Pozytywne Inspiracje
Forum => Medytacja => Wątek zaczęty przez: Sebastian w 2012-04-02, 22:01:48
-
Mam coś co nie pasuje do innych wątków o medytacji. Chciałbym się podzielić spostrzeżeniem które już miałem rok temu a zapomniałem i teraz do mnie wróciło. Lepiej jest medytować na siedząco, na karimacie albo czymś twardym niż w łózku pod kołderką. Bo kołderka robi cieplutko i wtedy świadomość lub słuchanie treści medytacji staje się mało ważne. Na siedząco lepiej czuć siebie. I energia inaczej płynie. Polecam kombinowanie z pozycją, a i jak się dopiero zaczyna i ma się dużo napięć to dobrze jest porobić czasem lekkie ruchy do przodu/tyłu lub na boki ciałem, to rozładowuje energie. Ja tak ruszałem wczoraj bloki na kości ogonowej, chodzi bardziej o czucie swojego ciała niż jakieś konkretne ruchy. 5 cm wychylenia do przodu i do tyłu po kilkanaście razy a potem zrobienie mostka wystarczyło żeby energia popłynęła swobodnie
-
Mnie też lepiej na siedząco choć nie rezygnuję z pozycji leżącej :) Po prostu każdy dzień może być inny. Na siedząco trudniej zasnąć ;)
-
Dzisiaj doszedłem do wniosku że na leżąco też jest dobrze, jak jest nastawienie ;))
-
Praktykuje tu ktoś medytację Vipassana? znalazłam podręcznik do tego i zastanawiam się, czy w to iść ; ))
-
O Sebi - fajny wątek.
Ja wasnie miałam dylemat bo jakoś jak mam medytować na siedząco to mi trudno wejść w stan medytacji. Ostatnio zaczęłam medytować na leżąco ale z podkurczonymi nogami - jak w sesji regresingu - i tak mi zdecydowanie bardziej pasi;-)
-
Hej
Przed chwilą słuchałem medytacji Darka Logi na siedząco, oczy miałem zamknięte i po piętnastu minutach zacząłem się czuć mały a pokój w którym się znajdowałem wydawał się rozszerzać a ja stawałem się coraz mniejszy. Czułem się jak bym się znajdował w pokoju wielkości ogromnej hali.
Co to mogło być ? To było ciekawe doświadczenie ale troche temu nieufam.
-
Indra.
Warto spróbować. Mam możliwość częstego przebywania w lesie w górach. Wypróbowałem kilka miejsc. Polecam sprawdzenie miejsca na medytacje wahadłem uniwersalnym. Niedawno zasugerowałem się miejscem gdzie rośnie piękny zdrowy buk. Medytowałem kilka razy pod nim ale nie było tak jak w innych miejsca, efekty były słabsze. Medytując w pokoju zadałem pytanie dlaczego tak jest a odpowiedź za każdym razem była taka sama ,,pomyśl,, i natychmiast wskakiwał do głowy fragment artykułu Leszka Żądły o tym, że miejsce do medytacji powinno być spokojne i wolne od promieniowań. Na drugi dzień poszedłem tam z wahadłem a tam żyła wodna i szara zieleń. Trochę mnie to zdziwiło bo buk piękny, dorodny, zdrowy a tu takie promieniowanie. Kilkadziesiąt metrów dalej wskazania wahadła pokazywały na każdym węźle biały kolor i faktycznie medytacja w tym miejscu jest inna. W tamtym miejscu czułem, że coś jest nie tak ale zasugerowałem się pięknym i dorodnym drzewem.
Inne miejsce jest oddalone o godzinę jazdy rowerem w jarze gdzie nie ma drogi, płynie strumień o nazwie Piekielnica i tam najlepiej się medytuje. Każdy dźwięk jest odgłosem natury, naprawdę pięknie. Chyba na początek warto zacząć medytowanie w takich miejscach. Kiedy już wchodzenie w medytacje stanie się szysze można próbować w domu.
-
pjm
Nie mam wahadła, nie posługuję się, nigdy tego nie robiłam. Modlę się w mieszkaniu, póki mi nikt nie przeszkadza, z medytacją zapewne zrobię tak samo :)
-
Mysle,ze nie trzeba jechac w gory,nad rzeczke aby zaczac medytowac:)Ja medytuje nawet jak jade autobusem,wiec wazne sa checi a nie otoczenie:)
-
Osho pisał, że dla niego najlepszymi warunkami do medytacji jest jazda samochodem.
Po pewnym czasie praktyki medytacji, różne miejsca nadają się do medytacji, bo ona sama sie dzieje. I chodzi raczej o medytację z bez tematu.
-
Tak I mowil, ze najlepiej medytuje sie w royce-rollsie:)))
-
Tak I mowil, ze najlepiej medytuje sie w royce-rollsie:)))
wiedział co mówi :D:D
-
chyba raczej powiedział, że lepiej medytowac w Royce-rollsie niż jadąc na osiołku lub w innych mniej wygodnych warunkach
-
Mariusz
Oj alez Ty jestes drobiaskowy i tak chodzi o to samo:)
-
Mam tu akurat pod ręką Autobiografię, gdzie Osho pisze tak: Ludzie są smutni i myślą, że te Rolls-Royce'y nie przystają do duchowości. Ja w tym nie widzę żadnej sprzeczności. Kiedy siedzę w takim samochodzie, jestem tak samo medytujący....
W istocie rzeczy trudno medytować siedząc na wozie zoprzężonym w woły, Rolls-Royce jest najlepszy do duchowego wzrastania. s160.
Ale Osho mówił o tym w różnych kontekstach.
-
macie może jakies pomysły jak przygotować sobie odpowiednie siedzisko do medytacji?
chodzi o to ,że raczej nie dam rady teraz medytować w pozycji bez oparcia, muszę się o coś opierać no i oczywiście chodzi o to ,żeby kręgosłup był prostu a całe ciało mogło swobodnie się rozluźnić - no i opcja, która teraz stosuje to siedzenie na krześle,ale tak,że krzesło muszę podwyżsych podkładać coś pod nie, specjalnie ułożona poduszka na opacie i pod tyłek jeszcze specjalnie gruby koc tak,że osiągam tam jakąś zadawialającą pozycję,ale nie do końca , bo jednak nie moge idealnie utrzymać kręgosłupa prostego no i nogi do końca się nie rozluźniają ( jestem dosyć wysoki . myślałem nawet ,żeby specjalne krzesło ( wyższe i ze specjalnym oparciem na odcinek lędźwiowy sobie zamówić u stolarza)
mam pytanie do Was - w jakich pozycjach medytujecie i jakie macie sposoby,żeby sobie właście siedzisko przygotować z oparciem- pytanie kieruje do tych, którzy NIE medytują w pozycjach bez oparcia tj w lotosie , półlotosie i wojownika
-
allen,
Ja tam se leżę, jeśli chce się maksymalnie zrelaksować, to jest wtedy dla mnie najlepsza pozycja.
A na siedząco robię raczej takie krótsze medytacje/praktyki (uziemienie, harmonizacja, etc.).
Ale ostanio zbieram się do tego, żeby zacząć regularnie jogę, coby się troche rozciągnąć i móc dłużej usiedzieć,
a może nawet kiedyś w lotosie będę mógł medytować :)
-
Allen,
Nie wiem czy przez pozycję wojownika masz na myśli japońską seizę. W każdym razie jako człowiek który też nie mógł bez oparcia, odkryłem że seiza potrafi być bardzo fajna (jeśli tylko usadowi się tak, aby kręgosłup sam siebie podtrzymywał). Do tego twarda poduszka pod pupę, żeby nie odcinać sobie dopływu krwi do stóp a idealnie ławeczka którą samemu można zrobić z jednej deski i cudo :)
-
Odświeżam ;)
Po wielu latach zaczynam rozumieć sens medytacji. Mogę doświadczać o wiele lepszej jakości odpoczynku i relaksu. Wczoraj poczułam, że jestem w stanie wyzwalać określone stany, podczas procesu medytacji. Skupiłam się więc na radości. Bardzo poprawiły się wibracje, zaczełam czuć tę radość w całym ciele i umyśle. Wcześniej moja medytacja opierała się na dziwnym uczuciu pustki, odganianiu myśli, po prostu koncentracji na oddechu i uspokojeniu. Nie miałam zazwyczaj dobrych efektów, bo tylko się męczyłam i zastanawiałam kiedy koniec. Uświadomienie sobie, że mogę skupiać się na pewnych stanach szczytowych zachęciło mnie ponownie do medytacji. Wczoraj po pół godzinnym emanowaniu radością wzbudziłam w sobie jakiś kryzys, bo dzisiaj wybuchłam. Wyszła ze mnie cała krzywda jakiej doznałam w domu, wszystko to, co mi tę radość odbierało. Medytacja rozbiła moje silne blokady i mogę to porównać do sesji WHH. Ciekawe doznanie, bo czuję się inaczej - uwolniona. Mam ciszę w głowie, sercu oraz większe zrozumienie :))) Dziwne, że miałam taki blok na medytację. Wydawało mi się, że to robiłam, ale jednak nie do końca.
-
Indra
Byłem rok temu na kursie vipassany, myślę że warto się wybrać, choć jest hard core ;-)
-
Czy to jest medytacja?
Pomyslałam że spróbuję medytować. I od razu cała się przestawiłam na medytowanie a konkretnie cała moja świadomość znalazła się w głowie a ciało jakby znikło, potem nastąpiła silna koncentracja na trzecim oku i wypatrywanie czegos tym okiem. Teraz miały mi się ukazywać bardzo realistyczne obrazy przedstawiające albo przyszłość albo jakieś elementy rzeczywistośći. Tylko że ja nie potrafię wizualizować więc niczego nie zobaczyłam.
Taką praktykę na pewno kiedys stosowałam i nazywała się ona medytacją.
-
trudno powiedzieć
Są różne rodzaje medytacji i różne poziomy głębokości medytacji. Głębokość zwykle zależy od poziomu relaksu ciała i umysłu.
Wydaje mi się że to co opisałaś podpada pod jakiś zmieniony stan świadomości ale ona wydaje się zawężona. W medytacji ona jest rozszerzona(a przynajmniej nie zawężona, nie ma odcięcia od ciała na przykład)
-
medytacja to stan nie myślenia i brak napięć, bezwysiłkowe skupienie na chwili obecnej, doświadczanie
można medytować nawet prowadząc samochód, jedząc, biegając czy wykonując jakąś czynność
chodzi o to na ile głeboka jest medytacja
-
Myślę, że Inga odkryła w sobie coś bardzo istotnego, ale nie potrafi jeszcze tego nazwać. To, co opisuje jest czymś więcej niż medytacją, znacznie więcej. Gdy rozwinie swoje umiejętności będzie na granicy zerwania z iluzją.
-
W skrócie:
Oddech pierwszym i ostatnim warunkiem życia = byt w materii = 5 pierwszych centr.
Proces kliniczny, np. śmierć kliniczna = duch odlatuje, ciało nie wykazuje oznak życia, nie ma bodźców kierowanych do „generalicji” -> szyszynki. Powrót może nastąpić tylko przy pozornie uśpionym, ale nadal czynnym energetycznie mechanizmie 2 cent wyższych (połączenia duszy), który w fizycznym wymiarze jest nierozpoznawalny, ale duch to wie-> Dopóki jest czynne połączenie, dopóty istnieje proces regeneracji i zasilenia „martwego”, nieczynnego układu. Zerwane połączenie = brak możliwości powrotu.
Według zapisów Jezus wskrzeszał zmarłych. Ten fenomen mógłby istnieć tylko przy czynnym jeszcze połączeniu i zasileniu szyszynki, aby ta włączyła proces regeneracji i odbudowy komórek, które uległy martwocie lub rozkładowi poprzez brak zasilania. Historia mówi o trzech dniach, ale przypadki kliniczne uwzględniają więcej czasu.
Świadome oddzielanie obszaru ducha i obszaru duszy jest ryzykowne, ale przy małym dawkowaniu w doświadczeniach tego typu, można utorować sobie obszar poznania, w którym naturalna teleportacja jest możliwa. Brak poczucia ciała to dobry zaczyn, wszystko jest w głowie = konstrukcje i rekonstrukcje na granicy materii i nie materii, na zasadach stworzenia słowo/myśl ciałem się stało wraz z procesem odwracalnym (fizyka kwantowa)
“Teleportowany” obiekt zaś (chodzi o fizyczny aspekt), po przesłaniu, nie byłby wcale tym samym obiektem, a jedynie stuprocentowo dokładną (lub ulepszoną poprzez struktury odbudowy i regeneracji) kopią oryginału, który uległby zniszczeniu “na wejściu”. “Teleportowanie” człowieka byłoby równoznaczne z zabiciem go, a następnie odtworzeniem z “kopii zapasowej” w innym miejscu. Dusza i duch nie są kopiowalne, istnieją poza materią.
W zasadzie afirmacje to takie małe konstrukcje obrazów (coś a la domowe kino tworzone na własny użytek), które mają coś zmienić w planach materii, oderwanie się od struktury czysto fizycznej to wielkie konstrukcje.
-
Medytacja w ruchu:
https://www.facebook.com/photo.php?v=10204090101230982