Pozytywne Inspiracje
Forum => Uzdrawianie duchowe i uzdrawianie karmy => Wątek zaczęty przez: aster w 2014-09-05, 12:32:05
-
Miłosierdzie wyższe niż sama miłość.
Przykład:
https://www.youtube.com/watch?v=Wm_chMnlKUM
-
spadłaś mi z nieba z tym linkiem : )
-
Wiem..;) Chcę, abyś zauważył prostotę w działaniach. To moja odpowiedź dla Ciebie. :)
-
ten gościu to chodząca, żywa, boska esencja świata archaniołów, dokładnie takiej esencji (mocy) potrzebowałem i to właśnie teraz! : )
chwalmy Wszechmogącego:
https://www.youtube.com/watch?v=O4N7zKyp-qo
thx : )
-
Ta esencja słów jest również ważna, dla tych, którzy „bawią się w uzdrawianie” nie rozumiejąc klucza uzdrawiania, nie mając przy tym jednocześnie mocy sprawczej- ‘uzdrowienie całkowite’, tylko bawią się demoniczne uzdrawianie doraźne, z nawrotami i spadkami. Myślę, że teraz rozumiesz, czym są prawidłowo oczyszczone oczy, widzenie w prawdzie poprzez widzenie sercem Jezusa w miłosierdziu.
https://www.youtube.com/watch?v=kxyeAnmQzM4 Todd White - POWSTAŃ
https://www.youtube.com/watch?v=0W6WQ47kSEA Todd White - chrześcijaństwo i psychologia
https://www.youtube.com/watch?v=fBfxPVTkL_4 NIEBO I PIEKŁO - TODD WHITE
Najważniejsze jednak sekwencje dotyczące
uzdrawiania całkowitego (będące w tym klipie), to gorliwość serca, droga szalonego serca: „bądź zimny, albo gorący, ale nigdy letni, gdyż będę wypłuwał ciebie z ust moich”. Za to nie ma zapłaty w mamonie, zapłatą jest ciągłość bycia w źródle. To jest największe błogosławieństwo.
"ZIMNY ALBO GORĄCY"
https://www.youtube.com/watch?v=RulBVMEvVW4
-
Ta esencja słów jest również ważna,
no jest to związane z mocą, więc i z mocą słowa : )
nie mając przy tym jednocześnie mocy sprawczej- ‘uzdrowienie całkowite’, tylko bawią się demoniczne uzdrawianie doraźne, z nawrotami i spadkami.
zestrajanie się /zjednoczenie z boskim źródłem uzdrawiającej mocy ( tutaj na archanielskim poziomie, a są przecież i inne) to też jest proces, nawet jeśli inwokuje się tego natychmiastowość, więc mówienie, że ktoś kto dopiero i żarliwie aspiruje do tego, że ktoś taki bawi się w demoniczne uzdrawianie bo coś tam mu wraca, to jest (przynajmniej dla mnie) nie do końca "widzenie w prawdzie",
zwłaszcza gdy rozmawiamy o oczyszczaniu związanym z tym poziomem to jest to pewna walka i zmaganie, z różnymi dziwnymi i silnymi wpływami, czy doświadczaniem powracających skutków własnej nieprawości z przeszłości : )
gościu jest świetny, co prawda nie kojarzy mi się to co od niego odbieram z poziomami bezwarunkowej miłości, ale z ucieleśnieniem boskiej mocy przejawianej w różny sposób przez archanioły właśnie
-
Wiem, że godzinny przekaz (z takim zaangażowaniem zwłaszcza :D) może oszołomić nieco i pewne słowa przelatują w mniejszej koncentracji, ale skup się tylko na tym fragmencie:
„I uczmy ludzi, kim naprawdę są i przestańmy grzebać w ich sprawach, ponieważ gdy diabeł zorientuje się, że nie wierzysz, iż się dokonało, pojawia się szafa pełna trupów, którą wprowadza do Twojej teraźniejszości (gierki z podświadomością- to moja uwaga, czyli to co pisałam o piwnicach, że czysty anioł nie może tam wejść, wysyła pośrednika).
Za każdym razem gdy spoglądasz w przeszłość zapraszasz ducha oskarżenia, do swojej teraźniejszości, aby pogrzebał owoce twojej rzeczywistości”. .
Gdy pisałam, że medytacja nic w zasadzie nie daje, oprócz dobrego samopoczucia w sobie tylko i wyłącznie- jest stanem letnim, poprzez brak gorliwości w sercu. Jest stanem zadowolenia, ale nie stanem uzdrawiania. Bronisz czegoś, co jest błędną drogą, stan letni jest odcięciem od ognia, żaru wiary. To jest zwiedzenie. Odkupujesz coś, co zostało odkupione. Nauczono nas myśleć poprzez syndrom „nagród i kar”, odpracowywań za przeszłość, gdy w istocie swej nic nie trzeba przepracowywać, wystarczy tylko widzieć teraźniejszość sercem Jezusa = „kochaj i nie spoglądaj wstecz”.
-
na ten przekaz składają się : to czym on emanuje , najistotniejsze dla mnie i z tego skorzystałem : ) oraz to co werbalnie przekazuje, w tym jest to pewna mieszanka, tego co wypływa z jego stanu świadomości oraz inne elementy, związane z biblijnymi przekazami i ich interpretacjami , przekonaniami itd. itp.
jeżeli mówimy o tej metodzie uzdrawiania w której jest on mistrzem i tym poziomie zestrojenia którym emanuje to można to co on mówi uznac za prowadzące do tego stanu/poziomu, ale nie uogólniałbym tego na inne ścieżki/metody, bo to jest tylko i aż pewna ścieżka-jedna z wielu droga do Boga , całkiem fajna ale nie jedyna , na innych obowiazują trochę inne zasady, niż przywoływanie uzdrawiającej mocy tu i teraz , np. za każdym razem spoglądasz w przeszłośc w duchu przebaczenia i z miłością : )
jak wsłuchiwałaś się w to co mówił to nie mówi o miłości jako uczuciu, jest to droga mocy, on mówi o miłości ale raczej walczy mieczem archanioła :)
-
Zauważ, że nie jest to spór o trendy rozwoju, czy wskazywanie na różnorakie jego formy, ale jasna, klarowna wskazówka Jezusa: „Jam jest JEDYNĄ DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM- jedyną Bramą do Ojca”. Inne drogi są anty- Chrystusowe. Zauważ też, że nie ma to nic ściśle wspólnego/związanego z procedurami kanonicznymi, religijnymi, jest to wyłącznie jednoznaczne, wyraźne wskazanie, jak uruchomić w sobie moc (odpalenie centrum siły, jako siły sprawczej). Przy tym odpalaniu siły powinna jednocześnie być odpalona tarczyca. Jest to ścisły związek: poprzez słowo, moc sprawcza. Tęsknisz za tą mocą (stąd Twój entuzjazm po obejrzeniu klipu ;)), a jednocześnie odsuwasz się od tej tęsknoty, bo ostateczna decyzja wymaga poświęcenia czegoś (często własnej wygody, przyzwyczajeń, radykalnej zmiany myślenia, zejścia z obranych dróg dotychczasowego rozwoju). Oczywiście nie jest koniecznością zgadzanie się z tym, o czym piszę, ale warto w rozwoju wziąć ten aspekt pod uwagę, że gdy przychodzi pewien próg w rozwoju, następuje stop klatka i dalej ruszyć nie można. :)
-
Aster,
a propos tarczycy, co to jest jak są problemy z tarczycą? niedoczynność na przykład?
-
Tarczyca, jak i inne gruczoły dokrewne mają tylko dwa wskazania, albo nadczynność, albo niedoczynność, związane z nieprawidłowym funkcjonowaniem produkowania enzymów (albo za dużo, albo za mało), albo ich braków, czyli znikomym ich wytwarzaniu. Cokolwiek nie wymyśli współczesna nauka, stara nauka dawno wskazała w prostych sekwencjach, że za wszystko odpowiedzialna jest generalicja, czyli szyszynka. Przykładowo nadwaga nie jest związana ściśle z układem trawiennym, tylko, że szyszynka nie wytwarza impulsu do układów trawiennych, a te nie wytwarzają enzymu spalania. Podobnie jest z produkcją insuliny przy cukrzycy, łysieniu, impotencji i wszelkich innych chorobach współczesnej cywilizacji, zwanych chorobami XX wieku. Choroba (nadczynność lub niedoczynność) zaczyna się wtedy, gdy w danym gruczole następuje arytmia/zmienny rytm, tzn. energia centryczna (energia wirowa danego centrum), nie jest spójna z ruchem wirowym innych gruczołów dokrewnych. Gdy wyrówna się prędkość wirową (energetyczną) między wszystkimi gruczołami problem znika samoczynnie, enzymy wytwarzane są w dostatecznej ilości, nic za mało, nic za nadto. Prawo karmy w tym przypadku nie działa, bo z każdej choroby można wyjść, jeśli te zrównoważenie/zbilansowanie prędkości nastąpi.
Gdy prześwietlisz każdy gruczoł dokrewny zauważysz (można to zobaczyć np. na zdjęciach z USG), ze wszystkie komórki danego gruczołu ułożone są wirowo, ruchem zegarowym, prawoskrętnym. Tybetańczycy wmyślili pewien system ćwiczeń, który zrównywał prędkość energetyczną wszystkich gruczołów, aby żaden gruczoł nie był nadczynny , niedoczynny, albo w skrajnym wypadku znikomo czynny, co gwarantowało idealne zdrowie.
Często zmiana myślenia eliminuje problem, bez ingerencji obcej-> medycyny i środków leczniczych. Oczywiście funkcjonuje to tylko wtedy, gdy nie ma agresywnej ingerencji/ekspansji na nasz system enzymatyczny z zewnątrz ->wtedy, gdy medycyna nie eksperymentuje na ludziach.
-
PS:
Niedoczynność tarczycy związana jest z lękiem wyrażania się wprost. Gdy blokujemy się (np. poprzez swoją wewnętrzną nadwrażliwość, nieśmiałość, kompleksy) na wypowiedzenie się w pełni i prawdziwie (szukamy zastępczych form, omijamy sedno), o tym, co nam nie pasuje w relacjach z innymi, o tym, co nas w środku gniecie.
-
aster, dziękuję za wyjaśnienie:)
-
Ten wątek (nie wiem, przez kogo wydzielony), powinien mieć nazwę: Uzdrawianie przez Jezusa, albo JEDYNE PRAWDZIWE uzdrawianie katolickie, a nie Uzdrawianie słowem.
-
Proszę nie mylić doktryn rzymskiego katolicyzmu, z chrześcijaństwem bez doktryn. :)
-
Zauważ, że nie jest to spór o trendy rozwoju, czy wskazywanie na różnorakie jego formy, ale jasna, klarowna wskazówka Jezusa: „Jam jest JEDYNĄ DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM- jedyną Bramą do Ojca”. Inne drogi są anty- Chrystusowe.
zgodzę się z tym że wszystkie drogi które nie są oparte na "Jam jest" są antyrozwojowe, inaczej mówiąc Świadomość (Aham Brahmasmi) jest jedyną drogą prawdą i życiem, nie ma innej bramy , jak nie ma innego Brahmana
popadanie w nieświadomość i działania ograniczające świadomość są antyrozwojowe
dlatego super że jednym poszerza się świadomość, dzięki pomocy Jezusa, a innym Dalajlamy, mistrzowie przychodzą, działają i odchodzą, wdzięczność i dla nich i chwała im za to... a Bra(h)ma(n) jest ciągle jedna i ta sama : )
-
Z tym się nie zgodzę, że jest to ta sama brama. Opisujesz bramę wyjścia poza centra, poza umysł, poza centrum korony. A ja mówię o bramie wyjścia z centrum serca.
-
A ja mówię o bramie wyjścia z centrum serca
no ja myślałem, że mówimy o drodze do Ojca , czyli do Boga Wszechmogącego poprzez „Jam jest JEDYNĄ DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM- jedyną Bramą do Ojca”, a czysta świadomość, prawda i życie ładnie komponuje się z bezwarunkową miłością, więc nie wiem w czym problem, ale skoro jest to wychodząc z centrum serca... miłość jest jedyną drogą, prawdą i życiem - jedyną Bramą do Ojca
-
Prościej napiszę.
==============
Droga oświeceniowa poza centryczna, to wyjście poza koronę, propaguje miłość kosmiczną, ale bez miłosierdzia. I to jest droga letnia, która pozbywa żaru z serca, bo duch oświecony wyszedł poprzez umysł. Nie ma poświęcenia serca, ofiary serca. Umysł włada sercem, bo jest ponad nim.
Droga oświeceniowa serca oświeca umysł poprzez ducha świętego, ale nie wychodzi poza centra, oświecony umysł wraca do serca, aby poprzez żar, który może wzbudzić tylko serce, zdobywa dwa w jednym, miłość i miłosierdzie, a umysł staje się niczym, marnym prochem, bo serce nim włada. Duch wychodzi z cent poprzez serce, jest ofiarowanie się Bogu poprzez serce. Jest poświęcenie umysłu dla serca. SERCE JEST PANEM.
=====
Przeczytaj dokładnie historię Buddy, on zrozumiał tą różnicę, trochę za późno, ale zrozumiał.
.
Legenda mówi też, że któregoś dnia Budda usłyszał, jak muzyk poucza swojego ucznia: "jeśli napniesz strunę zbyt mocno – pęknie, jeśli za słabo – nie wyda żadnego dźwięku". Wówczas pojął, że zbyt skrajnie ascetyczne techniki medytacyjne nie prowadzą do celu i zaczął normalnie odżywiać się oraz dbać o swoje zdrowie. Jego towarzysze asceci uznali wówczas, że mistrz zdradził drogę, w którą wierzyli. Zgorszeni opuścili go.
*******
W 80 roku życia Budda zapowiedział, że czas jego misji się kończy, a tym samym i jego życie. Wprawił tym stwierdzeniem w smutek swego najwierniejszego ucznia Ānandę, który błagał go, aby tego nie czynił. Przypomniał, że Budda przecież powiadał, że gdyby zechciał, mógłby żyć do końca świata. Wtedy Budda odparł, że mówiąc tak, wielokrotnie czynił aluzje i wtedy był odpowiedni czas na takie prośby, jednak nikt go wtedy nie poprosił o to. Dodał, że czas na podobne prośby się skończył, bo swej decyzji już nie odwoła. Postanowił, że uda się do miasta Kusinagar (Kusinara) by tam wejść w parinirwanę – stan poza życiem i śmiercią.
Stan poza centryczny, stan wiecznego ducha (duch nie ma ciała, nie ma serca, nie uczestniczy w żywym, nowym stworzeniu), a nie odszedł w stan życia, wiecznego duchowego życia w ciele. Stan ducha jest letni, stan ducha w ciele jest gorący.
-
Ps: Budda jest oświeconym duchem na wieczność, a nie żywym twórcą na wieczność, który ma prawo tworzyć życie.
-
to czy oczyszczasz umysł z poziomu serca, czy serce z poziomu umysłu - to są dwie drogi prowadzące do tego samego celu, jeżeli oświecasz się na ścieżce mądrości to i tak serce musisz mieć oczyszczone, jeżeli na drodze serca to musisz mieć oczyszczony umysł, więc ten podział jaki proponujesz wg mnie jest sztuczny i wydumany
mówisz o jakimś wyjściu, tak jakby była to droga donikąd ? a Ojciec osiągany tą czy inną drogą jest ten sam, i to On panuje wtedy nad umysłem i nad sercem , inna sprawa ,że taki ktoś może, póki wciąż żyje w ciele, na inne aspekty kłaść nacisk, tak czy siak oświecony Budda chodzący, uzdrawiający i nauczający przez wiele lat, czy Jezus, to dwa przykłady zarówno miłosierdzia (czyli miłości Boga do stworzenia) , mądrości , czy boskiej mocy
kiedy już spalisz wszystkie przywiązania, uzależnienia i pragnienia nie ma już potrzeby przebywania tutaj czy odwrotu, ktoś taki znajduje się w stanie poza narodzinami i śmiercią niezależnie od stanu ciała, które zwykle obumiera, więc Budda mógłby może i żyć do końca świata tutaj w jakimś ciele, ale po kilkudziesięciu latach spełnił swoją misję i nie miał już ani takiego pragnienia ani potrzeby, podobnie Jezus, czy inni święci na ścieżkach serca czy mądrości, niezależnie od tego czy uznamy że zagłębiali się w sobie, w swoje serca czy umysły, czy też rozprzestrzeniali/wznosili swoje serca i umysły ponad nieskończoność : )
Stan ducha jest letni, stan ducha w ciele jest gorący.
miłość jest bezforemna i nie jest ograniczona do jednego miejsca czy uzależniona od ciała, miłosierdzie również , znam kilku mistrzów którzy najpierw poświęcili, a potem w końcu porzucili fizyczne ciała i dalej aktywnie działają tutaj na Ziemi (i będą tu co najmniej jeszcze przez 2500 lat z tego co kojarzę, a jeden chyba nawet 5000 lat ) i trudno stan ich Ducha nazwać letnim, zarówno wtedy gdy mieli ciała fizyczne jak i teraz gdy przybierają różnorodne, subtelne formy : )
-
Ps: Budda jest oświeconym duchem na wieczność, a nie żywym twórcą na wieczność, który ma prawo tworzyć życie
jak Budda zejdzie w dół na poziom stwórców to też będzie mógł tworzyć, nie wiem czemu miałby być takim wyjątkiem, któremu to miałoby być odmówione przez Ojca z którym się w pełni (czyli sercem, umysłem i duchem) zjednoczył, więc jeśli nie robi tego to może nie ma takiego pragnienia, ani potrzeby ? : )
-
Przybrałeś jakieś pokrętne myślenie i naciągasz wszystko jak gumę z majtek, aby Ci dwie różne drogi wyszły w jedną. Nie da się pogodzić obu dróg, a Budda powiedział jasno: że swojej decyzji już nie odwoła i wybrał, to co wybrał. Koniec, kropka. Nawet jako duch oświecony nie może stanąć przeciw prawom Boga Najwyższego, bowiem Budda wiedział, czym jest największa w planie stworzenia obietnica, jako oświecony. Takich obietnic się nie łamie, na wieki wieków. Decyzja Buddy nie jest sprzeczna z planem Boga, jedni wybierają wieczne życie w formie ducha, inni wybierają wieczne życie ducha w ciele żywym. Budda nie zapowiadał swojej inkarnacji, tą zapowiedź wymyślili sobie jego uczniowie. Budda nie poświęcił swojego życia, nie złożył siebie nikomu w ofierze, odszedł wedle własnej ostatecznej woli, jako duch wolny oświecenia. Jezus uczynił największa ofiarę, jaka tylko jest możliwa, ofiarę poświęcenia, oddał życie za całą ludzkość, aby mogli być zbawieni, nawet, jak nie osiągną żadnego pułapu w rozwoju (błogosławieni ubodzy duchem). Nie kituj, że obie drogi są tym samym, bo nie są. :D Co ma oczyszczanie wspólnego z ostatnią wolą? NIC. Ty niczego nie rozumiesz, albo nie chcesz rozumieć, bo tak Ci wygodnie tkwić w tym, co obraża Twój umysł. Napisałam wyraźnie:
-triumf rozumu jest wtedy, gdy kieruje wszystkim, również sercem, serce jest sługą.
-triumf serca polega na tym, że rozum nie ma władzy nad niczym, serce kieruje wszystkim, zmienia się w centrum dowodzenia, rozum może być znieważony, lub unicestwiony, kiedy serce tylko zechce
Nie staraj się z serca zrobić biały pergamin, albo aspirynę, jako dropsik do possania, poprzez ciągłe oczyszczanie, bo nawet nie zauważysz, kiedy zniknie na amen, a o miłosierdziu zapomnisz szybko, szybciej niż Ci się wydaje. To nie na tym polega- serce ma być żywe, gorące, szalone i pompować żywą, czerwoną krew, krew Jezusa. Człowiek zakochany bez pamięci, zwyczajnie głupi jest do kwadratu, a nawet głupszy, skretyniały wg obserwatorów, czyni nieracjonalne rzeczy, sprzeczne z logiką. I o to Bogu chodzi, triumf serca nad rozumem, rozum może sobie cuda wymyślać na kiju, a serce i tak robi swoje na przekór rozumowi, obraza go, obraża jego decyzje, rozum powie nie idź do niej/do niego, a serce ma to głęboko gdzieś, poleci jak na skrzydłach lub na połamanie nóg. Choćby miało krwawić, choćby miało być sponiewierane i tak poleci, bo potrzeba jest silniejsza, niż to co serce w wyniku tego porywu czeka. Nigdy nie waż się obrazić człowieka nieoczyszczonego, choćby był w środku czarny jak węgiel, ale będzie miał szalone, gorejące serce, nawet gdy się jeszcze bardziej usmoli i upodli, bo ten będzie grubo przed Tobą miły Bogu.
Nie każdy ma aspiracje, aby uwalniać się z tej Ziemi, niektórzy chcą na niej żyć wiecznie. Ich ostania wola, jest na takich samych prawach jak Twoja. Inni chcą być blisko Boga, w jego królestwie, a oni chcą być niezależnymi duchami kosmicznymi. Każdy ma ostateczną wolę wybrać wariant swojego wiecznego bytu, o ile Bóg na to pozwoli, bo czy wszystkim pozwoli tego nie wiem, Biblia mówi, że nie. Ja tego nie neguję, bo nie wiem.
Ile wspaniałych pieśni, wierszy, poematów, dramatów powstało o zranionym sercu, o sercu w uniesieniach, o sercu, które na nic nie zważa, na przestrzeni wieków. Ile oczyszczających łez poleciało u tych, co te dzieła ludzkości czytali, słuchali. Ile hosann i alleluja, wyrwało się z ludzkich serc ku Bogu? Czy ktoś śpiewał, czy pisał z takim zaangażowaniem o rozumie? Podaj mi chociaż jeden przykład, który by wzruszył do łez jakiegokolwiek człowieka.
„spełnił swoją misję i nie miał już ani takiego pragnienia ani potrzeby, podobnie Jezus” – i tutaj jest ewidentne kłamstwo, bo Jezus zapowiedział swoje ponowne przyjście. Tą wolę wyraził, nim oddał swojego ducha na krzyżu. Zapowiedział, że nie powróci jako Baranek (łagodność), tylko jako Lew, drapieżca, przygotowany do walki, niech się krew leje, ale zwycięstwo będzie Jego. Rozum przecież podpowiada, że najwyższa energia miłości nie może walczyć, a jednak może, gdy zaistnieje taka konieczność. I co ma rozum tutaj do gadania? NIC! Obraża to Twój rozum, że Jezus może stanąć do walki? Będziesz go oczyszczał?
Kobiety są bardziej szalone w miłości, niż mężczyźni, one dadzą się kompletnie sponiewierać w imię miłości. Czy to też obraza Twój rozum? Będziesz je oczyszczał?
„znam kilku mistrzów którzy najpierw poświęcili, a potem w końcu porzucili fizyczne ciała i dalej aktywnie działają tutaj na Ziemi (i będą tu co najmniej jeszcze przez 2500 lat z tego co kojarzę, a jeden chyba nawet 5000 lat”
To padaj przykład takiego mistrza z imienia i nazwiska, bo to ze znasz tych (którzy odeszli) to nic nie mówi, każdy może tak napisać, aby poprawić sobie samopoczucie. Skoro odeszli, to imię i nazwisko nie ma znaczenia. Subtelne formy są nadal eteryczne, są stanem ducha, a to nie jest nowina, że wiele duchowych energii ostało się tutaj na Ziemi (prastare dolomity, kurhany), albo z własnej woli, albo są duchy obciążone, które za bardzo ukochały materię, aby się z niej uwolnić. Jak to aktywnie działają? Nie mają prawa aktywnie działać (pasywnym być tak, ale aktywnym nie) i gmerać w żywych strukturach, to jest całkowicie zabronione przez plan stworzenia.
-
-triumf rozumu jest wtedy, gdy kieruje wszystkim, również sercem, serce jest sługą.
-triumf serca polega na tym, że rozum nie ma władzy nad niczym, serce kieruje wszystkim, zmienia się w centrum dowodzenia, rozum może być znieważony, lub unicestwiony, kiedy serce tylko zechce
oświecenie to triumf Ducha - jest w tym mądrość miłość i moc, widzisz w tym konflikt? bo ja nie ,
a taki triumf rozumu nad sercem to np. nauka, podejście racjonalne, triumf serca nad rozumem to w ujęciu ludowym ... haha mniejsza z tym , zresztą sama o tym piszesz jak to rozumiesz czy czujesz:
zranione serca, wzorce szalonej miłości, do tego kobiety sponiewierane w imię miłości a na to wszystko jako ta wisienka na torcie powracający Jezus drapieżca... jak dla mnie masz nieoczyszczone te wyobrażenia o /doświadczenia miłości, do tego konflikt między umysłem a sercem, wszystko podniesione do rangi cnoty, a nie zanikających przeszkód, co to mam wspólnego z oświeceniem /królestwem Bożym i drogą do niego?
Człowiek zakochany bez pamięci, zwyczajnie głupi jest do kwadratu, a nawet głupszy, skretyniały wg obserwatorów, czyni nieracjonalne rzeczy, sprzeczne z logiką.
to że jest w czymś miłość nie czyni tego rozwojowym i świętym, miłość z przywiązaniami, żądzami, z szaleństwem, z wzorcami ofiary, cierpiętnictwa, zranieniami, uzależnieniami, powiązana z instynktami, zmysłami itp. no faktycznie z takim bagażem to tylko czekać na wyzwoliciela drapieżcę ...
podobnie jest z umysłem, związany z myślami pełnymi przywiązań i pragnień jest narzędziem zniewolenia,
jedynie czysta miłość i czysty umysł to narzędzia i drogi prowadzące do wyzwolenia : )
Nie każdy ma aspiracje, aby uwalniać się z tej Ziemi, niektórzy chcą na niej żyć wiecznie. Ich ostania wola, jest na takich samych prawach jak Twoja. Inni chcą być blisko Boga, w jego królestwie, a oni chcą być niezależnymi duchami kosmicznymi.
nic nie wiąże tak mocno jak pragnienia : ) pragnienie bycia blisko z Bogiem to pragnienie np. Krysznowców i faktycznie trafiają na takie planety i oscylują między tym i tamtym światem albo tamtym światem i jednością z Bogiem, albo między trzema tymi światami itd. w zależności od innych pragnień ; )
Budda zjednoczył się z Bogiem, źródłem miłości (miłosierdzia), mądrości i mocy : ) a niezależne duchy kosmiczne czy te odwrócone od Boga to chyba jednak coś innego, każdy kto schodzi w cykl narodzin i śmierci, dokonuje tego pod wpływem pragnienia, taka była nauka Buddy, więc nie wiem czemu akurat pragnienia Buddy, gdyby takie mu się pojawiły miałyby się nagle nie spełnić w Bogu haha , do tego czegóż miałby tu zapragnąć skoro pokonał Marę, czyli uwolnił się od niewiedzy?
-
Teraz wiem, że nie miałeś nigdy w rękach Biblii, ani dokładnej, całościowej wykładni buddyzmu, wszystko masz odwrócone w głowie do góry nogami.
„oświecenie to triumf Ducha - jest w tym mądrość miłość i moc, widzisz w tym konflikt? bo ja nie”
==========
1.BŁOGOSŁAWIENI UBODZY W DUCHU, ALBOWIEM ICH JEST KRÓLESTWO NIEBIOS" (Mat. 5,3)
2. "Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją"
3. "BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY SIĘ SMUCĄ, ALBOWIEM BĘDĄ POCIESZENI" (Mat. 5,4)
4. "Szczęśliwy to człowiek, którego Bóg smaga (...) Wyzwoli cię z sześciu utrapień, a w siódmym nie dotknie cię zło" (Job 5,17.19).
5. "BŁOGOSŁAWIENI CISI, ALBOWIEM ONI POSIĄDĄ ZIEMIĘ" (Mat. 5,5)
6. "Uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca" (Mat. 11,29). "Jeśli kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie" (Mat. 16,24).
Widzę konflikt i to kolosalny. Oświecenie umysłu jest triumfem ducha, jak sam znaczyłeś, ale nie triumfem duszy. A Bogu zależy najbardziej na rzędach dusz, a nie na rzędach duchów. Budda ostatni raz rozmawiając ze swoim najwierniejszym uczniem, nie powiedział, że idzie się złączyć/ scalić z Bogiem, tylko że idzie wejść w parinirwanę – stan poza życiem i śmiercią. Nie powiedział również, że jest w trójcy jedyny. Jezus jako symboliczne drzewo wiecznego życia (jam jest prawdą i życiem) był od początku w Edenie. Jezus nie wyzbył się pragnień, jak Budda, wiele razy mówił w Biblii, że jedynym jego pragnieniem jest ponowne złączenie się z Ojcem.
„Niezbadane są ścieżki i wyroki Pana”, a Ty uważasz, że je poznałeś, jesteś ponad tym, bo oczyszczasz? Nie pomieszało Ci się lekko w głowie od tego oczyszczania? :D
Stoją w Biblii słowa jak byk, żadne moje wyobrażenia, ja sobie nic nie wymyśliłam na własną rękę:
Stary testament, księga rodzaju (zapowiedź narodzin mesjasza):
Judo, ciebie sławić będą bracia twoi,
twoja bowiem ręka na karku twych wrogów!
Synowie twego ojca będą ci oddawać pokłon!
Judo, młody lwie, na zdobyczy róść będziesz, mój synu:
jak lew czai się, gotuje do skoku,
do lwicy podobny – któż się ośmieli go drażnić?
Nie zostanie odjęte berło od Judy
ani laska pasterska spośród kolan jego,
aż przyjdzie ten, do którego ono należy,
i zdobędzie posłuch u narodów.
„jako Baranek (symbol ofiary) zabity, jak Lew (symbol królowania) Judy powstał z grobu”
• 1:7 Oto przychodzi wśród obłoków, i ujrzy go wszelkie oko, a także ci, którzy go przebili, i będą biadać nad nim wszystkie plemiona ziemi. Tak jest! Amen.
• 1:19-20 Napisz więc, co widziałeś i co jest, i co się stanie potem. 1:20 Co do tajemnicy siedmiu gwiazd, które widziałeś w prawej dłoni mojej, i siedmiu złotych świeczników: siedem gwiazd, to aniołowie siedmiu zborów, a siedem świeczników, to siedem zborów.
• 19:11-16 I widziałem niebo otwarte, a oto biały koń, a Ten, który na nim siedział, nazywa się Wierny i Prawdziwy, gdyż sprawiedliwie sądzi i sprawiedliwie walczy. 11:12 Oczy zaś jego jak płomień ognia, a na głowie jego liczne diademy. Imię swoje miał wypisane, lecz nie znał go nikt, tylko on sam. 11:13 A przyodziany był w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boże. 11:14 I szły za nim wojska niebieskie na białych koniach, przyobleczone w czysty, biały bisior. 11:15 A z ust jego wychodzi ostry miecz, którym miał pobić narody, i będzie nimi rządził laską żelazną. On sam też tłoczy kadź wina zapalczywego gniewu Boga, Wszechmogącego. 11:16 A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: „KRÓL KRÓLÓW I PAN PANÓW.”
17 I ujrzałem innego anioła stojącego w słońcu: I zawołał on głosem donośnym do wszystkich ptaków lecących środkiem nieba: «Pójdźcie, zgromadźcie się na wielką ucztę Boga*, 18 aby pożreć trupy królów, trupy wodzów i trupy mocarzy, trupy koni i tych, co ich dosiadają, trupy wszystkich - wolnych i niewolników, małych i wielkich!» 19 I ujrzałem Bestię i królów ziemi, i wojska ich zebrane po to, by stoczyć bój z Siedzącym na koniu i z Jego wojskiem. 20 I pochwycono Bestię, a z nią Fałszywego Proroka, co czynił wobec niej znaki, którymi zwiódł tych, co wzięli znamię Bestii i oddawali pokłon jej obrazowi. Oboje żywcem wrzuceni zostali do ognistego jeziora, gorejącego siarką*.
“Zwyciężył lew z pokolenia Judy, korzeń Dawidowy, i może otworzyć księgę, i zerwać siedem jej pieczęci.” (Obj. 5:5)
Każde zdarzenie jest rozwojowe dla ducha i nauką, jeśli wybrał ktoś drogą baranka (ofiary), to jego sprawa, nic Ci do tego. To jego życie, jego ofiara, posmagane plecy i jego krew wylana. Ty wybierasz triumf umysłu i ok, nikt z Ciebie nie szydzi i nie wyśmiewa z tego powodu, że jesteś głupszy niż głupi, a tak powinno się Ciebie nazwać, jeśli dwie inne bramy, chcesz w jedno złożyć. ;)
Jezus: „Nie osądzaj, a nie będziesz osądzony” Nie masz prawa osądzać tych szalonych, pokaleczonych ludzi, oni mają swoje powody do życia i swoje marzenia.
„Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, , przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: «Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą». Na to Jezus rzekł do niego: «Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?» Szymon odpowiedział: «Sądzę, że ten, któremu więcej darował». On mu rzekł: «Słusznie osądziłeś dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje»”..
Mara to w buddyjskich tekstach postać ucieleśniająca pod tym imieniem zło, wynikające z braku oświecenia. W buddyzmie szatan to nie tyle osoba, co różne nie kontrolowane stany naszego umysłu, odbierające nam jasność i spokój serca. Mara jest symbolem nieoświeconego świata, wszystkich negatywnych cech właściwych nieoświeconej egzystencji. W Biblii Szatan jest osobą, antychryst jest osobą realną, cielesną...a nie myślokrztałtami, z którymi walczył Budda. Budda walczył z tym co ma w głowie, zajął się umysłem, jako priorytet.
-
Jezus nie wyzbył się pragnień, jak Budda, wiele razy mówił w Biblii, że jedynym jego pragnieniem jest ponowne złączenie się z Ojcem.
no i taka jedność a nie bliskość to triumf Ducha, jeżeli nie miał innych pragnień to się chyba zjednoczył z Ojcem? to jest wyzwolenie, jedyne pragnienie zostało spełnione i Jezus nie ma pragnień, czy może jednak ma? : )
więc czym to się różni od wyzwolenia Buddy?
drogi są różne cel jest ten sam
co wynika z tego że jedynym pragnieniem Jezusa było połączenie się z Bogiem? ano to że stan poza narodzinami i śmiercią , ponad cyklem reinkarnacji, to jest życie wieczne w królestwie Bożym (po porzuceniu ciała zwane parinirwana)
to że ktoś czeka na łaskę uświęcającą nie znaczy że już jest czysty, znaczy że jest zanieczyszczony i dlatego w swej głupocie i bezsilności jako ten proch marny potrzebuje zbawcy, czyli
1. nie powinnaś nazywać czystością syfu połączonego z miłością, ani go wychwalać, skoro czekasz dopiero na zbawcę, z czego on ma cię oczyścić skoro już jesteś taka wspaniała? skoro cały ten bagaż obciążeń jawi ci się jako piękny?
a) co takiego każe ci patrzeć z góry na ścieżce serca na tych co idą inna ścieżką do tego samego celu?
b) jeżeli mówisz z poziomu mądrości to źle rozróżniasz, jeżeli z poziomu serca to nie ma w tym czystej miłości bo to co mówisz i piszesz tutaj wciąż jest skażone przez nieoczyszczony umysł! : )
2. jeżeli tak jak tutaj podnosisz do rangi cnoty swoje pomieszanie i oceniasz inne ścieżki to robisz to z poziomu rozumu właśnie czy z poziomu serca?
3. na ścieżce serca po prostu kochasz i ufasz, to jest proces oczyszczenia, również umysłu
4. na ścieżce mądrości rozróżniasz i spalasz ograniczenia w tym ogniu , to też jest proces oczyszczenia, również serca
5. jeżeli głosisz że idziesz drogą na której ścieżki Pana i jego wyroki są niezbadane no to skąd się biorą te twoje przekonania że wiesz jak to jest? bo biblia tak mówi? tyle cytatów, hoho... czyli jednak są zbadane? wolne żarty : )
6. ładna historia z tą skruchą grzesznicy i Szymonem który słusznie osądził czyli rozróżnił
- Szymon odpowiedział: «Sądzę, że ten, któremu więcej darował». On mu rzekł: «Słusznie osądziłeś...
7. skoro idziesz ścieżką na której nic nie wiesz i niczego nie rozumiesz, to idź i nie grzesz tu więcej swoim nieoczyszczonym umysłem
: D
-
Widzę, że w naszej dyskusji obrałeś pozycje” Jeśli ja się z czym nie zgadzam, co obraża mój rozum i moje poglądy, to znaczy, że coś wymyślasz”. :D Niech Ci będzie, mnie to nie przeszkadza, pomimo, że staram się przedstawić Ci rzetelne informacje z obu ideologii wary. Od początku tłumaczę, że oświecenie Buddy nie jest niezgodne z planem Boga, on tylko wybrał inny wariant swojego wiecznego bytu.
Czy Jezus wyzbył się wszystkich pragnień, poza tym jednym? Nie sądzę. Myślę, że był jednym wielkim pragnieniem w wielu kwestiach. Zauważ rys pewnej historii:
Jezus poprzez chrzest jest obdarzony duchem świętym, więc kwintesencją oświecenia, miłości i miłosierdzia. Po tym, co następuje?- Pragnienie głoszenia słowa bożego, pragnienie zjednywania ludzi dla Boga, poprzez swoje wędrówki i nauczanie, pragnienie pokory (o co nieraz się modlił), pragnienie zbawienia dla ludzkości, pragnienie naszej miłości i odmiany...i tak można wymienić wedle jego życiowych dróg w całokształcie.
"Oto stoję u drzwi i kołaczę..." (Ap 3,20) Pragnienie wejścia do każdego domu, do każdego serca człowieka
„Chcę abyś wiedział, że kiedykolwiek mnie zapraszasz, przychodzę - zawsze i niezawodnie. Przychodzę cichy i niewidzialny ale z nieskończoną mocą i miłością, przynosząc wiele darów MOJEGO DUCHA. Przychodzę z Moim miłosierdziem, z Moim pragnieniem przebaczenia i uzdrowienia Cię, z miłością do Ciebie ponad Twoje zrozumienie - miłością tak samo wielką jak ta, którą sam otrzymałem od OJCA ("Jak Mnie umiłował Ojciec tak i JA was umiłowałem..." J 15,9)”.
Czy pragniesz miłości? "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy spragnieni jesteście..." (J 7,37).
Wsłuchaj się ponownie w wypowiedziane tam słowa, ponieważ one mówią Ci wyraźnie dlaczego zniosłem to wszystko dla Ciebie: "PRAGNĘ . . ." (J 19,28). Tak, PRAGNĘ CIĘ - jak werset psalmu, którym się modliłem mówi o Mnie: "...na współczującego czekałem, ale go nie było, i na pocieszających, lecz ich nie znalazłem" (Ps 69,21)
I co Ci z tych informacji wyszło? Budda wyzbył się pragnień,
JEZUS JEST NIESKOŃCZONYM PRAGNIENIEM.
Czy nadal uważasz, że obie idee są tożsame? Wyzbycie się pragnień i żyć pragnieniami? Tego nie da się pogodzić, choćbyś nie wiem, co wymyślał. Zdecyduj się, zadeklaruj, chciałbyś „lizać po piętach” zarówno Jezusa i Buddę, jest to pomieszania w celach i wyniku ostatecznym. Podobnie masz z teorią Darwina i ideami wiary, które teorię Darwina wykluczają, jako prawdę stworzenia. Podejmij męską decyzję, albo idź ścieżką Buddy poza centra- duch oświecenia bez dostępu do materii, albo ścieżką Jezusa- życie wieczne w ciele- duch, dusza i materia, pakiet trzy w jednym. Oba warianty są dla Boga właściwe, jako wybór wolnej woli.
Cały spryt szatana polega na pomieszaniu idei, wmawianiu, że wszystkie wiary się ze sobą nie kłócą, że wszystkie wiary są miłe Bogu, że możemy wierzyć w co chcemy, bo i tak ostatecznie wszyscy trafimy do Boga. A prawda jest inna, że poprzez Boga, trafimy dokładnie tam, gdzie wybraliśmy. Czy Bogu podoba się Talmud popierający pedofilię, zabijanie, kradzież, przywłaszczanie, traktowanie innych ludzi jak bydlęta, popierający prawo zemsty? A może Koran, który w imię wiary pozwala zabijać, cudzołożyć, dziecko posiąść za żonę i z nim współżyć? Może i popiera, ale trudno mi w to uwierzyć, a wiara i niewiara są istotą rzeczy. Wyborem.
Jezus także przestawia różne oferty egzystencji: „Być w królestwie Bożym, w Niebie”, „Mój Ojciec jest z nie tego świata” lub egzystencja na Ziemi, którą się umiłowało: "BŁOGOSŁAWIENI CISI, ALBOWIEM ONI POSIĄDĄ ZIEMIĘ". Może jest jeszcze wiele innych alternatyw, o których nic nie wiemy.
I chyba tylko to można nazwać wybraną ścieżką, a nie po poplątanie z pomieszaniem, zlepek ideologii różnych wiar.
„co wynika z tego że jedynym pragnieniem Jezusa było połączenie się z Bogiem? ano to że stan poza narodzinami i śmiercią , ponad cyklem reinkarnacji, to jest życie wieczne w królestwie Bożym (po porzuceniu ciała zwane parinirwana):....I tutaj jesteś znowu w będzie, Jezus mówi o zabraniu martwych i żywych do Nieba, wraz z ciałem- mówi o zmartwychwstaniu, martwe ciało znowu ożyje, zatem nikt nie idzie do Nieba bez ciała.
Na zbawienie czekają tylko Ci, którzy mają poplątanie z pomieszaniem, którzy nie wierzą, ze Dokonało SIĘ, zbawienie ludzkości już nastąpiło na krzyżu, wieki temu. Pamiętasz z klipu o duchu oskarżenia? Przypomnę Ci.
„I uczmy ludzi, kim naprawdę są i przestańmy grzebać w ich sprawach, ponieważ gdy diabeł zorientuje się, że nie wierzysz, iż się dokonało, pojawia się szafa pełna trupów, którą wprowadza do Twojej teraźniejszości (gierki z podświadomością- to moja uwaga, czyli to co pisałam o piwnicach, że czysty anioł nie może tam wejść, wysyła pośrednika).
Za każdym razem gdy spoglądasz w przeszłość zapraszasz ducha oskarżenia, do swojej teraźniejszości, aby pogrzebał owoce twojej rzeczywistości”.
1. Niczego nie wychwalam, zwyczajnie podaję parę przykładów, które obrażają umysł. To nie moja opinia, ale wielu ludzi na bardzo wysokich szczeblach rozwoju twierdzi, że najbliżej oświecenia (czyli przed samym wkroczeniem w nie) są ludzie obłąkani, bo umysł stracił władzę nad wszystkim, nie ma kontroli nad niczym. Poza tym Jezus błogosławi ludziom obłąkanym, ciekawe dlaczego? ;)
a). Nie parzę na nikogo z góry, chcę Ci tylko wskazywać zasadnicze i bardzo konkretne różnice, których nie dostrzegasz, a które mogą wiele Ci ułatwić, na Twojej drodze wyboru Mnie nie przeszkadza, że chcesz iść drogą Buddy, jeśli rola wolnego oświeconego ducha Ci odpowiada, to dlaczego nie. Piszę te informacje tylko dlatego, że zauważyłam, iż wielu tutaj na tym forum ma takie ideologiczne poplątanie. Chcieli by być Buddą i Jezusem jednocześni, a potem się dziwią, że im ciągle coś wywala,... i będzie wywalać. Podświadomość w sprzecznej ze sobą wierze i ideologii, będzie to wypluwać bez końca, aż człowiek się zadeklaruje w jednym kierunku. To tak jakbyś obwieścił innym: „Wiem, że Monsato mnie truje, truje innych ludzi, ale ja będę jeść tą genetyczną papkę bez wartości, które nazywają jedzeniem, bo mi nie zaszkodzi”. To jest ten sam poziom logiki.
b). Na te pytanie nie ma sensu odpowiadać, jest spanikowane w formie- dotyczy wszystkich, klarownych różnic między buddyzmem i chrześcijaństwem (w kółko powtarzam to samo innym tekstem), a które Twój umysł nie przyjmuje, poprzez metodę wyparcia-> co powoduje, że „strzelasz ślepakami” w płot.
2. Nie traktuj zwykłych informacji, których mogłeś do tej pory nie posiadać (z braku zainteresowania nimi), jako poziomy
3. To dlaczego nie kochasz, tylko zajmujesz się rozumem? :D Gdzie Twoja kobieta, gdzie Twoje upragnione szczęście? Gdzie Twoje porywy serca? Nie ma- cały Twój wysiłek idzie na oczyszczanie i szlifowanie własnych piórek, aby lśniły jak lakierki na odpuście. :D Przecież Budda miał żonę, gdy go oświeciło- od razu w te pędy do niej pognał, przypomniał sobie, że stracił najcenniejsze lata na medytowaniu, gdy tymczasem piękna i powabna żona, marniała i usychała w pustej alkowie, odrzucona, a syn nie widział ojca ponad 20 lat. Czy Budda faktycznie pozbył się pragnień? Jesteś tego całkowicie pewny? To, po co wrócił do żony? Ot, nowa zagwozdka.
4. Oczyszczania owszem, ale nic poza tym. Będzie oczyszczone, bielutkie jak pergamin i tylko tyle, a gorących porywów z obszaru zielonego stan zero, czyli z obszaru stworzenia natury. Zero zmysłu, zero emocji...białe żywe zombii. Gdyby Jezus chciałby być bielutki, to i tak było, na jedno tylko słowo, ale wybrał inaczej. Chodził do najpodlejszych spelun i nauczał, dotykał trędowatych, prostytutki z kolan dźwigał, z uczniami swymi świętował, wodę zamieniał w wino, aby radować się z nimi poprzez „wino i śpiew, oraz język szczery- bo człowiek pijany prawdę gada”, w efekcie końcowym krwią spłynął w torturach... itd. Białą lilią stał się dopiero po zmartwychwstaniu. Gdy się narodził na nowa, a nie przed śmiercią.
5. Nikt nie wie, jak jest i nikt nie będzie widział, bowiem cała i kompletna wiedza o Stworzeniu jest w rękach Boga, bo gdyby ktoś wiedział, to i szatan by wiedział, a takiej alternatywy dla szatana nie ma. Chciałeś informacji, to je dostałeś. Informacyjnie nie mam nic przed Tobą do ukrycia względem ideologii rożnych wiar i to, co wiem, z tym się podzielę. Słowa w Biblii to tylko wskazówki, światełka, które mają zapalić drogę, Bóg zna wszystkie nasze ścieżki (tak, ja szatan zna ludzi na wskroś), a my jego żadnej, dlatego tak szatan od początku stworzenia szaleje, niszczy dzieła i istoty Boga, bo nie może się do tej wiedzy dobrać.
6. Słusznie osądził, ale nie znał podtekstu osądu (mając jako osąd dług pieniężny), gdyż większe odpuszczenie miała grzesznica. :)
7. Powiedział, co wiedział, wielbiciel „ideologicznego młynu, do przelewania wszelkiej wody- wszystko jest tożsamym, żaba słoniem jest ”. ;D :D
Nie zapomnij włączyć pralki po moim wpisie, co by się wszystko wyprało po Twojemu, może wyjdzie Ci nowa wiara „buddochrzczona” ;D
-
nie dogadamy się : )
-
Aster, już od tak dawna czekam aż mi to ktoś wyjaśni. Może tym razem ? ;)
Dokonało SIĘ, zbawienie ludzkości już nastąpiło na krzyżu, wieki temu.
.
Wyjaśnisz ?
-
aster
ty foruma chyba pomyliłaś...?
-
A ja slyszalam, ze chrzest wcale nie jest taki korzystny bo pieczetuje czakre korony
-
A ja slyszalam, ze chrzest wcale nie jest taki korzystny bo pieczetuje czakre korony
Może zależy to od tego kto wykonuje ten rytuał i/lub co sie przy tym dziecku odnawia. Jezus też był ochrzczony a nie widac było- choćby z ewangelicznych opisów- żeby mu to zablokowało kontakt z Bogiem...
-
10 stycznia cały chrześcijański świat wspomina doniosłą uroczystość jaką był chrzest naszego Mistrza w rzece Jordan. Dzień chrztu w Jordanie był zatem dla Jezusa dniem przełomu, porównywalnym pod względem doniosłości być może jedynie z wydarzeniami paschalnymi. W tym dniu rozpoczęła się Jego misja wobec całego świata. Potwierdzają to wyraźnie wydarzenia następujące bezpośrednio po wyjściu Jezusa z wody. Oto otwierają się niebiosa, na Jezusa zstępuje Duch Święty oraz rozlega się głos Ojca:
"Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie".
http://www.vismaya-maitreya.pl/wielcy_ludzie_chrzest_jezusa_w_jordanie.html
-
To jeszcze porównanie jak to wygląda w różnych religiach:
"Sri Swami Vishwananda powiedział o wodzie:
"Za przyczyną wody istnieje świat. Gdyby świat nie miał wody wiecie jak by wyglądał – zupełnie suchy, jak pustynia. Tak więc woda jest bardzo ważna dla życia. Ciało składa się w sześćdziesięciu procentach z wody. Świat składa się w trzech czwartych z wody. Dlatego Matka Woda jest bardzo ważna. Aśramy i główne miejsca pielgrzymkowe w Indiach znajdują się wszystkie nad Gangesem, na jego brzegu lub na brzegu Jamuny.
W hinduiźmie mówi się, że każdy co najmniej raz w życiu powinien zanurzyć się w nurcie Gangesu. Ale mówi się również, że jeżeli ktoś nie może przyjechać nad Ganges, nawet jedna kropla wody z Gangesu może go oczyścić ...
W chrześcijaństwie kiedy dziecko się rodzi co jest pierwszą rzeczą, którą się czyni? Chrzci się dziecko. Chrzest ma takie samo znaczenie jak zanurzenie w Gangesie. Mówi się, że przez ochrzczenie, poprzez skropienie wodą głowy danej osoby i wymówienie słów “W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” zostaje ona oczyszczona z grzechów i win...
Chrześcijanie pielgrzymują do Lourdes czy Jordanu, by zanurzyć się w wodzie w celu oczyszczeniu. Muzułmanie udają się do Mekki i przyjmują tam Zamzam – Świętą Wodę...
We wszystkich tradycjach woda jest tak ważna ponieważ nas oczyszcza.. ."
http://vishwananda-pl.blogspot.com/2012_01_01_archive.html?m=1
-
Frisky
Jezus był chrzczony jako DOROSŁY człowiek i nie przez wykonywanie magicznych rytuałów na czakrach, a przez zanurzenie w wodzie!
To są zupełnie INNE praktyki!
Marylka
Twierdzenie, że zbawienie dokonało sie na krzyżu, przez Jezusa, jest wysuwane w kościołach reformowanych. Wynika z niego jednoznacznie, ze od czasów Jezusa nikt już nie grzeszy :)
Jęśli ktokolwiek myśli inaczej, to znaczy, że zrozumiał i przyjął to twierdzenie POWIERZCHOWNIE.
W wersji ograniczonej, przyjmuje się, że Jezus z nas zdjął skutki "grzechu pierworodnego". Dla wielu chrześcijan jest to niesamowita ulga, która ma moc uzdrowienia. :) Ale katolikom tak myśleć nie wolno!
Zasada jest jasna, wyrażana w podobny sposób w większości kościołów chrześcijańskich:
Zbawienie od grzechu jest mozliwe dopiero wtedy, gdy wiernym uda się wmówić, że grzeszyli :)
Jak nie wiedzą, to nie grzeszą i zbawic ich się nie da :)
Atlanta
Zgadzam się, aster pomyliła fora :)
Ale wyraźnie liczy na to, że jej misja ewangelizacyjna trafi tu na jakieś zbłąkane owieczki :)
-
Leszek
dla mnie rytuały same w sobie są jak przepis w książce kucharskiej, dużo zależy od tego kto dokonuje wypieku, niektórzy to modyfikują, albo z niedbalstwa/nieświadomości czy celowo wprowadzają w ramach tego i od siebie coś co zabarwia lub przesłania istotę tego, albo przekazują to co im przekazano z różnymi dodatkami, zwłaszcza że znaki na czole kreśli nie tylko kapłan ale kilka osób i
sama intencja jak widzę może tam być modyfikowana:
Celebrans: O co prosicie Kościół Boży dla [N].
Rodzice: O chrzest.
(albo: o wiarę, o przyjęcie do Kościoła, o łaskę Chrystusa, o życie wieczne).
http://skrzynkaintencji.pl/sakramenty/obrzedy-rytual-chrztu-swietego/
tak z ciekawości co też mi tam księża i biskupi przekazali , wyczajałem wczoraj skutki tych sakramentów katolickich u mnie i poza ograniczeniami i zaburzeniami w funkcjonowaniu mojej psyche i na polu emocji nie znalazłem nic co by wydało mi się cenne i aktywne z tego powodu na poziomach moich duchowych aspektów istnienia, ale może szukałem nie w tych miejscach co trzeba? przynajmniej uwolniłem sobie trochę tych zbędnych i szkodliwych nakładek,
sam opis rytuału poczytałem sobie teraz więc poszperam jeszcze w takim razie czy i jakie mam ślady tego co przekazali mi rodzice chrzestni : )
a ten czynnik świadomego przyjęcia, otwartości i poddania jakie miał Jezus też pewnie ma istotne znaczenie, jeśli nie najważniejsze - stąd pomimo że rytuałów związanych z wodą we wszystkich religiach jest sporo, to i tak głos z Nieba rzadko się odzywa przy nich? : )
jeszcze b. ładny i inspirujący kawałek z chrztu:
Módlmy się, aby Bóg wszechmogący obdarzył te dzieci nowym życiem z wody i z Ducha Świętego.
Celebrans: Błogosławiony jesteś, Boże, Ojcze wszechmogący. Ty stworzyłeś wodę, która oczyszcza i podtrzymuje życie.
-
o znalazłem nawet filmik w którym dwóch gości jednocześnie robi dokładnie to samo, ale jeden chrzci duchowo, a drugi jakby nie? :
http://www.youtube.com/watch?v=Z7R6F8LQrYs
-
Prwda jest taka ze wszystkie religie to jeden syf, podobnie jak polityka. Czlowiek jest szczesliwy tylko wtedy kiedy nie ma zadnego Pana nad soba. I tyle ode mnie.
-
tak jeszcze o tych moich początkujących badaniach prowadzonych na ludziach chrzczonych pokazanych na you tube :
kilka razy gdy linkowałem sobie połączenie z poziomem, który jak mi wyszło jest źródłem tego co nazywam duchowym chrztem i jednocześnie przykładałem dłoń do ekranu by wyczaić czy czuję to w tych chrzczonych osobach, więc gdy robiłem to w momencie gdy gościu zanurzał chrzczoną osobę w wodzie, wtedy i tylko w tym momencie czułem dość silny spływ z góry przeze mnie po tym kanale do tej chrzczonej na filmie osoby... i mam wrażenie, że kilka osób (u których wychodziło mi że był to pusty rytuał w rodzaju kąpieli w stawie), spontanicznie i jakby niechcący dochrzciłem ; D
ale sam spływ podobnie jak rytuał, czy przywoływanie Jezusa, niczego nie gwarantuje ( wiele dziwnych rzeczy ludzie robili i robią z jego imieniem na ustach i do różnych rzeczy się dostrajają), np. tutaj gościu chrzci w imię Jezusa przy udziale cudu unoszenia się na wodzie chrzczonej osoby - na marginesie całkiem słodka ta Hinduska : ) - ale jakby do całkiem innego poziomu ją inicjuje?:
http://www.youtube.com/watch?v=KQxBXbdduRY
-
tak jeszcze o tych moich początkujących badaniach prowadzonych na ludziach chrzczonych pokazanych na you tube :
kilka razy gdy linkowałem sobie połączenie z poziomem, który jak mi wyszło jest źródłem tego co nazywam duchowym chrztem i jednocześnie przykładałem dłoń do ekranu by wyczaić czy czuję to w tych chrzczonych osobach, więc gdy robiłem to w momencie gdy gościu zanurzał chrzczoną osobę w wodzie, wtedy i tylko w tym momencie czułem dość silny spływ z góry przeze mnie po tym kanale do tej chrzczonej na filmie osoby... i mam wrażenie, że kilka osób (u których wychodziło mi że był to pusty rytuał w rodzaju kąpieli w stawie), spontanicznie i jakby niechcący dochrzciłem ; D
ale sam spływ podobnie jak rytuał, czy przywoływanie Jezusa, niczego nie gwarantuje ( wiele dziwnych rzeczy ludzie robili i robią z jego imieniem na ustach i do różnych rzeczy się dostrajają), np. tutaj gościu chrzci w imię Jezusa przy udziale cudu unoszenia się na wodzie chrzczonej osoby - na marginesie całkiem słodka ta Hinduska : ) - ale jakby do całkiem innego poziomu ją inicjuje?:
http://www.youtube.com/watch?v=KQxBXbdduRY
Fryski a możesz coś więcej napisać o tej energii, którą wyczułeś. Jaki charakter miała?
-
Grażyna Anna
to taka opiekuńcza boska energia, coś jak źródło z którego czerpią różne boginki również, przywoływane przez ludzi do pomocy, wsparcia, czy ochrony, albo nasi osobiści boscy opiekunowie/przewodnicy : )
- w tym ujęciu, to chrzczenie nawet całkiem małych dzieci, nieświadomych tego pod co się ich podłącza, miałoby jednak pewien sens
-
Grażyna Anna
to taka opiekuńcza boska energia, coś jak źródło z którego czerpią różne boginki również, przywoływane przez ludzi do pomocy, wsparcia, czy ochrony, albo nasi osobiści boscy opiekunowie/przewodnicy : )
- w tym ujęciu, to chrzczenie nawet całkiem małych dzieci, nieświadomych tego pod co się ich podłącza, miałoby jednak pewien sens
Dzięki Frysky :) To by tłumaczyło moje odczucia po chrzcie (już w okresie bycia świadomą osobą ;)
-
Grażyna Anna
tzn. jak tłumaczyło? możesz bliżej jakie miałaś te odczucia? : )
-
Atlanta
Dlaczego nie piszesz wprost, co Ci solą w oku, tylko insynuujesz „coś”, jak Judasz, pytaniem w próżnię?
-
Marylka wyjaśnię
----------
Marylka
Gdy zrozumiesz te teksty zrozumiesz wszystko, sprawa rozbija się o Łaskę i wiarę w Zbawienie. Nowy testament:
„List do Efezjan” w 4 i 5 wersecie 2 rozdziału: „A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni.”
Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, aby świat został zbawiony." (J 3, 16-17)
26 A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: "Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje". 27 Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: "Pijcie z niego wszyscy, 28 bo to jest Moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. 29 Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego". 30 Po odśpiewaniu hymnu wyszli ku Górze Oliwnej.
Dlaczego jest taka niewiara, że dokonało się? Ludzie grzeszą i będą grzeszyć (grzech im jest miły, a ludzi są słabi), dopóki do nich nie dotrze, że Szatan nieustannie oskarża nas przed Bogiem. Ukazuje ogrom naszego grzechu i mówi, że jesteśmy winni śmierci. I nam to samo szepcze do ucha. Dlatego nie czujemy się godni, nie wierzymy w łaskę, nie wierzymy, że grzechy zostały odkupione na krzyżu, a to znaczy, że nie wierzymy w Jezusa i jego mękę. Nie wierzymy w jego krew i nie pijemy jej, tylko księżulo popija z kielicha, a potem zaciąga na zachrystii za nas wszystkich ;) Skoro nie wierzymy, nie zapraszamy go do naszych serc i umysłów na zasadzie zbawcy, tylko na zasadzie syna bożego, ciągle przywołujemy oskarżyciela poprzez niewiarę, ze dokonało się. Proś o łaskę, a będzie Ci dana, tak jak zbrodniarzowi, który obok Jezusa umierał na krzyżu. Geneza grzechów nie zmieniła się od wieków, grzechy są takie same. Gdyby powstały nowe grzechy, których świat nigdy nie zaznał, potrzebne by było drugie zbawienie, na okoliczność nowych. Raz wystarczyło, zmienia się tylko sceneria na przełomie wieków, ale ludzka mentalność jest bez zmian, struktura grzechów jest dokładnie taka sama. Np. pycha, jest dokładnie taką samą pychą, jak przed wiekami, nie ewoluowała w inny stan.
I taki przykład łaski Jezusa:
Wiara kobiety kananejskiej (Kananejczycy wg Biblii; wężowe plemię)
21 Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w stronę Tyru i Sydonu. 22 A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: "Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha". 23 Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: "Odpraw ją, bo krzyczy za nami!" 24 Lecz On odpowiedział: " Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela" 25 A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: "Panie, dopomóż mi!" 26 On jednak odparł: "Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom" 27 A ona odrzekła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów". 28 Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!" Od tej chwili jej córka była zdrowa.
Jedno zborowe zmartwychwstanie już nastąpiło.
Po śmierci Jezusa
51 A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. 52 Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. 53 I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli oni do Miasta świętego i ukazali się wielu. 54 Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili:
"Prawdziwie, Ten był Synem Bożym".
=================================
E w a n g e l i a - M a t e u s z a, rozdział 10- 8 Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!
-
furyah
==============
Pisałam to dwukrotnie na forum w jakiś wątkach: Jezus był chrzczony będąc dorosłym, w pełni świadomie, nie mógł go ochrzcić byle kto, tylko Ten, który wskazany jest przez Boga. Jan Chrzciciel był jedną z najważniejszych postaci owych czasów, któremu nawet Jezus się skłonił.
1 W owym czasie wystąpił Jan Chrzciciel i głosił na Pustyni Judzkiej te słowa: 2 Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie. 3 Do niego to odnosi się słowo proroka Izajasza, gdy mówi:
Głos wołającego na pustyni:
Przygotujcie drogę Panu,
Dla Niego prostujcie ścieżki!
6 Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając przy tym swe grzechy. 7 A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? 8 Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, 9 a nie myślcie, że możecie sobie mówić:"Abrahama mamy za ojca", bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi.
Katolicki chrzest-> totalne nieporozumienie, nie ma nic wspólnego z chrztem z wody i ducha, również pisałam, że stary duch musi w nas umrzeć, a w jego miejsce wejść nowy. I nie jest prawdą, że katolicki chrzest zamyka koronę, tylko 3 oko i tarczycę: „nie będziesz widział w prawdzie, nie będziesz słyszał w pradzie, nie będziesz mówił w prawdzie”.
Jan Chrzciciel : 11 Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem świętym i ogniem. (mowa o Jezusie- więc mamy w jednym zdaniu dwa rodzaje chrztu: z wody i ognia, Chrzciciel boży może wodą chrzest czynić, Jezus ogniem)-> Bądź zimny (woda), albo gorący (ogień), bo będę wypluwał Ciebie z ust moich.
16 A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę (potwierdzeniu chrztu) i przychodzącego na Niego. 17 A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.
1J.5,11 A takie jest to świadectwo. że żywot wieczny dał nam Bóg,
a żywot ten jest w Synu jego.
5,12 Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota.
5,13 To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli,
że macie żywot wieczny.
Ciekawe zdanie wypowiada Jezus „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha.” Z człowiekiem narodzonym powtórnie z Ducha, dzieje się tak jak z wiatrem. W przeciwieństwie, do narodzenia z ciała, nie widzimy Tego, kto to narodzenie powoduje. Po drugie, inni nie mogą zobaczyć momentu, kiedy to narodzenia następuje.
Jezus w słynnym wersecie 16: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne..”
Ef 2: 13: „W Nim [Chrystusie] także i wy usłyszeliście słowo prawdy, Dobrą Nowinę o waszym zbawieniu. W Nim również uwierzyliście i zostaliście opatrzeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany.”
Duch Święty ożywia umarłego w grzechach człowieka. Dobrym przykładem jest 2 Kor 3: 6: „On też sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia.”
========
Ostrzeżenia Jezusa przed kapłanami, nie tylko w sprawie chrztu.
Ostrzeżenie
przed uczonymi w Piśmie
1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: 2 "Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. 3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. 4 Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. 5 Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. 6 Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. 7 Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. 8 Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. 9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10 Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.
11 Największy z was niech będzie waszym sługą. 12 Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
Biada obłudnikom
13 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą. 15 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami. 16 Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. 17 Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? 18 Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. 19 ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? 20 Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. 21 A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. 22 A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada. 23 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. 24 Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda! 25 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są one zdzierstwa i niepowściągliwości. 26 Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta. 27 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. 28 Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości. 29 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, 30 i mówicie: "Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie byliśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków". 31 Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków! 32 Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! 33 Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle? 34 Dlatego oto Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w swych synagogach i przepędzać z miasta do miasta. 35 Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem. 36 Zaprawdę, powiadam wam: Przyjdzie to wszystko na to pokolenie.
Objawienie Ojca i Syna
25 W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. 26 Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. 27 Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
-
kontynuując chrzcielne klimaty : ) jeszcze taki biblijny motyw spływu uzdrawiającej wody życia:
Ez 47, 1-9. 12 Woda wypływająca ze świątyni niesie życie
Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie anioł z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie do bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza.
Potem poprowadził mnie ów mąż w kierunku wschodnim; miał on w ręku pręt mierniczy, odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę; woda sięgała aż do kostek. Następnie znów odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę: sięgała aż do kolan; i znów odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść: sięgała aż do bioder; i znów odmierzył tysiąc łokci; był tam już potok, przez który nie mogłem przejść, gdyż woda była za głęboka. Potem rzekł do mnie: «Czy widziałeś to, synu człowieczy?» I poprowadził mnie z powrotem wzdłuż rzeki.
Gdy się odwróciłem, oto po obu stronach na brzegu rzeki znajdowało się wiele drzew. A on rzekł do mnie: «Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostaną przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione.
A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ ich woda przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo».
a tu wyszło mi że aniołki i kapłani od S. Vishwanandy ładnie podłączeni są pod to źródło wody życia, ale on ich tam wszystkich
(chętnych) chrzcił na nowo z tego co kojarzę:
http://4.bp.blogspot.com/-PZKO_A9CGgI/U1IK4-fugVI/AAAAAAAAw3w/x7ur8z1tpbg/s1600/easter-2014-singers.jpg
-
Aster,
chodziło mi o obecny chrzest w KRK, ja słyszałam, że zamyka koronę. Dziecko jest poddawane temu rytuałowi i nie może wybrać, czy chce, czy nie chce. Jak zlikwidować efekty tego działania na czakry? Bo rozumiem, że nie pomoże tu apostazja...
-
Ps: Zwróć uwagę na te 2 ważne różnice
chrzest z wodą to nawrócenie
chrzest z ognia i ducha to zbawienie
Najpierw nawrócenie, potem zbawienie.
Jeśli następuje woda i duch, jest to nawrócenie w duchu świętym (prekursorem był Jezus, nikt przed nim)
-
furyah
=====
Masz to zawarte w całym tekście poniżej, jak i teksty o faryzeuszach (kapłanach katolickich obecnych również, co czynią, a co nie powinni)
Katolicki chrzest-> totalne nieporozumienie, nie ma nic wspólnego z chrztem z wody i ducha, również pisałam, że stary duch musi w nas umrzeć, a w jego miejsce wejść nowy. I nie jest prawdą, że katolicki chrzest zamyka koronę, tylko 3 oko i tarczycę: „nie będziesz widział w prawdzie, nie będziesz słyszał w prawdzie, nie będziesz mówił w prawdzie”.
-
furyah
--------------------
(Dzieje Apostolskie 1,4)
Nastąpiło to pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu Chrystusa, podczas Zielonych Świąt
”Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też jakby języki ognia, które się rozdzielały, i na każdym z nich spoczął [jeden]. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.”
--------------------
Rozumiesz teraz perfidię kapłańską? Nawracają dzieci, które jeszcze nie zgrzeszyły, ducha w tym nie ma, bo do tego trzeba mieć uprawnienia jak Jan Chrzciciel, tylko przez takiego pośrednika, jak on, jest możliwy chrzest z wody i ducha- TEN co prorokuje zbawcę. Potem Jezus chrzcił ogniem. Robienie znaków krzyża na dziecku w czasie chrztu (symbol krzyża to zamykanie), to zamykanie, nowe krzyżowanie Jezusa i tych których Jezus w pierwszej kolejności błogosławi.
13 Wtedy przyniesiono Mu dzieci, aby włożył na nie ręce i pomodlił się za nie; a uczniowie szorstko zabraniali im tego. 14 Lecz Jezus rzekł: "Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie". 15 Włożył na nie ręce i poszedł stamtąd.
-
Chrzest z Ducha w klimatach hindu i na długo przed Jezusem:
Mój drogi królu. Pan Visnu, podmiot radości wszystkich ofiar, pojawił się na ofiarnej arenie Maharajy Bali jako Vamanadeva. Wówczas to wyciągnął Swą lewą stopę do krańca wszechświata i paznokciem Swego dużego palca na wylot przebił jego okrywę. Przez otwór ten wpłynęła – jako rzeka Ganges – czysta woda Oceanu Przyczyn i obmywszy lotosowe stopy Pana, pokryte czerwonawym pudrem, zabarwiła się na bardzo piękny różowy kolor. Dotykając transcendentalnej wody Gangesu, każda żywa istota może natychmiast oczyścić swój umysł z materialnego zanieczyszczenia – jednak jej wody zawsze pozostają czystymi. Ponieważ Ganges, zanim spadnie w ten wszechświat, bezpośrednio dotyka lotosowych stóp Pana, znana jest ona jako Visnupadi. Później otrzymała inne nazwy – jak Jahvavi i Bhagirathi. Po upływie tysiąca mileniów, woda Gangesu zstąpiła na Dhruvalokę, najwyższą planetę w tym wszechświecie. Z tego to względu wszyscy mędrcy i uczeni zwą Dhruvalokę Visnupada ["usytuowana na lotosowych stopach Pana Visnu"].
http://biblioteka.nama-hatta.pl/sb_c5/sb_c5_r17.htm
Dzięki swej mocnej determinacji w pełnieniu służby oddania, Dhruva Maharaja, słynny syn Maharajy Uttanapady, znany jest jako najbardziej wzniosły bhakta Najwyższego Pana. Przebywając na swej planecie, Dhruva Maharaja do dnia dzisiejszego z wielkim oddaniem przyjmuje na swą głowę świętą wodę Gangesu, gdyż wie, że obmyła ona lotosowe stopy Pana Visnu. Ponieważ w głębi swego serca bezustannie z oddaniem myśli o Krsnie, przepełniony jest ekstatyczną tęsknotą. Z jego wpół przymkniętych oczu płyną łzy, a na całym ciele pojawiają się ekstatyczne symptomy ekstazy.
-
Tam też opis który można by zaadoptować do rytuału chrztu w którym kreśli się znak krzyża (równoramiennego?) na czole:
"Na szczycie góry Meru, Ganges dzieli się na cztery odnogi, z których każda biegnie w różnych kierunkach [na wschód, zachód, północ i południe]. Odnogi te, znane pod nazwami: Sita, Alakananda, Caksu i Bhadra, spływają do oceanu."
(...)
Tudzież skutki tego (?) spływu na czakrę korony:
"Ze szczytu Meru spływa też wiele innych rzek, tak wielkich jak i małych. Rzeki te są niczym córki tej góry i w setkach odnóg spływają na rozmaite ziemie."
http://biblioteka.nama-hatta.pl/sb_c5/sb_c5_r17.htm
-
Zed :))
Ale co do pana nad sobą - niestety nie każdy może być bez pana.
Są tacy, którzy muszą "czuć bat nad sobą", Pana, muszą się czegoś bać.
Inaczej wychodzą z nich bestie bez hamulców.
A co do tzw zbawienia na krzyżu.
Jezus oddał ponoć życie za nas.
Dla naszego zbawienia.
O matko !!! Jakżesz taki przeciętny, biedny człowiek musi sie czuc winny!
Dla niego taki przystojny facet musiał być zabity !!!
Jakie to straszne !
A w sumie dlaczego to "musiało" się stać ?
Dlaczego trzeba było torturować i w końcu zabić Jezusa ?
Żeby ZDJĄĆ skutki grzechu pierworodnego !
JAKIEGO GRZECHU przepraszam ???
PIERWORODNEGO ???
a CO TO ZNACZY ?
Nie rozumiem !!
Człowieka trzeba było zabić ?
Żeby ODTĄD - WSZYSCY byli jak te lelije ? ;))
To skąd to "Panie nie jestem godzien." ?
I "Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina"?
Ta INDOKTRYNACJA, polegająca na wmawianiu winy, której dokonuje się już na małych dzieciaczkach, powoduje, że takie dziecko czuje się winne wszystkiego, zawsze i wszędzie.
I cierpi ciagle, bo WINA DOMAGA SIE KARY.
I potem, z tym cierpieniem, w te dyrdy, do księdza ! Po ulgę :(
Ileż ja lat czułam się winną !
I gorszą :(
Zawsze gorszą od innych :((
Jezu ! ;))
TO JAK, ZDJĄŁ TĄ WINĘ CZY NIE ?
Bo jak zdjął - to nie jestem ABSOLUTNIE NICZEMU winna :)))
Paradoksalnie NIKT nie jest !
(nawet gwałcący dzieci pedofile)
A jeżeli nie zostały zdjete te winy, za które na krzyżu umarł, TO PO CO TA ŚMIERĆ BYŁA ???
Vicious circle.
Very, very vicious circle, indeed !
-
Chciałbym się dowiedzieć czegoś o chrzcie z OGNIA, bo w Ewangeliach nie znalazłem.
-
Ewangelie: Mateusz, Łukasz, Jan
Mt 3,11-12: „Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia, lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie, ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem”.
Łk 3,16 „Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”„.
J 1, 26-27.33: „...on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą, lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem”.
Co oznacza „ogień”? Jak wskazuje kontekst, chodzi tu również o sąd: „Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym” (tamże). Słowo to zrozumiałe jest w ustach Jana, który był bardzo związany ze Starym Testamentem oraz, jak się powszechnie przyjmuje, ze wspólnotą z Qumran. Metaforę „ognia” znał i Stary Testament, i qumrańczycy. Sąd z „ogniem” występuje już u proroków (Am 7,4; Ml 3,2.19; Iz 4,4; 27,8; Jr 4,11-12). Szczególnie interesujący jest Iz 4,4n: „Gdy Pan obmyje brud Córy Syjońskiej i krew rozlaną oczyści wewnątrz Jeruzalem tchnieniem (ruah) sądu i tchnieniem pożogi (dosłownie: baer— ogień), wtedy Pan przyjdzie [spocząć] na całej przestrzeni góry Syjonu i na tych, którzy się tam zgromadzą, we dnie jako obłok z dymu, w nocy jako olśniewający płomień ognia”. Prorok łączy tu ogień, ducha i sąd: „duch sądu i duch ognia”.
W innych parafrazach
ogień to: miłość i miłosierdzie
ogień to: pasja
ogień to: oczyszczenie, wypalenie grzechu
Marka 9:49-50
...(49) Albowiem każdy ogniem będzie osolony. (50) Sól, to dobra rzecz, ale jeśli sól zwietrzeje, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w samych sobie i zachowujcie pokój między sobą.
Objawienie Jana 3:18-19
...(18) radzę ci, abyś nabył u mnie złota w ogniu wypróbowanego, abyś się wzbogacił i abyś przyodział szaty białe, aby nie wystąpiła na jaw haniebna nagość twoja, oraz maści, by nią namaścić oczy twoje, abyś przejrzał. (19) Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam; bądź tedy gorliwy i opamiętaj się.
1 Piotra 1:6-7
...(6) Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami, (7) ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus.
1 Piotra 4:12-13
...(12) Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu, (13) ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili.
Dzieje Apostolskie 2:16-19
...(16) ale tutaj jest to, co było zapowiedziane przez proroka Joela: (17) I stanie się w ostateczne dni, mówi Pan, że wyleję Ducha mego na wszelkie ciało i prorokować będą synowie wasi i córki wasze, i młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, A starcy wasi śnić będą sny; (18) Nawet i na sługi moje i służebnice moje Wyleję w owych dniach Ducha mego i prorokować będą. (19) I uczynię cuda w górze na niebie, i znaki na dole na ziemi, Krew i ogień, i kłęby dymu.
Duch Święty rozpala w naszych sercach Bożą pasję. Po rozmowie zmartwychwstałego Jezusa z dwoma podróżującymi uczniami, opisali swoje serca jako rozpalone (Ew. Łukasza 24.32). Po tym jak apostołowie otrzymali Ducha podczas Zielonych Świąt, mieli pasję, która trwała do końca ich życia i która dodała im odwagi do szczerego zwiastowania Bożego Słowa (Dzieje Apostolskie 4.31). Tak jak złotnik używa ognia do oczyszczenia odpadów ze szlachetnego metalu, tak Bóg używa Ducha Świętego, aby odsunąć od nas grzech (Psalm 66.10; Księga Przypowieści Salomona 17.3)
I taki dodatek do całości:
E w a n g e l i a - M a t e u s z a
Rozdział: 11
Świadectwo Jezusa o Janie
11 Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. 12 A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je.
E w a n g e l i a - M a t e u s z a
Rozdział: 10
Za Jezusem lub przeciw Niemu.
Wyrzeczenie
34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową 36 i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.
-
też sobie nad tym tematem chrztu z ognia zacząłem rozmyślac teraz i przyszło mi coś takiego:
10 Według danej mi łaski Bożej, jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. 11 Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. 12 I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, 13 tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień [Pański]; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. 14 Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; 15 ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień1. 16 Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? 17 Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście.
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=288#P1
czym jest ten Chrystus, czyli fundament? przyszło mi coś takiego:
"Nazwa polska chrzest ma ścisłą łącznię z wyrazem Chrystus, z którym ścisłe zespolenie oznacza i od którego ten sakrament skuteczność swą otrzymuje. Pierwotna nazwa grecka oznacza zanurzanie i wszelkie omycie. Chrzest jest to sakrament od Chrystusa Pana ustanowiony, w którym przez obmycie wodą w imię Trójcy Przenajświętszej otrzymujemy zgładzenie grzechu pierworodnego i zostajemy dziećmi Kościoła św. Jest to więc jakby brama do religii chrześcijańskiej i do życia duchownego. Sam Zbawiciel Pan to zaznacza, gdy mówi: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się kto nie odrodzi z wody a z Ducha Świętego, nie może wejść do Królestwa Bożego" (3).
W pierwotnym Kościele chrzest miał też inne nazwy jak: obmycie wodą (4), ze względu na używaną do tego sakramentu materię lub omycie odrodzenia i odnowienia w Duchu Świętym (5) ze względu na skutki sakramentalne, jak również "pogrzebanie w śmierci z Chrystusem" (6), "oświecenie" (7).
http://www.ultramontes.pl/jalbrzykowski_sakramenty_3.htm
czyli ten kto buduje na fundamencie Ducha-wody, przejdzie jakby alchemiczną przemianę wewnątrz, pod wpływem Ducha-ognia, inni będą mieli problem, bo ich to może trochę przypiec? ; ) reaktor musi miec odpowiednie chłodzenie żeby reakcja nie wymknęła się spod kontroli , czyli jest to warunek konieczny istnienie właściwego tzw. "omycia odrodzenia i odnowienia w Duchu Świętym"
: )
ciekawe jeszcze z tego samego linku:
"Oprócz chrztu z wody znany jeszcze jest chrzest ognia czyli miłości i chrzest krwi czyli męczeństwo. Mogą one pod pewnymi warunkami zastąpić chrzest z wody. Chrzest ognia czyli gorącej miłości Pana Boga zwykle jest połączony z żywą wiarą i szczerą skruchą za grzechy, oraz z pragnieniem, przynajmniej domyślnym przyjęcia chrztu św. Ten chrzest ognia miłości daje usprawiedliwienie nie tylko wtedy, kiedy nie można otrzymać chrztu z wody lecz zawsze, gdy został wzbudzony należyty akt szczerej miłości."
.... czyli istotą tej "alchemicznej" przemiany byłoby pełne oczyszczenie miłości z przywiązań itp.
na polu hindu byłyby to opisy igraszek Kryszny, który wznosił oświeconych/ochrzczonych, tych którzy mieli "chłodzenie" /uczucie do Boga/fundament u Boga, a bezwzględnie i z korzeniami wypalał jak archanioł jakiś : ) demony wszelkiej maści , czyli tych którzy budowali na słomie i drewnie itp. co ciekawe takim duszom też dawał wyzwolenie, ale to jest właśnie to co w liście do Koryntian mówi apostoł:
"ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień"
w sumie ładnie to wszystko jest pokazane w symbolice tej świątyni która mnie tak zachwyciła dzisiaj:
http://2.bp.blogspot.com/-tAjw6cHx9DU/UdXSyZnvRcI/AAAAAAAACrk/EtM9dLfFKOE/s637/2013-07-05_012306.jpg
-
a jeszcze tak mi pikło, że w historiach o Krysznie ci "ochrzczeni" czyli oświeceni mędrcy to gopi, osadzeni w Bogu jak ta forma siedząca na ołtarzu świątyni , którą zlinkowałem poprzednio, zaś opisy różnych perturbacji życiowych Pandawów, którym Kryszna pomaga, czynią ich bardziej tymi którzy są raczej "usprawiedliwieni" przez miłośc do Boga, czyli odnosiłby się do nich ten fragment:
"Ten chrzest ognia miłości daje usprawiedliwienie nie tylko wtedy, kiedy nie można otrzymać chrztu z wody lecz zawsze, gdy został wzbudzony należyty akt szczerej miłości."
przynajmniej takie mam pierwsze wrażenia : )
-
Marylka
============
Mieć nad sobą Pana Wszechmogącego, który naszym Ojcem jest, to nic uwłaczającego, bo i Jezus w pokorze obmywał nogi grzesznikom. .
„Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.
I Bóg = jak rodzic ziemski służy swoim dzieciom, tak długo, jak potrzebują, a nawet do końca swoich dni nie wyrzeka się funkcji rodzica, który wspiera w potrzebie. Dzieci często buntują się przeciw nakazom i wychowaniu rodziców. Dam Ci taki przykład.
Słowa Jezusa:
12 Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? 13 A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. 14 Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych.
Pytasz, dlaczego to się musiało stać?
Jest to związane z początkiem, drzewem życia.
JEZUS W OGRÓJCU - Modlitwa i trwoga konania
38 Wtedy rzekł do nich: "Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!" 39 I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: "Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty". 40 Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: "Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? 41 Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe" . 42 Powtórnie odszedł i tak się modlił: "Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!"
Pierworodny grzech- pierworództwo: Kain zrodzony z nasienia węża i
Abel zrodzony z nasienia Adama. Pierwsza zbrodnia- z faktu poznania drzewa złego i dobrego.
Drzewo poznania zawiera pakiet wszystkich grzechów, nie tylko grzechu pierworództwa.
Czy trzeba było Jezusa zabić? Oto słowa samego Jezusa o tym:
Pierwsza zapowiedź
męki i zmartwychwstania
21 Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. 22 A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: "Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie"23 Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: "Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki".
Pojmanie Jezusa: „53 Czy myślisz, że nie mógłbym poprosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów? 54 Jakże więc spełnią się Pisma, że tak się stać musi?"
Łk: 24 Powstał również spór między nimi o to, który z nich zdaje się być największy. 25 Lecz On rzekł do nich: "Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przyjmują nazwę dobroczyńców. 26 Wy zaś nie tak [macie postępować]. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa! 27 Któż bowiem jest większy? Czy ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jak ten, kto służy.
Sprawę winy objaśniałam, czym jest duch oskarżenia. Wróć do tego wątku i skup się na nim. ;) Żadne dziecko nie jest winne, bo nie ma wpływu na to, jak wychowają go rodzice lub otoczenie.
Mt 18,1-5 "W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: «Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?» On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje."
Jezus w Świątyni
15 Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie - widząc cuda, które uczynił, i dzieci wołające w świątyni: "Hosanna Synowi Dawida" - oburzyli się 16 i rzekli do Niego: "Słyszysz, co one mówią?" A Jezus im odpowiedział: "Tak jest. Czy nigdy nie czytaliście: Z ust niemowląt i ssących zgotowałeś sobie chwałę?"
Jesteśmy winni, bo grzeszymy, ale przez łaskę, wracamy do stanu myślenia dziecka, które zapatrzone jest w rodzica, które wie, że rodzic zaopiekuje się nim w pełni.
JESTEŚMY NIEWINNI z założenia: grzech węża popełnili nasi praojcowie, my mamy po nich tylko schedę i musimy się tej schedy wyrzec. Tak jak dzieci nie chcą kary za to, że nabroiły, licząc na miłość, pobłażanie i zrozumienie rodziców, bo każdemu może się zdarzyć chwila słabości i nieroztropności.
Pedofil też był dzieckiem, jego osobowość wypaczyli dorośli, a nie dzieci. Kwestia tylko, czy zrozumie kim był, będąc dzieckiem, co się stało, że popadł w taki zły krąg własnej obsesji.
Marylka, jesteś na takich samych prawach na tej Ziemi, jak inni, nikt nie jest gorszy, nikt nie jest lepszy, a duch oskarżenia dla wszystkich jest jednaki, nie zna litości. Jeśli nas życie smaga, to tylko dlatego, abyśmy przez doświadczenia stali się lepsi, byli bardziej żarliwi względem niedoli innych, kierowali swoje serca ku współczuciu i miłosierdziu, bo sami znamy ból niedoli.
Jezus: „26 Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? 27 Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?”
-
Mamy już wskazane 3 żywioły: poprzez wodę i ogień, wzbudzony jest duch święty (powietrze). Pozostał żywioł Ziemi, korzenie. :) Powrót do podstawy, narodzin.
-
konkludując : podoba mi się to nazwanie chrztu (w pierwotnym Kościele) "oświeceniem":
ochrzczenie wodą (jako stan końcowy nie jako inicjacja procesu) byłoby pełnym oczyszczeniem, czyli oczychrzczeniem haha,
- dobrym przygotowaniem do procesu wy-zwolenia czyli wy-palenia, chrztu z ognia
a gdy tego oświecenia brak , albo jest cząstkowe, pozostaje jeszcze ścieżka "usprawiedliwienia" miłością, ale wtedy doświadcza się większych lub mniejszych zaburzeń? : )
-
Frisky
A jak widzisz pakiet dwa w jednym?: woda + ogień i duch. Jest taki termin energetyczny "ogień na wodzie"- doskonałość energetyczna, tak jak Jezus stąpający po wodzie, poprzez żarliwość wiary. Jaka siła sprawiła takie zjawisko? Woda (serce życia), ogień (kreacja, pasja), i naprzemiennie: serce gorejące, centrum genitalne- zgaszenie pożądania, a pomiędzy jednym i drugim jest splot, siła..."Ogień na wodzie", a linia łącząca jedno i drugie to siła, która sprawia, że ani woda ognia nie gasi, ani ogień wody nie spali.
Jezus chodzi po wodzie
Zaraz potem polecił swoim uczniom, aby wsiedli do łodzi i przeprawili się przed Nim na drugi brzeg. On tymczasem miał odprawić tłum. Kiedy ludzie się rozeszli, wyszedł na górę, aby się modlić w samotności. Zapadł wieczór, a On sam tam przebywał. Tymczasem łódź oddaliła się już kilkaset metrów od brzegu. Fale nią miotały, gdyż wiatr wiał z przeciwnej strony. O czwartej straży nocnej przyszedł więc do nich po jeziorze, a gdy uczniowie zobaczyli Go idącego po jeziorze, przestraszyli się i mówili: "To jakaś zjawa!". I ze strachu zaczęli krzyczeć. Wtedy Jezus natychmiast przemówił: "Uspokójcie się! Ja jestem. Nie bójcie się!".
Piotr więc rzekł: "Panie! Jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjśc do Ciebie po wodzie. A On odpowiedział: "Chodź!". Piotr wyszedł z łodzi po jeziorze poszedł do Jezusa. Gdy zauważył, że wieje silny wiatr, przeraził się i zaczął tonąc. Wtedy krzyknął: "Panie! Ratuj mnie!". Jezus zaraz wyciągnął rękę i chwycił go. Powiedział mu: "Człowieku małej wiary! Dlaczego zwątpiłeś?" Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś którzy byli w łodzi, oddali Mu hołd i wyznali: "Ty naprawdę jesteś Synem Bożym". .
Ewangelia wg Św. Mateusza 14 , 22-33
-
osobiście nie kojarzę Ducha św. z żywiołem powietrza, to jest zstąpienie czystej energii, inaczej co miałby posyłac Chrystus? żywioł powietrza ? to nie było go tutaj?
"Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze -- Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was” (J 14:16-18)."
więc w procesie rd chodziłoby też o oczyszczanie (ograniczeń) żywiołów przy pomocy Ducha św.,
co do żywiołu powietrza :
wiatr wieje w drugą stronę wyrywając iskry Boże/dusze i rzucając je w nieskończony cykl inkarnacji, dlatego proces wyzwolenia idzie pod wiatr- pod wiatr pragnień(intencji), który im bardziej zbliżamy się do granicy tym bardziej uwypukla je a wzmaga również ogień, który wypala to co za nami (może dlatego w bajkach mówi się tym którzy dążą do wyzwolenia , żeby nie oglądali się za siebie, czyli nie mieli ani przywiązań do tego co za nimi ani pragnień które ich tu trzymały ani intencji które ich tu wrzuciły) , warto miec tylko jedno pragnienie:
http://wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/kalejdoskop/j2ew5
: )
stąd ważne jest oczychrzczenie i/lub przylgnięcie ( z miłością) by można było rozpoznac tego czystego Ducha św. - "Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie,"
Duch św. w procesie oczychrzczenia oczyszcza żywioł wody (i ziemi?) , w procesie chrztu ogniem żywioł ognia do społu z żywiołem powietrza... pozostaje żywioł eteru, czyli zalążki przyczyn?
nieoczyszczony żywioł ziemi:
A ja nie mogłem, bracia, przemawiać do was jako do ludzi duchowych, lecz jako do cielesnych, jak do niemowląt w Chrystusie. 2 Mleko wam dałem, a nie pokarm stały, boście byli niemocni; zresztą i nadal nie jesteście mocni. 3 Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni.
http://www.nonpossumus.pl/ps/1_Kor/3.php
-
Aster
============
Przede wszystkim, dziękuję tobie za miłe słowa .
I podziwiam twoją cierpliwość w próbach tłumaczenia tego, co ja tak emocjonalnie traktuję ;))
Co do "Pana" - nie miałam na myśli Boga. Tylko kogoś kto nadzoruje. Powiedziałam, że niektórzy ludzie nie mogą byc pozostawieni samopas.
Ja nie teoretyzuję. Mówię o realnym życiu. O tym, że nie można wychodzić z załozenia, że człowiek będzie szczęśliwy, gdy nie będzie mieć 'pana' nad sobą. I ludzie o których myślę, nie zaprzątają sobie główki żadnym bogiem. Dla nich on nie istnieje.
I takich puścić "na luz" - tragedia !
Dla nich to oznacza, ze można kraść, zabijać.
Hulaj dusza - piekła niet ! ;)
Nie myślą o KARMIE i skutkach swoich poczynań.
Absolutnie brak im JAKIEJKOLWIEK refleksji !
Tacy muszą mieć COŚ/KOGOŚ/INSTYTUCJĘ , której będą się bać.
Nie ma inaczej.
TO miałam na myśli :)
I wiesz Aster, ja piszę z realiów.
A ty dużo cytujesz :(
Napisz proszę coś od siebie.
Tak "z duszy samoj" ! ;))
Z twoich przemyśleń, przeżyć, doświadczenia.
Bo lubię czytać twoje posty, ale na te ciągłe cytaty już nie mogę patrzeć.
Przypomina to lekcję religii - zagmatwaną, pełną średnio zrozumiałych cytatów
i dogmatów. Nudzącą.
Obserwuję młodzież, taką już starszą, myślącą samodzielnie.
Oni są kreatywni, pełni pasji, zainteresowań !
I żądni wiedzy ale realnej, weryfikowalnej. Nie dadzą sobie wody z mózgu zrobić.
I widziałam jak takie lekcje religii, przepełnione cytatami, dogmatami powodowały, że rodziło sie w nich tylko jedno - BUNT !
Ale to taki, że nie ma zmiłuj.
Książkę to mogą sobie sami poczytać - tak sami mówili.
Oni bardziej są skłonni uwierzyć AUTORYTETOWI !
REALNEMU :)
Ja też ;)
I jeszcze jedno.
Czy masz jakies przemyślenia na temat tego, że ( ja tak uważam ) niektóre istoty - ludzie są po prostu źli ?
Są źli, czynią zło, kwitną kiedy wyrządzają krzywdę.
Dobro ich boli.
Pewien mądry lekarz kiedyś w rozmowie ujął to tak :
"Bo niektórym dobrze, jak jest źle.
Im jest źle jak jest dobrze" .
;)
YOU ? ;)
-
Marylka
--------
Chcesz- masz, prosto i z doświadczeń moich: :))))
„Co do "Pana" - nie miałam na myśli Boga. Tylko kogoś kto nadzoruje. Powiedziałam, że niektórzy ludzie nie mogą byc pozostawieni samopas.
Ja nie teoretyzuję. Mówię o realnym życiu. O tym, że nie można wychodzić z załozenia, że człowiek będzie szczęśliwy, gdy nie będzie mieć 'pana' nad sobą. I ludzie o których myślę, nie zaprzątają sobie główki żadnym bogiem. Dla nich on nie istnieje.
I takich puścić "na luz" - tragedia !
Dla nich to oznacza, ze można kraść, zabijać.
Hulaj dusza - piekła niet ! ;)
Nie myślą o KARMIE i skutkach swoich poczynań.
Absolutnie brak im JAKIEJKOLWIEK refleksji !
Tacy muszą mieć COŚ/KOGOŚ/INSTYTUCJĘ , której będą się bać.
Nie ma inaczej.
TO miałam na myśli :)”
Z tym zgadzam się w zupełności, bezapelacyjnie. :)) Pójdę dalej-> są ludzie, którzy mają czyste zło we krwi, sprawia im przyjemności zadawanie bólu i cierpienia, dla nich to wieczne źródło ekstazy, zadowolenia i spełnienia. Są w pełni tego świadomi, bo nieświadomość rzeczy jeszcze można jakoś wytłumaczyć. Zjawisko te można porównać do recydywy z „ułaskawieniem”, brak kary sprawia, że brnie się coraz bardziej w bezkarność swoich czynów. I nawet jak przyjdzie w rozrachunku ziemska kara, to powrót do przeszłości jest jeszcze bardziej miły. To są duchy, których nic i nikt nie zmieni, potrzeba by cudu, ale w tym problem, że dane duchy takiego cudu nie oczekują, a nawet przed nim bronią się z całych sił swoich. To jak rzucenie ziaren na skały, z tysiąca ziaren wyrośnie może jedno lub parę. Bywa, że ziarno przebija się przez twardość betonu, ale najpierw coś musi ten beton skruszyć, aby miejscami popękał. Wtedy jest to akt czystej desperacji samego ziarna.
„Hulaj dusza - piekła niet !” - to anarchia, świat w totalnym chaosie, świat wszelkiego bezprawia, bez reguł, gdzie wszystko jest dozwolone. Co by nie mówić złego o systemie, są sytuacje, że bez niego wszystko o kant stołu roztrzaskać, bo wielu nie jest zdolnych do wolności, a tym bardziej do miłości.„Co cesarskie cesarzowi, co boskie Bogu”. I tutaj Pan systemowy jest potrzebny, jako bat na oporne woły. Rozumiem, co czujesz, rozumiem Twoją niezgodę na krzywdę. To takie na wskroś ludzkie. „Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy, jak pozbierać myśli, z tych nie poskładanych, jak odnaleźć nagle radość i nadzieję-> ważne są tylko dni, których jeszcze nie znamy” Znasz tą piosenkę? :)
Wolę rozmawiać, prostym, normalnym językiem, bez cytatów, naprawdę. Cała przyjemność moja w tym właśnie. Cytaty są tylko po to, ze coś w kimś stwarza istotny dysonans, poprzez brak informacji u źródła. Często wypowiadam się wprost, z własnych doświadczeń, sugerując że to (dane zjawisko) przeżyłam na własnej skórze, to jest dobre, to jest złe, ale następuje wtedy coś takiego: wymyśliłaś, uroiłaś sobie- fatamorgana -> co jest nieprawdą. I tutaj wielu sugerowało (mało tego- atakowało), udowodnij, gdzieś to wykaż, poprzyj czymś, że to nie czcze gadanie. W sumie nikt nikomu nie musi nic udowadniać, bo to nie jest niczyj obowiązek, cokolwiek udowadniać. Albo jesteś tym zainteresowany/a i szukasz na własną rękę, czy jest to możliwe, albo nie. Każde realne przeżycie ma wymiar duchowy, czy ktoś z tym zgadza się, czy nie, jeśli nie jest czysto powierzchowne. Zdaję sobie sprawę z tego, że cytaty mogą nudzić, ale w cytatach jest cała kwintesencja pewnych prawd życiowych i broń mnie Boże od kazań, bo mnie też to zamulało. Jeśli chcesz coś bez cytatów, tylko zaznacz, coś w stylu: wytłumacz z „chińskiego na nasze” i będzie ok.
Bunt się rodzi zazwyczaj z tego, że księża, co innego głoszą, a co innego czynią, o czym większość społeczeństwa jest świadoma, na podstawie realiów, licznych własnych i cudzych doświadczeń, na podstawie licznych gorszących informacji, czyli brak rzeczywistej przekładni na to, co się głosi. Ja też się buntowałam mając 15 lat, zadawałam pytania, na które niechętnie mi ktoś odpowiadał, albo odpowiadał w sposób „spod woalki”. Duża jest wina starszych pokoleń, że nie odpowiadała młodym ludziom wprost, co się ma faktycznie na rzeczy. Uważam, że klęską dla rodziców jest, gdy ich dzieci są „niżej” od nich. Jeśli są lepsze, rodzic spełnił swoje zadanie i może spokojnie odejść, gdy będzie wezwany. Moje dzieci są lepsze niż ja, nie powielają moich błędów, nie wychwalam tego specjalnie, aby się lepiej poczuć, cieszy mnie tylko to, że mogą uniknąć doświadczeń z pogranicza. Wolę zebrać najgorsze baty, aby one miały więcej szans na realizację swoich marzeń. Nie jest mi z tego powodu przykro, bo dzięki nim i moje marzenia zaczynają nabierać odpowiednich kształtów. Wszystko ma swój sens.
Zawsze uważano mnie w rodzinie, za osobę idąca pod wiatr, a nie z wiatrem. Wszyscy powtarzali: jesteś inna, nie rozumiemy Ciebie. Moja stara dusza nudzi się, szuka nowych rozwiązań, często w rozumieniu innych: niemożliwych. A natura nie ma nic przeciwko śmiałym pomysłom, jest również znudzona powtarzalnością.
To ile w ludziach jest zła, widzę na co dzień. Gdziekolwiek wyjdę, widzę agresję, zakłamanie, brak powściągliwości, jeden drugiemu wilkiem. Może faktycznie jesteśmy świadkami czasów oddzielania się ziarna od plew, że jedni wzrastają, drudzy brną w coraz gorsze szambo, dobierając się w stadami. Nie chcę tego osądzać, staram się być na pozycji obserwatora, gdzie mogę pomagać pomagam, gdzie nie jestem w stanie, odpuszczam. Bywa czasem tak, że podasz pomocą dłoń, a ktoś wciąga niczym topielec pod wodę, aby pójść razem z Tobą na dno. To częste zjawisko, coraz częstsze i niepokojące zarazem.
Obecna młodzież ma tyle możliwości, ogromny dostęp do informacji (gdy w czasach mojej młodości, te informacje były szczątkowe), wszystko dostają na tacy, jako naukę. Mogą starsze pokolenie prześcignąć o całe mile, więc jak to jest, że jedna część młodych rozwija się dużymi krokami, a druga część w drapieżnej agresji widzi swoją „świetlaną przyszłość’?
Chciałabym napisać dużo więcej i obszerniej, ale mam napięty dzień w obowiązkach.
-
Ooo, jak miło mi sie czytało ;))
A co do młodych, bedę ich bronić !
Jak lew ! ( zodiakalnie nim jestem ;)).
Obecna młodzież ma tyle możliwości, ogromny dostęp do informacji (gdy w czasach mojej młodości, te informacje były szczątkowe), wszystko dostają na tacy, jako naukę. Mogą starsze pokolenie prześcignąć o całe mile, więc jak to jest, że jedna część młodych rozwija się dużymi krokami, a druga część w drapieżnej agresji widzi swoją „świetlaną przyszłość’?
Otóż tzw "młodzi" są różni.
Tak jak "starzy" nie są wszyscy zgredami ;)
Generalizacje są szkodliwe.
Znam młodych, którzy ciężko popieprzają, żeby się wykształcić.
Wszak przeciętny uczeń pracuje ciężej niż górnik w kopalni.
8 godz w szkole, plus dojście/dojazd i powrót. Dodatkowo te pierdzielone zadania domowe, które uważam za porażkę ( bo niektórzy mają korepetytorów, część zrzyna z internetu -i tak tzw zadania domwe uczą głównie nierówności i niesprawiedliwości ).
Lub tooony prac różnego rodzaju jakie maja studenci na studiach.
A na studiach w Polsce studenta się na ogół nie szanuje !
Nie traktuje się go jako partnera do rozmowy, intelektualnej, wyrafinowanej.
Tylko jak głupka, któremu trzeba pokazać jego miejsce w szeregu.
On student - ja doktor, docent, profesor.
Oczywiście nie wszyscy wykładowcy są tacy.Jakieś 80% ;)
Ja miałam kilkoro kompetentnych.
Moje dzieci też.
Sa też inni młodzi, którzy mają na tacy podane, fakt.
Ale z tą tacą też jest różnie. Różowo to wyglada tylko z boku.
No i są "młode mendy", również.
Młodzi źli. Nie chce mi się o nich pisać.
Są tacy jak ludzie - różni.
To zróżnicowanie nie jest tylko domeną młodzieży, wszak :)
-
"Dość powszechnie w naszej świadomości chrzest łączy się tylko z obmyciem z grzechu pierworodnego, brak natomiast całej pozytywnej rzeczywistości chrztu, która w tradycji chrześcijańskiej łączy się z pojęciem oświecenia. To oświecenia przy tym nie należy pojmować jako oświecenie intelektualne tylko, ale jako oświecenie egzystencjalne, w stanie przemienienia nas w "dzieci światłości", w myśl słów św. Pawła: "Niegdyś bowiem byliście ciemnością , lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości'' / EF 5,8 /.
W modlitwie poświęcenia wody chrzcielnej w czasie Wigilii Paschalnej znajdują się słowa:
"Niechaj ta woda przez Ducha Świętego otrzyma łaskę Twojego Jednorodzonego Syna, aby człowiek stworzony na Twoje podobieństwo i przez sakrament chrztu obmyty z wszelkich brudów grzechu odrodził się z wody i z Ducha Świętego do nowego życia dziecka Bożego''.
Trzeba tutaj podkreślić, że nowe życie otrzymane na chrzcie świętym polega na wprowadzeniu nas w nowe, w sposób świadomy i wolny przeżywane rekolekcje do Boga Ojca przez Chrystusa w Duchu Świętym.
(...)
Jeżeli chrzest jest pierwszym obmyciem się w sadzawce Siloe przynoszącym oczyszczenie i oświecenie, to modlitwa jest stałym naszym powrotem do źródła , który sprawia, że oczyszczamy się coraz bardziej i widzimy coraz lepiej.
http://www.oaza.pl/siloe/files/sil0401.html
-
Aster
Czy mogłabyś wyjaśnić mi czym jest grzech, jakaś definicja grzechu, bo tej kościelnej w ogóle nie rozmumiem i na czym polega odkupienie grzechów przez Jezusa który umarł za nasze grzechy na krzyżu.
Odkupienie czyli on odkupił te grzechy od kogoś? Czy bardziej jako zadośćuczynił na te grzechy?
Dla mnie to wszystko jakaś paranoja.
Ale swoimi słowami bo tych cytatów w ogóle nie rozumiem.
-
aster
Jasne jest dla mnie,że ogień to pożoga. Reszta mocno naciągana :)
-
Inga
----------
Nie wiem, czy istnieje termin encyklopedyczny, nigdy nad tym się nie zastanawiałam, ale za grzechy uważa się to, co szkodzi innych i sobie. W Biblii tylko dwa razy Bóg napisał własnym palcem prawo (dekalog), reszta to prorocy i mesjasz (czyli dodanie dodatkowych grzechów typu: pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, łakomstwo, gniew, lenistwo lub znużenie duchowe.
W pierwszym przypadku wyrył je na kamieniu (tablice mojżeszowe), w drugim przypadku: Babiloński król Baltazar wydał ucztę, podczas której zbezcześcił naczynia ze świątyni Boga. Ukazała się wtedy ręka pisząca słowa: mane, tekel, fares. Było to proroctwo zapowiadające upadek Babilonu i śmierć Baltazara, co nastąpiło jeszcze tej samej nocy.
Myślę, że odkupienie nie jest właściwym słowem, tylko zbawienie poprzez laskę. Odkupienie, to kupiecki termin, a Jezus nie był tą profesją szczególnie zainteresowany, wręcz przeciwnie.
Prostym językiem wygląda to mniej więcej tak: poczuj wagę swojego grzechu, uświadom sobie, czym jest i jakie dokonał szkody w Tobie i innych. Jeśli poprosisz o wybaczenie, o wybawienie z jego ciężaru, stanie się to. Tak jak dziecko prosi rodzica, nie karz mnie, ja się poprawię. I rodzic nie karze, jeśli mocno kocha dziecko i uwierzył w poprawę i wie, że nie jest to tylko wybieg dziecka, które narobiło ambarasu, aby niknąc kary, by za moment zrobić to samo. Czyli oszukać rodzica deklaracją poprawy. Dlatego deklaracje słabo działają, ale szczerość z głębi serca działa zawsze.
Sprawa zbawienia/ lub prościej wybawienia z mocy nieczystych sił ciągnie się od czasów symbolicznego drzewa poznania: złego i dobrego, czyli doświadczeń, gdyż w wyniku doświadczeń sami zaczynamy rozróżniać, co jest czym, co jest dobrem, co jest złem. Gdy ktoś nam to powie, jak powiedział na początku Bóg, tego drzewa nie ruszajcie, bo poznacie czym jest grzech, a grzech nie jest czymś miłym w doświadczeniach, to człowiek nie uwierzył, sam chciał sprawdzić na własnych plecach. I sprawdza do tej pory. Jezus przyszedł po to, aby ludzie przestali korzystać z doświadczeń tego drzewa, a wrócili do drzewa życia, jak było na początku. Sam o sobie mówił; „Jam jest drzewem życia”, „Kto ma mnie, ma życie”. Zbawienie to nic innego, jak powrót do życia. Drzewo poznania jest śmiercią.
Czy Jezus zbawił ludzi na krzyżu? Tak zbawił. Problem tylko w tym, że pomimo tej ofiary, ludzie w nią nie uwierzyli (i nie wierzą nadal), nawet zaraz po jego śmierci. Nieznaczna część, która uwierzyła, odzyskiwała zdrowie (np. trędowaci w wyniku deszczu oczyszczającego), nieliczna grupa po jego zmartwychwstaniu doznawała łaski poprzez chrzest ducha świętego w ogniu, który zapalał się nad głową (nie w głowie, jak w buddyzmie), jak płomyk- czyli oświecenie.
-
Leszek, ja nie pisałam Biblii, aby coś naciągać, gdy napiszę swoją, to ewentualnie mogę naciągać wedle własnych pomysłów. .
Dla Ciebie ogień to pożoga, gdy tymczasem natura zna oczyszczanie ogniem od zawsze. Wysoka temperatura jest niczym innym, tylko spalaniem, walką organizmu z chorobą.
Jeśli organizm nie wytwarza temperatury, aby coś zwalczyć, to oznaka, że choroba nie jest naturalna, tylko jest wynikiem ataku energetycznego związanego z zimnem. Zwierzęta idealnie, instynktownie te procesy rozróżniają. Owady atakują tylko i wyłącznie ciemne energetyczne miejsc w człowieku, aby wszczepić antidotum (oczyścić lub wzbudzić reakcję walki organizmu) lub zabić, gdy stopień skażenia przekracza normę. Na temat zachowań natury mogę pisać godzinami, nigdy mnie nie znuży ten temat. ;)
I w oczyszczaniu jest termin: „Spalam to i to....”, nie wypalam (bo wypalać to sobie można skwarki na patelni), tylko definitywnie spalam. Gdy oczyszczanie następuję, temp. ciała wzrasta. Zazwyczaj w trzech najniższych centrach, które służą jako piec. Następuje wtedy zjawisko chłodzenia z wyższych centr, aby nie było przegrzania organizmu.
Wszystkie żywioły służą dobru i złu w takim samym stopniu. W naturze znane są destrukcyjne działania wszystkich żywiołów, bez wyjątku: powodzie, tajfuny, tornada, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów itd...podobnie jak znane są dobrodziejstwa z nich wszystkich. Tęcza w naturze (stan po oczyszczeniu) jest przymierzem, o czym mówi nawet Biblia: Tęcza jest symbolem przymierza pomiędzy Bogiem i człowiekiem.
"A ten jest znak przymierza, który Ja zawieram z wami (...) łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między mną i ziemią" (Rdz 9, 13)
w Księdze Apokalipsy św. Jan ogląda tron Boży i tęczę dokoła niego: "a tęcza dokoła tronu - z wyglądu do szmaragdu podobna" (Ap 4, 2-3)
"nigdy już nie będzie potopu niszczącego ziemię" (Rdz 9,11).
-
aster
ja chciałam abyś włąsnymi słowami opisała czym jest grzech, podała własną definicję grzechu, tak aby na jej podstawie można było poznać czy to co się robi lub to co się czuje jest grzechem.
Bo np weźmy grzech zazdrośći.
ja zupełnie nie czuję zazdrości więc wydaje sie że nie grzeszę. Ale z drugiej strony wiem że nie czuję ponieważ od tego czucia się odcięłam i tak naprawdę ta zazdrość została u mnie zepchcnięta do podświadomości. Ja jej nie czuję ale ona nadal jest we mnie i chociaż nie zdaję sobie z tego sprawy to jednak zazdroszczę, co może objwiać się w jakiś inny sposób, np chorobą wątroby.
To czy ja popełniam grzech czy nie?
Zbawił czyli co zrobił? jakie są tego skutki dla takiego człowieka jak ja? do czego mi jest to zbawienie potrzebne? Zbawił mnie od czego lub do czego?
-
Boga, który jest w stanie wrzucić kogoś do piekła nie ma za co czcić ani szanować. Przeciętny zjadacz chleba jest bardziej wspaniałomyślny od takiego "Boga" i w odruchu serca przebacza swoim winowajcom mimo, że przewiny są dla niego dotkliwe. A Boga przeciewż nie da się skrzywdzić więc on się niczego nie może obawiać.
No więc - Aster - dlaczego twój "Bóg" jest taki mały??
-
I dlaczego Jezus musiał umrzeć na krzyżu po to aby Bóg mogł zbawiać przez łaskę?
-
Ciekawy tekst w chrzestno wodnych klimatach:
http://mateusz.pl/mt/js/Jacek-Swiecki-Szlakiem-wod-oczyszczenia.htm
-
I dlaczego Jezus musiał umrzeć na krzyżu po to aby Bóg mogł zbawiać przez łaskę?
Jak wielu awatarów przed nim i po nim Jezus przyszedł i działał w celu pomocy w wyzwoleniu tych którzy zostali tu uwięzieni, obejmuje to również zniewalającą ich karmę, czyli rozładował ją na swoim ciele, do tego udrożnił spływ łaski i jednocześnie podciął korzenie negatywnych wpływów ciemnych sił , inaczej mówiąc zbawił ludzi, którzy objęci zostali tym planem zbawienia - tzn. sprawił że droga do której sam stał się bramą, stała się dla nich przejezdna : )
na planie boskim czy duchowym - na planie ponadczasowej wszechwiedzy , dokładnie wiadomo ilu ludzi przejdzie przez tak stworzoną bramę_wyłom , więc oni z duchowego punktu widzenia są już zbawieni, tak jak z rośliną która po podcieciu korzeni dalej jeszcze się zieleni, przez pewien czas, by w końcu zwiędnąć, co jest przesądzone , tak to po prostu jeszcze zanika w czasie, który się musi dopełnić,
-
W jaki sposób wyglądało to rozładowywanie karmy? Mówił do Boga- teraz ja biore na siebie karmę tych ludzi więc ty ją z nich ściągnij? I bóg oczyszczał tych ludzi z ich karmy? jacy to ludzie?
A ci ludzie nic w tym zakresie nie musieli robić i nawet nie wiedzieli że im się to dzieje?
Którzy ludzie zostali objęci planem zbawienia? To nie wszyscy?
-
Inga
1. Bóg odpowiada na wołanie ludzi o pomoc , czyli np. modlitwy o wyzwolenie,
2. prawo karmy wymaga wyrównania, ktoś taki ma dużą zdolność spalania karmy jak i pojemność, ostatecznie kilka procent z tego musi rozładować się na jego ciele, może to taki wymóg prawa, np. ktoś zakłada misję na 2500 lat i ściąga z tych którzy kontynuują tą jego misję tyle i tego rodzaju, żeby mogli to kontynuować i jednocześnie wzrastać oraz dojrzewać, a na koniec albo w trakcie wyzwolić się
3. na poziomie Ducha wszystkie te dusze wiedziały i wiedzą o tym, wszystko jest tam jawne, można to nazwać rezonansem czy umową, a ich oczyszczanie trwa do dziś, przecież nie ściągnął z nich wszystkiego i nie wyciągnął ich wszystkich z tego, inaczej by ich tu nie było, może części już nie ma : ) jedynie wszystko u tych odkupionych znajdzie swoje rozwiązanie, dopełnienie i wyrównanie, w odpowiednim , wyznaczonym czasie, po przejściu przez nich wszystkich potrzebnych im doświadczeń ( ze względów karmicznych i świadomościowych/ego) - tak (być może) można to sobie wyobrazić że ktoś tworzy bańkę ( przecięcie i odcięcie od pewnych sił też kosztuje) wokół pewnej grupy dusz i w ramach tej bańki doprowadza w sposób bardziej precyzyjny niż naukowy do rozwiązania wszystkich zależności które je tu trzymały na wszystkich poziomach, czyli zgodnie z ND i przy udziale WJ wszystkich uczestników przedsięwzięcia
4. poczytaj w biblii tam są podane liczby, nawet jeśli symboliczne, to są tam też podane liczby wrogów ludu Bożego, nawet jeśli te też są symboliczne, to wynika z tego że jest lud Boży i że są jego wrogowie czyli, że jednak nie wszyscy? : )
http://eliasz.dekalog.pl/goscie/dunkel/140.htm
-
Inga
-------------
Ja nie tworzę własnych definicji, czym jest grzech, to sam Bóg wyraził, a ja nie zamierzam go poprawiać. Jezus wyraził, że wszystko opiera się na dwóch, cały dekalog. Poza tym definicje, to tylko definicje- regułki, a regułki bez wyjątków, nie są regułkami. Czy ta sztywna definicja pomoże Ci w zrozumieniu, czym jest grzech? Według mojego rozumowania: grzech to czyn (myśl), który/a krzywdzi innych i siebie samego przy okazji. Porządek powinien być taki (specyfika poświęcenia), najpierw dobro innych, potem swoje, a dobro wraca zwielokrotnione. A nagrody- niespodzianki od Boga bywają niezwykłe. Gdy jest na odwrót człowiek popada w egocentryzm i sporo traci na tym, bo rozwija się, ale nic do niego nie napływa w wielkich dobrodziejstwach.
Zazdrość wypływa z własnego niedosytu i dopóki ten niedosyt trawi nasze wnętrze, zazdrość będzie się przebijać w specyficznych warunkach lub pod wpływem pewnych okoliczności, nawet jak zakopiemy ją w ciemnym lesie, 10 m pod ziemię, to i tak wylezie spod niej.
Zazdrość, zawiść to raczej z serca wypływa, a gorycz, rozgoryczenie żółcią zalewa.
Nie zbawił z niczego, jak na razie, bowiem nie wierzysz w jego mękę, jego poświęcenie względem Ciebie. Jesteś na etapie rozróżniania (zbawił, nie zbawił- zbawił, nie zbawił i takie gdybanie), a nie wiary. Albo ufasz i wierzysz bezapelacyjnie, że umiłował Ciebie jak Bóg, że krew jego była przelana i dokonało się, albo nie. Jezus wyraził się jasno: mów „tak, tak lub nie, nie, bo wszystko, co nadto, od szatana pochodzi”. Wahanie, niepewność, częściowa wiara, analizowanie, czy to jest możliwe itp. w jedną opcję lub drugą, sprawia, ze nic się nie dzieje, jesteśmy w środku szarpani, w jedną i drugą stronę. Między młotem i kowadłem... i tak można do śmierci. Ile razy to powtarzał w różnych sytuacjach: „Jestem życiem, przyjdź do mnie, wołaj za mną, pukaj do drzwi, a ci otworzą, rusz ten leniwy tyłek, a wszystko będzie dobrze, poznasz moc laski i miłosierdzia, cokolwiek uczyniłeś/aś.” „Cokolwiek uczyniłeś bliźniemu, mi uczyniłeś”, a jak mi uczyniłeś, ja mogę ci wybaczyć.
Ps. Dlaczego na krzyżu, a nie np. ukamienowany, albo jeszcze inaczej? Związane jest to z dwoma aspektami, pierwszy: wywyższenie węza na pustyni przez Mojżesza na badylach imitujących krzyż; drugi:
krzyż- miecz = wojna, to energia cierpienia. Chciano upokorzyć Jezusa w najpodlejszej formie, jasne wskazanie, że są w stanie wojny z Bogiem. Zdejmijcie Jezusa z krzyża, bo już dawno zdjęty poprzez zmartwychwstanie.
-
Mariusz
---------------
To, co wygłosiłeś jest szczytem bałwochwalstwa, ludzkiej pychy i próżności. Przeciętny zjadacz chleba, jest tylko i wyłącznie przeciętnym zjadaczem chleba, niczym więcej nie będzie ponad ten status, tak jak ten termin wskazuje. Marność nad marnościami i jeszcze większa marność, tylko płakać nad chlebem, który spożywa. Przeciętny zjadacz chleba nigdy nie będzie ponad Bogiem, nawet w najśmielszych snach, nawet, gdy zniesie Wielkie Jajo nad Nilem, zwanym potocznie kosmicznym Ego, większym niż Ziemskie. Zwyczajnie miałkość i słabość ludzką, chcesz wynieść ponad status Największej Mądrości i Miłości do Stworzenia.
Jesteś ateistą? Wytłumacz mi, jakim cudem ateista może rozwijać się duchowo? Jest to zwyczajnie niemożliwe, bo wiara polega na tym, że nie widzisz, nie dotykasz istoty sprawy, a wierzysz, po to, aby w ostatecznym rachunku otrzymać widzenie i oświecenie.
Osobiście nie widziałam „przeciętnych zjadaczy chleba”, zaaferowanych tylko i wyłącznie zwyczajnymi problemami bytowymi, prowadzących tryb konsumencki, skłonnych do wybaczania (raczej bardziej skłonnych do celebrowania uraz prawem odwetu), jakie sugerujesz. Natomiast ludzi ciężko pracujących nad sobą widziałam sporo, a to nie jest normatyw w społeczeństwie, jest to trudna droga w początkach i przy końcach, gdy droga prawości się mocno zawęża. Wybaczanie jest związane z czyszczeniem tego, co sprawiło ból. Samo wybaczanie nie istnieje, jest to umowa wiązana. To tak jakbyś porównał zmutowane ziarno, do ziarna czystego, które wzrasta w pierwotnym przeznaczeniu. Znam sporo takich, który mówią: ‘wybaczam’, a w zasadzie nic po tym się nie dzieje w strukturze widocznych zmian, względem jego i otoczenia lub osoby, której się wybaczyło. To jest omiecenie pajęczyny, a za moment tworzy się nowa, w tym samym miejscu. Gęsta energia pozostaje i wchłania na nowo. Wygonisz jednego demona, a na jego miejsce przyjdzie kolejne siedem (Jezus też o tym prawił).
Nie wiem, czy istnieje piekło (niebo jest na pewno), ale wiem, że istnieje strefa ciepła (ta odprowadzająca w miłość) oraz strefa zimna, której nawet zwierzęta się boją. Wiele zlęknionych zwierząt, które umierały na moich rękach lub na mojej piersi odprowadzałam w stronę ciepła, gdy tylko ją wyczuły odchodziły w sekundach, w spokoju i bez spazmów, z uśmiechem na ustach. Tak, zwierzęta też się uśmiechają, tak jak człowiek, nie każdy zwraca na to uwagę. Myślę, że synonimem piekła (czy samym piekłem?) jest to, co sam człowiek robi człowiekowi i naturze.
Jakiś „straszak” powinien być na człowieka, bo inaczej rozbestwi się bezgranicznie. Popadnie z pychy w poczucie bezkarności.
Boga krzywdzisz już samym myśleniem swoim i własnym bałwochwalstwem. A krzywdząc jego, krzywdzisz siebie okrutniej, bo nie zaznacz mocy jego, ani jego wielkości w samym sobie.
Mój Bóg (nie Twój oczywiście, bo TY Boga nie masz) jest Wszechmocny, czego jestem świadkiem i będę wystawiać temu świadectwo na wieki wieków. To on sprawia, że gołąb w malignie, obdarty z piór, z przetrąconymi łapami, który wie, że nie ma już miejsca w cyklu życia, odradza się w pełni (bez wsparcia weterynaryjnego) i staje się przywódcą stada. To on sprawia, że rośliny, które są zbyt słabe, aby wydać nasienie, wydają je w największej swojej obfitości. To on sprawia, że gangrena (totalny rozkład) zmienia się w stan natychmiastowej regeneracji, tak, jakby nigdy się to nie wydarzyło. To on sprawia, że w jednej chwili spada deszcz, czy ogrzeje słońce, jeśli się go prosi, aby wspomógł życie, dał roślinom i zwierzętom spragnionym jednego lub drugiego, itp. On daje życie i on obiera, człowiek nie ma nic do gadania, postękać tylko może, jaki on niedobry jest. Jeśli Ty jesteś większy od tego, co on potrafi, to jesteś w czystych podłączeniach z szatanem i należy nad Tobą odprawić egzorcyzmy. ;) Od razu poczujesz się lepiej i nigdy już nie powiesz o nim mały. Odmieni Ci się o 100%, w jednej chwili. A jak Ci się odmieni, zrozumiesz jaki jesteś mikroskopijny przy nim, nawet nie mały. :D
Człowiek małej/mikrej wiary nigdy nie otrzyma tego, co człowiek wielkiej wiary. Może tylko pomarzyć, tyle jego, niczego niezwykłego nie dozna, na miarę skromnych tylko możliwości Boga.
-
tak można by to co opisałem poprzednio przedstawić obrazowo:
władca demokratycznego miasta B. dowiaduje się że w mieście Z. , które swego czasu założył, jego zwolennicy zamknięci zostali w więzieniach i ślą do niego błagalne listy o pomoc, bo cierpią i chcą wrócić, a nie mogą, do tego ich bliscy mieszkający w mieście B. też wstawiają się za nich u niego , więc władca miasta B. wysyła jednego ze swoich bliskich zaufanych, by wykupił ich od tamtejszych władców i zarządców więzień, tamten przychodzi do totalitarnego miasta Z. i jako przedstawiciel władcy demokratycznego miasta B. i ten który chce im coś zabrać, co zrozumiałe nie jest tam mile widziany,
a oni przedstawiają mu ewidentne dowody że tamci są zadłużeni, a bo siedzieli po knajpach, zaciągali pożyczki, łajdaczyli się po burdelach itd. itp. mają nawet obowiązujące umowy dzięki którym tamci zostali na własne życzenie kiedyś tam zniewoleni... do tego ich utrzymanie w tym więzieniu kosztuje i ktoś za to też musi zapłacić ; )
władcy miasta Z. za uwolnienie domagają się słusznej, zgodnie z obowiązującym prawem, zapłaty ... więc on im płaci, ostatecznie i na koniec wystawia (ku uciesze gawiedzi i żeby było wiadomo kto tam rządzi) do sprzedania nawet swoją skórę, tamci potem go wykopują i wraca do miasta B. bez niej, a władcy Z. jego skórę wieszają u swoich bram jako trofeum ; ) i w ten nieprzyjemny sposób tamci uwięzieni, w ściśle określonej liczbie są odkupieni przez niego i wychodzą z więzień, oni już przynależą do miasta władcy B. , ale zanim dojdą do bram miasta Z. muszą jeszcze spłacić pomniejsze długi, a i dalej się zadłużają/tworzą karmę, więc to jest proces wyjścia, który wymaga precyzyjnego planu i czasu, bo wielu kluczy i daje się zwieść po drodze, a mają przecież iść do bramy śladem tego który ich odkupił , paradoksalnie w tym przypadku kierując się na jego wiszącą skórę ; )
a do tego w tym przypadku jest tu pomysł że to oni na koniec zawładną całym miastem Z. czyli, że zgodnie z zapowiedzią obalą dotychczasowych złych władców i ich popleczników, oraz uwolnią z więzień innych uwięzionych, a to czyni to miasto polem walki nie tylko o te uwolnione dusze, wciąż powracające do miasta B. , ale i o panowanie nad całym miastem! : )
: ))
-
Porządek powinien być taki (specyfika poświęcenia), najpierw dobro innych, potem swoje, a dobro wraca zwielokrotnione.
bullshit
Jezus powiedział: kochaj bliźniego, jak siebie samego.
Więc jaka kolejność powinna być?
-
Aster
Wygląda, że nie zrozumiałaś mojej intencji. Ja nie twierdzę, że człowiek jest lepszy od Boga Prawdziwego. Twierdzę, że jest w wielu wypadkach lepszy od karykatury Boga Prawdziwego, czyli od Boga chrześcijan.
-
Dokładnie taka jak powiedział:
------------
Sama logika zdania, co pierwej, co wtóre: „Kochaj bliźniego, jak siebie samego”. Nie ma kolejności: „Kochaj samego siebie, jak bliźniego swego”.
Podobnie jak, co pierwej, co wtóre:
„Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. Grzech jest pierwej, twóre-> jeśli nie masz grzechu rzuć.
„Nie możecie służyć Bogu i Mamonie! Nikt nie może służyć dwóm panom” Pierwej wymieniono dwóch panów, wtóre- > wybór, albo jeden, albo drugi.
-
Jezus mowil po polsku?
-
Mariusz
-------------
A co Twój „bóg” Ci objawił? Że możesz opluwać chrześcijan i gardzić nimi? Tylko to, czy coś więcej?
----------------------------
Wczesne szkoły buddyjskie i theravada
Brahma (najwyższy), choć Budda nie przeczy jego istnieniu, nie jest uważany przez Buddę za władcę, wszechwiedzącego, wszechmocnego Boga-Stworzyciela. Brahma, tak jak inne dewy, podlega procesowi zmian, upadku i śmierci. Zatem jaki jest Twój bóg? Śmiertelny, w upadku, nie wszechmogący? Prawdziwy dla Ciebie, to jaki?
--------
Prawdziwi buddyści mają hierarchię, w której cały byt jest zamknięty. Kolejno od tych „najwyższych”: bogowie, tytani, ludzie, zwierzęta, głodne duchy, piekło. Spytasz buddystę o to, kto decyduje o tym czy uzbierana Karma jest wystarczająca na awans czy na degradację, on nie da ci jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ nie ma Boga, w którego wierzy. To wszystko dzieje się samo, bez żadnej ingerencji z zewnątrz.
----------
Czy Twój bóg przepowiedział synagogę szatana i realia, w których obecnie żyjemy? Może przepowiedział GMO, Monsanto, genetyczne hybrydy, zamieszki na świecie itd. (wstaw sobie co chcesz)? Mój chrześcijański Bóg, jak go nazywasz obraźliwie, z jubilerską precyzją zapowiedział i przewidział wszystko, co do literki. Nawet gdzie szatan zasiądzie na tronie, jako osoba, nie jako wymyślony twór literacki.
12 Aniołowi Kościoła w Pergamonie napisz:
To mówi Ten, który ma miecz obosieczny, ostry.
13 Wiem, gdzie mieszkasz: tam, gdzie jest tron szatana,
a trzymasz się mego imienia
i wiary mojej się nie zaparłeś,
nawet we dni Antypasa, wiernego świadka mojego,
który został zabity u was, tam gdzie mieszka szatan.
14 Ale mam nieco przeciw tobie,
bo masz tam takich, co się trzymają nauki Balaama,
który pouczył Balaka, jak podsunąć synom Izraela sposobność do grzechu
przez spożycie ofiar składanych bożkom i uprawianie rozpusty.
15 Tak i ty także masz takich, co się trzymają podobnie nauki nikolaitów.
16 Nawróć się zatem!
Jeśli zaś nie - przyjdę do ciebie niebawem
i będę z nimi walczył mieczem moich ust.
A przynajmniej wiesz, gdzie znajduje się pergamoński tron obecnie? Pewnie nie, bo i skąd ta wiedza ma być, przecież nie z powietrza, a Bóg do Ciebie nie przemawia, tak jak powinien. ;)
-
A hebrajska logika zdania, jakaś inna jest, z Marsa, czy z Jowisza?
-
Nie znam hebrajskiego, wiec nie wiem. Jednakowoz to inna rodzina jezykowa.
-
a wiesz aster że Jezus nie mówił po hebrajsku????
a ja trochę mówię - od razu ci mówię, żebyś nie skoczyła do mnie z pyskówką
sprawdź więc w jakim języku mówił !!!!
no czekam, ja znam odpowiedź. Czekam na twoją.
-
wot, znawczyni Jezusa
hahahaha
A hebrajska logika zdania, jakaś inna jest, z Marsa, czy z Jowisza?
-
przy okazji hasła że chrzest ( oczychrzczenie wodą i Duchem ) zmazuje grzech pierworodny którym obarczon : ) jest każdy człowiek, zastanawiam się czy ma to pojęcie grzechu pierworodnego związek, a jeśli tak to jaki, z pierwo-rodną traumą narodzin?
: )
-
Aster nie chodzi o logikę zdania.
A o to co z czego wynika.
Nie można dokonać aktu poświęcenia bez miłości, zwłaszcza miłowania siebie. Nie dasz innym czegoś czego w sobie nie masz.
Porządek powinien być taki (specyfika poświęcenia), najpierw dobro innych, potem swoje, a dobro wraca zwielokrotnione.
Ten porządek, tworzy wyrobników. Ludzi, którzy chcąc zasłużyć na miłość bóstwa, poświęcają siebie, odzierając się z miłości, nie obdarzając nią zwłaszcza siebie. Naiwnie wierząc, że mogą innym dać coś czego w sobie ani nie czują ani nie doświadczają.
-
Mnie uczono, ze Jezus mowil po aramejsku. A jak to tam bylo naprawde, to nie wiem.
Dla mnie to raczej prawo a nie przykazanie. Na poziomie subtelnym jestesmy jednym z "innymi".
-
Atlanta
------------
Jezus mówił aramejskim, dlatego, że w jego czasach język ten był językiem urzędowym, tak jak arkadyjski. Jednak Jezus znał hebrajski, ponieważ umiał czytać zwoje w czasie liturgii synagogalnej. Zasugerowaliście się filmem „Pasja”, stąd te pytanie? :) Za czasów Jezusa w Palestynie używana była również greka i łacina. ;)
----------
-
Grażyna Anna
--------------------
Poświęcenie jest ofiarą, poświęceniem siebie dla innych. Z miłości do siebie człowiek nie skaże się dobrowolnie na cierpienie, nie znam realnie takiego przypadku. Można pomniejszyć miłość własną (ale to nie jest jednoznaczne, że ona nie istnieje), wywyższając miłość do wszelkiego stworzenia. Schemat o którym mówisz, nie ma poświęcenia w sobie, ofiary, miłość = miłość, coś za coś, dajesz i chcesz otrzymywać.
„Ten porządek, tworzy wyrobników. Ludzi, którzy chcąc zasłużyć na miłość bóstwa, poświęcają siebie, odzierając się z miłości, nie obdarzając nią zwłaszcza siebie”. To są tylko Twoje domniemania względem wyrobników, bo skoro cytujesz Jezusa, zacytuję Tobie coś innego dla porównania. W obliczu tego cytatu, co dobre uczynki mają wspólnego z miłością własną?
Mt. 25- 33 Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. 34 Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! 35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; 36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie". 37 Wówczas zapytają sprawiedliwi: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? 38 Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? 39 Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?" 40 A Król im odpowie: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili". 41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! 42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; 43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie." 44 Wówczas zapytają i ci: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?" 45 Wtedy odpowie im: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili".
Męstwo w ucisku: Mt. 10.- 30 „U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone”.
-
Na poziomie subtelnym, może tak być, jest to poziom zależności i powiązań.
-
Frisky
=========
Z pierworodną schedą jako odejście od drzewa żywota w drzewo poznania, wynik tego: Kain (plemię żmijowe, bratobójca), Abel i Set, dzieci nie żmijowe, ale obciążone drzewem poznania. Jako drugie, pośrednie: scheda po dalszych przodkach i rodzicach, jako kontynuacja.
Chrzest z wody i ducha jest zawróceniem na drogę życia, ale nie końcem drogi. Grzech pierworodny i nie tylko, to poświęcenie Jezusa w celu zbawienia. Stare odeszło, by nowe nadeszło.
-
Pierwotny dźwięk i ocean przyczyn , wiatr wyrywający dusze pragnące poznania :
"Przysłuchiwać się wodzie to to samo, co wsłuchiwać się w przeszłość. Pierwszym, przez wczesne zaczątki ucha chwytanym dźwiękiem, był dźwięk oceanu.
Gwałtowne praburze i nawalne pradeszcze były jeszcze bezgłośne; zgiełkliwym drganiom powietrza brakowało odbiornika, który by je przekształcał w głos - ucha. Aż później dopiero wyspecjalizowały się w słuchaniu któreś z nerwowych włókienek żyjących w morzu organizmów. W morzu to, nie gdzie indziej, miały miejsce narodziny dźwięku. I podczas gdy miliony lat, rok po roku, płynęły splecione ze sobą, rozwojowi życia na ziemi wtórowała wznosząca się i opadająca muzyka oceanu.
Z dźwiękiem wody spotykamy się najwcześniej. Jej spokojne popluskiwanie odpowiada ruchom płodu, zanurzonego w mrocznym oceanie matczynego łona. Dojrzewamy do momentu przyjścia na świat szmerem wody w małżowinie ucha. Są to głosy, z którymi zestrajają się najgłębsze warstwy naszej świadomości. Wszystkie doświadczenia dźwiękowe człowieka mają swój początek w przestrzeniach wód. Później doszły do głosu i wiatry. Ruchy fal i porywy wiatru stały się dźwiękowym zaczynem naszej planety. (...)
http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2204,article,3737
-
Rozwój duchowy jako ta droga pod wiatr:
Ewangelia Mt 14, 22-36
Skoro tłum został nakarmiony, Jezus zaraz przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny.
Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.
Wtedy Jezus odezwał się do nich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.
Na to odpowiedział Piotr: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”.
A On rzekł: „Przyjdź”.
Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: „Panie, ratuj mnie”.
Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”
Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym”.
-
No i nadal nie wiem czym jest grzech ani jak rozpoznać czy grzeszę oraz jak unikać grzechu.
-
"Potrzebujesz przebaczenia nie tylko za swoje grzechy, ale za wszystkie grzechy wszystkich w świecie".
czyli grzech ( również ten pierworodny) jako idea/poczucie oddzielenia od oceanu życia ,(ten pierworodny odtwarzany jako pierwszy przy każdych narodzinach) zmazywany jest przez chrzest, przez oczychrzczenie, czyli oświecenie:
"Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów. (Mt 9,6, Biblia Tysiąclecia) A Syn Czlowieczy to ty. Co więc oznacza odpuszczenie grzechu? Jest twoim rozpoznaniem, że grzech – czyli oddzielenie – nigdy nie był prawdziwy, i nigdy nie miał wpływu na twoją rzeczywistość. "
http://www.kurscudow.org/kurs-cudow/jak-to-dziala/trening-umyslu/182.html
-
Tak, jest to bardzo poprawna teoria i taka świetlana, ale zauważ, że autor felietonu na swoją modłę wyciął jedno zdanie (aby mu idealnie pasowało do koncepcji), z całego kontekstu sprawy. Oto cały fragment z Biblii Dawida, jako najbardziej poprawnej ze wszystkich ( i Jezusa określano: ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida)
Uzdrowienie paralityka1
9
1 On wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta2. 2 I oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Ufaj, synu! Odpuszczają ci się twoje grzechy». 3 Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: On bluźni. 4 A Jezus, znając ich myśli, rzekł: «Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? 5 Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: "Odpuszczają ci się twoje grzechy", czy też powiedzieć: "Wstań i chodź!" 6 Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!» 7 On wstał i poszedł do domu. 8 A tłumy ogarnął lęk na ten widok, i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom.
Wszystko to się zgadza, ale pod warunkiem, gdy człowiek otrzyma ducha świętego, bez niego człowiek we własnej iluzji pogrąża się:
Marka 16:17-18 bt (słowa Jezusa)" Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie."
Łukasza 4:18-19 bw " Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność, abym zwiastował miłościwy rok Pana."
Łukasza 9:1-2 bpd " (Następnie) zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi demonami, a także dla uzdrawiania chorób i posłał ich, by głosili Królestwo Boże i leczyli chorych.
I znowu zataczamy kółko i wracamy do tego samego (tak można się kręcić, jak na karuzeli w nieskończoność, aż ktoś wsadzi kija w tryb i zatrzyma to kręcenie):
Jam jest Drogą, Prawdą i Życiem (J 14, 6).
Od klipu zaczął się ten temat i na nim się zakończy, gdy wszyscy zaczną wymiotować od tej karuzeli przytaczanych dodatkowych, acz niepotrzebnych argumentów w sprawie. :)))
-
Są różne drogi, jedni jam jest wiążą sobie z postacią mistrza, tutaj Jezusa , a inni ze swoją jaźnią, żadna droga nie daje gwarancji, np. mamy sporo przykładów ludzi którzy opierają się na Jezusie, a nie mają i nie rozwijają świadomości boskości swej natury, oni chyba czekają na nagrodę za wierność? haha,
a są tacy którzy stawiając na siebie mieszają Ja z ego i tacy widzą w nim i w jemu podobnych wrogów dla swej wolności , to są niby różne ale w sumie podobne sekciarskie klimaty, oby to jak u koni było że mają takie klapki na oczach, że przy tym idą do przodu, no ale dogadać się z nimi nie da ; )
-
po prostu jest w tym uświadomienie że każdy jest synem człowieczym i jaka moc drzemie w każdym człowieku:
"Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!» 7 On wstał i poszedł do domu. 8 A tłumy ogarnął lęk na ten widok, i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom."
Co do pozostałych cytatów:
z tego że ktoś, tutaj Jezus, uaktywnia w kimś, tutaj w apostołach, pewne ukryte moce nie wynika że inni ich nie mają, jest tyle podobnych przykładów ze wszystkich tradycji duchowych i religijnych , prócz tego przykładów wzbudzania się tego bez pomocników, że aż dziw bierze że można tego nie zauważać, ale ok :-)
-
Nie można traktować słów Jezusa, poprzez jeden aspekt jego nauk (aby dopasować do własnych koncepcji, bo to profanacja jego nauk), tylko całościowo, od A do Z. Wtedy jest całkowity kler. Wielu ludzi z nauk Jezusa robi sobie wycinki i przypina je na usta, w ramach samozadowolenia, że "coś" wpasowało się w nie.
-
Nie można traktować słów Jezusa, poprzez jeden aspekt jego nauk (aby dopasować do własnych koncepcji, bo to profanacja jego nauk), tylko całościowo, od A do Z. Wtedy jest całkowity kler. Wielu ludzi z nauk Jezusa robi sobie wycinki i przypina je na usta, w ramach samozadowolenia, że "coś" wpasowało się w nie.
Ależ można :-) jesteś tego przykładem, znasz tylko wycinek z tego co robił i czego nauczal i to w dodatku z relacji jego uczniow
-
Oczywiście, Ty jako "zadeklarowany" (czyt. nie zadeklarowany) chrześcijanin wiesz o tym najlepiej. :D :D
Wszystkie nauki Jezusa są i tak zawarte w jednym kluczowym zdaniu:
"Jam jest Drogą, Prawdą i Życiem" (J 14, 6).
Propagujesz drogę Jezusa, ale bez udziału Jezusa. Dobre. :D :D
-
Ale co tu jest do wiedzenia, nie wiedziałaś o tym że to są ewangelie apostołów i że to nie jest całość?
A teraz mamy całość zawartą w jednym zdaniu? Cóż za zmiana :-)
Propagujesz wycinki z nauki Jezusa ktore znasz z drugiej ręki, czyli przypasowujesz je sobie do tego jak Ci pasuje :-)
-
Co do trzymania się litery , a różnych interpretacji w rodzaju tej z kursu cudów, to klucz jest wg mnie tutaj:
"Który nas też uczynił sposobnymi sługami nowego testamentu, nie litery ale ducha; albowiem litera zabija ale duch ożywia." - 2 Kor. 3:6.
Więc kim jest ten kto unieważnia Ducha Bożego w ludziach w imię niezbędności formy Jezusa? Przecież taka interpretacja jego nauk to dopiero profanacja - powiedziano:
Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie!” (1 Tes 5,19-21)
-
Oczywiście, że to nie całość. Są jeszcze manuskrypy, poza Biblijne, które miały wejść w skład Biblii, a nie weszły, ze względu na zawieruchy historyczne.
Czytanie tekstów ze zrozumieniem, nie ma nic wspólnego z dopasowywaniem pod siebie. Tak jak pisze, tak się czyta (nic ponadto), a nie przekręca tekst, bo komuś tekst nie leży. Przecież nikt Ci nie broni nawiązać z Jezusem kontakt, aby dowiedzieć się tego, co według Ciebie w księgach nie zapisano, bo wg mnie napisano wszystko, co jest istotne. Widzisz w czymś problem? Jakąś blokadę, która zamyka dostęp do informacji w kwestii: "Jam jest Drogą, Prawdą i Życiem". Ponoć medytujesz, więc nie powinieneś wg własnych przekonań mieć problemów z łącznością z Jezusem, aby Ci wyklarował pewne kwestie. Po co tracisz energię na zbędne dyskusje? Informuj się u źródła, informacje z pierwszej ręki, a nie z drugiej przez jego uczniów, którzy byli świadkami jego nauk i poczynań.
-
Oczywiście, że to nie całość. Są jeszcze manuskrypy, poza Biblijne, które miały wejść w skład Bibliia nie weszły, ze względu na zawieruchy historyczne.
to też nie jest całość i z drugiej ręki
Jak na kogoś kto sam namawiał tutaj przed chwilą do całościowego poznania haha, po chwili sprowadził całość do litery jednego zdania a teraz wyciąga asa z rękawa że niby opiera się na wewnętrznym przekazie to nieźle manipuljesz, sorry : dowolnie interpretujesz to wszystko, wg własnego objawienia, ale właśnie subiektywnie to mi właśnie tak wychodzi jak piszę - Jezus mi mówi że takie trzymanie się ducha a nie litery, jest dobre :-)
Różnimy się tym że próbujesz mi wmówić że twoje objawienie jest lepsze od mojego? albo co gorsza jedynie słuszne? oj brzydko się bawisz
-
Różnimy się zasadniczo, Ty objawiasz (wg swojego widzi-mi- się), a ja przekazuję to, co zostało objawione i to nie przeze mnie.
A dlaczego nie przeczytałeś całego kontekstu do treści "Który nas też uczynił sposobnymi sługami nowego testamentu, nie litery ale ducha; albowiem litera zabija ale duch ożywia." - 2 Kor. 3:6.? Litera- to stary testament, a nie litera, jako litera w Nowym.
Lenistwo? Czytanie pobieżne, po łebkach? I kto tutaj manipuluje kim oraz treścią?
1 Poczynamyż zasię zalecać samych siebie? czyli potrzebujemy, jako niektórzy, listów zalecających do was albo też listów zalecających od was?
2 Listem naszym wy jesteście, napisanym na sercach naszych, który znają i czytają wszyscy ludzie.
3 Gdyż to jawna jest, żeście listem Chrystusowym przez usługę naszę zgotowanym, napisanym nie inkaustem, ale Duchem Boga żywego, nie na tablicach kamiennych, ale na tablicach serc mięsnych.
4 A takieć ufanie mamy przez Chrystusa ku Bogu,
5 Nie iżbyśmy byli sposobni, co myśleć sami z siebie, jako sami z siebie, ale sposobność nasza z Boga jest;
6 Który nas też uczynił sposobnymi sługami nowego testamentu, nie litery, ale Ducha; albowiem litera zabija, ale Duch ożywia.
7 Bo jeźlić posługiwanie śmierci literami wyrażone na tablicach kamiennych było chwalebne, tak iż synowie Izraelscy nie mogli śmiele patrzeć na oblicze Mojżeszowe dla chwały oblicza jego, która miała być skażona:
8 Jakoż daleko więcej usługiwanie Ducha nie ma być chwalebne?
9 Bo jeźlić usługiwanie potępienia było chwalebne, daleko więcej usługiwanie sprawiedliwości obfituje w chwale.
10 Albowiem i to, co chwałę miało, nie miało chwały w tej części, co się tknie onej przewyższającej chwały.
11 Bo jeźlić to, co niszczeje, było chwalebne, daleko więcej to, co zostaje, jest chwalebne.
12 Przetoż mając taką nadzieję, wielkiej bezpieczności w mowie używamy.
13 A nie jesteśmy jako Mojżesz, który kładł zasłonę na oblicze swoje, aby synowie Izraelscy śmiele nie patrzyli na koniec onego, co zniszczeć miało.
14 Ale zatwardzone są zmysły ich; albowiem aż do dzisiejszego dnia taż zasłona w czytaniu starego testamentu zostaje nie odkryta, która przez Chrystusa skażenie bierze.
15 Przetoż aż do dnia dzisiejszego, gdy Mojżesz czytany bywa, zasłona jest na sercu ich położona.
16 Lecz gdyby się do Pana obrócili, odjęta będzie ona zasłona,
17 Aleć Pan jest tym Duchem; a gdzie jest ten Duch Pański, tam i wolność.
18 Lecz my wszyscy, którzy odkrytem obliczem na chwałę Pańską, jako w zwierciadle patrzymy, w toż wyobrażenie przemienieni bywamy z chwały w chwałę, jako od Ducha Pańskiego.
-
Różnimy się zasadniczo, Ty objawiasz (wg swojego widzi-mi- się), a ja przekazuję to, co zostało objawione i to nie przeze mnie
no to się zdecyduj czy przekazujesz to co zostało z drugiej trzeciej reki przekazane czyli wycinek który nazywasz całością, czy interpretujesz jedno zdanie po swojemu i traktujesz to jako całość, czy jednak mówisz o tym co Jezus Ci objawia i traktujesz to jako prawde a cudze objawienia jako widzimisię?
mam wrażenie że miotasz się między jednym, drugim i trzecim, jak sądzisz , z czego to wynika?
A dlaczego nie przeczytałeś całego kontekstu do treści "Który nas też uczynił sposobnymi sługami nowego testamentu, nie litery ale ducha; albowiem litera zabija ale duch ożywia." - 2 Kor. 3:6.? Litera- to stary testament, a nie litera, jako litera w Nowym.
Lenistwo? Czytanie pobieżne, po łebkach? I kto tutaj manipuluje kim oraz treścią?
ano sens tego spokojnie odnosi się teraz do tych którzy jak wtedy starym, tak teraz robią to z nowym , nagle nowe słowa stały się duchem? jakim cudem? ludzie się nie zmienili , stworzyli z tego kolejny sarkofag w którym pogrzebali Ducha : )
-
Aster
Mi się Jezus kiedyś (w tym życiu) objawił OSOBIŚCIE :-) I to co mi powiedział nie było ani trochę podobne do tego co pisza w Biblii. Dawno się od tego uwolnił.
I ludzie, którzy poważnie traktują siebie i duchowy rozwój też się od tego pracowicie uwalniają. Prawdy Biblijne są pseudoświatłe prawdy. Niby chodzi o Boga, człowieka, miłość itp i czasem nawet to co w Biblii głosza jest OK ale tak naprawdę na każdym kroku wciskany jest między wierszami lub wprost - strach, odcięcie od Boga Prawdziwego, odcięcie od drugiego człowieka, seksu, zdrowia, pieniędzy itp. A w każdym razie takie są długofalowe skutki.
Daruj sobie wciskanie tego na tym forum, bo nikt tu tego nie kupuje. Ja nie przychodzę do twojego domu i nie próbuję ci sprzedawać nauk Buddy albo Kryszny
-
Daruj sobie wciskanie tego na tym forum, bo nikt tu tego nie kupuje. Ja nie przychodzę do twojego domu i nie próbuję ci sprzedawać nauk Buddy albo Kryszny
może problem jaki niektórzy tutaj mają ostatnio z odmiennymi treściami w dwóch czy trzech wątkach wynika z tego że nakładają na to takie wyobrażenia - a to jest forum, a nie prywatny dom, albo ktoś się w tym mieści i pisze bo może, albo nie,
- więc traktujesz ludzi którzy tu przychodzą per noga bo widzisz w nich akwizytorów naruszających przestrzeń którą uznajesz za swoją, ale jak się to ma do stanu faktycznego? takie traktowanie wynika z tego że nie ma tu jasnej koncepcji tego o co Wam w koncu chodzi, pomimo że jest tu legion moderatorów, to sprawy załatwia się tak że jedynie zniechęca się ludzi do pisania tutaj w dziwny czyli "ręczny" sposób , ktoś robi fochy że ktoś pisze w jakimś wątku ... co to za gospodarz ( kto nim w końcu tutaj jest) który pozwala pisać (czyli zaprasza i toleruje), a jednocześnie pozwala obrażać swoich gości innym gościom?
-
Sytuacja jak pomiędzy sektami we wczesnym chrześcijaństwie, każdy trochę inaczej zrozumiał przesłanie i balansują teraz między literą, Duchem i bezprawiem :-)
między spadkobiercami a uzurpatorami, ludnością napływową a autochtonami, miedzy namaszczonymi i samozwańczymi strażnikami , nawet jeden jeździec apokalipsy się pojawia i znika tutaj :-)
-
A to jeszcze
http://sasana.wikidot.com/l
LITERA I DUCH
(LETTER AND SPIRIT, THE)
Litera (vyaṭjana) odnosi się do dosłownego znaczenia zdania, a duch (attha) odnosi się do szerzej pojmowanych niuansów i implikacji, jakie może nieść ze sobą litera. Buddha powiedział, że osoba oświecona jest „wprawna w słowach oraz ich interpretacji” (niruttipada kovido, Dhp.352), oraz że powinniśmy rozumieć i praktykować Dhammę „zarówno w literze jak i w duchu” (D.III,127; Vin.I,20). Jest tak, ponieważ jedynie harmonijny balans pomiędzy tymi dwoma sprawi, że nasz duchowa podróż będzie owocna. Jeśli skupimy się za bardzo na literze, staniemy się pedantyczni, sztywni i pociągnie nas to wręcz do fundamentalizmu. Jeśli nie poświęcimy należnej uwagi literze, możemy skończyć myśląc, że praktykujemy ducha Dhammy, podczas gdy wszystko co będziemy robić, to interpretować ją tak, aby pasowała do nas. Litera kieruje, duch oświetla.
Istnieje wiele przykładów, gdzie odłączenie ducha od litery może stworzyć problemy. Np. Buddha nadawał najwyższą wartość uczciwości i powiedział, że zawsze powinniśmy mówić prawdę. Jednakże możliwe jest powiedzenie prawdy ze szczególną intencją zranienia kogoś. Można powiedzieć coś, czego dosłowne znaczenie będzie jednym, podczas gdy ton głosu lub wyraz twarzy będzie sugerowało coś przeciwnego. Przez ominięcie tylko jednego lub dwóch istotnych faktów lub podkreślenie innych, możliwe jest ukazanie całkowicie innego obrazu zdarzenia, o którym się opowiada, ciągle utrzymując, zgodnie z rzeczywistością, że wszystko co się powiedziało, jest prawdą. Możliwe jest także mówienie z wystarczającą dwuznacznością, przez co dokładne znaczenie czyichś słów jest niejasne, dzięki czemu później można zaprzeczyć lub potwierdzić, że coś się powiedziało, zgodnie z tym, co jest wygodne. Te przykłady pokazują, że można się ściśle trzymać litery wskazań, Vinayi lub innych aspektów Dhammy, będąc okrutnym, przebiegłym, manipulującym i nieszczerym.
Jak możemy uniknąć tego zniekształconego podejścia do Dhammy? Pierwszą rzeczą jaka może nam pomóc w zintegrowaniu litery i ducha jest interpretowanie wszelkich słów Buddhy w kontekście przekazu całej Dhammy. Np. Buddha ustanowił zasadę, iż mnich lub mniszka, która rozwija moce psychiczne nie powinna ich manifestować. Jednak gdy dwoje dzieci było porwanych przez bandytów, a pewien mnich użył swoich mocy psychicznych, aby je uratować, został otwarcie potępiony przez swoich towarzyszy, za „złamanie zasady”. Ale Buddha oczyścił go z jakiejkolwiek winy, ponieważ mimo iż mnich złamał tę konkretną zasadę, to podporządkował się duchowi Dhammy, poprzez działanie oparte na współczuciu do owych dzieci i ich rodziców (Vin.III,67). Inną rzeczą, która gwarantuje owocną integrację litery z duchem, jest to, co Buddha nazwał (M.III,38) introspektywnością Ścieżki (paṭipadaṃ yeva antaraṃ karitvā). Jeśli poświęcimy się praktyce szczerze, z całego serca i uczciwie, da nam to pewność siebie i mądrość, aby móc poznać słowa i zobaczyć ich głębsze i szersze znaczenie.
-
co robił i czego nauczal i to w dodatku z relacji jego uczniow
.
Myślę, że tutaj jest główny problem.
Pomyślmy KIEDY zostały napisane te przekazy na temat tego co Jezus powiedział czy zrobił ?
To wiele wyjaśnia.
Poza tym,
uważam, że Jezus pokazywał przede wszystkim JAK ŻYĆ :)
Mówił również wyraźnie, żeby kochać bliźniego swego jak siebie samego.
Co dla mnie znaczy oczywiście, żeby NAJPIERW pokochać siebie, a jak już się jest tak przepełnionym tą miłością, że ma się jej taki dostatek, iż można się nia podzielić i obdarzyć bliźniego, to można to uczynić :)
Pokazywał jak uzdrawiać, egzorcyzmować, jak żyć.
-
oczychrzczenie z czarnej magii:
"Pewien człowiek, imieniem Szymon, który dawniej zajmował się czarną magią, wprawiał w zdumienie lud Samarii i twierdził, że jest kimś niezwykłym. 10 Poważali go wszyscy od najmniejszego do największego: "Ten jest wielką mocą Bożą" - mówili. 11 A liczyli się z nim dlatego, że już od dość długiego czasu wprawiał ich w podziw swoimi magicznymi sztukami. 12 Lecz kiedy uwierzyli Filipowi, który nauczał o królestwie Bożym oraz o imieniu Jezusa Chrystusa, zarówno mężczyźni, jak i kobiety przyjmowali chrzest. 13 Uwierzył również sam Szymon, a kiedy przyjął chrzest, towarzyszył wszędzie Filipowi i zdumiewał się bardzo na widok dokonywanych cudów i znaków. "
http://www.nonpossumus.pl/ps/Dz/8.php
ogólnie ciekawe, że nastąpiły takie podziały, czyli górę wzięła sekciarska mentalność.... pomimo tak widomego działania oświecającej/oczychrzczającej mocy Bożej : )
-
pełne oczychrzczenie:
„I ukazał mi rzekę wody życia, lśniącą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką, po obu brzegach, drzewo życia, rodzące dwanaście owoców - wydające swój owoc każdego miesiąca - a liście drzewa [służą] do leczenia narodów. Nic godnego klątwy już [odtąd] nie będzie. I będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy Jego będą Mu cześć oddawali.” (Ap. 22, 1-3)
-
wpływ wody na DNA komórek:
Ron Sekley z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley wykazał, że DNA działa jak antena zarządzająca rozwojem komórkowym. Podstawową funkcją DNA jest więc emisja i dobieranie fotonów – czyli światła oraz fononów – czyli dźwięku. Jest istotne, jaki rodzaj światła i jaki rodzaj dźwięku dociera do helis DNA i jaki jest później emitowany. Woda zawarta w każdej komórce i w DNA jest źródłem słabego promieniowania elektromagnetycznego w postaci emisji tzw. biofotonów. Emisja ta ma parametry fal milimetrowych. Okazuje się, że najbardziej uporządkowane promieniowanie elektromagnetyczne ma woda strukturyzowana. W wodzie może więc zachodzić wpływ elektromagnetyczny w zakresie zmian struktury i informacji związanych z cechami biologicznymi organizmów.
http://wiedza.cc/co-wykazaly-doswaidczenia-masaru-emoto.html
i biblijny opis oczychrzczenia na tym fizycznym poziomie:
"Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony."
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1259
- sam opis króla rozdzierającego tam szaty bardzo zabawny ; )
-
Może użytkowniczka Aster jest z tych Świadków, czy jak oni się tam nazywają, bo oni chyba mają taką misję, że muszą chadzać po domach i przekonywać, itd. Tylko ona tutaj level wyższy nawet odprawia, nie do zwykłych Katolików puka, a do takich co w ogóle co innego mają sobie na myśli. Jak mus to mus... Ostatnio mi oni proponowali odpowiedzi na te wszystkie odwieczne ludzkie pytania, jaki to jest sens życia itp, powiedziałem im że ja znam odpowiedzi na te wszystkie pytania i się uśmiechnęli i sobie poszli. Ale jakoś nie chcieli, żebym ja im coś opowiadał.
-
Albo nie chce się jej chodzić po chałupach, to wykminiła, że w domu tą pracę odrabia.
-
Ooo, tak sobie popatrzyłem coś jeszcze i ona tam nawet na początku daje linki do jakiegoś tam nawróconego narkomana, świadka Jehowy...
-
Ladaco
aster jak pisze jest wolnym strzelcem której blisko do jakichś tam prawosławno-amerykańskich (?) klimatów, podobieństwo do Świadków Jehowy jest , ale u nich to już tylko litera, a tutaj są duże fluktuacje między różnymi poziomami i podejściami (np. coś jak nie wolno, jednak mogę, ale niestety muszę),
całe chrześcijaństwo jest misyjne , więc głoszenie Dobrej Nowiny potrzebującym to standard : )
-
jeszcze co do chrztu jako oświecenia:
"Jest to obmycie odradzające i oświecające. Odradza, ponieważ przez nie dokonują się narodziny z wody i z Ducha, bez których nikt nie może wejść do królestwa niebieskiego (por. J 3, 5). Oświeca, bo poprzez chrzest osoba ludzka zostaje napełniona łaską Chrystusa, «światłością prawdziwą, która oświeca każdego człowieka» (por. J 1, 9) i rozprasza mroki grzechu."
http://w2.vatican.va/content/francesco/pl/audiences/2013/documents/papa-francesco_20131113_udienza-generale.html
czym jest więc oczyszczenie? jest oczy-chrzczeniem, czyli takim obmyciem w pierwszej kolejności oczu, że dostrzega się światłość prawdziwą w sobie i w każdym człowieku! : )
"Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otwarły?» 11 On odpowiedział: «Człowiek zwany Jezusem uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: "Idź do sadzawki Siloam i obmyj się". Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». 12 Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» On odrzekł: «Nie wiem». "
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=348&werset=35#W35
-
Ladaco
aster jak pisze jest wolnym strzelcem której blisko do jakichś tam prawosławno-amerykańskich (?) klimatów, podobieństwo do Świadków Jehowy jest , ale u nich to już tylko litera, a tutaj są duże fluktuacje między różnymi poziomami i podejściami (np. coś jak nie wolno, jednak mogę, ale niestety muszę),
całe chrześcijaństwo jest misyjne , więc głoszenie Dobrej Nowiny potrzebującym to standard : )
uważasz że aster przyszła tu z misją? mnie też na to wygląda.
i już wiem skąd to moje skojarzenie z głową zabitą betonem.
bo żeby móc realizować misję to trzeba sobie zabić głowę betonem aby nie dostrzec niczego sprzecznego z misją, niczego co by odciągnęło od zrealizowania misji.
-
Inga
mi słowo misja niekoniecznie źle się kojarzy : ) może to być realizacja przewodniego celu i zadania jakie sobie ktoś sam wyznaczył, albo ktoś inny mu wyznaczył, np. jak Jezus wyznaczył swoim uczniom:
"Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata".
http://www.nonpossumus.pl/ps/Mt/28.php
więc nie trzeba mieć jakiejś zagwozdki w umyśle, choć często to przekazywaniu przesłania (które również może być bardzo cenne) towarzyszy i się na to nakłada, tak że trudno to oddzielić i odróżnić
ja akurat dużo skorzystałem z tej jej aktywności , pobudziła mnie do dociekań i zrozumiałem czym jest chrzest, w takim bardziej duchowym sensie, uniwersalnym, zawartym w wielu religiach i praktykowanym na wielu (jeśli nie wszystkich) ścieżkach duchowości, bo dotychczas w ogóle to pomijałem jako jakiś tam nieistotny rytuał podczas którego ktoś w dodatku nakładał jakieś swoje czy demoniczne ograniczenia i uzależniał od jakiejś grupy wyznawców
-
wydaje mi się teraz że problemy wielu chrześcijan wynikają z tego że budują na słabym fundamencie (czyli przechodzą do dalszych etapów a wciąż są nied-oczy-chrzczeni - w sumie dotyczy to wielu na różnych ścieżkach), do tego opierają się na sekciarskich tekstach wczesnochrześcijańskich co z jednej strony przybliża ich do nauk i przesłania Jezusa, ale też utrudnia im wyjście z ramek przekonań wyobrażeń tych, którzy to tam spisywali i tych którzy potem dokonywali w tym korekt i dobierali jako obowiązujący kanon, (a i świat wtedy był jakby inny, ciut mniejszy?), stąd te ich misje wyglądają tak jak w przypadku aster, a często jeszcze o wiele, wiele gorzej ...
-
Frisky
I dlatego wobec twoich wierzeń i wpisów jestem tolerancyjna, ponieważ ty nie uprawiasz tu działalnośći misyjnej.
-
Inga
działalność misyjną (tak jak ją rozumiesz i definiujesz) podobną do aster, to ja prowadziłem na cudzie i czuję się jakby spełniony w tej roli : )
-
Ladaco
aster jak pisze jest wolnym strzelcem
może kłamie.. ?
-
Ladaco
tylko po co ? kłamstwo wśród chrześcijan , również wśród Świadków Jehowy, nie jest mile widziane,
chrześcijanie, zwłaszcza tacy zaangażowani, mają i rozwijają wiele pozytywnych cech , przestrzegają też przykazania (wiele z nich jest pożytecznych i prorozwojowych) , więc może nie demonizujmy tych z którymi się nie zgadzamy ; )
-
Bawisz mnie... Widziałeś kiedyś chrześcijan wolnych strzelców?
-
Ladaco
hehe, no ja znam różnych chrześcijan, np. takich którzy są w strukturach KK i uczestniczą np. w mszach, ale czują się wewnętrznie odrębni od głównego/ludycznego nurtu i przy tym są głęboko zaangażowani np. w praktyki kontemplacyjne, podchodzą do tego świadomie
więc dopuszczam też i taką możliwość, która i tak nie zmienia tego że największym zniewoleniem są wewnętrzne systemy przekonań, np. chorobliwa podejrzliwość i nieufność ; )
-
największym zniewoleniem są wewnętrzne systemy przekonań, np. chorobliwa podejrzliwość i nieufność ; )
a tak konkretnie to do kogo masz na myśli?
-
Inga
ogólnie tych którzy szukają dziury w całym, a konkretnie tego z kim o tym rozmawiam : )
mi tam chrześcijańska rybka w czym jest aster, mogę się z nią nie zgadzać w wielu kwestiach religijno-duchowych, ale przypisywać jej kłamstwa w oparciu... no właśnie, w oparciu o co? nie zamierzam
-
ok, skoro aster opuściła już to szacowne grono , które potraktowało ja tak jak potraktowało (czyli z buta, z przypisywaniem jej kłamstw na koniec) to tyle ode mnie w związku z jej osobą i aktywnością tutaj : )
przesłanie końcowe do aster i wszystkich rozmówców:
"Chociaż jesteśmy uformowani przez nasze wyznania, jesteśmy zjednoczeni we wspólnym poszukiwaniu Boga i naszym doświadczeniu Chrystusa poprzez Modlitwę głębi."
http://www.odnowakontemplacyjna.com/#!zaoenia-teologiczne/c14l4
Amen : )
-
Nie bój żaby, wróci.
-
Wolała jednak odejść zamiast zgodnie ze swoją religią nadstawić drugi policzek
-
Aster nie tyle opuściła, co została wyproszona ;) Jest moderowana, ale nieobrażające i niekontynuujące tamtego wątku wpisy będą przepuszczane.
Dlatego dobrze byłoby, aby i tu nie była obgadywana, bo nie może się "bronić" (cokolwiek to słowo znaczy w odniesieniu do postów na forum).
-
Teraz wszystkim znajomym powie że to forum antychrześcijańskie, a ja go za takie nie uważam choć jej posty opisałem co ze mną robiły.
Jak tu wyjść na chrześcijanina gdy widzę takich "chrześcijan".
Jak nie Rydzyk robi reklamę to księża pedofile albo nawiedzeni wierni.
To musi upaść.
-
no fakt :))
-
powęszyłem w kręgach odnowy i takie mi się aniołki miłości nasunęły na oczy:
http://www.arka.org.pl/groganowie-w-polsce/
szkoda że daleko i nie po drodze bo wybrałbym się posłuchać jak śpiewają : )
-
To ja już nie rozumiem co wy uznajecie za chrześcijaństwo. Przecież wiara w reinkarnację jest sprzeczna z wierzeniami chrześcijańskimi i poza paroma punktami stycznymi kompletnie się rózni od tego w co my wierzymy czy też stosujemy.
-
Chrześcijanin to ktoś kto uważa że Jezus jest jest jedyną Drogą, Prawdą i Życiem oraz że zbawienie czyli oświecenie może się dokonać tylko przez niego.
Forum jest antychrześcijańskie nie w tym sensie że walczy z wiarą chrześcijańską tylko dlatego że nie ma tu osób które w swoim rozwoju opierają się wyłącznie na Piśmie Św.
-
Chrześcijanin to ktoś kto uważa że Jezus jest jest jedyną Drogą, Prawdą i Życiem oraz że zbawienie czyli oświecenie może się dokonać tylko przez niego.
Forum jest antychrześcijańskie nie w tym sensie że walczy z wiarą chrześcijańską tylko dlatego że nie ma tu osób które w swoim rozwoju opierają się wyłącznie na Piśmie Św.
Blad. Chrzescijanin to ktos, kto wierzy w moc chrztu a nie w Jezusa. Chrzest byl dokonywany jeszcze przed Chrystusem, i mial miec zbawienna moc dla tych, ktorzy go dostapili. Najbardziej pierwotni chrzescijanie uznawali prawo reinkarnacji i wiele innych prawd duchowych (byli calkiem podobni do tego, co glosil Budda), a Jezus (niestety) troche juz to przeinaczyl, stad wziely sie pozniejsze rozlamy i sekty.
-
Pytanie: Kim jest chrześcijanin?
Odpowiedź: Słownik Webstera definiuje chrześcijanina jako „osobę wyznającą wiarę w Jezusa jako Chrystusa lub w religię opartą na nauczaniu Jezusa”. Jest to dobry punkt wyjścia do właściwego zrozumienia tego, co kryje się pod pojęciem „chrześcijanin”. Jednak, tak jak wiele świeckich definicji, nie oddaje w pełni biblijnej prawdy o tym, co oznacza być chrześcijaninem.
http://www.gotquestions.org/Polski/Kim-jest-chrzescijanin.html
-
Chrystus -Pomazaniec, Namaszczony, Mesjasz
określa on osobę, zapowiedzianą przez Boga Jahwe, która ma przynieść ostateczne rozwiązanie problemu zła, grzechu i śmierci w świecie i ustanowić tzw. królestwo mesjańskie, będące nowym rajem, przewyższającym szczęście pierwszego. Chrześcijanie uznają, że tą osobą jest Jezus Chrystus
-
Oznacza to że chrześcijanin to ten który wyznaje religię Jezusa.
-
Oznacza to że chrześcijanin to ten który wyznaje religię Jezusa.
Tylko, że Jezus nie ustanowił żadnej religii. Religia ukształtowała się dużo później.
-
i z tego powodu definicja którą podałam jest zła?
Bo to że Jezus nie ustanowił żadnej religii jest oczywiste.
-
i z tego powodu definicja którą podałam jest zła?
Bo to że Jezus nie ustanowił żadnej religii jest oczywiste.
Nie napisałam, że jest zła. Jest nieprecyzyjna.
Oznacza to że chrześcijanin to ten który wyznaje religię Jezusa.
Ja bym ją napisała w skrócie tak: Chrześcijanin to osoba, która wierzy, że Jezus Chrystus zbawił ludzi, poprzez swoją ofiarę na krzyżu i zmartwychwstał.
-
Nie jestem "uczona w piśmie" ;) ale wydaje mi się, że Jezus mówił , wspominał coś o reinkarnacji. Dopiero w późniejszych wiekach uznano to za herezję.
-
zdaje mi się że w IV w. zabronili, chodziło o pieniądze
-
Pieniądze, no tak !
Same old same old .
-
wklejałem tu chyba ostatnio biblijny tekst o uzdrowieniu króla z trądu, a teraz znalazłem taki fragment z tym związany:
" Kilka dni temu moja 7-letnia córka obudziła mnie w nocy wołaniem. Okazało się, że przyśnił się jej koszmar. Uspokoiłam ją i uśpiłam, nie pytając o to, co się jej śniło. Na drugi dzień mała opowiedziała, co ją tak przestraszyło. Sen był faktycznie niepokojący. Śniło jej się, że bawiła się z kolegami w jakimś domu, w którym stała wielka beczka z niebezpieczną gotującą się cieczą. Wszyscy uważali, aby tam nie wpaść i unikali tego miejsca. Koledzy postanowili jednak zrobić dziewczynce brzydki kawał i wrzucili ją do tego płynu, a ona zanurzając się w nim trochę się cieczy napiła. Wieczorem siedzieli przy ognisku i mała poczuła, że coś jej przeszkadza pod bluzką. Spojrzała na swój pas i biodra i stwierdziła, że zaczyna gnić. Potem spojrzała na swoje ręce i nogi i zrozumiała, że to trąd. To ją tak przeraziło, że się biedaczka obudziła z krzykiem.
Po tym, jak ją uspokoiłam i uśpiłam, znów miała ten sen, ale już nie obudziła się z krzykiem. Przypomniała sobie w tym śnie, że tata jej kiedyś czytał biblijną historię o królu, który był trędowaty. I że prorok kazał mu się zanurzyć siedem razy w Jordanie, żeby mógł wyzdrowieć. Moja córka poszła więc w swoim śnie nad rzekę Jordan i zanurzyła się w niej siedem razy, za każdym razem sprawdzając czy już trąd ją opuścił. I dopiero za siódmym razem wyszła z rzeki zdrowa."
http://nowy.tezeusz.pl/blog/201830.html
-
8 letnia dziewczynka uzdrawia w imię Jezusa mocą Boga:
http://chnnews.pl/index.php/pl/ameryka/item/1395-8-latka-sie-modli-i-ludzie-sa-uzdrawiani-wideo.html
jak ją odbieracie? : )
-
zdaje mi się że w IV w. zabronili, chodziło o pieniądze
A dokladnie?
-
natrafiłem na znaną historię o Samsonie i Dalili:
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1152
i tak mi się to skojarzyło z podążaniem za pragnieniami, gdy przejmują kontrolę i opanują całe serce to jest "koniec", jak u Samsona,
ale zauważyłem jeszcze coś innego:
u Samsona źródłem mocy były "włosy" na głowie, czyli połączenie ze Stwórcą, u innych to połączenie wywiera inny skutek, z racji karmy, dlatego u nich takie czy inne nagłe odcięcie od wpływu z tego poziomu, może wywoływać efekt euforyczny : nagłego spełniania się pragnień i marzeń, schodzenia blokad i wzrostu poczucia wolności, odblokowania zdolności, uwolnienia od traum w ciele itp. itd. , tylko że jest to związane jedynie z odcięciem od wpływu przyczyn tych blokad i obciążeń, o czym warto pamiętać, można się bawić, czasem długo i "oszukiwać" prawo przyczyny i skutku, np. korzystając z usług i mocy różnych istot i wyższych Inteligencji, ale kiedyś np. gdy będzie się chciało w pełni wrócić do "siebie", trzeba będzie odkręcić całe to oparte na pragnieniach nakręcenie, usunąć belkę, spłacić do końca istotom należne za usługę i przepracować/skonfrontować się znowu z tym od czego się odcięliśmy? : )
-
Frisky, postaram się sparafrazować, bo nie wiem, czy dobrze zrozumiałam:
1. odcinamy się od Stwórcy, który wymaga od nas realizacji karmy
2. po tym odcięciu zaczyna nam się dobrze powodzić
a nie powinno czasem być na odwrót, a karma jest tym, co w siebie nakładła nasza PŚ?
-
furyah
3. przyczyny pozostają nie zmienione i nie ma do nich dostępu
4. istniejemy na wszystkich poziomach wiec odcinamy się jednocześnie od istotnej? części siebie
5. jeśli przy tym podłączamy się pod jakąś Istotę, z której oferty korzystamy, to zamiast z własnego kanału, (który na jakimś poziomie mamy zablokowany), czerpiemy z jej, czyli cudzego, np. mam wrażenie że robi tak ten gościu tutaj na filmie, nawet fizycznie głowa mu się odchyla na bok:
Jak to jest być CUDEM DO ODKRYCIA ?
http://www.youtube.com/watch?v=B1lvnJBn2gU&feature=youtu.be
6. nawet jak w ten sposób wyjdziesz poza układ związany z tym Stwórcą, to nie rozwiązałaś sytuacji tutaj
-
porównałbym to do wzięcia bezpłatnego urlopu i wyjazdu na wakacje : )
w zależności od tego z czyjej wakacyjnej oferty korzystamy, to też (w trakcie albo i potem) mniej lub więcej nas kosztuje haha
-
Frisky, a nie uważasz, że takie pojmowanie Stwórcy ma więcej wspólnego z władcami karmy/mściwym Jahwe, niż z prawdziwym Stwórcą, który jest miłością?
Czy ktokolwiek skorzysta na naszym cierpieniu i bezwzględnym egzekwowaniu karmy ząb za ząb?
-
furyah
to nie jest miłość ale w tym jest miłość : )
-
a nie powinno czasem być na odwrót, a karma jest tym, co w siebie nakładła nasza PŚ?
weźmy przykład EFT , ludzie sobie dużo rzeczy opukują i uwalniają się od ograniczeń, ale czy wszystkie? ilu znasz takich ludzi? : )
czyli w tej metodzie wchodzisz w to co się wydarza/wydarzyło z miłością i akceptacją , jeśli pod wpływem tego oraz opukiwania to znika to znaczy, że była to zawartość twej podświadomości , jeżeli nie to coś jakby wyżej albo poza nią to podtrzymuje? mimo tego że nie udaje się tej czy innej sytuacji/ograniczenia zmienić, bonus jest taki, że doświadczasz tego z większą miłością i akceptacją, co samo w sobie daje mniejszą lub większą ulgę, podobnie jest z terapiami regresywnymi itd.
-
w związku z karmą i mściwym Bogiem itp. , wielu ludzi podobnych jest do głównego bohatera tego filmu:
http://www.cda.pl/video/146441ea/Road-to-Paloma-2014-Napisy-PL
czyli
a) są dobrzy : )
b) nie widząc przyczyn nie akceptują tego co się dzieje wokół nich
c) próbują wymierzać sprawiedliwość patrząc z tego poziomu
d) nie akceptują skutków swojego działania
i
e) w efekcie niektórzy nazywają rd wybór tego co przez cały film wybiera ten bohater, a nawet to co wybrał na końcu
: )
-
ogólnie ciekawy film w związku z tematem wdzięczności dla matki : ), bliskości w związkach i z naturą, oraz ochrony (przed karmą) z tym związanej
-
jest tylko jeden sposób, żeby dowiedzieć się, czy jest faktycznie tak jak mówisz, czy może inaczej:)
-
A jak rozumiecie kwestię taką ,że
1) Syn Boga Dawid napisał ponad 100 Psalmów wychwalających Boga w każdym zdaniu. Gorliwie modlił się do Boga. I nikt nie promuje go na bóstwo.
2) Syn Boga Jezus dużo mówił o Bogu. Nie ma jednak dowodu ,że myślał o Tym Bogu, nie ma też żadnej modlitwy Jezusa do Boga. Nigdy nie użył słowa Bóg w żadnej modlitwie. Nawet w "Ojcze nasz" nie ma słowa Bóg.
Który z nich stając przed ludźmi, może być pewien ,że im nie naopowiadał duchowych głupot ,że nie poniesie skutków negatywnych?
Gdybym poszedł za Jezusem i unikał słowa Bóg ,w modlitwie to do kogo bym się modlił?
Gdybym poszedł za Dawidem to dokąd bym poszedł ,kiedy oni idą w strony przeciwne? Patrząc na skutki po latach i na kult TYLKO jednego z synów Boga.
-
furyah
a co Ci mówią twoje doświadczenia i obserwacje? : )
Tomekk3 Syn Boga Dawid napisał ponad 100 Psalmów wychwalających Boga w każdym zdaniu. Gorliwie modlił się do Boga. I nikt nie promuje go na bóstwo.
"zdobycie przez Dawida władzy, tradycyjnie przypisywane jego popularności i boskiemu błogosławieństwu, było w rzeczywistości rezultatem kampanii terroru i serii zabójstw. Dawid, tworząc prawdziwą bliskowschodnią monarchię, był agresywnym przywódcą, sprytnym politykiem i bezwzględnym wodzem. W czasie jego skandalicznych rządów ważne osobistości, które stały mu na drodze, umierały w sprzyjających i tajemniczych okolicznościach. Nie oszczędzono nawet jego synów. Historia Dawida, jak pisze McKenzie, „to współczesna opera mydlana, w której pełno seksu, przemocy i walki o władzę”."
http://www.wydawnictwopoznanskie.com/PL-H14/ksiazki/180/dawid-krol-izraela.html
jako efekt doboru genetycznych cech umożliwiających przetrwanie i dominację, to Dawid jest wzorcowym wręcz przykładem, synem Boga na Ziemi,
ale trudno kogoś takiego promować na bóstwo, no chyba że nie wyrosło się jeszcze z poziomu świadomości plemiennych interesów, albo ma się skłonności i podziw dla dokonań na polu władzy, seksualnych, albo rabunków cudzego mienia i masowych mordów w imię Boga :
"Oto lista dokonań Dawida (człowieka po myśli Boga, we wszystkim wypełniającego Jego wolę):
Dawid zabił 200 Filistynów i odciął im napletki, aby stać się zięciem króla Saula. 1 Sm 18, 27-28
Dawid zadał wielką klęskę Filistynom. 1 Sm 19, 8
Z pomocą Pana Dawid zadał Filistynom wielką klęskę i uprowadził ich trzodę. 1 Sm 23, 4-5
Dawid dokonał wielu wypraw i nie pozostawiał przy życiu "ani mężczyzny, ani kobiety". 1 Sm 27, 8-12
Dawid bił Amalekitów "od wieczora aż do zmierzchu dnia następnego. Nikt z nich nie ocalał prócz czterystu młodych ludzi, którzy, dosiadłszy wielbłądów, uciekli." 1 Sm 30, 17
Dawid zabrał żonę Paltielowi - Mikal. "Mąż szedł za nią, a towarzysząc jej płakał aż do Bachurim." 2 Sm 3, 14-16
Gdy został królem i Bóg obiecał mu, że jego dom i królestwo będą trwać na wieki, Dawid naprawdę zaczął się rozkręcać:
Pobił Filistynów i odebrał im Gat. 2 Sm 8, 1
Pobił Moabitów. Dwie trzecie jeńców zabił, jedną trzecią wziął jako niewolników. 2 Sm 8, 2
Pobił 22 000 Aramejczyków, resztę uczynił niewolnikami. 2 Sm 8, 5-6
Zabrał złote uzbrojenie, "wielką ilość brązu", srebra i złota. 2 Sm 8, 7-8 oraz 11-12 (Brzmi lepiej niż: "zrabował"...)
Pobił 18 000 Edomitów w Dolinie Soli, resztę uczynił niewolnikami. 2 Sm 8, 13-14
Zabił 40 000 jeźdźców i ich dowódcę Szobaka 2 Sm 10, 18
Dawid zdobył miasto Raaba (i pozostałe miasta ammonickie) i zabrał "niezliczoną ilość łupów". Ludność zabrał w niewolę jako siłę roboczą 2 Sm 12, 29-31
Gdy przez trzy lata był głód, Dawid wybrał 7 potomków Saula, by ich powieszono przed żniwami jęczmienia.
2 Sm 21, 1, 9
Historia Uriasza Chetyty:
1) Dawid uwiódł Batszebę, żonę Uriasza Chetyty, cudzołożył z nią. 2 Sm 11, 2-4
2) Batszeba staje się brzemienną. 2 Sm 11, 5
3) Dawid wysłał Uriasza na wojnę i tak rozkazał Joabowi (dowódcy) : "«Postawcie Uriasza tam, gdzie walka będzie najbardziej zażarta, potem odstąpicie go, aby został ugodzony i zginął»." 2 Sm 11, 15
4) Uriasz ginie w walce. 2 Sm 11, 17
5) Dawid pociesza Joaba: "Nie trap się tym, co się stało. Miecz dosięga raz tego, raz innego." 2 Sm 11, 25
6) Dawid sprowadza Batszebę i bierze ją za żonę. 2 Sm 11, 27 "
http://biblia.pismo-swiete.pl/Dawid.html
-
Z tego wynika, że zdecydowanie lepiej pójść za Jezusem :)
-
ciekawe co by zrobił Dawid jak by spotkał takiego Tomka na swej drodze, czy by go przygarnął jako człowieka, czy może jednak uczynił by go swym niewolnikiem, jego żonę i córki przeleciał, albo i sprzedał, a jego dobra zrabował na chwałę Pana Izraela, jako że nie pochodziłby z tego co Dawid wybranego plemienia/ narodu?
Dawid król Izraela, syn Boga Izraela, jeszcze takie dwa przykłady do naśladowania:
"Dawid w tym dniu powiedział: «Ktokolwiek pokona Jebusytów, zdobywając przejście podziemne3, oraz ślepych i kulawych nienawistnych dla duszy Dawida... [ten będzie wodzem]». Stąd pochodzi powiedzenie:
«Ślepiec i kulawy
nie wejdą do wnętrza domu». "
"Po przybyciu z Hebronu Dawid wziął sobie jeszcze nałożnicę i żony z Jerozolimy. Urodzili się Dawidowi jeszcze synowie i córki. 14 Oto imiona tych, którzy urodzili się w Jerozolimie: Szammua, Szobab, Natan, Salomon, 15 Jibchar, Eliszua, Nefeg, Jafija, 16 Eliszama, Eliada i Elifelet. "
i fragment pieśni dziękczynnej Dawida do codziennego stosowania, to jest chyba modlitwa dzisiejszych syjonistów haha:
(...)
38 Ścigam mych wrogów i niszczę,
a nie wracam, póki nie zginęli.
39 Pobiłem ich - nie mogli się podnieść:
upadli pod moje stopy.
40 Mocą mnie przepasałeś do bitwy,
sprawiasz, że przeciwnicy gną się pode mną,
41 zmuszasz do ucieczki moich wrogów,
a wytracasz tych, co mnie nienawidzą.
42 Wołają - lecz nie ma wybawcy -
do Pana - lecz im nie odpowiada.
43 Jak proch na wietrze ich rozrzucę,
zdepczę jak błoto uliczne.
44 Ty mnie ocalasz od buntów ludu,
ustanawiasz mnie głową narodów.
45 Cudzoziemcy mi schlebiają,
są mi posłuszni na pierwsze wezwanie.
46 Cudzoziemcy bledną,
z drżeniem wychodzą ze swoich warowni.
47 Niech żyje Pan! Moja Skała niech będzie błogosławiona!
Niech będzie wywyższony Bóg <Skała> mojego zbawienia,
48 Bóg, który zapewnia mi pomstę
i poddaje mi narody,
49 wybawia mnie od nieprzyjaciół,
wynosi nad wrogów
i uwalnia od gwałtowników.
50 Przeto będę Cię, Panie, chwalił wśród narodów
i będę wysławiał Twoje imię.
51 Tyś zwycięstwa wielkie dał królowi
i Twemu pomazańcowi okazałeś łaskę,
Dawidowi i jego potomstwu na wieki».
-
45 Cudzoziemcy mi schlebiają,
są mi posłuszni na pierwsze wezwanie.
podoba mi się ten wers, jest wspaniały haha, zwłaszcza jak go deczko zmodyfikować:
Cudzoziemki mi schlebiają,
są mi posłuszne na pierwsze wezwanie
; )
-
znalazłem jeszcze ciekawy fragment o Dawidzie, ze względu na pewne rozbieżności w tłumaczeniach:
"Dawid zabrał koronę z głowy ich króla, a waga jej wynosiła talent złota; były też w niej drogie kamienie. Włożono ją na głowę Dawida. I wywiózł on z miasta łup bardzo wielki. 3 Lud zaś, jaki się w nim znajdował, kazał wyprowadzić i przydzielić do pracy przy piłach, żelaznych kilofach i siekierach. Tak postąpił Dawid ze wszystkimi miastami Ammonitów. Potem wrócił Dawid i cały lud do Jerozolimy."
ale cóż oni, wyprowadzeni z tych miast, wyczyniali przy tych piłach, bronach i siekierach?
inna wersja wydarzeń:
http://biblia-online.pl/biblia,biblia,brzeska,pierwsza,ksiega,kronik,rozdzial,20,wers,3,0,13,5,t.html
http://www.blueletterbible.org/Bible.cfm?b=1Ch&c=20&v=3&t=KJV#s=t_conc_358003