Pozytywne Inspiracje
Forum => Rozwój Duchowy => Wątek zaczęty przez: maryna w 2016-08-10, 14:58:09
-
Temat etyki w biznesie bardzo dobrze czuję , kieruje się nią i bezwzględnie wymagam jej od innych. Wg mnie to też integralna część prosperującej świadomości, którą wiele osób chciałoby zignorowac.. Postępując etycznie możesz mieć na początku trudniej , bo wyjdą ci twoje braki np. to ile są warte twoje usługi realnie, czy np. dane usługi , z którymi czujesz się komfortowo , które lubisz, pasjonujesz się nimi, czy łatwo ci je wykonywac, nie dadzą ci takich dochodów jakie byś chciał itd. To jest takie stawianie na I miejscu prawdy. W rzeczywistości gospodarczej jest wiele osób wręcz świadomie wyłudzających pieniądze, świadomie nieuczciwych, to w sumie nie mój problem, bo moje drogi z takimi osobami raczej się nie krzyżują i zostawiam to ich karmie. W biznesie duchowym, w paru moich postach wyjaśnione było dlaczego jest to jeszcze ważniejsze.
-
co do tego tekstu :
1. w biznesie na pierwszym miejscu zawsze jest rachunek zysków i start, gdy jest inaczej wtedy są to misje, fundacje etc. tam na pierwszym miejscu są inne cele które realizuje się nawet wtedy gdy nie ma zysku albo gdy dokłada się do tego "interesu"
2. etyczny biznes to taki w którym etyka wyznacza pewne ramy biznesu (wciąż nie jest celem samym w sobie, więc nie jest na pierwszym miejscu!)
3. prawo i etyka to nie to samo,
4. można kierować się etycznymi wartościami i być na bakier z prawem, świadomie lub nie,
5. zarówno działalność nieetyczna zgodna z prawem jak i etyczna działalność niezgodna z prawem wywołują różne problemy w relacjach z innymi czyli też w biznesie, więc warto jedno i drugie uwzględniać
tutaj gościu traktuje to jak reklamę i jednocześnie daje możliwość odrzucenia tego, czy to jest nieetyczne? etyka to też kwestia pewnej umowy czyli "ogół norm moralnych uznawanych w pewnym czasie przez jakąś zbiorowość społeczną jako punkt odniesienia dla oceny i regulacji postępowania w celu integracji grupy wokół pewnych wartości," http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/etyka;3898956.html
a to jeszcze o związku biznesu (czyli działalności stricte interesownej) z etyką:
"Istnieją atoli pewne pojęcia, stanowiące niejako generalia etyk. Jest ich siedem: obowiązek, bezinteresowność, odpowiedzialność, sprawiedliwość, sumienie, stosunek do czasu i pracy. Jeżeli się zna tych siedem rzędnych, można określić rodzaj i szczebel etyki wszędzie i gdziekolwiek. Nie należy do tego szeregu kwestia prawdomówności. Są ludy, które popierają kłamstwo zasadniczo, inne nie zawsze, jeszcze innym jest obojętne. Sprawa nie nasuwająca utylitaryzmu bezpośrednio, wywołuje już rozmaitość sądów i do generaliów nie należy.
Same zaś generalia świadczą raczej przeciwko "jednolitości etycznej", gdyż w pojęcia te wstawia się w rozmaitych cywilizacjach fakty etyczne rozmaite, często wręcz przeciwne. W pewnej cywilizacji bywa obowiązkiem to i owo, co w rozumieniu innej cywilizacji toruje drogę niemoralności. Np., obowiązek spłodzenia syna w cywilizacji chińskiej, bramińskiej i żydowskiej wiódł do licencji w prawie małżeńskim. Bezinteresowność, przestrzegająca obowiązków choćby wbrew interesowi osobistemu, bywa rozmaicie ścieśniana i rozszerzana, chociaż samo źródło etyk tkwi bezwarunkowo w bezinteresowności. Spór etyki z utylitaryzmem tyczy się wszelkich kombinacji życia. Etyka nie jest utylitarną, lecz utylitaryzm winien być etyczny; jeżeli jednak każda cywilizacja ma swoją etykę. Każda podaje inne warunki, gdy np., chodzi o kwestię, czy w danym wypadku interes jednostki zgodny jest z dobrem ogółu."
http://www.nonpossumus.pl/biblioteka/feliks_koneczny/panstwo/III.php
-
Etyka w biznesie, moim zdaniem polega jasnych zasadach dla obu stron. W wymianie usług każdy wie czego może się spodziewać od drugiej strony. To jest podstawą do relacji i do wzajemnych korzyści.
Duchowość zaś jest dosyć subtelną, ulotną naturą rzeczywistości. I tutaj korzystając z tego jest idealnym siedliskiem dla różnych duchowych oszustów, właśnie z powodu swojej niemierzalności. Oprócz ceny która jest zawsze konkretna, to reszta jest jakby kwestą względną, nic tak do końca nie wiadomo, za co się płaci, za sesje, jej rezultat, za czas ? za obietnicę ? Typowe w środowisku jest wyrzucanie syfiastych klientów, zaraz po kilkunastu sesjach, lub po rozgrzebaniu nieciekawej karmy, oczywiście jest to wina klienta, a nie guru że nie sprawdził jasnowidzeniem, (gdyby je miał (?)). W tym cieniu znajdują miejsce, dla swojej aktywności także ludzie o silnych zaszłościach magicznych, którzy odtwarzają swoje urojenia z poprzednich wcieleń i sprzedają innym jako duchowe inspiracje. A także ludzi którzy często uciekli od normalnych życiowych relacji, ponieważ nie umieli się w nich odnaleźć, aby schronić się w swoim własnym świecie w którym są guru, utrzymywani przez innych ludzi.
Więc dla mnie etyka w biznesie duchowym raczej nie istnieje, a wyjątki są jak małe oazy na pustyni pseudo-duchowego piasku.
To napisałem Ja.
-
Etyka w biznesie, moim zdaniem polega jasnych zasadach dla obu stron. W wymianie usług każdy wie czego może się spodziewać od drugiej strony. To jest podstawą do relacji i do wzajemnych korzyści.
Tak , a zanim do tej wymiany dojdzie warto pozyskiwac klientów w uczciwy , nienachalny sposób i przestrzegać prawa co do sposobów reklamy.
Każdy cwaniak wie, że kłamstwo powtarzane 1000x staje się prawdą, dlatego wysyłający informacje z ofertą usług powinien najpierw zapytać czy ktoś wogóle chce dane treści otrzymywać i tutaj prawo jest zbieżne z etyką, przynajmniej w krajach cywilizowanych.
ludzi którzy nie mają wartości etycznych i są sterowani głównie chęcią zysku chyba lepiej zostawić samych sobie i siłom ewolucyjnym niż ich edukowac
nie ma co "rzucać pereł przed wieprze"
-
W rozwoju bardziej sprawdza się odnoszenie się do wartości wyższych, niż do etyki. Etyka jest częścią tych wartości, ale nie w całości odwrotnie. Etyka jest z natury subiektywna m.in. przez to, że filtruje ją ocena własnej sytuacji i oczekiwania jak ma być realizowana.
Nie byłabym też taka radykalna i surowa w ocenie innych ludzi, jeśli ich działanie nie jest celowo szkodliwe. Celowo świadomie lub z pokładów podświadomości.
Czasami wydaje się coś nieetyczne, czy niewłaściwe, z własnego punktu widzenia, a służy Wyższemu Dobru.
Czasami wydaje się coś etyczne, postrzega się kogoś jako etycznego, a niekoniecznie służy to Dobru.
Z etyki miałam maksimum z ocen u wymagającego profesora filozofii, więc mam przemyślany temat;)
-
Pierun
Weź jednak pod uwagę, że taki guru który oferuje duchowe usługi z reguły nie jest i nie musi być doskonałym, wszechwiedzącym bytem. Z usług korzystają zazwyczaj ludzie z większymi i mniejszymi problemami, niektórzy maja nieciekawe intencje wobec siebie, guru czy samego rozwoju. I nie wszystko idzie wykryć czy wyczuć od razu. Czasami dopiero w praniu wyjdzie że klient wcale nie jestem zainteresowany uzdrowieniem, a czymś całkowicie innym. I właśnie wtedy uczciwie jest powiedzieć, że "sorry, ale na podstawie drogi jaką razem przeszliśmy widzę że nie będę w stanie Ci bardziej pomóc" i rozstać się z takim klientem.
Jasnowidzenie nie działa tak że wykrywasz bezbłędnie wszystko co trzeba. Guru też ma swoje ograniczenia i można się z tym pogodzić albo szukać oświeconego. Pytanie tylko czy uda się go znaleźć przy takich intencjach :D
Osobiście bardzo szanuje ludzi, którzy potrafią bez oporu powiedzieć "jednak nie jestem w stanie Ci pomóc, przerasta mnie to" czy podając jakikolwiek inny, prawdziwy powód zakończenia procesu uzdrawiania. I na pewno jest to lepsze niż zgrywanie głupka i liczenie na to, że jakoś to będzie. Czy brnięcie na zasadzie "jak nie wyjdzie to widocznie takie intencje klienta". Uzdrowiciel musi brać odpowiedzialność za siebie i swoje działania, ale nie może brać odpowiedzialności za klienta i jego działania. Tą granicę trzeba rozróżniać, bo inaczej są nieporozumienia i żale typu "głupi klient/guru".
Dobry uzdrowiciel musi wiedzieć, kiedy się odciąć od klienta - czy na to początku czy w trakcie współpracy, kiedy się coś dopiero okaże. żeby to było w porządku wobec klienta, nie może po prostu dochodzić do mechanizmów uzależniania klienta od swojej osoby. Klient od początku musi być uczony samodzielności w taki sposób, aby odcięcie od terapeuty nie było głębokim szokiem i traumą na żadnym etapie współpracy. A jeśli z kimś się nie da tak współpracować to trzeba go odesłać najpierw na poważną terapię, gdzie będzie miał profesjonalnego terapeutę, który przeprowadzi z nim niezbędne procesy od początku do końca.
Tu się pojawia właśnie wspomniany etap uczciwości i łapczywości na kasę, bo taki niesamodzielny klient to potencjalnie dobre źródło regularnych przychodów, więc trzeba mieć odpowiednie podejście, aby wiedzieć kiedy taki klienta odesłać gdzie indziej, a kiedy można się nim zająć.
Jeszcze co do spamowania mailami to osobiście też nie cierpię nachalnej reklamy. Na mnie to przynosi wręcz odwrotny efekt, bo nie mam ochoty korzystać z usług kogoś, kto musi się tak nachalnie reklamować.
-
Pierun
Duchowość zaś jest dosyć subtelną, ulotną naturą rzeczywistości. I tutaj korzystając z tego jest idealnym siedliskiem dla różnych duchowych oszustów, właśnie z powodu swojej niemierzalności.
zamieszanie powstaje ze stosowania nieodpowiednich mierników i wyznaczników, oraz rezygnacji z takich które pozwalają odróżnić to co duchowe od tego co takim nie jest, to tworzy pole do nadużyć i wypaczeń
najprostszym wyznacznikiem prostym do zaobserwowania i przetestowania na sobie i innych jest ten, który jest również uniwersalny w etyce różnych kultur i cywilizacji - czyli przytaczana już bezinteresowność, poziom jej przejawiania określa zgodność z wolą Boga, czyli z rzeczywistością, podczas gdy poziom interesowności określa zgodność z wolą własnego odrębnego ego, zwykle u ludzi występuje to w różnych proporcjach, a mieszanie duchowości z biznesem tworzy pewną trudność w odróżnianiu tego, ktoś może być ogólnie wysoko uduchowiony/bezinteresowny, a łącząc to w jakimś zakresie z biznesem przestaje to odróżniać, a zamiast tego zaczyna jakoś tam warunkować Ducha i działania z tym związane, kierując się w swym biznesowym działaniu innymi niż duchowe priorytetami (czyli kieruje się rachunkiem zysku i strat), co nie znaczy, że nie ma w tym duchowości, ale jest to mniej lub bardziej uwarunkowane, czyli w ogólnym rozrachunku zanieczyszczone
Duch i związana z nim duchowość najłatwiej, czyli naturalnie, przejawia się i rozkwita w tym co uniwersalne, ponadosobowe, czyli m. in. bezinteresowne, u ludzi z tym zestrojonych zwykle wiąże się to z poświęceniem (tego co ograniczające przejawienie znajdującego się w nich Ducha, czyli głównie ego) na rzecz duchowych celów , co czasem przyjmuje formę duchowych misji i to właśnie takie wyrzeczone/bezinteresowne dusze za pomocą przepełnionych bezinteresownością misji , wywierają istotny i całkiem trwały wpływ duchowy na innych, liczony często w tysiącach lat (ich misje trwają w zależności od sposobu przekazywania 2500 albo 5000 lat), gdy zaszczepiony przez nich w taki sposób pierwiastek duchowy zanika pod wpływem np. interesownych działań tych którzy to podtrzymują i przekazują dalej, wtedy misja się kończy i jest to okazja do kolejnej korekty kursu przez kolejnego świętego : )
-
Frisky :"..pewną trudność w odróżnianiu tego, ktoś może być ogólnie wysoko uduchowiony/bezinteresowny, a łącząc to w jakimś zakresie z biznesem przestaje to odróżniać, ..."
Czyli jak biskup KK daje ogłoszenie : Zbieramy na świątynie bożą dla dobra wiernych i biskupa. Każdy aniołek co da stówkę jest jak aniołek, a każdy co da pięć stówek przez rok to niczym archanioł."
To to z punktu duchowego etyczne jest czy nie ?
-
tak jeszcze: przyglądając się sobie obserwuję duży poziom interesowności, przesycone nimi mam wiele aspektów życia , ale tym czego nie robię to nie zanieczyszczam tym źródła duchowości z którego sam czerpię i udostępniam innym, bo jak zanieczyścisz źródło to cała rzeka zostaje zatruta i to zatrucie staje się normą, czyli "prawdą" ;)
jeszcze co do takich wyznaczników duchowości to jest nią jedność (idei, zamiarów) słów, myśli i czynów, więc łatwo można porównać na ile szczytne uniwersalne duchowe idee (np. bezinteresownej miłości) mają przełożenie na konkretne działania, a na ile istnieje tu sprzeczność, jeśli to się widzi to można zastanawiać się jak to zmienić, ale gdy u źródła mamy normę interesowności, wtedy nie uda się tego odróżnić - zwłaszcza gdy na wstępie, po obu stronach (ci którzy kupują i sprzedają) ludzie decydują się na interesowne relacje pod szyldem duchowości, które mają służyć ich często wspólnym interesom i są zgodne interesem społecznym (więc uznają to za dobre i takie to jest tyle, że nie do końca jest to duchowe),
wypadałoby uświadomić sobie, że w duchowości tym co jest do zmienienia na początek i na koniec to właśnie ta podstawa, która wydaje się być oczywista i zapewne taka jest, gdy zaczyna się od rozwoju osobistego, opartego na egochceniu, ale staje się pewną przeszkodą i ograniczeniem w urzeczywistnianiu i przejawianiu uniwersalnego Ducha zwłaszcza w działaniu i na dłuższą metę (obok różnych przeszkód, czas najlepiej to testuje) , więc ten oto prosty sposób można zobaczyć na ile jest ta jedność, czyli duchowość, a na ile jej nie ma
-
Czyli zbieranie kasy na kościół by wielbić w nim biskupa nie jest etyczne nawet jeśli wierni się na to zgadzają a w zamian są nazwani aniołami ?
-
DA
Czyli jak biskup KK daje ogłoszenie : Zbieramy na świątynie bożą dla dobra wiernych i biskupa. Każdy aniołek co da stówkę jest jak aniołek, a każdy co da pięć stówek przez rok to niczym archanioł."
to czy coś jest etyczne czy nie to kwestia umowna, najlepsze z punktu widzenia duchowości jest wspieranie szczytnych celów np. misji duchowych i religijnych szerzących duchowe ideały, z potrzeby serca i dla większego przejawiania się np. chwały Boga na świecie, duchowych wartości etc. , podobnie takie pobudki są najlepsze u tych którzy zbierają takie czy inne środki, więc im niższy poziom duchowych motywacji, tym większe wkręcanie w to interesów własnych (czyli ja i moje, w tym przypadku: będę wyróżniony jak dam vel będę ustawiony jak wezmę/będę miał z tego zysk, który przeznaczę na inne własne cele),
gdy jest to wymieszane trudno ocenić jakie są te pobudki w konkretnym przypadku, więc to o czym piszesz ( rozumiem że tak interpretujesz już tego rodzaju wypowiedzi) może to być łechtanie fałszywej dumy przez tych którzy manipulują innymi dla własnych korzyści, a może to być równie dobrze wyrażanie wdzięczności przez tych którzy służą innym ( wtedy pozostaje tylko kwestia co takiego realizują i jak się to ma do duchowych uniwersalnych idei)
w takich mixach może być kłopot z odróżnieniem zwłaszcza u biorących którzy mogą deklarować czyste duchowe intencje i cele, a głównie kręcić swoje lody, albo mogą być oddanymi sprawie elementami pewnej duchowej misji, które są zasilane dla jej dobra (ludzie wyznaczają takich którzy mają się tym zajmować i zasilają częścią datków ich funkcjonowanie, żeby tamci mogli się na tym w pełni skupić i poświęcić duchowym celom, wtedy to ma sens)
więc w takich układach o które pytasz można by się przyglądać poziomowi poświęcenia dla misji, tych którzy z tego zasilania misji też jakoś korzystają, np. taki Sai Baba i jego działania (np. czy jeździł sobie na wakacje za te pieniądze zbierane na jego misję, czy prowadził wystawne życie, czy w ogóle z nich korzystał dla własnych celów, czy raczej wszystko co robił podporządkował misji/fundacji i był jej elementem , a kasą zarządzał zarząd fundacji etc.)
ale najlepsze dla odróżnienia są czyste układy gdzie w fundacji albo misji ewidentnie nie masz z tego korzyści, a poświęcasz swój czas, dla realizacji uniwersalnych, duchowych czy szczytnych celów, np. tak jak było u Premanandy, który przez lata spał na gołej ziemi w więzieniu, a mimo to w duchu bezinteresowności i poświęcenia dalej prowadził i rozwijał swoją misję, z takim samym zaangażowaniem jak wtedy gdy mieszkał w aszramie, a obracał całkiem sporą kasą dla dobra dzieci i poszukiwaczy duchowych, robił to aż do końca życia, więc trudno jest coś takiego mu zarzucić, że czerpał z tego korzyści osobiste i je przedkładał nad dobro innych, przy tym płacił np. nauczycielom uczącym aszramowe dzieci, czyli sam pozostając bezinteresowny wchodził w relacje ze światem - które oparte są na interesie - na potrzeby rozwoju duchowej misji
inaczej mówiąc przyglądając się jakimś realizowanym w świecie przedsięwzięciom, najczęściej mixom tego co duchowe z tym co interesowne, warto przyglądać do czego się odwołują i jaki jest ich rdzeń, źródło, czy jest duchowe i w jakim stopniu, czy i jak jest to warunkowane, z czego wynika wchodzenie w interesowne relacje i kto tam kieruje się interesownymi pobudkami oraz w jakim zakresie (np.. u Sai Baby można było bez żadnych opłat, nawet mieszkając na zewnątrz i nic nie dając na misję, przychodzić z zewnątrz na codzienne duchowe darszany, przez wiele lat oferowane przez mistrza, nikt tam z tacą nie chodził po ludziach, ale chętnie przyjmowali datki, gdy ktoś się pofatygował do specjalnie przygotowanego punktu zbiórki), wtedy można ocenić na ile są to przedsięwzięcia duchowe, na ile biznesowe i czemu/ komu najbardziej służą oraz czy warto się do tego przyłączyć i w jakim zakresie... to ostatnie uwarunkowane jest poziomem interesowności i bezinteresowności własnej ; )
-
etyka jest dla mnie jednoznaczna z wartosciami wyzszymi, wiem , ze nie kazdy ma ten zmysl dobrze rozwiniety, dlatego nie wymagam wiele od ludzi , a jak wymagam to odnosze sie do prawa , przepisow, lub panujacych obyczajow
byl tez u mnie na studiach taki przedmiot jak etyka w biznesie , chyba nie musze sie tu chwalic ocenami przy moim wielopoziomowym spojrzeniu na temat i opisowym egzaminie... ;d
-
Frisky :)
Nie miałeś marzeń by zostać politykiem ;) ?
-
maryna,
Ja to jestem zwolennikiem, usług i produktów z polecenia, tak że wiem że chodzi o jakość, to jakby każdy w okolicy wie w którym sklepie są najświeższe bułeczki ^^. I efekty można obejrzeć na osobie polecającej od razu, taka obserwacja.
jeśli o sam marketing chodzi dla mnie zdrowy marketing, to taki gdzie udostępnia się informacje o produkcie czy usłudze, i na tym koniec. A taki że się promuje, wysyła, setki razy odtwarza jakieś komunikaty to taka psychologiczna sztuczka. Że się na siłę wciśnie coś, co ma jakąś pół wartość, o ile w ogóle. Etykiety, bez wartości, puste wersy, slogany, które tylko męczą.
clint,
Jeśli chodzi o abstrakcje, to "doskonałość", warto porzucić, i pomyśleć o konkretnym przykładzie, osoba która zajmuje się X lat duchowością, terapeutyką, nie jest w stanie rozpoznać autodestrukcyjnego klienta z dda który nie wie czego chce (serio ??), i przeciąga go przez kilka (naście) dobrze płatnych sesji aby powiedzieć "uczciwie" "sorry". Z tych lat rozwoju duchowego, wiedzy i wsparcia, oferuje się "wyjdzie w praniu" - to chyba jakiś kiepski żart co najmniej. To się powinno płacić pieniędzmi "co łaska" za takie usługi. Poza tym jeśli ktoś ma mniemanie o sobie że jest kilkanaście kroków przed kimś, i oferuje pomoc a nie może rozpoznać tych toksycznych prowadzących do znikąd przypadków, to dla mnie albo jest oszustem, albo nie jest tak daleko w rozwoju jak myśli że jest. (etyczne może to nie być, ale kasa się będzie zgadzać pewnie :})
frisky,
wydaje się że tam gdzie biznes to już nie może być bezinteresowności, biznes to jakby interesowność, a duchowy biznes, to duchowa interesowność. zainteresowanie czym ? o to jest pytanie.
-
Pierun
Nie wiem o jakim przypadku mówisz, więc nie oceniam tej konkretnej sytuacji - piszę ogólnie.
Zauważ tylko, że autodestrukcyjny klient z DDA który nie wie czego chce to klient nad którym można pracować bo z takich rzeczy można wychodzić z pomocą duchowego terapeuty. Rzecz w tym, że to czy klient posłucha rad terapeuty i czy przebije się przez własne wzorce zależy tylko i wyłącznie od samego klienta, a nie od terapeuty. A jako, że ludzie mają wolną wolę i w każdej chwili mogą podjąć decyzje inne niż te, co do których mają tendencje karmiczne - nigdy nie da się przewidzieć w 100% dalszych decyzji i zachowań klienta. Nawet klient z tendencjami negatywnymi, którego powierzchownie oceniając można by przekreślić, może podjąć takie decyzje, że jednak wyjdzie ze swoich obciążeń.
Nawet najlepszy terapeuta nie pomoże, jeśli klient w połowie się podda, zrezygnuje czy coś w ten deseń. Terapeuta nie ma możliwości nagiąć wolnej woli klienta i jeśli ten w środku terapii stwierdzi, że nie da rady, że już nie chce dalej próbować czy będzie jak uparty osioł wolał tkwić w swoim bagienku, wbrew temu co terapeuta mu radzi i zaleca - to takiej osobie nie da się pomóc.
Ty oczekujesz, że terapeuta biorąc pieniądze i mając doświadczenia będzie brał odpowiedzialność za klienta. A to się tak nie da. Terapeuta oferuje swoje bogate doświadczenie, wiedzę, umiejętności i czas i za to bierze pieniądze. A to jak już klient to wykorzysta to jego sprawa i intencje.
A czy jak idziesz do np. szkoły jazdy to ktoś Ci gwarantuje, że skoro zapłaciłeś ponad 1000 zł to na pewno się nauczysz jeździć i zdasz egzamin na prawo jazdy? A czy ktoś robi odsiew na zasadzie "Tobie nie udzielę lekcji, bo Ty to się pewnie nie nauczysz?" Nie. W takiej szkole uczą Cię konkretnych rzeczy, doradzają Ci, prowadzą, ale nikt się nie nauczy za Ciebie. Nikt Ci nie zwróci pieniędzy, jeśli się nie nauczysz, bo co instruktora to obchodzi? On poświecił Ci swój czas, podzielił się wiedzą, więc jemu się należy wynagrodzenie. A Ty na własną odpowiedzialność podjąłeś decyzje, że chcesz się podjąć takiego szkolenia, to Ty oceniłeś że jest to na Twoje siły. Jak Cię to przerosło to możesz mieć pretensje tylko do siebie.
Terapeuta ma prowadzić, inspirować, nakierowywać, pomagać, itd a nie wyciągać siłą klienta za uszy. Tylko klient sam jeden jest w stanie stwierdzić czy naprawdę chce zmian i poprawy swojego życia czy woli tkwić w bagienku.
-
Widzę ogromną przydatność etyki w temacie rozwoju duchowego.
Służy w zasadzie biciu piany.
Zasady etyki duchowej są proste:
Albo MASZ ŚWIADOMOŚĆ ROZRÓZNIAJĄCĄ i wówczas wiesz, jakie są konsekwencje karmiczne nieuczciwości, WIĘC UNIKASZ JEDNEGO I DRUGIEGO.
ALBO NIE WIESZ I WÓWCZAS pytasz guru!
POLEGANIA NA OPINIACH SCEPTYKÓW, ZŁOŚLIWCÓW, czy GŁUPKÓW, którzy nie mają pojęcia o rozwoju duchowym czy uzdrawianiu, ZDECYDOWANIE NIE POLECAM. A takich jest sporo i to oni usiłują narzucać zasady etyczne!
-
clin,
to bardzo fajny przykład z tą szkołą jazdy. Tak wygląda normalna zdrowa relacja.A to co napisałeś w pierwszym poście można opisać tak :przychodzisz na kurs z nogą w gipsie, a prowadzący inkasuje kasę, potem wozi cie na tylnim siedzeniu, sam prowadząc opowiadając inspirujące anegdotki o jeździe samochodem. W połowie kursu, stwierdza że ups, ty masz nogę w gipsie tak jakoś wcześniej nie zauważył, i nic z tego, "sorry". Oczywiście kasy nie zwróci w końcu płaci się za czas. Zresztą to wina klienta po co przychodził z nogą w gipsie. Taka karma.
Oczywiście że terapeuta nie będzie brał i kasy i odpowiedzialności. Będzie brał tylko kasę XD
LZ,
tu nie chodzi o sceptycyzm, tylko jasną relacje, nikt nie każe guru materializować diamenty, wystarczy że będzie się komunikował w przejrzysty, uczciwy sposób. Jednak jak mówi przysłowie: W mętnej wodzie dobrze ryby łowić.
-
Jest takie ładne powiedzenie:
"Jeśli nie wiesz jak postąpić, zastanów się jak postąpiłaby Miłość".
We każdym biznesie i nie tylko w biznesie - we wszystkim co się robi, trzeba więc dbać o czystość intencji.
-
Tu wykład z etyki obowiązującej podobno ponad 95% SPOŁECZEŃSTWA POLSKIEGO:
http://wyborcza.pl/1,76842,14747195,_Za_gwalty_odpowiedzialne_sa_kobiety__a_za_pedofilie.html
Jeśli więc ktokolwiek odwołuje się do tej religii krytykując zarabiających na duchowości, czy uzdrawianiu, to musi się liczyć z odpowiedzialnością za etykę panów w sukienkach (prowadzących biznes duchowy).
-
Pierun
Idziesz teraz w skrajności. Złamana noga to jednoznaczny i oczywisty przykład braku sensu świadczenia usługi. A w duchowości to powiedz mi jaki wyznacznik miałby w tak oczywisty sposób coś takiego pokazywać? Oczywiście są skrajne przypadki typu osoby chore psychicznie, na lekach psychotropowych, opętane, itp. gdzie określonych usług powinno się nie świadczyć i jest to stosunkowo łatwe do ocenienia. Reszta już nie jest taka oczywista.
No, ale co jeśli przychodzi od terapeuty zwykły obywatel, który miał ojca alkoholika i ma sporo wzorców DDA, jest niesamodzielny, niepewny czego chce. Ma liczne problemy, więc przychodzi do terapeuty po pomoc, bo sam sobie nie radzi. I co teraz ma zrobić terapeuta? Rozumiem, że wg Ciebie ma odmówić wszelkiej pomocy, ponieważ istnieje realne ryzyko, że klient nie podoła? W konwencjonalnej terapii obowiązują podobne zasady, więc rozumiem że nikt w żaden sposób mu nie powinien pomagać bo jeszcze przypadkiem się okaże że go naciągnie na pieniądze?
Ciekawe czemu u psychologów i innych konwencjonalnych terapeutów się płaci za wizytę, a nie za efekt? Rozumiem, że oni są też naciągaczami, szczególnie że wg statystyk konwencjonalne terapie pozytywnie przechodzi bardzo mały procent wszystkich klientów. Rozumiem że ci wszyscy psychologowie mają oddawać pieniądze pacjentom, którym nie pomogli, niech zarabiają 10% tego co wypracowali i żrą kamienie, co tam.
Ja już po swojej pracy widzę, że ludzie mają strasznie roszczeniowe podejście jeśli za coś płacą i niestety nie widzą różnicy między umową efektu, a umową tzw. wystarczających starań. W przypadku tych pierwszych umów płacisz za osiągniecie konkretnego efektu i to jest dość jasne, bo albo się coś osiągnęło zgodnie z ustaleniami albo nie. Są też takie usługi, gdzie efektu nie da się jasno przewidzieć, ponieważ osoba wykonująca pracę nie ma pełnej kontroli nad efektem końcowym (jest on zależny po części od czynników zewnętrznych). Moja firma sprzedaje m.in. pozycjonowanie stron internetowych i obecnie wygląda to tak, że efekt końcowy zależy od Google i jego algorytmów, a my podejmujemy tylko pewne starania, które mają doprowadzić do jak najkorzystniejszej dla sytuacji klienta. Algorytmy Google biorą pod uwagę ok. 200 różnych czynników i technicznie nie da się wszystkiego przewidzieć. Szczególnie, że Google nieustannie modyfikuje swoje algorytmy, aby je chronić przed rozpracowaniem. I klienci płacą za naszą pracę niezależnie od efektów!
A w duchowości mówimy o człowieku! O żywej istocie, która swoją złożonością znacznie przekracza głupie algorytmy internetowe! Zastanów się chwilę nad tym jak złożony jest człowiek, jego psychika, emocje, osobowość, światopogląd. I Ty chcesz, żeby duchowy terapeuta brał pełną odpowiedzialność za każdy z tych złożonych bytów i w pełni przewidywał ich dalsze poczynania? Nawet Bóg nie ma pewności jaki będzie następny krok jaki podejmiesz, ponieważ Twoja wolna wola pozwala na to, żebyś w każdej chwili zrobił cokolwiek co jest całkowitym przeciwieństwem dotychczasowych intencji i tendencji. A wymagasz tego od terapeuty...
Jakoś od psychologów się niczego nie wymaga jak im się pacjent powiesi (chyba że mamy do czynienia z oczywistym zaniedbaniem obowiązków).
-
clint,
Ja tego nie rozumiem że jasność i przejrzystość w wymianie usług za pieniądze, sprawia taką ogromną trudność. Mi CHODZI O INFORMACJE. Nie o to że z klientem toksycznym trzeba się pożegnać, tylko o to że klient jest na początku informowany jako to wygląda. A nie operowaniu w mętliku i niedomówieniach, żeby rozstać się po czasie ( za jakieś kilkaset złotych) i wtedy informować. To jest zwykłe oszustwo i naciąganie. Nie wydaje się żeby to było etyczne, chociaż na pewno takie działania są lukratywne finansowo ;)
Psychologia i metody konwencjonalne to dobry przykład. Bo ta dziecina pomocy jest powszechnie znana, i dosyć dobrze udokumentowana. Jest mnóstwo badan, publikacji, statystyk. Chociaż nie są to super fajne statystyki, to stawiają sprawę dosyć jasno, klient wie czego może się spodziewać po X sesjach wie za co płaci. A gdzie publikacje, opracowania, badania i statystyki dla tych niekonwencjonalnych metod i tych guru, przy których praktycznie samo się uzdrawia, ja chętnie poczytam :) Jak się chce skorzystać z tych samych przywilejów co psychologia, to może trzeba też spełnić pewne wymagania, i grać wg reguł.
W przypadku duchowych działalności, to najpierw jest obietnica że "poprawa jakości życia, związków, stanu portfela", potem wychodzi już "w praniu", że to nie tak, że płaci się za coś innego, a efekty mogą być pozytywne, może ich nie być, mogą być negatywne!, tylko to już wiadomo po czasie, jak się guru zasili pieniędzmi. No i są roszczenia, bo miało być coś innego a jest coś innego w praktyce, dlaczego klient nie miałby mieć roszczeń skoro zapłacił za kosz jabłek a dostał torebkę starych śliwek. Roszczenia to efekt niedomówień, lub celowego niewyprowadzania klienta z błędu.
no tak racja mówimy o istocie drugim człowieku, którym ktoś się grzebie za kasę i bez odpowiedzialności żadnej na zasadzie "zobaczymy co wyjdzie" serio (??). Czy to brzmi profesjonalnie, zdrowo, etycznie w ogóle ? Bo jako finansowy model brzmi dobrze to jak najbardziej przyznaje ci racje ;) Najlepiej tylko trzaskać kasę, niezależnie od efektów i bez odpowiedzialności, ah co za rajskie życie :)
Jeszcze raz powtórzę sedno, z którego to piszę:
Dla mnie etyka w biznesie polega na tym że wymiana usług jest korzystna, przejrzysta, jasna i dobrowolna dla obu stron. Wtedy jest etycznie, uczciwie, i wartościowo dla obu stron. Czy to jest pieniądze za usługę, czy usługa za usługę.
-
Psychologia i metody konwencjonalne to dobry przykład. Bo ta dziecina pomocy jest powszechnie znana, i dosyć dobrze udokumentowana. Jest mnóstwo badan, publikacji, statystyk. Chociaż nie są to super fajne statystyki, to stawiają sprawę dosyć jasno, klient wie czego może się spodziewać po X sesjach wie za co płaci. A gdzie publikacje, opracowania, badania i statystyki dla tych niekonwencjonalnych metod i tych guru, przy których praktycznie samo się uzdrawia, ja chętnie poczytam :) Jak się chce skorzystać z tych samych przywilejów co psychologia, to może trzeba też spełnić pewne wymagania, i grać wg reguł.
Ciekawi mnie z punktu badań psychologicznych, czy tylko ja przy przeczytaniu tego dostałem ataku śmiechu ?
-
Frisky :)
Nie miałeś marzeń by zostać politykiem ;) ?
a Ty księdzem? ;)
Pierun
frisky,
wydaje się że tam gdzie biznes to już nie może być bezinteresowności, biznes to jakby interesowność, a duchowy biznes, to duchowa interesowność. zainteresowanie czym ? o to jest pytanie.
bzines to jest dokładnie interesowność, więc jest w tym pewna trudność i rozdźwięk (brak jedności) między propagowaniem duchowych idei, a związanym z tym działaniem interesownym, ( nie ma tego rozdźwięku gdy mówimy o rozwoju osobistym, który na tym się zasadza jak na dobrze nawożonej łajnem ziemi), więc jeżeli ktoś propaguje duchowość li tylko za pieniądze/dla zysku własnego a gdy takiego nie widzi to już nie propaguje, wtedy głównym jego/jej celem jest zysk/interes własny, a nie propagowanie ponadosobowej duchowości czy pomaganie innym... i nie zmieni tego żadne zaklinanie rzeczywistości, tzn. można próbować wmawiać sobie i innym, że jest inaczej, ale dla tych których interesuje inspirujący przykład, a nie tylko teoria to trochę za mało,
na dłuższą metę jest to bariera nie do przeskoczenia dla tych którzy deklarując przejawianie bezinteresowności, w tym bezinteresownej miłości, przedkładają nad to interesowne działanie, stąd też takie poruszenie gdy spotka się kogoś kto to przejawia:
czym innym jest mówić że góra to miliony takich kamieni, którego jeden trzyma się w dłoni, a czym innym jest to naprawdę zobaczyć, albo zaprezentować na sobie w działaniu ;)
-
DA,
możesz to przecież 'zbadać' wahadłem :]]]]]]]]]]]]] ile osób się uśmiało 0 , 9 a może 15 ?
-
"Jeśli nie wiesz jak postąpić, zastanów się jak postąpiłaby Miłość".
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
: )
-
Pierun :)))
A czego niby pacjent ma się spodziewać po leczeniu psychologicznym?
Że go wyleczą ?
Może psychotropami?
-
A czy jak idziesz do np. szkoły jazdy to ktoś Ci gwarantuje, że skoro zapłaciłeś ponad 1000 zł to na pewno się nauczysz jeździć i zdasz egzamin na prawo jazdy? A czy ktoś robi odsiew na zasadzie "Tobie nie udzielę lekcji, bo Ty to się pewnie nie nauczysz?" Nie. W takiej szkole uczą Cię konkretnych rzeczy, doradzają Ci, prowadzą, ale nikt się nie nauczy za Ciebie. Nikt Ci nie zwróci pieniędzy, jeśli się nie nauczysz, bo co instruktora to obchodzi? On poświecił Ci swój czas, podzielił się wiedzą, więc jemu się należy wynagrodzenie. A Ty na własną odpowiedzialność podjąłeś decyzje, że chcesz się podjąć takiego szkolenia, to Ty oceniłeś że jest to na Twoje siły.
Nikt nie robi odsiewu, bo od nauczyciela jazdy nie wymaga się nawet cienia zdolności duchowych, w tym intuicji, a nauczycielowi duchowemu się za tą zdolność płaci:)
i jak napisał Pierun, każdy wie jakie jest ryzyko niezdania egzaminu a kursu nikt nie reklamuje w sposób np :
"przyjdź do nas po prawo jazdy"
"otwieramy ci drogę do jeżdżenia własnym samochodem"
"z nami uzyskasz prawo jazdy samochodem"
...bo prawo jazdy wydaje inna instytucja. A pewnie jak ktoś niezorientowany w rzeczywistości w to uwierzy, że po kursie dostaje prawo jazdy, to instruktor wyprowadzi go z błedu. Przykład nie doskonały, bo kurs trzeba pzejsc zanim otrzyma sie prawo jazdy, a żeby rozwiązac problem życiowy / karmiczny czasem wystarczy spojrzeć prawdzie w oczy i oprzytomnieć z pewnej narracji. A także część z tych metod tez wymaga regularnej pracy by były efekty, w niektórych wypadkach (i gdy intencje klienta sa w porządku) wieloletniej by osiągnąć reklamowany efekt i ta informacja też powinna być nierozłączną częścią oferty, co by sobie każdy mógl przekalkulowac to i owo. No chyba, że się mylę .
Idziesz teraz w skrajności. Złamana noga to jednoznaczny i oczywisty przykład braku sensu świadczenia usługi. A w duchowości to powiedz mi jaki wyznacznik miałby w tak oczywisty sposób coś takiego pokazywać?
Takim wyznacznikiem jest intuicja, świadomość rozróżniająca prowadzącego i jakość jego doświadczeń, która przyciąga osoby , które są gotowe na to czego oczekują. Impossible ?
Oczywiście są skrajne przypadki typu osoby chore psychicznie, na lekach psychotropowych, opętane, itp. gdzie określonych usług powinno się nie świadczyć i jest to stosunkowo łatwe do ocenienia. Reszta już nie jest taka oczywista.
Na prawdę jest to takie łatwe do ocenienia i odróżnienia np od depresji, cięzkiego samopoczucia wynikającego z emocji i cięzkiej sytuacji życiowej ?
-
To sie dopiero nazywa naginanie pod swoje teorie.
O kursie jazdy pisalem o gwarancji NAUCZENIA SIE JAZDY nie dostania samego prawka. Takie szkoly reklamuja sie tym ze naucza Cie jezdzic.
Co do rozrozniania klientow to chcialbym zauwazyc, ze duzo ludzi na poczatku swojej drogi, ludzie ktorzy potrzebuja jeszcze prowadzenia - maja mnostwo sprzecznych intencji w sobie. Ja mialem nawet tak ze swoim zwiazkiem. Spotkalismy sie z potencjalem na ideal ale liczne wzorce dda i leki sprawialy ze jasnowidze nie byli w stanie ocenic czy cos z tego bedzie czy nie bo bylo za duzo sprzecznosci. Potoczylo sie dobrze wszystko dlatego ze podjelismy takie decyzje, ale moglismy podjac inne. Co sie wydarzy to nawet Bog nie wiedzial.
Co do informowania o mozliwej nieskutecznosci terapii to jest o tym mowione na forum, sa artykuly, nikt tego nie ukrywa wiec nie wiem z czym walczycie. Ja osobiscie tez zamierzam na swojej stronie taka informacje umiescic dla wlasnego komfortu psychicznego, bo po co sie uzerac z ludzmi ktorzy wszedzie szukaja winnych, tylko nie w sobie.
-
tak kontynuując podoba mi się takie podejście w tzw. biznesie duchowym, stronka jakby już nie istnieje, ale znalazłem w wyszukiwarce zajawkę o którą mi chodzi: "Szkoła Życia Ciało-Umysł-Dusza to rozwój osobowości z elementami rozwoju duchowego"
wtedy wiadomo o co chodzi i wokół czego to jest skupione (jako ten biznes na pierwszym miejscu, osobisty zysk i rozwój jako warunek konieczny by to prowadzić i zachęta by w tym uczestniczyć, a nie jakaś duchowa misja) ale duży plus, że wprowadza się do tego elementy duchowości i to zaznacza (nie wiem jak to wyglądało w tym konkretnym przykładzie, ale ogólnie rzecz biorąc),
niestety nie jest to częste, bo ludzie jakby na wyrost przedstawiają coś jako czysto duchowe ( można uznać to za wprowadzanie w błąd czyli działanie nieetyczne), ale jakby tego nie przejawiają w tym co robią pod tymże duchowym szyldem (choć mogą to robić poza działalnością biznesową, ale nie o tym mowa), powołują się przy tym w celach reklamowych na nauki Buddy Jezusa etc. a żaden z tych mistrzów nie prowadził przeca żadnego biznesu duchowego, ale raczej misje duchowe, czyli jakby inaczej wdrażał w życie te swoje nauki
-
DA,
Nigdzie nie pisałem o wyższości psychologi nad duchowymi metodami, jedynie krytykuję pewne techniki biznesowe jako nieetyczne i nie uczciwe. Zresztą wątek jest o etyce.
clint,
tak nauczą, w takim sposób że jedziesz za kierownicą, a prowadzący kurs z boku. A nie że na tylnim siedzieniu cie przewiezie, głosząc inspirujące anegdoti o znakach drogowych, a tylko to jest możliwe jeśli masz nogę w gipsie, i co potem wysiadka ? Bo nie zauważył na początku ? serio (??) Co to ma w ogóle wspólnego z prawem jazdy. Jeśli płacisz za proces nauki i kompetentnego nauczyciela, a dostajesz figę to jest oszustwo.
Jestem ciekawy czy umieścisz informacje że zapłata jest niezależna od efektów, a nieskuteczność terapii to winna klienta, i ty za nic nie odpowiadasz. I zdecydowanie zaznacz że wszystko zostało opisane na forach i artykułach, więc roszczeń i reklamacji się nie uwzględnia.
-
niestety nie jest to częste, bo ludzie jakby na wyrost przedstawiają coś jako czysto duchowe ( można uznać to za wprowadzanie w błąd czyli działanie nieetyczne), ale jakby tego nie przejawiają w tym co robią pod tymże duchowym szyldem (choć mogą to robić poza działalnością biznesową, ale nie o tym mowa), powołują się przy tym w celach reklamowych na nauki Buddy Jezusa etc. a żaden z tych mistrzów nie prowadził przeca żadnego biznesu duchowego, ale raczej misje duchowe, czyli jakby inaczej wdrażał w życie te swoje nauki
wartościowa uwaga, poza tym myślę że taka misja przyciąga wszystko czego potrzeba do tej duchowej ekspresji czy tam misji i nie wymaga specjalnego cennika za niejasne usługi.
-
Pierun
"... Chociaż nie są to super fajne statystyki, to stawiają sprawę dosyć jasno, klient wie czego może się spodziewać po X sesjach wie za co płaci...."
O to zdanie mi głównie chodzi.
-
Frisky :))
Jako 15 latek po skończeniu podstawówki chciałem iść na księdza ale wtrącił się tata i chciał mi załatwić seminarium po znajomości.
Wizja okradania wiernych i gosposia do bzykania nie była jednak tym czego wtedy chciałem :) (człowiek młody to głupi ;)
Więc etyka wygrała
-
"O kursie jazdy pisalem o gwarancji NAUCZENIA SIE JAZDY nie dostania samego prawka."
A w moim poście było o innych aspektach tego samego tematu, używając tej samej analogii. Nie wszystko kręci się wokół ciebie Clint ;)
Z czym "walczymy" ? Bez oskarżeń proszę, bo ja np. bardziej piętnuję niż walczę. Piętnuję nieuczciwość w biznesie , życiu społecznym, relacjach międzyludzkich, chciwość , brak kompetencji itp itd Ogólną, nie mam już na myśli nikogo konkretnego, ani żadnych konkretnych usług. Zgadzam się tylko z Pierunem w tym, że ta branża może być siedliskiem dla tego typu kwestii, były przykłady ostatnio na tym forum (ostrzeżenie) i każdy zna inne. No panic.
-
wartościowa uwaga, poza tym myślę że taka misja przyciąga wszystko czego potrzeba do tej duchowej ekspresji czy tam misji i nie wymaga specjalnego cennika za niejasne usługi.
misja przyciąga wszystko poprzez zaangażowanych w nią ludzi, którzy widzą w tym wartość samą w sobie i to zasilają, nawet niezależnie od jakichś dodatkowych spodziewanych efektów dla siebie - cechą misji jest dawanie i ona wzrasta też dzięki dawaniu :) czyli nie dajesz na odmienne cele tych co prowadzą daną misję, ale na realizację celów misji, w tym jej rozwój, więc np. z braku wolontariuszy zatrudniasz nauczycieli który uczą setki dzieci w sierocińcu który prowadzisz, albo kapłana do wykonywania codziennych rytuałów i im za to płacisz... dzięki datkom ofiarodawców, taka czy inna misja jest tworzona na styku tego co bezinteresowne i interesowne (duchowe i ziemskie), więc istotny jest rdzeń (np. postawa i podejście mistrza wokół osoby którego się to kręci) i główny cel - zarabianie na tym/ czy bezinteresowne działanie w duchu bezinteresownej miłości :)
więc tutaj głównie się rozchodzi (przynajmniej mi haha) na co idzie opłata (dobrowolna czy w formie cennika bez znaczenia) jeżeli głównie idzie to na jakieś inne osobiste cele tego kto taką działalność prowadzi, to jest to czysty biznes duchowy (czyli inaczej mówiąc praktyczny przykład sukcesu w rozwoju osobistym z mniej lub bardziej teoretycznymi elementami duchowości),
a czy ktoś potrzebuje pieniędzy na misję to zależy od sposobu jego działania, rozmachu i warunków w jakich to robi - taki Groening Bruno nie pobierał żadnych opłat bo nie utrzymywał żadnego aszramu, wychodził na ulice i zwyczajnie uzdrawiał (też nie wszystkich), Matka Meera pobiera (nie wiem jak teraz ale kiedyś tak było na pewno) oddzielne dobrowolne datki na swoje utrzymanie i na utrzymanie misji w takich warunkach zachodnich, inni dają pewien cennik za pewne działania np. rytualne, warsztaty etc. za które się płaci i z góry wiadomo, że nie ma żadnej gwarancji efektów, a tak zebrane środki idą na utrzymanie i rozwój misji,
taki ustalony cennik też ma swoje plusy np. pozwala pokryć koszty związane z organizacją danej duchowej imprezy w warunkach gdy za wynajem sali etc. trzeba płacić ustalone kwoty :)
-
Kilka dni temu dowiedziałem się, że moja klientka w Szczecinbie udała się do uzdrowiciela piętnującego nieuczciwość. Tak się złożyło, że piętnował on nieuczciwość moją i Z. Ulatowskiego (egzorcysty).
Po zabiegu "oczyszczania" wyszła od niego rozstrojona psychicznie i z silnymi skokami ciśnienia. Próbowała sobie pomóc różnymi metodami, ale się nie udawało. Dopiero po 2 tygodniach przestała się wstydzić i zgłosiła do mnie przyznając, co zrobiła.
Wziąłem więc wahadła i oczyściłem ją z "oczyszczenia" uzdrowiciela. Już po 1 zabiegu odzyskała siły i przestała mieć zawroty głowy oraz skoki ciśnienia. Dodatkowo przestała słabnąć, bo odciąłem ją od tego wampira energetycznego.
Jak rozpoznać nieuczciwego, nieetycznego uzdrowiciela?
Jeśli uzdrowiciel pluje jadem, a przynajmniej jeśli utrzymuje się w niskich, nieharmonijnych energiach, to na pewno nie jest w stanie uzdrowić klienta!
UZDROWICIEL NIE JEST MISTRZEM DUCHOWYM. JEST PO PROSTU UZDROWICIERLEM I W TEJ ROLI MOŻE BYĆ DOSKONAŁY, A NA RD SIĘ NIE ZNAĆ!
-
Leszek , czemu wypaczasz ideę i przydatność etyki , mam wrażenie, że cię to drażni :)
nie każdy ma taką świadomość co ty, na tyle ułożone tematy i zadowalający popyt na usługi, ale już każdy jak to mówią "musi sobie jakoś radzić"
-
maryna
Co ja wypaczam? Fakty?
A może to właśnie Ty coś wypaczasz? :)
Fakt, że ktoś sobie "musi jakoś radzić" nie upoważnia go do działań nieetycznych!
Natomiast powinien ów fakt motywować do podniesienia samooceny i prrzepracowania prosperity, żeby nie trzeba było stosować zakazanej prawem antyreklamy!
-
Pelna zgoda :)
-
To ja już nie wiem. Czy takie ogłoszenie jest etyczne czy nie ? http://vishwananda-pl.blogspot.com/2016/08/paramahamsa-vishwananda-i-nowa.html
-
"Musi sobie jakoś radzić" czyli kombinować. W naszym kraju etyka to abstrakcja , kojarzy się negatywnie tzn jest postrzegana jako słabość, może dlatego , że kto w PRL nie kombinował ten nie był "gość", był postrzegany jako ten co nie miał jaj, odwagi itd W tamtym systemie kombinowanie, czyli oszukiwanie, czy nawet wynoszenie czegoś z zakładu pracy (kradzież) itp było jednoznaczne z przedsiębiorczością, było atrakcyjne, pewnie też dla kobiet ;-) Tymczasem było to tez nieszanowanie innych osób gdyż w pewien niepotrzebnie skomplikowany i ograniczony sposób system miał służyć ogólnemu dobru , więc było to okradanie ogółu obywateli. Najciekawsze jest to, że tamten system wcale nie odszedł, żyje w ludziach, widac go co dzień i nadal jest przekazywany z pokolenia na pokolenie...
-
"Nie okradając zakładu pracy okradasz siebie i swpoję rodzinę". - tak to brzmiało.
W efekcie zdarzało mi się odreagowywać ludzi, którzy okradali własną, prywatną firmę :)
System zarządzana przedsiębiorstwem musi być jasny, zrozumiały i czytelny.
Podobnie, jasny, zrozumiały i czytelny musi być cennik usług.
Nie może być tak,że ktoś ma cennik, a potem kombinuje, jak go ominąć na szkodę klienta.
Klient ma wiedzieć, ile za co zapłaci. Jesli się godzi, to jest OK. Jeśli się nie godzi, nie musi skorzystać z usługi.
Ale nie może być tak, że po zakończonej usłudze dostaje informacje, ze ponieważ podczas zabiegu uzdrowiciel połączył kilka usług, to klient płaci za nie wszystkie, sumarycznie. A spotkałem się z takimi praktykami!
Nieuczciwe jest też renegocjowanie stawki czy ceny usługi w trakcie jej świadczenia!
-
Podobnie, jasny, zrozumiały i czytelny musi być cennik usług.
Nie może być tak,że ktoś ma cennik, a potem kombinuje, jak go ominąć na szkodę klienta.
Klient ma wiedzieć, ile za co zapłaci. Jesli się godzi, to jest OK. Jeśli się nie godzi, nie musi skorzystać z usługi.
Ale nie może być tak, że po zakończonej usłudze dostaje informacje, ze ponieważ podczas zabiegu uzdrowiciel połączył kilka usług, to klient płaci za nie wszystkie, sumarycznie.
to już są oczywiste przypadki wyłudzaczy, które każdy rozpozna , no chyba że jest wybitnie naiwny
natomiast teraz w dzisiejszych czasach i czasach internetu wg mnie najwięcej rozgrywa się w bardziej subtelnych kwestiach , dobry wyłudzacz wie że im bardziej subtelne jest jego kombinatorstwo, tym dłużej będzie na nim jechać i łatwiej też mu w razie czego robić się na niewinnego
usługi prowadzone przez internet cechuje się też ograniczona możliwością konfrontacji z klientem, łatwym odcięcie się od niego w razie "w"
z drugiej strony... każdy się w miarę pilnuje , bo wie , że jego usługi mogą być przedmiotem publicznej recenzji
-
PRZYPOMNIENIE!
Przypominam,że mamy prawo uzdrawiać, ponieważ uzdrawianie jest zg0dne z naturą, z naturlanymi mechanizmami uzdrawiania, które można łatwo uruchowmić.
Lekarz leczy, natura uzdrawia! Lekarz, czy konsultant medyczny wystawia diagnozę, uzdrowiciel może najwyżej przypuszczać i zachęcić do wizyty u lekarza!
Za bezpodstawne przedstawianie się jako lekarz, grożą poważne kary!
Piszę to, ponieważ ostatnio kilku z FOrumowiczów dostało telefony z żądaniami, żeby się zdeklarowali, czy potrafią stawiać diagnozy i czy leczą. Osoby dzwoniące były tak namolne, jakby chciały, choćby dla swiętego spokoju, uzyskać zapewnienie,że osoba, do której dzwonią, delkaruje się jako diagnozująca i lecząca.
Potem (nie zawsze) się okazuje, że rozmowa była nagrywana.
-
Dodam, że diagnoza może tez być psychologiczna, a do tego mają uprawnienia osoby po odpowiednich studiach, niekoniecznie medycznych.
Natomiast powinien ów fakt motywować do podniesienia samooceny i prrzepracowania prosperity, żeby nie trzeba było stosować zakazanej prawem antyreklamy!
Może warto niektórym rozwojowcom personalnie to przypominać, bo od lat uprawiają pseudoezoteryczny bełkot na temat innych ludzi za ich plecami, gdy to zwykłe intrygowanie, plotkarstwo, krytykanctwo, umniejszanie, rywalizowanie, zamiast wziąć się za siebie, samoocenę i swoje intencje. A biorąc pod uwagę ich interesy to antyreklama czyli łamanie prawa.
-
Lekarz leczy, natura uzdrawia! Lekarz, czy konsultant medyczny wystawia diagnozę, uzdrowiciel może najwyżej przypuszczać i zachęcić do wizyty u lekarza! Za bezpodstawne przedstawianie się jako lekarz, grożą poważne kary!
oczywiście że uzdrowiciel leczy, podobnie jak lekarz uzdrawia, obydwaj siłami natury i zgodnie z jej zasadami, tylko w inny sposób,
ale tak czy siak trzeba pogodzić się z tym, że państwo dyktuje, narzuca i egzekwuje warunki jakie stawia wobec obywateli i ich działań we wszystkich obszarach życia, więc akceptując te uwarunkowania, można zarówno doceniać tak narzucane ograniczenia i zasady, jak i próbować wpływać na tworzenie się tych systemów kontroli aktywności na polu społecznym i indywidualnym, a póki co będąc w mniejszości można też obchodzić te przymusowe regulacje w uzasadnionych przypadkach : )
-
Przecież uzdrowiciele też diagnozują !!! Bez diagnozy nie ma uzdrawiania. Tyle że diagnoza dotyczy stanu zdrowia i przyczyn jego zakłóceń wg medycyny naturalnej. Jak np Leszek robi "badanie" na obecność wpływów astralnych to jest to diagnoza choćby nie wiem jak kombinować :-D
Chodzi o to, żeby wyjasnić klientom że diagnostyka jaką stosujemy nie ma wiele wspólnego z diagnostyką z medycyny akademickiej i nie jest akceptowana przez oficjalną naukę. Ktoś chcący korzystać z usług med. naturalnej jednocześnie alceptuje ten układ
-
Mariusz
To też się zgadza, że uzdrowiciele diagnozują na swój sposób. Robią ocenę sytuacji.
Czasami bez diagnozy można uzdrawiać pewnymi metodami. Na ile nastąpi uzdrowienie jak zawsze zależy w większości od otwartości uzdrawianego.
-
Może warto niektórym rozwojowcom personalnie to przypominać, bo od lat uprawiają pseudoezoteryczny bełkot na temat innych ludzi za ich plecami, gdy to zwykłe intrygowanie, plotkarstwo, krytykanctwo, umniejszanie, rywalizowanie, zamiast wziąć się za siebie, samoocenę i swoje intencje.
True :(
Spotkałam sie z tym. Niestety.
-
W Ustawie o zawodzie lekarza znajduje się kilka idiotycznych stwierdzeń, na które nie mam wpływu!
M in. słowa: "diagnoza", "terapia" i "leczenie" są przypisane wyłacznie lekarzom! Nawet nie użyto terminu "diagnoza medyczna", czy "terapia medyczna"! To zrodziło wiele problemów prawnych. M in. wymówiono w NFZ pracę psychoterapeutom, kórzy nie ukończyli studiów medycznych, a na ich miejsce zatrudniono psychiatrów! Wiadomo dlaczego - bo psychiatra ordynuje leki, a psychoterapeuta tego nie robi.
Oczywistym też dla mnie jest, że słów "diagnoza", czy "terapia" używa się poza medycyną, np. w psychologii, socjologii, ekonomii! Ale... nakręcony na zwalczanie przestępstw prokurator może się czepić!
Jeszcze chętniej czepiają się chorzy psychicznie naprawiacze społeczeństwa.
Lata temu działacze PT Psychologicznego, zamiast zażądać kilku precyzujących poprawek w Ustawie o zawodzie lekarza, doprowadzili do uchwalenia Ustawy o zawodzie psychologa, która jest martwa i sprzeczna z prawem tak polskim, jak i unijnym.
-
ot i przykład siły wpływu uwarunkowań społecznych (w tym dominujących układów i środowisk), które to ograniczenia warto uwzględniać i się dostosowywać (albo w miarę możliwości inteligentnie obchodzić, skoro nie ma póki co widoków na zmianę) skoro chce się w tym, a nie innym, społeczeństwie bezkolizyjnie funkcjonować,
można sobie przy tym pokrzyczeć (!) na forum ale to taki wyraz bezsilności raczej bo poza okazywaniem frustracji niczego nie zmienia : ) póki co środowiskom uzdrowicieli brak siły przebicia albo/i argumentów przemawiających za uznaniem ich działalności za coś więcej niż przypuszczenia i (w wielu przypadkach) pobożne życzenia ( w dodatku często jest to działalność przeciwstawna do dominującego układu medycyny akademickiej i do jednego worka wrzuca się wszystkich etykietując ich jako szarlatanów), za które każą sobie w dodatku płacić...
-
A nawiasem mówiąc to ciekawe jest, właśnie ta pewnego rodzaju nie akceptacja takich praktyk w naszym społeczeństwie. Oczywiście takie prawo jest tworzone przez jakąś myśl masową. Warto się nad tym zastanowić.
-
Myślę, że w naszym społeczeństwie jest duża akceptacja do nieetycznego zachowania. Gdzieś jest to tylko przypudrowane oburzeniem ale w dużej cześć ludzie nie mają skrupułów by traktować innych ludzi w sposób nieetyczny.
A z drugiej strony duża cześć społeczeństwa zachowuje bierną postawę wobec takiego zachowania.
Można by się zastanawiać jakie intencje ludzie tu mają np .do bycia ofiarą, brak samodzielności i pewnie cała masa innych.
-
Mi chodziło o nie akceptację lub też brak prawnych reguł jeśli chodzi o praktyki duchowe / uzdrawiające itd. Że prawnie jest medycyna i inne rzeczy, ale takie praktyki uzdrawiające na przykład to jakoś to jest gdzie nieistniejące tak do końca.
-
Oj, oj! Tacy światowcy z Was, a myślicie plemiennymi, wręcz zaściankowymi, kategoriami!
Medycyna niekonwencjonalna jest UZNANA za skuteczną w większości krajów UE oraz w Rosji! W wielu krajach można korzystać z jej usług w ramach finansowania przez odpowiedniki NFZ! U nas obowiązuje prawna wolnoamerykanka.
Jej uznanie nie ogranicza się do domniemań, czy objawień, jak się tu wielu ubzdurało, ale OPIERA SIĘ NA BADALNYCH FAKTACH!
W kwestii etyki?
Nieetyczne jest podważanie wiarygodności medycyny niekonwencjonalnej. Ale w porządku jest podważanie kwalifikacji konkretnych uzdrowicieli! Jeśli się ma KONKRETNE ARGUMENTY!
-
Oj, oj! Tacy światowcy z Was, a myślicie plemiennymi, wręcz zaściankowymi, kategoriami!
Medycyna niekonwencjonalna jest UZNANA za skuteczną w większości krajów UE oraz w Rosji! W wielu krajach można korzystać z jej usług w ramach finansowania przez odpowiedniki NFZ! U nas obowiązuje prawna wolnoamerykanka.
Jej uznanie nie ogranicza się do domniemań, czy objawień, jak się tu wielu ubzdurało, ale OPIERA SIĘ NA BADALNYCH FAKTACH!
Nie rozpędzajmy się tak ze światowością, a póki co skupmy się na zaściankowym PWN:
medycyna niekonwencjonalna rozpoznawanie i „leczenie” chorób metodami opartymi na podstawach, które nie zostały lub też nie mogą być poddane dokładnej weryfikacji naukowej, lub co do których badania naukowe nie wykazały skuteczności;
http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/medycyna-niekonwencjonalna;3939273.html
Albo, słowami Tima Minchina:
"Wiesz jak nazywa się medycyna alternatywna, której działanie potwierdzono? Medycyna."
-
W Polsce medycyny alternatywnej potwierdzać nie wolno ze wzgledów RELIGIJNYCH, a merytoryka i skuteczność nie mają z tym NIC wspólnego!
Na tym opiera się PRAWDZIWA nauka, która musi być zgodna z Biblią!
-
Akceptacja usług med. alternatywnej na Zachodzie nie wynika z oficjalnego potwierdzenia jej skuteczności - bo takiego nie było (w każdym razie nie ze strony naukowego lub medycznego establishmentu) - a z ogólniejszej zasady akceptacji wyborów obywatelskich jakie by one nie były. Czyli z wolnego rynku i reguły, że to klient wybiera z jakich usług chce korzystać.
-
Mariusz
Podobno w Niemczech z przesłanek racjonalnych, że jeśli ktoś twierdzi, że to na niego działa, to może wybrać to co działa.
-
A nawiasem mówiąc to ciekawe jest, właśnie ta pewnego rodzaju nie akceptacja takich praktyk w naszym społeczeństwie. Oczywiście takie prawo jest tworzone przez jakąś myśl masową. Warto się nad tym zastanowić.
oprócz względów religijnych o których wspominał Leszek Ż., i demonizacji tematu przez te katolickie kręgi, są to też względy związane ze światopoglądem naukowym i medycznym, niekoniecznie powiązanym z dominującą u nas religią, ale i tak traktujących te tematy per noga, oraz związanych z nimi grupami interesów,
do tego z drugiej strony dochodzą nagłaśniane przypadki nadużyć i oszustw, czyli tworzona wokół tego negatywna atmosfera medialna (z lewa i prawa), interesują się tym zwykle jak komuś stanie się przy okazji krzywda, albo gdy jakiś jurny uzdrowiciel przeleci ileś tam pacjentek, tudzież mamy brak jakichś spektakularnych efektów i ich powtarzalności, które zamknęłyby sceptykom usta, stąd też brak silnego poparcia ze strony wielkiej masy zadowolonych klientów i mała liczebność, która nie pozwala stworzyć przeciwwagi i skutecznie wpływać np. na tworzenie przychylnego prawa,
niestety obecnie redukuje się wpływy obcych szwajcarskich i niemieckich kapitałów na media, więc standardy medialne się jeszcze bardziej obniżają, na rzecz patriotycznoreligijnych klimatów, co pogarsza obraz tych którzy są w mniejszości, zwłaszcza takiej, która nie wpisuje się w ten schemat Polaka-obywatela, jakaś szansa w fundacjach np. Sorosa ;) i im podobnych, które dbają o prawa mniejszości i mają środki na to, ale oni raczej tym się nie zajmują... a może trzeba by ich spytać i zachęcić do pomocy? : ))
-
Ja jeszcze pamiętam, kiedy prasa była polska, choć partyjna! I w niej można było znaleźć obiektywne art. na temat radiestezji, uzdrawiania hinduizmu itd. Nawet Trybuna Ludu czy Trybuna Robiotnicza pisały o fenomenie Harisa czy Rongena.
Teraz prasa jest "wolna". TO znaczy, że sensacyjna. I w ramach owej wolności kilka lat temu na łamach niemieckiego Dziennika Zachodniego rozpętano kampanuię nienawiści i dezinformacji pod adresem Lecha Cierpioła - śląskiego rebirthera. W efekcie dostał on od Izby Lekarskiej ultimatum: albo zostaje nadal rebirtherem, albo wyrzeka się tej szarlatańskiej działalności i nadal może być psychiatrą.
-
Leszek
na łamach niemieckiego Dziennika Zachodniego rozpętano kampanuię nienawiści i dezinformacji pod adresem Lecha Cierpioła - śląskiego rebirthera.
łączenie tego z niemieckimi właścicielami gazety wydaje się być o tyle nietrafione, że w Niemczech istnieje z tego co tu czytam większa akceptacja dla tych praktyk, więc tę nagonkę na rebirthera łączyłbym z lokalnymi preferencjami i siłami wpływu, których zwolennicy widać znaleźli się w tej gazecie albo zwyczajnie ulegli dominującym u nas wpływom, co częste, gdy nie znasz się na tym jako dziennikarz i polegasz na opinii autorytetów w rodzaju Izby Lekarskiej, albo w innych przypadkach Kościoła
już kiedyś ubolewałem nad tym że stosując standardy zachodnie szwajcarsko-niemieccy właściciele nie ingerowali w to polskie dziennikarskie piekiełko, oparte na ideach i strukturach społeczeństwa zamkniętego (układy i kliki), no chyba, że założymy, że akceptując takie uzdrowicielskie aktywności na swoim podwórku niemieccy właściciele zapragnęli zniszczyć to u nas, a zwłaszcza Cierpioła, który im strasznie zagrażał ;)
-
Albo, słowami Tima Minchina:
"Wiesz jak nazywa się medycyna alternatywna, której działanie potwierdzono? Medycyna."
Można się jeszcze głębiej zastanowić dlaczego opłaca się potwierdzać jedne rzeczy , a innych nie, dlaczego potwierdzanie jednych rzeczy jest sponsorowane , a innych nie itp
No chyba , że to za trudne pytania i za duzy wysiłek.
-
No chyba , że to za trudne pytania i za duzy wysiłek.
i łatwiej wierzyć niż myślec samemu !
-
Bo łatwiej iść za kimś, niż iść własną drogą. Gdy idziemy za kimś, nie musimy myśleć ani wysilać się, czujemy bezpieczeństwo, towarzystwo, aprobatę, jak idziemy swoją własną drogą to każdy krok do przodu jest w nieznane, wymaga myślenia, odwagi, i nadziei w sercu która jest w stanie przezwyciężyć strach. Przede wszystkim to jest zaufanie do siebie.
-
W Ustawie o zawodzie lekarza znajduje się kilka idiotycznych stwierdzeń, na które nie mam wpływu!
M in. słowa: "diagnoza", "terapia" i "leczenie" są przypisane wyłacznie lekarzom! Nawet nie użyto terminu "diagnoza medyczna", czy "terapia medyczna"! To zrodziło wiele problemów prawnych. M in. wymówiono w NFZ pracę psychoterapeutom, kórzy nie ukończyli studiów medycznych, a na ich miejsce zatrudniono psychiatrów! Wiadomo dlaczego - bo psychiatra ordynuje leki, a psychoterapeuta tego nie robi.
Oczywistym też dla mnie jest, że słów "diagnoza", czy "terapia" używa się poza medycyną, np. w psychologii, socjologii, ekonomii! Ale... nakręcony na zwalczanie przestępstw prokurator może się czepić!
Jeszcze chętniej czepiają się chorzy psychicznie naprawiacze społeczeństwa.
Lata temu działacze PT Psychologicznego, zamiast zażądać kilku precyzujących poprawek w Ustawie o zawodzie lekarza, doprowadzili do uchwalenia Ustawy o zawodzie psychologa, która jest martwa i sprzeczna z prawem tak polskim, jak i unijnym.
Używa się i to w zgodzie z prawem nazw: terapia pedagogiczna, arteterapia, muzykoterapia, psychoterapia, socjoterapia i inne. Nawet są kierunki na uczelniach o tych nazwach i ma się uprawnienia z nimi związane. NFZ refunduje (wiem, że w prywatnych ośrodkach) terapie prowadzone przez terapeutów z uprawnieniami po takich kierunkach.
To, że jest pomieszanie w prawie i sprzeczne zapisy, to inna sprawa.
-
Bo łatwiej iść za kimś, niż iść własną drogą. Gdy idziemy za kimś, nie musimy myśleć ani wysilać się, czujemy bezpieczeństwo, towarzystwo, aprobatę, jak idziemy swoją własną drogą to każdy krok do przodu jest w nieznane, wymaga myślenia, odwagi, i nadziei w sercu która jest w stanie przezwyciężyć strach. Przede wszystkim to jest zaufanie do siebie.
no i jest w tym fajna myśl, łatwiej jest iść za kimś kto zna drogę, kto ją sam przeszedł, kto nas wspiera i prowadzi, albo dopinguje z boku, stąd od początku życia mamy różnych nauczycieli dostosowanych do naszego poziomu , jedni uczą nas chodzić (ale ucząc wspierając i prowadząc przecież nie wyręczają w tym i robią to do momentu gdy się nauczymy chodzić... nie znam przypadku żeby do końca życia np. matka trzymała dorosłe już dziecko za rękę podczas chodzenia haha) inni uczą nas jeździć na rowerku, wiązać sznurowadła, uczą i prowadzą nas w szkole i nie tylko, to jest bezcenna pomoc, która skraca czas nauki i pozwala czerpać z mądrości, umiejętności i wiedzy przodków oraz tych którzy są bardziej zaawansowani i np. uzdolnieni, wśród nich są też tacy którzy uczą nas samodzielnego myślenia, odwagi i nadziei oraz wspierają w odzyskiwaniu zaufania do siebie np. służą nam pomocą albo tylko swoim przykładem, stąd ta część wypowiedzi gdzie jest takie przeciwstawianie tego tak jak ujął to Pierun wydaje mi się nietrafiona, to sprowadzanie tego do wypaczeń, a zaufanie do siebie i innych spokojnie może iść w parze , wtedy jest to poddanie się albo np. owocna współpraca, a gdy człek się bardzo boi i na dodatek zostaje z tym sam, odrzucając przy tym pomoc, to jakby ma mniejszą szansę by to przezwyciężyć, czy większą?
oczywiście na każdej drodze mogą być wypaczenia, za czasów Buddy ludzie którzy mieli determinację i pragnienie wyzwolenia, pochopnie wybierali ścieżkę ascezy, w efekcie umierali w samotności po lasach z wycieńczenia i tyle z tego było, ale jednego z nich czyli Gautamę przedtem oświeciło i potem wielu skorzystało z tego jego urzeczywistnienia wchodząc na ścieżkę sanjasy dzięki niemu (również wielu takich którzy pochodziliz arystokratycznych rodów i nie weszliby na nią gdyby nie on i jego przykład) i praktykowali ją w taki sposób, który On im pokazał, a który nie kończył się ich przedwczesną śmiercią w lesie albo niespełnionym duchowo życiem w pałacach, pełniąc role narzucone przez rodzinę
więc osobiście nie chce mi się wymyślać i budować statku od podstaw ani uczyć się jego obsługi samemu li tylko na własnych błędach, nie jestem też Buddą z jego determinacją i potencjałem pozwalającym mu spędzić 7 lat pod jednym drzewem i zakończyć to sukcesem, ilu znacie takich faktycznie samodzielnie rozwijających się ludzi? w związku z tym wolę korzystać z pomocy i prowadzenia w taki sposób dzięki któremu tego się uczę pod okiem nauczycieli, a dopiero potem sam stosuję, nie odwrotnie!
dopiero wtedy gdy okazuje się, że faktycznie dochodzi się do kresu poznania, albo z braku dostępności nauczycieli/chorobliwego braku zaufania do innych, takie samotne przecieranie szlaków/ wynalazczość/ ma największy sens i wtedy poszukiwanie nowych/własnych rozwiązań staje się koniecznością, obyśmy wtedy mieli wystarczające zdolności i wypracowane cechy, dorównujące tym jakie miał Budda, by tego z sukcesem dokonać, bo z tym to różnie bywa ; )
-
a to jeszcze w klimatach "lwa który stanął na tylnych nogach jak człowiek i otrzymał serce człowieka": )
wdrażanie idei zrównoważonego rozwoju, raport ONZ:
https://www.unglobalcompact.org/docs/publications/UN%20Impact%20Brochure_Concept-FINAL.pdf
A call to companies to align strategies and operations with universal principles on human rights, labour, environment and anti-corruption, and take actions that advance societal goals.
stań się częścią tego:
https://www.unglobalcompact.org/participation