Autor Wątek: Pozytywne myślenie  (Przeczytany 61572 razy)

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-05, 15:21:09 »
Mariomar
w takim przypadku, gdy czujesz TYLKO LĘK, trzeba przerwać stosowanie afirmacji, nad którą pracujesz i afirmować BEZPIECZEŃSTWO, np. Zawsze i wszędzie jestem bezpieczny!
Zgodnie z zasadami stosowania afirmacji, JEDNEGO DNIA nie ograniczamy się do 15 powtórzeń afirmacji. Tego dnia powtarzamy afirmacje tak długo, aż podświadomość podda się!
Mnie afirmowanie bezpieczeństwa zajęło wiele miesięcy. Ale przez pierwsze 3 dni, bałem się nawet wyjść z łóżka! Jednak zgodnie z zasadami pracy z afirmacjami tak długo powtarzałem BEZPIECZEŃSTWO, aż podświadomość odpuściła. Nie zajmowałem się NICZYM INNYM. Afirmowałem aż do przełamania się podświadomości!
Gdzieś, w głębi podświadomosć przechowuje jednak jakąś świadomość bezpieczeństwa. Kwestia tylko, by tam dotrzeć, A bez wypalenia węzłów karmicznych i pamięci komórkowej zaślepień może to być niemożliwe. W Twoim przypadku zapewne jeszcze jest (prawdopodobnie buddyjskie) zaślepienie pod tytułem "nic": (jestem niczym, nic nie istnieje, jest tylko pustka + towarzyszące tym autohipnozom lęki, że to prawda).

Leszek przeczysz sobie. Kilka postów niżej napisałeś do czego zresztą odnoszę się już czwarty raz że nie można myśleć pozytywnie bez pozytywnych uczuć. Lęk nie jest pozytywnym uczuciem. 



Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-03-05, 14:16:57 »
Lynd Seagull
:)

Mariomar
Niczego nie sugeruję. Czasami trudno złapać dystans do swojej podświadomosci.
Piszesz:
"Podświadomość i tak ZAWSZE BYŁA OTEPIONA AFIRMACJAMI".
No i jakie wnioski z tego wyciągnąłeś?
Ja bym tego tak nie zostawił, a na pewno nie na 25 lat!
Co bym zrobił?
Oddychanie, relaks, a przede wszystkim afirmacje w rodzaju:
Wybieram jasność umysłu, trzeźwość i przytomność.
No i nie mów, że nie znasz takiego stanu! Może twój ojciec nie znał, ale prawdopodobnie ktoś w Twoim dziecięcym otoczeniu znał. Tylko że Ty wczepiłeś się telepatycznie w ojca, żeby go zrozumieć! I wtedy nic innego Cię nie obchodziło! (Tak funkcjonuje zastraszone dziecko, więc nie ma winy).
Gdyby mi nie wróciła przytomność, szukałbym INNEGO ROZWIĄZANIA! Ale Ci go nie podsunę, bo to nie mój problem, więc rozwiązania nie szukam :)
Na pewno nie czekałbym 25 lat z zadaniem pytań!


Inga
1 metoda,  w jaki sposób sprawdza się swoje zasoby, to  używanie wahadła. Pyta się go, czy zgadza się na taką afirmację, czy taki pogląd. Oczywiście, też sie można przejechać, jeśli za bardzo cię chce, by było "po mojemu".
2 sposób też jest znany i opisany. Również na Forum. Ale bez drugiej osoby i bez ćwiczenia trudno go opanować i stosować. Używa się tam pytań typu:
"nie chcesz tego, bo..."
"A na prawdę nie chcesz tego, bo..."
albo:
formuły dodatkowe stosowane w regresingu, gdy klient się upiera:
"na pewno tego chcesz?"
"na co liczysz?"
"i co ci z tego wychodzi?"
"Za jaką cenę?"
"Opłaca się?"   
3 metoda szeroko reklamowana m in na tym Forum, The Work, K. Bayron.
JAK SIĘ CHCE, to się znajdzie. Zresztą, Ty też znalazłaś skuteczną dla siebie terapię :) Akurat poza Forum.

Niestety, nie weryfikuję regreserów ze znajomości praktyki afirmacyjnej, bo liczę, że jeśli im to działa, to nie widzę problemu, bo w temacie regresingu to niejako czynność dodatkowa. Czasami tylko dowiaduję się, ze regreser nie stosuje żadnych afirmacji, poza "uwalniam się od" (co nie jest afirmacją).

Mirek :)

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-03-05, 13:48:45 »
Mariomar, Inga,

A może Wasz problem z afirmacjami polega na tym, że próbujecie zmienić wzorce, które znajdują się "za murem". Często tak bywa, że problemy w pś tkwią dużo głębiej niż sięga dana afirmacja. Wówczas nie ma sensu upierać się przy takiej afce, bo nie da to nigdy żadnego pozytywnego rezultatu. Można sobie afirmować i 10 lat. Dojdzie najwyżej do otępienia. W takim przypadku trzeba zmienić afirmację na bardziej "podstawową". I trzeba czujnie reagować zmianą afirmacji na odzewy z pś. Np. próbowałem kiedyś afirmować bezpieczeństwo finansowe, bo bałem się utraty pracy i zarobków z nią związanych. Bardzo szybko okazało się, że nie tędy droga. Musiałem wrócić do podstawowej afirmacji bezpieczeństwa, a potem okazało się, że i to za mało. Musiałem dodać, że jestem bezpieczny "w materii". Dla mnie jako UA okazało się to kluczowe.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-03-05, 13:01:27 »
Clint,

Przeczytaj jeszcze raz uważnie moje uwagi.

Ja z afkami pracowałem trochę dłużej, niż Ty, bo z przerwami jakieś 20-25 lat. I napisałem / mówiłem ich setki - od prostych po "abstrakcyjne".

Niektóre afki pisałem w 3 osobach, niektóre w 2 lub w 1.

Cześć pisałem po 5 powtórzeń na osobę, a część po 15 lub więcej.

Cześć afek pisałem przez miesiąc, a część przez 1-2 lata.

Wszystkie pisałem z kolumną reakcji.

Itp.

Podświadomość i tak ZAWSZE BYŁA OTEPIONA AFIRMACJAMI.

 Jak to zatem wyjasnisz?


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-05, 12:58:54 »
Kaja
jeszcze do tego:
Cytuj
Cytuj
Tak w ogóle to mnóstwo tu sprzeczności
takie postrzeganie może  wynikac z tego z czym pozytywne myślenie sobie kojarzysz, co ciekawe chyba z powodu blokad mentalnych ludzie ograniczają zakres wpływu  tego poziomu  choć w odniesieniu do innych poziomów nie mają problemów ze zrozumieniem tego, np. weźmy zachwalane ostatnio na forum dźwięki ich różne częstotliwości które opisywane są i stosowane  jako działające na różne poziomy istnienia poczynając od ciała materialnego , DNA,  z otwarciem na boskość, światy anielskie włącznie - oczywistym jest że działając z poziomu dźwięku i związanego z nim żywiołu wpływa się na wszelkie inne,  z drogą prowadzącą poza świat dźwięków włącznie  - zwyczajnie stosuje się różne dźwięki dla różnych celów
identycznie jest z myślami i poziomem mentalnym :-)

co do skuteczności można spojrzeć na to jako wypadkową jakości (odpowiedni dobranego dźwięku/myśli etc.) i siły (w tym długości trwania dźwięku/myśli powtarzanej ileś tam razy dla wzmocnienia efektu , czyli również czasu działania czy też chwilowego  natężenia/głośności  dźwięku - stopnia koncentracji na myśli)

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-03-05, 12:56:55 »
Lynd
Nie ucz mnie pisać afiramcji bo robiłam tak włąśnie jak to zacytowałeś.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-03-05, 12:53:40 »
To może zacytuj. Przeczytałam wszystkie twoje ksiązki i nigdzie nie ma takich ostrzeżeń czy rad.

Już w pierwszej książce Leszek o tym pisze:
"Pisz afirmacje po lewej stronie zeszytu lub kartki, a po prawej zapisuj każdą pierwszą myśl, która pojawi ci się podczas pisania. Jeśli nie pojawiają się myśli, opisuj swoje samopoczucie. W ten sposób gromadzisz materiał do rozpoznawania swoich negatywnych emocji i myśli, którenie pozwalają ci sprawnie funkcjonować. Materiał ten nazywa się kolumną reakcji. Jest on niezwykle ważny dla zdiagnozowania podświadomych wierzeń. Zlekceważenie ich może doprowadzić do niepowodzeń, a nawet do wypadków, gdy podświadomość w sposób ukrytysabotuje przemianę lub poddaje się jeszcze bardziej destruktywnemu mechanizmowi, niż ten,który właśnie zmieniasz."
Duchowa ścieżka, 1993

Może warto zaakceptować, że nie zauważyłaś pewnych treści, bo czytałaś zgodnie ze swoimi ówczesnymi filtrami?

Kiedy po raz pierwszy zabrałem się do "Poradnika rozwoju duchowego", to zapamiętałem tylko dwie rzeczy: że afirmacje trzeba pisać z kolumną reakcji, i że Bóg nie jest dziwką ;) Natomiast stwierdziłem że całej reszty nie rozumiem i jest bez sensu, książka musiała poczekać jeszcze z 3 lata.
Każdy ma swoje filtry.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-03-05, 12:49:00 »
No, ale, weźmy się w garść! Praktyki rozwoju duchowego przeznaczone są dla ludzi na pewnym poziomie inteligencji i zrozumienia!

Leszku, rozumiem, ze sugerujesz, ze jestem mało inteligentny, skoro "NIE UMIEM POSŁUGIWAĆ SIĘ" afirmacjami.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-03-05, 12:14:01 »
Ja w kilku książkach  pisałem o tym, że należy przyjrzeć się zasobom podświadomości! J
Leszek
To może zacytuj. Przeczytałam wszystkie twoje ksiązki i nigdzie nie ma takich ostrzeżeń czy rad. Wyłacznie pochwały jak to afirmacje działają wspaniale.
I w takim razie dlaczego nie przeszkoliłeś pod tym katem regreserów?
I dlaczego gdy inicjowałam wielkorotnie na tym forum dyskusje na temat że afirmacje mi nie działają, to zawsze wszyscy twierziliście że dlatego że ja je żle stosuję. Nigdy mi  nie dałeś rady abym sprawdziła swoje zasoby.
A teraz podaj metodę w jaki sposób sprawdza się swoje zasoby, bo ja nie wiem jak to się robi.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-03-05, 11:21:42 »
Dyskusja zbacza na nieracjonalne tory. Argumenty lobby antyafirmacyjnego brzmią mniej więcej tak:
Ludzieee! Przestańcie używać widelce! Bo widziałem, jak jakieś dziecko włożyło sobie widelec do oka, a potem miało problemy z widzeniem!
Ludzieee! Przestańcie używać nożyczek! Moja siostra włożyła nożyczki do kontaktu i ją pokopało!

WSZYSTKO należy używać zgodnie z przeznaczeniem i instrukcją obsługi!
W amerykańskich instrukcjach obsługi Producent pisze, że nie należy do kuchenki mikrofalowej wkładać kotów, świnek morskich itd. Gdyby nie napisał, to użytkownik miałby prawo pozwać go o odszkodowanie, bo nie został ostrzeżony!
No, ale, weźmy się w garść! Praktyki rozwoju duchowego przeznaczone są dla ludzi na pewnym poziomie inteligencji i zrozumienia!
INSTRUKCJE stosowania afirmacji zazwyczaj są dość szczegółowe, z uwzględnieniem możliwości radzenia sobie z buntem podświadomosci.
Przede mną NIKT nie zakładał, że środkami z zakresu rozwoju duchowego zajmą się kiedyś ludzie z silnymi mechanizmami autodestrukcji! Ja jednak przyciągałem takich, którzy nabawili sie autodestrukcji dzięki praktykom uważanym za duchowe! Stąd ostrzeżenia i wezwania do ostrożności w moich publikacjach. W oczach wielu adeptów i mistrzów nie znajdują one ani uznania, ani zrozumienia! A tu świadomość prawdziwego zakresu autodestrukcji wynikającej z błędnego stosowania praktyk duchowych otworzyła się przede mną dopiero, odkąd wypalam węzły karmiczne! Nie chwaląc się, podejrzewam, że takiej wiedzy i świadomości nie posiada żaden z nauczycieli duchowych! Jednakże zdaję sobie  sprawę z tego, że raczej nie powinienem tego opisywać. Ludzie już są przerażeni, kiedy czytają, co może zawierać podświadomość, kiedy czytają o regresingu. A tu okazuje się, że kaliber autodestrukcji bywa o wiele większy! I że ta autodestrukcja jest wynikiem nie tyle błędnych praktyk, co błędnych definicji celów RD.

Inga
Ja w kilku książkach  pisałem o tym, że należy przyjrzeć się zasobom podświadomości! Jest taka metoda, która to umożliwia! Nazywa się KOLUMNA REAKCJI lub KOLUMNA ODPOWIEDZI! To jest najlepsza metoda, którą należy stosować, by POZNAĆ ZASOBY PODŚWIADOMOŚCI! Oczywiście, raczej trudno poznać zasoby podświadomości, zanim zacznie się stosować afirmacje.
Trudno, ale jest to możliwe!
W Hunie są odpowiednie ćwiczenia, które Long opisuje w książeczce Analiza psychometryczna. Ja też je opisuję. Na dodatek uczę na kursie, jak rozmawiać z podświadomością, jak się dowiadywać, co ona sądzi o naszych pomysłach na kreację? I zaznaczam, że jeśli jest nastawiona negatywnie, to nie należy przystępować do kreacji, zanim nie zmieni się nastawienia podświadomości na POZYTYWNE!
W takich przypadkach J. Silva nie udzielał rad, o takich przypadkach nie ostrzegał, tylko odsyłał do psychiatry.

Mariomar
w takim przypadku, gdy czujesz TYLKO LĘK, trzeba przerwać stosowanie afirmacji, nad którą pracujesz i afirmować BEZPIECZEŃSTWO, np. Zawsze i wszędzie jestem bezpieczny!
Zgodnie z zasadami stosowania afirmacji, JEDNEGO DNIA nie ograniczamy się do 15 powtórzeń afirmacji. Tego dnia powtarzamy afirmacje tak długo, aż podświadomość podda się!
Mnie afirmowanie bezpieczeństwa zajęło wiele miesięcy. Ale przez pierwsze 3 dni, bałem się nawet wyjść z łóżka! Jednak zgodnie z zasadami pracy z afirmacjami tak długo powtarzałem BEZPIECZEŃSTWO, aż podświadomość odpuściła. Nie zajmowałem się NICZYM INNYM. Afirmowałem aż do przełamania się podświadomości!
Gdzieś, w głębi podświadomosć przechowuje jednak jakąś świadomość bezpieczeństwa. Kwestia tylko, by tam dotrzeć, A bez wypalenia węzłów karmicznych i pamięci komórkowej zaślepień może to być niemożliwe. W Twoim przypadku zapewne jeszcze jest (prawdopodobnie buddyjskie) zaślepienie pod tytułem "nic": (jestem niczym, nic nie istnieje, jest tylko pustka + towarzyszące tym autohipnozom lęki, że to prawda).

Pisałem też, że afirmacje warto stosować razem z oddychaniem!
W wielu podręcznikach zachęcających do stosowania afirmacji, czy twórczej wizualizacji, tych informacji w ogóle nie ma! Ich autorzy zakładają, że w podświadomości nie ma żadnych sprzeciwów przed spełnianiem się naszych życzeń. A potem zawiedzeni użytkownicy afirmacji, którzy chcieliby jeszcze przejsć drogę na skróty np. afirmacją "Już teraz jestem nieprzyzwoicie bogaty", albo "Wygrywam miliony w totolotka", "Mój facet (ew. mamusia) mnie kocha" marudzą, że to nie działa!
No cóż, stosowanie mikroskopu do oglądania gwiazd, też okazuje się nieskuteczne!
A jak mówi pewne przysłowie (niezbyt pozytywne, ale mądre), "kto drogę skraca, do domu nie wraca".

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-05, 10:51:51 »
Kaja
Cytuj
Tak w ogóle to mnóstwo tu sprzeczności.
Z jednej strony głosi się poddanie Bogu, wyjście poza dualizmy, temu wszystkiemu przeczy pozytywne myślenie. Czyż stosowanie afirmacji nie jest brakiem zaufania do Boga, czy ocenienia czegoś jako negatywnego nie jest pogłębianiem dualizmu i podtrzymywaniem braku?
czy pozytywne myśli i afirmacje otwierające na Boga, rozwijające zaufanie do niego przeczą poddaniu się Bogu?
jeżeli chcesz wyjśc poza dualizmy to pozytywne myślenie spokojnie może cię w tym wspierać , pozytywne myśli mogą nie tylko prowadzić do tych celów ale też być ekspresją tych stanów podobnie jak pozytywne uczucia i pozytywne działania
« Ostatnia zmiana: 2016-03-05, 10:54:15 wysłana przez Frisky »

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-05, 10:17:24 »
Inne punkty analogicznie... bo twierdzenie ze jak ktos nie kocha czy nienawidzi siebie to afirmowanie milosci jest dla niego niebezpieczne to troche przesadne twierdzenie bo po to wlasnie one sa, zostawianie tych problemow samych sobie tez moze byc NIEBEZPIECZNE

Ale Leszek też tak twierdzi. Bez pozytywnych odczuć nie da się afirmować - tak napisał.
Ta dyskusja właśnie dokładnie pokazuje że wszyscy stosują to pozytywne myślenie wg siebie prawie każdy inaczej, niektórzy nawet nie są wstanie wyjaśnić jak.

Z tego co pamiętam Inga nigdzie nie pisała ze afirmacje nie działają, wręcz przeciwnie.

Ja też miałam nawet spektakularne skutki stosowania afirmacji. Miałam okresy w swoim życiu gdzie uważałam że wszystkie moje marzenia się spełniły. Tylko życie biegnie dalej.  Każde działanie wywołuje skutek, pytanie tylko jaki, kiedy i czy dostrzegamy wszystkie skutki.

Tak w ogóle to mnóstwo tu sprzeczności.
Z jednej strony głosi się poddanie Bogu, wyjście poza dualizmy, temu wszystkiemu przeczy pozytywne myślenie. Czyż stosowanie afirmacji nie jest brakiem zaufania do Boga, czy ocenienia czegoś jako negatywnego nie jest pogłębianiem dualizmu i podtrzymywaniem braku?


Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-03-05, 10:08:15 »
Mariomar

Pokazujesz teraz, że nie rozumiesz do końca metody afirmacji i przy braku tak podstawowej wiedzy w tym temacie to nic dziwnego, że sobie zaszkodziłeś afirmacjami.

Nie wolno afirmować rzeczy, które są dla nas abstrakcyjne! Jest przecież w artykułach Leszka słynny przykład (który nawet przytoczył w tej dyskusji) o kobiecie która afirmowała sobie komfort i wyafirmowała jedynie buty firmy komfort, bo nie miała żadnych skojarzeń z tym słowem.

W takim wypadku zalecałbym delikatne, wprowadzające afirmacje w zależności od potrzeb danej osoby np.

"Pozwalam sobie poczuć czym jest uczucie bezpieczeństwa"
"Otwieram się poznanie tego, czym jest bezpieczeństwo"
"Odkrywam w sobie uczucie bezpieczeństwa"

Oczywiście do tego bym dorzucił obowiązkowo kontemplacje słowa "bezpieczeństwo" z łapką na odpowiedniej czakrze i w miarę możliwości modlitwy oraz wszelkie inne pomocnicze techniki (kto co lubi). Przy takich afirmacja jedyne co Ci grozi to strata czasu, bo istnieje szansa, że się nie przebijesz przez opory i tego bezpieczeństwa nie poczujesz. Wtedy trzeba sięgnąć po inne możliwości. jednak wiele osób może spróbować zacząć od afirmacji, ponieważ może im to pomóc.

Afirmacji trzeba umieć używać. Obojętnie jakiego byśmy nie mieli problemu, prawie zawsze da się ułożyć coś delikatnego, co nas małymi kroczkami wprowadzi w temat, a nie od razu rzucanie się na głęboką wodę. Oczywiście są sytuacje i ludzie, gdzie nie powinno się afirmacji używać w ogóle. Tu się nie zamierzam w ogóle kłócić z tym faktem, bo to nie jest dla każdego i nie w każdej sytuacji, ale chyba nigdy nie twierdzono tutaj inaczej.

I tu po raz kolejny podam przykład samego siebie - ja też byłem mega zalękniony - bałem się ludzi, świata, nowych sytuacji, prawie wszystkiego. Żyłem w ciągłym napięciu i stresie, głównie przez ojca który od najmłodszych lat wprowadzał terror na taką skalę, że dla dziecka było to nie do zniesienia.

Zaczynając pracę nad sobą bałem się swoich lęków, samoocenę i kontakt ze sobą miałem tak zniszczone, że nie byłem w stanie dać sobie sam wsparcia. Miałem na szczęście forum, gdzie mogłem się wygadać i medytacje Leszka na bezpieczeństwo. Boże, jak cudowna była ta medytacja, bardzo delikatna i ucząca podstawowego pojęcia bezpieczeństwa. Orałęm ją 3 miesiące i to jaką ulgę mi przyniosła to jest nie do opisania.

Dla mnie pierwsze 1,5 pracy z afirmacjami było okropne. Opory były naprawdę silne, ja brałem na siebie za dużo na raz, pierwszy raz w życiu czułem, że emocje mogą sprawiać aż taki ból. Dość długo też nie miałem zbyt dużych efektów, moja pś przez długi czas była przekorna i sabotowała mi wiele rzeczy. Pomogło mi i wręcz uratowało bardzo częste modlenie się do Boga (na początku nieporadnie, ale szczerze) powierzając mu całego siebie, błagając go wręcz by wziął sobie całego mnie i zrobił co trzeba ze mną, bylebym tylko się uzdrowił z moich problemów, a także nieustanne uczenie się jak siebie polubić i pokochać, jak być dla siebie przyjacielem, oparciem w życiu i rozwoju.


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-05, 09:28:59 »
udawanie nierozumnego a głównie  kompletnie nierozumiejącego słów o pozytywnym znaczeniu i zupełnie niezdolnego do odczuwania pozytywnych stanów i łączenia ich  z pozytywnymi słowami/nazywania tego co się czuje , która to niezdolność i 100 % upośledzenie mentalne i uczuciowe  dopada cię w wątku dotyczącym pozytywnego myślenia jakoś dziwnie rozmija się z opisami pozytywnych stanów przy okazji uwalniania od wpływów szatana i lucyfera haha, czy przy okazji reklamowania kamertonów , tam jakoś wszystko rozumiesz, czujesz i nazywasz bez problemu, a tu jakoś nie... żałosne manipulacje z rodzaju tych że ktoś kompletnie nie rozumie co to znaczy pozytywne myślenie a wypowiada się o nim negatwnie bo wie że mu szkodzi :-)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-03-05, 08:15:06 »
medzi

Jak mogę postąpić twoją metodą, skoro dla mnie słowa kocham, bezpieczny, itp. nic nie znaczą? Ja ich kompletnie nie czuję, nie rozumiem, są dla mnie ABSTRAKCYJNE - nie ma pod nimi żadnej treści.

Ja np nie wiem, co to jest bezpieczeństwo.

To tak, jak bym sobie np afirmowal: jestem próżnią. Kompletnie to dla mnie nic nie znaczy.