żeby uczyć kogoś albo być nauczanym musisz czuć taką potrzebę, czyli mieć takie pragnienie, jeżeli jest to motyw przewodni to rodzi się misja z jednej strony albo oddanie/otwartość na prowadzenie z drugiej, co samo w sobie może być dobre lub złe , zależy co temu towarzyszy i dokąd to prowadzi
związanie umysłu wiąże się z wyzwoleniem duszy, puszczenie umysłu samopas to zawsze droga na manowce, zwłaszcza gdy związane jest to z negatywnymi programami:
pisałem o niedoszłych uczniach których umysły i dusze zżarły żale oraz pretensje i tak im zostało, to co mówi ta kobieta ma elementy tego w sobie , chce coś zrobić, chce żeby ktoś z tym coś zrobił, podaje nawet sposób policji żeby to rozpoznali...czyli wahadełko haha, a w sumie niewiele z tego wynika jeśli nie nic, bo nawet nie wiadomo o kogo chodzi, stąd jest to raczej wyraz traumy i sposób na odreagowanie, naturalne na początku gdy odkrywasz nadużycie i czujesz się zraniony, ale jak przechodzi w formę przetrwalnikową, to jest to ciężkie obciążenie i tendencja karmiczna, objaw toksycznej fiksacji umysłu na związkach i urazach z nimi związanymi , albo urażonej dumy co jest najcięższym przypadkiem (niewybaczalnym) - wtedy być może w następnym wcieleniu odpala się taki program i widzisz to nawet tam gdzie tego nie ma ; )