Pod wpływem "nowoczesnego" podejścia terapeutycznego wielu ludzi uwierzyło, że gniew należy wyrażać. To jest "trendy" w terapii.
Miałem nawet na sesji terapeutkę, która się wściekała na siebie, ze nie potrafi w sobie wzbudzić gniewu, który przecież "NALEŻY" wyrazić.
Od ok. 60 lat w terapii gestalt panuje przekonanie,że gniew należy rozładowywać.
No i... ludzie rozładowują, i rozładowują, a efektów terapeutycznych nie widać.
Gniew jest emocją. I jak każda inna emocja ma swoje przyczyny.
Uświadomienie sobie owych przyczyn uwalnia od gniewu! Inne drogi do uwolnienia są nieznane (chyba że zastosujemy wypalanie węzłów karmicznych).
Jednakże ta wiedza o pracy nad gniewem to jest nic w porównaniu z rzeczywistymi skutkami gniewu, jakie zachodzą na poziomie energetycznym. Wraz z gniewem idą potężne ataki energetyczne przeciw osobom, na które się gniewamy. Takie ataki potrafią sparaliżować ofiarę, lub nawet ją zabić. O tym wie każdy zaawansowany w sztukach walki. Gniew jest szczególnie niebezpiecznym narzędziem w walkach energetycznych. Ale... "każdy kij ma 2 końce".
Dziś robiłem sesję klientce, która w zespole miała "życzliwego" kolegę, Zamierzał przejąć jej stanowisko. Od 2 tygodni bolała go głowa i słaniał się na nogach. Wreszcie zrozumiał, że z nią nie wygra i złożył wypowiedzenie. A ona? Owszem, czuła jego ataki, ale potrafiła się obronić. On, dzięki temu, im silniej atakował, tym bardziej był poszkodowany.
Dlaczego 2 tygodnie?
Otóż specjaliści od czarnej magii wiedzą, że ataki przeprowadza się przy wzrastającym księżycu, żeby on nadał im dodatkowej mocy. Wielu z nich nie wie, że ten sam mechanizm dodaje dodatkowej mocy ochronie
Ale pamiętajmy, że
nie każdy potrafi się bronić przed atakami energetycznymi gniewu. Niektórzy pozostają poranieni do końca życia. Dlatego warto gniew zauważyć, warto go powściągnąć i dojść do pierwotnej przyczyny obserwując, co on z nami robi, by się uwolnić. Nie warto wyrażać gniewu, "bo to modne". .