Ooooo....już sobie natworzył teorii na mój temat.

Raczej nie możesz ślinić się na mój widok, bo jest to nie realne, gdyż zwyczajnie mnie nie widzisz, a na bazie słów, ślinią się tylko starzy, obleśni starzy, a o to akurat Ciebie nie podejrzewam. Nie jestem zwolennikiem powagi, gdyż ona męczy na dłuższą metę, więc mam takie specyficzne poczucie humoru, jakie mam, ale mnie to całkowicie nie krępuje. Przyzwyczaj się, im szybciej, tym lepiej, nie będę Ci solą w oku.

„Kochaj, albo omijaj”, takie to proste. Nie ma w tym filozofii, krótko i na temat.
Aby było jasne między nami, ja nie ulegam wpływom mistrzów, nie mam żadnych mistrzów i nie będę mieć. Jedynym dla mnie mistrzem jest Bóg i Jezus, nikt więcej. Tylko oni decydują o moich formach oczyszczania i uwalniania, jestem całkowicie w tym względzie im posłuszna. Moje wielowiekowe powiązania i zależności (cała gigantyczna pajęczyna) została zniwelowana lata temu (łącznie z podpięciami w centrum serca, odcinając mnie od zbiorowej odpowiedzialności, jak i zbiorowego zasilania wampirycznego, jestem w tym obszarze odcięta od obcych źródeł wg wskazówek Jezusa), poprzez to, że przez 3 miesiące padał na mnie deszcz- duchowy deszcz, dwie gigantyczne siły walczyły wokół mnie o mnie, a ja byłam w centrum. Każda kropla miała zlecieć do końca i zleciała. To było bardzo bolesne doświadczenie cielesne i duchowe, na granicy życia i śmierci (gdzie rozumie się, że ta granica nie istnieje), a zarazem niezwykłe.
Gdy ten proces się zakończył wywaliło rury hydrauliczne do 3 piętra, woda po klatce lała się strumieniami, jak z rzeki w górach. Na potwierdzenie tego, że dokonało się, stado gołębi zleciało pod moje stopy. To wydarzenie zmieniło radykalnie i całkowicie moje życie, o milion stopni. To skrót ze skrótów i kolejny skrót ze skrótów o moim kompleksowym, wielowiekowo- dziedzicznym oczyszczaniu. Dziękuję za zaangażowanie, poświęcenie mi uwagi, oraz chęć pomocy (pewnie ze szczerego serca), ale z podanych ofert nie skorzystam, z przyczyn dla mnie oczywistych. Nie wystarczy wierzyć w Jezusa (to jest mizerny ochłap dla niego), jeszcze należy rozumieć i czuć głęboko jego przekazy dla świata, choćby ten, tak dla mnie jasny i klarowny: "
3. Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.
4. Rzekł mu Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się?
5. Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego.
6. Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest.
7. Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić."
Jan. 3:3-7
Ps: Do Jezusa i Boga modlę się codziennie, nawet gdy wykonuję jakieś czynności, nawet we śnie, u mnie to chodzi na okrągło, dlatego wiem, czym jest potencjał energetyczny najwyższego sortu. Z seksem nie mam żadnego problemu i nie będę mieć, tak jak napisałam, jest we mnie 250% kobiety w kobiecie, a jeśli o czymś piszę, to znaczy, że jest to istotne w głębszym, a nie powierzonym zrozumieniu, tego co przekazuje Jezus poprzez pismo w związku z energią i potencjałem. Ja się nie głaskam po główce energetycznie jak inni, ja idę pełną parą, na maxa, na ile Bóg i Jezus pozwoli. To, o czym piszesz, to wieczna walka z oczyszczaniem, po każdym akcie, a to nie wszystkich zadowala, bo nawet po najbardziej radosnym seksie wychodzą tego konsekwencje, jeśli nie współgra ze zrozumieniem prawideł stworzenia. Plan kreacji jest potęgą, gdy się wie, jak z niego korzystać totalnie. To, że jestem tutaj na statusie obserwatora, nie oznacza, że jestem bujana w płachcie i proszę nie traktować nikogo z góry, z pozycji eksperta.
Dziękuję za uwagę. I miłego dnia