Pozytywne Inspiracje

Forum => Anioły => Wątek zaczęty przez: hydrozagadka w 2012-08-11, 12:36:53

Tytuł: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-11, 12:36:53
Indra - ja za to podziwiam to, co potrafią czerwone - docenianie materii w jej bogactwie, widzenie w niej dobra a nie pułapki ;)
Tytuł: Odp: Odp: UBA i ich zabawki
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-11, 12:40:14
hydrozagadka

Faktycznie, tu mają fajnie:-)
Tytuł: Odp: Odp: UBA i ich zabawki
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-11, 12:44:06
ja to mam pod tym względem jednak nasrane, nie macie czego zazdroscic, bo spełniona nie jestem :) ale będę! tak mi dopomóż Bóg :D
Tytuł: Odp: Odp: UBA i ich zabawki
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-11, 12:56:34
Tak w temacie UBA, to myślałam że mam tu już wszystko za sobą, ale okazuje się, że jednak, sporo mi w samoocenie jeszcze zostało. No i wkrętów na temat Boga.

Ja też nie czuję się spełniona, modlę się do Boga, żeby mi pokazał jak mam się poczuć spełniona i w czym, bo nie wiem. Mam poczucie, że nie chcę się w materialne rzeczy angażować zbyt mocno, bo "szkoda czasu", takie odcięcie od materii, lęk przed zakorzenieniem. Myślę, że to też od nich.
Ja mogę materię konsumować, ale już uczestniczyć w tym głębiej np praca, a wcześniej nauka tych wszystkich rzeczy związanych z pracą, gdzie będę musiała wejść w to głębiej i się zaangażować, to mnie odrzuca, to zgłębianie się właśnie w jakieś niuanse i szczegóły np dociekanie różnych funkcji w programie graficznym i rozumienie jak to wszystko działa, ja lubię, ale tylko tak powierzchownie i nie cierpię czegoś udoskonalać, analizować i szukać nowych rozwiązań, zgłębiać wiedzę.
 Bleee, czuje taki bunt, że na samą myśl, że mam w to wejść robię się nieprzytomna. To też tak jakbym nie chciała czegoś wymyślać( a jak wymyślę i uznam za fajne, co jest bardzo rzadko, to nie chce mi się tego wdrażać w materię, czyli tworzyć realnie, bo po co? nie mam żadnej motywacji.
Te wszystkie wynalazki, mechanizmy w materii mnie bardzo odrzucają. Nie wiem dlaczego.
Co ciekawe w rozwoju duchowym bardzo chętnie zgłębiam różne zależności, prawa itd. A tu zupełnie nie chce, mózg mi się od razu wyłącza do poziomu warzywa.
Kiedyś sobie tłumaczyłam, że to dlatego, że mnie to nie interesuje, a jak połówka interesowało i mnie drażniło, to mówiłam, że widocznie nie ma harmonii między nami, a teraz zaczynam widzieć, że coś jest nie tak jednak. Nie chodzi tylko o zwykłe stwierdzenie, że to "nie moja działka".
Tytuł: Odp: Odp: UBA i ich zabawki
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-11, 13:03:50

Ja mogę materię konsumować, ale już uczestniczyć w tym głębiej np praca, a wcześniej nauka tych wszystkich rzeczy związanych z pracą, gdzie będę musiała wejść w to głębiej i się zaangażować, to mnie odrzuca, to zgłębianie się właśnie w jakieś niuanse i szczegóły np dociekanie różnych funkcji w programie graficznym i rozumienie jak to wszystko działa, ja lubię, ale tylko tak powierzchownie i nie cierpię czegoś udoskonalać, analizować i szukać nowych rozwiązań, zgłębiać wiedzę.
 
Te wszystkie wynalazki, mechanizmy w materii mnie bardzo odrzucają. Nie wiem dlaczego.
Co ciekawe w rozwoju duchowym bardzo chętnie zgłębiam różne zależności, prawa itd. A tu zupełnie nie chce, mózg mi się od razu wyłącza do poziomu warzywa.


Ja mam tak samo i też nie wiem dlaczego.
Tytuł: Odp: Odp: UBA i ich zabawki
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-11, 14:03:25
ja to mam pod tym względem jednak nasrane, nie macie czego zazdroscic, bo spełniona nie jestem :) ale będę! tak mi dopomóż Bóg :D

Ja nie zazdroszczę, ja doceniam :))

I oczywiście, że będziesz spełniona! Tylko sobie na to pozwól i poczuj się z tym w porządku (i zapomnij o wszystkich głupotach, które Ci pokazywały niebieskie i wmawiały białe;)
Tytuł: Odp: Odp: UBA i ich zabawki
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-11, 14:20:27
Laka i Inga.
Również nie lubię się wgłębiać w różne rzeczy zwłaszcza jeśli są poza moimi zainteresowaniami a wynikają np. z jakiś obowiązków.
Lubie drążyć temat jak mnie coś interesuje. A i to w takim zakresie jaki mi na dany moment potrzebne.

Niestety jest jakaś presja (nie wiem czy sami ją na siebie wywieramy, czy jest z zewnątrz, pewnie i jedno i drugie), że jak tego nie robisz (czyli się nie wgłębiasz, nie udoskonalasz itp) to nie jesteś profesjonalistą i nie masz szans na rynku pracy.

Ile ja kurcze takich presji nałykałam, to aż się sama sobie dziwie. Powoli dostrzegam ile w tym manipulacji po to by móc ludzi mieć w garści i narzucać im jak mają się zachowywać, podsycać ich lęki.
Tytuł: Odp: Odp: UBA i ich zabawki
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-11, 15:34:47
Ja też nie czuję się spełniona, modlę się do Boga, żeby mi pokazał jak mam się poczuć spełniona i w czym, bo nie wiem. Mam poczucie, że nie chcę się w materialne rzeczy angażować zbyt mocno, bo "szkoda czasu", takie odcięcie od materii, lęk przed zakorzenieniem. Myślę, że to też od nich.

Wg mnie zarówno od nich, jak i z własnego "niebieskiego" pakietu, zawierającego przekonania nt materii, jako czegoś obcego, ograniczającego, tymczasowego, nieboskiego itp.

Dlatego np.: w dekrecie o spełnieniu napisałam, ze otwieram się na boskość w materii, na boskie energie w materii. Bo tez mi waliła niechęć, nieumiejętność wyluzowania i cieszenia się tymi bogactwami i możliwościami, bez czucia jednocześnie się nie w porządku - bo niby w ten sposób "zdradzam" swoje n-wcieleniowe przekonania o materii,jako czymś co oddziela mnie od Boga.

Wiem już teraz, że to bzdura, choć pś jeszcze tego do końca nie łapie i nadal wywala mi bycie nie w porządku, gdybym miała zacząć żyć pełnią życia w zgodzie ze sobą prawdziwą, w zgodzie z twórczą boskością. Jestem jednak przekonana, ze jest to do odpuszczenia i rychłego uzdrowienia. Materia jest fajna i w porządku!

Cytuj
Ja mogę materię konsumować, ale już uczestniczyć w tym głębiej np praca, a wcześniej nauka tych wszystkich rzeczy związanych z pracą, gdzie będę musiała wejść w to głębiej i się zaangażować, to mnie odrzuca, to zgłębianie się właśnie w jakieś niuanse i szczegóły np dociekanie różnych funkcji w programie graficznym i rozumienie jak to wszystko działa, ja lubię, ale tylko tak powierzchownie i nie cierpię czegoś udoskonalać, analizować i szukać nowych rozwiązań, zgłębiać wiedzę.

A czy nie ma w tym lęku, ze "za bardzo" się wtedy wciągniesz, i może a nuż Ci się spodoba?

W mojej naturze leży rozkminianie, jak coś działa, wiedza, takie nawet udowadnianie samej sobie, ze co to dla mnie, mogę i potrafię, skoro inni potrafią ;) Pewnie trochę rywalizacji mi tu zostało. Przez jakiś czas tą ciekawość świata, wiedzy, nowości, działań miałam zablokowaną, ale widzę, ze to do mnie już wraca i bardzo się z tego cieszę. Tym bardziej, ze teraz już wiem, że nie muszę sobie nic tym udowadniać (np.: podnosić samooceny), lecz po prostu dla samej radości robienia czegoś nowego.

Cytuj
Bleee, czuje taki bunt, że na samą myśl, że mam w to wejść robię się nieprzytomna. To też tak jakbym nie chciała czegoś wymyślać( a jak wymyślę i uznam za fajne, co jest bardzo rzadko, to nie chce mi się tego wdrażać w materię, czyli tworzyć realnie, bo po co? nie mam żadnej motywacji.
Te wszystkie wynalazki, mechanizmy w materii mnie bardzo odrzucają. Nie wiem dlaczego.

No fakt, skoro pewnie nadal pragniesz się stąd głównie ewakuować (?), to pewnie że możesz nie mieć motywacji, by coś tu poznawać, doceniać czy zgłębiać. Czy tak jest? :)

Cytuj
Co ciekawe w rozwoju duchowym bardzo chętnie zgłębiam różne zależności, prawa itd. A tu zupełnie nie chce, mózg mi się od razu wyłącza do poziomu warzywa.

Akurat taki mechanizm też mi się w pewnym momencie zrobił, co mnie wręcz przerażało i przygnębiało - u mnie to powstało jednak pod wpływem wieloletniej depresji oraz rozczarowania i zniechęcenia pracą, brakiem motywacji tam, tym, ze nikt tam nie doceniał mojej ciekawości, szybkości uczenia się, szerokości zainteresowań, umiejętności - tylko lecieli po schematach, szczególnie pierwszy szef, z którym pracowałam najdłużej. Z góry zakładał, ze skoro jestem kobieta, to jestem gorsza niż koledzy, mówił o mnie z pobłażaniem, nie doceniał niczego - a wręcz umniejszał. Nie widział, ze to ja często pomagałam kolegom przy obsłudze jakiś programów, ze wymyślam różne nowe rozwiązania, które były przyjmowane "naokoło" i nawet jak sami koledzy, przyznawali, ze np.: coś robię super i im w czymś pomogłam - to to olewał i nie przyjmował do wiadomości.
Potem kolejne działy, w których też inwencja i nieszablonowość myślenia nie były cenione, podobnie jak pomysłowość i szybkość nauki - zawsze tam bardziej skupiano się na tym, by dopieprzyć niż na tym, by powiedzieć coś miłego. Taka korporacja, tacy ludzie.

Uffff..., jak dobrze, ze w końcu, choć byłam oporna;) wykopałeś mnie Boże z tej korporacji i pokazałeś ile fajnego mogę robić teraz :)

No ale to moje dywagacje. Chcę się pozbyć do końca otępienia, nieprzytomności i niechęci,  w jaką automatycznie, schematycznie wpadam, gdy mam coś zrobić - rzeczy te nabyłam w trakcie pracy zawodowej. To upierdliwy mechanizm, wiążący się z lękiem przed olaniem, zignorowaniem, dowaleniem, zniechęceniem, oraz dodatkowo z tą przeszłą depresją i zamulaniem się, oraz otępianiem za pomocą internetu. Wiem jednak, ze się tego pozbędę :) i znów będę twórczą, ciekawą świata, lubiącą działać osobą. Ale to będzie fajne - działać w ten sposób, ale już bez motywacji, by podnieść sobie samoocenę, jak kiedyś, ale po prostu dlatego, ze rzeczywiście sprawiało mi to i sprawia radość.
Tytuł: Odp: Afirmacje - konsultacje ;)
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-08-11, 15:52:45
Zastanawiam się jakiej afki użyć aby "oswoić" świat.

W sensie: już od małego wolałem uciekać w światy fikcyjne, bo tam mogłem być najpełniej "sobą." Tu, w tym świecie, nie dość że zazwyczaj mnie pozamykali z głupimi ludźmi (przedszkole, szkoła), to jeszcze nie szło z nimi się dogadać. Potem wreszcie nauczyłem się ich na tyle, że jakoś szło, ale stąd tylko powstało przekonanie że ten świat jest "ich", że tu trzeba poznać "ich" zasady... No i właśnie ciężkość temu towarzysząca, której nie czuję przy uciekaniu do światów fikcyjnych (np. gier -- w sumie to zwłaszcza gier, bo w pozostałych mediach jest się tylko biernym odbiorcą).

Próbowałem "lekko i doskonale sobie radzić" w afce, ale pś kojarzy to się tak, że nabiorę sił aby móc się wreszcie przemęczyć z tym ;) a im "lżej" tym więcej odporności na harówę, więc mozna przeharować więcej, więc jest lżej ;)
Tytuł: Odp: Anioły i materia - nastawienie do niej, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-11, 15:56:24
Dodam, ze to ciągłe zniechęcanie i niedocenianie, jakiemu byłam poddawana, zaowocowało tym, że sama przestałam się doceniać, zniechęciłam się do bycia ciekawą, poznawania nowych rzeczy, uczenia się - tak że zaprzestałam tego i tkwiłam w marazmie. Ot, praca, nuda w pracy i siedzenie w internecie i tak przez parę lat. I niewiele ponadto, jeśli chodzi o tą kwestię ;)

Za to działałam wtedy intensywniej nad rozwojem samej siebie od strony psychicznej, emocjonalnej i duchowej. Uwalniałam się od blokad nieśmiałości, wycofania społecznego, stopniowo tez wychodziłam z depresji i innych, już bardziej karmicznych wzorców. Aż w końcu dotarło do mnie, ze choć zrobiłam wiele, to nadal zabierałam się do tego wszystkiego od środka, zamiast zacząć od podstawy jaką jest w pełni i równomiernie zdrowa samoocena, nie podpierana w różnych miejscach patykami dziwnych przekonań.

Intensywna praca nad poczucie własnej wartości naprawdę czyni cuda :) teraz już jestem gotowa, by po prostu zacząć żyć w pełni, także korzystając z dobrodziejstw materii, a nie wegetować i ograniczać się, bo *cośtam;).

* Przez wcielenia różne były te cośtam - od przekonań o marności materii, misji wszelakich, lęków przed miłością i harmonia, po zwykłe depresje.

Tak mnie wzięło na napisanie tego wszystkiego, bo w końcu przestaję sie powoli linczowac za ten marazm, i zaczynam doceniać, ze chociaż w jakiś dziedzinach tkwiłam w marazmie, to inne naprawdę zmieniłam i pouzdrawiałam w tym czasie.
Tytuł: Odp: Afirmacje - konsultacje ;)
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-11, 16:20:34
Zastanawiam się jakiej afki użyć aby "oswoić" świat.

W sensie: już od małego wolałem uciekać w światy fikcyjne, bo tam mogłem być najpełniej "sobą." Tu, w tym świecie, nie dość że zazwyczaj mnie pozamykali z głupimi ludźmi (przedszkole, szkoła), to jeszcze nie szło z nimi się dogadać. Potem wreszcie nauczyłem się ich na tyle, że jakoś szło, ale stąd tylko powstało przekonanie że ten świat jest "ich", że tu trzeba poznać "ich" zasady... No i właśnie ciężkość temu towarzysząca, której nie czuję przy uciekaniu do światów fikcyjnych (np. gier -- w sumie to zwłaszcza gier, bo w pozostałych mediach jest się tylko biernym odbiorcą).

Lyndzik - widzę tu 3  zagadnienia:
1) przekonanie, ze tutaj nie możesz być sobą (bo cośtam: - ograniczenia, głupi ludzie, niezrozumienie itp)
2) wysiłek, by zrozumieć ludzi i rozkminić w ten sposób, jak tutaj zyć
3) ciężkość wiążąca się z wysiłkiem i próbami (pewnie niejednokrotnymi) zaniżania siebie do poziomu otaczających ludzi

Skoro dodatkowo pewnie czułeś, ze to wszystko na nic, bo i tak ich nie rozumiesz, a oni Ciebie, do tego wiąże się to wszystko z mozołem, ciężkością i wysiłkiem - zniechęciłeś się i zacząłeś uciekać.

Mi się wydaje, ze to taki podstawowy błąd wielu niebieskich - zamiast otworzyć się na to, co mogą realnie fajnego osiągnąć tutaj ze swoimi możliwościami, starały się - wpierw pod wpływem szoku - dostrajać się do ludzi, jako tubylców;) A że to była ciężka, często pokręcona harówka, to nie dość, że same dostawały jeszcze większego pomieszania i kociokwiku, to jeszcze produkowały sobie kolejne błędne przekonania zarówno w temacie samych siebie, jak i materii.

Ok, tyle tytułem wstępu (czułam, potrzebę rozłożenia na czynniki pierwsze;). Ogólnie przydałby sie pewnie pakiet afek, albo dekret (lubię dekrety;), ale na pierwszy ogień proponuję:

"Mogę i potrafię być w pełni sobą także wśród ludzi (i/lub "także w materii") i jest to dla mnie już teraz (z boża pomocą) w pełni bezpieczne, niewinne, korzystne i w porządku. Sam coraz lepiej wiem, wykorzystując swoje talenty i możliwości, jak żyć w materii. Pozwalam sobie żyć w zgodzie ze sobą i korzystać z całej wspaniałości i możliwości materialnego świata. Potrafię samodzielnie poznawać i doświadczać wszelkich cudów i możliwości tego świata."

Czyli podsumowując: wg mnie warto się skupić na tym, ze już teraz mamy własne umiejętności, by żyć dobrze i fajnie w materii, bez prób rozumienia czy poznawania ludzkich sposobów. Co o tym myślicie? Pytanie ogólne :)
Tytuł: Odp: Afirmacje - konsultacje ;)
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-11, 18:26:41
Czyli podsumowując: wg mnie warto się skupić na tym, ze już teraz mamy własne umiejętności, by żyć dobrze i fajnie w materii, bez prób rozumienia czy poznawania ludzkich sposobów. Co o tym myślicie? Pytanie ogólne :)

Tak, ale według mnie warto poruszyć jeszcze jedną ważną rzecz: moje nastawienie do świata materialnego.
Najłatwiej zmieniać nastawienie poprzez najprostszą modlitwę o oczyszczenie intencji do materii, do życia w tym świecie. Ja bym przez pare tygodni robiła taką modlitwę równolegle z afkami od hydrozagadki :).
Chodzi o to, że samo skupienie się na tym, że możemy być sobą w świecie, może niewiele dać - mając jednocześnie negatywne wyobrażenia o nim. W trakcie tej modlitwy  odpadną pewnie wszelkie wyobrażenia, że materia jest ciężka, trudna, "nie moja".  Pomoże to też ugruntować świadomość, że można się  na Ziemi poczuć jak "u siebie w domu", a to daje ogromne poczucie siły i mocy działania w niej twórczo i rozwojowo także wśród ludzi :)
Tytuł: Odp: Anioły i materia - nastawienie do niej, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-11, 19:41:23
Kinia - jasne :), masz rację. I z modlitwą jest to świetna propozycja.

Nie napisałam o tym, bo w jakiś sposób wydawało mi się to oczywiste, że warto też odpuścić sobie negatywny stosunek do materii. Skupiłam się bardziej na tym, co wydało mi się mniej oczywiste, tzn. sama robiłam przez jakiś czas błąd, próbując wpierw zrozumieć, o co chodzi w sposobach działania ludzi i jak oni robią, że np.: żyją fajnie w tym świecie, wierząc, ze jak zrozumiem i się nauczę, to mi tez zacznie się powodzić. Nie myślałam wtedy o tym, że po prostu lepiej skupić się na tych możliwościach, umiejętnościach, które mam i które można spokojnie wykorzystywać w materii, mając już do niej bardziej pozytywny stosunek. Zgadzam się, ze to powinien być drugi etap, po odpuszczeniu sobie negatywnego nastawienia, obrzydzenia, niechęci itp.

Trochę tego odpuszczania jest w tym dekrecie http://uzdrawianieswiatlem.pl/download/dekret_materia.pdf

Tytuł: Odp: Afirmacje - konsultacje ;)
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-11, 19:47:08
... wyobrażenia, że materia jest ciężka, trudna, "nie moja".

Sporo tez tej ciężkości może odpaść, jak sobie się odpuści wysiłek prób zrozumienia ludzi czy "mechanizmów rządzących" światem.

Cytuj
Pomoże to też ugruntować świadomość, że można się  na Ziemi poczuć jak "u siebie w domu", a to daje ogromne poczucie siły i mocy działania w niej twórczo i rozwojowo także wśród ludzi :)

Ano, i to jest super :-)
Tytuł: Odp: Anioły i materia - nastawienie do niej, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-11, 19:49:08
można czuć się jak u siebie w domu ? Jak to, przecież ja jestem w u siebie w domu :)
Tytuł: Odp: Anioły i materia - nastawienie do niej, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-11, 19:49:25
hydrozagadka, wygląda na to, że każda z nas napisała to, co było dla niej najważniejsze w uzdrawianiu tematu :)). Ja gdy czyściłam temat, to u mnie największy przełom był, jak oczyściłam nastawienie do świata i ludzi, i gdy poczułam się tutaj bardzo dobrze i bezpiecznie, reszta mi poszła z górki :)
Tytuł: Odp: Afirmacje - konsultacje ;)
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-08-11, 19:57:17
Czyli podsumowując: wg mnie warto się skupić na tym, ze już teraz mamy własne umiejętności, by żyć dobrze i fajnie w materii, bez prób rozumienia czy poznawania ludzkich sposobów. Co o tym myślicie? Pytanie ogólne :)

Pamiętasz, co mi wyszło na sesji - 'aby przetrwać w materii muszę się dostroić do ludzi, bo tylko oni wiedzą, o co tutaj kaman' ;) Ba, wybudowałam całe autostrady telepatyczne, żeby na bierząco wiedzieć, czy przypadkiem to, co robię im odpowiada i czy nie skończę jako przymusowy bretharianin ;) A im bardziej się dostrajałam tym mniej umiałam wykorzystywać swoje talenty w celu przetrwania i funkcjonowania w jedynej dostępnej rzeczywistości tu i teraz.
Wysoka samoocena to klucz otwierający wiele drzwi - kiedy powoli zaczynamy działać w materii, nawet jeśli są to drobne kroki poczynione we właściwym kierunku, zaczynamy rozumieć i poznawać zakres swoich nieograniczonych możliwości. Wzrasta nam samoocena, co daje pozytywnego kopa do dalszych działań - wytwarza się pozytywne sprzężenie zwrotne i wraz z poczuciem bezpieczeństwa, zakorzenienia, przekonania że 'mogę i potrafię' odpadają wszelkie wewnętrzne przymusy i intencje dostrajania się do czynników zewnętrznych. Przynajmniej tak to działa u mnie :)
Tytuł: Odp: Anioły i materia - nastawienie do niej, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-11, 20:32:40
hydrozagadka

:) Zgadzam się z tym co piszesz. Zabrałam się właśnie za samoocenę, juz jakiś czas temu, ale sporo wyszło przy puszczaniu nieprzytomności. Bo właśnie z tego powodu wiele wcieleń w nią brnęłam , a także poczucie niemocy, lęk.
Abym w pełni zrezygnowała z nieprzytomności, za którą się często chowam, muszę uzdrowić samoocenę.
Jeśli Ci się udało sporo uzdrowić u siebie, to gratuluję, dla mnie jest to dość ciężki temat. Mocny. Taka konfrontacja z sobą.
Tytuł: Odp: Anioły i materia - nastawienie do niej, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-08-11, 22:14:31
Fajne rzeczy! :)

Tak trochę na boku, nie lubię określenia "materia." Z jednej strony wprowadza dla mnie głupie rozgraniczenie na nią i "inne" rzeczy (btw: ogień jest materią? a pole elektromagnetyczne? a prana? jeśli prana nie, to czym się różni od poprzedniego?), a z drugiej strony do materii nic nie mam. Ba, jest jedynym znanym mi obiektywnym weryfikatorem urzeczywistnienia :) Aby nie odlatywać wolę termin "tu, na tym świecie".

2) wysiłek, by zrozumieć ludzi i rozkminić w ten sposób, jak tutaj zyć
3) ciężkość wiążąca się z wysiłkiem i próbami (pewnie niejednokrotnymi) zaniżania siebie do poziomu otaczających ludzi
To już długo wałkowałem i jakoś przewałkowałem.

Cytuj
1) przekonanie, ze tutaj nie możesz być sobą (bo cośtam: - ograniczenia, głupi ludzie, niezrozumienie itp)
Skoro dodatkowo pewnie czułeś, ze to wszystko na nic, bo i tak ich nie rozumiesz, a oni Ciebie, do tego wiąże się to wszystko z mozołem, ciężkością i wysiłkiem - zniechęciłeś się i zacząłeś uciekać.
A to jest sedno. Materia, jak już wspomniałem, rządzi (choć może jeszcze ludzkie zdolności manipulowania nią są małe). Materia mnie nie męczy, bo jest wspaniała i precyzyjna. Zrobisz A, dostaniesz A, bez wyjątku (jeśli jest wyjątek to znaczy że czegoś nie wiesz).

Za to ludzie... o jezu :P Zrobisz A, dostaniesz A, albo B, albo rower, albo po głowie :P Bo cośtam, bo ktoś ma zły dzień, bo mu przypominam byłą żonę, bo sam nie wie czemu. I właśnie z tymi ludźmi, w rzeczywistości "społecznej" jest takie mordowanie się... Mimo że przecież niby wiem że "inni ludzie są tylko przejawem mojego urzeczywistnienia," to często o tym zapominam.

Co do uczenia się ludzi, to jednak tego potrzebowałem, bo naprawdę byłem alienem i to nie w dobrym tego słowa znaczeniu ;) Teraz uważam że mam na tyle przerobione że mogę się spokojnie zadawać z co przytomniejszymi ludźmi -- natomiast lęki przy kontaktach z innymi "że znowu coś źle powiem, i on sobie to jakoś zinterpretuje" chyba już mi odpadły. Chcą sobie wymyślać opery mydlane to niech sobie wymyślają, ja tam mówię wprost (acz grzecznie) bo na inne rzeczy szkoda czasu ;)

Dzięki za afki, zaadaptuję sobie jakoś i rzucę okiem na dekret :)
(Tak pobocznie. PDF... Et tu, Aquaænigma? Jestem z obozu że pdfy powinny być wykorzystywane tylko gdy koniecznie trzeba zachować formatowanie do druku, do rzeczy webowych prościej chyba użyć htmla. </proselytize>

Kinga,
No właśnie! Też już długo wałkuję oczyszczanie intencji wobec siebie, i jakoś nie wpadło mi aby wziąć się za wobec tego świata. czuję że będzie kapitalnie :) Dzięki!
Tytuł: Odp: Anioły i materia - nastawienie do niej, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-11, 23:35:06
Cóż, panie Mewo:), do udostępniania dekretów nie chce mi się używać htmla - lubię pdf-y, lubię z nich czytać, choć rozumiem, że mają pewne ograniczenia;) No i szybciej się "robią" w OpenOffice, a html-a musiałabym nieco dłużej edytować, by dobrze wyglądał. Jak chcesz sobie np.: przeedytować dekret, to mogę podesłać tekst w doc. Jest tez tutaj na forum wersja tego dekretu.

http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=41.msg262#msg262

:)
Tytuł: Odp: Anioły i materia - nastawienie do niej, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-12, 00:37:01
Na marginesie - bardzo podoba mi się Aquaeenigma :))
Tytuł: Odp: Anioły i materia - nastawienie do niej, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-08-12, 08:18:00
Założeniem pdf jest jego nieedytowalność i tym samym uniemożliwienie odbiorcy ewentualnych zmian i podpisania się pod nieswoim tekstem ;)

Asia, so... zmieniasz nicka na wersję łacińską ;))) ?
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-08-17, 17:17:56
Zauważyłem że co tylko robię sobie coś zgodnego ze swoimi talentami to od razu mentalnie mam wrogie nastawienie do świata i zakładam że to ucieczka. Tak jakbym musiał się od niego odizolować aby sobie coś fajnego porobić i jakby mnie to automatycznie od świata oddzielało. Wczoraj sobie porobiłem coś fajnego i od razu odechciało mi się czytać dekretów czy słuchać medytacji :/
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-08-17, 17:23:57
Z tą wrogością to nie wiem. Skoro to talenty, to nie powinno być agresji. Chyba, że masz jakieś poczucie winy , że robisz cos co lubisz i w czym jestes dobry i spodziewasz się za to od swiata nieaprobaty i kary.
Ale to, że odechciało Ci się afirmacji i dekretów scedowałabym po części na to,ze samo poswiecenie sie pasji jest jak afirmacja, medytacja to jest piękne i dobre i buduje wiele w swiadomosci juz praktycznie , nie zas jak przy dekretach mentalnie głównie.

Tak czy inaczej fajnie, że pozwalasz sobie na realizaje talentów :)
Bardzo, bardzo fajnie:)
Tak trzymaj.
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-17, 17:32:32
Ehh ja też ruszyłam, bardziej nie chcąc tematy odrzucenia, nie akceptacji, jakiś ataków związanych z ludźmi.
Kurde, a wolałam tego nie ruszać. Miałam uzdrawiać samoocenę w pracy, ale nie da się, na to wygląda.

Czuję lęk przed byciem sobą, odrzuceniem( w najlepszym wypadku) przez ludzi, za cośtam, choćby dlatego, że ktoś źle zrozumiał moje intencje, albo ma jakieś wyobrażenia.
Buu czuję bezradność i zagubienie. A tym bardziej się boję, im bardziej się na siebie otwieram, na wysokie wibracje, na miłość.
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-08-17, 18:18:52
No dobrze, ja też się przyznam, że właśnie trwa we mnie taka huśtawka , na jednej akceptacja bez względu na efekt a na drugiej lęk przed tym co sobie kto pomyśli i jak oceni i zwiazane z tym doły, itp.
A wszystko w trakcie pieczenia zapiekanki z makaronu , której nigdy nie robiłam. Za godzine przyjedzie brat z zoną, mamuska stoi za plecami i robi mi wyrzuty, że pisze przez internet zamiast zapierdalac i rozwijac czerowny dywan na przyjazd jej pupuli.
Nic to. Siedze sobie , tam sie piecze, a ja czuje, że jestem bezpieczna bez wzgledu na efekt.
Cos tam mi pewnie siądzie z samopoczucia to nieuniknieone ale zawalcze o siebie .
W koncu ja nie jestem kopciuszkiem , który ma czekac na az mu pozwolą byc sobą, ba! nawet nie wiem  jak to jest byc sobą w ogóle...
Wiecznie to samo.
Może mam po prostu wstac i wyjsc. A oni niech się ciesza sobą i tyle.
Tytuł: Odp: Przedwieczni
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-04-28, 13:22:44
próbował ktoś sobie odreagować anielstwo?? ;p
Tytuł: Odp: Odp: Przedwieczni
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-04-28, 13:38:18
Uważam, że anielstwo to wzorce rozwinięcia górnych czakr z pominięciem dolnych, mam wrażenie, ze odkąd podjęłam "kopalniczą" pracę rozwinięcia podstawy (odblokowania uczuć wypartych na podstawie stałam się bardziej człowiecza i szczęśliwsza, a kręgosłup przestał mnie boleć.:))
Tytuł: Odp: Odp: Przedwieczni
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-04-28, 18:21:18
Z tego co pamiętam i kojarzę, to "anioły" (istot pochodzące ze światów przyczynowych) pierwotnie nie posiadały dolnych czakr (od splotu w dół), rozwijając/nabywając? je stopniowo - splot w astralu, drugą i pierwszą czakrę po wcieleniu w materię; Stąd też tendencja nie tylko do zapominania o tych czakrach czasem, ale i po prostu gorsze ich rozwinięcie.

Odreagowywać sobie można na pewno zapominanie i odcinanie się od dolnych czakr i odlatywanie np.: w "anielski astral".

Tytuł: Odp: Odp: Przedwieczni
Wiadomość wysłana przez: Mariomar w 2013-04-28, 18:25:01
Asiu
To mi wiele wyjaśnia. Bo ja od kilku miesięcy wziąłem się za 3 dolne czakry, które od zawsze pomijałem - zajmowałem sie koroną, 3-okiem, a takimi przyziemnymi czakrami w ogóle. No i teraz wiem, dlaczego w tym splocie tyle się u mnie dzieje - bo to tu jest astral.
Powiem szczerze, że wciąga mnie zajmowanie się 3 dolnymi czakrami, no bo jak drzewo może rosnąć i rozwijać gałęzie, jak korzeń słaby, lichy, zarobaczony (dosłownie - przez robale astralne). :)
Tytuł: Odp: Odp: Przedwieczni
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-04-28, 18:31:01
Zgadza się, w materii podstawa i dolne czakry są bardzo ważne, by w niej dobrze, spokojnie i bezpiecznie żyć.

Na mnie np.: fajnie działa ćwiczenie z napełnianiem się energią zarówno od góry, jak i od dołu - wtedy odwołuję się do boskiej energii materii, zwykle wizualizuje mi się w postaci trochę jak płynne, rozżarzone żelazo (podejrzewam, ze to może mieć związek z energią jądra Ziemi); Takie podciągnięcie w górę, szczególnie do dolnych czakr tej energii bardzo fajnie je wzmacnia i normalizuje. Nie polecam jednak przy bardzo dużych blokadach - można najwyżej spróbować, ale nie kontynuować, jak za silnie wywali.
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Atlanta w 2014-01-26, 21:44:28
a znacie taką metodę, że wysyła się błogosławieństwo?

Tzn. nie mówimy tylko: 'otwieram się na boskość w materii, na boskie energie w materii.'
Ale także:

Błogosławię materię, błogosławię wszystkie meble które są wokół mnie, wszystkich ludzi którzy je wyprodukowali, wszystkie narzędzia materialne potrzebne do ich wyprodukowania.
Niech mi służą... dobrze .... z miłością
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2014-01-26, 21:47:00
To technika Huny i to bardzo przyjemna ;)
Tytuł: Odp: Odp: Przedwieczni
Wiadomość wysłana przez: Urban Guerilla w 2014-01-29, 01:25:11
(...)odwołuję się do boskiej energii materii, zwykle wizualizuje mi się w postaci trochę jak płynne, rozżarzone żelazo (podejrzewam, ze to może mieć związek z energią jądra Ziemi)(...)Nie polecam jednak przy bardzo dużych blokadach - można najwyżej spróbować, ale nie kontynuować, jak za silnie wywali.
Hmmm...
Czyli jak za silnie wywali, to tak zostawić to lepiej w spokoju? Jak sie ma jakieś bardzo duże blokady, to można albo się z nimi zmierzyć i być może zatrumfować nad nimi jak archanioł Michał nad szatanem(kojarzy mi się obrazek jak on depta tego diabła pokonanego), albo tak z nimi trwać i trwać, co będzie może trwać wiecznie. Silne blokady, to będzie silnie puszczać. No logiczne, że gdyby nie były silne, to byłoby łatwiutko. Żeby coś puścić, trzeba tego dotknąć.
A tak w ogóle odzywam się teraz dlatego, iż poczułem się poniekąd zainspirowany tą wizją energii jak rozżarzone żelazo. Przyszło mi do głowy co jak by sobie wyobrażać, że wciąga się magmę, lawę z ziemi i staje się takim wulkanem?
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2014-01-29, 01:45:13
Wszystko zalezy od tego na jakiej jakosci energie sie otworzy. Warto dostosowywac wizualizacje do jakosci energii niz jakosc energii do wizualizacji.
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Urban Guerilla w 2014-01-29, 02:20:08
Warto dostosowywac wizualizacje do jakosci energii niz jakosc energii do wizualizacji.
Nie bardzo zrozumiałem? Trochę to za mało szczegółowo powiedziane jak na moje gusta. Jakie tutaj zagrożenia, może pójść jakaś zła energia jak się będzie coś takiego wizualizować?
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2014-01-29, 02:33:57
Nie bardzo zrozumiałem? Trochę to za mało szczegółowo powiedziane jak na moje gusta. Jakie tutaj zagrożenia, może pójść jakaś zła energia jak się będzie coś takiego wizualizować?

Jeśli masz kiepskie wibracje w danej chwili i kiepską energie to wiadomo że skutki wizualizacji będą wprost proporcjonalne do jakości energi która w tej danej chwili miałeś. Dlatego jak najbardziej trzeba skupiać się na podnoszeniu jakośći energi, wibracji. Wtedy efekty wizualizacji będą zupełnie odmienne
Ja to tak zrozumiałem.
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Urban Guerilla w 2014-01-29, 02:40:08
No to myślę, że nie mam wcale aż tak bardzo strasznie znowu jakiś kiepskich wibracji...;)
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2014-01-29, 03:10:07
Chodzi o to by byc swiadomym tego jaka energia sie pojawia w trakcie wizualizacji. Tak by byla w harmonii z boska wibracja w sobie:)
Tytuł: Odp: Odp: UBA i ich zabawki
Wiadomość wysłana przez: Zed1 w 2014-04-23, 14:29:47
Laka i Inga.
Również nie lubię się wgłębiać w różne rzeczy zwłaszcza jeśli są poza moimi zainteresowaniami a wynikają np. z jakiś obowiązków.
Lubie drążyć temat jak mnie coś interesuje. A i to w takim zakresie jaki mi na dany moment potrzebne.

Niestety jest jakaś presja (nie wiem czy sami ją na siebie wywieramy, czy jest z zewnątrz, pewnie i jedno i drugie), że jak tego nie robisz (czyli się nie wgłębiasz, nie udoskonalasz itp) to nie jesteś profesjonalistą i nie masz szans na rynku pracy.

Ile ja kurcze takich presji nałykałam, to aż się sama sobie dziwie. Powoli dostrzegam ile w tym manipulacji po to by móc ludzi mieć w garści i narzucać im jak mają się zachowywać, podsycać ich lęki.

Znalazlas jakies wyjscie z tego? Kto w/g Ciebie podsyca te leki?
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2014-04-23, 14:58:27
Nie zauważyłam wczesniej tego wpisu Grażyny Anny
 Tak jest coś takiego, dużo na mnie takich presji szło i ogólnie są takie przekonania, a potem oceny.
Ja bym podeszła do tego tak, by przepracować leki przed opiniami innych na moj temat, leki przed oceną.
A obecnie pracuję nad byciem wystarczająco dobrą.
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2014-04-23, 15:00:02
Zed sami te presje na siebie wywieramy. Oczywiście są one hmm... podsycane też z zewnątrz.
Np przedsiębiorcom i korporacjom odpowiada pewien model pracownika, więc działy HR produkują instrukcje, zalecenia, poradniki jak stać się takim pracownikiem ... i każdy, kto liczy na karierę stara się sprostać tym oczekiwaniom. A że często w ten sposób zakłamuje się siebie i realizuje cudze cele zamiast swoich, to już inna historia.

Główna przyczyna wywierania autopresji to chęć uzyskania akceptacji, spełnienia oczekiwań w zamian za obietnicę nagrody, wpływów, władzy, miłości, docenienia itp.
A to jest podszyte niską samooceną, brakiem poczucia własnej wartości, niedocenianiem siebie i tego co ma się do zaoferowania.

Jak z tego wyjść? - zaakceptować siebie, takim jakim się jest (z "wadami" i zaletami), odkrywać swoje możliwości, podnosić samoocenę, wiarę we własne możliwości, doceniać siebie nawet za najmniejsze osiągnięcia, cieszyć się za fajne rzeczy jakie się zdarzają, przestać się obwiniać za błędy itp, itd ;)

I uzmysłowić sobie, że jest się niepowtarzalną istotą, mającą prawo do życia w zgodzie ze sobą :)

To tak pokrótce ;D
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2014-04-23, 15:02:11
O własnie "wystarczająco dobry" też jest istotne :)
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Zed1 w 2014-04-23, 15:14:12
Cytuj
Główna przyczyna wywierania autopresji to chęć uzyskania akceptacji, spełnienia oczekiwań w zamian za obietnicę nagrody, wpływów, władzy, miłości, docenienia itp.
A to jest podszyte niską samooceną, brakiem poczucia własnej wartości, niedocenianiem siebie i tego co ma się do zaoferowania.

Od razu mi tu sie intuicyjnie nasunelo, ze te presje szly od matki i od szkoly (matka-wiadomo, opiekun/wyrocznia a szkola-ktos kto wychowuje w spoleczenstwie). Moze wlasnie stad mam taki niesmak do wszystkiego, co spoleczne bo wewnetrznie czuje ze oparte na falszywych przeslankach.
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2014-04-23, 15:16:29
Mi w procesie wychodzenia z tego bardzo pomogło uzmysłowienie sobie ile jest iluzji w tych wszystkich presjach jakie na siebie przyjmowałam i że tak naprawdę największe presje wywierałam sama na siebie by się do tych iluzji dopasować.
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2014-04-23, 15:22:24
Od razu mi tu sie intuicyjnie nasunelo, ze te presje szly od matki i od szkoly (matka-wiadomo, opiekun/wyrocznia a szkola-ktos kto wychowuje w spoleczenstwie). Moze wlasnie stad mam taki niesmak do wszystkiego, co spoleczne bo wewnetrznie czuje ze oparte na falszywych przeslankach.

Matki chcą jak najlepiej dla dziecka wg ich mniemania - często właśnie chodzi o to by dziecko dostosowało się do warunków społecznych, szkoła to samo. Rodzice w podobny sposób zostali wychowani, więc myślą, że tak należy i że to najlepsza droga do tego, by dziecko poradziło sobie w życiu.

Ja mam wrażenie (taka myśl mnie naszła), że u ciebie jest silny brak doceniania tego jaki byłeś w dzieciństwie, twojej prawdziwej natury, może bardziej chodzić  też o to że nie było to dostrzeżone i pozytywnie wspierane, akceptowane.

I może nad tym by trzeba popracować?. To takie luźne skojarzenie.
 
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Zed1 w 2014-04-23, 15:42:05
Matki chcą jak najlepiej dla dziecka wg ich mniemania - często właśnie chodzi o to by dziecko dostosowało się do warunków społecznych, szkoła to samo. Rodzice w podobny sposób zostali wychowani, więc myślą, że tak należy i że to najlepsza droga do tego, by dziecko poradziło sobie w życiu.

Ja mam wrażenie (taka myśl mnie naszła), że u ciebie jest silny brak doceniania tego jaki byłeś w dzieciństwie, twojej prawdziwej natury, może bardziej chodzić  też o to że nie było to dostrzeżone i pozytywnie wspierane, akceptowane.

I może nad tym by trzeba popracować?. To takie luźne skojarzenie.

Tez mi to przyszlo do glowy. Moze tylko bardziej z akcentem na wlasne talenty, ze one byly dostrzezone ale ze ,,najpierw obowiazek a potem przyjemnosc" (to pamietam, jak wielokrotnie powtarzala mi matka) a ze szkoly wynioslem brak akceptacji dla swoich zainteresowan i talentow i to pokutuje do dzis tym, ze czasem lapie sie na tym, ze jestem niesmialy w kontaktach szczegolnie wtedy, gdy idzie o przejawianie swojej prawdziwej natury i mowienia o swoich zainteresowaniach aby nie byc wysmianym czy zeby ludzie nie posadzili mnie o to, ze robie cos na przekor ogolnie przyjetym zasadom (choc wewnetrznie tak wlasnie chce bo chce kroczyc wlasna droga bez ogladania sie na innych).

Polecilabys jakas afirmacje albo cos, zeby popracowac i uzdrowic ten obszar? Mysle, ze po pierwsze chcialbym bez podswiadomego ztresu wyrazac sie takim, jakim jestem i zeby ruszyc poblokowania w obszarach ktore mam ukryte pod presjami, oczekiwaniami od innych. Zdaje sie na Twoja intuicje teraz troche :).
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2014-04-23, 20:19:22
Zed szczerze mówiąc to nie specjalnie czuje się na siłach podpowiadać ci afirmacje.
Żaden ze mnie regreser czy terapeuta.

Ale ... mamy tu taki wątek http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=132.0 (http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=132.0) i możesz tam się zwrócić z prośbą o podpowiedź.

Też może ci być pomocny dekret Clinta
http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=41.msg262#msg262 (http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=41.msg262#msg262)

Jest też taka metoda jak technika uwalniania doskonała do nauki akceptacji siebie
http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=150.0
Tytuł: Odp: Anioły i świat materialny - nastawienie do niego, do działania, poznawania itp
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2014-04-23, 21:55:33
Zed1
Możesz zacząć od takich a po pewnym okresie przejść do odblokowania talentów:
Ja mogę być sobą.
przyjmuję i uznaję siebie samego.
mam prawo robić to, co ja chcę, bez oglądania się na innych.
jestem bezpieczny i w porządku, kiedy robię to, co ja chcę.

Potem jakieś konkrety np.:
mam prawo odmawiać,
jestem bezpieczny i w porządku, kiedy odmawiam.

pozwalam sobie wyrażać siebie...