medżikowsky,
no właśnie, z obserwacji siebie. Ja też na podstawie własnych spostrzeżeń mogę się zgodzić, że muzyka (ogólnie) powoduje wydzielanie się w ciele pewnych składników, nie zaprzeczam temu, chociaż bardziej mogę powiedzieć o odczuciach, bo nie widzę tych wydzielających się składników. Tylko to jest właśnie to podejście: mądrale z 'sciencedaily' nie napisali o niczym innym prócz dopaminy, to znaczy, że to tylko kwestia dopaminy. Podejście wyłącznie materialistyczne.