Hej:) Przerabiam ostatnio temat poczucia własnej wartości i odzyskania kontaktu ze sobą, które zatraciłam we wzorcach misjonarskich. Sporo się u mnie dzieje teraz w temacie, nie jest to wszystko proste, ale cieszę się, że zaczyna się w końcu konkretniej tutaj oczyszczać

Ogólnie to swoją wartość opierałam na pomaganiu innym, zatracałam w tym swoje prawdziwe ja i nie mogłam się przez to tak w pełni zanurzyć w Bogu. Rozpraszałam swój umysł problemami innych ludzi, widziałam tylko to z czym mają problem, co powodowało zamieszanie i ciężkość mojego umysłu. Uzależniałam więc swoją wartość od bycia potrzebną, a bez tej sztucznej wartości czułam się nieakceptowana i nijaka. Odbudowuję więc moją prawdziwą wartość na bazie zdrowych intencji:)
Zrobiłam sobie na głos spontanicznie medytację, żeby sobie pewne rzeczy poukładać. Spisałam sobie wszystkie inspiracje, które do mnie przyszły w ostatnim czasie i wyszło coś takiego. Może nieco chaotycznie i sporo jest powtórek w tekście, ale pisałam to wszystko pod siebie tak, żeby do mnie dotarło;) Postanowiłam to wkleić, jeśli macie jakieś uwagi, albo doświadczenie w temacie, chętnie przeczytam:)
Ja Karolina, już teraz mogę zająć się sobą. Już teraz mogę przyjemnie spędzać ze sobą czas. Nic mnie już nie goni, nic mnie nie trapi. Czuję spokój, relaks i subtelną radość dzięki temu, że jestem ze sobą. To mój czas. Czas przyjemności i odpoczynku. Czas tylko dla mnie i mojego wnętrza.
Już teraz skupiam się na moim wnętrzu i nic nie rozprasza mojej uwagi. Dobrze mi ze sobą. Dobrze mi w swoim własnym towarzystwie. Widzę siebie całą, taką jaka jestem. Daję sobie akceptację i dużo Miłości. I cieszę się tą medytacją.
Już teraz ja Karolina, żyję moim własnym życiem. Pozwalam sobie koncentrować się na tu i teraz. Pozwalam sobie tu i teraz czerpać radość, szczęście i przyjemność z życia. Zauważam, że kiedy koncentruję moją uwagę na sobie, każdy dzień jest dla mnie coraz bardziej rozwojowy i konstruktywny. Spotyka mnie coraz więcej dobrych rzeczy, coraz łatwiej rozwiązują się moje problemy, a jakość mojego życia rośnie coraz szybciej.
Już teraz pozwalam innym ludziom żyć ich własnym życiem. Zwracam wolność wszystkim osobom, którym zobowiązałam się pomóc za wszelką cenę. Pozwalam …(imię) żyć jego/jej własnym życiem. Pozwalam …, żyć jego/jej własnym życiem.....
Czuję się cudownie kiedy zwracam tym ludziom wolność. Pozwalam również sobie żyć moim własnym życiem. Już nie angażuję się w życie innych ludzi. Przestaję zajmować swoje myśli urojeniami na ich temat. Już nie muszę rozpraszać mojego umysłu cudzymi problemami. Nie muszę już zajmować moich myśli, aby uciekać przed sobą. Odrzucam maskowanie się i uciekanie od swojego wnętrza. Już teraz całkowicie odrzucam rozpraszanie się i odcinanie od siebie.
Dostrzegam ile energii marnuję, kiedy przenoszę swoją uwagę z siebie na innych ludzi. Czuję, że nie mam obowiązku, ani przymusu zajmowania się innymi ludźmi. Już teraz nie muszę być niezbędna dla innych ludzi. Zwracam im wolność, pozwalam im podejmować ich własne decyzje. Oni mogą sobie świetnie radzić beze mnie. Nie mam już potrzeby ratowania nikogo na siłę. Odpuszczam wszystkie presje, aby zajmować się nimi za wszelką cenę i uszczęśliwiać ich na siłę. Szanuję wybory innych ludzi, nawet jeśli wybierają cierpienie. I czuję się z tym w porządku. Pozwalam sobie puścić walkę i rywalizację z innymi ludźmi. Pozwalam sobie puścić kontrolę nad nimi.
Już teraz zajmuję się sobą i tylko sobą. Zwalniam się z obowiązku ratowania innych kosztem siebie, więc teraz skupiam się w pełni na sobie. Skupiam się na moim życiu i na moim własnym wnętrzu. I czuję się z tym całkowicie w porządku.
Już teraz kiedy skupiam się na moim wnętrzu, czuję swoją prawdziwą wartość – moja wartość jest boska, twórcza i trwała. Odnajduję ją w Miłości. Odnajduję ją w Bogu. Nie muszę już szukać mojej prawdziwej wartości wśród ludzi. Nikt nie musi mnie zapewniać, że jestem wartościowa. Znajduję moją wartość w sobie.
Nie boję się całkowicie odpuścić mojego zatracenia i obciążeń, które przysłoniły mi czucie mojej prawdziwej wartości. Odpuszczam wszystkie lęki z tym związane. Odpuszczam lęki, że odrzucając mój fałszywy obraz siebie, poczuję się za mało wartościowa, że poczuję się do niczego. Pozwalam sobie odrzucić całe to przekonanie. Już teraz widzę co stanowi fundament mojej prawdziwej wartości. Widzę w niej Miłość i Boskie Wsparcie. Pozwalam sobie zbudować moją wartość na Boskim Wsparciu, odbudować siebie prawdziwą. Widzę jak moja wartość odbudowuje się i stanowi potężny filar. Wszystko co prawdziwe we mnie jest trwałe, więc nie muszę bać się, że zostanę z niczym.
Skupiam się teraz w pełni na Miłości. Realizuję w swoim życiu coraz więcej Miłości do siebie. Z Miłości do siebie widzę jaka jestem naprawdę. Z Miłości wybieram wszystko co najlepsze dla mnie. Z Miłości do siebie czuję się wartościowa i ważna. Żadne problemy, obciążenia, przywiązania, przyzwyczajenia nie są silniejsze od Miłości. Czuję jak Miłością zbliżam się do Boga.
Bóg mnie kocha. Dba o mnie i błogosławi wszystkim co najkorzystniejsze dla mnie. Czuję, że moje potrzeby są ważne dla Boga.
Dzięki Bogu czuję się w pełni wartościowa. Czuję się kreatywna. Z każdą moją decyzją rodzą się boskie czyny i inspiracje. Czuję się wystarczająco dobra, aby osiągać sukcesy. Nie potrzebuje do tego aprobaty innych ludzi. Nie potrzebuję ich poklasku, zapewnień i potwierdzeń.
Jestem wyjątkowa. Jestem sobą. Jestem dzieckiem Boga. Boską Istotą. Żaden człowiek nie decyduje o mojej wartości. Ja sama decyduję w jaki sposób czuję się ze sobą. I jest to czyste, jest to szczere. Jestem bosko doskonała, właśnie taką widzi mnie Bóg.
Pozwalam sobie zanurzyć się w Bogu. Pozwalam sobie zanurzyć się w jego Miłości. Już teraz odnawiam mój kontakt z Bogiem. Mój kontakt z Bogiem staje się coraz trwalszy i coraz czystszy.
Czuję jak Bóg przepełnia mnie, jak przenika mój umysł oraz moje serce. Teraz czuję się mądra, wartościowa, zdolna, piękna, zdrowa i szczęśliwa. Czuję jak boska energia przepełnia każdą moją myśl, czyn oraz każdą intencję.
Pozwalam sobie zostać w czystej, boskiej energii, w boskim świetle, w błogiej, rozwijającej harmonii z Bogiem. To Bóg stanowi moją prawdziwą wartość. Już nie przysłaniam innym Boga, już nie przysłaniam Boga sobie.
Teraz kiedy czuję swoją wartość, nie muszę się ubiegać o docenienie ze strony ludzi. Oni chętnie mi to okazują, bo ja doceniam siebie. Kocham i szanuję siebie. Czuję swoją wartość. Moja wartość jest cenna. Moja prawdziwa wartość zawsze była i nadal jest we mnie. Z pomocą Boga uczę się ją dostrzegać. I udaje mi się to. Z dużą łatwością przychodzi mi odkrywanie prawdziwej siebie. Czuję jak moja prawdziwa wartość ujawnia się. Mogę się teraz nią cieszyć. Przyjąć do siebie i ugruntować. Mogę ją okazywać i przejawiać wśród ludzi. Czuję się z tym w porządku. Czuję się w porządku przejawiając moją prawdziwą wartość.
Teraz widzę jacy ludzie są wspaniali. Ludzie również widzą jaka ja jestem wspaniała. Nie muszę już ubiegać się, walczyć o ich względy. Ci wspaniali ludzie chcą mnie w swoim życiu, taką jaka jestem. Oni dostrzegają moja wyjątkowość. Ci ludzie są dla mnie mili, przyjaźnie nastawieni do mnie. Okazują mi szczerą radość z tego jaka jestem wyjątkowa. Szczerze gratulują mi tego jak się zmieniłam na lepsze i jak bardzo zbliżyłam się do Boga. Ja też cieszę się z ich osiągnięć i posyłam ciepłe myśli, aby powodziło im się jak najlepiej. Jakie to cudowne uczucie, kiedy akceptuję i szanuję siebie. Kiedy nie muszę się poniżać, aby uzyskać czyjąś uwagę.
Czuję teraz jasność mojego umysłu. Czuję przytomność mojej świadomości. Czuję Miłość wypełniającą moje serce. Czuję kontakt z Bogiem i Boskie Wsparcie. Czuję przyjemność z doświadczania siebie. Dziękuję Bogu i dziękuję sobie za wszystkie uświadomienia i pozwalam sobie ugruntować wszystkie pozytywne skutki tej medytacji.
Dziękuję.