Oto, co doczytałem jeszcze w książce Nadieżdy Siemionowej - "Szkoła Zrowia, Uwolnij się od pasożytów i żyj bez nich!"
Pełna kuracja odrobaczania wygląda w następujący sposób:
1. Zioła do picia: zmieszać w równych częściach:
bylicę piołun, wrotycz, korę dębu, korę kruszyny oraz glistnik jaskółcze ziele i pić z tego wywary. Ja piję to tak: 1 łyżka stołowa płaska mieszanki ziół na 3/4 l termos, zaparzam, a następnie piję 3 razy dziennie po szklaneczce.
Jak piołun, korę dębu, korę kruszyny i glistnik łatwo można dostać w sklepach zielarskich, to z wrotyczem jest trochę trudniej. Co prawda, wrotycz rośnie pospolicie prawie wszędzie, to kto by się bawił w jego samodzielne zbieranie. Ale w jednym sklepie zielarskim we Wrocławiu (Kocanka II na ul. Bogusławskiego) zamówiłem to ziółko i będzie ono dostępne za kilka dni. Na razie więc piję mieszankę bez wrotyczu.
Powiem Wam, że jeśli ktoś pił już w życiu różne zioła, a nie pił piołunu, to tak,. jakby nie pił żadnych ziół. Ta roślinka jest tak gorzka, że najlepszym sposobem na nią jest... wypić szklankę ciepłego naparu duszkiem (mi to zajmuje 2 sekundy). I nie polecam tego słodzić miodem, bo... można się porzygać. Taka gorycz z czymś tak słodkim jest nie do przełknięcia, ale w końcu rzecz gustu.
Gdy pierwszy raz wypiłem piołun, miałem pewne sensacje żołądkowe, ale teraz jest już ok.
Co zaś się tyczy wrotyczu, to jest to roślinka trująca, więc na razie nie mam doświadczenia w jej stosowaniu (czekam na jej zakup). Ale Siemionowa podaje, że wrotycz i piołun to najsilniejsze zioła, które są w stanie wytępić nawet najstraszniejsze bestie w naszym organizmie. Zresztą, sprzedawca z Kocanki powiedział, że roślinka ta "musi być trująca, aby wybiła robale".

Z kolei kora kruszyny - tak wyczytałem na jej opakowaniu - może wywoływać pewne bóle jelit, dlatego poleca się ją stosować tylko 2 tygodnie. Ja piję już z miesiąc i nic mi nie jest. Owszem, "jeździ" mi trochę po żołądku, ale jest to do wytrzymania. Zresztą, sama Siemionowa pisze, że zioło to może wywoływać pewne bóle jelit.
2. Jeść pestki
dyni w ilości 300 g dziennie (najlepiej samemu łuskane, ale kto by tam je łuskał w takiej ilości). Ja osobiście spożywam mniej, niż 300 g dziennie, ale kilka garści dziennie zjem takich pestek.
3. I najgorsza mikstura, z której ja zrezygnowałem, gdyż nie jestem w stanie jej przełknąć, a gdy przełknąłem, to myślałem, że puszczę pawiki każdą częścią mojego ciała. Ale jeśli ktoś lubi grzańce (bo skład jest podobny), to nie powinien mieć problemów z tą miksturą. Oto skład: w równych częściach wziąć
pieprz czarny, goździki, imbir oraz cynamon, zrobić z tego napar (ja robiłem w termosie - ćwierć łyżeczki od herbaty tej mikstury na 3/4 l wody w zupełności wystarczy - jest nie do przełknięcia!), następnie posłodzić miodem (tak poleca Siemionowa).
4. Spożywać
krzem w dużych ilościach. Ja go stosuję w dwojakiej postaci:
a) woda krzemionkowa: kilka krzemieni (można kupić w sklepach ze zdrową żywnością) wrzucić do 5-litrowego baniaka z wodą źródlaną, i po 3-4 dniach można pić taką wodę - nie pić tylko wody z dna butli (warstwa 3-4-centymetrowa, gdyż tam, dzięki krzemowi, gromadzą się zanieczyszczenia). Po zużyciu butli, krzemienie umyć pod gorącą wodą i... wrzucić do kolejnej butli.

b) piję napar z zioła:
poziewnik (można zastąpić
skrzypem, ale tego trzeba gotować z 20 minut na maleńkim ogniu).
5. Przy ty, powinno się zrezygnować całkowicie z
mięsa, MLEKA!!! (mleko ponoć jest NAJLEPSZYM podłożem do rozwoju wszelkich robali oraz grzybów - tak pisze Siemionowa - ja też jestem nieco zszokowany), alkoholu, papierosów, używek. Mleko w poprzednich wiekach było ponoć ok, ale obecne, przy takim zanieczyszczeniu metalami, chemią i innymi paskudztwami, oraz zarobaczeniu zwierząt hodowlanych (krów), jest "największym ścierwem XXI w." - prawie że dosłownie pisze Siemionowa.

I to by było na tyle.
Są jeszcze co prawda zalecane codziennie
lewatywy, np. czosnkowe, olej lniany, oraz wyciąg z zielonych łupin, okrywających orzecha włoskiego, ale do tego tematu jeszcze nie doszedłem. Jak przerobię, to dam znać.