Dosc niedawno zszokowała mnie lekko i zaskoczyla wiadomosc, ze pewna mi znajoma osoba popelnila samobojstwo. Dziwne, bo zawsze wydawala mi sie pelna zycia i energii, tymczasem nagle taki drastyczny zwrot.
Polaczylem sie z nia energetycznie, chcialem dowiedziec jak sie ma po takim czyms na drugiej stronie. Nie pierwszy raz kontaktuje sie z kims zmarlym, ale chyba pierwszy raz uderzyla mnie od kogokolwiek tak ogromna emocjonalna fala - pelna zalu i rozpaczy z powodu tego, co sobie zrobila. Bylo to tak silne, rozpaczliwe, i beznadziejne uczucie, ze przez pol dnia po tym otrzasalem sie z tych emocji. Nic w sumie dziwnego - wiem, ze w niektorych przypadkach, po samobojczej smierci swiat wewetrzny staje sie calym swiatem, w jakim zmarly istnieje - i jest to z reguly niezle pieklo.
Zaczalem prace z ta zmarla, udalo mi sie wyrwac ja z tego stanu, w czym ewidentnie pomogly modlitwy w jej intencji od najblizszej przyjaciolki (zasugerowalem je jako srodek zastepczy na szok, natretne mysli i bezsennonsc - i az zdziwilo mnie, jak to wplynelo na zmarla). W rezultacie zmarla wyszla z tego drastycznego stanu; chyba poki co zakrecil ja astral i zaczela myslec, ze to wszystko to jest jeden sen. Szczesliwie, nie cierpi juz tak potwornie, wiec daje jej troche czasu i wkrotce wroce do niej ponownie, zakonczyc prace.
Moja partnerka, kźiedy sie dowiedziala o tym fakcie, stwierdzila, ze wiele rzeczy w zyciu czlowiek moze popelnic źle, ale to jest jedna z tych niewielu, ktorych naprawic sie nie da (no prawie - w sumie da sie nastepnych wcieleniach, ale to inna bajka).
Zastanawiam sie jakie sa Wasze doswiadczenia czy tez regresywne wspomnienia w temacie samobojstwa?
Chyba warto to spisac bo to chyba jedna z najglupszych rzeczy jakie moze popelnic czlowiek...