Dekret uwalniający od blokad w przejawianiu oraz doświadczaniu miłości i harmonii w codziennym życiu (przede wszystkim dla UA)
Skrót:

Uwolnienie od pierwotnego szoku „rozdzielnia połówek” oraz bólu oddzielenia się od miłości, wraz z wybaczeniem, otwarciem się na miłość i wdzięczność.
<dekret przeznaczony jest raczej dla osób z w miarę uzdrowioną relacją z Bogiem, chcących do końca uwolnić się od szoku rozdzielenia (oddzielenia/odrzucenia) i jego skutków.>
Komentarz: Napisałam go głównie pod siebie, ale może ktoś też skorzysta :-) W części dekretu, gdy odnoszę się do dawnych czasów, używam dwóch końcówek rodzajowych. Jakoś tak mi najbardziej pasowało

POZWOLENIE na ZMIANĘ, DZIAŁANIE, UZDROWIENIE
Kochany Boże, napełnij światłem energii miłości całą moją aurę, wszystkie moje czakry, niech dokona się całkowite oczyszczenie, uwolnienie i uzdrowienie od wszystkich blokad energetycznych, wzorców szoku, bólu, rozpaczy, cierpienia powstałych po pierwotnym odrzuceniu Miłości i Harmonii w trakcie rozdzielenia „połówek”. Niech uzdrowi się tu i teraz całe moje podejście do Miłości i Harmonii, niech nastąpi uwolnienie od wszelkiego pomieszania w tym temacie i pełne uzdrowienie moich intencji, myśli, energii związanych ze swobodnym, boskim i naturalnym przepływem Miłości. Niech całkowicie uzdrowi się moje nastawienie do wszystkich harmonijnych ze mną istot, z którymi już teraz mogę przejawiać miłość, harmonię, przepływ bez wysiłku, lekko i naturalnie. Niech nastąpi całkowite uwolnienie od wszelkich przekonań, ograniczeń, lęków, oporów, uniemożliwiających mi obecnie tworzenie trwałych i zdrowych bliskich relacji z harmonijnymi osobami. Dziękuję Ci Kochany Boże, że to już się dzieje i będzie działo aż do całkowitego uzdrowienia.
Pozwalam, aby czyste światło miłości napełniło całą moją aurę i wszystkie moje czakry i rozpuściło wszystkie wzorce szoku, skupiska bólu, rozpaczy, cierpienia, złości, niemocy, nienawiści i wszelkich innych emocji, które powstały w trakcie i po „rozdzieleniu połówek”. Pozwalam, by boskie działanie uwolniło mnie od całej nieprzytomności, pomieszania, przerażenia, znieczulenia oraz rozpuściło wszelkie blokady energetyczne, mentalne, astralne, które wtedy powstały. Pomimo tego, że nadal trzymam w sobie ból, rozpacz, niemoc, niezasługiwanie na Miłość i ze trzymałam/em je w sobie przez tak długi czas z lęku, że jak je puszczę, to rozdzielenie i odrzucenie się powtórzy – pozwalam już teraz na działanie czystego światła miłości w moim sercu oraz na wszystkich pozostałych czakrach. Otwieram się na boskie działanie, oczyszczenie i uzdrowienie – całkowicie i do końca! Jest to dla mnie w pełni bezpieczne, niewinne i korzystne. Jest to też w pełni bezpieczne, niewinne i korzystne dla innych harmonijnych ze mną osób i dla wszystkich boskich istot.
WYBACZENIE
Wybaczam sobie tu i teraz , że chociaż nie wiedziałam/em, jakie to będzie miało skutki i nie zrobiłam/em tego wtedy w pełni świadomie, odcięłam/em się od Miłości, odrzuciłam/em harmonię i miłość, jako coś nudnego, ograniczającego i nierozwojowego. Wybaczam sobie, że uległam/em presjom z zewnątrz i uwierzyłam/em, że przebywanie w miłości i harmonii z bliską sobie istotą jest dla mnie ograniczające i nierozwojowe. Wybaczam sobie, iż uwierzyłam/em, że miłość i harmonia muszą łączyć się z nieprzytomnością i przymuleniem, tylko dlatego, że wtedy przebywaliśmy w takim stanie. Uwalniam się od wszelkiego pomieszania, od wszelkich przekonań, które wtedy powstały i nadal odcinają mnie od zdrowego, naturalnego, lekkiego, radosnego przepływu miłości i harmonii we mnie oraz pomiędzy mną, a innymi (w pełni) harmonijnymi ze mną osobami.
Wybaczam sobie, że przez tak długi czas sama ograniczałam/em się i odcinałam/em od przepływu miłości i harmonii, trzymając w sobie niegodność, żal, poczucie winy, strach, przerażenie, rozpacz... Wybaczam sobie, że uwierzyłam/em we wszystkie bzdury, jakie mi wmawiano na temat Boga, bliskich istot, miłości i harmonii. Wybaczam sobie, że sam/a wyrzekałam/em się miłości, bliskości, zarówno fizycznej, jak i duchowej, wierząc, ze muszę to robić, bo inaczej nie uzyskam wybaczenia, wierząc, ze Bóg wymaga tego ode mnie w ramach odkupienia win.
Wybaczam sobie, ze pod wpływem szoku odrzucenia i rozdzielenia uwierzyłam/em, że nie zasługuję na miłość, że Bóg mnie nie kocha lub jest obrażony, a inne istoty, szczególnie te najbardziej harmonijne, nienawidzą mnie i gardzą mną. Wybaczam sobie, że sam/a zaczęłam/em nienawidzić i oskarżać Boga za to, ze pozwolił na rozdzielenie, nie rozumiejąc, że to był mój (nasz) wybór i moje (nasze) działanie, choć nieświadome wtenczas skutków i konsekwencji. Wybaczam sobie, że byłam/em wtedy już tak odcięta/y od boskiej mądrości, boskiego prowadzenia – że nie dopuściłam/em do siebie tej wiedzy o konsekwencjach i przeżyłam/em szok oddzielenia od miłości, ból rozdarcia, cierpienia i zagubienia.
Wybaczam sobie, że obwiniałam/em wtedy drugą harmonijną istotę o to co się stało i w konsekwencji trzymałam/em przez eony żal, ból, lęk i nieufność do niej/niego. Wybaczam sobie, że sam/a również siebie obwiniałam/em o to, iż uwierzyłam/em w telepatyczne presje twierdzące, że bycie razem nas ogranicza, uniemożliwia nam doskonalenie się poprzez pełną indywidualizację. Wybaczam sobie, ze uwierzyłam/em w to, ze indywidualizacja jest doskonałością i jest niezbędna do tego, by uzyskać wyższy poziom rozwoju, boską doskonałość. Wybaczam sobie, iż uwierzyłam/em, ze tylko tak mogę uzyskać w oczach Boga uznanie i wybaczenie za pierwsze oddzielenie się od boskości. Wybaczam sobie, że uwierzyłam/em, iż rozwój możliwy jest tylko w oddzieleniu, że tylko tak zyskam pełną świadomość, doskonałość i pełnię siebie, jako jednostkowego bytu.
Wybaczam sobie, że sam/a zaczęłam/em odrzucać i odcinać się od harmonijnych istot i naturalnego przepływu miłości między nami, wierząc, ze one same mnie odrzucają i się ode mnie odcinają. Wybaczam sobie, że sam/a odpychałam/em harmonijne osoby z lęku i braku wiary w to, że możliwy jest nadal między nami naturalny, w pełni życzliwy, radosny, przytomny przepływ miłości i harmonii. Wybaczam sobie, ze uwierzyłam/em, iż miłość i harmonia nie są już dla nas dostępne. Wybaczam sobie, że uwierzyłam/em, iż nie możemy się rozwijać, pozwalając na przepływ miłości i rezonans harmonii. Wybaczam sobie, że prowokowałam/em bliskie mi istoty do tego, by mi dowalały i krzywdziły, jak i sam/a ulegałam/em ich prowokacjom, atakując je i krzywdząc. Wybaczam sobie, że wtedy uwierzyłam/em, iż Miłość i Harmonia mogą ranić.
Wybaczam sobie, że wchodziłam/em w nieprzytomne i toksyczne relacje z innymi potencjalnie harmonijnymi istotami tylko po to, by udowadniać sobie, że miłość i harmonia są niemożliwe lub że wiążą się z walką, bólem, atakami, nieprzytomnością i znieczuleniem. Wybaczam sobie, że pozwalałam/em się kodować w takie relacje, wierząc, iż dzięki temu znów zaznam choć trochę miłości i harmonii. Wybaczam sobie, że wielokrotnie, wbrew intuicji i zdrowemu rozsądkowi, pchałam/em się w toksyczne relacje, z odrzucaniem, walką, ranieniem się, strachem, tylko dlatego, ze poczułam/em wibracje potencjalnej harmonii. Wybaczam sobie, że zaślepiałam się na oczywistości, na realne wzorce i intencje tych osób wobec mnie i wobec miłości. Wybaczam sobie, że sam/a tez odrzucałam/em, raniłam/em, atakowałam/em nieprzytomnie. Wybaczam sobie, że odrzucałam/em i raniłam/em pod wpływem lęku, że sam/a zostanę odrzucona/y. Wybaczam sobie, ze później, pod wpływem bólu i przerażenia po odrzuceniu najbliższej osoby (osób), zaczynałam/em się obwiniać i jeszcze bardziej zamykać na realną miłość i harmonię.
Wybaczam sobie, że przestałam/em w pewnym momencie wierzyć, ze miłość i harmonia są możliwe także tutaj, na Ziemi i zaczęłam/em skupiać się na braku, niemocy, frustracji, wierząc, że to materia ogranicza ten przepływ. Wybaczam sobie, ze zaczęłam/em wtedy niszczyć swoje ciało, ciała innych ludzi, materię, wpadałam/em w szał i wierzyłam/em, ze tylko w ten sposób będę mogła/mógł wrócić do Boga, oraz do odczuwania lekkiego, swobodnego przepływu miłości i harmonii. Wybaczam sobie, że na skutek braku miłości, odcięcia od miłości - znieprzytamniałam się, ćpałam, upijałam, popadałam w depresję, frustrację, szaleństwo oraz inne autodestrukcyjne lub destrukcyjne stany. Wybaczam sobie, że byłam tak zaślepiona i nieprzytomna, iż nie widziałam żadnej możliwości zmiany tego stanu i nie wierzyłam, że to w ogóle może być możliwe bez dalszego cierpienia, dowalania sobie, ograniczania się w nadziei na wybaczenie (zbawienie). Wybaczam sobie, ze wierzyłam, iż Bóg wymaga ode mnie cierpienia i zbawia przez cierpienie.
UWOLNIENIE
Uwalniam się na trzeźwo i przytomnie od poczucia braku, które powstało po oddzieleniu od miłości i harmonijnej istoty. Uwalniam się całkowicie i do końca, z boską pomocą od tkwienia w poczuciu braku, skupianiu się na braku. Uwalniam się od wszelkich mechanizmów, intencji, przymusów generowania braku w swoim życiu, udowadniania sobie, że może spotkać mnie tylko brak i odrzucenie, szczególnie od osób, które są ze mną harmonijne lub wysokoharmonijne. Uwalniam się od całego szoku, jakiego doznałam zarówno w trakcie „rozdzielenia”, jak i w ciągu każdej następnej sytuacji powiązanej z odrzuceniem i odrzucaniem przez harmonijne osoby. Uwalniam się od wszelkich decyzji i przekonań, jakie stworzyłam na skutek tego szoku. Uwalniam się od wszelkich intencji, mechanizmów i przymusów trzymania nadal w sobie energii tego szoku, składającej się z bólu, przerażenia, niezrozumienia, pomieszania, żalu, pokrzywdzenia, poczucia winy, złości, frustracji i zagubienia. Uwalniam się od tych wszystkich emocji i ich energii. Uwalniam się od całej zachłanności na energie tych emocji, które miałyby mnie "chronić" przed ponownym odrzuceniem i szokiem.
Uwalniam się od całego napięcia w oczekiwaniu na odrzucenie. Uwalniam się od wszelkich mechanizmów, przymusów, intencji przyciągania do siebie sytuacji i ludzi, którzy zapewnią mi poczucie odrzucenia i udowodnią, że to jest to co mnie zawsze spotykało, spotyka i będzie spotykać. Uwalniam się od wszelkich przekonań, że tak właśnie było, jest i będzie. Z bożą pomocą uwalniam się od wszelkich kodów, wzorców wpływających na to, że przez tak długi czas wierzyłam, że brak i odrzucenie to jedyne, co może mnie spotkać i pilnie to sobie udowadniałam w codziennym życiu.
Uwalniam się od całego lęku i przerażenia, całej rozpaczy, iż mnie to spotykało. Uwalniam się od całego przerażenia i rozpaczy, iż nadal będzie mnie to spotykać. Uwalniam się od całego bezsensu, niechęci do życia, mechanizmów autodestrukcji i destrukcji, które powstawały w wyniku działania tego lęku przed ciągłym odrzucaniem i rozpaczy, że tak już będzie zawsze.
Uwalniam się od całego napięcia w oczekiwaniu na tęsknotę i brak. Uwalniam się od przymusów generowania sobie tęsknoty i braku w życiu. Uwalniam się od wiary w to, że nie ma dla mnie wyjścia i już zawsze będę odczuwać brak i lęk. Uwalniam się od całego paraliżu, jaki to we mnie budziło i budzi.
Z bożą pomocą uwalniam się całkowicie i do końca od wszelkich intencji, mechanizmów i przymusów znieczulania się i znieprzytamniania, byleby nie czuć braku i lęku. Uwalniam się od wszelkich intencji i mechanizmów wpadania w nieprzytomność, bezsens, depresję, frustrację, złość, żal i inne emocje, kiedy tylko pomyślę o tym, że znów mogę doznać braku i odrzucenia. Uwalniam się od całego paraliżu, znieczulenia i niechęci do działania, które mnie ogarniają na samą myśl, że mogę zostać ponownie odrzucona przez harmonijną osobę i znów doświadczać braku miłości i harmonii.
Uwalniam się od całego lęku, przerażenia, ze mnie to spotka i skupiania się na tym lęku i przerażeniu. Uwalniam się również od lęku, że jak nie zostanę odrzucona, to nie będę potrafiła współistnieć z harmonijną osobą. Uwalniam się od całego poczucia samotności i przerażenia, że zawsze w tym będę tkwiła, niezależnie od tego co robię, jak bardzo jestem otwarta i szczera. Uwalniam się od całego lęku, że niezależnie od tego, jaka będę, co będę robić i niezależnie od tego, jakie będę miała intencje – to i tak nie zaznam w codziennym życiu miłości i harmonii z najbardziej harmonijnym partnerem. Uwalniam się od wszelkich przekonań, kodów, wzorców z tym związanych.
Uwalniam się od tego wszystkiego z bożą pomocą całkowicie i do końca, na trzeźwo i przytomnie. Dziękuję Ci kochany Boże za uwolnienie mnie od tego wszystkiego!
OTWARCIE na MIŁOŚĆ
Już teraz otwieram się tak, aby czyste światło boskiej miłości rozpuściło we mnie całkowicie i do końca wszystkie blokady, opory, emocje, strach, przerażenie, poczucie braku, poczucie winy i tendencję do obwiniania innych, poczucie niemocy i niezasługiwania związane z „rozdzieleniem połówek” i oddzieleniem się od miłości. Otwieram się na uzdrawiającą moc boskiego światła Miłości i czuję jak energia miłości napełnia każdą cząstkę mojej aury, mojego ciała, mojej istoty. Czuję, jak każda cząstka mojej istoty wibruje miłością, mądrością, radością, lekkością, ufnością i wszelkimi boskimi cechami, na które zasługuję i które posiadam, jak każde ukochane dziecko Boga. Otwieram się na boskość we mnie, która była tam zawsze i z radością działam, będąc skupioną na wewnętrznym źródle i morzu miłości, mądrości i mocy, które jest we mnie. Już teraz wiem, że zawsze mogę odczuwać miłość, pozwalać na przepływ miłości, ponieważ jej niewyczerpane źródło jest również we mnie.
Kocham siebie, okazuję sobie miłość, szacunek i akceptację na każdym kroku, w każdej chwili życia. Kochając siebie w końcu z łatwością potrafię również kochać innych, bez uzależniania się od nich i od ich miłości, bez odczuwania braku i obwiniania ich o ten brak. Kochając siebie i innych bezwarunkowo, bezwysiłkowo i bezlękowo, przyciągam do swojego życia coraz więcej osób kochających siebie i innych bezwarunkowo oraz bezlękowo. Z każdą chwilą przyciągam do swojego życia coraz więcej osób otwartych na miłość, harmonijne współistnienie i harmonijną współpracę w życiu i rozwoju. Wiem, że zasługuję na miłość, zawsze na nią zasługiwałam i zawsze będę zasługiwać. Wiem, że Bóg zawsze mnie kochał i nigdy nie odrzucił. Wiem, że w głębi naszych jestestw, w naszej boskości, zawsze jest w nas miłość zarówno do nas samych, jak i do innych boskich istot – że zawsze ta miłość była i zawsze będzie.
Od teraz otwieram się na naturalny, lekki, swobodny, spontaniczny, nieskończony przepływ miłości pomiędzy mną i wszystkimi boskimi istotami, które również są na to otwarte. Już teraz jestem otwarta na w pełni naturalne, swobodne, lekkie, spontaniczne, pełne szacunku, akceptacji, życzliwości relacje z harmonijnymi ze mną osobami. Już teraz jestem otwarta na realnie najbardziej harmonijnego ze mną partnera, z którym w zgodności wolnej woli, intencji, celów, myśli i uczuć - radośnie, lekko, naturalnie tworzymy bliską relację pełną miłości, czułości, szacunku, akceptacji, zrozumienia, mądrego wsparcia, pozytywnych inspiracji oraz namiętnego, czułego, przytomnego, świadomego seksu, będącego wyrazem miłości i jednocześnie ukoronowaniem harmonijnego przepływu energii pomiędzy nami. Żyjemy i rozwijamy się razem, obdarzając się nawzajem miłością, akceptacją, zrozumieniem i wolnością. Już teraz jesteśmy otwarci i gotowi na wszelkie cudowne zmiany i możliwości, jakie daje nam wspólny rozwój z najbardziej harmonijną, otwartą na przepływ miłości osobą.
PODZIĘKOWANIE
Kochany Boże, dziękuję Ci za wszystko, co się uzdrowiło, co jeszcze się uzdrawia i będzie uzdrawiać. Jestem wdzięczna za wszystkie zmiany, jakie już teraz zachodzą w moim życiu, w moim otoczeniu, w moim działaniu. Z radością widzę, jak wszystkie pozytywne skutki tego dekretu (tej medytacji) już teraz z łatwością, lekkością i skutecznością przenoszą do mojego codziennego życia.
Dziękuję za to, ze już teraz w moim sercu wzrosła radość i lekkość, że już teraz wzrasta w nim naturalny, swobodny i spontaniczny przepływ miłości. Wiem, że to jest dobre, bezpieczne i korzystne zarówno dla mnie, jak i dla innych boskich istot. Dziękuję, że z każdą chwilą coraz bardziej cieszę się życiem wraz z innymi cudownymi ludźmi, otwartymi na miłość, radość, lekkość, spontaniczność, dostatek i bogactwo pod każdym względem.
Dziękuję z całego serca, że teraz już jestem otwarta i gotowa na codzienne doświadczanie miłości i harmonii w życiu. Dziękuję za uwolnienie mnie od wszelkich oporów, blokad, przeszkód wewnętrznych i zewnętrznych, które wcześniej uniemożliwiały mi stworzenie spełnionej bliskiej relacji miłości z najbardziej harmonijnym i doskonałym partnerem, dla którego ja również jestem najbardziej harmonijną i doskonałą partnerką.
Kochany Boże, boskości we mnie i w innych ludziach – dziękuję! Niech dzieje się wszystko co najlepsze we mnie i między nami, zgodnie z Najwyższym Dobrem, wolną wolą, naszą otwartością i gotowością. Wyrażam gotowość, by działy się cuda :-)