Pozytywne Inspiracje
Forum => Ezoteryka => Wątek zaczęty przez: Clint w 2012-09-01, 15:47:06
-
Właśnie kończę temat bezpieczeństwa i harmonii w relacjach międzyludzkich i zastanawiam się nad kolejnym tematem. Mam swoje typy, ale przyszło mi do głowy, że dobrze by było się poradzić Was co sądzicie o tym, co by mi się teraz przydało wrzucić na ruszt. Jakiekolwiek inne komentarze, wskazówki, rady, itp również mile widziane :) (to, że powinienem się ogolić i wybrać do fryzjera to już wiem jakby co :D)
Aktualne zdjęcie:
http://img207.imageshack.us/img207/7494/fotken.jpg
-
Dobrze wyglądasz, więcej klarowności w oczach, inne rzeczy też czuję na plus ale nie wiem jak je nazwać. Mi się kojarzy że jakieś opory tuszujesz byciem oficjalnym, brak luzu trochę w relacjach, mimo pozytywnego potencjału.
-
No w relacjach mimo, że ciągle się poprawia i jest coraz fajniej, to do pełnego luzu jeszcze mi daleko. To się jednak powinno stopniowo uzdrowiać przy okazji dalszego grzebania nad samooceną, relacją z samym sobą, itd.
-
Mój subiektywny punkt
przeszlość masz opanowaną:)co miałeś zrobić, zrobileś, jest zachwianie odnośnie przyszlości-wiesz wprawdzie czego chcesz, ale nie wiesz kiedy, jak i dlaczego nie masz jeszcze. Ufność to rzucenie się na głęboką wodę, pomimo wcześniejszych doświadczeń, a u Ciebie nadal jest element badania gruntu, żeby się znowu nie sparzyc. Takie ludzkie postrzeganie świata, żeby gdzieś dojść trzeba się namęczyc jest u Ciebie dalej w sporze z Boska łatwością, lekkością i swobodą sprzyjania.
-
O, to zdecydowanie jest coś co jest u mnie na wierzchu - szczególnie pod kątem pracy, usamodzielnienia się finansowego. Zwłaszcza, że dwa lata temu przedwcześnie się rzuciłem na głęboką wodę i przeżyłem jeden z większych stresów w tym życiu, więc teraz dosyć ostrożnie podchodzę do tego typu spraw.
Myślałem więc o tym, żeby wziąć się za medytacje "Bezpieczeństwo finansowe", które już kiedyś mieliłem dość opornie i niewiele udało się wtedy z tego wyciągnąć. Teraz jak mi poszły ascetyczne śmieci, powinno się ruszyć w końcu.
Zastanawiam się jednak czy nie lepsze efekty da mi przerobienie czegoś innego, ale nie wiem do końca czego.
-
Clint
nie szukaj w przeszlości, jeśli Cię obciażają to końcowki, teraz czas na praktykę:)Mala podpowiedź-Jesteś po stronie Boga, a jeśli jesteś po stronie Boga to ...
:)
i spróbuj w kontemplacji zobaczyc swobodę sprzyjania, wlaśnie nie samo sprzyjanie, ale swobodę w sprzyjaniu
-
Na razie pracuje w fajnym miejscu i mam zarówno samą tą pracę jak i możliwość spędzenie w niej nieco dłuższego czasu dzięki sprzyjającemu Bogu, a mimo to wciąż się boję, że to tylko wyjątek od reguły, a nie nowa, stała już otwartość. W połowie miesiąca praca się skończy i zrobię sobie krótkie wakacje, a potem... no właśnie... tu się zaczyna lęk że mi się kolejny raz już tak nie ułoży i będę się męczył. Życie pokaże jak to jest, ale i tak jakiś temat z tym związany chciałbym wziąć na tapetę żeby się szybciej i lepiej ugruntować.
I dzięki - spróbuje z tą swobodą w sprzyjaniu :)
-
Clint
a potem będzie po Bożemu:)tylko puść przekonanie, że jak sie Bogu nie będziesz przypominal co chwilę, to zapomni o Tobie i znowu będzie kit. Coby nie bylo akceptuję i zgadzam się na Boską wolę w każdej dziedzinie/każdym aspekcie:)
-
Z tym przypominaniem się to od razu mi się skojarzyło z tatusiem, którego zawsze trzeba było się prosić po kilka razy, żeby coś dostać, a potem znowu i znowu by cokolwiek wyciągnąć. Jakbym się sam nie dopraszał to bym nic nie dostawał. Rzeczywiście mam taki wzorzec, że jak nie będę się Bogu przypominał co po chwilę, to zapomni o moich potrzebach - dlatego modlę się często i gęsto :P
-
Clint - pewniej i spokojniej wyglądasz, gratuluję :) O tej sztywności (powadze), co Sebo wspomniał - fakt, jakbyś trochę się obawiał, ze np.: ludzie wezmą Cie za niepoważnego lub pajaca, jeśli pozwolisz sobie na więcej swobody.
Myślę, ze możesz też mieć do przerobienia jeszcze trochę leku w sobie przed ludźmi - przekonanie w stylu, że nie wiesz, co Cię może od nich spotkać, że są nieprzewidywalni.
To moje skojarzenia.
-
Dzięki :)
jakbyś trochę się obawiał, ze np.: ludzie wezmą Cie za niepoważnego lub pajaca, jeśli pozwolisz sobie na więcej swobody.
Coś w tym jest - ja całe życie pajacowałem, żeby ukryć się za maską wesołka i nie pokazywać jaki jestem naprawdę. To doprowadziło do tego, że ludzie mnie nie brali nie poważnie, więc zacząłem iść w stronę nieco większej powagi. Wciąż się wygłupiam i sobie żartuje, ale trochę się z tym hamuje i najwyraźniej zacząłem się nieco ograniczać. Ciężko mi tutaj na razie określić co jest dobre dla mnie, a co nie - szczególnie że nie do końca wiem na ile ten mój luz i robienie sobie jaj wynika ze zdrowego przejawiania siebie, a na ile jest jakąś sztuczną maską. W dodatku ostatnio zdawało mi się, że znowu sobie za dużo jaj robię i że znowu się kreuje na kompletnie niepoważnego gościa, z czym się źle czułem. Dopiero odkrywam siebie w tych kwestiach, więc na razie pewnie będę nieco mniej lub bardziej nienaturalny. Liczę na to, że to wszystko się w praktyce jakoś wyklaruje.
A nieprzewidywalność we mnie mocno siedzi, bo tak zachowywał się ojciec całe moje dzieciństwo z tymi swoimi atakami na mnie, więc tu jest większa trauma.
-
Clint, ja czuję napinkę pt niech to moje najwyrzsze dobro SZYBCIEJ się relizuje.
Spokój na oku do kontemplacji, poleciłabym:)
-
to się wrzucę, a co; ))) surowe foto, bez upiększania, z rana, bez makijazu:)
na pewno zmęczenie na wierzchu..
http://i182.photobucket.com/albums/x64/indra_zdjecia/PICT0444-9-1-01.jpg
-
Olga
Dzięki - tak mi się przebijały coś kwestię głębszego wyluzowania, a przed chwilą dość wyraźnie zobaczyłem w jakim kierunku to powinno pójść. Rzeczywiście w ostatnich miesiącach tak się skoncentrowałem na moich celach i ich realizacji, że gdzieś zaczęła umykać koncentracja na luzie. Nadeszła więc pora na Boski Chillout.
Jest jakaś medytacja, która by była dobra przy tego typu rzeczach? Mam na myśli osiąganie swoich celów, zaspokajanie potrzeb, pracowanie i ogólnie istnienie na pełnym luzie, w lekkości, spokoju i pełnej swobodzie bez żadnego wysiłku, męczenia się i martwienia o to co będzie. Chciałbym ugruntować się w tym, że Bóg o wszystko dba i zaspokaja moje potrzeby bez mojej uwagi, kontroli i ciągłego przypominania o tym.
-
Hmm, nie wiem czy dobrze pamiętam treść, ale 2 część medytacji Leszka prosperująca świadomość? jakoś tak. Ona jest jakby ogólna, ale dla mnie fajna.
Clint, ja trochę podobnie, też oddaję Bogu, kontempluję stan umysłu, serca, ciała gdy powierzyłam Bogu całą siebie, moje ciało, mój umysł, moje życie itd. Gdy Bóg mi pomaga- ja jestem zrelaksowana i zajmuję się przyjemnymi rzeczami bo WIEM że nie muszę angażować się w boski plan. On sam się ujawni. A stanie się to szybciej gdy będę w takim własnie stanie świadomości:) Zaufanie i spokuj:)
-
Magda,
Nie zamykać sie nawet jak coś nie wyjdzie. Pozytywne myślenie:)
Nie wszystko wychodzi. Może być brak gotowości a mogą być niewłaściwe wybory, jak cos nie jest dla ciebie- to nie wyjdzie
Uwalniać sie od wszystkiego co niekorzystne, bez sentymentów!
Masz takie rysy twarzy, ze naprawdę, nie musisz sie malować, nie musisz mówić że jestes zmęczona;)
-
Olga
z tym zmęczeniem bardziej mi chodziło o zmęczenie emocjami, wywalankami..
heh, Ty to jednak jesteś mocna! :) widzisz chyba bezbłędnie, co mnie jeszcze dręczy ;))
-
Olga
a jak nic się nie ujawnia?nie mam problemu z zaufaniem w dzialaniu, ale zaufanie w bezczynności jakoś do mnie nie trafia
-
No to masz temat do medytacji;)
Lub źle kojarzysz bezczynność.
Nie napisałam że nic nie robić, napisałam aby zająć się przyjemnymi rzeczami:) W stanie otwartości na realizację boskiego planu odnośnie tego o co potencjalnie byś zabiegała/napinała się/ może frustrowała
Działać można a nawet trzeba ale jak już jest z czym/kim
Takie jest przynajmniej moje zdanie
-
Indra:) Nie paczaj w tył;)
-
Olga
Wlasnie ten temat rowniez mnie dotyczy,nawet wczoraj mogliscie przeczytac o mojej wywalance z tego powodu.
Jak ja to robie,ze stwarzam sobie warunki do nic nie robienia ,aby odpoczac zajac sie soba,a w gruncie rzeczy stwarzam jeszcze wiekszy opor przed tym co jest dla mnie wazne i nad czym teraz pracuje-i dlaczego zrobilam sobie wolne.Ja te ostatnie miesiace tez uwazam za bezczynne,bezowocne bo to do czego dazylam-okazalo sie,ze stawiam jeszcze wiekszy opr przed tym??Dla mnie to w ogole nie ma sensu.To co jeszcze powinnam zrobic aby calkowicie sie zrelaksowac,odpuscic ??zamieszkac pod mostem??
-
Semira, ja mówiłam do Iustitii:)
-
Olga
kolejny raz zaczynam, zmazuję tego posta
ja mam problem ze zrozumieniem najlepszego miejsca i czasu, bo...jakos tak wychodzi, ze u mnie to chyba zycie w pełni sie rozpocznie po oswieceniu. Patrzę na ludzi dookoła-mają jakieś niskie ERD i zero chęci na zrobienie czegokolwiek, prace kiepska ale maja, kiepskie zwiazki tez maja, kiepskie towarzystwo tez maja, a ja sie chyba za bardzo skoncetrowalam na najwyższej jakosci, a zapomniałam ze zycie to urzeczywistnienie. Mam spokój w relacjach, wiec nie potrzebuje az tylu kontaktow, choc czasem sie zastanawiam czy czegos nie trace. Czy nie lepiej byłoby z partnerem, czy nie fajniej byłoby na etacie. I tu cisza
Rozwalilaś mi na węzłach końcówkę wykazywania się i klops:D Olga, jak żyć jak wokół jest tak cicho:D
-
Olga
Ja wiem:)Ale ja tez to mam -brak zaufania w bezczynnosci,tylko ze u mnie ta bezczynnosc polegala na tym ze nic nie robilam w swiecie zewnetrznym tylko pracowalam ze soba wewnetrznie i nie widze tego efektow i czuje ogromne wkurwienie,bo poswiecilam na to pare miesiecy-na luz i zajecie sie soba i dalej nie ma tego co chcialam osiagnac,malo tego-dowiaduje sie ze stwaiam opor przed tym na czym mi zalezy...
-
Semira
muszę się opierać bo...
i zamień odpowiedź na pozytyw
-
Iustitia
Ja juz nawet nie wiem,jak pytam sie ps opieram sie bo....to mi odpowiada opieram sie bo tak ...ajjjjjjj,ale mnie to meczy :((
To mi wyglada na opor przed oporem...
-
Iustitia, przenieść uwagę do środka siebie;))
Ty upadłas jako niebieska?
-
Semira, nie warto oczekiwać że " bo poswiecilam na to pare miesiecy-na luz i zajecie sie soba i dalej nie ma tego co chcialam osiagnac"
Warto oczekiwać ogólnie, bezczasowo i być ufna i cierpliwą. Wiem że to sa banały, ale w nich jest prawdziwa Mądrość. Banały to tzw cechy urzeczywistnienia:) które warto kontemplować. Oraz przytomność
"malo tego-dowiaduje sie ze stwaiam opor przed tym na czym mi zalezy..."
No to chyba dobrze że sie dowiedziałaś?
-
Oczywiście, ze jako niebieska i nie upadlam:P, polecialam bo się umówiłam z IP, a wskutek innego pojmowania czasu spędzilam tu wcielenie i juz się nie dalo wrocić. W tym pierwszym było fajnie-uzdrawialam, świecilam i człowieki przybywali mnie oglądać:D
-
Olga
Ja nie rozumiem dlaczego ja tak emocjonalnie do tego podchodze ,dlaczego robie wszystko aby usunac ten jebany opor a on ciagle narasta !!!
-
Bo to nie ring?
-
Semira
teraz to masz typowe objawy 3-letniego dziecka - "Mamo chcę misia". Jakie Twoje potrzeby muszą inni zaspakajać?i dlaczego nie możesz sama.
-
Semira - właśnie dlatego - im bardziej walczysz z oporem (a tak sądzę z tego jak to opisujesz) - tym bardziej go zasilasz.
Na opór pomaga najlepiej wyluzowanie, zaakceptowanie - ok, mam opór - i najlepiej zajęcie się dodatkowo czymś innym na jakiś czas. Walka z oporem, przełamywanie go na siłę - najczęściej skutkuje większym zniechęceniem i wzrostem oporu.
-
Semira, a pruboałas sie pukać?
EFT;)
Podobno zchodzą emocje genialnie
Warto wiedzieć dlaczego oporujesz i jak sie ma twuj cel do ND. Jak nie wiesz jak sie dowiedzieć to pomudl sie o to. Ale nie w emocjach!:)
-
Poddaje sie ,wali mnie to.Chcialam po dobroci ,robialm afirmacje medytowalam ,oczyszczalam sie wiec to taczej nie przypominalo ringu -wrecz przeciwnie i co taki efekt.Efektem jest moja narastajaca zlosc,brak zaufania do siebie ,boga i do pracy nad soba.
I give up.
Jak jeszcze raz uslysze,ze mam sie wyluzowac to chyba eksploduje ze zlosci-PRZECIEZ JA NIC INNEGO NIE ROBIE PRZEZ OSTATNIE MIESIACE!!
-
Pracuj z tym co wymieniłaś
-
Olga dobrze mówi, popracuj z tym, co Ci teraz wywala. Złość, frustracja, brak zaufania, plus szczególnie poczucie "chcę to już teraz,to ma być już teraz!" - doprowadzają do błędnego koła - czujesz się coraz bardziej zła, sfrustrowana itp. Najpierw zatem warto puścić ten mechanizm nakręcania się emocjami oraz same te emocje. Mozna je uznać, można je potraktować techniką uwalniania czy EFT - można przeoddychac na rebirthingu. Wybierz pasującą Ci technikę lub taką do której masz dostęp.
Jak "spuścisz" emocje i nakręcanie się, to i dalsza praca będzie łatwiejsza.
-
Iustitia
To uwazasz,ze jak ktos pracuje nad waznym problemem i nie moze sobie z nim poradzic,przez co wpada we frustracje to zachowuje sie jak 3 letnie dziecko ,ktore chce misia??
Hmm fajne masz postrzeganie
-
Semira
ulżyło?nie dyskredytuję Twojego problemu, zauważam tylko pewne mechanizmy-a Ty masz podobne jak dziecko. Możesz to odrzucić, możesz skorzystać, ale nie musisz reagować zlością na forum
-
Wiec przepraszam kazdego kogo urazila moja zlosc a Ciebie w szczegolnosci.Myslalam,ze tutaj pisze sie o kazdych odczuciach nie tylko pozytywnych,jak sie okazuje mylilam sie.
-
Semira
wyluzuj:), z opcji że masz problem przeszłaś do opcji Iustitia mnie nie rozumie. Nawet gdyby to co?
-
Semira, Iustitia powiedziała ci prawdę, ale jak ci wal,i to prawda może cię wkurzyć bo oporujesz. Pomyśl przytomnie jeszcze raz o tym, że cierpliwość jest ważna. A każdy plan jest dokonany. To TY potrzebujesz czasu, anie Bóg. <- pomyśl o tym
My doskonale wiemy kim jesteś, jaka cudowna istotą światła jesteś, ale wiemy też, że często przejawiamy sie na poziomie fochów[ niebezpowodu]
Spokojnie słonko:*
-
Olga
"Clint, ja trochę podobnie, też oddaję Bogu, kontempluję stan umysłu, serca, ciała gdy powierzyłam Bogu całą siebie, moje ciało, mój umysł, moje życie itd. Gdy Bóg mi pomaga- ja jestem zrelaksowana i zajmuję się przyjemnymi rzeczami bo WIEM że nie muszę angażować się w boski plan. On sam się ujawni. A stanie się to szybciej gdy będę w takim własnie stanie świadomości:) Zaufanie i spokuj:)"
:) Tego mi potrzeba. Jeszcze się boję, że ja nie będę się męczyć to nie będę się rozwijać i uzdrawiać:)
"A każdy plan jest dokonany. To TY potrzebujesz czasu, anie Bóg. "
Fajna inspiracja:-)
-
Iustitia
A może po prostu cieszyć się sobą ,cieszyć się ciszą ,której tak bardzo od dawna pragnęłaś ,a może ta cisza pokazuje CI ,że jest jeszcze coś ,coś kim Ty jesteś ,pokazuje Ci ,abyś w końcu odkryła siebie,cisza i doły pokazują tak naprawdę ,że jest coś wyższego PRAWDA ,człowiek doszukuje się siebie we wszystkim co tylko możliwe ,a później narzeka ,ze siebie nie znalazł ,ze pewnie go nie ma i tak za każdym razem przyjdzie inspiracja do niego , by odnalazł siebie ,bo w końcu on istnieje poprzez energię ,a przemiana istnieje po to ,aby on w końcu doszedł do siebie.
Ja sobie dzisiaj uświadomiłam ,że nie należy narzekać na problemy jakie się ma ,one pokazują ,ze coś jeszcze nie jest doprowadzone do medytacji .Wszystko co nas spotyka jest po to by doprowadzić to do medytacji.Wszystko ,co zapraszamy do swojego życia ,należy uiścić w ciszy .W tej zadyszce czasem człowiekowi po prostu brakuje stwierdzenia ,ze już doszedł tam ,gdzie miał dojść .A tu trzeba pokory.Gdy nie ma celów ,najpiękniejsze co człowiek może zrobić ,to odkryć najcudowniejsze cechy w sobie ,odkryć znaczy przejawić .I wtedy zauważa ,ze nigdy nie miał w życiu pustki ,że zawsze był najprzyjemniejszym celem,a cele zostały spełnione .Nie ma braku celów ,zapytaj ,co Ty masz dla siebie najlepszego tu na ziemi do zrobienia.I zauważysz ,ze jesteś na właściwym miejscu ,że wszystko jest Ci właściwe dane ,właściwe życie ,TY właściwa ,właściwa moc ,właściwa droga .Właściwa ,znaczy niezmienna boska ,taka ,która daje szczęście prawdę ,ale nieograniczoną.
-
Monika
no tak tyle, ze można już nie mieć problemów. Jeśli ktoś się stara rozwiązywać to masz rację, rozpoczęcie pracy od środka jest podstawą, kanwą. Może źle opisalam, ja sie zastanawiam, czy po prostu cisza może być w porządku bez dopatrywania sie w niej drogi, wskazówek, kierunkowskazow. Mi się zawsze wydawalo, że cisza jest zapowiedzią zmiany, jest preludium do transformacji do milowego kroku. A po prostu cisza jest:)odkrywcze, zmieniające, ale fajne. Cisza nie jest pustką, cisza nie jest dolem. Cisza nie jest też stanem przejściowym. Jest spokojem. Nie umiem Ci prościej wytlumaczyc
I najlepsze jest to, że w ciszy rozpuszcza sie to, co lube wydaje się innym a co kompletnie nie jest kompatybilne ze mną.
-
Semira
A może po prostu wyluzuj.Zobacz co masz w sobie miększego od oporów,zobacz jaka energia chce w Tobie odnowić jakieś doświadczenia związane z oporem .Jak nie ta pomogła usunąć opór ,poszukaj innej w sobie ,ale znajdź ją ,ona jest ,to akceptacja ,bezpieczeństwo.Opór nie pozwala otworzyć okna na świat.Znajdź światło ,które rozpuszcza wszystko bez wyjątku ,co nim nie jest.Może zróbmy wszyscy w imię uwolnienia od oporów jeśli takie ktoś posiada spokojną modlitwę ,modlitwę mocy ,miłości ,zrozumienia i wsparcia,tak aby każda energia oporu ,w światło się zmieniła ,w radość.
Nie opieraj się przed radością ,ona ma taki piękny kolor.Jestem wolna od oporu przed ....,bo przecież za nim dzieje się prawda .Znajdź moc ,piękno tego ,a zobaczysz ,ze Cię nie zawiedzie.Gwarantuje Ci to.
-
Iustitia
Więc jeśli ją czujesz zapytaj ,co ma CI do przekazania ,jak masz z nią żyć ,naucz siebie jej postawy .
Kiedy ja czuję ciszę ,cieszę się jej stanem ,tym ,ze przybyła,korzystam z niej dla siebie,pozwalam by właśnie rozpusciła to ,co nie było mi potrzebne od dawna,jest wsparciem ,które sama sobie dałam.Pozwalam by się uzdrowiło to ,co jest dla mnie ważne.Inspiruję się ,działam.Otwieram ,kocham ,myślę .
-
Monika Korbut
"Ja sobie dzisiaj uświadomiłam ,że nie należy narzekać na problemy jakie się ma ,one pokazują ,ze coś jeszcze nie jest doprowadzone do medytacji .Wszystko co nas spotyka jest po to by doprowadzić to do medytacji."
:D
Same fajne inspiracje ostatnio czytam na tym forum, w odp na moje modlitwy:)
Zastanawiałam się ostatnio nad medytacją, czym jest i jej sensem. Monika pięknie to ujęłaś.
-
Laka
Tak.Ja sobie uświadamiam ,że medytacja jest świadomością ,a świadomość to my Medytacja jest życiem ,mną ,miłością,ciepłem ,przyjemnością,kochanym słowem ,Bogiem ,który zrodził nas wszystkich ,całym istnieniem nas samych ,Medytacja jest życiem ,które nas karmi.medytacja jest światłem ,które oczy otwiera.
-
Monika
cieżko mi Cię zrozumieć, albo ja bardzo malo wyraźnie piszę, albo Ty co innego wyczytujesz z tego co wpisuję. Nie szukam rad jak oswoić ciszę.
Najjasniej jak potrafię-nie chodzi o żadne uzdrawianie bo nie ma co uzdrawiać. Wychodzi mi coraz bardziej, ze cisza jest darem od Boga na jakimś poziomie, a jednocześnie jest częścią mnie samej i absurdem jest potrzeba dookreślania, zastanawiania, dywagowania, dopytywania bo to zasłanie zaufanie. I jakoś ludzkie pojmowanie ciszy jest manowcami. Nie można nauczyć się postawy wobec ciszy,to właśnie ludzki absurd, to jak z jazdą na rowerze, nie ma ze się nie pamieta, po prostu sie wsiada i sie nie zastanawia.
-
Iustitia
Moja odpowiedź była na pewne twoje pytanie .Wiesz nie każdy widzi jabłko tak samo .
Ostatnio dostałam od Ani Atras fajną radę ,nie pomagać wszystkim ,nie wychylać się .
Nie każdy jest gotowy na przyjęcie pewnych informacji,nie każdy chce e przyjąć .I tu zwracam sobie wolność od pewnych sytuacji...
-
Monika
a propos rad-dawno temu dostalam najlepszą-rady od ludzi są czasem od ludzi z innego poziomu. Dlatego nie proszę o rady chyba, że Olgę i Leszka-ale to inna bajka:). Choć zdarzyło mi się przyjąć od Ciebie radę po której otrzeżwialam w temacie czego chcę ja sama. Przeczytałam i zrozumialam, że nie chcę życ życiem wedle pisanego przez innych scenariusza. Odkrywcze to było:)
-
kochani:) a zerkniecie na mnie? Głównie na to, co może mnie jeszcze blokować w stworzeniu spełnionej, bliskiej relacji - ale jak coś innego Wam przyjdzie, to też fajnie :)
http://img802.imageshack.us/img802/9477/20120703360.jpg
-
Hydrozagadka spróbuję
nie wiem, jak wyglądaly u Ciebie relacje rodzinne, ale gdzieś tam w konstelacjach bylo sporawo płaczu /do tej pory masz ten płacz w oczach/ i Twojej bezsilności ze względu na podtext przecież to rodzina czyli jedyne sprawdzone dobro. Ewidentnie wychodzi, że to jest ten hamulec-że dla Ciebie relacja to pozwolenie, żeby w końcu wyszedl z faceta ktoś przez kogo się placze i sytuacje, że ktoś musi być bezsilny. Dlatego nierozwojowcy nie przychodzą, bo oczekujesz na swiatlego, a rozwojowcy też nie przychodzą, bo chcą się rozwijać w szacunku a nie zaspakajać Twoje oczekiwanie na łzy. A bezsilnośc nieuzdrowiona dalej sprawia, że im więcej w Tobie sily tym wiecej faceci nie wiedzą co mają zrobić jeśli nie chcą rezygnowac z wlasnej sily przy Tobie
-
Hydrozagadka,
a czy Ty nie masz czasami tendecji do lekkiej dominacji w bliskich relacjach? Takiego przymusu, że sama wszystko najlepiej zorganizujesz, zrobisz, bo inaczej upadnie i nie będzie miało sensu? Tak mi się kojarzy, że z jakiegoś lęku i bronienia się przed odrzuceniem możesz być czasami niedostępna i uciekać w organizowanie, planowanie, bycie silną kobietą?
-
Mam podobne wrażenia jak BR. Zdaje mi się, że masz potrzebę udowadniania facetom, że możesz być od nich niezależna w taki sposób, że pojawia się trzymanie ich na dystans, żeby przypadkiem w tej wspólnej więzi nie pojawiły się jakiekolwiek elementy współuzależnienia. To zabija bliskość. Mam też wrażenie, że z tego powodu przyciągasz różnych niefajnych facetów, którzy wykorzystują te wzorce pod swoje chore potrzeby, ale ciężko mi powiedzieć jakie konkretnie - coś mi się przebija że jacyś próbujący Tobie również coś udowadniać oraz tacy, którzy chcą się poczuć skrzywdzeni i odrzuceni przez Twoją postawę. To drugie może wynikać u Ciebie z jakiejś chęci odpłacenia facetom za krzywdy z przeszłości i pokazania im jak to jest. No i może być taki wzorzec, że skoro Ty sama sobie radzisz to facet też musi, z czym on może czuć się źle w związku, bo to dla niego pewien brak przestrzeni dla jego błędów i słabości.
Może mi tu coś wywalać, więc potraktuj ten post z dystansem :)
-
Hydrozagadka,
pozwól się sobą czasem zaopiekować! :)
-
Hydrozagadka
Jak spojrzałam chwilę na fotkę, to też pomyślałam o oczach i 3m oku, że coś jeszcze jest ciężkiego i mrocznego. Głęboko ukrytego przez Ciebie, także przed sobą. I dla Ciebie ciężkiego. Do czego trzeba by było dotrzeć i sobie też wybaczyć. Oraz wybaczyć innym od których potem, jako już skutki karmiczne doświadczałaś cierpienia.
Nie chciałam pisać, bo ja takie rzeczy w sobie odkryłam, więc jak poczułam coś podobnego u Ciebie, to pomyślałam, że wszędzie już to widzę ostatnio i może nad interpretuję. Ale chyba nie, po prostu rozpoznaję te energie, schematy karmiczne u innych i zwracam uwagę:)
Mam też wrażenie jakbyś miała zduszone emocje, pewne odcięcie gardła od 3 oka. blokada. Taka energia, jakbyś to zablokowała, by nie widzieć, nie czuć i dać sobie radę, wytrzymać. Wyparcie siebie, znieczulenie, pewna nieprzytomność( trans?) na 3m oku by się znieczulić i móc żyć, działać.
Jeszcze blokada na sercu z tym związana, jakiś zranienie, uraz, zamknięcie. Jakbyś chciała zamknąć lub przyblokować sobie serce by je ochronić, by nie można było Cie znów zranić, pewne wycofanie energii serca. Jakby boisz się otworzysz, w oczekiwaniu n cios, atak, zranienie.
Coś jeszcze nad głową czuję, kojarzy mi się żal do Boga, rozczarowanie nim, że Ci nie pomógł, dopuścił do czegoś i bunt, złość na niego.
-
Ja kiedys tez dostalam rade, aby nie wariowac i starac sie pomagac wszystkim i zatracac sie bo nie wszyscy potrzebuja pomocy...choc na to wyglada.Nawet nieraz pytaja, ale nie chca i nie moga przyjac rady lub pomocy....
ostatnio dociera do mnie jakby fakt, ze jestem na pewne sprawy znieczulona.
Wczoraj zadzwonila do mnie mama i powiedziala, ze umarl nasz dobry znajomy z dziecinstwa, nagle po chorobie- zaplakana...a na mnie nie zrobilo to wrazenia. Powiedzialam "chcial umrzec- to umarl" zabrzmialo to dzwnie nawet dla mnie, ona nie takiej odpowiedzi sie spodziewala...ale ja stwierdzilam, ze nie umiem juz myslec jak kiedys myslalam - podobnie do innych. Teraz wiem,
ze cialo umarlo, bo dusza tak zaplanowala i koniec kropka. Przykre to dla rodziny,ale tak jest i dla mnie jest latwiej sie ustosunkowac i wiem, ze zrobilam krok do przodu, choc inni uwazaja mnie moze za bezduszna, pozbawiona uczuc...nie rusza mnie to.
-
hydrozagadka
Najpierw jest jakiś hamulec, potem niedopuszczanie faceta do tych sfer, które podświadomie czujesz jako wyrazy twojej niezależności. Tak jakby pewna duma z własnego poczucia niezależności. Na pewno jest lęk przed skonfrontowaniem się z pewnymi rzeczami, stawiasz granicę którą czujesz jako niezależność ale gdybyś dopuściła faceta tak blisko siebie żeby przekroczył te granice, to byłby lęk przed własnymi mechanizmami uzależniania się (kontrola uczuć, żeby się nie zatracić w miłości i bliskości). Dlatego te emocje są zamknięte poprzez postawienie granicy i niedopuszczanie bliskiego faceta.
-
Hydrozagadka
Co do relacji z mężczyznami to czuć bardzo silną niezależność, ale trochę zbyt wychyloną w postawę, że sama sobie wystarczam i się wszystkim zajmę więc nie potrzebuję, a to ma taki wyraz jakbyś nie wysyłała zamówienia. Takie komunikaty, że facet nie czuje przyciągania w sensie, że nie jesteś zainteresowana relacją.
No i odczucie, tak w skrócie, że jesteś miła i sympatyczna, ale na Twoich zasadach. Może to wywoływać obawy, że nie ma miejsca na współdziałanie, że trzeba Ci sie podporządkować.
A ogólnie, fajnie rozwinięta strona duchowa, materialna chyba słabiej.
A już Witek coś o tym napisał.
-
Clint
Co mi się nasuwa...
Jakieś obawy co do przyszłości, również z powodu tego co będziesz robił, jak Ci pójdzie. Obawy, żeby znów czegoś nie spieprzyć. W zasadzie jesteś pewny siebie, masz takie zaufanie do siebie, że jesteś pewny swego, ale te lęki, czy uda Ci sie to przeprowadzić, jak nie to znowu frustracja i wkurzenie.
-
Indra
Moje wrażenie:
Bardziej się koncentrować na tym, co masz pięknego w sobie, cieszyć się tym, odkrywać swoje zalety. Poznawać to co Cię interesuje i zaangażować się w to.
-
Dziękuję wszystkim :-) Pewne podpowiedzi są ciekawe. Zacznę od początku :)
Iustitia "nie wiem, jak wyglądaly u Ciebie relacje rodzinne, ale gdzieś tam w konstelacjach bylo sporawo płaczu /do tej pory masz ten płacz w oczach/ i Twojej bezsilności ze względu na podtext przecież to rodzina czyli jedyne sprawdzone dobro."
- To mi przypomniało, że faktycznie nie czułam się bezpiecznie, ani nie czułam pełnego oparcia w rodzinie - choć bardziej to były moje schizy niż coś realnego tzn. ja sama nie mówiłam rodzicom o pewnych rzeczach, np.: o sytuacji w szkole czy wśród rówieśników... bo bałam się, że będą mną pogardzać. I to mimo że realnie nie dawali takich podstaw. Czyli faktycznie mieścił tu się lęk przed przyznaniem się do słabości, ze sobie z czymś nie radze (tu: na niwie społeczno-równieśniczej). I to było głównie źródłem płaczu wtedy.
Możliwe, ze mimo iż bardzo dużo uzdrowiłam, to pewne rzeczy we mnie stamtąd tkwią. Głównie lek przed życiem-nie życiem - na uboczu, w samotności. To jest tez lęk karmiczny, który nadal powoduje u mnie czasem ataki żalu. Zatem "płacz" dobrze utrafiony.
" Ewidentnie wychodzi, że to jest ten hamulec-że dla Ciebie relacja to pozwolenie, żeby w końcu wyszedl z faceta ktoś przez kogo się placze i sytuacje, że ktoś musi być bezsilny."
- w tym przypadku myślę, ze kiedyś przynajmniej nie chodziło tylko o facetów, tylko ogólnie ludzi. Może gdzieś jeszcze coś we mnie tkwi w tym temacie, choć wydawało mi się, ze uzdrowiłam to w większości.
Przychodzą zazwyczaj półrozwojowcy :) to nie jest tak, ze jest zupełna posucha, ale nie ma też realnego spełnienia, ani konkretnych podstaw do tego w tych relacjach.
"bezsilnośc nieuzdrowiona dalej sprawia, że im więcej w Tobie sily tym wiecej faceci nie wiedzą co mają zrobić jeśli nie chcą rezygnowac z wlasnej sily przy Tobie"
Iustitia, to jest ciekawa uwaga - tylko nie wiem, czy dobrze ją rozumiem. Masz na myśli, ze to, iż czasem jeszcze czuję się bezsilna, mimo że generalnie jestem dość samodzielna, sprawia że mężczyźni nie czują się przy mnie pewnie?
-
hydrozagadka jesteś taka fajna że trudno mi cokolwiek Ci powiedzieć z tematów do pracy ;))
-
Teraz napiszę ogólnie a propos niezależności czy tendencji do dominacji w relacjach:
BR "Takiego przymusu, że sama wszystko najlepiej zorganizujesz, zrobisz, bo inaczej upadnie i nie będzie miało sensu? Tak mi się kojarzy, że z jakiegoś lęku i bronienia się przed odrzuceniem możesz być czasami niedostępna i uciekać w organizowanie, planowanie, bycie silną kobietą?"
- Wydaje mi się,ze nie. Wręcz nie lubię sytuacji, kiedy wszystko musiałabym organizować sama, lubię jak męzczyzna wykazuje inicjatywę - a jednocześnie jest dostatecznie otwarty, by tą inicjatywę przyjmować też ode mnie. Lubie współpracę, wspólne ustalanie i organizowanie, nie lubię być stawiana w sytuacji - to Ty zaplanuj to i zorganizuj, bo zrobisz to lepiej ;) Czuję się wtedy wykorzystywana (nawet jeśli faktycznie zrobiłabym to lepiej).
"pozwól się sobą czasem zaopiekować! :)" - ale ja naprawdę pozwalam w różnych sytuacjach na to :)) Jedynie nie zamierzam udawać, że np.; nie daję sobie rady z kluczem i zamkiem, tylko po to by mężczyzna mógł się wykazać.
Clint:
"daje mi się, że masz potrzebę udowadniania facetom, że możesz być od nich niezależna w taki sposób, że pojawia się trzymanie ich na dystans, żeby przypadkiem w tej wspólnej więzi nie pojawiły się jakiekolwiek elementy współuzależnienia. To zabija bliskość."
- Hmm, no nie wiem. |Jak pan chce np.; ponieść mi plecak, czy pomóc przejść przez strumień, to nie protestuję, tylko z wdzięcznością taką pomoc przyjmuję. Na pewno jednak nie lubię grac idiotki tylko po to by mężczyzna poczuł się lepiej, i nie udaję przed mężczyznami, ze czegoś nie wiem, jak coś wiem. (za to zdarza mi się to przy kobietach - taka ciekawostka).
"Mam też wrażenie, że z tego powodu przyciągasz różnych niefajnych facetów, którzy wykorzystują te wzorce pod swoje chore potrzeby, ale ciężko mi powiedzieć jakie konkretnie - coś mi się przebija że jacyś próbujący Tobie również coś udowadniać oraz tacy, którzy chcą się poczuć skrzywdzeni i odrzuceni przez Twoją postawę. "
- Pierwsza opcja owszem występuje - szczególnie ostatnio - gościu próbujący mi udowadniać prawie na każdym kroku, ze jako kobieta jestem w połowie niedorozwojem ;-) Co do drugiej - nie przypominam sobie, bym jakiegośkolwiek faceta tak potraktowała - ani żaden nie zgłaszał takich pretensji. Jedynie trafiały się faktycznie uwagi, ze jestem samodzielna, to na niepewnych siebie wpływało to deprymująco. Wcześniej jednak dawałam się zbić z tropu, chowałam się w skorupie, i robiłam coraz bardziej bezradna, niezgrabna w zachowaniu - kiedy mężczyzna sprawiał, ze czułam się niepewnie i nie wiedziałam, co jest grane lub o co chodzi.
Mimo wszystko jest to dla mnie zastanawiające, ze tyle osób odbiera, ze jestem "zbyt" niezależna :) Owszem, jestem dość samodzielna, czego nie uważam za nic złego, mam też sporą wiedzę, i faktycznie lubię, by mężczyzna miał ta wiedzę na podobnym poziomie lub większą (złapałam się zresztą wczoraj na tym, ze jeszcze pś lekko gardzę facetami, których pś również uważam za głupszych od siebie). Może to tak zbija z tropu? świadomie jednak staram się tego nie okazywać, bo wiem, że każdy może mieć ta wiedzę w różnych dziedzinach i generalnie jestem otwarta na jej przepływ w obie strony.
-
Laka :)
"Jak spojrzałam chwilę na fotkę, to też pomyślałam o oczach i 3m oku, że coś jeszcze jest ciężkiego i mrocznego. Głęboko ukrytego przez Ciebie, także przed sobą. I dla Ciebie ciężkiego. Do czego trzeba by było dotrzeć i sobie też wybaczyć. Oraz wybaczyć innym od których potem, jako już skutki karmiczne doświadczałaś cierpienia."
Hmm... powiem szczerze - nie wiem. Ostatnio na 3 oku czuje raczej dużo przytomności i przestałam się przymulać.
"Mam też wrażenie jakbyś miała zduszone emocje, pewne odcięcie gardła od 3 oka. blokada. Taka energia, jakbyś to zablokowała, by nie widzieć, nie czuć i dać sobie radę, wytrzymać. Wyparcie siebie, znieczulenie, pewna nieprzytomność( trans?) na 3m oku by się znieczulić i móc żyć, działać."
-To trochę tak, choć z drugiej strony ja teraz z łatwością puszczam te emocje, schodzą warstwowo i na bieżąco. głównie tą blokadę z emocjami, jaka jeszcze w jakimś stopniu jest, czuję między sercem i gardłem. Sprawia ona, ze łatwo mi wywala w temacie samotności i czasem zazdrości, ze innym się udaje to, o czym ja np.: marzę. Może to być zarówno wyjazd, jak i kwestia bliskiej relacji, potrafi mnie jednak taki impuls walący w ta blokadę łatwo rozwalić.
"Jeszcze blokada na sercu z tym związana, jakiś zranienie, uraz, zamknięcie. Jakbyś chciała zamknąć lub przyblokować sobie serce by je ochronić, by nie można było Cie znów zranić, pewne wycofanie energii serca. Jakby boisz się otworzysz, w oczekiwaniu n cios, atak, zranienie."
- Kiedyś było tego więcej. Myślę, ze jednak troszkę nadal tego jest, racja. Jednak cieszę się, ze już nie jestem tak łatwa na zranienia jak kiedyś - i ze nie wynika to ze znieczulenia, lecz z podniesienia samooceny.
"Coś jeszcze nad głową czuję, kojarzy mi się żal do Boga, rozczarowanie nim, że Ci nie pomógł, dopuścił do czegoś i bunt, złość na niego."
- To tak. Niestety, to jest jeszcze i ostatnio bywa, ze mi wywala. Głównie chodzi żal o to, że jednak rzeczy, na których mi zależy, przychodzą do mnie z trudem. i to mimo tego, ze znacznie już wyluzowałam w tych tematach :)
-
Sebo :)))
-
Witek
"Najpierw jest jakiś hamulec, potem niedopuszczanie faceta do tych sfer, które podświadomie czujesz jako wyrazy twojej niezależności. Tak jakby pewna duma z własnego poczucia niezależności."
- Hmmm... szczerze się zastanawiam czy jestem dumna z niezależności. Na pewno cenię to, ze potrafię być samodzielna i nie jestem bluszczem (choć i tak była jedna osoba, w której odczuciu byłam bluszczem - i chyba faktycznie trochę taka wtedy byłam). Nie bardzo zresztą rozumiem - nawet jeśli faktycznie byłabym tak niezależna, jak może bywam odbierana, to co w tym strasznego dla mężczyzny ze zdrowa samooceną?
"Na pewno jest lęk przed skonfrontowaniem się z pewnymi rzeczami, stawiasz granicę którą czujesz jako niezależność ale gdybyś dopuściła faceta tak blisko siebie żeby przekroczył te granice, to byłby lęk przed własnymi mechanizmami uzależniania się (kontrola uczuć, żeby się nie zatracić w miłości i bliskości). Dlatego te emocje są zamknięte poprzez postawienie granicy i niedopuszczanie bliskiego faceta."
- to mi za to dało do myślenia - bo faktycznie kiedyś się uzależniłam, i na pewno nie chcę więcej tego powtarzać. Z drugiej strony dobra relacja nie polega na uzależnianiu się przecież, tylko wzajemnej uwazności, otwartości, gotowości i szacunku. I tak ostatnio starałam się działać. Choć przyznam, nie było to najłatwiejsze, bo mężczyzna należał do typu, który podświadomie raczej (niż świadomie) stara się udowadniać kobietom, ze są słabsza i głupszą płcią.
Mateusz "Co do relacji z mężczyznami to czuć bardzo silną niezależność, ale trochę zbyt wychyloną w postawę, że sama sobie wystarczam i się wszystkim zajmę więc nie potrzebuję, a to ma taki wyraz jakbyś nie wysyłała zamówienia. Takie komunikaty, że facet nie czuje przyciągania w sensie, że nie jesteś zainteresowana relacją."
- Kiedyś tez już słyszałam parę lat temu taką uwagę. No i fakt - kiedyś byłam bardzo sztywna, nieśmiała i uciekałam w postawę "nie jestem zainteresowana, mimo ze jestem, bo a nuż to odkryje i mnie wyśmieje (odrzuci)". Tylko że też już od dobrych paru lat nie mam takiej postawy. Raczej jestem szczera i w miarę bezpośrednia nawet.
"No i odczucie, tak w skrócie, że jesteś miła i sympatyczna, ale na Twoich zasadach. Może to wywoływać obawy, że nie ma miejsca na współdziałanie, że trzeba Ci sie podporządkować."
- Na pewno mam pewne zasady, które szanuję i z których nie chcę rezygnować - jak to, by facet był nie pijacy czy nie palący. Ale pod wieloma względami jestem elastyczna - i to najczęściej dużo bardziej elastyczna niż panowie, których spotykam. Potrafię iść na zdrowe kompromisy, nie walczę do upadłego, że moje jest najlepsze i najmojsze, potrafię szanować cudze potrzeby. Choć wtedy też na pewno oczekuję, ze i moje potrzeby zostaną uszanowane... Ale czy to źle?
-
hydrozagadka jest faktycznie silna i niezależna w relacjach :)
Czuć to Asia u ciebie naprawdę mocno (po prostu dobrze ugruntowane) w bliskości z Tobą. Jednak też mi się nie wydaje, by to mogło być problemem dla kogoś kto również czuje się silny i niezależny. Może to być problem dla osób o słabszej energii, niższej samoocenie (mogą to odbierać jako próbę dominowania, czuć się po prostu nieswojo), ale moim zdaniem dla osoby (partnera), który równie bardzo ceni sobie własną niezależność mentalną będzie to porządana cecha : ).
Ja sobie to bardzo cenię u Asi i podziwiam, bo mnie dojście do takiej niezależności którą teraz czuję (a nie jest jeszcze ona w pełni urzeczywistniona), zajęło wiele lat pracy nad sobą. Startowałam z pułapu szarej myszki, która bała się mieć jakiekolwiek zdanie w relacjach z ludźmi :)))
-
A, i jeszcze mi przyszło, przywiązanie do indywidualności i procesu indywidualizacji (szczególnie w relacjach z innymi).
-
Kinia, ufff :)
Bo naprawdę zaczęłam się zastanawiać, ze może to, iż kobieta jest samodzielna i w jakimś stopniu (lecz nie w 100%) niezależna, jest może czymś słabo odbieranym i wręcz szkodliwym;).
Dziękuję:) I tez tak myślę, ze dla zdrowego mężczyzny, moja samodzielność nie powinna być problemem. Tym bardziej, ze nie odrzucam pomocy, gdy ktoś mi ją oferuje, ani nie boję się już prosić o pomoc, gdy jej potrzebuję.
"Startowałam z pułapu szarej myszki, która bała się mieć jakiekolwiek zdanie w relacjach z ludźmi :)))" - a wiesz, ze ja też? ;) byłam szarą, nieśmiała myszką, która bała się odezwać publicznie. Jednak zawsze zachowywałam pewną wewnętrzną niezależność myślenia i działania, tzn. nie szłam za stadem, ani za modami. I w tych przypadkach potrafiłam to okazywać, nawet będąc szarą myszką.
-
A, i jeszcze mi przyszło, przywiązanie do indywidualności i procesu indywidualizacji (szczególnie w relacjach z innymi).
Witku, a jak to rozumiesz? bo ja chyba nie całkiem rozumiem tą wypowiedź. Jak to wg Ciebie może się objawiać?
To co mi się skojarzyło i wspomniałam to w odpowiedzi do Kinii - na pewno nie przejmuję łatwo mód, czy czegoś, co podoba się tłumom; Także nie łykam niczego bez zastanowienia, tylko dlatego że jakiś autorytet coś powiedział lub napisał. Lubię opierać się na własnym doświadczeniu, lubię eksperymentować i poznawać nowe - lecz na własną rękę.
Czy to może byc wg Ciebie objaw przywiązania do indywidualizacji?
-
Moje zdanie jest takie, że jeśli faktycznie nie idzie to w kierunku nie liczenia się z uczuciami i zdaniem innych ludzi, egoizmem, brakiem szacunku dla innych i pychą, to jest to jak najbardziej zdrowe :).
Ale znam tez temat z innej strony, bo właśnie u mnie Krzysiek od początku był niezależny (mentalnie) i ja się nie mogłam w obecności kogoś takiego zwyczajnie odnaleźć, bo miałam wrażenie, że każde wyrażenie Jego zdania w sposób pewny siebie i jasny, to jest atak na mnie :). Mnie się to zaczęło podobać obserwując jego relacje z innymi (bo u nas nie widziałam, że to kwestia jego niezależności mentalnej) i zaczęłam rozwijać to w sobie. Jedno co mnie zdziwiło, to fakt, że osoba niezależna zawsze będzie tą niezależność wspierać u innych (zbyt mocno ceni sobie własną niezależność i moc i widzi w tym realną wartość, by innych w tym ograniczać), no i tak powoli sobie uzdrawiam temat :).
-
W tym sensie że gdzieś w czasie indywidualizowania się i kodowania żeby widzieć w tym wartość, może mieć pochodzenie to co opisywałem wcześniej.
A co do przeszkody dla ew. mężczyzny (odnośnie poprzedniego pytania), problemem nie jest niezależność czy samodzielność, ale problemem może być specyficzny rodzaj przywiązania do niezależności i stawianie jakiejś granicy/bariery w bliskości. Przynajmniej tak to odbieram. Trudniej mi opisać te odczucia w szczegółach.
-
Moje zdanie jest takie, że jeśli faktycznie nie idzie to w kierunku nie liczenia się z uczuciami i zdaniem innych ludzi, egoizmem, brakiem szacunku dla innych i pychą, to jest to jak najbardziej zdrowe :).
W moim odbiorze i moim mniemaniu - mam szacunek dla innych ludzi, ich przekonań czy ich zdania - za to bywam czasami jeszcze trochę za bardzo przewrażliwiona, kiedy oczekuję, ze inni tez potraktują moje zdanie, czy przekonania z szacunkiem i uważnością. I nie chodzi o to, ze mają przyjąć moje zdanie, lecz zaakceptować, że mam je inne i nie robić mi a to konto przykrych uwag. i tutaj myślę, czasem reaguję pewnie zbyt ostro. i to wtedy nie jest miłe i może być odbierane jako atak - bo czuję się wtedy zagrożona. Świadomie staram się jednak od pewnego czasu nie ulegać już takim mechanizmom działania.
Ale znam tez temat z innej strony, bo właśnie u mnie Krzysiek od początku był niezależny (mentalnie) i ja się nie mogłam w obecności kogoś takiego zwyczajnie odnaleźć, bo miałam wrażenie, że każde wyrażenie Jego zdania w sposób pewny siebie i jasny, to jest atak na mnie :). Mnie się to zaczęło podobać obserwując jego relacje z innymi (bo u nas nie widziałam, że to kwestia jego niezależności mentalnej) i zaczęłam rozwijać to w sobie. Jedno co mnie zdziwiło, to fakt, że osoba niezależna zawsze będzie tą niezależność wspierać u innych (zbyt mocno ceni sobie własną niezależność i moc i widzi w tym realną wartość, by innych w tym ograniczać), no i tak powoli sobie uzdrawiam temat :).
Fakt, ja też lubię wspierać niezależność myślenia u ludzi. Wręcz chcę, by ludzie nie łykali niczego, co napiszę i powiem (szczególnie jak pisze z pozycji terapeuty) ot tak, bez zastanowienia, tylko weryfikowali czy wyrażali własne zdanie i odczucia w temacie.
i dziękuję za to co napisałaś, o tym jak odbierałaś/odczuwałaś niezależność mentalną Krzyśka. To mnie natchnęło pewną ideą, jak nadal wyrażać się jasno i klarownie, a jednocześnie zminimalizować - mam taką nadzieję - odbiór typu "atak'. Zobaczę czy się sprawdzi w życiu i w praktyce :))
-
W tym sensie że gdzieś w czasie indywidualizowania się i kodowania żeby widzieć w tym wartość, może mieć pochodzenie to co opisywałem wcześniej.
Czyli ta niezależność (duma, hamulec)? Bo nadal nie rozumiem.
A co do przeszkody dla ew. mężczyzny (odnośnie poprzedniego pytania), problemem nie jest niezależność czy samodzielność, ale problemem może być specyficzny rodzaj przywiązania do niezależności i stawianie jakiejś granicy/bariery w bliskości. Przynajmniej tak to odbieram. Trudniej mi opisać te odczucia w szczegółach.
Powiem tak - kiedyś faktycznie stawiałam bardzo dużą granicę w bliskości. Bałam się wchodzić w związki, uważałam wręcz, ze nie są mi do niczego potrzebne (of kors z lęku przed odrzuceniem). Jednak tego już nie mam od dobrych paru lat, prócz czasem niepewności i wtedy zachowywania - na początku znajomości zazwyczaj - pewnego dystansu. Jednak szybko już ten dystans puszczam, aż mam wrażenie, ze niekiedy za szybko ;)
Może po prostu skoro kiedyś te rzeczy miałam silne lub bardzo silne - to nadal są odczuwalne w energetyce, mimo że realnie działam już inaczej?
-
Ok, jako ze zdominowałam chwilowo ten temat - serdecznie jeszcze raz dziękuję. Myślę, ze pewne uwagi porozważam jeszcze chwilkę dłużej :)
-
Asia
Z tą blokadą na gardle to ja miałam wrażenie, że jest ona dość wysoko, tak pod brodą, jakby kreska przecinająca. Jeśli chodzi o nieprzytomność, to nie miałam na myśli, że jesteś nieprzytomna ogólnie, tylko raczej, że jeszcze coś widzę w temacie:)
-
Laka:)
Wiesz, jak się zastanowiłam, to faktycznie u góry gardła mam taka lekko dławiąca blokadę, która ujawnia się w trakcie ataków żalu. Ta, o której napisałam wcześniej, po prostu odczuwam silniej i częściej.
A trochę nieprzytomności w temacie to na pewno jest. Odebrałam wcześniej po prostu, ze widzisz mnóstwo tej nieprzytomności, co mnie zaskoczyło wręcz, bo ostatnimi czasy kupa nieprzytomności mi zlazła i zdecydowanie lżej i lepiej się pod tym względem czuje. No i jak napisałam - mniej się przymulam. Jedynie żal jeszcze mnie tak naprawdę przymula.
-
Clint - widzę ze umknęła mi ważna Twoja uwaga - "No i może być taki wzorzec, że skoro Ty sama sobie radzisz to facet też musi, z czym on może czuć się źle w związku, bo to dla niego pewien brak przestrzeni dla jego błędów i słabości."
Fakt, mam to w pewnym stopniu. Bo chociaż świadomie przyznaję mężczyźnie prawo do słabości, a nawet to cenię, że potrafi być szczery i nie ukrywa tego przede mną - to podświadomie czasem jeszcze łapię się na pewnej pogardzie i irytacji, szczególnie kiedy za dużo w moim odczuciu tych słabości i rozmemłania, a za mało działania czy pozytywnego nastawienia ;).
Będę uważniejsza pod tym kątem i postaram się uzdrowić ten temat w pełni - czyli m.in. o co chodzi z tą podświadomą reakcją i ją puścić.
-
Nie wiem jak inni, ale ja wiem, że Ty świadomie takich rzeczy nie robisz i nie chcesz przejawiać - no, ale niestety podświadome programy kreują swoje. Myślę, że większość tutejszych rad tyczy się właśnie tych podświadomych syfków, których najchętniej byś się z miejsca pozbyła, no ale niestety siedzą sobie w głowie.
-
:) dlatego właśnie staram się wszelkie te uwagi rozważać zarówno ze strony świadomej, jak i reakcji podświadomych.
-
Asia
Sprostowałam bo zaskoczyłam, ze chyba tak to zrozumiałaś:) Zastanawiam sie dlaczego nie widziałam u Ciebie tej wiekszej blokady o ktorej piszesz, a rzucała mi się w oczy od razu ta mniejsza. Mhhh...o co chodzi...
Moją uwagę przyciągał jeszcze dziwnie lewy bark, ale tu nie wiem dlaczego.
-
Przychodzą zazwyczaj półrozwojowcy :) to nie jest tak, ze jest zupełna posucha, ale nie ma też realnego spełnienia, ani konkretnych podstaw do tego w tych relacjach.
"bezsilnośc nieuzdrowiona dalej sprawia, że im więcej w Tobie sily tym wiecej faceci nie wiedzą co mają zrobić jeśli nie chcą rezygnowac z wlasnej sily przy Tobie"
Iustitia, to jest ciekawa uwaga - tylko nie wiem, czy dobrze ją rozumiem. Masz na myśli, ze to, iż czasem jeszcze czuję się bezsilna, mimo że generalnie jestem dość samodzielna, sprawia że mężczyźni nie czują się przy mnie pewnie?
Hydrozagadka
na sprinta i w biegu obrazowo spróbuję rozwinąć:)
wypisz sobie typowe męskie cechy, wypisz też te ktore uznasz za stricte kobiece i wypisz na 3 kartce wlasne z którymi czujesz się pewnie. A teraz zaznacz te wlasne kolorowym markerem na obu kartkach /męskiej i kobiecej/. Jestes ugruntowana kobietą wiec spokojnie te kobiece przejawiasz, ale czy facet przejawiający te, ktore masz w sobie dalej będzie facetem o jakiego Ci chodzi. Bo jeśli się nie mylę masz specyficzne pojmowanie stricte męskich i stricte kobiecych wzorców i pojmowanie określonych wzorcow jako przynależnych tylko jednej stronie w relacji. Takie dopełnienie w relacji o ile będzie po wyrownaniu 100% w cechach kobiety ze 100% w cechach facetem. Mamiące, ale...zgodnie z tym jeśli Ty przejawiasz siłę na 100% analogicznie facet powinien być bezsilny jeśli wyrażasz się zwięźle facet będzie z gaunku nie wiem czy chcę wodę czy wolę teraz sok. Wzorce wzorcami, ale faceci lubią przejawiac silę a nie mogąc jej przejawiać przy Tobie decydują sie z sympatii do Ciebie chociażby na półrozwoj i zdziwieni, ze Ty nie doceniasz, bo jeśli Ty na calość w RD, a on na pół to przecież już tyle zrobil a czego Ty chcesz od niego i czemuś nie zadowolona?
-
Iustitia:)
"wypisz sobie typowe męskie cechy, wypisz też te ktore uznasz za stricte kobiece i wypisz na 3 kartce wlasne z którymi czujesz się pewnie. A teraz zaznacz te wlasne kolorowym markerem na obu kartkach /męskiej i kobiecej/."
Zrobiłam to. No i zobaczyłam pewną ważną korelację - uznaję różnice fizyczne np.; większą silę fizyczną mężczyzn, większą łatwość utrzymywania ciepłoty ciała ;), zarost itp - za to w psychice, umysłowości, charakterze u kobiet i mężczyzn są dla mnie ważne praktycznie te same cechy. Prawie nie widzę różnic pod tym względem w zdrowej kobiecie i zdrowym mężczyźnie (o zdrowych samoocenach i zdrowym podejściu do ludzi, życia) - cenię na równi u kobiet i mężczyzn ciepło, stabilność emocjonalną, otwartość, czułość, odpowiedzialność, wiedzę, co się chce, umiejętność mówienia o tym, w ogóle umiejętność rozmowy, harmonię w działaniu i wypowiedziach, duchowość, mądrość itp.
I może dlatego kompleksy w tej materii mam głównie na poziomie fizycznym.
"Jestes ugruntowana kobietą wiec spokojnie te kobiece przejawiasz"
No właśnie chyba niekoniecznie jestem ugruntowaną kobietą. Szczerze mówiąc to nie wiem, czym - prócz fizyczności i wynikających z cech fizycznych paru psychicznych różnic - różnią się do siebie kobiety i mężczyźni, i jakie cechy są "kobiece", a jakie "męskie". Na pewno nie są nimi dla mnie cechy przypisywane płciom stereotypowo.
"czy facet przejawiający te, ktore masz w sobie dalej będzie facetem o jakiego Ci chodzi."
Wydaje mi się, ze tak, biorąc pod uwagę te, co wypisałam powyżej.
"Bo jeśli się nie mylę masz specyficzne pojmowanie stricte męskich i stricte kobiecych wzorców i pojmowanie określonych wzorcow jako przynależnych tylko jednej stronie w relacji."
- No własnie nie.
Jeśli już, to zauważam podział na linii - cechy upierdliwe (stereotypowo przypisywane tej i tej płci - ale obecne u ludzi bez względu na płeć), jak np.; mimozowatość, granie na emocjach, czarnowidztwo, brak doceniania, granie ról itp.; a cechy pożądane - jak te które wymieniłam już wcześniej.
"zgodnie z tym jeśli Ty przejawiasz siłę na 100% analogicznie facet powinien być bezsilny jeśli wyrażasz się zwięźle facet będzie z gaunku nie wiem czy chcę wodę czy wolę teraz sok."
Przyznam, ze tego nie rozumiem. ;)
"Wzorce wzorcami, ale faceci lubią przejawiac silę a nie mogąc jej przejawiać przy Tobie decydują sie z sympatii do Ciebie chociażby na półrozwoj i zdziwieni, ze Ty nie doceniasz, bo jeśli Ty na calość w RD, a on na pół to przecież już tyle zrobil a czego Ty chcesz od niego i czemuś nie zadowolona?"
Akurat jak ich poznaję, to już zajmują się po części rozwojem lub wiedza o co chodzi; mogę ich zachęcać do np.: zajęcia się bardziej lub rozwiązania jakiś problemów konkretnymi metodami - ale nie zmuszam ich do tego, ani się nie nabzdyczam, bo nie poszli np.: na regresing. To jest ich wybór. Jedynie mogą mnie po jakimś czasie zacząć irytować, jak nic nie robią ze swoimi problemami, nie rozwiązują ich, ani nie chcą konkretnej pomocy, tylko o nich gadają, nimi się zasłaniają czy znajdują w nich wymówkę np.: dla braku zdecydowania.
Bardziej mi zależy, by mężczyzna wiedział czego chce, działał w zgodzie z tym co mówi, a nie że jedno mówi - drugie robi, przesyłając wtedy sprzeczne sygnały; Jak najbardziej może popełniać błędy - miło tez kiedy potrafi się przyznać, ze coś zrobił źle, a nie tylko iść w zaparte, ze on to zawsze jest w porządku, a winni są wszyscy dookoła, łącznie ze mną;); By nie kojarzył tej umiejętności z ustępowaniem, tylko mądrością; żeby nie grał twardziela, nie był zamknięty ani nastawiony non-stop na nie - tylko potrafił szczerze porozmawiać - zarówno o tym co lubi, czego potrzebuje, jakie ma marzenia - jak i o tym czego się boi, nie lubi, czy ma złe skojarzenia. By nie tylko dawał się poznawać, ale i chciał poznawać. By czułość czy życzliwość nie kojarzyła mu się z czymś niemęskim.
I te cechy naprawdę doceniam.
Cóż. Nie wydaje mi się by to były jakieś nadmierne czy sprzeczne wymagania.
-
Moją uwagę przyciągał jeszcze dziwnie lewy bark, ale tu nie wiem dlaczego.
A wiesz - w lewym barku od paru dni czułam spięcie. Dziś po kajakach mi przeszło.
-
Asia
wiesz co ja to sobie przemedytuję-wiem że cos chodzi o męsko-damskie postrzeganie, tylko nie wiem jak. Próbowałam sztampą archetypową a to nie to. A przemedytuję bo aż mnie zastanawia dlaczego wiem, a nie wiem skąd.
Jesteś ugruntowaną kobietą na szybko ze zdjęcia-swobodnie się wyrażasz, nie masz problemów z jasna komunikacją, sex to dla Ciebie radość, masz w sobie ocean spokoju i jasności, nie masz uprzedzeń, wzorce przerobiłaś, masz w sobie delikatność, ale i siłę i umiesz swobodnie się przejawiać, zdrowotnie chyba brakuje jednego elementu, albo jakiejś końcówki ale musiałabym się wglębić, wiesz gdzie jesteś i w jakim momencie swego życia, ufasz Górze...no wlaśnie tylko dlaczego Ty w całej Doskonalości /na tym swiecie/ nie widzisz Siebie jako Doskonalości /istniejącej i żyjącej wlasnie teraz/
-
Chyba wiem o co chodzi-o pochodzenie, dlatego to rozczlonkowanie na mpanowie w jedną stronę,a panie w przeciwną. Pomedytuj z jakim pochodzeniem facet do Ciebie pasuje i jak osoby z Twoim pochodzeniem mogą sie realizowąć w szczęśliwych relacjach, a przede wszystkim jak Wy sie przyciągacie, czyli kolokwialnie na co lecicie.
-
Iustitia, ok :)
"Jesteś ugruntowaną kobietą na szybko ze zdjęcia-swobodnie się wyrażasz, nie masz problemów z jasna komunikacją, sex to dla Ciebie radość, masz w sobie ocean spokoju i jasności, nie masz uprzedzeń, wzorce przerobiłaś, masz w sobie delikatność, ale i siłę i umiesz swobodnie się przejawiać, zdrowotnie chyba brakuje jednego elementu, albo jakiejś końcówki ale musiałabym się wglębić, wiesz gdzie jesteś i w jakim momencie swego życia, ufasz Górze..."
Jeśli te rzeczy świadczą o ugruntowanej kobiecości, to w ok. 90% tak jest. :)
"no wlaśnie tylko dlaczego Ty w całej Doskonalości /na tym swiecie/ nie widzisz Siebie jako Doskonalości /istniejącej i żyjącej wlasnie teraz/"
Dobre pytanie. I trafne. Przemedytuję je sobie :)
-
Chyba wiem o co chodzi-o pochodzenie, dlatego to rozczlonkowanie na panowie w jedną stronę,a panie w przeciwną. Pomedytuj z jakim pochodzeniem facet do Ciebie pasuje i jak osoby z Twoim pochodzeniem mogą sie realizowąć w szczęśliwych relacjach, a przede wszystkim jak Wy sie przyciągacie, czyli kolokwialnie na co lecicie.
Errr ;) Ale co masz na myśli pisząc "dlatego to rozczlonkowanie na panowie w jedną stronę,a panie w przeciwną"?
" Pomedytuj z jakim pochodzeniem facet do Ciebie pasuje i jak osoby z Twoim pochodzeniem mogą sie realizowąć w szczęśliwych relacjach, a przede wszystkim jak Wy sie przyciągacie, czyli kolokwialnie na co lecicie." - myślę, ze na to co już wypisałam ;-) Przynajmniej ja na to lecę. Lubię tez męskie cechy fizyczne u mężczyzn - jak zarost, wzrost czy szerokie ramiona. Jeśli chodzi o pochodzenie - to myślę, ze zbliżone lub takie jak moje - mocno odczuwam harmonię energetyczną i serc, i to też jest ważne.
Ale możliwe, ze nie zrozumiałam w pełni tego, co chciałaś przekazać i np.; powinnam pójść już dzisiaj spać ;)
-
Hydrozagadka
przemedytowalam:) wiem dlaczego mnie ruszalo-to rozdzielenie na męskie, kobiece jest klasyczne dla spoleczeństw gdzie były sfery czyli plebs nie bratał się z arystokracją bo wlaśnie rola kobiety plebejskiej a arystokratki byla odmienna. Ty masz wlasnie coś takiego z tym placzem w oczach-szukasz swoich a placz wynika z bezsilności bo malo ich zostało. Oczywiście ze wibracje podobne możesz znaleźć ale to jak dowiedzenie się, że bylo sie adoptowanym dzieckiem. Absolutnie wszyscy zaczynają od szukania korzeni. A mnie to ruszylo, bo uświadomiłam sobie, że z mojej i najbliższych galęzi nie ma nikogo chętnego na rozwoj kto bylby sprzecznej plci. Kobiety fajnie chcą do przodu, ale faceci nie. Uświadomilam sobie też dlaczego peszę kobiety do tego stopnia, że objawiają to wrogością, szpileczkami i dziwnymi zachowaniami pod pozorem "wiem lepiej wiec mnie sluchaj"popuszczłam i jest luz
Reasumując Asia dzięki:)* dużą ulgę czuję po tym uzdrowieniu
-
Ty masz wlasnie coś takiego z tym placzem w oczach-szukasz swoich a placz wynika z bezsilności bo malo ich zostało. Oczywiście ze wibracje podobne możesz znaleźć ale to jak dowiedzenie się, że bylo sie adoptowanym dzieckiem.
Iustitia - dzięki :) To jest bardzo trafne - teraz mocno mną trząchnęło. Fakt - ja się boje tego, że znów będę żyć sama, że znów nie spotkam tej "bliskiej duszy" w męskim ciele. Ba! Wyszło mi coś jeszcze - że będę musiała nadal częściowo się ukrywać (bo inni osobnicy, niż ta bliska dusza, mnie nie zrozumieją w pełni), zadowalać półśrodkami, nie osiągając spełnienia w bliskiej relacji. Przeraża mnie to, budzi bunt, panikę i rozpacz. Wręcz nie chcę już takiego życia! Odkryłam tez teraz w sobie bardzo głęboko umiejscowioną niewiarę w to, że ta spełniona bliska relacja jest dla mnie możliwa - że w ogóle taka osoba dla mnie istnieje. Już wcześniej się na coś takiego natykałam, ale w pewnym momencie zeszło. Widzę, ze albo nie do końca, albo coś się poodnawiało.
A z drugiej strony już wielokrotnie miałam odczucie, na poziomie energetycznym że jednak istnieje, ze jest, czułam wyraźnie te energie i przepływ między nami. Strach nadal też jednak jest...
Zaraz się tym zajmę ;) No i pewnie c.d. pracy nad ufnością :)
Reasumując Asia dzięki:)* dużą ulgę czuję po tym uzdrowieniu
:* na zdrowie, cieszę się , ze moje dywagacje i pytania pomogły tez Tobie :)
-
Uświadomilam sobie też dlaczego peszę kobiety do tego stopnia, że objawiają to wrogością, szpileczkami i dziwnymi zachowaniami pod pozorem "wiem lepiej wiec mnie sluchaj"popuszczłam i jest luz
Ha! Ciekawe. uświadomiłam sobie teraz wyraźniej - że część kobiet moja pś traktuje jako rodzaj zagrożenia - ale nie w materii doboru partnera;) lecz mam wobec nich dużo silniejsze mechanizmy ukrywania się (a nawet ogłupiania), niż wobec mężczyzn. To samo zresztą jest i było, w przypadku mamy i taty. Tacie dużo łatwiej mogę powiedzieć pewne rzeczy, nie bojąc się oceny czy reakcji, niż mamie, której oceny i reakcji się zwykle pś obawiam (nie zawsze słusznie).
-
hydrozagadka
Ja tez mam cos takiego jak Ty w interakcji z innymi kobietami,a uswiadomilam to sobie calkiem niedawno.Zdanie niektorych kobiet ma dla mnie ogromne znaczenie i wystarczy,ze taka kobieta mnie skrytykuje a czuje sie fatalnie.Z facetami tak nie mam ,wrecz przeciwnie.
Do tej pory przyciagalam do siebie 2 rodzaje kobiet-jedne ,ktore za wszelka cene chcialy sie ze mna przyjaznic,probowaly wkupic sie w moje laski traktujac mnie jako najlepsza przyjaciolke,terapeute,mame itp-co osobiscie mnie bardzo irytowalo i bardzo mnie meczyly takie kontakty,poniewaz czulam sie w nich,ze od kazdego mojego zdania,kazdej mojej opinii zalezy zycie tej drugiej kobiety-strasznie meczace znajomosci wbrew pozorom,z ktorych zrezygnowalam na dobre.
Natomiast drugi rodzaj znajomosci to byly kobiety,ktore za wszelka cene probowaly mi udowodnic swoja wyzszosc,tym ze jestem nikim w starciu z nimi a nie daj boze jak mi sie cos udalo lepiej niz im to czulam taki atak energetyczny na mnie,ze czasami chorowalam z tego powodu..
I o dziwo najbardziej zanizala sie moja samoocena wlasnie przez te drugie,ktore czasem mialam wrazenie,ze chca mnie wrecz wdeptac,zrownac z ziemia aby mnie nikt nie widzial..
Aha i zapomnialam napisac o jeszcze jednym rodzaju kobiet jakie pojawialy sie w moim zyciu..
Schemat podobny do pierwszego,czyli super przyjacioleczki,pragnace mojego wsparcia,rady ..a kiedy dostawaly juz to wsparcie ode mnie odwracaly sie ode mnie i jak przestaly juz byc szarymi myszkami to traktowaly mnie jako swojego najwiekszego wroga...
-
Indra
Moje wrażenie:
Bardziej się koncentrować na tym, co masz pięknego w sobie, cieszyć się tym, odkrywać swoje zalety. Poznawać to co Cię interesuje i zaangażować się w to.
Się zagubiło lekko w ferworze postów :)
Dzięki wielkie, Mateusz. Chyba jest w tym sporo prawdy, bo na razie wychodzi mi, że nie mam swojej Pasji, czegoś takiego, w co chciałabym się naprawdę zaangażować, ani nie mam talentów, zdolności, jakichś specjalnych zalet też nie mam ;) również nie widze, ani nie cenię tego, co mam pięknego w sobie. Mam tyle spraw na wierzchu do przerobienia, że już nie wiem sama, za co się złapać
-
Indra,
miałam już Ci to wcześniej napisać
Ty młotku nie doceniasz tego, co już masz urzeczywistnione ;)
A masz w sobie bardzo dużo ciepła i serdeczności do ludzi, i to nie żadnej wymuszonej czy sztucznej, a zupełnie naturalnej, jest to Twoją naturą tak się przejawiać. W moim odczuciu w poprzednich wcieleniach już ładnie to sobie wyrobiłaś i tym potrafisz sobie zjednać i przyciągnąć ludzi. I potraktuj to jako talent, bo inni starają się całe życie coś takiego osiągnąć, a ty już to masz!
A to, że wzorce ci wywalają, to pozwól żeby wywaliły, a pod spodem znajdziesz siebie taką, jaką już cię niektórzy widzą teraz :)
coś jeszcze mam dopisać, ale nie dociera jeszcze do mnie co dokładnie ;)
-
carolieen
Kochana jesteś :)) jest tak trochę, że ja nie widzę tego, co tam mam urzeczywistnione, nie dostrzegam tego, widać podświaodmie to dla mnie tak normalne, tak powszednie, że nie warto sobie tym głowy zawracać. Tak mi wyłazi teraz, że co jest niezwykłego w cieple i serdeczności do ludzi? Pś nie widzi korzyści ;) ale wezmę sobie do serca Twoją uwagę, że to może być talent , dziękuję :)
Pozwalam, żeby mi wywalało, mam sporo rzeczy na widoku obecnie, dużo kupy do ogarnięcia. Może jak tą kupę usunę to zobaczę sie bardziej na trzezwo i przytomnie!
Jeśli dotrze, co jeszcze byś chciała dopisać to proszę bardzo :)))
-
Indra,
z tym niedocenianiem siebie to ja widzę to tak, że Ty cały czas patrzysz na siebie przez pryzmat jakiejś bliskiej osoby, która cię krytykowała nieustannie w dzieciństwie (tatuś?), czyli "zawsze jest u ciebie coś co mogło by być lepsze, co by można było poprawić, co nie daje zadowolenia, do czego się można przyczepić". Nawet na 3 oku masz jakieś takie zaślepienie, by właśnie widzieć siebie tylko w negatywnych barwach, by bagatelizować swoje zalety i zdolności, uważać je za mało ważne, nijakie, albo wogóle ich nie widzieć. To zaślepienie podtrzymuje jeszcze presja, którą również dostawałaś na 3 oko, że ta osoba robiła to wszystko z MIŁOŚCI do ciebie. Więc twoja pś rozumie to teraz tak, że skoro ty siebie chcesz pokochać, kochasz, to jednocześnie musisz karmić się takimi negatywizmami - to jest nieodłączny element miłości.
-
Kinga
Bardzo Ci dziękuję za ten wpis! To wszystko prawda, bo dokładnie tak siebie widzę, a jakieś dobre rzeczy uważam za mało ważne, nic nie znaczące, właśnie je bagatelizuję, nie doceniam. Jesli coś widzę to właśnie to lekceważę, a pewnie są rzeczy, których w ogóle nie dopuszczam do świadomosc ;/ Od takiego dowalania stałego, nieustannego to miałam mamusię- czepiała się o prawie wszystko, a tatuś jechał mi w dzieciństwie z powodu mojej nadwagi i czasem rzucał tekstem, że to dlatego, iż chce dla mnie dobrze. Właśnie nie wiem, od którego z nich to wyobrażenie o miłości mi się wzięło, ale to chyba nieważne- ważne, żeby to puścić- aczkolwiek gdybym miała obstawiać to zwyciężyłaby chyba mamusia;) Na razie to się pomodlę o uwolnienie od tych presji, wszelkich ich skutków i o trzezwość i przytomność w widzeniu siebie samej.
Ogólnie kupa na tym moim 3oku, trzeba, abym oczyściła z tych pierdół swoje wyobrażenia i odczucia na temat miłości, bo chcę siebie kochać szczerze i czysto, tak jak Bóg to dla mnie ma :)
Tak w ogóle to pięknie i jasno widzisz, Kingo, masz talent, dziękuję Ci :)
-
Indra
Ehh widze ,ze mamy te same siostrzane wzorce.Ja mam to samo zupelne niedocenienie siebi,chyba nawe gdybym byla prezydentem I tak by mi bylo malo I dowalalbym sobie,ze nie jestem wystarczajaco dobra..
U mnie spuscizna po dziecinstwie,gdzie bylam non stop porowywana do innych I ja oczywiscie bylam ta gorsza.A jak przyniaoslam 5 ze szkoly to byl tekst od tatusia no ale 6 lepsza..n
-
Semira
Czyli klasyka gatunku. Takie dowalanie od rodziców ma własnie takie skutki :/ Chyba równie dobrze mogłybyśmy się w jednym domu wcielić, aby doświadczyc wybranej przez nas drogi, pewnie na to samo by wyszło, z tym, że gdybyśmy były razem to mogłoby być nam razniej;)) całe dzieciństwo marzyłam o siostrze...
btw- nie było kiedyś między nami takiego wcielenia, że byłam starszą siostrą, a Ty zginęłaś przeze mnie?
-
Indra,
ja z tymi presjami poczułam męską energię, dlatego zasugerowałam tatusia :)
ale w sumie racja, że nie ważne czyja to zasługa, grunt by puściło, i żebys zaczęła widzieć siebie tak jak widzi Cię Bóg :))
I dziękuję za twój pozytywny odzew :) A propos talentu to właśnie pracuje w temacie "moje moce i talenty duchowe - rozwijanie, urzeczywistnienie, zarabianie" :) Jak ktoś ma jakieś podpowiedzi, co tam jeszcze czyścić w temacie, to jestem otwarta :).
-
Kinga
A równie dobrze mógł być to tatuś, jak pisałam, nie pasował mu mój wygląd, brak usportowienia, temperament i od czasu do czasu presjował mnie na tym tle. Razem z mamusią i moim bratem stworzyli świetne trio do łamania mojej samooceny- ależ sobie rodzinę wybrałam :) no ale nieważne, przeszłości nie zmienię, liczy się to, co jest teraz i co mogę zrobić dla siebie lepszego teraz.
Ależ bym chciala zobaczyć siebie taką, jaką mnie widzi Bóg! i tak bym chciała siebie kochać...
Masz świetne talenty duchowe, widzenie masz bardzo dobrze rozwinięte!:) a jak tam z uzdrawianiem duchowym, czujesz coś w temacie? tak mi niedawno przyszło, że szkoda, iż nie masz w ofercie takich cudów jak rozpuszczanie więzów karmicznych w relacji, oczyszczanie, takie tam frykasy. Myślę, że z Twoją przytomnością świetnie by Ci szło:)
-
Indra :))
Uzdrawianie duchowe - właśnie jestem w trakcie rozwijania tego talentu :) I nawet dziś mi w medytacji wyszło że to pójdzie również w kierunku "jak rozpuszczanie więzów karmicznych w relacji, oczyszczanie". Póki co zgłębiam temat, robię też (narazie moim znajomym) zabiegi usuwania wezłów - Leszek mi to na bieżąco weryfikuje i też nieźle mi idzie:). Więc chyba ogólnie idę w dobrym kierunku :)
-
No proszę- to super! :) tak myślałam, że wkrótce zaczniesz się tym zajmować, bo to do Ciebie pasuje :) to naturalny kierunek dla Twojego urzeczywistnienia. Ja tam mam z intuicją kontakt raczej słaby, ale zdecydowanie czuję, iż będziesz bardzo dobra w uzdrawianiu duchowym, zresztą już sobie radzisz, skoro dajesz radę z węzłami.
-
i świetnie, że będziesz się też zajmować własnie rozpuszczaniem zależnosci karmicznych, coś czuję, że kiedyś będę musiała postawić jeszcze kropkę nad "i" w mojej telenowelowej historii ;)
-
Co mnie obciąża w kwestii związku ? :)
http://desmond.imageshack.us/Himg855/scaled.php?server=855&filename=mojezdjcie1s.png&res=landing
Kinga
Ja u Lecha wynegocjowałem temat z mocami i talentami, na wczasy najbliższe :)
-
Witek
Mi się wydaje że ból i zranienie. Takie klasyczne ;)
-
Kinga
Ok skoro jesteś gotowa to Ci napiszę. Ja widzę w Tobie prowokacje jakieś guru, czy awatarskie, połączone jakby z zaślepieniem( trans?). Takie robienie wrażenia, jakbyś była super doskonała+ pś presja na inne osoby, że Ty tylko jesteś taka oczyszczona i świetlista, wyjątkowa pod tym względem. Jakby to co Ty masz, czy urzeczywistnilaś było czymś lepszym, nawet od innych osób, które są równie urzeczywistnione.
To idzie na poziomie pś, emanujesz tym. Jakaś forma konkurencji i walki o swoje miejsce. Tak to czuję.
To może być subtelne, bo nie poparte werbalnymi atakami. A jeśli już to w formie mocno "rozwojowo" zakamuflowanej, ale energię czuć z poziomu intencji. W każdym razie ja to czuję.
-
Witek
w skrocie "taki mlody, a taki zdolny," pomedytuj, albo mogę Ci rozwinąć
Kinga
jak chcesz poukladam sobie i Ci wpiszę-u Witka latwiej-widać jak na dłoni
Indra
puść Tatę. To nie z nim będziesz tworzyć związki wiec jego zdanie, a tym bardziej dezaprobata Ciebie nie powinna ograniczać
-
Iustitia
No, młody i zdolny to ja :)) Możesz rozwinąć jeśli ma ta kwestia jakieś znaczenie odnośnie związku :)
Sebo
No pewnie jeszcze są te wzorce :)
-
Iustitia
Czyli jednak ojciec.. i czyli jednak jego dezaprobata miała na mnie znacznie mocniejszy wpływ, niż mi się dotychczas wydawało. Zdecydowanie nie będę z tatusiem związku tworzyć;)) chciałabym innego partnera ;>
dzięki:*
-
Witek
jak się rodzi mlody i zdolny to w każdej kulturze jest tak, że najpierw ma pełnię mocy zrealizować i należy go trzymać z dala od związku z prostego powodu-baba mu w glowie zawroci i zapomni o odwdzieczeniu się tym, ktorzy na szczyty go doprowadzili. Tak samo jest u buddystow, w państwach hetyckich, u Majow, u plemion afrykańskich, indiańskich, etc Szczegóły będziesz znal-mi się uparcie pojawia maly faraon-on nic nie miał do gadania, miał sie uczyc, nawet realizować moce, a kobietę mu dawali albo z najbliższej rodziny albo z kraju, ktorego podbić nie umieli albo na znak pokoju z innym krajem
-
Indra
Wiem,ze w jednym wcieleniu Ty bylas starsza ,ale ja mialam w Tobie bardzo duzy autorytet,ale nie przypominam sobie abym zginela przez Ciebie,na pewno nie z Twoich rak-chyba ze przez przypadek,np ratujac Cie.
-
To może być subtelne, bo nie poparte werbalnymi atakami. A jeśli już to w formie mocno "rozwojowo" zakamuflowanej, ale energię czuć z poziomu intencji. W każdym razie ja to czuję.
Laka, dzięki :))
Ja też to czuję (w zasadzie od paru dni dopiero), bo mi wcześniej ktoś zwrócił uwagę na ten problem - tylko trochę z innej strony. Mam wrażenie, że wcześniej po prostu się zaślepialam sama, by tego nie widzieć :). Jeszcze nie wiem z której strony to ugryść (bo nie do końca widzę przyczyny), ale myślę, że nadszedł czas by się za ten temat wziąć :).
-
Indra
:*prawie jestem pewna, że problem z Twoim tatą wziąl się z tego, że on kiedys był Twoim adoratorem i z lekka sie zdziwił zobaczywszy, że teraz jesteś jego corką a przede wszystkim, że z innym będziesz sobie życie układać. Zacznij od zwalniam siebie i Tatę z relacji połówkowch. Zwalniam Tatę z obowiązku bycia idealnym dla mnie patrenerem i siebie z obowiązku bycia idealną partnerką dla mojego Taty.
-
Kinga, myślę że wypalanie zaślepień było jednak efektywne i prawdziwe:) Skoro wychodzi z różnych stron:)
-
Wiecie...Mam pytanie...
Kurczę,tak się zastanawiam...Dlaczego (pomijając moją oczywistą nadwagę,która jest widoczna i dla sporej części mężczyzn nieatrakcyjna) jestem dla mężczyzn niewidzialna?Ostatnio łapię się na tym,że tak naprawdę nie widzę w oczach męzczyzn podziwu dla mojej kobiecości...Tak po prostu...I brak mi adoracji ze strony męskiej części społeczeństwa,tak po prostu :-P...
Jakieś podpowiedzi?
-
Iustitia
o losie! a wiesz, że pewnie masz rację? pamiętam pewne dziwne energie między ojcem i mną z czasów, kiedy byłam dzieciakiem. Zresztą Monika K. widziała pewne presje od ojca na mnie, żebym ja się z nikim nie wiązała i była jego księżniczką-córeczką. Mam nadzieję, że to akurat poszło wtedy.
Dziękuję Ci! :*
Semira
ja miałam kilka lat temu taką akcję, że po mocniejszym oddychaniu przyszła mi jakby wizja, że podczas zabawy na wzgórzach moja młodsza siostra, którą miałam pod opieką spadła z urwiska i zginęła. To był wypadek, ale ja miałam jej pilnowac, a nie upilnowałam. Równie dobrze to w ogóle mogło nigdy nie mieć miejsca- takie tam bajdurzenie mojej pś:) a jesli nawet to pewnie nie byłaś to Ty i bardzo dobrze! :)
-
Indra
No to mamy pomieszanie z paplataniem,bo ja tez zawsze uwazalam,ze ktos przeze mnie zginal bo nie dopilnowalam..
-
Free,
Faktycznie " nie ma ciebie"
Stłumiona atrakcyjność, jak sie pytam dlaczego, dostaje odpowiedź: a po co mi to było skoro miałam inne ważne cele. To by było tylko rozpraszanie się. A 2ga część ciebie z poziomu magii: czuję wstyd gdy myślę co robiłam, kim byłam
-
Freefalling
Miałam identycznie jak Ty. Problem w dużej mierze leży w postrzeganiu siebie samej- łajałam się za nadwagę, upatrywałam w niej żródło swojej nieatrakcyjności dla mężczyzn, ale tu się wszystko rozbija o intencje. Po części nadwaga miała mi zapewniać własnie brak zainteresowania z męskiej strony, to z lęku przed mężczyznami i zranieniem/atakami z ich strony. Pewnie nadal w jakimś stopniu to jeszcze mam. Może u Ciebie jest coś podobnego?
-
Semira
ha, dobre ;))) niezle mamy podobne niektóre sprawy:)
-
Olga, dokładnie :). Teraz to ja czuję ogromne lęki właśnie przed ujawnieniem syfów, co mi mowilas :) pś mi krzyczy "ja nie chce być zła" :))))
-
Kinga
Fajnie, że widzisz, to się oczyści:)
Ja widziałam to już w Tobie od dawna, ale w ostatnich dniach jakby się mocniej odpaliło.
Jakieś akcje aniołkowe związane z mocą, światłem.
Mnie to trochę ruszyło, coś jeszcze mam nie doczyszczone. Akurat w tym temacie.
Niech się lekko uzdrawia i mi też;)
-
Free,
Zaczniesz miec inne spojrzenie, realne, na swoje życie, na swoje ISTNIENIE, to tusza moze się zmieni, lub będziesz przyciagała facetów i tak, myśląc o sobie w atrakcyjny sposób:) Narazie misje, poświęcanie sie innym= tusza. Aha: potrzebuje duzo energii by dawac ja innym.
Kinga:)
-
Iustitia
Fakt, tak wyglądały moje relacje - czekałem aż ktoś mi wyznaczy partnerkę gdy miało to związek z pełnieniem mojej roli. Dziękuję za zwrócenie uwagi na ten aspekt :)
-
Olga
A widzisz moze co ja ukrylam pod moimi misjami w tym wcieleniu,ktorymi sie tak racze?:)
-
Laka, wzajemnie :)
Chyba faktycznie się pojawiła u mnie gotowość i dlatego to ujawniło się z jeszcze większą siłą :).
Przyznam szczerze, że ja nie widziałam tego wcześniej, ale teraz uświadamiając sobie swoje wzorce, nie dziwi mnie dlaczego :))))
-
Olga :-)))
A taki ch....! Żadnego więcej poświęcania się dla nikogo :-P...Ukierunkowuję energię na mnie i moje potrzeby i marzenia...I dlatego zauważam,że wszystko jest jakoś nie tak i od dupy,że się tak wyrażę strony.Gdzie w tym wszystkim jestem JA???...Coś mi się mocno wydaje,że szykuje się przewrót w moim życiu....
-
Freefalling
Może Ty nie chcesz być kobieca?
Miałam nie dawno coś takiego wypalane, że nie chcę być kobietą, tak twierdziła moja pś. A to dlatego, że będąc kobietą bardzo cierpiałam, doświadczałam kobiecych hardcorów, ale także różnych chorób. A to z kolei dlatego, że kiedyś, na początku mojej materialnej drogi bardzo krzywdziłam kobiety, także dzieci. Ale każdy ma swoją historię.
Teraz w realu objawiało się to tym, że nikt na mnie nie zwracał uwagi, bo ja sama nie chciałam, bałam się, że będzie mi fajnie w ciele, a potem nagle stanie się coś takiego okropnego( w tym wcieleniu niechciana ciąża, ciężki poród, oraz inne jazdy ciężkie związane z tym wydarzeniem), że to stracę. Stąd był ten lęk, poczucie, że to nie ma sensu. Odpychanie, nie chciałam nawet by ktokolwiek we mnie widział coś fajnego, a zwłaszcza ciało, atrakcyjną kobietę. Teraz to się zmieniło, jak puściłam. Przestałam też czuć się winna gdy jestem kobietą( co mi przypominało pś co z tymi kobietami robiłam).
-
Kinia
No tak, zwykle pod czymś takim kryje się lęk przed...sobą. Przed tym co się może kiedyś, dawno robiło, poczucie winy. A potem pś chce bardzo to ukryć idąc w drugi biegun:)
-
A ja bardzo chętnie usłyszę, jakby ktoś miał ochotę, co mi przeszkadza w dostatku i bogactwie. Ogólnie prosperita:)
-
Kinia - mi się jeszcze skojarzyło, ze możesz mieć jeszcze trochę pś lęku przed ujawnieniem się "starych uczniów" (czy osób z innymi karmicznymi zależnościami od Ciebie), którzy mogą się ujawnić przy poszerzeniu oferty o uzdrawianie duchowe. Że mogą czegoś od Ciebie wtedy zacząć żądać, o coś winić, wymagać itp. lub wręcz się uzależniać.
-
Laka - wg mnie nieuzdrowiony stosunek do materii - niechęć do niej (jako czegoś, co Cię zniewalało i ograniczało). Mam wrażenie, ze choć sporo uzdrowiłaś i coraz lepiej się tu bawisz, to nadal po pierwsze nie czujesz się z tym w pełni w porządku, a po drugie - nadal czujesz podskórną niechęć i może nawet złość na materię.
-
Freefalling - mam wrażenie, ze na blokowanie przejawiania swojej kobiecości wpływa Twój nieuzdrowiony stosunek do kobiet z Twojej rodziny (nienawiść, złość). Nie chcesz być jak one, a nie wiesz tez jeszcze, jak być inną, być kobiecą sobą.
Jest tez wg mnie pś komunikat, wysyłany w eter - nie czuję się bezpiecznie i mogę dopierdolić - to może odstraszać mężczyzn.
Bo de facto jesteś kobieca, pamiętam prześliczne zdjęcia, jakie zrobił Ci ptah w 2009 - kwintesencja kobiecości :)
-
hydrozagadka,
tak, czuję taki lęk w kościach :)))
Laka,
wg. mnie to twoja pś nie może odnaleźć się w roli "kobiety zaradnej, samodzielnej i dobrze prosperującej", bo ona czuje i rozumie bogactwo, ale to które zapewniają inni (duży wpływ poprzednich wcieleń). A zupełnie nie wie jak to przełożyć, że ty sama masz sobie zapewnić poziom życia, który pamiętasz że zapewniali inni :).
-
Laka
No cóż-wybrałam wcielenia kobiece,żeby ukrzywdzić siebie,dowalić sobie,ukarać za swoje wczesniejsze czyny...Zawsze myślałam,że to z Bogiem i relacją z mężczyznami mam problem...Okazuje się,ze to do kobiecości i kobiet nie mam zaufania...Tak sie porobiło,że tylko z kobietami,z którymi mi po drodze w kwestii uzdrawiania i oczyszczania jest ok,cała reszta to dno,szlam i wodorosty...Nawet matkę na to wcielenie wybrałam taką,że jej totalnie nie ufam-to mój wróg karmiczny numero uno...
W połowie września mam ustawienia hellingerowskie w tym temacie-poświęcenie i zdupiałe wyobrażenia na temat kobiecości i roli kobiet w mojej rodzinie,więc mam nadzieję,że się mocno wyczyści to co juz nie jest moje...
-
Hydzia
To były tylko przebłyski-na razie to dużo negatywnej energii na wierzchu :-)...
-
Semira, ty masz wg mnie misje bo masz poczucie winy wciąż jakieś i taki smutek na myśl o sobie, do tego uważasz ze powinnas coś robić dla innych no i jest jakas podatność manipulacyjna. Ktoś moze ci cos obiecywać w zamian za coś, za twoje poświęcenie, ono będzie daremne.
Więcej patrzenia w to co ty chcesz, w to kim ty jesteś, w swoją cudowność. Gdy wychodzisz w świat z poziomu misji i poczucia winy [ nawt jak jest małe] to prowokujesz innych by wkręcac ciebie.
Free! trzymam kciuki i jestem "za"! :)
-
Olga
Tak to moze miec zwiazek z moimi obciazeniami z zakonu-wczoraj z Monika K.namierzylysmy te obciazenia i to one wywolywaly u mnie tyle frustracji i oporu ostatnio...
I czuje duzy smutek do samej siebie,do mojego losu,ze mam tak malo slodyczy w zyciu(oczywiscie chodzi o przyjemnosc:)
to mi ostatnio wywalalo najbardziej
-
Witek - wg mnie może Cię jeszcze blokować tendencja do idealizacji partnerki - jak i sporych wymagań wobec niej (?). Co do tych wymagań, to możliwe, że coś projektuję.
Może przeszkadzać też pewna sztywność/sztuczność, jaką być może czujesz jeszcze w jakimś stopniu w relacjach z płcią przeciwną.
Mam też wrażenie, ze sam jeszcze nie w pełni wiesz, na co Ci związek i co miałbyś w nim realnie, tak na co dzień, robić.
-
Semira, no widzisz:) będzie dobrze:))
-
Asia
Mhh może być:) Ja puściłam coś gruntownego co było przyczyną, ale jest jeszcze nadbudówka, która się czyści. A było tych negatywnych rzeczy potem sporo. Myślę, że tak może być jak piszesz. Pomedytuję nad tym jeszcze.
Kinga
No trafiłaś w sedno. Czuję cos takiego i pewne pomieszanie...jak ja mam to teraz wszystko ogarnąć, jak sobie sama mam ze wszystkim poradzić, trochę lęk i poczucie niemocy, że nie jestem w stanie tak wszystkiego sama, za mało mnie:) Mam poczucie, że tych spraw życiowych jest tak dużo, a ja to muszę wszystko...czuję zmęczenie i zniechęcenie. Wolę by inni działali, a ja będę mówić co mają robić;) To zmęczenie i napięcie bardzo mnie zniechęca, gdy już się staram sama. Może ja też starałam się ogarnąć ten świat i masowo uzdrawiać?
Freefalling
:) Ja czuję to tak, że Ty nie chcesz być kobieca, jakbyś tą kobiecość nie lubiła, nienawidziła pś nawet. Chciała sobie ją obrzydzić, odciąć się od niej. Także w ciele. Jakbyś wolała być męska wręcz, pokazać wszystkim: patrzcie jak wypieram swoją kobiecość, gardzę nią, jestem męska i mam moc, siłę.
Kojarzenie mężczyzn z mocą, siłą. Ale taką destrukcyjną, jednak z MOCĄ;) A kobiecości nienawidzisz...bo coś Ci przypomina.
Pytanie dlaczego wybrałaś właśnie bycie kobietą na dowalanie sobie:)? Prawdopodobnie wierzysz, że kobietom się dowala;)
-
Laka, ja to pomieszanie to widzę, jako skutek wkodowanego ogłupienia (chyba zaraz po zejściu w materie), że "Ty nie jesteś po to żeby ten świat rozumieć, być w nim, czuć go", stąd zmęcznie, gdy próbujesz go ogarnąć, bo pś odczuwa to jako "robienie czegoś wbrew sobie".
A masowo uzdrawiać myślę, że nie jeden raz próbowałaś, bo ty w materii mogłaś i umiałaś działać, ale tylko wtedy gdy jednocześnie działałaś w "świecie ducha" :)).
-
Kinga
No taaaak:)
"A masowo uzdrawiać myślę, że nie jeden raz próbowałaś, bo ty w materii mogłaś i umiałaś działać, ale tylko wtedy gdy jednocześnie działałaś w "świecie ducha" :))"
To zwłaszcza. Już się domyślam skąd to mogło być;)
-
Laka
Jakby nie było z tą kobiecością,to kiepsko się czuję nawet fizycznie-jakaś taka rozbita i mam zawroty głowy...Tak czy siak straszne popieprzenie w temacie męskości i kobiecości i stąd ten młyn...Jakby zawsze było "albo" "albo" zamiast "również" i "zarówno"...Brak harmonii...
-
Freefalling
Tak, ja też to czuje jako mocno poplątane. Ale da się to rozwikłać:)
Gdzieś jest początek. Trochę jakby różne warstwy się ponakładały. Ale pod spodem jest wyparcie, niechęć by zobaczyć sedno.
Jakbyś nie chciała się do czegoś przed sobą przyznać, bunt i opór.
A to tak na prawdę nic takiego strasznego na ten moment, kiedyś gdy to się działo może i było:)
Asia
Ja teraz to czuję takie zmęczenie i zniewolenie moją pracą dyplomową;) No tak bezsensu mi się to samo w sobie wydaje, ze nie wiem. A muszę ją napisać... Właśnie sobie uświadomiłam, że boje się w materii, ze się do czegoś zobowiąże, a potem nie dam rady...to mnie przerośnie. I taki wstyd, poczucie niemocy czuję.
-
Free
nie ma to jak fundnięcie sobie dziecka przez rodzicow w imię wyższych celow->skoro gnoimy siebie to zgnójmy dziecko. Tyle, że to dziecko się obronilo, doroslo, a rodzice drżą na samą myśl, bo jak sobie chłopa znajdzie to se pojdzie i co my bidne dziadki na starosć poczniemy?Dziecko mialo być dla nas, a nie dla chłopa więc precz chlopie a kysz zanim corcia Cię dojrzy a Broń Cie Panie Boże byś chlopie zobaczył Kogoś w córci...
-
Iustitia
U mnie juz drugi raz rozwaliłaś system-pozytywnie-hahaha-no tak-to jedna z opcji obstawianych przeze mnie :-)))...
-
Śluby wierności i posluszeństwa /zakonne, arystokratycze będę najoddańszą slugą/ tym ludziom i rodom uznającym takie wychowanie. Dlatego wpadasz na facetów, ktorzy Cię nie widzą bo są z tych rodow, a jak są z tych rodow to mają przykazanie Cię nie widzieć, a TY uwarunkowana slubami poza te rody sie nie ruszasz. Kołko wzajemnej adoracji:)
-
Taka ogolna uwaga
nigdy nie wiem co zobaczę, ale czasem widze i to ostro, więc poproszę o wskazanie mnie jeśli chcecie, żebym widziała.
Taka moja asekuracja z czasow jak za moje widzenie wylatywałam z chcącej wiedzieć prawdę spoleczności:D
-
Iustitia
To może proszę zobacz-JAK w sensie najlepszym od strony techniczno-bosko praktycznej pozbyć się tych ślubowań u mnie?Coś ta pśka jest przywiązana i nie chce zobaczyć...
-
Indra
Tak mi wyłazi teraz, że co jest niezwykłego w cieple i serdeczności do ludzi? Pś nie widzi korzyści ;) ale wezmę sobie do serca Twoją uwagę, że to może być talent , dziękuję :)
taki talent przydaje się w prawie każdej dziedzinie życia, a myślę, że i mocno pod względem korzyści w biznesie
Spójrz na to z tej strony - każdy człowiek ma te same potrzeby odnośnie innych - chce doświadczać ciepła, serdeczności, przyjaznego traktowania, świadomie czy podświadomie zawsze o to chodzi więc zawsze na to będzie popyt. Idąc do sklepu chcemy żeby ekspedientka była dla nas miła i serdeczna, załatwiamy coś w banku czy urzędzie, również tego gdzieś oczekujemy i kiedy doświadczamy takiego traktowania, czujemy się dobrze. Fakt w pewnym momencie nie zależy nam już na potrzebie bycia tak traktowanym, ale to się pojawia na ścieżce duchowej kiedy już pouzdrawiamy pragnienia odnośnie ciepła, serdeczności, tylko, że wtedy już nie pragniemy, a samo to naturalnie do nas przychodzi.
Jeśli dotrze, co jeszcze byś chciała dopisać to proszę bardzo :)))
jeszcze nie dotarło ;)
-
Iustitia
To ja Cie wskazuje!Jesli oczywiscie bedziesz chciala odpowiedziec:)Jakich kwiatkow ja jeszcze nazbieralam w zakonie?
-
Karola
Nie patrzyłam na to od tej strony:) choć na upartego to w biznesie, sklepie, banku, itp. wystarczy chyba zwykła uprzejmość, kultura osobista. Niemniej jednak dostrzegam, że ogólnie ludzie są dla mnie mili, pomagają mi, czasem sami wychodzą nawet z taką inicjatywą, zatem to ciepło i serdeczność wraca do mnie i to jest dla mnie największy plus i radość :)) jestem bardzo wdzięczna za takie osoby w moim życiu.
To co mi wyszło z pś jeszcze jak czytałam Twój post to to, że czasem to moje ciepło nie daje rady i jest psu na budę :/ no ale to już na forum wszyscy wiedzą, więc chyba nie muszę przytaczać znowu, o co chodzi :D ech, intencje, intencje... do tej pory do końca nie wiem, co to za intencje były, ale się kiedys dowiem :)
-
Indra,
To co mi wyszło z pś jeszcze jak czytałam Twój post to to, że czasem to moje ciepło nie daje rady i jest psu na budę :/ no ale to już na forum wszyscy wiedzą, więc chyba nie muszę przytaczać znowu, o co chodzi :D ech, intencje, intencje... do tej pory do końca nie wiem, co to za intencje były, ale się kiedys dowiem :)
w sumie to do końca nie wiem o czym piszesz (nie wszystkie wątki czytam), ale masz jeszcze wzorce odrzucenia (może o tym?), które mogą powodować, że tak się dzieje, jednak pod tym wszystkim masz już ładnie urzeczywistnione to o czym pisałam :)
kurde, i żadna Karola!
-
aaaaaa, sorry, wybacz, to przez zapomnienie, serio ;))) już nie będę :):*
Ano właśnie, chyba te wzorce odrzucenia działają, bo miałam na myśli moją telenowelę :))) zakochałam się w kimś na zabój, byłam gotowa dac z siebie wiele miłości, ciepła, itd,. ale dostałam kopa w dupę, a on od razu związał się z inną kobietą- rzekomo wcześniej nie mógł się otworzyć, był poblokowany, a tu poznał inną i od razu się jakoś otworzył :D samoocena troszkę legła ;> i chyba jeszcze mam z nim połączenia astralne.... no ale mniejsza z tym.
Dobrze wiedziec, że jednak coś mam urzeczywistnione w tym życiu! dziękuję :)
-
Witek
Moje odczucia: podświadomość nie czuje realnych korzyści płynących ze związku. Takie przekonania, że na pierwszy rzut kobiety są fajne, ale potem się okazuje, że nie jest tak kolorowo, bo kobiety stają się zbyt kłopotliwe, mają swoje fanaberie, są uciążliwe. Wiec w sumie dla podświadomości trochę za dużo kłopotów a za mało korzyści, no więc, czy warto? To są takie stare podświadome wyobrażenia o relacjach z kobietami.
-
Freefalling
O ile Cię dobrze kojarzę, to chodzi o poczucie niezasługiwania. Jakieś lęki, czucie się nieswojo w sytuacjach, w których miałby cię ktoś pochwalić, docenić czy w ogóle dostrzec. To Cię jakby krępuje więc trzeba poczuć się pewnie i bezpiecznie w takich sytuacjach. Dalej, odczucie, że Ty raczej dajesz innym, doceniasz innych, ale nie otrzymujesz. Brak otwarcia, pozwalania sobie na miłe gesty i obdarowanie przez innych.
-
hydrozagadka,
Z tymi wymaganiami to trudno mi powiedzieć, w zasadzie dla mnie to już bardzo dużo, gdy druga osoba jest w stanie znieść (bez problemu) moje nawyki jeśli chodzi o mieszkanie:) Reszta raczej, nie powiem że skromna jest ale bez jakichś wydumanych oczekiwań.
Co do sztywności/sztuczności, pewnie jest coś takiego jeszcze, aczkolwiek myślę że bez bliskości drugiej osoby (dłuższej) to tego łatwo nie ruszę.
Co do ostatniego no to rzeczywiście, trochę idę na żywioł:) Ale coś tam sobie oczyszczam intencje co do związku i obserwuję, jakby to mogło wyglądać w praktyce.
Mateusz,
Co do tego co opisujesz to nie bardzo, t.zn. kłopot który widzę i mi spędza jeszcze sen z powiek, polega raczej na "jak ja jej zorganizuję czas jeśli się ona do mnie wprowadzi?" :) Oczywiście bardziej mi chodzi o to, żeby miała po prostu swoją przestrzeń i by ta przeprowadzka nie wynikała z poświęcenia i zalewania się wątpliwościami co do słuszności decyzji. To chyba mój największy lęk.
-
Kinga
jak chcesz poukladam sobie i Ci wpiszę
Iustitia
Przepraszam uciekł mi twój post w całym tym gąszczu :). Pewnie, że chcę :).
-
Indra,
musiałam przegapić parę odcinków tej telenoweli, ale fajnie, że streściłaś :) :P
-
carolieen
to tak w telegraficznym skrócie ;)) jeszcze muszę to odkręcać, jakaś straszna sprawa
-
Witek
Oczywiście bardziej mi chodzi o to, żeby miała po prostu swoją przestrzeń i by ta przeprowadzka nie wynikała z poświęcenia i zalewania się wątpliwościami co do słuszności decyzji. To chyba mój największy lęk.
No własnie, obawiasz się o słuszność decyzji partnerki a przecież to chodzi o Ciebie, czy Ty podjąłeś decyzję, czy będzie to słuszna decyzja w Twoim odczuciu, i czy nie obawiasz się, że nawet jak partnerka będzie, to Ty dalej pozostaniesz ze swoimi wątpliwościami- czy tylko takimi, i jak się będziesz z nimi czuł? A więc tak ogólnie, nie pełna gotowość.
-
Indra,
to trzymam kciuki żeby szybko poszło :))
-
dziękuję :))) choć czasem czuję, że to się nigdy nie skończy... powoli wymiękam, ale to przejściowe raczej
-
a zobacz ile rzeczy już uzdrowiłaś i pewnie też myślałaś, że się nigdy nie skończą :)
spróbuj przez chwilę poczuć jak się czujesz z tą myślą dokładnie:
choć czasem czuję, że to się nigdy nie skończy...
a chwilę później spróbuj poczuć jak to jest się czuć gdyby tej myśli nie było
-
carolieen
poczułam tą myśl- wyszło uczucie głębokiej rozpaczy, beznadziei, przerażenie, poczucie, że ja tego nie zniosę, że wolałabym już umrzeć, niż to przechodzić dalej :/
gdyby tej myśli nie było- uczucie ulgi, nadzieja, zaufanie do Boga
-
zobacz jaką moc mają Twoje myśli, one nadają ton temu co czujesz!
sama testuję tę metodę, możesz spróbować zrobić w taki sposób:
- spróbuj iść za swoimi myślami, dokładnie jedna po drugiej, żeby było łatwiej spisuj je na kartce, jedna zaprowadzi Cię do drugiej, np. po tym zdaniu może pojawić się myśl, że "zawsze będzie źle"
- zatrzymaj się na tej myśli, pomyśl ją, poczuj co czujesz kiedy ją myślisz, pobądź na chwilę w tym, po czym poczuj jak to jest gdy jej nie ma
- teraz dwie opcje:
a) możesz iść dalej po prostu za myślami i robić dokładnie cały czas tak samo, bez wchodzenia w opukiwanie tych emocji czy napięć. Ta wersja kilka razy zaprowadziła mnie do głębokiego wyciszenia i spokoju, pozwalałam żeby myśli przestawały istnieć, choć mi się pojawiało pytanie nie "jak bym się czuła bez tej myśli?" tylko "kim bym była bez tej myśli?" i zawsze wychodziło mi, że spokojem
b) możesz też w tym momencie zastosować EFT i opukać ten ton emocjonalny jaki został po usunięciu myśli bądź też jakąś inną techniką uwolnić te emocje i napięcia (myśl znika, ale z tego co zauważyłam, te niefajne emocje i napięcia często zostają), dlatego dobrze od razu po prostu się od nich uwolnić
-
carolieen
Ja robiłem podobnie, jak opisujesz, z silnymi lękami przed krytyką i dopieprzaniem się innych do mnie. Poczułem oddzielenie, górna część mnie nie miała z tym problemu, ale w dolnej części był dalej lęk jakby na poziomie komórkowych. To komórki się bały. Czuję, że one też wysyłają swoje emocje i przekazy i po prostu mówią, tego się boję, bo np tu mnie zaatakowano energetycznie.
Próbowałem techniki uwalniania. Poszło część, ale nie wszystko, bardziej emocjonalnie, a na poziomie ciała zostało. Potem modlitwa o uwolnienie, poszło jeszcze dalej, ale jeszcze nie do końca. Zdaje sobie sprawę, że to jest raczej mega zbiorowisko lęków więc trzeba być cierpliwym i podchodzić kilka razy do tego, wracac po pewnym czasie.
Ciekaw jestem tej techniki uwalniania, jest, jak widzę dla mnie, bardzo pozytywnie zaskakująca. Znam ja z opisów, ale czy nie przydało by sie uczestniczyć warsztatach, bo myślę, że jeszcze wile jest tu do poznania. Są też ogłoszenia o zajęciach dla zaawansowanych.
-
ciekawa metoda z tymi myślami. Właśnie zadałam sobie pytanie, skąd u mnie ta zazdrość..? co oznacza dla mnie to, o co jestem zazdrosna? wyszło na to, że czuję bezsens rozwoju duchowego i przekonanie, że pewne dobra tego świata są "nie dla mnie".
"zawsze będzie zle" również niestety mi tu pasuje :/
Myślałam, żeby może opukać na razie to, co jest na samym wierzchu, ale może faktycznie na razie będę po prostu szła za myślami i czuła je
-
Inda
Może węzły w temacie by pomogły, bo to jakieś takie zakręcone:)
-
Laka
Zakręcone jak ruski termos, nie wyobrażasz sobie nawet! za jakieś dwa tygodnie Olga ma mi robić harmonizację i węzły, to może coś jeszcze puści. Wczoraj Monika mi pomagała, modliłam się też o oczyszczenie intencji trzymania tego faceta, ale już sama nie wiem, czy rzeczywiście jestem gotowa puścić i jesli nie, to dlaczego nie.
Karmiczne relacje to straszny syf! śluby, obietnice, zobowiązania...takiej kupy to jeszcze nie miałam do sprzątnięcia od kiedy się rozwijam
-
Indra
U mnie taka kupa wyszla pare dni temu,czulam taka frustracje ,opor i co najwazniejsze konca brak tego smrodu-ale teraz juz wiem,ze za tym stoi duze oczyszczenie i puszczenie czegos naprawde duzego co dla ps ma ogromne znaczenie i dlatego taki opor przed uwolnieniem tego-mowie Ci to ja co sama przechodzilam przez to pare dni temu:))Bedzie dobrz po takim czyms musi byc juz tylko lepiej i lepiej nie ma innej opcji:))
-
Freefalling
Słońce, najłatwiej to byłoby w wizualizacji dać rodzicom wolność. Zaproś ich w bezpieczne dla Ciebie miejsce, przygotuj soczki, herbatkę, wodę, może byc ciasto, lody, udekoruj to miejsce kwiatami. Zaproś Boga, zapros Opiekuna i poczuj się w tym miejscu calkowicie bezpieczna i poczuj, że w tym miejscu wszystko dzieje sie na Twoich warunkach dlatego że jesteś po stronie Boga. Pobądź tam tak dlugo aż poczujesz się kompletnie bezpiecznie. Nie musisz robić wszystkiego od razu możesz robić etapami. Potem zaproś rodzicow. Usiądzcie wygodnie, poproś Boga i Opiekuna, żeby też do Was dolączyli i usiedli, gdzie im wygodnie.Doceń rodziców mowiac jak jesteś wdzięczna, że opiekowali się Tobą jak najlepiej umieli, ale powiedz im, ze teraz jesteś dorosla. Oddaj im polączenia, oddaj im cale zniewolenie, niezdecydowanie, bezsilność, płacze, poczucie bezsensu i trudności w relacjach i zarabianiu, oddaj też cale wzorce znojnej pracy do samej nocy i na krańcowym wyczerpaniu, oddaj im niepewnośc losu i wiarę że jak by się człowiek nie narobil to i tak do niczego nie dojdzie, oddaj im brak wsparcia, milość na ich zasadach. Miej świadomość, że jesteś po stronie Boga to robiąc. Oddaj im, to co Cię blokowalo, zniewalalo, oddalało od Ciebie samej, oddaj im zastraszenia, obietnice lania, poczucie winy i przekonanie, że Ty jesteś źrodlem problemów. Poproś Boga i Opiekuna, żeby Ci podpowiedzieli co jeszcze masz do oddania. Mogą się pojawić lzy z każdej ze stron. Oddawaj, aż poczujesz, że to koniec. Poproś Boga o uzdrowienie na każdym poziomie Waszych relacji, o iskrę Bożą, ktora jest w stanie rozpuścić każde zaślepienie, każdą niemoc, każdą złość i każde zaślepienie. Poproś o dokończenie procesu przez Boga nawet wbrew oporom Twojej podświadomości. Możesz wziąść swą podświadomość i utulić, żeby poczuła sie bezpiecznie z wolnością i w wolności. Weź Boga i opiekuna za ręce i poczuj, ze Twoja wolnosć jest tak wielka, że z Bogiem możesz wszystko, że w milości i wzajemnym poszanowaniu możesz wszystko. Poproś Boga, zeby Ci pokazał co ma dla Ciebie na teraz i podziekuj. Podziekuj za wszelkie cuda w Twojej relacji z rodzicami. Poślij im calą milość, jaką już teraz możesz swobodnie przy nich wyrażac. Podziękuj Sobie i wszystkim obecnym za wszelkie cuda w waszych relacjach tak zgodne z ND i korzystne dla Was wszystkich. I pozwól i zaufaj:)teraz możesz:)Masz w sobie tyle milości, że każdy bylby szczęśliwy przebywajac w Twoim towarzystwie więc pozwól się kochać:)
Indra
możliwe, że ktoś Ci cos wypalal, ale nie usunąl klosza wokól Ciebie zalożonego przez Tatę. Weź go robij i wyjdz do mężczyzn Ślicznoto:)
Semira
zacznij od puszczenia wojownika
Kinia
przestań Ty dziewczyno mieć w końcu kompleksy, że skoro partner od początku w relacji byl na wyższym poziomie to Ty się musisz nastarać, bo brak wyjdzie. Coś mam dziwne wrażenie, że ten brak to odnowila CI mama. Ty nie żyjesz po to by uszczęśliwiać innych /dlatego czasem czuć od Ciebie presję i rozwojowcy rożnie na Ciebie reagują, bo my wiemy, ze jesteś kochana, a Ty dalej to udawadniasz a dziwnym jest jak ktoś udawadnia oczywistą oczywistość/ . Nawet jeśli kiedys zbłładzilaś to pokuta sie skończyła, teraz jest czas korzystania. To jak z materią wiesz, ze przerobiłaś dlatego masz efekty to jak z medytacją przerobilaś to masz efekty. W każdej relacji masz efekty już teraz więc bez napinki. Pamiętaj taka jaka jesteś jesteś cudem
-
Semira
Oby, oby!!! :) oby to już była końcówka i ten syf wylazł po to, aby się doczyścić, żebym puściła to wreszcie do końca i dała odejść. Cieszę się, że Tobie się udało przejść przez to, co Cię tak ograniczało- moje gratulacje! :)
Faktycznie, jes to u mnie coś, co dla pś jest bardzo ważne i też stąd pewnie to trzymanie. Będę się nadal modlić i zwracać wolność. Coś się chyba kołuje na sercu bo mnie boli w ciele fizycznym ;)
-
Indra
Tak to jest juz na pewno koncowka i ps zbiera wszystkie swoje sily aby udowodnic,ze musisz sie trzymac tego bo bez tego nie dasz rady dalej zyc:)
Iustitia
Dzieki:)Nie mam karmy wojownika,ale rozumiez ze chodzi o to,ze wojuje sama ze soba aby trzymac wzorce wyniesione z zakonu?
-
Iustitia
Były zdejmowane klątwy od matki, od ojca nie, zatem postaram się z tym sama podziałać, dziękuję :):* wczoraj miałam puszczanie z orszaku astralnego tego karmicznego faceta od telenoweli.
-
Semira
karma wojownika to także kontrola, trzymanie w ryzach, uzalenienie od zdania dowodcy, zdolność do podporządkowania sie, autosabotaż w imię wyższych racji, postrzeganie wygrany-przegrany, zadziorność etc. Polecam arty Elżbiety Kruchowskiej na Cud:)
-
Indra
Ten Twoj facet z telenoweli to jak Ridge z Mody na Sukces,gdzie caly czas plata sie kolo tych samych kobiet jakby nie bylo innych na swiecie:))))))))))))
-
Ridge zostal w końcu usunięty z Mody na Sukces.
-
Iustitia
Ehhh masz racje ..niestety mnie to dotyczy,chetnie przeczytam ten artykul.Dzieki:)
-
Indra
Spoko ja miałam demoniczny, inicjowany ślub z pierwotnym połówkiem u Przedwiecznych, i masę kodowań" na nową drogę życia", dasz radę;D
-
Iustitia
Dobrze, przestanę :))))Z mamusią też trafione :) Dzięki :)
-
No widzisz Indra jak Ridga wykopali po 12638463345377 odcinku to Ty tez sie tamtego pozbedziesz i to duzo szybciej:)))))))))))))))
-
hahaha, skoro Ridge znikął z Mody na Sukces to chyba wszystko jest możliwe ;))) dobrze wiedzieć :) w gruncie rzeczy to ode mnie zależy, czy gościa puszczę, czy nie, tylko trzeba, żebym przebiła ten swój upór.
Laka
No to mialaś konkretnie, nie ma co ;)) ale dałaś radę, czyli można! inspirujesz:)
Iustitia też inspiruje i Semira :):*
-
hahaha, skoro Ridge znikął z Mody na Sukces to chyba wszystko jest możliwe ;))) dobrze wiedzieć :) w gruncie rzeczy to ode mnie zależy, czy gościa puszczę, czy nie, tylko trzeba, żebym przebiła ten swój upór.
A po co ty go jeszcze trzymasz?
-
Indra
e tam inspiruję, ja po prostu czasem widzę aż nad wyraz dokladnie.
A tak globalnie-jacy Wy wszyscy jesteście doskonali:)Patrzenie na Was przez ostatnie dni to doskonala lekcja dla mnie-ile w innych jest ilości, światła, jasności, soczystości i czystości. A te problemy, z którymi się stykacie to tylko chmurki. Może i na dziś dla Was przyslaniają światło, ale -tak szerzej-Wasza czystość sprawia, że nie zaslaniają światła, jakie jest w Was i to są naprawdę male chmurki:)
Dziękuję za Waszą otwartość:*
-
Grażyna Anna
Ano właśnie, nie wiem :) Tak na razie czuję, że jeszcze może być wiara u mnie w to, co mi kiedyś obiecał, wiara, że w końcu to zrealizuje. Chyba podświadomie mam nadzieję, że jeszcze coś z tego będzie kiedyś, choć świadomie dobrze wiem, że już po herbacie.
Do tego w bonusie jest dowalanie sobie, zaniżanie samooceny, możliwe, że również jakieś były kodowania na tle rozwoju- bo czuję się od niego gorsza w rozwoju, gdyż on osiągnął coś ważnego, chyba wskoczył na inny poziom, a się nie rozwija świadomie, nie wierzy w Boga, ma duże DDA, ale mimo to radzi sobie lepiej ode mnie. Widać wtórne korzyści obejmują dopieprzenie sobie na różnych planach : /
-
Iustitia
a ja dziękuję, że jesteś :* :)
-
Indra
Ty też dasz radę:D
-
Laka
dzięki :) no za bardzo nie mam wyjścia, jeżeli nie chcę utknąć w tym na milion wcieleń :)
-
Indra
W konstelacji tez mogloby Ci sie ladnie oczyscic z tym facetem jakbys zrobila sobie takie ustawienie z nim.
-
Semira
Też myślałam o tym, ale na to muszę sie stać bogatsza ;) a tak w ogóle to opcja z darmowym wejściem jako obserwator jest nieaktualna na warsztaty we wrześniu
-
Hmm juz jest nieaktualna czy zostalo to w ogole anulowane z ta opcja za darmo??
-
nie wiem, ale chyba anulowane, tak mi się wydaje. Tak zrozumiałam z wiadomości, którą dostałam dziś
-
Wcale mnie to nie dziwi nie raz byly szopki z warsztatami tam organizowanymi.Ale mniejsza o to.Mam nadzieje,ze niedlugo bedziesz mogla sobie pozwolic na konstelacje:)
-
Też bym chciała :)) na razie działam z modlitwą, Bóg na szczęście nie kasuje opłat :) i popłakać sobie mogę żeby emocje trochę spuścić
-
Tak zwlaszcza,ze placz jest bardzo oczyszczjacy,uwalniajacy.Wiem,bo duzo go bylo u mnie ostatnio oj duzo:)) Jeszcze tego by brakowalo zeby bozia kasowala za modlitwy do niej wysylane-wiem ze paru juz chcialo na tym zarobic podajac sie za wyslanniikow bozych-ale nie z nami te numery!!:)))
-
Oj nie znami! :) na tyle jeszcze mam świadomości, żeby nie bawić się w pośredników, tylko walić prosto do Boga:) mam przecież WJ, mogę się modlić i to właśnie za chwilę mam zamiar uczynić. Przed chwilą opukałam się na to przywiązanie, mam nadzieję, że choć trochę pomoże to, będę nadal poddawać się Bogu. W czasie opukiwania poczułam, że przy węzłach od Olgi może mi coś pójść i przyszło mi też, żeby się pomodlić o rozbicie tego klosza od ojca, o którym mi powiedziała Iustitia, co też za chwilę wprowadzę w czyn.
Tak w ogóle to jestem cholernie wdzięczna za wsparcie, jakie otrzymuję- od Ciebie, od Moniki, od Olgi, od BlackRose, od Iustitii, Laki, od Was wszystkicj tutaj, którzy służycie mi rada, swoją świadomością. Jestem wdzięczna za wsparcie od Boga, chciałabym tylko umieć jeszcze bardziej otworzyć sie na nie, puścić już całkiem mój upór i otworzyć się na to, co Bóg ma dla mnie najlepszego.
-
Ja sie bardzo zawiodlam,bo pojechalam kiedys do Londynu na spotkanie z Amma i okazalo sie,ze ona tez chce aby sie do niej modlic i bedzie przez to posrednikiem miedzy modlacym sie a bogiem-w jednej chwili caly szacunek do niej mi minal...
A przy tym przytulaniu ludzi czulam ,ze ciagnie tez energie od nich..
-
No widzisz, tak to bywa z tymi avatarami, czy kim tam oni są. Ja to się nigdy jakoś nie interesowałam takimi postaciami, zupełnie mnie nie ciągnie do korzystania z pośredników (może też dlatego nigdy mnie nie interesował kościół, ani religia), nawet jeżeli nie mam czystej ścieżki kontaktu z Bogiem- trudno, mogę oczyszczać, przecież mogę sie sama modlić. Ewentualnie mogę kiedyś skorzystać z modlitwy wstawienniczej kogoś fajnie urzeczywistnionego :)
Ty też masz swoje WJ, swoją świadomość, co daje super podstawy do jak najlepszego kontaktu z Bogiem :)
-
Aha- i Carolieen też dziękuję i jestem wdzięczna :)
-
Iustitia
Dziękuję :-*
-
Indra :))
-
Wczoraj dzieki naszej Iusticie rozpoznalam u siebie,ze czesto,pomomo iz nie mam karmy wojownika-wchodze w role wojownika.Alez ja to probowalam ukryc przed sama soba i co najwazniejsze udawalo mi sie to az do wczoraj.
Dla wojownika zaprawionego w bojach najtrudniejsza rzecza na swiecie jest przyznanie sie przed samym soba ,ze sie walczy.Oznacza to oczywiscie utrate godnosci,honoru,ponizenie-bo musze przyznac sie do wlasnej porazki a w oczach wojownika porazka=smierc.
Jak sobie przypomne to cale moje zycie to jedna wielka walka-oczywiscie glownie samej ze soba.Zrobilam sobie wczoraj dialog z glosem i postanowilam porozmawiac z moim oporem.I ku mojemu zdziwieniu byl bardzo chetny do rozmowy ze mna.To co uslyszalam powalilo mnie z nog -okazalo sie,ze moj opor ma mnie juz DOSC!,ze trzymam sie go jak rzep psiego ogona .Jak troche popuszcze to od razu wyczuwam ,ze cos jest nie tak i go sobie przywoluje z powrotem ,aby ze mna byl.....bo tak czuje sie bezpiecznie!!Typowe dla wojownika-musi miec oczy wokolo dupy bo calu czas trzeba byc czujnym,nawet jak nie ma zadnego realnego powodu do zagrozenia.W tym wcieleniu nie walcze na zadnej wojnie w sensie doslownym,wiec opr byl dla mnie taka bardzo znajoma energia ,ze bardzo sie z nim zaprzyjaznilam i postanowilam,ze nie opuszcze go az do smierci.Tylko,ze wtym zwiazku to wlasnie opor zada rozwodu!
Urodzialm sie w rodzinie,otoczeniu,kulturze gdzie wszyscy o cos walcza miedzy soba (najczesciej o racje)Dla wielu co mnie zna osobiscie jest to pewnie oczywistym,ze od dluzszego czasu walcze przede wszystkim sama ze soba.Ale wiadomo-pod latarnia zawsze najciemniej.A sprobujcie powiedziec wojownikowi,zeby sie wyluzowal to wpada w furie w jaka ja wpadlam ostatnio tu na forum jak uslyszalam od niektorych z Was aby sie wyluzowac.Bo mi sie wydawalo,ze nic nie robiac fizycznie to juz jest relaks.Nie dla wojownika.
-
czułam, ze ci to w końcu wyjdzie :))))
I tak naprawdę dobrze, że wylazło, bo to pierwszy i najwazniejszy krok do uzdrowienia, reszta to już szybko pójdzie, tym bardziej, że jak napisałaś "to opór żąda rozwodu" i dobrze że nie żąda alimentów :))))
-
c.d
Wojownik caly czas walczy-ze swoimi myslami,uczuciami,opiniami,ludzmi.I jezeli chodzi o utrate energii-to rola wojownika to jest to najwiekszy wampir energetyczny jaki mozna sobie wyobrazic!!Teraz juz rozumiem dlaczego lezac pod palma nad oceanem poijajac soczki-caly czas bylam w napieciu ,caly cas myslalam no tak pieknie ,raj na ziemi ,ale ja musze byc czujana bo nigdy nie wiadomo kto z ktorej strony zaatakuje..w tym wcieleniu najczesciej atakowala rodzinka wysylajac w moja strone nie strzaly czy pociski ale ..smsyz kolejnymi,mrozacymi krew w zylac wiadomosciami co sie dzieje w rodzinie,u sasiada,ze sasiade piorun zabil krowe...Ja lezac pod palma zastanawialam sie jak moge walczyc z tym wszystkim aby w konccu byl -SPOKOJ.Wiadomo wojowniktego pojecia nie zna -a co ciekawe najbardziej krzyczy ,deklaryje.ze wlasnie o spokoj walczy!!!heheheh:)
Widze teraz ten wzorzec w rodzinach DDA -gdzie spokoj kojarzy sie z tym,ze to jest tylko cisz przed burza i swoimi ps prowokacjami wywoluja awantury,aby po niej w koncu przyszedl spokoj i tak w kolko...,ale wszyscy pragna spokoju.
Jeszcze teraz widze siebie na koniu z przebitym brzuchem szabla,ale jade dalej walczyc ,jakiz to dla mnie zaszczyt,jakie laury za to dostane (oczywiscie po smierci,nie licze na to za zycia heheh).Bede bohaterem o ktorym beda krazyly legendy...Nie dziwie sie juz teraz tym wszystkim mlodym ludziom,ktorzy zglaszaj a sie na ochotnika na wojne-wiadomo o co chodzi-na pewno nie o SPOKOJ I PKOJ!!
-
c.d Chyba nie musze pisac jak wyglada przejawianie kobiecosci u wojownika ,ktory odrodzil sie w ciele kobiety.Teraz rozumiem dlaczego jak faceci prawili mi wczesniej komplementy,mowili,ze jestem ladna i seksowna -to dostawali po mordzie!I pewnie dlatego w tym wcieleniu wykreowalam sobie male 75B nobo co to za wojownik z duzymi cyckami!!
Caly czas czulam napiecie,kontrolowalam co sie dzieje u mojej rodziny -pomimo,ze mieszkam tysiace km od nich-aby w razie potrzeby wkroczyc do akcji i bronic swego plemienia..
Nawet nie wiecie jaka ulge poczulam przyznajac sie do tego sama przd soba.Byl oczywiscie placz,wrzask,wscieklosc jak ja moglam-tak wysoko rozwinieta duchowo osoba(hahahahaha)nie zauwazyc czegos tak oczywistego!!Czuje sie jakbym zrzucila 100kg przy wadze 60kg.Co zrzucam??Oczywiscie moja zbroje ,ktora jest 3 razy ciezsza ode mnie ,ktora mnie tak przytlaczala w tym zyciu.Minelo dopiero kilkanascie godz odkad przyznalam sie do tego przed sama soba -a ja juz czuje sie ze tyle sie we mnie zmienilo..Jakiez to jest uwalniajace,jak ja czuje sie lekko teraz -nie jestem juz na poligonie,nie musze nosic ze soba granatow w kieszeni.Jestem bezpieczna-cokolwiek robie,gdziekolwiek jestem ,z kimkolwiek jestem-bo jestem z bozia a nie przeciwko Niej..
Dziekuje Iusticie,Monice Korbut,Oldze i wszystkim tym ktorzy przez caly czas widzieli mnie TAKA JAKA JESTEM NAPRAWDE a co ja zakrywalam wchodzac w jakies role...
Dzisiaj jak jechalam do centrum to na wszystkich swiatlach mialam zielone swiatlo-myslicie,ze to cos znaczy dla mnie -bo ja mysle ze tak!!!:))
DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEN MOJEGO NOWEGO ZYCIA!!!
yyeeeaaahhh
-
Semira,
gratulacje :))
się uśmiałam czytając to, szczególnie fajny kawałek z granatami i wojownikiem z dużymi cyckami :D
-
Semira
super fajnie:)
-
Semira
Dobra robota :)
Duży postęp.
-
Dziekuje Wam wszystkim:)
Dla mnie to jest krok milowy w moim rozwoju,zwlaszcza ze rozwalilam system wierzen ,wzorcow na ktorych opieraly sie tez inne wzorece.U mnie to jest poloczone wszystko razem i sie uzupelnia:rola wojownika-wzorce zakonnne-stosowanie magii.Dlatego oczyszczajac,puszczajac wojownika tamte wzorce automtycznie mi sie tez oczyszczaja:)
Uwazam,ze trzeba kuc zelazo poki gorace,zwlaszcza ze mojej ps ciagle te wzorce wojownika wydaja sie atrakcyjne i ciagle wierzy,ze lepiej sobie ich troche zostawic na wszelki wypadek:)Zwlaszcza,ze nigdy nic nie wiadomo kiedy sie jest obywatelem kraju w ktorym rzadzi Tusk a PiS pcha sie do wladzy:)))
Ach ta moja kochana podswiadomosc-tym razem nie skorzystam z jej propozycji i puszcze wszystkie wzorce wojownika-zwlaszcza,ze nie mieszkam juz w Tuskolandii pare lat:))
-
dawno foty żadnej nie wrzucałam, to wrzucę coś z dzisiaj :)
http://i182.photobucket.com/albums/x64/indra_zdjecia/DSC09977_zps8ffa56f8.jpg
-
i coś jeszcze ; )
http://i182.photobucket.com/albums/x64/indra_zdjecia/DSC09981_zpsc7038a44.jpg
P.S. Tak, Madzia lubi sobie robić zdjęcia :)
-
Indra,
widać u Ciebie, że... jesteś piękna :D
-
Felicite
ha :) dzięki kochana :) :*
-
:*
-
Indra, tak a propos tego, że Cię wyrzucili z kołchozu - no bo gdzie Ty do kołchozu? I to jeszcze w przedświątecznym młynie. Ze zdjęć (nie tylko tych) wynika, że jak już w handlu pracować, to ja Cię widzę w miejscu, gdzie przychodzi ze dwóch klientów na krzyż i gdzie należy ich spokojnie bez nerwów, snując się godnie oprowadzić i zaprezentować to i owo. Oczywiście chodzi o takich dwóch klientów, którzy za jednym zamachem zostawią więcej pieniędzy niż drobnica z kołchozu przez cały dzień roboczy. Czyli galeria sztuki, sklep z antykami, z porcelaną, z chińskimi wazami, albo coś równie ekskluzywnego, jakiś jubiler, gdzie najtańsza rzecz jest w cenie nowego samochodu:P
-
Maciejka
Ciekawa uwaga :)) czy to znaczy, że wyglądam na rasową ślamazarę ?:P
A kołchozu nie żałuję, to faktycznie nie było miejsce dla mnie, bo warunki kiepskie, a ja chcę czegoś lepszego :)
-
To się nie nazywa ślamazarność, tylko malowniczy spokój, godność i opanowanie;)
-
aha, dobrze wiedzieć ;) w sumie to ogarniałam, jak mieliśmy duży ruch, wywalenie bardziej zahaczało o osobiste animozje z panią prezes ;>
-
Indra
Nawiązując do tytułu wątku, ja bym nic nie przerabiała ;)))
-
Nawet nie chce mi się pisać, po prostu spójrzcie na ta pozbawioną emocji i woli życia twarz i powiedzta o co chodzi :P
http://img707.imageshack.us/img707/958/beznazwy1gp.jpg
-
Clint
Czym jestes tak zmęczony?
Kornelia
hahaha ;)) dzięks :D
-
Indra
Bezowocnym dążeniem do tego, aby stanowić część czyjegoś życia, aby poczuć się ważnym dla kogoś i potrzebnym, aby zaznać ciepła, bliskości i miłości od tak, za to że jestem. Żeby najzwyczajniej w świecie móc się dowiedzieć jak to jest być kochanym przez drugiego człowieka.
-
Clint
wystarczy przerobić ze to bezpieczne niewinne w porządku i sie na to zasługuje+ ze to mozliwe, takze w materii:)
mam podobny temat na tapecie w kontekscie związku, dlatego nie chce mi sie go tworzyc, bo ps rozne niemile rzeczy ze związkiem kojarzy, w sumie jak dotąd zawsze bylo coś nie tak, odreagowałam zaslepienia i, przywiazania i takie tam rzeczy ktore mnie ciagnely, to na deser zostaly jeszcze przekonania i skojarzenia niemile z przeszlosci:)
nic mnie nie ciagnie do nikogo, a sam zwiazek kojarzy sie nie milo, wiec wg pś po co go tworzyc, lepiej zając sie czyms przyjemniejszym;)
-
Laka
u mnie to samo ;)
Clint
ja tam rad na temat związków wolę nie dawać, bo totalnie sobie na tym polu nie radzę, ale trochę mi się wydaje, że masz naprawdę duże ciśnienie na to i to Cię blokuje. Może spróbuj skupić się na miłosci w sercu, miłosci do siebie, miłosci Boga do Ciebie? bo to całe ciśnienie to chyba odbicie Twoich emocjonalnych braków. Myślę, że jak zniwelujesz te braki to ciśnienie samo odpadnie i zrobi się przestrzen na coś fajnego, a już na pewno na lepsze samopoczucie
-
Jestem zmęczony podświadomym ograniczaniem się i warunkowaniem. Ostatnio rzeczą jaką chce teraz słyszeć, to to że mam jeszcze przepracować X czy Y. Nie szukam idealnego związku, nie rozumiem dlaczego miałbym czekać aż stanę się super poukładanym kolesiem bez problemów. Nie mam wielkich wymagań i oczekiwań - na chwilę obecną starczy mi prosta relacja z sympatyczną i ciepłą kobietą, z którą będzie mi się dobrze rozmawiało, która będzie lubiła ze mną spacerować i która będzie lubiła się przytulać. Chociaż tyle.
Jestem zmęczony bo przewaliłem tony wzorców, emocji i innego syfu. Tyle węzłów już poszło w cholerę. A ja wciąż nie mogę dostać nawet najbardziej podstawowych podstaw fajnego związku. Jestem zmęczony tym, że muszę się tyle wysilać i walczyć, żeby coś dostać od innych ludzi, a oni i tak nie są zainteresowani. Mam wrażenie że świat ignoruje moje istnienie. Wszystko i wszyscy mają mnie w tyłku, prócz nielicznych miejsc czy osób, gdzie coś tam się powysilam i zaznaczę swoje istnienie.
Czuje wielkie zmęczenie i zniechęcenie. I boje się puścić ten wysiłek, bo wtedy już w ogóle zostanę zapomniany i zignorowany całkowicie.
Tak, wiem że to odbicie mojej relacji z rodzicami.
-
Ja sie Clint nie dziwie twoim zmęczeniem, pracujecie nad soba z tego co zaobserwowałam od kilku lat. Ja dopiero od roku, jestem wrecz przerażona tym. Wałkować ciagle to samo to niedobrze sie robi na sama mysl.
Chyba twoje wewnetrzne dziecko prosi cie bys sie nim zajął, zaopiekował, poprzytulał:)
-
Chyba twoje wewnetrzne dziecko prosi cie bys sie nim zajął, zaopiekował, poprzytulał:)
Na co wewnętrzny rodzic odpowiedział od razu, że niech spie*dala - mały pasożyt jest wiecznie niezaspokojony, ciągle mu tylko czegoś brakuje i źle mu w d*pie, a przecież ma co żreć, ma dach nad głową, więc o co mu chodzi...
-
Boże, jak ja nie cierpię tej części mnie zbudowanej na moim ojcu. Ten agresywny, nieczuły psychopata we mnie dobija mnie. Ta część mojej osobowości sprawia, że zachowuje się jak dupek w stosunku do siebie, a czasem także i do innych. Powoduje we mnie ataki agresji, egocentryczne tupanie nóżką że mi się należy, a nikt nie chce dać, przekonanie o swojej ultra zajebistości i lepszości od innych ludzi, lęki, skąpstwo i inne toksyczne wzorce.
Nie jestem taki, nie chce być taki, a mimo to właśnie taki jestem. Nie potrafię tego zaakceptować.
-
Clint:)
Pośród tego rodzica krytycznego i dziecka jestes jeszcze ty czyli dorosły, który może poluzować tego rodzica krytycznego i przez pare dni byc tylko rodzicem opiekuńczym:)))))
-
Musisz tracic wiele energii na walkę z ta czescia siebie. Ważne jest, że ty to widzisz swiadomośc tego umozliwia ci właśnie zmiane tej części.
-
Clint
A może afki:
Mam zawsze wystarczająco dużo uwagi, zainteresowania, wsparcia, pomocy, życzliwości itp:)
Bóg zaspokaja wszystkie moje potrzeby:)
-
Laka
Właściwie to właśnie pracuje z tego typu rzeczami, dlatego też mi tak wywala ;P
Poleci mi ktoś do poczytania jakieś fajne materiały na temat pracy z wewnętrznym rodzicem-terrorystą?
-
Trzeba z nim porozmawiać, zapytać o co mu chodzi, czego chce, po co to robi, co usiłuje osiągnąć, do czego potrzebuje tego co robi.
-
O, jest postęp - jedna z 6 osób postanowiła mnie nie ignorować i dostałem pierwszą odpowiedź, w której dowiedziałem się, że jestem dupkiem. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co takiego mogło wywołać taką reakcję, ale nie będę wnikał w cudze problemy - lepiej się zajmę swoimi, których ewidentnie jest jeszcze dużo.
Chyba sobie zaoszczędzę na razie dalszych przykrości i zamiast na siłę szukać, skupię się na swoim wnętrzu.
Jest mi przykro, że na razie tylko tyle w kwestii związków potrafię sobie wykreować, ale cóż począć. Chyba potrzebuje czegoś więcej niż to co teraz robię teraz ze sobą, czegoś o silniejszym działaniu terapeutycznym.
-
http://www.youtube.com/watch?v=nJlVSw2xjao
U mnie tez jest to temat do przerobienia. Kurde a tak nie chciałam sie za to brać:)))
-
http://www.youtube.com/watch?v=dkybj7BlKjM
Może to troche pomoże:)))
-
Clint
ja rozumiem, że jesteś teraz na takim etapie, że na wszelkie sugestię wyluzowania reagujesz alergicznie, bo wydaje Ci się, że ktoś Ci się każe znowu wyrzekać. A Ty się już w cholerę nawyrzekałeś i teraz chcesz wreszcie zaznać spełnienia, na które zasługujesz! jasne, że zasługujesz :) a to, czego pragniesz, nie jest wcale jakieś wygórowane, to nie jest gwiazdka z nieba. Miliony ludzi na świecie to ma, możesz i Ty.
Poradzić Ci nie mam co, bo jak już wcześniej wspomniałam, nie nadaję się do tego, sama mam nawalone w tym temacie, ale trzymam za Ciebie mocno kciuki i wspieram, abyś szybko poczuł, co to spełnienie w super związku miłości :)
-
Ja ... jestem wystarczająco (piękny, atrakcyjny, poukładany, przyjazny, kochany, ciepły, godny zaufania, spragniony (-: , "przepracowany" w sensie RD ), by już TERAZ tworzyć cudowny związek miłości oparty na zaufaniu i radości z najlepszą na ten moment osobą dla mnie.
Już teraz zasługuję na cudowne wędrówki i spacery na łonie natury, oraz na miłe chwile przytulania się i rozkoszowania się tą miłością.
Chłopie, Baby Ci trzeba! ;-)
Osobiście uważam, że jak ktoś jest głodny, to powinien jeść, choć jak wiemy są ludzie, którzy nie potrzebują jedzenia do spełnionego życia. Jednak ważne jest słuchać głosu swojego serca, bo ono wie najlepiej...
Podobnie ze związkami. Niektórzy potrzebują związku, by jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga, a więc by po prostu być jeszcze bardziej spełnionym i szczęśliwym. Są oczywiście ludzie, którzy takich potrzeb nie mają i jest im dobrze. Najważniejsze znaleźć w tym wszystkim siebie a nie zmieniać się na siłę, bo przecież już jesteśmy doskonali... Bądź sobą, wszyscy inni są już zajęci ;)
A do tej kreacji potrzeba wiele energii wiary i determinacji, ale w końcu musi zaskoczyć. I zaskoczy!
-
http://www.monikazarczuk.pl/alkoholizm-dzieci-alkoholikow-wspoluzaleznienie/wewnetrzny-krytyk/
-
polędwica bardzo fajny artykuł :) poźniej odpalę sobie jeszcze wersję z radia:)))
-
Muszka:)))))
Mi nie podobała sie ostatnia jego część gdzie zaprasza na warsztat aby załagodzić WK:). Natomiast zdałam sobie sprawe, że przyciągałam takich ludzi którzy ostro oceniają (tego sędziego) dzieki czemu mój WK miał trochę luzu a ja sama jakoś sie lepiej czułam
W momencie Kiedy są koło mnie inni ludzie to już uaktywnił mi się WK ( zaczynam poznawać jego moc) I te dołowanie siebie to też jego zasługa (to bestia)
-
To cytat z arykułu o wewnętrznym krytyku:
"A interpretacje krytyka dotyczące snów! Wszystkie rozpoczynają się tak samo: to był zły sen, na pewno zapowiada jakieś nieszczęście."
No to już wiem skąd mam ten sam rytuał powtarzający się każdego rana.
I zawsze się boję że dzisiaj po takim śnie spotka mnie coś złego.
To już wiem czyja to robota.
-
Ja juz przestaje sobie radzić z ta świadomością, gdzie sie nie obejrzę to widze coś do pracy. Teraz mi nagle wyszło, że przecież ja przed Bogiem ślubowałam miłość i wierność mężczyźnie. Slub - to ślub, jak teraz mam z kimś obcym ukladać życie.
Do tego jeszce doszło większe poczucie winy i złości do isebi ( bi były mąż ułożył sobie życie) czyli na niego czekało cos lepszego tzn, że to ja byłam przeszkodą w budowaniu harmonijnego dl niego związku.
-
poledwica
Pisałaś że pracujesz z tematem związków a więc temat starego związku zaczął sie pojawiać. To jest normalne. Teraz on domaga sie przepracowania.
Wiele pracy jest, ale ja np. jak sobie uświadamiam, że przede mną cała wieczność, to kilka miesięcy pracy nad jakimś tematem, to drobnostka ;)
Do tego jeszce doszło większe poczucie winy i złości do isebi ( bi były mąż ułożył sobie życie) czyli na niego czekało cos lepszego tzn, że to ja byłam przeszkodą w budowaniu harmonijnego dl niego związku.
Jego życie to jego wybory, a Twoje życie, to Twoje wybory. Tego nie mozna porównywać na zasadzie lepszy, gorszy, bo każdy człowiek jest inny.
On wybrał inna drogę i to jest OK. Praca duchowa też jest Ok a raczej bardziej OK :)
-
Lol, zabawnie było poczytać ostatnią stronę i zobaczyć jak się czułem jeszcze miesiąc temu :D
No, ale ja tu nie z tym. Chciałbym zacząć porządną i gruntowną pracę nad kwestią bogactwa, pracy, prosperity. Myślałem nad zaczęciem 2 części Bezpieczeństwa Finansowego Darka Logi, ale nie jestem co do tego pewien, więc może Wy zobaczycie coś we mnie, co by było lepiej ruszyć wcześniej.
http://img11.imageshack.us/img11/7602/fjdsggfdljk.jpg
-
Clint
Ja nie wiem ,ale szukając jakichś ciekawych wątków ,właśnie natknąłem się na Twoją wypowiedź w temacie .Pomyślałem ,ze może Ci się przydać :
"O ile pewne aspekty się ruszyły dość sporo przez moje 2 lata pracy, to poczucie że muszę żyć przy absolutnym minimum i nie mam prawa do dostatku tego co najlepsze, wciąż mocno działają. No i ciężko mi puścić te żale do ojca za to wszystko, ale to już kwestia wybaczania aż do oporu."
-
Hmm, no właśnie w tym kierunku myślałem wybierając taką, a nie inną medytkę - chciałbym poświęcić trochę czasu na zwykłej koncentracji na bogactwie, dostatku, obfitości i zobaczyć na ile kanały przepływu się otworzą. Dzięki za wskazówkę :)
-
Clint - wg mnie dobrze na Ciebie może podziałać, jak zaaplikujesz sobie zarówno Bezpieczeństwo w świecie, jak i Bezpieczeństwo finansowe. Z tym bezpieczeństwem finansowym to bardzo dobry pomysł, ale warto je podeprzeć tym bardziej ogólnym - wg mnie bezpieczeństwo w świecie może dobrze podziałać na rozpuszczenie resztek głupot przejętych od rodziny czy z zewnątrz (także z innych wcieleń), przez to że otworzysz się na dobrobyt i wspaniałe możliwości z otaczającego Cię świata :)
-
Dzięki za ten post - dopiero teraz tak w pełni do mnie to dotarło, że bezpieczeństwo w świecie będzie dużo lepszym pomysłem na teraz, szczególnie że moje lęki o przyszłość związaną z samodzielnym utrzymaniem się tyczą się samej kasy w mniejszej części, a bardziej się boję przygód związanych z pracą i znalezieniem czegoś sensownego.
-
Mógłby mi ktoś podpowiedzieć, co rzuca się u mnie w trzecie oko do uzdrowienia.:)
-
Karina
Radość, Kobiecość, Swietlistość
Może właśnie 3 oko- uwalnianie od zaślepień w tym temacie czyli np. ze nie jesteś wystarczająco kobieca, albo ze świat jest smutny.
to tak wg mnie :P
-
Dzięki Ultraviolet :)
Może być cos na rzeczy, bo rzeczywiście za mało się doceniam, a ciągle szukam dziury w całym.
-
To źle, doceniać siebie, jaka jesteś ładna i fajna i cieszyć się z tego :)
-
A co widzicie u mnie ? mam wrażenie że jest coś co mi wszechświat od dłuższego czasu chce powiedzieć a ja jakoś nie mogę sie zorientować co, ale może Wy to widzicie ? :)))
-
Dziewczyny, a wrzuccie wieksze zdjecia, Bo ja nic nie widze :p
-
:)
proszę i dzięki jeśli by Ci się chciało spojrzeć.
-
Cholera
Za przeproszeniem-biedzę sie z własną bezsilnością i nieprzytomnością nie chcąc lub nie mogąc dojść do źrodła pierwotnego mojego zmagania z kobiecością i kobietami w moim rodzie...I z bezsilnością w ogóle,No wkurza mnie moje autosabotujące podejście...Może ktosik coś podpowie?Coś zobaczy?
http://imageshack.us/a/img577/4874/zdjcie0055hy.jpg
-
hmmmm.... przychodzi mi że to jakieś przekleństwo ze strony kobiety z linii rodu mamy. Oddać to do żródła pochodzenia lub do Boga. Możę dobre byłyby ustawienia?
A co do bezsilności? może dźwigasz czyjeś problemy, kt nie są Twoje.
Masz obok siebie swojego opiekuna kt. bardzo chce Ci pomóc, objąć , dać ciepło i akceptację, ale nie dostrzegasz go przez własny brak akceptacji siebie, niegodność. Pokochać małą siebie, siebie taką jaką jesteś, przyjąć jego ochronne objęcia.
:)
-
Zamiast dochodzić na siłę , napinać się , oskarżać wrzuć na luz, poddaj się, niech bóg/ światło samo za Ciebie zrobi. (to już wniosek co do tego co napisałaś)
-
Free
zwiałaś od relacji z facetami do kobiet, które najlepiej czują się we wlasnym sosie i fundują Ci to po co do nich trafilaś. Więc podziekuj babom za to, ze tak Ci daly w kość i wybierz coś lepszego i męskiego:-)
-
Ultraviolet,
a tak jak Freefilght mogłabyś wrzucić zdjęcie? :P ja na tych małych formatach prawie nic nie widzę...
-
Dziewczyny
Dzięki za porady...
Ultraviolet
Byłam na ustawieniach..Co drugie pokolenie "podkręca się piłka"...Może to przekleństwo,może głupota postępowania według wzorców...Dziewczyna,która przedstawiała mnie widząc tą ogólną rozpierduchę po prostu wyszła z kręgu,wybrała sobie faceta,zatańczyła "na gruzach" i poszła w cholerę z tego kółka wzajemnej adoracji...
-
carolieen, a skoro chce Ci się sprawdzić, mogę Ci wysłać na mail? :)
-
Freeflight
A tak można? tzn, zostawić sprawę bez jej uzdrowienia.
-
UV,
to wyślij, na jamelka20@o2.pl ;)
-
Jam ani nie widząca jasniej ani żadna uzdolniona ale pozwolę sobie napisać Tobie Freeflight , że jak popatrzyłam na Twoje zdjecie to wrażenie było jedno- ALE SUPER BABKA! :) KOnie mozna kraść, kumpelka ale i taka kobieca własnie, swiadoma siebie. Taka delikatna a jednocześnie z ikrą , z którą nie mozna się nudzić a nawet jak się milczy to jest fajność i pełnia. Silna energetycznie, seksowna. Jeśli coś przeżywa to całą sobą czy to radości czy smutki, nic po łebkach, silne to serce tylko boi się brać to czego mu trzeba . Bo w oczach jakaś niepewność. Ale jest tuż tuż u celu , słuchać się siebie mocniej i działać, choćby po to żeby się przekonać co z tego wyniknie. I żadna ale to żadna baba z klanu rodu nie ma nad Tobą władzy jeśli wyrazisz takową wole! Uściski cudna!
Przepraszam, już tak mam, że skaczę po wątkach i jak wpisuję to przez impulsy ;) i spadam dalej.
Wszystkiego najlepsiejszego :)
-
a co do przerobienia? Może niedocenianie samej siebie, unikanie przejawiania siebie jak czujesz, takie trzymanie się w ryzach. Macki rodzinne.
Ale to chyba ma większość ludzi
I potrzeba odkrywania i wyrazania siebie w związku.
-
carolieen
dzięki wysyłam :D
-
UV,
ok, już dostałam :) ale luknę może na przestrzeni kilku dni, bo coś rzeczy do uzdrowienia wychodzą i zmęczonam...
ale fajna jesteś, zupełnie inaczej sobie Ciebie wyobrażałam :P
-
Ultraviolet
Czasem jedyna możliwość to zdecydowane odcięcie...Decyzja pójścia dalej bez dawania oparcia I błogosławieństwa innym w tym układzie i szukania oparcia i błogosławieństwa innych...Uświadomienie sobie,że to już nie moja bajka i że tak naprawdę nie ma sposobu na uzdrowienie w tym układzie poza uwolnieniem...To tak a propos noszenia cudzych ciężarów...Tak się wtedy czułam...Jakbym nosiła cudze żale,lęki i przewiny...Miałam dość...
Jedyne,na co zwróciła uwagę pani ustawiająca to fakt,że kiedy wejdę w związek z mężczyzną,zapadna decyzje o związaniu się na dłużej-będę musiała powrócić i poprosić o błogosławieństwo dla związku...Na ten fakt ja się uśmiechnęłam a moja współtowarzyszka-przyjaciółka,biorąca udział w ustawieniu jako któraś z moich babek parsknęła śmiechem i odparła za mnie,że ja tego błogosławieństwa nie potrzebuję ,bo nie wejdę w taki usankcjonowany związek na starych karmicznych zasadach....To tyle...
-
Bziummmm
:-***
-
Freeflight
Ale to moim zdaniem powinno zostać zrobione w tych ustawieniach- oddajesz to co nie jest Twoje do przodków/ źródła pochodzenia
A na to parsknięcie śmiechem wg. mnie też powinna być formułka- to jest Twoje a nie moje. I wg mnie też nie potrzebujesz ich błogosławieństwa, choć na poziomie duszy na pewno dobrze Ci życzą.
Carolieen
Dzięki, cieszę się że chcesz mi pomóc :) A to jak sobie mnie wyobrażałaś? :D
-
Jak ja kiedyś byłam na warsztatach z ustawieniami, to parsknięcie śmiechem automatycznie przerywało ustawienie. Nie wiem do końca czemu.
-
Moim zdaniem takie parsknięcie śmiechem działa jak ładunek detonujący,rozbija kiepską atmosferę i otrzeźwia umysłowo-pokazuje gdzie tak naprawdę przechodzi granica absurdu-ślepej wiary i zaangażowania...
Możecie być innego zdania...
Ja energię oddałam-cały ten rozlazły smutek i nieutulony żal,który nie był mój...
-
UV,
nie wiem, ale conajmniej na wiek 40-50+, czułam już wcześniej dość fajne, uduchowione podejście u Ciebie, ale nie myślałam, że taka młoda jesteś ;)
-
:D
aha o.k :))) to ciekawe :)
pozdrawiam
-
Co jeszcze może mnie blokować na spełnienie i lekkość kreacji? o dwóch rzeczach wiem, ale na razie nie napiszę, by nie sugerować.
Tu moje najświeższe zdjęcie.
http://img145.imageshack.us/img145/2977/jasnieg.jpg
-
Ale bije od Ciebie fajne ciepło :)
Co do wzorców to przemknęło mi taka (nie obraź się) wredna zakonnica, co to się wyżywała kiedyś nade mną. Ale to jest gdzieś jeszcze głęboko ukryte, albo jest na tyle słabe, że się tak ledwo pokazuje. :) A zakonnica, to i cierpienie, i wyrzeczenia. :)
-
Mariomar, haha :D
Nie wykluczam, nie wykluczam ;-) Co parwda wiecej wcieleń w tym aspekcie ciepriętniczo-zakonnym wychodziło mi męskich, ale z raz czy dwa zakonnicą też bywałam; i mogłam być wredna, oj mogłam ;D
-
hydro
przeciążenie dalej masz w oczach
-
Iustitia - przeciążenie nadal czuję. Przeciążenie jest jednak raczej skutkiem braku lekkości niz jego przyczyną.
Ale może się mylę i występuje tu efekt błędnego koła. ;)
-
hydrozagadka,
a ja widzę w Tobie fajne uziemienie i większe zadowolenie z siebie :)
Nieco samotność się przebija spod uśmiechu, ale i tak przewaga pozytywnego.
-
hydro
spróbuj od strony - rezygnuję z przeciążenia nawet jeśli by miało być tak lekko, że aż za lekko
:)
-
I jeszcze łatwość nawet tam, gdzie zawsze było ciężko.
No wlaśnie, w koncu się wyrazilam:D-Ty nie masz tak, ze blędne kolo bo "a" prowadzi do "b", Ty po prostu w pewnych aspektach wybralaś "a" a w pewnych "b" a teraz Twoje wybory przyzwyczajeniowe nazywasz ciężkością
-
Asiu, a może "bo jeżeli kreacja się ZBYT lekko spełni - to będzie nudno" ?
Nuda PO ?
-
hydzia
Ale Ty fajna jesteś -jak zwykle bardzo przyjemnie Cię odbieram :))
Ja bym może stawiał, na brak zaufania do Boga, żeby mu do końca się powierzyć -
że lepiej żyć po swojemu(trochę się pomęczyć). I jeszcze takie drobne wątpliwości, w to czy może być zarówno bardzo przyjemnie i łatwo. Tak jakby trudno było pś uwierzyć do końca, że nie trzeba walczyć, męczyć się, napracować by żyć bardzo przyjemnie i bez większego wysiłku.
-
BlackRose - dzięki :) masz też rację z tym, co przebija.
Iustitia - "rezygnuję z przeciążenia nawet jeśli by miało być tak lekko, że aż za lekko" - to jest super! Proste, a świetne.
Marylko - nie, akurat nuda to nie to - ja kojarzę, że jak kreacja lekko się spełni, to w końcu będzie fajnie i spokojnie. I będzie mi się dalej chciało działać :)
Bonkers :) - zgadzam się, jest coś takiego. Trudno mi jeszcze w to uwierzyć - uwierzę, jak doznam ;-)) prawie jak niewierny Tomasz ;)
Dziękuję serdecznie, na pewno mi się rozjaśniło i ruszyło dziś cokolwiek w tym temacie :-)
-
Wrzucę się tu, bo mam aktualnie kilka tematów na wierzchu i trochę nie wiem, w co najpierw ręce włożyc i czym na teraz najpilniej powinnam się zająć.
Gdyby komuś się chciało zajrzeć i podzielić wrażeniami to będę wdzięczna :)))
http://imgur.com/bopuYaT
-
U mnie nie działa - coś chyba za krótki adres ;)
-
kurde, u mnie działa ;)
a ten ?? http://i.imgur.com/bopuYaT.jpg
-
Ja bym też potrzebował, żeby ktoś na mnie zerknął i coś podpowiedział, bo u mnie ostatnio totalny mikser - tutaj praca, tam odpada najbliższa relacja jaką miałem przez ostatnie kilka lat, dużo się dzieje :D
http://img594.imageshack.us/img594/5324/beznazwy1ttu.jpg
-
ja tam nie widząca nie jestem niestety, ale miałam lekkie wrazenie, że przydaloby Ci sie na teraz mocniej ugruntować wiarę w to, że Bóg ma realną moc w Twoim życiu i Cię wspiera również w materii. Gdzieś tam odbieram zmęczenie i jakby lekkie poczucie rezygnacji.
Ale to tylko takie moje wrażenia, bo się nie znam :)
-
Chyba się znasz bardziej niż myślisz, bo to co piszesz jakoś tak do mnie trafia.
Modlę się do Boga o pracę, ale boje się że nie będzie reakcji zwrotnej i będę musiał sobie sam radzić. Tamta praca wydawała mi się prezentem od Niego, nakręciłem się za bardzo i taki fail. Co prawda biorę pod uwagę, że to mogła być część większego planu, bo ja generalnie stratny nie jestem - zdobyłem cenne doświadczenia, trochę kasy i się wyprowadziłem z domu - to i tak dużo. Może zaraz przyjdzie coś innego, ale chciałbym móc zaufać temu i poczuć się bezpiecznie, a czuje się jak samotny wojownik w obcym i dzikim świecie.
-
dobrze, że widzisz korzyści tamtej pracy- wyprowadziłes się od rodziców, masz jakąś kasę na start, to już faktycznie jest dużo. Bóg Ci nie da zginąc, nie martw się :) I na pewno ma dla Ciebie coś o wiele lepszego!
Bóg zawsze i wdziędzie wspiera Cię i prowadzi w każdej dziedzinie życia - podumaj może nad tym, zmodyfikuj, żeby pasowało na teraz. ogólnie chodzi o wiare w powodzenie w materii, że i na tym polu Bóg ma dla Ciebie coś super i pomaga Ci to osiągnąć.
-
Clint
Ja nie tyle "widze" co "czuję" i u Ciebie wyczuwam taką poptrzebę ugruntowania - żebys dobrze poczuł tak czterema literami;-) tam gdzie teraz jesteś. Bo zmiany fajnie że się dzieją ale PS się chyba czuje taka rozdygotana i nie ugruntowana. Nie presjonuj siebie tak bardzo - daj sobie pare dni (chocby 2-3) na uspokojenie i ugruntowanie - takie rozkokoszenie się;-) lub jak to sie mawia z niemieckiego "klapen-Sie-dupen"
-
Modlę się do Boga o pracę, ale boje się że nie będzie reakcji zwrotnej i będę musiał sobie sam radzić.
Też zaczynają mnie brać takie wątpliwości, chociaż w sumie chodzę cały czas na rozmowy i to za niezłą kasę (ale nie chcę zapeszyć).
Clint, u Ciebie widzę takie dziecko, które chciało dobrze, cieszyło się, ale teraz się wystraszyło, bo coś poszło inaczej, jakby wytrącone z dobrej zabawy, pytające "o co chodzi, co się stało". Trochę - o, tak bym to nazwał - zagubiony jesteś.
Trzymam kciuki, kryzys w Polsce się kończy, ogłoszeń o pracy przybywa, więc znajdziesz coś na pewno. :)
-
Indra, ja nic nie czuję, może jest głęboko schowane? Coś tylko mi przemknęło: "to ja?". Ale czuję też dużo smutku. Ale mogę się mylić.
-
Dzięki za wskazówki :)
Tulia
No ja dzisiaj się już relaksuje, jutro wpada dziewczyna na cały dzień, żebyśmy mogli się zrelaksować. W piątek dopiero zadzwonię do rodziców, żeby powiedzieć co się dzieje i wezmę się za dalsze działanie.
-
Indra, i na pocieszenie - ładna z Ciebie dziewczyna :)
-
Mariomar
dobrze, że chociaż link działa ;))
Faktycznie może się poukrywały sprawy wizualnie. Ale z tym smutkiem to mogleś słusznie wyczuc. Gdzieś tam trochę chyba udeptałam go butem, ale w srodku nadal czuję brak miłości i smutek z tym związany.
P.S. Dziękuję za komplement :)))
-
Indra
Może chęć żeby sprostać oczekiwaniom innych (może że wtedy zasłużysz na miłość przeświadczenie?) i bycie złą na siebie + bycie złą na siebie za bycie złą na siebie :)
-
Witek
hahahaha, mega dobre z tym byciem złą na siebie za bycie złą na siebie :D kurde, może i jest coś w tym, muszę podumać. Ale na pewno mam do przerobienia poczucie niezasługiwnaia na milość. Dziś sobie zrobiłam małą modlitwę na oczyszczenie intencji do siebie i poczułam, że trzeba solidnie popracować z afką "zasługuję na miłość własnie taka, jaka jestem", bo z tym mam duzy problem póki co.
A zła na siebie faktycznie jestem, bo czuję, że nie ogarniam, że mam kupę rzeczy do zrobienia i niczego nie ogarniam :D
-
Kochani
U mnie się dużo przewala...Parę spraw chciałabym uwolnić metodą radykalnych cięć...Jestem w stanie pełnej gotowości...Ale nie wiadomo na co :-)....
Może ktoś chętny spojrzy...
http://img195.imageshack.us/img195/5637/zielken.jpg
-
Free
Po pierwsze- piękna duszyczka z Ciebie:)
Po drugie- moje wrażenie to bardzo dużo złości i zranienia, takie wewnętrzne emocje jakby zranionego dziecka? złość i smutek. A pod spodem wielka potrzeba miłości i bliskosci.
masz sporo siły w sobie. Myslę, że jak uwolnisz się od tego bagażu zranień ze strony rodziny to wyjdzie na powierzchnię ta silna ale i kobieca kobieta :)
Nie ma potrzeby trzymać gardy :*
-
Wklejam jeszcze raz,bo jakieś fiksum dyrdum wyskakuje :-P...
[img=http://imageshack.us/scaled/thumb/195/zielken.jpg] (http://imageshack.us/photo/my-images/195/zielken.jpg/)
-
Free, z poprzedniego linka foto też normalnie wchodzi ;)
-
Indra
U mnie nie,ale dziś wszystko może się zdarzyć :-p...
-
haha ;)
ja zdjęcie widzialam, moje wrażenia poniżej ;)
-
Hmmm
No cóż,po raz kolejny okazało się,że wszystkie odpowiedzi są we mnie ...
-
to chyba dobrze? ;)
-
Indra
Bardzo dobrze:-)...
Tak sie jakoś robi,że moja uwaga przekierowuje się do wewnątrz i moich reakcji na zewnętrzną sytuację zamiast skupiać się na tym,co zewnętrzne środowisko ma mi do powiedzenia na mój temat...Wczoraj miałam niezły zjazd ,po którym okazało się,że działam po staremu,schematycznie i znów się szamocę próbując zwrócic uwagę ludzi,którzy nie są mną zainteresowani ...Po modlitwie okazało się ,że ja nimi i ich reakcją oraz aprobatą też już nie...Taki cyrk...
-
To gratuluję tego uświadomienia :))) teraz powinn być lżej i bardziej po Bożemu, czego Ci bardzo życzę:) fajnie mieć świadomość, że sama dla siebie jesteś najlepszym zródlem odpowiedzi.
No i możesz w każdej chwili przyciągać ludzi, którzy są Tobą zainteresowani i Ty nimi również, na czystych intencjach i wolnosci. To chyba byłoby też fajne :)
-
Free,
Ja też widzę dużo złości i gniewu. :)
-
Free,
Ja też widzę dużo złości i gniewu. :)
i chęć odpłaty-by wszyscy się dowiedzieli jacy tamci są naprawdę...
-
Free
uwolnij nienawiść do siebie, mam to samo, niedawno dopiero się dokopałam i uwalniam, ale pomalutku idzie, bo to są stare złogi i pokłady przy samej jaźni. Najważniejsze to czujesz to nie uciekam, można tez opukiwać, bo to bardzo nieprzyjemne są odczucia. Powodzenia :)
-
*najwazniejsze jak czujesz to nie uciekać.
-
Free,
Bezsilna ( bo mała ) dziewczynka, która płacze . "Czemu mi to robicie ?"
I co takie małe może zrobić ? Tylko poprzysiąc zemstę .
A zodiakalnie jesteś Skorpionem ? :)
-
Marylka
Tak,jestem skorpionem i taki tez mam ascendent...
Co do złości i gniewu-mam swoje powody...Rodzicom czasem trzebaby solidnie nakopać do dupy...Co najmniej...Coraz częściej dochodzi do mnie,że karma karmą i intencje intencjami ale dorosłość i samoświadomość niektórych przerasta,zwłaszcza w kwestii bycia dawcą życia i odpowiedzialności za kształtowanie początku życia swoich powołanych na świat dzieci...I mam prawo do gniewu,żalu i chęci zemsty za to,co mi zrobili...Oboje...Teraz to by się zwyczajnie co najmniej urwaniem jaj ojcu i wycięciem łechtaczki matce skończyło za ich nadużycia wszelakie w stosunku do mnie...
-
Free,
Popieram ! W każdym słowie ! Pod każdym względem.
Karma karmą.
Ale dziecko jest MAŁE ! Takie ma gabaryty , stąd SŁABSZE . I to pod każdym względem.
Nie może im wpieprzyć .
Nie może iść w cholerę bo dokąd ???
A nawet jakby chciało uciec od matki, np do babci, to sąd najpierw, udając bezstronność , wierzy matce. I to ona, lub rodzice MAJĄ PRAWO do dziecka.
PRAWO ! Jak do niewolnika.
A jak się takie małe poskarży komuś , to zwykle jest to tak NIEPRAWDOPODOBNE ! , że nikt mu nie wierzy !
I tu mendy ludzkie widzą w tym SWOJE PRAWO !
I hulaj dusza ! Z piekła rodem !
O obowiązkach, odpowiedzialności itp "farmazonach" bladego pojęcia nie mają .
I dziaaałają ! Są 'sobą" !
Masz prawo być wściekła, masz prawo być zła !
NIE DA SIĘ powiedzieć , ot tak, ach ta moja karma, robili co robili, cóż przebaczam im. Akceptuję .
Zajmę się teraz . . . Itd.
Najpierw jest : zdziwienie, przerażenie, bezsilność, złość, płacz, etc.
I na to trzeba SOBIE POZWOLIĆ ! W 100 % BEZWARUNKOWO !
Nie da się tego przeskoczyć.
Czy muszę jeszcze powiedzieć, że cię rozumiem i wspieram ?
Czy też , jako Skorpioniątko, doskonale to czujesz ? :)
I po poznańsku : trzym się :)
-
Marylka
To jest dla mnie o tyle nowa sytuacja,że pokazuje mi,że sama sobie robię krzywdę tłamsząc swoje odczucia,uczucia i emocje...Bo muszę być grzeczną dziewczynką;bo brudy domowe zostawia się w domu;bo rodzina to świętość,bo robi się wszystko byleby rodzina utrzymała się bez zmian energetycznych i wzorcowych;bo nie można powiedzieć,że rodzice to zwyczajni bezmózgowi oprawcy i zwykłe egoistyczne mendy i mistrzowie psychomanipulacji...
Dostrzegam,że trudno mi się przyznać ,że przejęłam wiele ich zachowań tylko po to,żeby przetrwać w tym piekiełku...No coż rodzice-TAKIEGO WAŁA...Odmawiam dalszego inwestowania siebie i swej energii w ten układ...Poradzicie sobie beze mnie ...
-
Free,
NIE MUSISZ być grzeczną dziewczynką !
I NIE WOLNO CI TEGO TŁAMSIĆ !!!
To jest tak, jak z pokrywką od garnka, gdy sie coś tam gotuje . No przecież trzeba PARĘ PUŚCIĆ ! :)
Bo wykipi i . . . zaleje wszystko w cholerę !
A co do rodziny . Niech ludzie wreszcie przestaną pieprzyc głupoty, że bo rodzina to TRZEBA coś tam coś tam .
Wszelkie generalizacje sa szkodliwe !
Niech sobie te uogólnienia wsadzą ! Tam gdzie maja jeszcze miejsce :)
Każdy człowiek jest inny . Co najwyżej ciut podobny do . . .
A rodzice ? to nie Bóg !
To, ze maja prawo do błedów - to raz.
Ale NIE MAJA PRAWA ZACHOWYWAĆ SIE JAK BESTIE !!!
No i jest prawo karmy , dla nich też !
Co posiałeś - to zbierzesz .
-
To ja się podpytam...Co u mnie widać? Ogólne skojarzenia, wzorce...
Zrobiłam album widoczny dla wszystkich, także zdjęcie powinno być widoczne.
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10200180134403574&set=pb.1158002736.-2207520000.1365672987&type=3&theater
http://www.iv.pl/images/00192296742865219192.jpg
-
Blackrose
Ciągle masz smutne oczy.
-
Ale nie jakoś bardzo smutne;)
-
Czy mógłby ktoś podpowiedzieć mi co ja mam z tyłu na serduchu do uwolnienia, od jakiegoś czasu pobolewa mnie ta tylna czakra serca, pomimo, że uwolniłam dużo żalu i smutku. Mam poczucie zablokowania i nie wiem co dalej.
-
Karina,
Nie wiem dlaczego, ale skojarzyło mi się to z Twoją mamą i czepianiem się Ciebie. Jakbyś była zmęczona tym, że nie możesz żyć i wybierać tak jak tego chcesz. Też jakiś problem jeśli chodzi o wolność w miłości i bycie niewinną w tym temacie. Chyba chcesz, aby dano już Tobie spokój w pewnych kwestiach, bo dawno do nich samodzielnie dojrzałaś.
-
Karina, z radoscia popracuj, jak patrze na twoje zdjecie to mam wrazenie, ze jej duzo w tobie, ale przykryte wiara, ze jestes bezsilna i opuszczona i ze nigdy sie spod tego nie wygrzebiesz. To nie jest prawda, w twojej duszy jest duzo radosci gotowej do wyjscia na zewnatrz juz teraz, niezaleznie od innych wzorcow. Dziki taniec, wysilek fizyczny, natura pomoga ci te radosc uwolnic. Ach i woda :)
-
Blackrose
Z mamą nie czuję tematu, natomiast wolność i niewinność w miłości coś we mnie rusza, dzięki poprzyglądam się.
Ola
kurcze z radością też niby nie mam problemu, czasem jestem bardziej radosna (generalnie jestem wesołą osobą), a czasem mniej, tak jak dzisiaj, ale wydaje mi się to w porządku. Coś jest na rzeczy, że czuję się pod czyms jakby zagrzebana i że ciężko wyjść. Co do wysiłku, to też na to wpadłam -wykupiłam sobie karnet na basen, ale jakoś czuję się ciągle zmęczona i ciężka. Ostatnio jednak zmusiłam się, zeby przepłynąć te dwa baseny więcej to płynęłąm i płakałam - mam wrażenie, że jakiś opór mnie przepełnia może do życia ? Dzięki poprzyglądam się temu.
-
Karina
Jeśli płakałaś pływając, kiedy zrobiłaś 2 baseny więcej, to możesz sobie pogratulować, bo pozwoliłaś sobie na uwolnienie emocji które były zamknięte w ciele.
-
Sebastian
ja jakieś emocje to ostatnio ciągle uwalniam, ale mam wrażenie, że temu zmęczeniu i poczuciu wysiłku nie ma końca.
-
Karina spróbuję
masz jasne śmiejące się oczy. Natomiast ponizej jest duzo zaciemnien. Tak maja osoby zwiazane w trzymaniu zadawnionych sekretow/tajemnic. Warto uswiadomic sobie, ze lojalna masz byc przede wszystkim wzgledem siebie. I cobys nie obiecywala tylko to co zgodne z WJ ma prawo do skutecznej materializacji w Twoim zyciu:)
Wspieram :*
-
Karina
Pobadaj coś takiego:
wzorzec jakiegoś ataku na Ciebie piką z tyłu prosto w czakrę serca. To mógł być jakiś ukochany mężczyzna. Mogło się to wydarzyć fizycznie. I to co z tym związane: zranienie, bycie zdradzoną, zal i pretensje, dlaczego miłość tak bardzo boli, dlaczego mężczyźni, ci bliscy mnie ranią skoro ja ich kocham.
-
kurcze z radością też niby nie mam problemu, czasem jestem bardziej radosna (generalnie jestem wesołą osobą) [...]
Wiesz, nie o wesolosc mi chodzi tylko o radosc, te z cech urzeczywistnienia. Nie odsuwaj jej na potem, az przerobisz cos tam.
-
Iustitia
temat lojalności mnie trochę rusza, poprzyglądam się. Dzięki
mateusz
wizja ataku piką mnie najbardziej rusza i wyzwala jakieś trudne emocje ze złością włącznie, ale największe tu jest poczucie bycia zdradzoną. Przyjrzę się temu. Dzięki
Ola
masz rację z radością, jako z cechą urzeczywistnienia popracuję. Dzięki
-
Karina
Jeszcze masz poczucie zupełnej bezsilności w tym wypadku. Starałaś się, poświęcałaś, kochałaś, a tu zdrada, ataki...
Spróbuj usunąć ten tkwiący w ciele wzorzec piki i zaleczyć ranę światłem, modlitwą i czy w inny sposób.
Pozwól sobie też na płacz, bo chyba jest troche powstrzymywania łez i ten smutek. Jak on wyjdzie to pojawi sie radość.
Wspieram i życzę powodzenia :)
-
Mateusz,
bardzo mi pomógł Twój ostatni post, dzięki, jeszcze mnie boli, ale już wiem jaki kierunek, poukładało mi się, trudne mam uczucia wokół tego, ale najgorzej, gdy nic nie widzę i nie rozumiem. Dzięki
-
Witam :)
Sporo spraw ostatnio u mnie wychodzi. Z boku tez czasami dobrze widac wiec chcialbym poprosic chetnych do zobaczenia; co u mnie widac ? Co moge miec do przerobienia ? Z gory dziekuje :)
http://www.flickr.com/photos/jarekcichy/8711750200/
-
ogólnie widzę płacz w ciele astralnym, emocje osoby której coś zabrano/zabierano/odrzucano a na mentalu zamknięcie na to co chciałeś, wskutek tych emocji, brak wiary- a raczej: mogłaby być większa:)
no i mam wrażenie że jesteś karmicznie związany z tematem współodczuwania, wzmożonej "miłości" [ tez grunt do dda] i chyba kiedyś byłeś nauczycielem głoszącym słowa o miłości, może uzdrawiałeś też? Tak mi sie kojarzy Jezusowo trochę:)
-
Olga,
Dzieki, bardzo pomocne co napisalas :)
Astralny placz to poczucie bycia niechcianym, niepotrzebnym, wysilki by sie wyroznic, sprostac zadaniu (w pracy, w zwiazku) z jednoczesnym spychaniem siebie na plan dalszy.
Tak, brak wiary polaczony z niepewnoscia co wybrac, czy zasluguje, czy sie uda. Niepokoj ze inni beda chcieli cos zabrac, przeszkodzic.
Od niedawna zaczyna mi switac ze cos tu jest nie tak, ze nie zyje tak jak czuje ze chcialbym, ze jeszcze nie odkrylem swoich najlepszych talentow.
Ostatnio duzo mi sie przypomina z karmy duchowej. To co napisalas to zapewne pozostalosci z buddyzmu i chrzescijanstwa. Napisze ze obecnie pracuje jako pielegniarz i opiekuje sie osobami starszymi, z utrata autonomii, umierajacymi i z zaburzeniami psychicznymi. Stad pewnie widac u mnie to dzialanie przez"serce". Ja sobie uswiadomilem ze m.in. to jest zwierciadlo bym sie zajal soba, swoim zdrowiem, cialem, szczesciem.
-
http://img560.imageshack.us/img560/6369/fotoxcvxcv.jpg
Mógłby ktoś spojrzeć co tam u mnie widać? Nie będę nic pisał, bo nie chce niczego sugerować - jestem ciekawy czy moje odczucia pokryją się z Waszymi :P
-
Zasadniczo u ciebie od dłuższego czasu widac pewien dziwny wzorzec. Nie chciałem o tym mówić ale już nie wytrzymam. Powiem, a co.
Clint - masz jakąs większą awersje do ... fryzjerów.. :-)
-
No to swoją drogą :D
-
Ja czuję smutek i niepewność związaną z działaniem. Lęk o przyszłość. Tak jakbyś trochę przystopował, ugłaskał siebie (bo tak wypada), ale jednocześnie nie możesz usiedzieć na miejscu, nie czujesz się wcale spokojniej. Masz obciążoną głowę, oczy duchowe od nadmiaru analizowania, dużo energii wkładasz na myślenie o związku i chęć bycia akceptowanym. Czuję, że jakiś czas temu miałam podobnie, aż się zmęczyłam. Zaczęłam wszystko powierzać Bogu. Nie czuję się całkowicie bezpiecznie, ale to mi pozwala na przyjście jakiejkolwiek radości. Mam wrażenie, że siedzisz w takich lękach - czy mi się uda czy nie uda, czy zarobię na siebie, czy zamieszkam z partnerką czy też nie. Trochę chciałbyś, aby to wszystko szybciej dojrzewało. A przyszłość tworzy się już teraz.
Odpuść sobie, jest dobrze :) Jak mi ktoś kiedyś powiedział - wszystko w swoim czasie przyjdzie, ciesz się tym co masz.
-
No z grubsza właśnie tak to wygląda. W kwestii związku akurat na szczęście ostatnio się uspokoiło i zszedł dość konkretnie ten przymus analizowania wszystkiego, ale trochę zmęczenia po tym jeszcze mogło zostać :P Najbardziej męczy mnie ta perspektywa pracy i że nie wiem jak to będzie, szczególnie pod kątem tego jak się będę czuł w tej pracy - czy nie będzie mnie męczyła. Finansowo sobie ogólnie poradzimy, jesteśmy zdeterminowani, jest nas dwoje (co wiele ułatwia) i chcemy mieszkać w dużym mieście, które obecnie ma najniższy wskaźnik bezrobocia w kraju. Poradzić więc sobie poradzimy, ale boję się że momentami może to być kosztem frustracji i zmęczenia psychicznego marną pracą.
Dzisiaj mi się nawet śniło, że byłem znowu w tej ostatniej pracy od sprzedaży telefonicznej i kolega, który tam też siedział mówił mi, żebym nie rezygnował i kroił pieniążki w stabilnym miejscu, bo nigdzie indziej pracy tak łatwo nie znajdę. Coś podobnego zresztą mi mówił naprawdę, w dniu gdy odchodziłem z tamtej pracy i próbował mnie przekonać do zostania.
No i jeszcze wiszą na mnie te studia, których końcówkę też trzeba jakoś pogodzić z pracą, a mimo wszystko to są dzienne studia i czekają mnie zaliczenia i egzaminy w środku tygodnia. Niby wiem, że da się to pogodzić i że to wcale nie jest taki problem, ale gdzieś się boję komplikacji.
No, ale właśnie wczoraj przyszło do mnie to, żeby doceniać te wszystkie wspaniałości jakie mam w swoim życiu i skupiać się na wdzięczności, zamiast na panikowaniu :D
-
No, ale właśnie wczoraj przyszło do mnie to, żeby doceniać te wszystkie wspaniałości jakie mam w swoim życiu i skupiać się na wdzięczności, zamiast na panikowaniu :D
Clint, dobrze ci intuicja podpowiada :))
Nie traktuj zmian (szczególnie tych, których nie jesteś w stanie kontrolować), jak PROBLEM, bo póki tak traktujesz, póty uczysz podświadomość, że zmiany to oczekiwanie na trudności i kłopoty, z którymi będziesz się mierzył i wobec których czujesz się bezsilny, a to nakręca jeszcze bardziej spirale lęków i negatywnych wyobrażeń :))
-
Witajcie aniołeczki, zgłaszam się ponownie ze swoją fotką :)
http://img607.imageshack.us/img607/3889/fotkaaaaac.jpg
Ostatnio fajne rzeczy się dzieją, a ja po dłuższej przerwie od regularnej pracy nad sobą zregenerowałem siły i mam sporo chęci do zaczęcia pracy nad nowym tematem. Waham się między przerobieniem tatusia, a medytacją "zarabiam z przyjemnością". A może jeszcze coś innego by wrzucić na ruszt? Zerknijcie proszę i napiszcie co tam widać u Clinta :)
-
Potrzeba mi pogłaskać moje ego. Więc jeśli ktoś widzi że poszedłem do przodu w rozwoju, coś się zmieniło na lepsze, jestem fajniejszy, ładniejszy, inaczej wibrujący, to proszę o wyżycie się w temacie. Inspiracje do dalszej pracy nad sobą mile widzę.
http://img822.imageshack.us/img822/6792/dscf3080q.jpg
-
to prawda Sebastian, dobrze czujesz - jak dla mnie wibracje milsze, przyjemniejsze, spokojniejsze;jakby ruszone wewnętrzne zadowolenie, lekkość ,łatwość, otwartość,także pogodzenie się w pozytywnym znaczeniu tego słowa . Wcześniej kojarzyłem Ciebie z inteligentnych ale czasami też , w moim odczuciu,podszytych sporymi i skrajnymi emocjami wypowiedzi,w stylu raz euforia raz rozpacz, co mi w jakiś sposób przeszkadzało, pewnie dlatego ze to samo mam zapewne w sobie.
miłe energie zaczynają się być może od filmu reklamującego ukelele :)
pozdr :)
-
To ja tez z ciekawości spytam, co mam na wierzchu, jesli ktoś ma ochotę spojrzeć. Zdjęcie w profilu całkiem aktualne.
Ostatnio przyciągam ciągle ludzi palących, lub pijanych, nie wiem o co chodzi, ale męczy mnie to. Wcześniej prawie wcale
takich osób nie spotykałam i nie doświadczałam dymu papierosowego, czy odoru alko. Nie zauważałam takich ludzi nawet w otoczeniu. A teraz coś się odpaliło dziwnego.
-
U mnie dzisiaj rano stało się coś naprawdę niesamowitego i ważnego, dlatego jestem ciekawy Waszych odczuć - zdjęcie zrobione krótko po tym czymś :)
http://img27.imageshack.us/img27/1464/kfwf.jpg
-
Clint
dopłynąłeś do swej przystani :)dużo spokoju jest w tym zdjęciu
-
Ładnie nazwałaś to co się dzisiaj stało :D
-
U mnie dzisiaj rano stało się coś naprawdę niesamowitego i ważnego, dlatego jestem ciekawy Waszych odczuć - zdjęcie zrobione krótko po tym czymś :)
http://img27.imageshack.us/img27/1464/kfwf.jpg
Clint, rzadko tu piszę itd., ale teraz coś napiszę :). Może to coś pomoże Tobie, może mi, może komuś. Napiszę, co widzę.
Widzę, że omijasz ojca. Cały czas chcesz go jakoś wyminąć. On stoi, Ty boisz się konfrontacji z nim, i uciekasz raz w lewo, raz w prawo. Boisz się skonfrontować z nim, spotkać.
Czuję silny strach przed nim. Przed spotkaniem z ojcem.
I tu nie tyle chodzi o obecnego, fizycznego ojca. Obecny ojciec reprezentuje jakiś wzorzec i coś może pokazywać.
Boisz się skonfrontować z ojcem w sobie.
Czuję takie trzęsienie się ze strachu na myśl o ojcu. Możesz to zagłuszać różnymi rzeczami, żeby nie czuć na poziomie świadomym, ale to gdzieś głęboko jest, ten strach przed ojcem.
Jak patrzę na Twoje zdjęcie, to mi się najpierw rzuca.
Ty i ojciec.
Ojciec to lustro pokazujące coś w Tobie. Jakiś twój związek z jakąś częścią siebie samego.
Na powierzchni jest fajne, fajne uczucia itd., fajny stan. Ale głębiej jest ten konfllikt z ojcem, to pomieszanie strach.
Chcesz się odciąć od tego, skupiając uwagę na czymś innym, wchodząc w coś innego.
Chcesz zrobić cięcie. Odciąć ten obszar z ojcem, z reakcją na niego itd. ze świadomości, zapomnieć o tym, wymazać.
Ojciec fizyczny, z tego życia, to jednak lustro pokazujące jakąś konfigurację w Tobie, w twojej duszy.
Jesteś Ty i jest ojciec w Tobie.
Czym jest ojciec w Tobie, którego unikasz, z którym nie chcesz się spotkać, nie chcesz widzieć, chcesz o nim zapomnieć, unikasz go, boisz się go, unikasz patrzenia na niego, starasz się go ignorować?
Twój wewnętrzny ojciec to twoja wewnętrzna moc, moc zarządzania swoim życiem. Rzeczywista moc zarządzania swoim życiem. Ponieważ masz tu blokadę, pojawia się ktoś z zewnątrz, np. fizyczny ojciec, który chce Tobą rządzić, zarządzać Tobą.
Moc zarządzania sobą, moc zarządzania swoim życiem.
Ta moc jest tak silna, że gdy jest aktywna, gdy jesteś z nią zintegrowany, gdy jest ona w Tobie, wtedy pomaga Ci ona wyrażać siebie, swoje cele itd. Jesteś silniejszy osobowościowo. Silniej wpływasz na siebie, na swoje życie, na to, co chcesz mieć w swoim życiu.
To twój wewnętrzny ojciec. Aspekt twojej duszy, który w tej chwili wypierasz, dlatego lgniesz do substytutów tego wewnętrznego ojca.
Czuję ogromną moc decydowania o sobie i o swoim życiu w tym wewnętrznym ojcu, aspekcie.
Teraz ta moc jest wypierana i dlatego jest na zewnątrz Ciebie.
To sprawia, że żeby wprowadzać w życie coś swojego musisz się bardziej wysilać i odgradzać od tych, na których jest projektowana ta moc. Oni mogą sprawdzić, że szybko z czegoś zrezygnujesz, poddasz się, bo nie masz tej wewnętrznej ojcowskiej mocy. Ona jest na zewnątrz.
Głównie to widzę, jak patrzę na twoją duszę. Konflikt z wewnętrzną ojcowską mocą, rządzącą, wyrażającą swoje decyzje z mocą. Nie chodzi o taką moc, żeby kogoś zmusić, ale o taką moc, żeby realizacja swojego działa się bezwysiłkowo, wtedy nie będzie przejawiać się w twoim otoczeniu opór, nikt nie będzie utrudniał Ci manifestowanie tego, co chcesz.
Jak patrzę w twoje oczy, to pojawia się Ty i ojciec. Pojawia się potrzeba, żeby ojciec w końcu zaakceptował Ciebie, przytulił. Potrzebujesz tego w życiu. Możesz działać bez tego, ale wtedy musisz się bardziej wysilać.
Twój fizyczny ojciec i Ty to jeden poziom. To jest lustro pokazujące coś, co dzieje się na głębszym poziomie, poziomie Twojej duszy.
I tam jest ten konflikt z jednym aspektów siebie, którego nie chcesz przyjąć, który odrzucasz, którego nie chcesz znać.
Ten aspekt to twój wewnętrzny ojciec, który odpowiada za moc w działaniach, w decyzjach, moc w realizowaniu tych decyzji.
Jeżeli nie zintegrujesz tego wewnętrznego ojca, taki ojciec będzie projektowany na zewnątrz, i zawsze ktoś się znajdzie, kto będzie chciał stłumić twoje chęci do zrealizowania jakichś swoich celów.
Jeżeli nie zintegrujesz tego wewnętrznego ojca, podstawą twoich działań, decyzji będzie słabość. A wtedy będziesz musiał na siłę tworzyć, kreować substytut mocy, żeby iść do przodu, realizować swoje cele, marzenia itd. Nie będzie jednak to twoja rzeczywista ojcowska moc, z poziomu twojej natury. Tylko coś sztucznego, co nie ma podstawy, źródła w tym, co tak naprawdę rzeczywiste.
Poza tym, fajne światło :).
-
Wow, dziękuje :)
Tak się składa, że dzisiaj właśnie miałem pewne doświadczenie w wyniku którego wybaczyłem sobie coś bardzo ważnego, a potem dotarłem do przebaczenia ojcu i tu coś zeszło, ale zdaje sobie sprawę z tego, że to może i był ważny krok, ale też nie ostatni.
W pierwszej chwili czytając Twój post miałem ochotę zacząć negować to co piszesz, bo jakby nie spojrzeć już miałem ochotę dzisiejszy przełom potraktować jako wystarczający na razie ruch w kwestiach ojca i uciec w coś innego :D No i nagle Ty się pojawiasz z tym świetnym tekstem, za co Ci bardzo dziękuje :) Poruszyło to głęboko we mnie coś dziwnego, nieznanego mi wcześniej i czuję się dziwnie, ale jednocześnie wiem że to co piszesz dotyka czegoś bardzo ważnego. Czuję też, że właśnie takich informacji teraz bardzo potrzebowałem, więc naprawdę Ci dziękuje za czas poświęcony na napisanie tego tekstu :)
-
Wow, dziękuje :)
[...]
Proszę :).
Często uciekamy w coś fajnego, żeby już nie dotykać czegoś w sobie, czego nie chcemy dotykać albo po doświadczeniu czegoś fajnego, chcemy się tego usilnie trzymać, żeby nie dotknąć znowu czegoś bolącego w nas. Ale wtedy otoczenie - na szczęście - pomaga nam, pokazując jak w lustrze, że to jeszcze nie wszystko do uzdrowienia, i robi takie ustawienia ludzi, zdarzeń itd., że konfrontuje to nas z tym, co ważne do uzdrowienia.
-
Martinus bardzo skutecznie pomaga duszy, rozświetla tam gdzie dusza z jakiś powodów nie chce patrzeć, pomaga zintegrować te aspekty i wyjść z pętli. Osobiście polecam sesje u niego, mi bardzo pomógł :)
sorki Marcin ale nie moglam sie oprzeć, Twoja skromność troszku za długo Cie ukrywa ;)
-
Witam wszystkich !
Przede wszystkim przedstawię się. Nazywam się Michał, od jakiegoś czasu zaglądam na to forum dość często, najczęściej w poszukiwaniu inspiracji. Rozwojem duchowym zajmuję się od 2004 czy 2005 roku, z mniejszą lub większą intensywnością i z przerwą w latach 2008-2011. Moimi metodami są: modlitwa huny, medytacja na dany temat, czasami medytacja regresywna, kiedyś głównie afirmacje (teraz mniej), czasami EFT, kilka razy w życiu regresing.
Ostatnio wydaje mi się że poczyniłem znaczące postępy i następuje we mnie duża zmiana w temacie poczucia bezpieczeństwa, otwartości na rozwój duchowy, oraz znaczący wzrost samooceny. I tu mam prośbę do ludzi kompetentnych - jeśli macie ochotę proszę zbadajcie mnie i powiedzcie co tam u mnie widać.
Nietypowe objawy - podczas modlitwy huny, w momencie gdy wysyłam modlitwę wraz z energią do Boga/Wyższego Ja, następuje skurcz wszystkich mięśni brzucha i duży zacisk na splocie słonecznym, trwa to tak od 5 do 60 sekund (chyba w zależności od energii użytej do modlitwy) a następnie energia się uwalnia i skurcze ustępują. Wydaje mi się że to przez nerwicę ale pewności nie mam.
Tak więc jak ktoś ma chęć to proszę o badanie. Ciekaw też jestem swojego ERD, ale to już niekoniecznie.
Pozdrawiam i mam przeczucie że będę tu często pisywał :)
Dołączam zdjęcie
http://imageshack.us/photo/my-images/9/d8dt.jpg/ (http://imageshack.us/photo/my-images/9/d8dt.jpg/)
-
na tych czakrach to - na logikę , nie jasnowidząco - może byc cos z bezpieczeństwem nieprzerobionym
-
Mariusz
To na pewno. Temat bezpieczeństwa i bezpieczeństwa finansowego wałkuję już od dłuższego czasu i -dzięki Bogu- z pewnymi sukcesami, lecz zostało jeszcze sporo..
-
Majkel - karma mnicha na wierzchu, tak na pierwszy rzut oka.
-
Nietypowe objawy - podczas modlitwy huny, w momencie gdy wysyłam modlitwę wraz z energią do Boga/Wyższego Ja, następuje skurcz wszystkich mięśni brzucha i duży zacisk na splocie słonecznym, trwa to tak od 5 do 60 sekund (chyba w zależności od energii użytej do modlitwy) a następnie energia się uwalnia i skurcze ustępują. Wydaje mi się że to przez nerwicę ale pewności nie mam.
Majkel, co do splotu slonecznego, to po sobie wiem, że to brak zaufania (do miłości) i tu konkretnie mozesz mieć do Boga , wtedy przejawia sie walka energetyczna – bo na splocie jest Twoja moc. Jak nie masz zaufania, a podchodzi w energiach ktos z miłością (u mnie np. spotkanie karmiczne) to uaktywniasz swoją moc obronną. To zazwyczaj jest w sprzeczności, bo z jednej strony miłość, a z drugiej pamięć krzywdzącej miłości i wytwarza sie napięcie.
-
Davvidia, Małgosia, Mariusz
Dzięki za wskazówki :)
Davvidia
Coś rzeczywiście może być z tematem zaufania do Boga i jego mocy zmieniania mojego życia. Zawsze miałem wrażenie, że Bóg prowadzi mnie tam gdzie ja nie chcę iść, tak jakby "wiedziałem lepiej" gdzie chcę iść i kim chcę być, więc bałem się ufać Bogu, żeby nie okazało się że coś mi się wydaje, że Bóg miłością mnie prowadzi, a po jakimś czasie obudzę się z przysłowiową "ręką w nocniku"
-
Majkel, pokuta ?
Tylko za co ? :)
-
Majkel, pokuta ?
Tylko za co ? :)
Hmm coś mi się rozjaśnia, dzięki :)
-
Też bym chciała, ale się trochę boję wrzucić fotkę - nie wiadomo, kto tu zagląda...
-
Moglibyście zerknąć na mnie i zobaczyć co ciekawego u mnie widać? Zastanawiam się nad czym popracować i mam kilka typów, więc jestem ciekawy co Wy tam widzicie. Interesuje mnie szczególnie kwestia relacji z ludźmi, bo w pracy ciągle siedzę z takim jednym gnojem, który cały czas się doczepia do wszystkiego i jest jak wrzód na tyłku. Zastanawiam się co takiego sprawia, że muszę to znosić dzień w dzień. :P
http://img19.imageshack.us/img19/7010/02qf.jpg
-
Moglibyście zerknąć na mnie i zobaczyć co ciekawego u mnie widać? Zastanawiam się nad czym popracować i mam kilka typów, więc jestem ciekawy co Wy tam widzicie. Interesuje mnie szczególnie kwestia relacji z ludźmi, bo w pracy ciągle siedzę z takim jednym gnojem, który cały czas się doczepia do wszystkiego i jest jak wrzód na tyłku. Zastanawiam się co takiego sprawia, że muszę to znosić dzień w dzień. :P
Twój obecny guru: Guru Gnój.
-
Twój obecny guru: Guru Gnój.
Albo inaczej, przyjmij, zintegruj tego gnoja w sobie.
-
Albo inaczej, przyjmij, zintegruj tego gnoja w sobie.
Zrobiłem sobie kawę, więc mogę więcej już napisać ;).
Clint, jak jakiś czas temu opisywałeś swoje przygody z rodzicami itd., jak się uwalniasz od nich itd., idziesz na swoje, do swojego mieszkania itd., wtedy miałem taką wizję. Idziesz z walizkami od rodziców, szczęśliwy, ze swoją dziewczyną, dochodzicie do nowego domu, mieszkania, otwieracie szczęśliwi i zadowoleni drzwi, a tu nagle... SURPRISE!!! i rodzice za drzwiami. Zrozumiałem to tak, że Twoi rodzice symbolizują coś w Tobie, coś od czego chcesz uciec, i możesz od nich uciekać fizycznie, do nowych miejsc, nawet do Chin i tam oni dalej będą.
Teraz ten gnój z pracy. On też coś symbolizuje, co jest w Tobie, a czym nie chcesz się skonfrontować.
To wszystko to taka ciągła ucieczka od czegoś w sobie, czego nie chcemy widzieć.
Brak akceptacji tego, brak przyjęcia tego.
Już teraz jesteś zajebiście doskonały. Nie musisz udawać coraz doskonalszych wersji siebie. Sztucznych. Nie musisz udawać zajebistego gościa. Już jesteś cudowny i piękny.
Jak czuję Ciebie to czuję takiego małego zlęknionego chłopczyka, który udowadnia sobie, światu, że coś może, coś jest w stanie zrobić. A obok stoją rodzice, ogromni, mówią Ci, co masz robić, opierdzielają Ciebie, Ty stoisz zlękniony. I masz poczucie, że oni nie są z Ciebie zadowoleni. Więc, chcesz udowodnić, że jesteś coś wart.
Więc spotykasz takiego gnoja w pracy. Im bardziej będziesz walczył z tym, tym takich gnojów w Twoim życiu będzie więcej i więcej.
-
Clint
Skoro pytasz, to z całym szacunkiem...
Kojarzy mi się wcielenie błazna, które jakoś specyficznie jest odbierane, jakby co niektórych zamiast rozśmieszać wkurzało. Na tamte wzorce reagują wkurzeniem jak nauczyciel w stosunku do błazna klasowego.
Może to być jedną z przyczyn tego czepialstwa.
-
Martinus
Dzięki za wskazówki, pomogły mi coś sobie uświadomić :)
Mateusz
Jakoś nie czuję tego na ten moment, szczególnie że to czepialstwo się i głupie teksty nie mają nic wspólnego z tym.
-
Vanilla,
Zawsze możesz wrzucić na jakiegoś imagehosta gdzie go usuniesz po dniu, albo poprosić moderację o wycięcie linka.
(sorry za nekro wątku)
-
Oh, Lynd, to może mi tak na nasze przełożysz, co to znaczy ?
Bo też chciałabym wrzucić fotkę i z tych samych względów mam opory.
-
Clint,
Pozwól, ze ja też coś dorzucę :)
Widzę miłego, małego chłopczyka. O łagodnych ciepłych oczkach.
Jest miły. Jest mały. Ma w sobie dużo ciepła.
Tylko, ze teraz, obecnie, to nie jest już mały chłopczyk.
To jest konkretny facet !
I jest toootalnie wkur. . .ny !! ;))
Bo ?
Bo nie ma zamiaru już być miłym, grzecznym chłopczykiem. I to małym.
Jest duży.
Jest odpowiedzialny.
I nie ma zamiaru udawać dzidzi.
Juz nie !
Nie chcesz UDAWAĆ !
-
Możesz wrzucić fotkę np na taki serwis jak imgur.com (http://imgur.com), gdzie można to zrobić bez rejestrowania. Po wrzuceniu fotki dostaniesz kilka linków do niej, oraz linka do usunięcia jej (removal link czy jakoś tak). Potem wrzucasz linka (najlepiej bezpośredniego, czyli tego który się kończy na .jpg) tu na forum, a jak ludzie się naoglądają i masz już dosyć to po prostu wchodzisz na linka do usunięcia i Imgur to zdjecie usuwa. Link w poście zostaje, ale prowadzi tylko do strony z błędem.
Wersja druga: dajesz znać moderatorom, aby wyedytowali Twojego posta, gdzie dałaś linka do swojego obrazka. (Np używając funkcji zgłaszania postu, i zaznacrzając w uwagach co chcesz aby zrobić.) Obrazek zostaje gdzieś na internecie, ale już bez dostępu (i możliwości skojarzenia kto to).
-
U mnie ciepło,kobieco,rodzinnie-buahahaha ;-)...A tak na serio,coś się mocno przewraca energetycznie ...Jeżeli ktoś ma swoje spostrzeżenia,chętnie poczytam...
http://imageshack.us/a/img837/2563/9hrj.jpg
-
Asia, bardzo Cię pozytywnie odbieram, znacznie większą masz u siebie otwartość na miłość, zeszły z Ciebie jakieś cudze kalki, wyłąnia się wojownicza Asia i taką Cię lubię. A wogóle to na tym zdjęciu bardzo mi sie kojarzysz z Di Caprio, serio, nie wiem dlaczego, ale chyba te oczyska :))
-
To nowe się jeszcze rodzi w bólu i cierpieniu, ale widzę, że nadciąga dobre nowe.
-
Karina
Hmm,ból,bo się ze sobą wewnętrznie szamocę...Jak Bóg da i sama sobie pozwolę,to będzie git-choć nie ogarniam na czym to git będzie polegać :-)))...
-
Free, chcesz info ?
Really ?
Subiektywne wszak bedzie ;))
To już NIE JEST tamta mała skrzywdzona dziewczynka, która/której . . ..
To juz jest konkretna kobitka .
Fajna . Kobieca ale mocna :))
Wie czego chce .
I chwała Bogu !
-
niestety zewnętrzna siła i twardość, to jest chronienie tej dziewczynki .. i nie obejdzie się bez uwolnienia jej od emocji tego co przeszła ..
-
Davvidia
To już się dzieje...Dorosła ja załatwia sprawy małej mnie...Nie jest łatwo przez masę emocji,ale wierzę,że się uda...Chcę już być dojrzałą na swój wiek kobietą z żywym kontaktem z uzdrowioną wewnętrzną dziewczynką...Doskwiera mi brak równowagi emocji każdego etapu rozwoju mojego ciała fizycznego i duszy....Dobrze,że już się nie zamrażam...
-
Free z tym zamrażaniem to super, z tym że teraz będą wchodzić te emocje odpychane i niedopuszczane przez zamrażanie. Jak chcesz szybciej, to proponuje postawić przed sobą postać z dzieciństwa i do ostatecznego rozładowania wyrzucać z siebie te emocje :)
Wiesz, to wszystko by Ci się nie działo, gdyby nie czas odpowiedni, że już dasz sobie z tym rade :)
-
spojrzałby ktoś i zerknął, czy mi się coś w końcu zaczęło transformować w tej mojej łepetynie/sercu/duszy/whatever? : )
http://i.imgur.com/KU08ki9.jpg
-
spojrzałby ktoś i zerknął, czy mi się coś w końcu zaczęło transformować w tej mojej łepetynie/sercu/duszy/whatever? : )
http://i.imgur.com/KU08ki9.jpg
Indra, takie masz to zdjęcie, że trudno robić wglądy :D. Trudno się skupić na duszy, jak tak emanuje kobiece piękno od Ciebie. Duża możliwość błędów odczytów z duszy ;).
-
Martinus
padłam :D
ale dziękuję za komplement :))
specjalnie dla Ciebie wrzucę pasztetową fotę, na której wyglądam jak "idz i nie wracaj" : ) wtedy mi okropnie wywalało i nie wiem, czy i to nie zaciemni wglądu, no ale niech będzie ;>
http://i.imgur.com/bbMeCii.jpg
-
te chłopy to jakieś kretyny żucić taką piękną dziewczynę
szok
-
:D
dzięki ; )))
-
specjalnie dla Ciebie wrzucę pasztetową fotę [...]
ty chyba dziewczyno pasztetu jeszcze nie widzialas :D dla mnie slicznie wygladasz
-
Ola
ja tak nazywam foty, na których nie mam tapety, włosy związane w kitkę, w dodatku byłam świeżo po mojej dziennej dawce ryczenia z powodu kolejnych Cierpień Młodego Wertera, zatem nie wyglądałam zjawiskowo.
Ale dziękuję, że Tobie się podoba, miło mi : )
-
wiem co to pasztetowa fota, mam takich pod dostatkiem :) twoja nie przypomina niczego co bym pod to miano podciagnela :)
-
ja też mam gorsze zdjęcia i to znacznie, ale ich po prostu nie pokazuje nikomu ; ))
Ok, to przyjmuję, ze fotka jednak nie jest pasztetowa : )
-
Indra kochana a Ty poraz kolejny przepraszasz wszystkich ze jesteś zajebista, wiesz że na to wychodzi?
Weź się zaakceptuj i wylajtuj:)
Bez makijażu, [ coraz rzadziej rzęsę maluję ]włosy w kite- to cała ja, nic to nie oznacza, niczego to nie przekreśla.
-
Olga
Ale ja siebie akceptuję, w sensie swój wygląd- ba, nawet jestem trochę próżna, ale co tam :) Choć uważam, że "zrobiona" wyglądam po prostu lepiej.
Ostatnio jednak stale chodzę bez makijażu, włosy w kucyk i tyle. Full natural. Nie mam obecnie motywacji, żeby się wysilać na stanie przed lustrem.
P.S. Kocham i akceptuję Siebie właśnie taką, jaka jestem! tak mi dopomóz Bóg : )
a Ty masz taką urodę, że najpiękniej wyglądasz własnie bez makijażu, z naturalnymi włosami : )
-
Ta moja uroda to rzecz gustu innych;) ja siebie juz polubiłam chyba wystarczająco by przestać szukac dziury w calym. Ale nie to chcialam napisac :p Indra, o to wlasnie mi chodzi, nie musisz się pindrzyć, jestes zajebista bez tego, ja bym dodała i podkresliła, ze jestes lepsza bez tego. Myślę ze to odkryjesz tak jak i ja odkryłam, że brak maziajstwa na twarzy to brak maski, jesteś jaka jesteś, i to jaka jesteś i akceptacja tego jaka jesteś bez dążenia do tego jaka powinnas być- jest najbardziej pięknym zjawiskiem.
U każdej kobiety :)
-
chyba uroda każdego to rzecz gustu ; ) Mnie się akurat Twoja bardzo podoba :) Moja własna zresztą też ; )
akceptuję swój wygląd coraz bardziej, kiedyś bym nie wyszła z domu bez makijażu, a teraz śmigam z nagą twarzą i czuję się dobrze. Zresztą często bardzo słyszę, że taka naturalna bardzo ładnie wyglądam. No i to jest ok.
Doskwierają mi w życiu różne rzeczy, ale na pewno nie to, jak wygląda moja twarz : )
-
Ja zawsze wolę Twoje zdjęcia bez makijażu :)
Makijaż jest też takim schowkiem braku bezpieczeństwa wśród innych,[innych tych któży chcą widzieć nie nas, tylko swój ideał, karmiczny; ] bla bla bla. :)
-
Ja zawsze wolę Twoje zdjęcia bez makijażu :)
Ja Twoje też : ) bo i tez nie mamy niczego do ukrycia. Nawet moje cienie pod oczami już mi nie przeszkadzają, nie muszę tego zakrywać. A Twój nowy look jest naprawdę fajny, jestem fanką : )
-
Dzięki:)
Myślę ze zakończyłam już ten etap, tego rodzaju poszukiwań, wyszedł mi brak akceptacji formy w jaka zaczełam sie wcielać na Ziemi i obrzydzanie sobie tej formy, ale tak jak szybko to zobaczyłam, tak od razu mi to puściło
-
Kocham i akceptuję Siebie właśnie taką, jaka jestem! tak mi dopomóz Bóg : )
Indra, Jak na ciebie patrzę, to myślę, że ciebie Bóg malował (tworzył) w zachwycie, inaczej by mu takie piękne dzieło nie wyszło :).
-
Swoją drogą właśnie mi się przypomniało, że będąc nastolatką uważałam że jestem jedną z najbrzydszych dziewczyn wśród swoich koleżanek, znajomych (mimo że inni tak na mnie nie reagowali) :).
-
Kinga
dziękuję Ci bardzo :))) :*
A Tobie w wieku nastoletnim niezle wywalało widzę ;> takie to są własnie głupie filtry i nakładki z pś, niemające nic wspólnego z rzeczywistością. Sami sobie wkręcamy takie bzdury. Dobrze, że Ci przeszło ;)
Olga
najważniejsza jest świadomość : ) brawo
-
Ja skolei zaczełam myślec o sobie źle gdy wiązałam się z facetami któży presjowali mnie bym wyglądała jak ich ideał którym nie byłam [ podświadomie to robili]. Wczesniej byłam w szczęśliwym związku tez pod tym względem ale nie umiałam sobie pozwolić chyba na ten luksus;) bo miałam te swoje wzorce, które potem się uaktywniły. Niemniej doświadczyłam w życiu pięknej miłości, całkowitej akceptacji mnie ze wszystkimi moimi "minusami", to było dla mnie ważne wspomnienie gdy byłam niechciana, przypominało mi ze mogę być kochana własnie taka jaka jestem, NIE INNA
-
Czyli jednak można doświadczyć akceptacji i miłości, nawet jesli ma się jakieś wzorce, które w to wchodzą. Fajnie, że miałaś coś takiego, to na pewno daje dużo wsparcia.
Natomiast presje, aby wyglądać jak czyjś ideał już fajne nie są. Dobrze bardzo, że już wyszłaś z takich intencji do siebie :*
-
No niestety, my kobiety często mamy/miałyśmy skrzywione postrzeganie siebie.
A propos wywierania presji przez mężczyzn. To mnie raz w życiu partner wprowadził w kompleksy. Był to mój pierwszy mężczyzna. Jak się potem okazało, sam miał wszelkie powody do tego, by cierpieć na kompleks małego penisa :).
Jak się potem okazało - tzn wtedy gdy już miałam porównanie :). A kysz :).
-
Olga
z tymi facetami to miałam podobnie, gdy byłam sama, fajnie się czułam ze sobą, rozwijałam( choć może to nie był rozwój duchowy jaki teraz praktykuję) a jak wchodziłam w związek to nagle leciałam ostro w dół, moje życie, samoocena... co to za dziwne wzorce?
teraz sobie nad tym pracuję, że związek jest bezpieczny i to nie oznacza upadku;)
Dziewczyny od jakiegoś pół roku planuję zrobić coś z włosami, kupić sobie soczewki to jakieś 1,5 roku, takie kolorowe fioletowe i nie mogę. Za bardzo siebie lubię taką jaka jestem.
To nie jest tak, że zawsze się sobie podobam, oj nie, wywala mi do siebie. Ale mój typ urody podoba mi się, lubię tą swojość. Klimat jaki mam. Jakoś nie mogę zrezygnować ze swojej naturalności.
Z ciałem jest gorzej. ale i tak już podoba mi się mój typ figury i nie zamieniłabym go na inną.
-
Laka,
fioletowe soczewki, ciekawe :)))
No właśnie ty taka jaka jesteś, jesteś niezwykle fajna i naturalna. Ja bym nic nie zmieniła :). Krzysiek do tej pory żałuje, że nie miał okazji ci więcej zdjęć porobić :). Twoje ciało fajnie harmonizuje z twoją osobowością :).
-
Laku ale Ty nie musisz rezygnowac ze swojej naturalności, mozesz miec taką autopresje bo byłas presjowana i szukasz szufladki która jest niby lepsza a sama jednocześnie sie sobie podobasz, i to trzeba rozwijać, zdac sobie sprawe przedewszystkim z tego, że nie stworzysz "idealnego" związku jesli będziesz odlatywać od swojej naturalności, od swojej wibracji. Bezwarunkowa akceptacja partnerów istnieje min wtedy, gdy jestes sama wobec siebie bezwarunkowa, nie presjujaca, niekażąca, nie popędzająca. Wszystko co "nie Twoje" oddziela Cię od wydobycia jeszcze bardziej swojego niepowtarzalnego na skale kosmosu piękna :)
Kinga, wiem chyba o czym piszesz i też raz spotkałam takiego faceta :D Nie ma to jak wypominać innym to, na co samemu sie cierpi :)
-
Olga, dokładnie :)
-
Kinga
:) Wiesz z tymi zdjęciami to ja mam opory, tzn jak ktoś mi robi, jakbym coś miała do ukrycia:P
I boje się że ktoś robiąc mi fotkę mi to pokaże, wyciagnie na zewnątrz i zobaczę siebie"prawdziwą", jakąś taką straszną:P
Tak sobie uświadomiłam, że o to mi chodzi. Jak odreaguję, to będę chętnie pozować, bo wewnętrznie bardzo bym chciała się spełnić w pozowaniu do zdjęć.
Co ciekawe jak patrze w lustro i jestem sama ze sobą, to widzę się fajną, ładną. Lubię na siebie patrzeć.
Przynajmniej na twarz. Z ciałem jeszcze się muszę poukładać w pś.
Olga
Dziękuję, że mi przypomniałaś. No w każdym razie podobają mi się partnerzy, którzy są do mnie podobni, lubię ich wibracje, jeśli jest super harmonijna z moją. Przeglądam się w tej wibracji jak w lustrze. I myślę wtedy: wow on mi się tak podoba, tak fajnie się przejawia, a jest tak do mnie podobny, to ja też jestem taka super:D
Ja w sumie akceptują ta swoją unikalność, z ciałem fizycznym jest gorzej, ale pracuję nad tym i mam nadzieję, że szybko mi to puści.
Dziewczyny, chyba najgorzej jest trafić na partnera, który z jakiś tam sobie powodów ma nieczyste intencje do nas. Wtedy jest dowalanie i niestety jak się jest podatnym, to łatwo można nałapać nieprawdziwych przekonań o sobie i zablokować się na wiele lat.
-
Ciekawa rozmowa się tu rozwija...Ciekawa dla mnie w kontekście,no właśnie,bycia sobą...Ostatnio mocno mi wywala właśnie ta ...Kompletnie nie wiem,kim jestem...Śmieszne to doświadczenie w kontekście odpadania uwarunkowań i ,moich i cudzych presji...Czuję się taka jakaś ...Płynna...Nijaka...Wszystkim i niczym...
Sama ta moja wypowiedź bardziej pasuje do wątku wyznania,ale-co mi tam ;-)...
-
A ja Wam powiem, że rzadko słyszałam coś negatywnego odnośnie mojego wyglądu od mężczyzn. No jeden był taki, któremu różne rzeczy się nie podobały i chciał mnie zmieniać, ale moja pś zaklasyfikowała go jako `palanta` ;P. Ale to po czasie, jak już mi się samoocena podniosła na tyle, by się czymś takim nie przejmować.
Za to sporo słyszałam od kobiet różnych krytycznych uwag. Sporo kobiet samych siebie nie akceptuje i mają umysł nastawiony na krytyczne postrzeganie siebie i innych kobiet. Zamiast skupiać się na dostrzeganiu piękna, skupiają się na wyszukiwaniu negatywów.
-
Ja też miałam odwrotnie dlatego nie koniecznie ma tu wpływ jak nas postrzegają inni. W szkole czułam się najładniejszą dziewczyną. Potem będąc starsza miałam wrażenie, że każdy facet chce się ze mną przespać. No i nic mi to nie dało - moje ciało i tak się popsuło.
-
Ja to mam w sobie sprzeczne wzorce, bo od dziecka mama i wszyscy wokoło mi mówili, że jestem
bardzo ładna. Rówieśnicy też mnie postrzegali jako bardzo atrakcyjną. Mężczyźni zwykle dołowali, choć potem też się okazywało, że jednak postrzegali jako bardzo atrakcyjną. Chyba chcieli sami swoje kompleksy leczyć, umniejszając mi.
Ale karma, gdzieś głębiej
związana z ciałem była już zupełnie inna. Więc to taka mieszanka. I zależy akurat co dochodziło do głosu i w jakim kontekście. Sama karma w kontekście atrakcyjności też różna, bywałam boską
laską, jak i kimś kto się staczał:P
W efekcie mam w sobie sprzeczne przekonania: "jestem bardzo atrakcyjna, piękna wszyscy za mną szaleli"
i " moje ciało jest okropne".
:P
W sumie boję się być atrakcyjna i piękna, bo wtedy mężczyźni będą mi głowę zawracać, zwracać uwagę, zagadywać. Kiedyś mnie to nawet bawiło, a teraz zupełnie nie mam na to zupełnie ochoty.
A presje seksualne potrafią być obrzydliwe.
-
A ja od dziecka czułam się szarą myszką, nieatrakcyjną, co jeszcze wzrosło w trakcie okresu dojrzewania i potem. Chciałam być niewidoczna. I bardzo bywałam zaskoczona, ze jakiś pan zwrócił na mnie uwagę (a bywali to całkiem przystojni panowie), jak to? na mnie? szarą myszkę? ;)
Dopiero w ostatnich latach zaczęłam odkrywać, że jestem ładna, ze mogę być atrakcyjna, chociaż nadal jeszcze trochę na punkcie ciała mi wali. Czuję się jednak zdecydowanie lepiej sama z sobą, częściej się sobie podobam. Przełożyło się to również na to, ze stopniowo nauczyłam się, jak podkreślać ubiorem to, co mi się podoba, a jak maskować to, czego nie lubię jeszcze w sobie. Robię to dla siebie, by poczuć się lepiej w ciele, bo jak czuję się dobrze, to życzliwej myślę też o moich "niedociągnięciach", które mi się niezbyt podobają.
Nie zawsze jeszcze mi to wychodzi;) ale generalnie czuję się teraz zdecydowanie pewniej, bardziej kobieca i atrakcyjna :)
-
Szare myszki sa fajne:)
-
przypomniał mi się kawał suchar, co bił u nas ostatnio w pracy rekordy popularności, tzw. "suchar"(ze strony fejsbukowej-suchar codzienny)-nieskromnie przyznam, że wprowadzony na nasze salony przeze mnie;).
-Ile może stać pasztet?
...
...
Nawet całą dyskotekę...;).
Asia, jesteś bardzo ładna.
Ja już nie mogę się doczekać gdy wyjdę na ulicę bez pudrów, fluidów itd. I już wiem, wierzę, ze to nastąpi, może nawet w tym roku. Moje blizny po tym laserze się już trochę wygładziły, efekt jest widoczny dopiero po kilku miesiacach. Dodatkowo odmłodniałam. NIebawem czeka mnie kolejny zabieg, tym razem inny, też na blizny i jaki efekt nie będzie-w koncu się odważę isc do pracy bez przypudrowań-na pewno to nastąpi;). Czuję się prawie jak feniks wydostający się z popiołów, choc nie mam na to aż takiego parcia już. W sumie umyslowo też powoli chyba zacznę się tak czuć, taką mam nadzieję.
To taka dygresja, może nie majaca zbyt wiele wspólnego z tematem.
-
Co do pasztetów i dyskoteki.
Ja przez swoją rodzinę byłam uważana za brzydką i sama tez tak o sobie myślałam. W mojej wsi byłam uważana za najmniej atrakcyjną dziewczynę. Na zabawie jako ten pasztet stałam całą dyskotekę. To jeszcze pogłębiało moje poczucie że jestem brzydka.
Potem wyjechałam na studia, a tam nikt nie wiedział o tym że ja jestem tą najbrzydszą i najmniej atrakcyjną. Na studiach okazało się że ja należę do tych atrakcyjnych, bo taką miałam opinię. Ale pomagałam sobie w tym i makijażem i ubiorem. Na dyskotekach nadal nie byłam rozchwytywana ale na imprezach studenckich jak najbardziej.
I tak to jest z tymi pasztetami. Bardzo dużo zależy od wewnętrznego nastawienia
-
Nawet najpiękniejsza kobieta czy najprzystojniejszy mężczyzna nie będzie atrakcyjny jeśli nie będzie miał fajnego charakteru, czy innaczej - w miare poukładane pod kopułą.
Dziewczyny które się niemalują, a przy tym są sympatyczne są bardziej dla mnie atrakcyjne i nie tylko dla mnie. Kilku moich znajomych też tak myśli. Są ludzie którzy nawet z bliznami na twarzy czuję się jak ryba w wodzie, a ja czasem wstydze się nawet że się nieogoliłem, bo w domu i szkole było powtarzane że wyglądam jak stary rumcajs czy inny.. hehe :) Ale stopniowo przebijam też się przez te opinie i mój zarost zaczyna mi się podobać.
-
Kolejnym etapem było zamieszkanie w hotelu robotniczym. Tu do makijażu i ubioru dołączyłam ruchy pełne wdzięku i gracji. I nastapiło istne szaleństwo na moim punkcie. Całe tabuny wielbicieli, co pewien czas nowy zakochany. Potrzebowałam tego bo mnie to chroniło przed depresją a także było to przeciwwagą tego że dla ojca byłam najbrzydsza i najgorsza.
-
Fajny temat poruszyliście;-)
Jakbyśmy od dziecka byli przyzwyczajani do tego, że ludzie nam mówią miłe rzeczy na temat nas i naszego wyglądu to bysmy mieli łatwiejszy start w pełna akceptację i kochanie siebie takimi jakimi jesteśmy. Niestety komplementy w naszej kulturze nie są powszechne i zwykle sa odbierane na zasadzie - oho - coś ode mnie chcesz skoro mi mówisz komplementy...
Inaczej sprawa wygląda w innych czesciach świata - ja przez 3 lata mieszkałam na wyspie na Morzu Śródziemnym i był to najmilszy okres pod względem doceniania mojej kobiecości przez innych. Komplementy słyszałam równie często co widziałam uznanie w oczach męzczyzn - ale były to szczere komplementy i szczere uznanie - bez podtekstów - tak po prostu.
Ja często mówię miłe rzeczy innym ludziom co się zwykle spotyka ze zdziwieniem - zwłaszcza jesli mówię coś miłego kobietom - no bo jak to? Kobieta kobiecie coś miłego? Generalnie cały czas mam ochotę zrobić jakieś warsztaty z prawienia komplementow i ich przyjmowania bo Polacy i z jednym i z drugim mają problem.
A co do Waszych wpisów:
Blizny są fajne - ja akurat mam takie coś, że mnie się blizny u facetów podobają - nie wiem dlaczego ale ciało wydaje mi się wtedy ciekawsze. Żeby nie było - sama też mam blizny po kilku operacjach i mi one nie przeszkadzają w ogóle. Ostatnio pytałam sie mojego partnera czy jemu przeszkadzają i się okazało, że tylko czasami je zauważa;-)
Rumcajsy też są fajne! Ja akurat nie jestem amatorką brodaczy ale już moja siostra ma bzika na puncie brodaczy;-) Zatem Doktor-X - każdy Rumcajs znajdzie swoją Hankę;-) Rozbójnicy zresztą są popularni wśród kobiet - czyż nie? Zobacz Robin Hooda czy Janosika;-)))
Inga - na dyskotekach stałam pod ścianą i nie tańczyłam, zatem zaczęłam robić prywatki u mnie w domu i tańcowałam do rana;-) Do dziś na weselach sama wyławiam co lepszych tancerzy i sama proszę do pierwszego tańca a potem już daję się im wyciagać na parkiet;-)
-
Inga
Ja z moją samooceną gdybym nagle zaczęła mieć tabuny wielbicieli to bym chyba wykitowała emocjonalnie;). Albo by uderzyła woda sodowa albo jakieś inne wynaturzenie, którego nie przerabiałam, hehe. choć oczywiście zawsze skrycie o tym marzyłam, bo wydawąło mi się, że wtedy bym się dowartościowała. Teraz mam ambitniejszy cel-mieć samoocenę niezależną od wyglądu czy osiągnięć, ale nie znaczy to, że ten wygląd zaniedbam. Choć zanim samoocenę ruszę muszę jeszcze trochę poukładać sobie w głowie. Ale powoli czuję już temat.
Kiedyś raz miałam sytuację w pracy, jakiś rok temu, czyjeś pożegnanie, ubrałam się dosć normalnie, bo wiedziałam, że w kiecce czułabym się skrępowana w obecności tylu facetów-a powiem obiektywnie-jestem dość zgrabna i nie chciałam żeby się za bardzo gapili. Miałam powodzenie, może dlatego, że pochlali a ja miałam jeszcze wzorce bycia podrywaną przez pijaków, tzn prowokowania ich do podrywania mnie, ale czułam się z tym źle, nagle takie zainteresowanie mną, gdy we łbie taki młyn. żeby podkreślać swoje walory też trzeba mieć samoocenę żeby to umieć znieść, bo dawno dawno gdy się wypindrzałam i budziłam zainteresowanie czułam się z tym niewygodnie i zawstydzona.
-
A ja włąsnie tych wielbicieli potrzebowałam do tego aby mi podnosili samoocenę. Gdy przestawali przychodzić to od razu czułam się bezwartościowa.
Mam już znacznie lepiej jeżeli chodzi o wrażliwość na opinie innych na temat mojego wyglądu.
Bardzo mocno to zauwazyłam bedąc ostatnio u rodziny.
Gdy byłam dziewczyną to moje siostry bardzo się wyśmiewały z moich chudych nóg. Do tej pory pamiętam jak wybuchnęły smiechem gdy mnie zobaczyły w krótkich spodenkach. To był taki wstyd i trauma że nie potrafiłam się z tego otrząsnąć i ciągle to sobie przypominałam, a spodenek już nigdy nie założyłam.
Teraz sytuacja się powtórzyła. Siostra patrzyła na moje nogi wypowiadając tamte słowa z takim samym śmiechem i politowaniem, twierdząc że są okropne. A ja na nią patrzyłam, obserwując swoje uczucia i nic nie mówiąc. Nie czułam żadnego zawstydzenia ani poczucia że to co ona mówi jest ważne. Nie obchodziła mnie jej opinia na temat moich nóg. Przestałam być zależna od jej oceny. Ona po chwili przestała się śmiać, a mnie nie wyrządziła żadnej krzywdy. Po prostu nie obchodzi mnie czy jej moje nogi się podobają czy nie.
Ale nie wiem jak bym zareagowała na krytykę kogoś obcego.
-
Rumcajsy też są fajne! Ja akurat nie jestem amatorką brodaczy ale już moja siostra ma bzika na puncie brodaczy;-) Zatem Doktor-X - każdy Rumcajs znajdzie swoją Hankę;-) Rozbójnicy zresztą są popularni wśród kobiet - czyż nie? Zobacz Robin Hooda czy Janosika;-)))
Inga - na dyskotekach stałam pod ścianą i nie tańczyłam, zatem zaczęłam robić prywatki u mnie w domu i tańcowałam do rana;-) Do dziś na weselach sama wyławiam co lepszych tancerzy i sama proszę do pierwszego tańca a potem już daję się im wyciagać na parkiet;-)
Buhahah, no rozbroiłaś system ! :D
Jeśli o blizny chodzi to mnie się niepodobają. Miałem przelotną znajomość z pewną meksykanką co miała blizny na rękach i u kobiety to mi nie pasowało. Nie wiem jak u facetów. Mam jedną blizne na przedramieniu bo kiedyś się chciałem utwardzać i przypalałem sobie ręce rozżażonymi kadzidłami hehe ale człek był ciemny ^^ teraz wolał bym jej niemieć bo fajnie się mieśnie by malowały na łapce no ale cóż :)
A co powiecie o tatuażach ??
Mnie się bardzo podobają u kobiet. U facetów też, chce sobie zrobić w przyszłości w pewnych miejscach jak uda mi się przerobić pewną, kluczową u mnie część karmy. :)
-
mi się tatuaże nigdy nie podobały. kuć się dobrowolnie a potem na starość (nie zakładam że nie będę się marszczyć na tym etapie) wygląda to paskudnie. źle mi się kojarzy, z recydywą i problemami z wyrażaniem siebie pośród tłumu. ponad to tatuaż zazwyczaj jest wyrazem czegoś, a co będzie jak mi się zmienią preferencje, będę z tym łazić? już lepszy zmywalny bo można go dostosować do nastroju.
no i moja skóra jest zbyt problematyczna w każdej praktycznie części ciała zeby ja dodatkowo podrażniać.
-
Ja dlatego myśle o czymś szczególnym. O tatuażu który będzie oddawać część mojej osobowości a ta sie niezmieni. Mam na myśli tą naturalną część mojej osobowości, to jaki jestem naprawde i część tego oddawać będzie tatuaż. Nie jakaś sztuczną tożsamość, sztuczne ja w które się w chodzi w różnych sytuacjach.
Co innego robić sobie nieprzemyślane bzdurne wzorki na plecach czy barkach które znudzą się za rok a co innego zrobić coś co oddaje część nas.
-
Doktor X, ciągnie do tych "stygmatów", hehe. Ale ja uważam, że tatuaże są brzydkie. Wszystkie. I to strasznie głupie, zadawać sobie ból, żeby oglądać dzień w dzień ten sam obrazek. Ja nawet tapety na komórce nie lubię mieć takiej samej dłużej jak pół roku. No i jak się ma 30 lat i wzwyż, to już nie jest cool, to jest żal ściskający odbytnicę. Chyba, że wygląd komplementuje gładź szpachlowa w miejsce makijażu i ażurowa skarpeta na ciało w miejsce sukienki (u pań), lub cztery kilo złota ciętego na metry przy sopockim molo - zawieszonych "ornamentacyjnie" na karczychu (u panów)... ale to chyba jest jakaś taka, khem... subcoolturka.
-
Sprawdzicie, co u mnie? Ciekawią mnie Wasze pierwsze skojarzenia - poprzednie wcielenia, bieżące tematy karmiczne... A może ktoś mnie "rozpozna"? Zdjęcie wyślę w prywatnych wiadomościach. Są chętni na badania?
-
Łatwiej i wygodniej by było, gdybyś po prostu wrzuciła fotkę publicznie i ew. ją za jakiś czas usunęła, niż się bawić w takie podchody, konspiracje, aplikować o udostępnienie w celu pomiaru, itd. Znaczy byłoby i wygodniej i łatwiej, no ale czy bezpieczniej? TO PYTANIE POZOSTAJE OTWARTE !!!1
-
Nie czuję się zobowiązana odpowiadać na to pytanie i tłumaczyć się z motywów. Skoro mówię, że wyślę na priv, to mam swoje powody. Opcje prywatnych wiadomości na forum są proste i nie wymagają, jak WIESZ, podawania jakichkolwiek danych komukolwiek.
-
OK. :-)
-
Kochani-ja przede wszystkim w kwestii bezpieczeństwa wewnętrznego i w otoczeniu...Ale każdy inny wgląd też będzie spoko:-)...
http://imageshack.us/a/img577/3517/w7jd.jpg
-
Free
ja widzę głównie więcej radosci, kobiecosci, delikatnosci : ) chyba sporo zranień poschodziło?
A ja się wrzucę tak kontrolnie, może ktoś by mógł zerknąc, czy jakiekolwiek zmiany zaszły. Sporo ostatnio próbowałam przerabiać i ciekawa jestem, czy jakakolwiek transformacja poszła w ruch.
http://i.imgur.com/vvVOGqD.jpg
-
Poszła bo odważyłaś się pokazać w formie naturalnej, taka jaka jesteś.
-
foto bez makijażu, w sumie nic wielkiego, codziennie tak wychodzę do ludzi :))
-
Lyndt,
dziękuję bardzo za pomoc. Na początku nie chciałam korzystać, bo jakoś tak niechętnie się odnoszę do publikacji fotek w sieci, ale... Trochę mi już wszystko jedno... Mam nadzieję, że ogarnęłam program.
Zdjęcie było zrobione rok temu. Świeższych za bardzo nie posiadam, ale jeżeli musiałoby być świeże, to coś wykombinuję.
To jak, coś u mnie widać?...
http://i.imgur.com/lN3qTbQ.jpg (http://i.imgur.com/lN3qTbQ.jpg)
-
Oswojonego kotka i nie całkiem oswojoną kocicę :-P...
-
Vanilla
na co lub na kogo masz takiego wkurwa i przyjmujesz postawe obronną pt. "wypie*dalaj"?:D
-
Vanilla
na co lub na kogo masz takiego wkurwa i przyjmujesz postawe obronną pt. "wypie*dalaj"?:D
hehe, no to jest dobrze zadane pytanie ; )
może coś z nienawiści do kobiet, albo do kobiecości (własnej) jako takiej ?
-
Lyndt,
dziękuję bardzo za pomoc. Na początku nie chciałam korzystać, bo jakoś tak niechętnie się odnoszę do publikacji fotek w sieci, ale... Trochę mi już wszystko jedno... Mam nadzieję, że ogarnęłam program.
Zdjęcie było zrobione rok temu. Świeższych za bardzo nie posiadam, ale jeżeli musiałoby być świeże, to coś wykombinuję.
To jak, coś u mnie widać?...
http://i.imgur.com/lN3qTbQ.jpg (http://i.imgur.com/lN3qTbQ.jpg)
hehe trochę przypominasz mi moją córkę :)
ja tam nic specjalnego nie widzę poza bardzo ładną młodą dziewczyną z zadbaną cerą
myślę że po prostu jesteś młodą kobietką która poznaje świat i ma różne przygody życiowe
z pop. wcieleń mogę trochę wyczuć że różni ludzie mogli wykorzystywać twoją urodę i energię do robienia interesików na tobie ale ze mną było podobnie więc nie wiem czy coś nie projektuję
-
Ja widzę naburmuszoną, złą, zbuntowaną, skrzywdzoną 3 letnią dziewczynkę, która sobie powtarza, że zemśći się za to co ją spotkało.
-
Dziękuję Wam wszystkim bardzo za odpowiedzi. Myślę, po zastanowieniu się nad sobą, że każdy z Was ma trochę racji. Oczywiście Freeflight żartowała :) Chyba? Nie jest łatwo czytać, że emanuję aż tak negatywną energią, nie wiedziałam, że aż tak widać jakąś moją złość...
Ciekawi mnie jedna rzecz - wtedy, gdy zdjęcie było robione, rzeczywiście była masa czynników, które powodowały moją stałą frustrację. Jestem w trakcie usuwania tychże z mojego życia - proces porównuję do wyrywania ropnego zęba. Zastanawia mnie, czy już się coś pchnęło naprzód w tej kwestii i czy byłoby ewentualnie to widać na nowym zdjęciu?
Indra - to "wyp*laj" jest skierowane ku konkretnej osobie, która zastraszała mnie i moją mamę i stanowiła realne zagrożenie jej życia. Możliwe, że jest to też autosabotaż.
Ta sama osoba skrzywdziła mnie, gdy miałam okolo 3 lat (stąd, jak mniemam, diagnoza Ingi), nie chcę o tym mówić, nie jestem gotowa na przerabianie tematu, inne rzeczy teraz są ważniejsze. Każdy robaczek ma swoją smutną historię.
Edytko, dobrze czujesz, wyszło to wielokrotnie w sesjach regresingu - w wieku lat nastu przerabiałam kobiecość z nagraniami Ani Atras, ale myślę, że pora odświeżyć temat po 10 latach, skoro wszyscy chórem stwierdzili, że wali ode mnie negatywem w tej kwestii jak ze starego koryta w Kambodży...
-
Ok, mam nadzieję, że coś się zmieniło... Zdjęcia zrobiłam przed chwilą. Proszę o wyrozumiałość, nie znam się na wrzucaniu i edycji fotek, strzelałam jak leci, wiem, że światło do bani. Aha i z miną też nie teges, ale 2 godziny snu i 10 godzin poza domem w pracy robią swoje... Min się nie ocenia, prawda?? :-) Mam nadzieję...
http://i.imgur.com/tXWUYQ2.jpg (http://i.imgur.com/tXWUYQ2.jpg)
http://i.imgur.com/zvsFCoy.jpg (http://i.imgur.com/zvsFCoy.jpg)
Swoją drogą teraz dopiero zaczynam doceniać odwagę osób, które wcześniej wrzucały swoje zdjęcia do analizy.
-
Vanilka
Jasne,że to pół żartem pół serio ;-)...
-
Vanilka
Jasne,że to pół żartem pół serio ;-)...
Free! :))) a ta moja bestyja rzeczywiście arcyudomowiona i kochana :)
-
mnie się podobają
ładnie wyglądasz
Ok, mam nadzieję, że coś się zmieniło... Zdjęcia zrobiłam przed chwilą. Proszę o wyrozumiałość, nie znam się na wrzucaniu i edycji fotek, strzelałam jak leci, wiem, że światło do bani. Aha i z miną też nie teges, ale 2 godziny snu i 10 godzin poza domem w pracy robią swoje... Min się nie ocenia, prawda?? :-) Mam nadzieję...
http://i.imgur.com/tXWUYQ2.jpg (http://i.imgur.com/tXWUYQ2.jpg)
http://i.imgur.com/zvsFCoy.jpg (http://i.imgur.com/zvsFCoy.jpg)
Swoją drogą teraz dopiero zaczynam doceniać odwagę osób, które wcześniej wrzucały swoje zdjęcia do analizy.
-
Edytko, dobrze czujesz, wyszło to wielokrotnie w sesjach regresingu - w wieku lat nastu przerabiałam kobiecość z nagraniami Ani Atras, ale myślę, że pora odświeżyć temat po 10 latach, skoro wszyscy chórem stwierdzili, że wali ode mnie negatywem w tej kwestii jak ze starego koryta w Kambodży...
ja nic negatywnego nie widziałam w twojej kobiecości wręcz przeciwnie wydajesz mi się bardzo ładna i kobieca co na nowszych fotkach jeszcze lepiej widać. Każda kobieta ma prawo przejawiać swoją kobiecość jak chce i sam temat przerabiania kobiecości wydaje mi się jakiś dziwny i wydumany. Bardziej mi chodziło o kwestię wykorzystywania ciebie jako kobiety i twoich energii przez miernoty które chciały się jakoś wybić na tobie lub czegoś dorobić. Jak wspomniałam też coś takiego u mnie było i dość długo trwało zanim się od tych patafianów pouwalniałam - teraz załatwiła bym to inaczej ale wtedy nie znałam metod i musiałam mieć wątpliwą przyjemność poznawać owe indywidua. Dlatego moim zdaniem najlepiej oczyszczać intencje, modlić się o oczyszczenie intencji wszystkich tych którzy sobie kiedyś rościli jakieś pretensje ( kodowanych połówków, władców itd... ) i do ciebie, zrywać i anulować umowy i podnosić swoją samoocenę, poczucie bezpieczeństwa, zasługiwania na miłość, szacunek i miłość do samej siebie.
-
VanillaOrchard
Ja co prawda nie z diagnoza... ;) tylko juz dawno mialam Ci powiedziec, ze w fantastyczny sposob malujesz swoje opowiesci slowami, masz niesamowicie barwne i niespotykane porownania, moze zostaniesz kiedys pisarka :) ?
-
Ja widzę teraz w tobie zastarzały ból, z pierwszych lat dzieciństwa oraz z pierwszych wcieleń. Obecnie on ma ciebie największy wpływ.
-
Jutro idę na warsztaty hellingerowskie-rozprawiam się ze swoimi demonami...Tak sobie myślę,wkleję zdjęcie,może mi coś podpowiecie w temacie związków,mężczyzn i seksu...Fotka specyficzna,bo ironiczna sweet focia;-)...
http://imageshack.us/a/img401/3993/87lb.jpg
-
Mnie się kojarzysz z uzdrowicielką, która jest już mocno wyczyszczona ale jeszcze ma coś do zmienienia w sobie. Jednak że chce uchodzić za taką która jest już na wysokim poziomie, więc pokazuje siebie innym wspanialszą niż jest w rzeczywistośći. To oznacza że ukrywasz i tak hipnotyzujesz trochę. Ale to nie jest nic szczególnego. No , jakby siebie podrasowujesz.
-
Atlanta :) dziękuję!
KorneliaX - również dziękuję, jak miło! Zauważyłam, że wiele osób tutaj ma dar słowa i aż chce się do nich krzyknąć, żeby pisali, tworzyli... Ja kiedyś pisałam, dawno temu. Nawet moją pierwszą miłość (od pierwszego wejrzenia) spotkałam na rozdaniu nagród w konkursie literackim :) Z jakiś powodów przestałam twórczości pisemnej, ale może w ramach autoterapii powinnam znowu zacząć. Kto wie. Dużo spędzam czasu we własnym świecie, a - jak to mówią - lepiej się w jakiś sposób uzewnętrznić.
Edytko, dziękuję za konkretną analizę. Jeszcze muszę przetrawić na spokojnie, co mi powiedziałaś, co jakiś czas wchodzę na forum i czytam ponownie i analizuję sobie powolutku wszystkie wypowiedzi. Twoja była najcieplejsza :) Może to wina zdawkowości forum jako formy komunikacji albo mojej wrażliwości (za dużej) i chybotliwej samooceny, ale po przeczytaniu kilku odpowiedzi to się czułam, jakby mi ktoś brudnym mopem w pysk strzelił... :D Tym niemniej dziękuję za WSZYSTKIE odpowiedzi, doceniam Wasz czas i Wasz wgląd, nie przychodzi do człowieka żadna informacja, jeżeli nie jest gotowy stawić jej czoła. Może mi się przyda kubeł zimnej wody na głowę. A niechby i mop w pysk.
Metaforycznie.
-
Ja widzę teraz w tobie zastarzały ból, z pierwszych lat dzieciństwa oraz z pierwszych wcieleń. Obecnie on ma ciebie największy wpływ.
Myślę, że masz rację. To dobry znak. Tak właśnie czułam. Dobrze zaczynać względnie (chrono)logicznie oczyszczanie świadomości
-
Free
dla mnie jestes bardzo piękna i kobieca na tym zdjęciu, pokazujesz stronę, którą ukrywałaś wczesniej : )
-
Edytko, dziękuję za konkretną analizę. Jeszcze muszę przetrawić na spokojnie, co mi powiedziałaś, co jakiś czas wchodzę na forum i czytam ponownie i analizuję sobie powolutku wszystkie wypowiedzi. Twoja była najcieplejsza :) Może to wina zdawkowości forum jako formy komunikacji albo mojej wrażliwości (za dużej) i chybotliwej samooceny, ale po przeczytaniu kilku odpowiedzi to się czułam, jakby mi ktoś brudnym mopem w pysk strzelił... :D Tym niemniej dziękuję za WSZYSTKIE odpowiedzi, doceniam Wasz czas i Wasz wgląd, nie przychodzi do człowieka żadna informacja, jeżeli nie jest gotowy stawić jej czoła. Może mi się przyda kubeł zimnej wody na głowę. A niechby i mop w pysk.
Metaforycznie.
dla mnie też jest trudne napisać co w kim czuję bo zawsze to jednak o coś we mnie zahacza i zdaję sobie z tego sprawę dlatego rzadko na fotki zerkam
-
dla mnie też jest trudne napisać co w kim czuję bo zawsze to jednak o coś we mnie zahacza i zdaję sobie z tego sprawę dlatego rzadko na fotki zerkam
Jeżeli się już odezwałaś w temacie, to znaczy, że tak właśnie miało być. Może właśnie o to chodzi, że pewne tematy u Ciebie zahaczają - lepiej pewne kwestie dostrzegasz. W ten sposób to widzę. To ma swoją logikę - analiza przez empatię i empiryzm :)
-
Free,
nie ma już w Tobie takiego lęku i takiej szarpaniny, jakie niedawno były u Ciebie w tych tematach, które poruszyłaś. Gratulacje i przyj do przodu, dziewuszko. Nie oglądaj się za siebie. Pamiętaj: co było a nie jest, nie pisze się w rejestr ;)
-
Jako że sporo się u mnie zmieniało i układało w ostatnim czasie to mam lekki problem, żeby ustalić ze sobą nad czym najbardziej by było warto popracować na teraz. Gdyby ktoś spojrzał na mnie i coś podpowiedział ciekawego to byłoby super :)
http://img541.imageshack.us/img541/5630/evmf.jpg
-
Clint, coraz więcej cieszyć się i doceniać, każdego dnia :) Na tym się skupić :))
To było pierwsze co mi przyszło.
Drugie - ugruntować pewność siebie, bo zdaje mi się, że możesz mieć czasem jeszcze tendencje do nadmiernego kombinowania - a czy to będzie dobre, a czy mogę, a czy ktoś się nie obrazi, kiedy postąpię w zgodzie ze sobą itp.
-
ogólna zasada w szukaniu tematów do przerobienia jest taka, że najlepszy temat to ten co wytwarza najwięcej inercji/karmy w naszym życiu
-
hydrozagadka
Dzięki za wskazówki :)
Mariusz
To mi i tak niewiele mówi, bo ciężko mi ocenić moje tematy pod tym kątem :P
Ktoś coś jeszcze widzi?
-
Ktoś coś jeszcze widzi?
Clint no ja widze, że szafki nie zamknąłeś ;)
-
to ja napisze co "widać" z tych wpisów:
dezorientację wywołaną przez zmiany
przyczyny upatrywałbym w
a) utracie tego co stanowiło elementy podstawy, być może odeszły składniki na których gdzieś tam i w jakimś stopniu się opierałeś
(ludzie, miejsca, środowisko zewn./wewn.)
b) utracie (koncentracji na) celu
lekarstwo
ad a) kim jestem? - im głębsze uświadomienie tym łatwiej zachować równowagę (orientację w sytuacji) niezależnie od skali i rodzaju zmian
ad b) dokąd zmierzam? ostatnio wyraziłem raptem zamiar niepowstrzymanej ekspansji : ) i nieomal od razu pokazały mi się przeszkody, więc wtedy gdy wiem czego chcę pojawiają się trochę inne pytania w rodzaju jak to osiągnąć, jak pokonać przeszkody itp.
mam lekki problem, żeby ustalić ze sobą nad czym najbardziej by było warto popracować na teraz
- więc kiedy pytasz tak innych, to warto byś uświadomił sobie, że inni nie wiedzą w jakim kierunku najbardziej chcesz pójść
- wewnętrznej równowagi , pomyślności i powodzenia w ustalaniu priorytetów i realizacji twoich własnych celów w tym nowym roku Ci życzę : )
-
i nieomal od razu pokazały mi się przeszkody
jak sie pokazują przeszkody to znaczy, że nie ma "spójnosci" całym sobą w tym co sie chce, tylko jakaś częśc chce, a jakaś buduje przeszkody, bo nie chce
-
Davidia
no tak, chodziło mi o to że żeby to się pokazało i w efekcie żeby można było z tym coś zrobić czyli np. uzgodnić w pełni z sobą samym (tudzież przy tej okazji np. na dzień dobry wyrugować wpływy tych którzy chcą/chcieli kiedyś dla mnie to co stoi z tym w sprzeczności), to musiałem najpierw wyrazić taki czy inny, mniej lub bardziej częściowy, ale konkretny zamiar, czyli w danym momencie zwyczajnie świadomie postanowiłem że tego chcę i zrobiłem przy tym bardzo niewielki ruch w tym kierunku, dopiero wtedy to mi się pokazało
-
Dzięki za inspiracje i zmuszenie do myślenia :)
-
Clint
Z poziomu 3 czakry - ugruntować siebie, poczuć moc Boga, taką zakorzenioną w materii, pewność siebie i pewność swego działania (z tej czakry mogą ci wyjść jeszcze jakieś lęki, ale poczucie bezpieczeństwa masz na tyle, że to dobry moment by to przerobić).
Z poziomu gardła - pewność w przejawianiu siebie.
Super serducho, aż się przyjemnie robi :) i taki fajny błogi stan szczęśliwości - inspirujące. :))
-
Dziękuje, na pewno przydałoby się przepracować to o czym piszesz :)
-
Mam prośbę o zerknięcie jakiego rodzaju blokady mogę mieć na 3 oku?
Dzięki :)
https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/1391965_648128498570819_215557973_n.jpg
-
mnie sie kojarzy- 'nie moge sie rozwijac'; uzaleznienie od jakiegos maga
-
Ultraviolet dzięki :)
-
prosze mam nadzieje ze cos pomoglo; ogolnie presje dotyczace rozwoju raczej od tego maga i uzaleznianie ciebie od niego.
:)))
-
Ultraviolet pomogłaś, pomogłaś :)
I trafne spostrzeżenia masz :)
-
A mnie przyszło do głowy, że ten ktoś czuje lęk przed byciem zdominowanym przez ciebie i stąd takie chwytanie się ostatniej deski ratunku aby pokazać że on ma własne odrębne zdanie np na temat gender. A stąd także presje aby cię zatrzymać w rozwoju, zmianach.
-
Dzięki Inga :)
Twoja uwaga też jest bardzo trafna.
Niestety wpisałam się w jakieś leki, które mu sie uruchomiły. I teraz szukam sposobu na wypisanie się z nich, bo to nikomu nie służy.
-
dzięki :)
Kurcze przyznam że mam może odrobinę podobny problem, tak się zamotałam w jedej znajomości że potrzebowałam dystansu i przerwy, ale jak na razie mam podobne wątpliwości, co wcześniej....mimo odległości.
-
A co do Twojego maga to do zerwania są jakieś połączenia, matryce z poprzednich wcieleń wg mnie :) buziaki
-
Inga
Tzw. gender kosciół wyciągnął po to aby nie mówiono o pedofilii wśród księży.
A Michalik w swej jakże pokretnej, ohydnej wypowiedzi odpowiedzialnością za pedofilskie czyny księzy obarczył sytuacje w rodzinach wykorzystanych dzieci.
Czyli ksieża - pedofile są w porzo a ,, winni " są rodzice.
W sumie czemu sie dziwić jeżeli abepe Głódź ,, błogosławił " polskich ekspertow od zabijania, dla niepoznaki nazywanych nie wiadomo dlaczego żołnierzami, jadących zabijać do iraku- słowami :,,jedziecie walczyć dla Chrystusa ".
-
Zgadza się WG. Tylko dlaczego to piszesz do mnie?