Od pewnego czasu odrzuca mnie od spodni, mam chyba tylko 3 pary jeansów i coraz rzadziej je noszę. Czuje się w nich ograniczona, uwierają mnie. Od pewnego czasu noszę sukienki, suknie, spodniczki i świetnie się w nich czuję, po pierwsze bardziej kobieco a po drugie swobodnie;) no legginsy też są fajne:D
Wiadomo,że to tylko wierzchołek w odkrywaniu kobiecości, bo wszystko jest w środku- ale spodnica powoduje takie wyprostowanie sylwetki, zwolnienie ,płynność, lekkość i pomaga odczuć swoją kobiecość. Tą delikatną energię

czytałam już o tym trochę i myślałam,że to lekko naciągana teza ale jednak nie;)
I taka zabawa, fajnie być kobietą, fanie czuć tą lekkość i radość z bycia kobietą...
to taka może preambuła do odkrywania swojej kobiecości( te suknie), ale taka nienadmuchana, naturalna.. samo się dzieje i niech to dalej płynie w kierunku pełnego odkrycia swojej kobiecości..