Pozytywne Inspiracje
Forum => Rozwój osobisty i prosperity => Wątek zaczęty przez: Szafirowy Błękit w 2011-12-08, 22:54:43
-
"Wybaczyć niewybaczalne"
http://zwierciadlo.pl/2011/psychologia/zrozumiec-siebie/wybaczyc-niewybaczalne
-
Ciekawy tekst. Nie zgadzam się tylko z tym, że "Dobrze jest poczuć gniew, kiedy wybaczasz.". Raczej chodzi o to by uwolnić się od gniewu.
-
Żeby się uwolnić, wpierw trzeba sobie pozwolić go poczuć - co oczywiście nie oznacza od razu nakręcania się tym gniewem.
-
Lucjan :)
W pierwszej chwili czytając ten punkt też się zatrzymałam. Jednak mam co do tego odczucie, że chodzi o to aby pozwolić sobie na wyrażenie gniewu jeśli czujemy taka potrzebę czy np. był on w nas stłumiony, niewyrażony z różnych przyczyn - bardziej w takim sensie to odbieram ( taki etap oczyszczający potrzebny niektórym osobom przed uwolnieniem)
-
Zgadzam się z Wami, jednak jeśli się czuje nienawiść, to przeważnie gniew na tę osobę również, to często idzie z sobą w parze i następny krok, to właśnie uwolnić się od tego. Zresztą mamy na myśli to samo, tylko chodzi o to, że przebaczenie jest procesem...
-
Tak, też podobnie odczuwam, że wybaczanie to proces
-
Wybaczenie, to akt wypływający z komunikacji między sercem a umysłem w świetle Boga:) [jego woli jako naszej]
Wybaczenie to oznaka kochania, dbrej woli, dobra wogóle, mniam
-
Olga.
Dzięki za uświadomienie ,co to jest wybaczanie ,fajnie to ujęłaś ,aż mi się rozpuściło jasną energią coś w sercu.Wow poczułam czystość w sercu na jakimś poziomie wobec jednej osoby.
-
Ciekawy artykuł o wybaczaniu:
http://zwierciadlo.pl/2012/psychologia/relacje-spoleczne/wybaczyc-nie-tak-szybko
-
„Jak twierdzi Susan Forward, amerykańska terapeutka i autorka książki „Toksyczni rodzice”, to przesąd, że jeśli nie wybaczysz komuś, kto cię skrzywdził, to będziesz trwać w złości i zacięciu do końca swoich dni. Emocjonalny i umysłowy spokój przychodzi nie tyle w wyniku przebaczenia, co uwolnienia się od wpływu krzywdziciela na nasze życie.”
No właśnie o to chodzi.
Ja nie wiem czy wybaczę ojcu.
Gdy myślę o wybaczeniu mu słyszę jak jego dusza krzyczy żebym mu nie wybaczała ponieważ on jest niewinny. Ja też nie czuję żeby on mnie skrzywdził, więc chyba problemu wybaczania nie ma.
Jest tylko problem jego wpływu na moje życie.
-
Inga
Kiedyś tam czytałem „Toksycznych rodziców”, ale gdzieś do połowy, bo te opisywane traumatyczne przypadki mnie wtedy męczyły. Może teraz byłoby inaczej.
Nie wiem czy czytałaś Radykalne wybaczanie, jak dla mnie ta książka jest najlepsza jaką czytałem w temacie przebaczania.
U mnie -w pś, błąd w wybaczaniu polegał na niewłaściwym rozumieniu przebaczenia. Było to rozumienie chrześcijańskie, które mówi, że trzeba przebaczyć siłą woli, wbrew sobie, zmusić się i "wybaczyć. Wzorem do nasladowania jest przykład Chrystusa na krzyżu, który wybaczył swoim oprawcom.
Ja nie wiem czy wybaczę ojcu.
Gdy myślę o wybaczeniu mu słyszę jak jego dusza krzyczy żebym mu nie wybaczała ponieważ on jest niewinny. Ja też nie czuję żeby on mnie skrzywdził, więc chyba problemu wybaczania nie ma.
Jest tylko problem jego wpływu na moje życie.
Pojawia sie pytanie, dlaczego jest ten jego wpływ na Twoje życie?
-
Dlatego że się go panicznie boję.
-
To znaczy moje dziecko wewnętrzne się go panicznie boi a mój lęk przed nim jest wyparty.
-
Inga
wybaczanie bez podejsca "rownorzedny partner-rownorzedny partner" nic nie da. Pogadaj /mozesz w medytacji, mozesz w relaksie, mozesz po prostu wziasc 2 laleczki mniejsza i wieksza, gdzie ta wieksza to Ty, a tata to mniejsza etc/ z tata jako dzieckiem zazwyczaj jako dziecko ludzie tak nie kombinuja i moze uda Ci sie zrozumiec "dlaczego", a wtedy wyjscie poza ta relacje staje sie łatwe i przyjemne.
-
Dopóki istnieje przed nim paniczny lęk, niczego nie da się zrobić.
Czekam aż ten lek zmniejszy się na tyle żeby w ogóle cokolwiek zacząć myśleć o tym.
Wyobrażonych rozmów też nie daje się realizować, bo nic się nie pojawia. Jest pustka.
-
Nie chodzi o wyobrazona rozmowe-rozmawia sie przez WJ, a wtedy dzieja sie cuda. No niestety z ciezkim lekiem trzeba znalezc indywidualna metode-tu nie ma recept ogolnych-moja Regreserka poleca metode filmu -tworzy sie film, a wlasciwie komedie z dana osoba im bardziej sie mozna usmiac tym lepiej, znajomii z warsztatow zazwyczaj polecaja wejscie w bol jak najbardziej-wchodzi sie w lek i bol wtedy, gdy zaczyna sie juz odczuwac, zwijajac cialo jak najbardziej na podlodze, wchodzi sie jeszcze glebiej az wrecz dojdzie do sparalizowania/porazenia ciala i glebiej az cialo sie zmeczy fizycznie strachem/bolem wtedy mozna poprosic o najlepsze rozwiaznie WJ-znajomi wierza nauce i twierdza, ze przy braku pozwolenia ciala uruchamiaja sie procesy odpuszczania. I stopniowo odpuszcza sie -sam proces mooze trwac dosc dlugo, ale jest przelomem. Ale jak wczesniej napisalam nie ma recepty indywidualnej.
-
Wierzę że to co opisałaś- działa.
Ale to niestety nie dla mnie.
-
Wierzę
-
Dzisiaj ktoś mi podesłał arkusz radykalnego wybaczania i jestem zdziwiony jak samo przeczytanie arkusza z wyobrażeniem sobie bliskiej osoby (mojego ojca) sprawiło że popuszczały mi spięcia z tyłu głowy, tak sporo puściło że aż się położyłem pół godziny zdrzemnąć żeby wyrównać energie. Pokseruję sobie arkusze i włączam do mojego warsztatu pracy nad sobą.
-
Sebastian,
Zgadza się!!!!Ja miała tak silne emocje do ojca i byłego partnera, że przez jakiś czas wolałam ich nie spotykać na swojej drodze. Dopiero arkusz z wybaczaniem dał mi ulgę. Jeżeli pojawia się gotowośc to i pojawia się metodo na uzdrowienie tego, bo same czytanie do sufitu nic tu nie wskóra - jedynie przekonanie , że to nie działa. Trzeba wyobrazić sobie tą osobę i z serca wybaczyć, a wtedy pojawa sie ulga i radość dla nas a akceptacja do drugiej osoby:)
-
Inga,
skoro nie chcesz/nie możesz wybaczyć, to się nie zmuszaj. Widocznie nie jest Ci to teraz potrzebne.
Zaakceptuj to, że każdy ma swoją drogę (a Ty nie musisz kroczyć tą, co inni, ani też się przeciwko niej buntować) i zajmij się tym, co Tobie pomaga :)
-
Inga
Dopóki istnieje przed nim paniczny lęk, niczego nie da się zrobić.
Widocznie jeszcze nie pora więc trzeba cierpliwosci.
To co możesz robić to powoli przyzwyczajać się do sytuacji kiedy będziesz mogła zmierzyć się z tym lękiem a w dalszej kolejności poczuć się bezpieczna wobec ojca. W tym wypadku lektura książki- Toksyczni rodzice, jest dla Ciebie dobra, bo pomoże Ci się oswoić z tym problemem.
Co ciekawe człowiekowi wydaje sie, że ta trauma jest ogromna, ale gdy już zacznie się ją uzdrawiać, to nie jest tak groźna jak się wydawała.
Tak przy okazji powiem, że pewne rzeczy uzdrawiają sie podczas snu. Jest wtedy wyciszenie, które powoduje że trzy jaźnie lepiej ze sobą współpracują, zachodzi lepsza komunikacja i może się wtedy wiele problemów uzdrowić.
-
Mam problem z tym wybaczaniem bo czuję presję aby to zrobić.
Kiedyś kościół narzucał przebaczanie strasząc że to grzech nie przebaczyć bliźniemu, mama kazała przebaczać obwiniając za nie przebaczanie, potem książki duchowe zalecały to jako podstawę zmiany siebie i rozwoju.
Na tym forum ciągle czytam o tym jak inni przebaczają. Czuję się zła i egoistyczna gdy tak wszyscy przebaczają a ja trwam w tym obwinianiu ojca, zamiast uznać że przecież sama tego chciałam wybierając tę rodzinę i tego ojca, a on wywiązał się tylko ze swojej umowy.
Mateusz.
Toksycznych rodziców to ja czytałam kilkanaście lat temu. Chociaż zaczęłam uzdrawiać swoją traumę to wydaje mi się nadal ogromna i w ogóle nie do przejścia.
-
Inga a zastanawiałaś się jakie masz korzyści w trwaniu przy obwinianiu ojca? Co ci daje obwinianie go? Co dzięki temu uzyskujesz?
Często trzymanie się żali, obwiniania jest spowodowane tym, że mamy z tego jakąś korzyść. Nawet nie uświadomioną. I dopiero zajęcie się tą korzyścią pozwala odpuścić i wybaczyć.
Acha... to nie jest rada, tylko refleksja na podstawie moich doświadczeń :)
-
To dobrze że nie rada.
Przydałby mi się słup ogłoszeniowy z napisem: proszę nie dawać mi rad bo ja naprawdę tego nie potrzebuję.
Jest tu wiele osób które proszą o rady a nie ma chętnych do udzielania ich. Np o radę prosił Dr X i dostał niewielki odzew.
A ja chociaż nie proszę to jestem nimi zasypywana.
-
Inga
tak trochę żartem to czasami przejawiasz się jako rzecznik wszelkich skrzywdzonych ofiar- apoważniej dostajesz zatem w namiarze to co każdy ma dla innych zpounktu wyjścia z karmy ofiary i indywidualnego podejscia do ofiary. Wywalasz więc na wierzch u inych i utajone wzorce ofiary i utajone wzorce ninawiści do ofiar i wtedy zonk powstaje. Bo wiekszosc tych rzeczy nie jest Twoja, ale bycie rzecznikiem sprawia, ze ludzie lecą z tym do Ciebie...
-
Mam problem z tym wybaczaniem bo czuję presję aby to zrobić.
(...)
Wiem, właśnie dlatego napisałam, że nie musisz wybaczać.
Ja się do tego nie zmuszam i dobrze na tym wychodzę :)
-
Nie ma sensu się zmuszać. Dobrze jest wręcz doświadczyć nienawiści i pozwolić sobie na wszelkie emocje w stosunku do agresora z poczuciem bycia w porządku. Minie trochę czasu i naturalnie pojawi się większa dojrzałość do zmiany relacji. Gdy się wypompują emocje przychodzi większe zrozumienie. Przebaczenie tak czy siak się pojawi, nawet gdy nie będzie zamierzone jako pierwotny cel uzdrawiania. Przebaczenie będzie efektem miłości i dojrzałości w danej sytuacji lub problemie, to złożony proces do którego nie warto się zmuszać. Mnie osobiście pomagał dystans, wtedy była większa szansa uzdrowienia korzeni rodzinnych, traum. Długo nie miałam ochoty wybaczać i dobrze mi z tym.
Po latach to przyszło samoistnie, jako skutek pracy nad sobą, przejmowaniem odpowiedzialności za siebie.
-
Dziewczyny
Dzięki za mądre słowa.
Takie słowa są na wagę złota, bo niosą spokój i wyciszenie.
Iustitia
Masz rację, chciałabym pomóc wszystkim skrzywdzonym ofiarom. A to widocznie pociąga konsekwencje o jakich piszesz.
-
Masz rację, chciałabym pomóc wszystkim skrzywdzonym ofiarom.
Inga,
a to dlatego, że widzisz w nich siebie. Ty sama potrzebujesz swojej pomocy (i prosisz siebie o nią), ale ponieważ nie umiesz nawiązać ze sobą kontaktu, to kierujesz swoją uwagę i działanie na innych.
A to przynosi tylko chwilową ulgę, a w dalszym rozrachunku niczego nie zmienia, bo działanie skierowane jest nie tam, gdzie jest przyczyna problemu.
Tak samo, gdy ktoś ma silną potrzebę, by pomagać innym. Najczęściej chodzi o to, że sam potrzebuje swojej pomocy (sam siebie zaniedbuje w jakimś aspekcie swego istnienia), ale nie jest w stanie tego zobaczyć. Ma tylko jakieś mgliste przeczucie, że musi pomagać. Efektem jest działanie skierowane na zewnątrz (i silna chęć kontroli, oczekiwanie, by coś się zmieniło), podczas gdy potrzebne jest zaprzestanie ucieczki od siebie i skierowanie uwagi do wewnątrz.
Choć to też nie jest tak, że takie działanie na zewnątrz nie jest potrzebne, czasem po prostu nie da się inaczej. Opór przed nawiązaniem ze sobą pełnego kontaktu jest zbyt silny i potrzeba czasu, żeby go rozpuścić. Dlatego potrzebna jest jakby taka faza wstępna, przejściowa – pomaganie sobie w innych ludziach. I gdy już nastąpi zmęczenie materiału, gdy się widzi, że nie tędy droga, to przychodzi chęć, by zwrócić się do swego wnętrza :)
Dlatego nie warto się do niczego zmuszać, ale warto obserwować siebie i mieć świadomość tego, z jakich powodów postępuję tak, a nie inaczej. To wystarczy.
-
Mnie jest żal takich ludzi bo czuję ich cierpienie łącząc się z nimi emocjonalnie i wiem że potrzebują pomocy i wsparcia.
I w ogóle lubię pomagać.
Ale jest lepiej już pod tym względem, bo zaczynam wyczuwać która z tych osób chce mnie wykorzystać, widząc że jestem słaba i naiwna.
Do niedawna byłam obiektem żerowania.
-
Inga
czesc ludzi moze reagowac zloscia, bo wybrali cierpienie jako sposob na zycie /choc swiadomie moga deklarowac zupelnie cos innego/ a Ty przychodzisz i chcesz pomagac mimo ze oni nie wyrazili na to zgody....nie zawsze bycie w zlej sytuacji oznacza chec wyjscia
-
No tak.
Doświadczyłam tego próbując pomagać mamie i bardzo długo trwało zanim się zorientowąłam że ona tak naprawdę chce żyć tak jak do tej pory.
Ta chęć pomocy mamie była ogromna.
-
Prosta zasada od Leszka-jak mam komus pomoc to mam na to czas, srodki i energie.
Czyli jak pomagam innym a nie starcza mi czasu na moje to odpuszczam
I tez od Leszka-moje sprawy sa dla mnie najwazniejsze
-
Dobra zasada
-
Iustitia:)
Jak fajnie, że ją napisałaś. taka prosta a tak trudna by wprowadzić ją w zycie.
-
Witam
Spotkałem się z teorią zerowania i spełnienia czyli np. jeśli czegoś pragnę to mogę to zrealizować i się w tym spełnić zaspokajając potrzebe lub zrezygnować z tego pragnienia, znaleźć coś lepszego od niego i już więcej go niepragnąć.
Zastanawiam się czy to samo by było z nienawiścią i wybaczeniem.
Jak się wybaczy komuś w 100% to nieodczuwa się już żadnej nienawiści do tej osoby.
A gdyby tak zemścić się na takiej osobie tak żeby zaspokoić tą potrzebę, czy wtedy nieodczuwało by się już nienawiści ?
-
Macie tak samo?
jak się autentycznie wybaczy, odpuści to się zmieniają wspomnienia i odbiór otoczenia. Autentycznie ciężko jest przypomnieć sobie zle chwile. Probowalam ostatnio rozmawiać z dziewczynami z psychologii o traumach z okresu przedszkola-popatrzyły na mnie i stwierdziły, że mam książkowe wyobrażenia, ktore nijak się mają do rzeczywistości.
-
Wybaczanie to pozbywanie się jakich emocji?
-
Macie tak samo?
jak się autentycznie wybaczy, odpuści to się zmieniają wspomnienia i odbiór otoczenia. Autentycznie ciężko jest przypomnieć sobie zle chwile. Probowalam ostatnio rozmawiać z dziewczynami z psychologii o traumach z okresu przedszkola-popatrzyły na mnie i stwierdziły, że mam książkowe wyobrażenia, ktore nijak się mają do rzeczywistości.
Generalnie tak. Po akcie wybaczenia negatywne emocje związane z daną sytuacją.
Dla zmiana emocji oznacza uzdrowienie danej sytuacji.
-
Wybaczanie to pozbywanie się jakich emocji?
To nie jest pozbycie się emocji.
One tracą zasilanie i się wygaszają.
-
To nie jest pozbycie się emocji.
One tracą zasilanie i się wygaszają.
Jak to nie jest to pozbycie sie, skoro tracą siłe i sie wygaszaja ;)
-
Jak to nie jest to pozbycie sie, skoro tracą siłe i sie wygaszaja ;)
Dla mnie pozbycie się, to odrzucenie, lub zniszczenie czegoś. Kiedy pozbywasz się rzeczy, to je sprzedajesz lub wyrzucasz.
Emocje można trasformować lub wygasić. To inny proces.
-
Wg SJP:
pozbyć się - uwolnić się od czegoś; wyzbyć się czegoś, opuścić to, oddać itp http://sjp.pl/pozby%E6
Transformacja to przeistaczenie, rzeczy czy substancji, cech itd w coś innego, na bazie stanu wczesniejszego. Emocji sie nie transformuje, przy uwalnianiu bo to by bylo tworzenie z nich czegoś. Wystarczy lingwistyki :P
Dobrze więc jakie emocje wybaczanie "wygasza"?
Wszystkie?
Co to jest co jest takie cenne dla pś co nie pozwala czlowiekowi puścić i "trzyma to w sobie"
-
Intencja destrukcji?
Tylko ze to nie jest emocja, a ja chce ta emocje obnazyc. Nawet do roznych osob (ktorym "nie mozemy wybaczyc") jest to uczucie chyba takie samo, wiec mysle sobie ze to dziwne ze nie jest to takie jasne co to za emocja.
Czy to po prostu nienawiść?
-
Wg SJP:
pozbyć się - uwolnić się od czegoś; wyzbyć się czegoś, opuścić to, oddać itp http://sjp.pl/pozby%E6
Transformacja to przeistaczenie, rzeczy czy substancji, cech itd w coś innego, na bazie stanu wczesniejszego. Emocji sie nie transformuje, przy uwalnianiu bo to by bylo tworzenie z nich czegoś. Wystarczy lingwistyki :P
Dobrze więc jakie emocje wybaczanie "wygasza"?
Wszystkie?
Co to jest co jest takie cenne dla pś co nie pozwala czlowiekowi puścić i "trzyma to w sobie"
Medzik napisałam jak jest różnica dla mnie osobiście. Jak ja sobie to na swój użytek tłumacze.
Dla mnie pozbycie się oznacza odrzucenie.
A odrzucanie emocji to ich tłumienie, blokowanie.
Emocji nie możesz wyrzucić. Albo ją wygaszasz, albo transormujesz, albo rozpuszczasz. Efektem jest zmiana (czyli np. uwolnienie się od żalu czy złości) ale zupełnie w innym procesie niż "pozbycie się czegoś".
Czemu podświadomość to trzyma? Czemu jest cenne? Może zapewnia jej to poczucie bezpieczeństwa, może by pamiętać i nie pozwolić na powtórkę, może by być czujnym. Jest wiele indywidualnych powodów.
U mnie to najczęściej było by dana sytuacja się nie powtórzyła ponownie. By pamiętać.
-
Wybaczanie to pozbywanie się jakich emocji?
Moim zdaniem to jest tak.
Jeżeli ktoś nam cos "złego" zrobił to czujemy w związku z tym określone emocje. Przykładowo: złość, żal, nienawiść do tej osoby, wkurzenie. Te emocje cały czas są w nas i ujawniaja sie w różnych sytuacjach. Takich, które wydaja nam sie podobne do tej pierwszej.
Nie chcemy wybaczyć - czyli puścic tych emocji, bo często uważamy, że chronią one nas przed ponownym skrzywdzeniem przez ta osobę lub przez inne. Tylko, że skutek jest akurat odwrotny. Emocje te przyciagaja do nas kolejne sytuacje, które śa podobne do tej pierwszej, bo podświadomośc tak sie juz do tego żalu i nienawiści przyzwyczaiła, że wyszukuje dla nas sytuacje, w których będzieny mogli te emocje odczuwać.
Często nie chcemy wybaczyć - czyli ppuścić tych emocji, bo boimy sie, że jak wybaczyny to tak jak by znaczyło że nic sie nie stało. I że wtedy sprawcy sie upiecze. i wydaje nam się, ze dopuki te emocje trzymamy to w jakiś sposób kontrolujemy sprawcę, wymierzamy sptawiedliwość. Tymczasem dla sprawcy to nie ma specjalnego znaczenia nasze wybaczenie. A my najbrdziej krzywdzimy nas samych.
Gdy wybaczamy - uwalniamy sie od tych emocji z danej sytuacji. Właśnie pozbywamy się ich z pamięci ciała. Nie zapominamy tego co sie stało, ale bez emocji to wydarzenie przestaje miec dla nas az takie znaczenie. Te emocje przestają być nam potrzebne. I rzeczywiście taj jak napisała Iustitia możemy z czasem miec problem z przypomnieniem sobie tego. Ale możemy sie wreszcie zająć swoim zyciem i jego kreowaniem. I skupić sie na pozytywnych uczuciach typu radośc, miłość, szczęście.
-
No właśnie
Gdy wybaczamy - uwalniamy sie od tych emocji z danej sytuacji. Właśnie pozbywamy się ich z pamięci ciała. Nie zapominamy tego co sie stało, ale bez emocji to wydarzenie przestaje miec dla nas az takie znaczenie.
Myślę, ze to jest bardzo ważne.
Wybaczając - nie zapominamy.
Czasami boimy się, ze jak wybaczymy to wszystko pójdzie w niepamięć !
I cierpienie było nadaremno. Krzywdziciel biega sobie luzem.
Tymczasem WYBACZENIE PRZYNOSI ULGĘ WYBACZAJĄCEMU !
DAJE MU ODETCHNĄĆ OD TEJ TRAUMY.
I to jest cel wybaczania :)
-
A co w sytuacji, w ktorej wybaczylo sie danej osobie a sytuacja znowu sie powtorzyla i znowu sie wkurzylo na te osobe?
-
A co w sytuacji, w ktorej wybaczylo sie danej osobie a sytuacja znowu sie powtorzyla i znowu sie wkurzylo na te osobe?
A wkurza to samo, czy coś innego?
-
To samo,te same zachowania i zaczepki wobec mnie.
-
a tam :P nie wybaczyłeś, bo byś nie ściągał tego samego :P teoretyzowanie
-
Pewnie tak, ale poki co nie wiem czego nie wybaczylem jeszcze
-
Pewnie tak, ale poki co nie wiem czego nie wybaczylem jeszcze
To przyjrzyj się dokładnie temu co cię wkurza. I nie chodzi o osobę.
Wypisz co cię kurza. I zobacz jak te zachowania wpływają na ciebie? Jak na ciebie oddziaływają? Co jeszcze w tobie wywołują oprócz wkurzenia.
Mnie np. kiedyś wkurzało jak ludzie wywierali na mnie presje do momentu kiedy odkryłam, że sama te presje na siebie w pierwszej kolejności wywieram, a ludzie tylko je wzmacniają.
-
Wkurza mnie brak pewnych zasad, wcibskosc, postawa roszczeniowa. Czyli to, co mnie wkurza w zachowaniu Polakow. Tomnie wkurza - polska mentalnosc.
-
Wkurza mnie brak pewnych zasad, wcibskosc, postawa roszczeniowa. Czyli to, co mnie wkurza w zachowaniu Polakow. Tomnie wkurza - polska mentalnosc.
Dobra, ale jak to ma się do ciebie? Bo mentalności polaków nie zmienisz.
Na warunki zewnętrzne masz ograniczony wpływ.
Jakie struny w tobie to porusza? Jakieś lęki? Ograniczenia?
Co w TOBIE nie pozwala na wyrażanie siebie tak jak byś chciał? Zostaw warunki zewnętrzne i mentalność polaków teraz w spokoju. Popatrz na siebie idź za swoimi uczuciami i obserwuj co ci mówią.
Mi przy wybaczaniu pomoaga metoda the work. Mam gdzieś zrobiony własny arkusz na swój użytek.
-
Tak. Nie pozwala na wyrazanie siebie, na zycie tak jak chce, na zarabianie tak jak chce i na wiekszosc innych rzeczy ktore nazywa sie potocznie zyciem.
-
Tak. Nie pozwala na wyrazanie siebie, na zycie tak jak chce, na zarabianie tak jak chce i na wiekszosc innych rzeczy ktore nazywa sie potocznie zyciem.
Ok. Ale to są nadal sprawy zewnetrzne. A mi chodzi o Twoje wewnętrzne przeżycia. Co się dzieje w środku gdy to tak odbierasz? I odpowiedz sobie szczerze, czy jesteś na 100% pewien że to cię ogranicza? A jak byś nie miał tych myśli, to jak byś się czuł? Jak by się wtedy zmieniło twoje życie? Jak ty byś się zmienił? Kim byłbyś bez tych myśli?
-
Ok. Ale to są nadal sprawy zewnetrzne. A mi chodzi o Twoje wewnętrzne przeżycia. Co się dzieje w środku gdy to tak odbierasz? I odpowiedz sobie szczerze, czy jesteś na 100% pewien że to cię ogranicza? A jak byś nie miał tych myśli, to jak byś się czuł? Jak by się wtedy zmieniło twoje życie? Jak ty byś się zmienił? Kim byłbyś bez tych myśli?
Czuje, ze ludzie mnie atakuja aby sprawic mi bol, przykrosc, zemscic sie, pokazac ze oni sa lepsi, ze nie dadza takiemu komus jak ja na wyrazanie siebie bo to odbiega od ogolnie przyjetych norm itp.
Gdybym nie mial tych mysli i uczuc, na pewno czulbym sie lepiej natomiast nie wplyneloby to na funckjonowanie w sferze materialnej bojak sama zauwazylas, ludzi nie zmienie na sile.
-
Czuje, ze ludzie mnie atakuja aby sprawic mi bol, przykrosc, zemscic sie, pokazac ze oni sa lepsi, ze nie dadza takiemu komus jak ja na wyrazanie siebie bo to odbiega od ogolnie przyjetych norm itp.
Ok. To teraz pomyśl jakiego rodzaju myślami i przekonaniami sam ograniczasz swoje wyrażanie o siobie. Co się kryje za tym, co napisałeś? Jakie TWOJE przekonania? Że ludzie są jacy...?
I dlaczego sam siebie atakujesz takimi myślami na swój wlasny temat?
-
Ze ludzie sa okrutni i chcacy dzialac na krzywde innych. Ze chca dostosowania i ze przeszkadza im ktos, ko chodzi wlasnymi sciezkami, bo burzy ich spokoj.
-
Ze ludzie sa okrutni i chcacy dzialac na krzywde innych. Ze chca dostosowania i ze przeszkadza im ktos, ko chodzi wlasnymi sciezkami, bo burzy ich spokoj.
Co jeszcze? Co czujesz wobec siebie?
-
Ze zostalem gleboko skrzwydzony, pozbawiony milosci i radosci zycia przez traktowanie mnie w ten sposob. Ze ludzie zbrali mi cos bardzo cennego - mozliwosc wyrazania siebie.
-
To teraz przeżyj to skrzywdzenie, uznaj je. Powiedz sobie, że to nie twoja wina.
Wybacz sobie, to że na to pozwoliłeś. Bo przecież byłeś zbyt mały by się obronić.
A potem odbierz innym ludziom władze nad twoim wyrażaniem siebie. Czas żebyś przestał oddawać władzę innym nad sobą.
Bo jedyną osoba, która ma nad tym władzę jesteś ty.
Praca nad 6 czakrą się kłania.
-
To teraz przeżyj to skrzywdzenie, uznaj je. Powiedz sobie, że to nie twoja wina.
Wybacz sobie, to że na to pozwoliłeś. Bo przecież byłeś zbyt mały by się obronić.
A potem odbierz innym ludziom władze nad twoim wyrażaniem siebie. Czas żebyś przestał oddawać władzę innym nad sobą.
Bo jedyną osoba, która ma nad tym władzę jesteś ty.
Praca nad 6 czakrą się kłania.
Ale ja nigdbynawet nie smialem twierdzic, ze to moja wina. To wina tych ludzi i tak mysle do tej pory. Ponadto, oni dokuczaja mi rowniez teraz, tak to odbieram i nie potrafie jakos totalnie wybaczyc im bo ilekroc to robie, sytuacje sie powtarzaja. I tego nie moge przebolec, ze traktuja mnie w taki a nie inny sposob. Mozna na to nie zwracac uwagi ale to nie spowoduje, ze przestana mnie tak traktowac.
Wladze juz dawno im odebralem ale co z tego, jak oni ciagle zachowuja sie wobec mojej osobytak samo. Do tego stopnia umiem ywrazac siebie, ze idzie to w agresje wiec raczej mam za duzo wyrazania sie niz za malo. Nawet nie wiesz, ile w ten sposob bliskich mi osob juz skrzywdzilem. I tego teraz bardziej zaluje niz tego, ze ktos mi kiedys wyrzadzil krzywde.
-
A ty ciągle o innych. Przestań patrzeć na innych. Popatrz w głab siebie.
Zamień słowo inni na słowo ja.
To co czynią ci inni. Czynisz sam sobie w pierszej kolejności. Inni ci to tylko pokazują.
-
Wlasnie tego nie potrafie zobaczyc w ogole.
-
A ty ciągle o innych. Przestań patrzeć na innych. Popatrz w głab siebie.
Zamień słowo inni na słowo ja.
To co czynią ci inni. Czynisz sam sobie w pierszej kolejności. Inni ci to tylko pokazują.
Co mam w sobie dokladnie zobaczyc? Bo ja tu nie kumam kwestii, ze to cos ze mna jest nie tak. Znaczy, na stowe moje zachowanie cos im powoduje, ze ludzie na mnie tak reaguja ale nie widze niczego zlego w tym. Nie jestem czlowiekiem prowokujacym ale tez nie chowam sie, czyli jest rownowaga. Musi byc cos co powoduje ze reaguja tak na mnie. Ja to widze tak, ze ich drazni to, jak zyje, jak postepuje.
-
Co mam w sobie dokladnie zobaczyc? Bo ja tu nie kumam kwestii, ze to cos ze mna jest nie tak. Znaczy, na stowe moje zachowanie cos im powoduje, ze ludzie na mnie tak reaguja ale nie widze niczego zlego w tym. Nie jestem czlowiekiem prowokujacym ale tez nie chowam sie, czyli jest rownowaga. Musi byc cos co powoduje ze reaguja tak na mnie. Ja to widze tak, ze ich drazni to, jak zyje, jak postepuje.
Ja nie powiem ci co to jest. Bo wcisne ci coś swojego, co nie koniecznie będzie tym czego szukasz.
Też byłam w takiej sytuacji, że za nic nie mogłam znaleźć tego czegoś. Podświadomośc była tak zafiksowana na tym, że przyczyna jest w świecie zewnętrznym, że nie byłam wstanie dostrzec o co chodzi. 3 lata waliłam głową w mur, aż dotarło do mnie o co chodzi.
Zasada lustra jest bardzo prosta.
Skoro ich drażni jak żyjesz, jak postępujesz, to zastanów się jak sam odbierasz swoje życie i postępowanie. Czy nie robisz tego na siłę? Czy nie próbujesz czegoś na sobie wymuszać, czy nie próbujesz czegoś wymuszać na świecie i ludziach.
Bo zupełnie inne reakcje są kiedy wymusza się na sobie i świecie dany styl życia i postępowania. Na zasadzie "będzie tak jak ja chcę i doprowadzę do tego czy to się komuś podoba czy nie"
A zupełnie inne, kiedy pozwalasz sobie, dajesz sobie zgodę na takie życie jakie chcesz. Akceptuję swój wybór, jestem z nim pogodzony i pozwalam sobie na takie życie.
-
Na zasadzie "będzie tak jak ja chcę i doprowadzę do tego czy to się komuś podoba czy nie"
No wlasnie tak postepuje, a to dlatego ze wczesniej, gdy nie manifestowalem tego tak silnie, ludzie jeszcze bardziej mnie krytykowali i nie dawali spokoju.
Ja to odbieram tak, ze ludzie po prostu od zawsze chcieli mnie dostosowac a ja po prostu nie chce sie dostosowac do obowiazujacych zasad. I ludzi to drazni.
-
A w moim odczucia dzieje sie tak dlatego, ze jak dla mnie za duza role odgrywa u nas wsrod ludzi przywiazanie do rodzinnego spedzania czasu, do grupowosci, do zwracania uwagi na to, jak sie zachowuje ktos w grupie. To sie wynosi z domu. Dlatego ilekrosc mam szanse wyjechac za granice, to odczuwam jakbym znalazl sie w innym swiecie, gdzie nikt nie patrzy na to, czy jestes skonsolidowany z kims czy nie. Tam po prostu zyjesz, jak chcesz i tyle. Odczuwa sie to na kazdym kroku, widzi sie to w spojrzeniach innych ludzi, jak Ciebie traktuja. I ja tez wtedy nie odczuwam tej presji i nie reaguje na innych na przykladzie, ktory podalas. A tutaj mam wrazenie, ze ciagle trwa jakas niewidzialna walka miedzy mna a reszta dookola, czuje jakies oczekiwania i to mnie bardzo meczy.
-
Tą droga nie znajdziesz odpowiedzi.
Wyjdź z głowy (przestań analizować i tworzy intelektualne teorie) idź za uczuciami.
-
No to mowie-ludzie mnie wkurzaja bo przymuszaja. I tyle.
-
No to mowie-ludzie mnie wkurzaja bo przymuszaja. I tyle.
Wkurzenie nigdy nie jest samo. Jest jak pióropusz fajerwerków. Coś ten pióropusz poprzedza.
Jestem wkurzony, bo czuję się ....
Kiedy wkurzam się, to ...
Zachowanie ludzi wzbudza u mnie ...
Kiedy czuję się przymuszany, to odczuwam ...
itp.
Już ci pisałam. W pierwszej kolejności sam się przymuszasz, sam wywierasz na siebie presję. W ludziach odbija się to, co sam sobie robisz.
To nie ludziom masz do wybaczenia, ale sobie. Krzywdę jaką sobie sam wyrządzasz walcząc zamiast pozwalać sobie, obdarowywać się.
Zobacz jak wściekasz się na ludzi, że tacy niedouczeni, że mają taką mentalnością, że nic się im nie chce robić, to jaki przekaz im wysyłasz? jakie energie?
I dziwisz się temu co dostajesz z powrotem?
Do przemyślenia fragment wywiadu z liderem zespołu, który jest poza głównym nurtem medialnym, a jest dość popularny w Europie i nie tylko:
No, no, no, we don’t give a shit about what other people think! I’ll be honest with you – we don’t care about what other people think, we care about what we think and that includes our previous albums and this album. It’s how we feel about the music that matters. We can’t control about how other people feel about it thereby we don’t care about it – that’s good or bad, we don’t mind, it doesn’t matter. http://www.prog-sphere.com/interviews/anathema-interview/
-
Czy tobie podoba się to co tworzysz?
Czy jesteś z tego zadowolony?
czy przypadkiem nie masz wirusa zwanego wieczne niezadowolenie i perfekcjonizm?
-
Zobacz jak wściekasz się na ludzi, że tacy niedouczeni, że mają taką mentalnością, że nic się im nie chce robić, to jaki przekaz im wysyłasz? jakie energie?
I dziwisz się temu co dostajesz z powrotem?
Ale tak de facto jest. I to mi przeszkadza, bo blokujue moje dzialania tutaj.
Wywiad super - z ta tylko roznica, ze w krajach anglosaskich naprawde malo ludzie zawracaja sobie glowe innymi bo tam jest taka mentalnosc. I chcialbym, aby podobnie bylo w Polsce ale nie jest. Mnie polska mentalnosc przeszkadzai blokuje.
czy przypadkiem nie masz wirusa zwanego wieczne niezadowolenie i perfekcjonizm?
Poniekad tak, dlatego tak dobrze dogaduje mi sie z ludzmi z poza Polski, a w szczegolnosci z osobami z krajow, w ktorych mentalnosc opiera sie na protestantyzmie, czyli gdzie jednostkai wartosc, jaka soba reprezentuje jest wazniejsza niz czlowiek sam w sobie, bez wzgledu na to jaki jest i co potrafi, co umie i ile jest ,,wart".
Grazyna, ja do tego stopnia jestem w...y na ludzi tutaj, ze nie widze zadnej szansy na jakiekolwiek ustepstwo czy dostosowanie sie z mojej strony. Za bardzo mi ludzie zaszli za skore tutaj. I dlatego tak ich nie toleruje i ich zachowania.
-
To co mogę ci jeszcze napisać?
Tego wirusa rozumiem, bo sama go mam.
Myślałam, że będąc perfekcyjną zasłuże na akceptację.
Niestety poprzeczkę stawiałam (i wciąż często stawiam) sobie tak wysoko, że nie jestem wstanie jej osiągnąć. Co w konsekwencji blokuje mnie na kolejne działania.
No ale powoli odpuszczam.
Jedyne, co mogę dodać to, to że mocując się z rzeczywistością idzie się do przodu z obciązeniem jak góra lodowa.
Natomiast działając z miłością, z akceptacją jest dużo lżej :)
-
Po czesci rozumiem, szczegolnie o tym obciazeniu :).
Ale dziwi mnie po prostu postawa ludzi u nas jesli idzie o typowo zyciowe sytuacje, takie codzienne, ktore rzutuja na poziom zycia, a moze raczej jakosc. Mnie wkurza totalnie np. nieobowiazkowosc czy olewactwo a u nas jest to nagminne. Mam do czynienia z ludzmi z krajow zachodnich niemal codziennie droga korespondencyjna i kiedy idzie o zalatwianie jakichkolwiek spraw, czy to interesow czy rzeczy bardziej prywatnych, tam wszystko dziala szybko, sprawnie, nikt nie wykloca sie o pienidze, ludzie sa kompetentni, rzeczowi i generalnie odczuwa sie spory szacunek do drugiej osoby na zasadzie, ze sa pewne zasady ktore obowiazuja podczas komunikowania sie.
U nas odnosze wrazenie, ze jest dokladnie na odwrot. Przyklad: niedawno sprzedalem na Allegro kilka rzeczy i do dzis nie raczyla osoba je kupujaca przelac pieniedzy. Nie martwie sie tym zbytnio, bo w razie co moge przedmiotow nie wyslac i w dodatku wniesc oficjalna skarge ale to pokazuje, jak ludzie u nas traktuja siebie nawzajem. W przeszlosci tez mialem kilka podobnych zdarzen, i zdarzalo sie ze osoby jeszcze mialy pretensje ze przypominam im o zaplaceniu! Nigdy z czyms takim sie nie spotkalem w innych krajach - czesto, sprzedajac cos, otrzymywalem jeszcze osobiste powiadomienia z podziekowaniami itp. Czulem sie bardzo milo bo ludzie dawali mi odczuc, ze szanuja mnie, ciesza sie ze mogli dokonac uczciwej i sprawnej transakcji ze mna (a szlo nieraz o kwoty powyzej kilkunastu tysiecy PLN).
Podobnie ma rzecz sie z wieloma innymi aspektami zyciowymi. Odczuwam, ze u nas ludzie totalnie olewaja kwestie obowazkowosci, maja roszczeniowa postawe, najchetniej wszystko mieliby za darmo, a juz w ogole jest super kiedy mozna jak najszybciej miec wolne i bawic sie do upadlego. Mnie taka mentalnosc przerasta calkowicie. Nie umiem wspolpracowac z ludzmi myslacymi w ten sposob. Troche to przypomina mi slynne poludniowe podejscie ,,pozniej". Ja nie potrafie dzialac w ten sposob. Bardzo podoba mi sie mentalnosc ludzi z poza polskiego kregu kulturowego, wybitnie anglosaska mentalnosc i zwiazana z tym uprzejmosc polaczona z zero tabu jesli idzie o pieniadze/zarabianie plus wymaganie precyzyjnosci/perfeksjonizmu/obowiazkowsosci powoduje, ze czuje sie doceniany i szanowany.
I nie wiem jak to przeskoczyc tutaj. Z jednej strony bardzo czuje sie zwiazany z Polska, z moimi rodzicami ktorych chcialbym odwiedzac, a z drugiej czuje ze mnie szlag trafia na mentalnosc ludzi tutaj i ze bez wyjazdu sie nie obejdzie, tym bardziej ze prowadzenie dzialalnosci gospodarczej tutaj to walka z jakims totalnie niezrozumialym systemem biurokratycznym i robieniem wszystkiego, aby tylko czlowieka zniechecic do pracy, do zarabiania, do bycia szanowanym.
Stad mam taki w...w na wszystko, bo nie umiem funckjonowac w takiej rzeczywistosci i przebaczyc, jak za chwile sytuacja powtarza sie od nowa a ludzie ja prowokujacy maja jeszcze czelnosc mi wytykac, ze cos ze mna jest nie tak, ze jestem wymagajacy, itp. Nie kumam tego po prostu bo dla mnie to jest podejscie nieodpowiedzialne, swiadczace o tym, ze ludziom tutaj na niczym nie zalezy, ze niczego wiecej poza minimum nie chca osiagnac ani popracowac na to, aby cos zdobyc.
-
Pkrl, może pytanie podstawowe, ale dlaczego po prostu nie wyjedziesz?
-
pkrl rozumiem.
Masz po prostu inną osobowość, inne wartości itp.
Ale i na zachodzie znajdą się ludzie z podobną mentalnością do naszej polskiej, choć z pewnością jest ich znacznie mniej.
Jedyne lekarstwo to akceptacja i stawianie granic. Łatwe nie jest, ale da się zrobic.
-
Pkrl, może pytanie podstawowe, ale dlaczego po prostu nie wyjedziesz?
Bo musialbym tam podjac prace, ktora kolidowalaby czasowo chociazby z tym, co robie teraz. Poza tym wyjezdzajac tam chce od razu wskoczyc na level pt. praca lepsza niz ta oferowana przecietnemu emigrantowi. No i przede wszystkim nie chcialbym tam przebywac znowu wsrod Polakow czy innych nacji, ktore maja mentalnosc ktora mi nie odpowiada.
-
pkrl rozumiem.
Masz po prostu inną osobowość, inne wartości itp.
Ale i na zachodzie znajdą się ludzie z podobną mentalnością do naszej polskiej, choć z pewnością jest ich znacznie mniej.
Jedyne lekarstwo to akceptacja i stawianie granic. Łatwe nie jest, ale da się zrobic.
Rozwiniesz troche? ;)
-
NIe daj się blokować i zablokować.
Mnie polska mentalnosc przeszkadzai blokuje.
Korzystaj ! Próbuj tego co tak podziwiasz ! :)
-
No rozumiem. Może ogranicz do minimum kontakty z tymi ludźmi, a przynajmniej odetnij się mentalnie.
-
Zeby to bylo takie proste :).
Rozwazam opcje wyjazdu, z tym ze to akurat na dzien dzisiejszy niewiele zmieni jesli idzie ozarowno zarobki jak i warunki bytowe. Bo na dzien dzisiejszy to w Polsce moge zyc wygodniej i na lepszych warunkach niz za granica (pracuje nad tym, aby zarabiac wiecej i wtedy rozwaze czy juz pora jechac czy nie).
Ograniczyc do minimum juz dawno ograniczylem :). Tylko wlasciwie zostalem sam, moze z dwoma, trzema osobami ktore widze od czasu do czasu ale to dla mnie zdecydowanie za malo. Czuje potrzebe zycia w przyjaznym dla mnie srodowisku, gdzie wiekszosc osob mipasuje i vice versa :).
-
pkrl
Akceptujesz rzeczywistość taka jaka jest. Akceptujesz to, że polacy są jacy są. Nie masz pływu na to jacy są. A wkurwiając się na nich, czy próbując ich zmienić marnujesz energię, którą mógłbyć skierować na twórcze działanie.
Akceptując rzeczywistość i polaków nie musisz ich zaraz kochać, głaskać i pobłażać im. Po prostu akceptujesz, to że są jacy są. Dopuszczasz do siebie, że to jacy są jest ... hmmm ... w porządku, takie jakie być powinno na ten moment ... (wiem ... trucdno przejść nad tym do porządku dziennego), albo chociaż że nie masz na to wpływu.
Ja trenowałam akceptację na swoim mężu. Ma wkurwiający charakter. Doprowadzał mnie do szewskiej pasji.
Był moment, że zastanawiałam się nad rozwodem.
Ale w pewnym momencie doszłam do wniosku, że mimo wszystko, jak mnie nie doprowadza do szału, to jest to całkiem fajny facet i dobrze się czujemy ze sobą, więc jeśli nie mogę go zmieńc, to nic innego mi nie pozostaje jak go zaakceptować i znaleść dla siebie takie "ustawienie", w którym przestanie mnie wyprowadzać z równowagi.
I zaczęłam mu sygnalizować np. że rozumiem, że jego poziom empatii jest bliski zeru, ale to nie ozncza, że może się w taki czy inny sposób do mnie odnosić, albo że akteptuje to że takie ma poglądy, ale ja mam swoje i też mam do nich prawo czy mu się to podoba czy nie itp. Po jakimś czasie poziom spięć między nami spadł do do akceptowalnego stanu ;) Ja coraz bardziej godziłam się z tym, że nie wszystko jest takie jakie bym chciała by było, a on zaczął szanować moje granice.
To jest przykład w skali mikro.
Ale w skali makro też działa.
Jeśli o akceptację chodzi bardzo mi pomogły dyskusje nad Techniką Uwalniania - http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=150.msg4755#msg4755
-
W przypadku klientów to może być np. takie podejście ;)
Rozumiem kliencie, że masz powody by opóźniać się z zapłatą, ale jeśli nie zapłacisz za zakupiony towar do ..., to anuluję naszą transakcję. I odpuszczasz. To już jego problem. A jak ma wonty, to tym bardziej jest jego problem, nie twój ;)
Poziom wkurwienia potrafi się znacząco obniżyć ;)
-
Tak, wkurzenie w życiu się nieźle obniża, gdy uczymy się stawiać ludziom granice to jest wogóle podstawa.
-
pkrl,
Ty wiesz, ze ci dobrze życzę, nieprawdaż ;)
I myślę, że jako rasowy Skorpion wyczujesz moje dobre intencje :))
A teraz powiem to co czuję na temat tego "odbioru i obrazu " otaczającej rzeczywistości , jaki podajesz.
Otóż już wiele miesięcy piszesz, że nic ci sie tutaj, w Polsce, nie podoba !
Polacy mają potworny charakter.
To lenie, oszukujący, migający sie od roboty, nie płacacy na czas, transakcje z nimi są męczarnią.etc, itd, itp.
I że mentalność "zachodu" tobie pasuje. Tam jest luz i tolerancja. I w ogóle da sie tam żyć.
Więc tak, nie będę komentować twoich wypowiedzi na temat "zachodu".
Masz prawo mieć taki obraz. To twój obraz.
Bajkowy:)
Ale twój.
Natomiast wypowiem sie na temat twoich ocen Polaków.
Otóż jestem Polką !
Moja mentalność, moje działania, moje poglądy - mają się nijak w stosunku do tego, co piszesz ogólnie o Polakach !
Poza tym znam wiele ludzi, szczególnie w twoim wieku, którzy - ukończywszy jakieś specjalizacje na studiach - pracują, są mądrymi, prawymi i wartościowymi ludźmi !
Nawet - o dziwo ! - medytują :)
Uczą się języków.
TWORZĄ ! DZIAŁAJĄ !
Na malkontenctwo szkoda im cennego czasu.
Gdyby na to forum tutaj, zajrzała osoba z "zachodu", która mówiąc po polsku i chcąc zasięgnąć ciut opinii o ludziach kraju do którego się wybiera, przeczytała takie oceny naszego charakteru, zwyczajów, zachowań, toby z zamiaru sie wycofała !
( nie mówię o odczuciach "zachodnich" angielskich kiboli, czy innych rozrabiaków stamtąd - bo tym by to akurat pasowało !
Oni tu przyjeżdżają jak do Tajlandii -cel ten sam. Tylko tam ich nie stać - kasy nie mają. Tu jest bliżej więc taniej.)
Poza tym sam jesteś Polakiem :)
Well ?
Jak masz zamiar "tam" się przedstawiać, jak już wreszcie tam pojedziesz ?
Ze spuszczonymi ze wstydu oczętami ?
I jeszcze jedna sprawa . Znam trochę osób z tzw wyższej półki.
Ci z naprawdę wyższej klasy społecznej to najbardziej skromni i bezpośredni ludzie jakich miałam przyjemność spotkać ! :))
Ja nie mówię o zadufanych w sobie dorobkiewiczach=bucach=beetrootach, którym słoma z butów wystaje a frak jeszcze przez 5 pokoleń nie będzie dobrze leżał.
Ja mówię o takich ludziach, którym ten frak pasuje już teraz !
I oni nigdy, przenigdy by nie dali do zrozumienia człowiekowi, ze mają wyższe, arystokratyczne pochodzenie, nawyki i maniery a to co jest wokół to gmin bezrozumny.
Nie muszą tego robić. Tę klasę po nich po prostu widać.
Również w ich normalności, zwyczajności :)
Konkludując - każdy ma prawo wyrażać swoje poglądy
na temat tego co WIDZI WOKÓL SIEBIE..
Stąd wypadałoby zaznaczyć, że to jest osobiste, subiektywne postrzeganie SWOJEJ RZECZYWISTOŚCI. A NIE SAMA PRAWDA o ogólu :)
WSZELKIE GENERALIZACJE SĄ SZKODLIWE.
I nieprawdziwe...
Na koniec zacytuję tutaj Leszka na temat takich własnie generalizacji/interpretacji, bo ten cytat mi akurat pasuje :))
"Mówiąc językiem naukowym - są to nieuprawnione nadinterpretacje.
A językiem górali - gówno prowda :))"
-
Tess, pewnie masz sporo racji ale ja k....c nie potrafie zyjac tutaj nie narzekac bo doslownie ciagle stoje w miejscu ze wszystimi rzeczami i nie wiem, co jest powodem tego zastoju oprocz tego, ze za cholere nie dogaduje sie z ludzmi tutaj i ze cholere nie rozumiem sposobu myslenia ludzi tutaj. Po prostu nie dostrzegam tutaj ani zadnych dogodnych warunkow do robienia tego czego chce ani ludzi z ktorymi by mnie cos laczylo. Mowie o realu, nie forum tutaj np. I nie wiem, co jest powodem tego. Mnie ta rzeczywistosc i mozliwosci ktore mnie otaczaja i ktore znam osobiscie w ogole nie interesuja. Wrecz przeciwnie-draznia mnie i powoduja automatyczna chec ucieczki. Mam tak ,,od urodzenia".
-
nawineło się na porannnym fb i pomyslałam o tym watku
Kiedy dotkniesz ran, a one nie zabolą, wtedy będziesz wiedziała, że naprawdę przebaczyłaś.
[ Don Miguel Ruiz]
-
nawineło się na porannnym fb i pomyslałam o tym watku
Kiedy dotkniesz ran, a one nie zabolą, wtedy będziesz wiedziała, że naprawdę przebaczyłaś.
[ Don Miguel Ruiz]
Tak. One nie zabolą, bo nie będzie już ran. :)
Ale czasem trzeba naprawdę dużo razy wybaczać, żeby osiągnąć taki stan :))
-
„Jak twierdzi Susan Forward, amerykańska terapeutka i autorka książki „Toksyczni rodzice”, to przesąd, że jeśli nie wybaczysz komuś, kto cię skrzywdził, to będziesz trwać w złości i zacięciu do końca swoich dni. Emocjonalny i umysłowy spokój przychodzi nie tyle w wyniku przebaczenia, co uwolnienia się od wpływu krzywdziciela na nasze życie.”
-
Przez 2 ostatnie noce śniła mi się zmarła babcia, po raz pierwszy w życiu.
Babcia to osoba despotyczna, składająca się z samej nienawiści, religijna i prymitywna i która mnie bardzo krzywdziła.
Pierwszej nocy mi się przyśniło że ona jako duch pojawiła sie przede mną a ja tak bardzo się ucieszyłam że ją zobaczyłam, że znów ją widze, że mogę z nią porozmawiać. Mowiłam jej o mojej radości a ona była taka zakłopotana, bo nie potrafi przyjmować niczego miłego.
Tej nocy mi się śniło że przyszła do mojego pokoju, jako duch a ja znów tak bardzo się ucieszyłam, wzięłam ją za rękę i z nią rozmawiałam. Podeszłyśmy do pieca, za któym był schowany krucyfiks. Ona go zauważyła i postawiła na przodzie. A ja spokojnie- nie, on ma leżeć tam z tyłu i tam go położyłam. W realnym życiu nie miałam prawa sie jej sprzeciwić.
I się zastanawiam co się dzieje? CZyżbym jej wybaczyła? Jak to możliwe że ja ją lubię? Nie rozumiem tego. Nie rozumiem jak mogę się cieszyć na widok osoby której tak nienawidziłam.
-
Ravi Shankar o przebaczaniu.
"Forgiveness is not a big virtue.
If you try to forgive someone you always see that person as a culprit.
So you cannot forgive them a 100%. Don't be surprised if you can't forgive them a 100%.
But a culprit is also a victim, of his own mind, ignorance or circumstances. What comes here is compassion.
And compassion is always a step ahead of forgiveness.
Inside every cuplrit there is a victim.
Tł:Przebaczanie nie jest wielką zaletą. Jeżeli próbujesz przebaczyć komuś, zawsze wtedy widzisz tę osobę jako winowajcę. Stąd nie możesz przebaczyć w 100%. Nie dziw sie, że nie możesz przebaczyć mu w 100%.
Ale winowajca jest również ofiarą, swojego własnego umysłu, ignorancji czy okoliczności. I tu nasuwa się współczucie. A współczucie jest zawsze o krok przed przebaczeniem.
Wewnątrz każdego winowajcy jest ofiara.
To ostatnie wyjaśnienie, taka inna perspektywa, bardzo pomaga w wyciszeniu, ukojeniu bólu .
-
Zainteresował mnie wczoraj temat tego więzienia (zobaczyłem w propozycjach na wyborczej), jeszcze przed dyskusja na temat rasizmu , hehe
http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,18876375,nie-jestes-numerem-jestes-kolorem-skory-poznajcie-kodeks.html
A pozniej znalazłem też jakże inną relacje z tego samego więzienia na stronie "radykalnego wybaczania"
https://www.radicalforgiveness.com/felons-monks-and-mystics-at-san-quentin/
"If someone told you that there was a prison in America that had a feel of a monastery about it, would you buy that? I sure as heck wouldn’t — not before last Wednesday, April 16th, anyway."
As we were leaving the prison after six hours, JoAnn said to me, “This feels more like a monastery than a prison.” She was right. It did. Seeing is believing.
In fact, the minute we got inside the gates, all my preconceived notions of how it would be and what it would feel like were totally smashed.
I’d had visions of Alcatraz and Shawshank in my mind and expected the energy to be dark and foreboding, and I presumed the prisoners would be angry, surly, resentful and unfriendly.
It was the exact opposite. Everyone was friendly and welcoming. They were genuinely pleased to see us. Whether they were playing ball, shooting hoops or going about their tasks, they stopped to say “Hi,” and waved.
I can honestly say the energy in that part of the prison, where most of the prisoners congregated, was as high as any place I have experienced in my life. And I include all the churches I have ever been in. I was blown away by it. Shocked!
(Note: We did not see Death Row or the ‘Hole,’ or even ordinary cells which apparently have been judged and condemned by international human rights organizations as way below international norms, but I was assured that the general atmosphere we were experiencing was very typical.)
I soon learned why the energy was so high. While there are 6,000 prisoners incarcerated in San Quentin, there are 3,000 volunteers who come in and provide real mind/body/spirit support for the prisoners, most of whom are there for life"
Interesujące jak inne wrazenia mozna wyniesc z tego samego miejsca.
-
Wrzucam ponownie, bo może się przydać.
Ravi Shankar o przebaczaniu.
"Forgiveness is not a big virtue.
If you try to forgive someone you always see that person as a culprit.
So you cannot forgive them a 100%. Don't be surprised if you can't forgive them a 100%.
But a culprit is also a victim, of his own mind, ignorance or circumstances. What comes here is compassion.
And compassion is always a step ahead of forgiveness.
Inside every cuplrit there is a victim.
Tł:Przebaczanie nie jest wielką zaletą. Jeżeli próbujesz przebaczyć komuś, zawsze wtedy widzisz tę osobę jako winowajcę. Stąd nie możesz przebaczyć w 100%. Nie dziw sie, że nie możesz przebaczyć mu w 100%.
Ale winowajca jest również ofiarą, swojego własnego umysłu, ignorancji czy okoliczności. I tu nasuwa się współczucie. A współczucie jest zawsze o krok przed przebaczeniem.
Wewnątrz każdego winowajcy jest ofiara.
To ostatnie wyjaśnienie, taka inna perspektywa, bardzo pomaga w wyciszeniu, ukojeniu bólu .
-
Jest jeszcze inna szkoła, która mówi, gdybyś nigdy nie potępił nie miałbyś co wybaczać.
-
Witajcie,
Chcę Was przeprosić wszystkich i prosić o wybaczenie tych wszystkich z Was, których na przestrzeni dziejów: zgnoilem psychicznie, maltretowalem fizycznie, zamordowalem, zgwalcilem, zabiłem, spalilem, utopilem, porzucilem, pastwilem się, pocwiartowalem. Ktorym zabilem rodzicow lub dzieci. Przepraszam.
Prosze, wybaczcie mi te krzywdy, zadane Wam przeze mnie. Zbladzilem i nic nie tłumaczy i nie usprawiedliwia tamtych moich czynów. Wiem że byłem przez setki wcielen okrutnym człowiekiem-kreatura, dlatego koniec końców trafiłem przez gady-reptalianow do najciemniejszej strony wszechświata, gdzie zostałem calkowicie skasowany i zniszczony prawie do zera.
Dziś się z tego wygrzebuje, a to nie jest łatwe. Ale wiem, ze moje 2 największe lekcje do przerobienia, to strach, oraz relacje z ludźmi - z ludźmi, których zawsze poniewieralem i gardzilem w najokrutniejsze sposoby, jakie tylko byłem w stanie wymyślić.
Mariomar
-
http://spedycje.pl/images/artykuly/2007/Image/sztan.jpg
-
Czym sie rozni brak wybaczenia, od wkur-rzenia ?
Jak komuś nie wybaczamy to jaka emocja/emocje za tym stoją?
-
Jeżeli, ktoś Ciebie pobije i Ty tej osobie wybaczysz, to zamkniesz łańcuch przyczynowo skutkowy, czyli następnym razem jeżeli Ty komuś cos zrobisz, to ta osoba tobie wybaczy. Nie uwalnia to jednak od przyciągania pobicia.
Wkurzenie będzie przyciągało wkurzenie i nic więcej.
Wybaczenie to takie odpuszczenie. Wynika to czasami z dojrzałości a czasami z braku sił do dalszej walki.
-
Pytam o emocje, jakie to są, jak je nazwac
-
Ja bym zobaczył jak się czuję, gdy komuś wybaczam. Dla mnie wybaczenie jest odpuszczeniem - uczuciem wyższym. Raczej pownieneś wiedzieć jak się wtedy czujesz. To samo z brakiem wybaczenia, wystarczy się przyjrzeć jakie emocje się pojawiają. Czasami może być kilka emocji zbitych w jedno pomieszanie np. złosć, nienawiść, zawiść.
-
Przebaczenie/wybaczenie nie jest uczuciem. Uczuciem jest ulga którą mozna poczuc po wybaczeniu.
Wybaczenie jest raczej swiadomą reakcją na wydarzenia i emocje z nimi związane.
Jezeli nie wybaczamy to przewaznie jest to złosc ale przewaznie to zlepek emocji takich jak poczucie krzywdy, poczucie niesprawiedliwosci, poczucie straty.
-
Jezeli nie wybaczamy to przewaznie jest to złosc ale przewaznie to zlepek emocji takich jak poczucie krzywdy, poczucie niesprawiedliwosci, poczucie straty.
Poczucie krzywdy, niesprawiedliwosci chyba jest
Może też nienawiść..
Chyba tez zawisc - taka intencja, zeby tej osobie bylo, źle, żeby ją SPOTKAŁA KARA
-
Usunąłem wku#wienie i już nie czuję, że muszę wybaczać tej osobie
-
No, jeszcze nienawisc wyszla