze sukcesy w kreacjach, modlitwach, tych odnośnie namacalnych spraw  (Przeczytany 4846 razy)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-23, 12:24:13 »
U mnie w życiu występowały takie przeskoki i intensywne zmiany. Zazwyczaj coś kumulowało się przez kilka lat, a potem wybuchało i jak już się zmieniało to po całości we wszystkich dziedzinach. Z modlitwą zawsze wolałam uważać, bo mi się szybko realizowała, a przy nieuzdrowionym konflikcie kreowało się coś niesłychanie głupiego. Jestem zadowolona, że w ciągu ostatnich dwóch lat wykreował mi się związek, wyprowadzka z domu, udział w kilku zajęciach regresingu oraz innych. Kupiłam także lustrzankę i nauczyłam się coś z nią robić :) Ciesze się, że sprawdzam się w samodzielnym życiu. Okazało się, że potrafię gotować i stać mnie na wiele rzeczy pomimo nieregularnych dochodów. O dziwo, zostałam też psychologiem, w co nigdy wcześniej nie mogłabym uwierzyć. W mojej rodzince tez nastąpiły zmiany na przestrzeni lat, chociaż były one nieco wymuszone. Mnie zawsze zmiany radowały i pragnęłam ich jak powietrza. Ciesze się, że wreszcie wyszłam z klatki, która mnie tak bardzo ograniczała. Mogę od podstaw budować siebie i swoją samoocenę, ale już na innych podstawach.

Wczoraj przed snem myślałam sobie, że ja tak ciułam i ciułam latami, piszę te afirmacje, zgłębiam siebie. Zupełnie jak taki mnich kiwający się nad mandalą. Wszystko mam wypracowane, wygłaskane. Niewiele rzeczy przychodziło mi łatwo. Nawet kiedy od niedawna mam bardzo wielkie zmiany, to i tak nie zaprzestaję tej regularnej pracy. Modlitwa stanowi dla mnie czynnik wzmacniający, motywujący. Wykonuję ją, kiedy czuję dojrzałość
w temacie, po przeafirmowaniu i przemyśleniu wszystkiego. Inaczej sukces byłby wypadkową moich myśli, lęków i oczekiwań ;) Potrzeba mi więcej lekkości, łatwości w kreacji, a chyba wciąż postrzegam rozwój duchowy jako ciężki trening :)

« Ostatnia zmiana: 2013-03-23, 12:26:24 wysłana przez BlackRose »

Michał

  • Wiadomości: 108
  • Michał Blachowski
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-23, 11:59:03 »
Przez ostatnie kilka miesięcy dość intensywnie pracowałem nad łatwością realizacji moich celów i sukcesów. Ostatnio przyjrzałem się temu i zauważyłem, że ta praca przyniosła (i przynosi) całkiem fajne efekty, zaczynając od takich bardziej "prozaicznych" jak zmiana auta na lepsze, przez założenie swojej strony czy zostanie trenerem nordic walking :)  To ostatnie to taka moja pasja. Dziś zacząłem prowadzić zajęcia grupowe i mimo jakiś tam moich obaw myślę poszło całkiem nieźle ...  :)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2011-10-30, 19:47:06 »
Sebastian,
O, witam w klubie, też mam do wymiany olej i rozrząd. :) Ciekawe, czy na czas pojawi się odpowiednia sumka pieniędzy? Już zacząłem o tym intensywnie myśleć. :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-10-30, 11:13:20 »
Ostatnio dość niespodziewanie dużo spraw w życiu materialnym mi ruszyło do przodu i to w bardzo lekki, przyjemny sposób. No i wszystko dzieje się tak szybko, że momentami włączył się opór, że nie kontroluję i nie nadążam psychicznie za tymi zmianami, że za szybko. No pozwoliłam sobie na medytację poddającą mnie Bogu i poczułam duży kłębek na moim brzuchu i trochę na splocie, do głowy mi przyszła masa niespokojnych, myśli, obaw, lęków, wzorców, które zaczęły tworzyć opór, modliłam się o uwolnienie każdej z nich, jak tylko się pokazywała i poddawałam Bogu i poczułam wyraźnie jak ten kłębek na moim brzuchu się rozpuścił, na drugi dzień zmiany zaszły w materii w tempie ekspresowym, pozytywne oczywiście i już bez mojego oporowania:)
Super to było:)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-10-30, 02:07:02 »
Leszek to ktoś w podskokach szyderczo sie śmiejąc czmychał z rysującym płyty magnetofonem :)) Oby mu służył


Ja dzisiaj pokusiłem się na automaty - i obserwuję tą specyfikę podświadomości - w tym miesiącu mam do wymiany akumulator, olej i rozrząd w aucie, razem koszt ok. 800 zł, których nie wydam z regularnej pensji bo mam dodatkowe inne wydatki... I przydałby mi się tak 1000 zł dodatkowy.... I pod wieczór zachciało mi się iść na automaty. Zapytałem kumpla z pracy czy idzie ze mną, on dał się przekonać. Założenie było takie że inwestujemy po stówie, jak wygramy to spoko, jak przegramy to bez żalu wychodzimy. Ja włożyłem 50 zł, wyciągnąłem 300, ale 300 mnie nie urządzało, więc włożyłem jeszcze 50 zł, i wyciągnąłem 900 :))) Ale chciałem tylko 1000, więc pśka jeszcze kazała mi grać, i z 1300 zł które miałem zeszłem na 1000 :PP i przestałem grać. A kolega swoją stówę przewalił. Ja już miałem tą kasę w kieszeni, cały podjarany, a kumpel mówi do mnie żebym mu pożyczył do jutra stówę... No dobra, masz. Gra, i już prawie przegrywa i zrobiło mi się szkoda i pomyślałem "No, jeszcze niech Michałek zarobi", a tu ciach - trafił 900 zł :)) Potem zaczął się wkręcać więc nie ingerowałem, i jego intencje pozwoliły mu wyciągnąć z tego 600 zł. Mimo że nie skończyliśmy grać kiedy było trzeba to wyszliśmy oboje szczęśliwi.

A to wszystko mam wrażenie że jest skutkiem bycia na fali 3 dni czytania dekretu "sens istnienia", tego Leszkowego :))) zacząłem też afirmować że jestem z tym bezpieczny, niewinny i w porządku, że przyjmuję od innych ludzi i od świata to co dla mnie najlepsze. I czuję mniej oporów w tym temacie
« Ostatnia zmiana: 2011-10-30, 02:11:59 wysłana przez Sebastian »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-10-29, 22:33:04 »
Mi sie 2 razy udało unicestwic rzeczy, w dzieciństwie jak dostalam od mamy "zestaw magika" :) wtedy uwierzyłam, ze jestem czarodziejem:)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-10-29, 21:42:43 »
Fia
Miałem coś podobnego. I do dziś nie wiem, jak to się stało.
W nocy uslyszałem rumor w dolnym pokoju. Rano tam poszedłem i zauwałyłem, że zniknąl radiomagnetofon, ktorego chciałem się pozbyć, bo rysował płyty CD. Drzwi i okna były zamkniete i nic nie wskazywało na włamanie. A kasety, ktore leżały na sprzęcie, znalazły się na podłodze.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-10-29, 21:40:17 »
Sebastian - super :) Świetna historia, cieszę się, ze ją opisałeś :)

Fia

  • Gość
[#]   « 2011-10-29, 20:35:49 »
Nie wiem, czy to co opiszę podpada pod sukces w kreacji, ale kilka lat temu miałam pewną dość dużą użytkową rzecz, której już nie chciałam, ponieważ specjalnie jej nie lubiłam i nie działała prawidłowo.
Nie wdając się w szczegóły dlaczego, ale nie mogłam jej nikomu ani oddać, ani wyrzucić.
Wyraźnie pamiętam jak pomyślałam, że fajnie byłoby kupić podobną ale używaną no i tańszą na allegro. Ale jak się pozbyć tej?
Po niedługim czasie, może po kilku miesiącach ktoś włamał się do mojego mieszkania, wynosząc tylko dwie rzeczy, w tym właśnie ten przedmiot.


« Ostatnia zmiana: 2011-10-29, 20:40:39 wysłana przez Fia »

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2011-10-23, 13:39:42 »
Mi też się spodobały te REALNE ZMIANY na lepsze. :)

Dariusz

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dariusz Łuszcz
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-10-23, 09:38:33 »
Sebastian
Fajna i inspirująca historia aż miło czytać.
Tak trzymaj :-)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-10-23, 00:06:20 »
Ten temat mnie szczególnie ciekawi:) Dużo czytam forum z przyzwyczajenia ale czuję że jest też potrzeba poczytania / podzielenia się pozytywnymi kreacjami. To mnie inspiruje najbardziej.

Ja zacznę:

Prowadzę lokal z przerwami od półtorej roku. Wtedy byłem chłystkiem podporządkowanym każdemu pracownikowi i bojącemu się ojca który trzymał na wszystkim łapę nie pozwalając nic zmienić. Przychodziły ciemne typki, były automaty do gry, lokal zadymiony, żarcie słabe. Pracując nad samooceną mogłem pozwalać sobie wprowadzić coraz więcej "po mojemu" choć czasem nie obyło się bez awantury z ojcem. Dzisiaj ojciec widząc jak jestem zaradny odpuścił i dał mi wolną rękę.

Ostatnie 2 miesiące lokal zaczął wreszcie przynosić dochody, choć niewielkie, ale kosztem dużej harówy, bo mieliśmy bardzo tanie ceny. Rodzice z którymi konsultuję nie chcieli podnieść cen, bo to jest Załęże, biedna dzielnica Katowic. Sam zresztą jeszcze miesiąc temu w to nie wierzyłem że można podnieść ceny i nie stracić klientów. Prosiłem w modlitwach o lepsze rozwiązanie i przyszedł z nieba wzięty kucharz (choć misjonarz jakich mało ;))) ) który z superwysokimi umiejętnościami zgodził się pracować z nami za niewygórowaną stawkę. Poznałem się z nim i rozmawiałem i on powiedział że przysiągł sobie że z tego lokalu zrobi szał albo oszaleje :P Tchnął we mnie wielki entuzjazm, w końcu przeforsowałem z rodzicami - szefowstwem (które w praktyce przychodzi tylko jeść, wzbudzić respekt, i wyrazić każdy inną od mojej, nieciekawą wizję rozwoju lokalu, ale jednak dysponuje KASĄ!) - dostałem 3000 zł na zatowarowanie do nowego Menu. Wprowadziliśmy nowe potrawy, steki z rekina, ratatouille z kury, steki Nowojorskie, pyszne omlety, szczyptę dań wegetariańskich i podnieśliśmy ceny! Wcześniej najdroższa pizza kosztowała 32 zł, dzisiaj kosztuje 48 zł.
Od dzisiaj funkcjonują wyższe ceny i co za tym w moim domyśle idzie - wyższy standart lokalu i wczoraj przed snem obawiałem się - że przyjdą obsrańce, pijaki (którzy czasem wcześniej przychodzili na bigos za 4 zł) i będą wybrzydzać, że drogo, kpić itd. Więc zrobiłem modlitwę o objęcie Bożą ochroną całego lokalu i o przyciągnięcie ludzi którym będą odpowiadać ceny, będzie smakować, i którzy będą wdzięczni za jedzenie które im przyrządzamy. Przychodziły dzisiaj dziewczyny o błyszczących ciepło oczach, jadły 30% droższą pizzę jakby nie zauważyły zmiany cen. A ja dzięki temu że ceny są wyższe, nie oszczędzam w składnikach, robię wszystko chętniej i dokładniej, sos na pizze jest robiony z prawdziwej Polpa di Pomidorro Pelati i mogę sobie pozwolić na miły akcencik w postaci listków świeżej bazylii na wyjętą z pieca pizzę. Czuję pasję a inni podświadomie też ją czują jedząc to co wyszło spod moich rąk. Mieliśmy też później klientów którzy zamówili szarlotkę za 10 zł, i nasz kucharz artysta udekorował ją standardowo pięknie, i kiedy podałem i usłyszałem od poważnej kobiety po 40stce "łaaaaaaał" składające się z conajmniej sześciu "a" - poczułem że jestem szczęśliwym człowiekiem.
Zrobiliśmy bardzo wysoki obrót, przy tym się nie zmęczyliśmy, nie przepracowaliśmy jak to dawniej bywało. Teraz tylko się przyzwyczajać. I co najlepsze - nikt nie narzekał na ceny - tylko jeden "chłopek roztropek co przyszoł na piwo" chciał pizze, wziął menu i zobaczył ceny, odłożył menu i bez słowa wyszedł. To dla mnie efekt boskiej ochrony. Bez niej by stał przy kasie i upierdliwie stał przy swoim albo wtrącał pojebane teksty " a nie może być za 10 zł?" albo "ok zapłace, ale daj tam więcej sera, więcej oliwek i więcej salami" takie teksty mnie zawsze osłabiały....... A teraz to znika!

I TO JEST DLA MNIE JAK NARAZIE NAJLEPSZY EFEKT 4-LETNIEJ PRACY NAD SOBĄ. JEST TO ZWIĄZANE Z TYM ŻE PRZESTAJĘ SIĘ MARTWIĆ O SIEBIE I INNYCH, I MAM WOLNĄ ENERGIĘ NA TO BY WYBIERAĆ CORAZ LEPSZE I PRZYJEMNIEJSZE RZECZY:))


Jest jeszcze troche do zrobienia, bo ja jestem chwiejny, mam jakieś ukryte agresje, na szczęście niewielkie, kelnerka romansująca z kucharzem nonstop go prowokuje i sie z nim kłóci, mało jest dni żeby komuś z ekipy coś nieharmonijnego nie wywalało - ale po ostatniej sesji regresingu dostałem nową wskazówkę i afirmację - Ja, Sebastian, uwalniam się do końca od potrzeby i przymusu przejmowania się innymi ludźmi. I piszę ją dopiero drugi dzień, ale kiełkuje we mnie taki koci dystans, niewrażliwy na powalenie innych. I wiem że jak sie w tym wzmocnię to dopiero wtedy będę mógł dać harmonijny przykład i że w pracy już będzie sama harmonia bez zachwiań
« Ostatnia zmiana: 2011-10-23, 00:12:44 wysłana przez Sebastian »