Kilka miesięcy temu stwierdziłem, że nie tylko trzeba oczyszczać swoją duszę z brudów (np. poprzez regresing), ale w ten sam sposób trzeba również "odreagować" brudy ze swojego ciała, a zwłaszcza robaki. Ostatnio naczytałem się książki Nadieżdy Siemionowej - "Szkoła Zrowia, Uwolnij się od pasożytów i żyj bez nich!". Jest to 400 stron takiej makabreski, że aż się trzęsłem, jak ją czytałem.

Uświadomiłem sobie bowiem, ile robactwa siedzi w naszym ciele (90% ludzi ma robaki i to w ogromnych ilościach): glisty, przywry, lamblie, owsiki, rzęsistki, i jakie one czynią spustoszenie w naszym ciele - po 1. okrutnie niszczą organizm i po 2. - wyjadają krzem z naszego organizmu.
Autorka przytacza badań WHO - Światowej Organizacji Zdrowia - wg której raportów okazuje się, że 90-100% zachorowań na raka, zawałów serca i udarów mózgu powodują właśnie robaki (a te 3 choroby są najpowszechniejsze na naszym globie). Dodam tylko, że autorka podaje, iż pierwszymi objawami bycia zarażonymi przez robaki jest: zgrzytanie zębami w nocy przez sen, kaszle (zwłaszcza nocne), alergie wziewne i skórne, ciągłe przeziębianie się, zapalenia płuc, biegunki, bóle brzucha, nadpobudliwość (to u zarażonych tasiemcem; dzieci, zarażone tasiemcem, mają ADHD i są bardzo nerwowe). Ja prawie wszystkie te objawy zaobserwowałem u siebie. Przeraziłem się tym okrutnie

, więc zacząłem stosować się do zaleceń z książki Siemionowej i rozpocząłem odrobaczanie mojego ciała.
Już od kilku miesięcy piję nalewkę Franciszkanina o. Grzegorza - Vernicadis w cyklach: tydzień kuracjim tydzień przerwy, tydzień kuracji, miesiąc przerwy. I tak aż do skutku. Nalewka ta zawiera wszystkei składniki, które zaleca w swej kuracji N. Siemionowa, a więc:
wrotycz, bylicę piołun, glistnik jaskółcze ziele. Oprócz tych ziół, Vernicadis zawiera szereg innych jeszcze ziół. Ponadto jem w dużych ilościach
pestki dyni, piję napary z k
ory dębu i kory kruszyny.
Oprócz tego robię sobie cały czas piję
wodę krzemionkową (do 5-litrowej butli wrzucam kilka krzemieni i wówczas krzem przenika do wody) oraz co jakiś czas jem preparaty krzemowe. Okazuje się bowiem, że spadek krzemu w organizmie (a robaki właśnie zjadają go w ogromnych ilościach) powoduje, e w miejsce krzemu pojawia się wapń. Zatem naczynia, które są elastyczne od krzemu, stają się zwapniałe od wapnia, a więc kruszą się i pękają, co prowadzi w prostej linii do udaru czy zawału.
Ponadto, krzem jest świetnym piezoelektrykiem i przenosi informacje na linii: mózg-ciało. Gdy więc brakuje krzemu (a prawie wszystkim ludziom go obecnie brakuje), mózg nie wie, co się dziej w ciele, nie wie, że w ciele są robaki, i ciało zaczyna chorować, a robaki zjadają człowieka od środka. A mózg nie reaguje na robaki. Młody organizm tego jeszcze nie czuje, bo jeszcze umie "współżyć" z robakami, jakoś sobie radzi z ich obecnością, natomiast stary organizm już nie nadąża za inwazją robaków i zaczyna po prostu chorować i umierać.
Czy ktoś z Was ma jakieś ciekawe doświadczenia w odreagowywaniu robaków z ciała, czyli po prostu - w odrobaczaniu się? Proszę, podzielcie się swą wiedzą w tym zakresie, bo jestem ciekaw Waszych spostrzeżeń. Bo ja sobie postanowiłem, że wytępię to obrzydliwe robactwo w sobie całkowicie!
