Autor Wątek: Pozytywne myślenie  (Przeczytany 61593 razy)

Grzes

  • Wiadomości: 521
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-05-01, 07:52:20 »
Leszku

Z zadowolenia z usługi

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-05-01, 06:44:16 »
A możecie powiedziec czy zdarza wam się że klient zapłaci więcej niż wynika z oficjalnego cennika?

Mnie się zdarza :)
A o czym to świadczy?

NYC

  • Gość
[#]   « 2016-05-01, 01:16:02 »

Kolejna afirmacja: "Jestem bezpieczna z moimi wszystkimi, też dużymi sukcesami, o których wiedzą inni."

Dziękuję. Lepsze to niż świadome uciekanie przed zazdrośnikami przez wcielenia :D

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-04-30, 11:19:15 »
Kinga
Ee, dzięki - nawet nie traktowałem tego jako jakieś wyznanie, dla mnie to takie naturalne i zwyczajne, że takie rzeczy w człowieku siedzą i że w ramach rozwoju się dokopujemy do tego, aby to odpuścić raz na zawsze.

Masz rację z tą bezsilnością i niemocą - u mnie, zaraz obok lęków to były najczęściej towarzyszące mi uczucia, dopóki byłem uzależniony od rodziny. I to one budziły najwięcej rozpaczy, a rozpacz popycha do różnych niefajnych stanów. Miałem taki etap w życiu, kiedy mimo że świadomie tego nie życzyłem, to potrafiłem wyobrażać sobie jakby to było gdyby moi rodzice zginęli np. w wypadku i poczułbym się wolny od nich. Jaka to by była ulga! A to wszystko wynikało właśnie z bezsilności, człowiek miał poczucie że dopiero gdyby umarli, to by się od nich uwolnił. Oczywiście za tym szło poczucie winy za takie myśli i cała gama innych emocji.

I gdy uwolniłem się od rodziców nie tylko fizycznie, ale również mentalnie i emocjonalnie, gdy zniknęła bezsilność - zaczęły zanikać chęci mszczenia się, odgrywania się na nich i inne negatywne emocje. Stało się to niepotrzebne.

ontoja
Trzymanie się na dystans to mało powiedziane - 2,5 roku temu zerwałem całkowicie wszelkie kontakty z nimi. Oni nie chcieli się zmienić, nie chcieli zmienić stosunku do mnie, wybrali toksyczność i jej się trzymają. Mają do tego pełne prawo, ale tym samym nie pozostawili mi innego wyjścia.

Powodów do wybaczania to oni mi dawali na bieżąco tyle, że podtrzymując kontakty z nimi raczej nie byłbym w stanie przebaczyć do końca, bo cały czas by się nowy materiał tworzył. I tak potrzebowałem ponad 2 lat po urwaniu tego źródła żeby jeszcze to czyścić, a na pewno co nieco jeszcze zostało :D

Stracili więc syna, ale to nie jest akt mojej zemsty wobec nich, ale akt miłości wobec siebie. Nie cieszy mnie to że muszą tego doświadczać, ale nie będę im też współczuł z tego powodu, ponieważ sami sobie na to bardzo, bardzo ciężko zapracowali. Nie działałem z intencją dosrania im, ale z intencją pomagania sobie, wspierania się w wyjściu z tego bagna. Koncentracja na tym doprowadziła mnie takich, a nie innych decyzji i wyborów, więc to może wyglądać z zewnątrz jakby im jakąś krzywdę zrobił, a w rzeczywistości ja tylko dążyłem do swojego szczęścia, co w połączeniu z ich intencjami i wyborami musiało przybrać taką formę. Ponieśli więc konsekwencje karmiczne swoich czynów samoistnie, bez mojej intencji zemsty, choć za moim czynnym udziałem, ponieważ na ich własne życzenie okazało się, że moje Najwyższe Dobro oznacza urwanie kontaktu z nimi. Nie zależało mi na tym, ale tak wyszło. Co ja na to poradzę?

Na obecnym etapie jestem też gotowy w każdym momencie przyjąć ich z powrotem do swojego życia i dać kolejną szansę (a pewnie nawet i kilka szans), ale tylko pod warunkiem prawdziwych zmian w ich nastawieniu i szczerej chęci, aby rozwijać relacje z myślą o jakości całej relacji, a nie własnych, egoistycznych celów. To się raczej nie wydarzy, ale na nic się nie zamykam, w cuda wierzę :)

Dla mnie to jest dowód, że karma działa samoistnie, że ja muszę koncentrować się tylko na moim szczęściu, miłości, wolności i wszystkich innych Boskich aspektach, a Bóg poprowadzi to tak, aby było dla mnie jak najlepiej. A skoro dla mnie będzie jak najlepiej, to nieważne co się stanie z innymi ludźmi. Nie obchodzi mnie to, czy moi rodzice przejmują się tym że się od nich odciąłem czy im to wisi i powiewa (co jest bardzo możliwe).

Chodzi przecież o to, żebym ja się czuł dobrze. A jeśli czuję się dobrze, tak naprawdę dobrze - to nie mam żadnej potrzeby, aby inni ludzie czuli się źle, bo niby w jaki sposób miałoby to sprawić, że będę czuł się jeszcze lepiej? :)

Tematu przebaczenia nie przepracowałem jeszcze do końca, co prawda ostatnio mi tak potężnie odpuściło że chyba nawet wybaczyłem do końca mamie, co jest sporym przełomem, ale przy ojcu poczułem pewne opory i wszystko nie poszło, więc na siłę nie oszukiwałem się że mu odpuszczam do końca. Wszystko w swoim czasie :) Ojciec sobie nieźle nagrabił u mnie, więc trochę ten proces się przeciąga w czasie ;D

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-04-30, 10:13:06 »
Clint
No tak wybaczyłeś ale jak sam kiedyś mówiłeś trzymasz się na dystans ? W innym wypadku gdy nie ma zmiany u tego komu się wybacza to jest się narażonym na to ,że znowu będzie się miało co wybaczać (oczywiście jeśli ma się to jeszcze za co zahaczyć).Nawet jeśli nie ma to po co z kimś takim kontakt podtrzymywać przecież na pewno nie jest miło i przyjaźnie prawda?
 Ja osobiście tak miałem ,że nawet jeśli CZASOWO intencje do mnie u kogoś, kto często wcześniej miał nieczyste, się zmieniały, to od razu to wyczuwałem i jakby nigdy nic mogłem z nim przebywać i się dobrze czuć .Samo to już myślę świadczy o tym ,że krzywdy wybaczam i w sobie nie kiszę tak po prostu z natury.
 Nie piszę tego ,żeby komuś pokazać ,że ochh ja to taki święty jestem tylko jako ciągłość myśli ,które w zasadzie mi samemu rzucają wiele światła na moją drogę w temacie i kontekście tej całej dyskusji .

Gratuluję przepracowania tematu z wybaczeniem rodzicom.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-04-30, 09:56:14 »
ok rozumiem, ja to pisałam z własnego doświadczenia i z tego jak na ten moment to widzę. :)

Ze świadomością ofiary masz rację i myślę, że przy wychodzeniu z tych wzorców wielu osobom jest potrzebne tak, jak piszesz, szczególnie jeśli wcześniej nie potrafiliśmy stawać po swojej stronie.
Mówiąc o łasce, chyba myślimy o czym innym :). Ja miałam na myśli - brak intencji karania siebie i innych, a nie brak ponoszenia konsekwencji, w takich wypadkach co mówisz.  Ten brak intencji do karania, nie rozwija i nie wzmacnia w nas poczucia niegodności - tak to widzę u siebie. My często kreujemy sobie różne autosabotaże, bo np. czujemy się winni za to co robiliśmy, myśleliśmy. A jak winni, to też potem niegodni tego co dobre. Chodzi o to, by nie wzmacniać w sobie tej kary za wszelką cenę, nie umacniać poczucia niegodności, tylko wychodzić poza wzorce karania się, ale też intencje, które się do tego przyczyniły i dać sobie szansę w swoich oczach, by skorzystać z tego co dobre, niezależnie od tego jacy byliśmy do tej pory, jak źle siebie ocenialiśmy  i jak długo to trwało :).

Oczywiście ,że wybaczenie sobie i uwolnienie od poczucia winy jest jak najbardziej korzystne tylko ,że ja osobiście jak wybaczam sobie to też zawsze równocześnie staram się uwolnić od mechanizmów ,które doprowadziły do tego ,że zrobiłem coś co sobie muszę wybaczyć .W innym wypadku wybaczenie nie ma sensu bo za chwilę zrobię coś znowu podobnego .I  zauważam też w środowisku rozwojowym właśnie takie niezrozumienie czym jest wybaczenie .Jeśli zrobiłem czy pomyślałem coś w stosunku do innych ludzi to staram się jeśli mogę ich przeprosić i zadość uczynić .Mam więc moralne prawo oczekiwać tego samego od innych .Nie domagam się tego ani nie oczekuję jednak bo to już uzależnienie !!Nie kiszę też sobie poczucia skrzywdzenia bo też nie o to chodzi !
Zawsze tez dawałem szansę ludziom nawet jeśli wielokrotnie byli wobec mnie nie w porządku .Jednak takie wybaczanie za którym nie idzie zmiana intencji u tego komu się wybacza jest niekorzystne zarówno dla jednej jak i drugiej strony.
 Uważam ,że od takich osób trzeba po prostu trzymać się na dystans a mentalne ,nawet subtelne sugestie i oczerniania z ich strony odsyłam i będę odsyłać poczuciem niewinności .I tego się uczę i chcę nauczyć bo to moja lekcja do przerobienia .
 Chyba rozumiem o co chodzi też z tą mściwością .Ja na to patrzyłem chyba z innej perspektywy .Ja nigdy mściwości nie miałem ,krzywdę choćbym chciał ją pielęgnować (a tak kiedyś bywało w imię źle pojętej ochrony własnej)to zapominałem po dwóch dniach maksymalnie .Zawsze szukałem przyczyn jakichś wydarzeń ,tego ,że ktoś mi coś zrobił czy powiedział w sobie .Teraz z perspektywy patrząc to było nawet często przesiąknięte szukaniem winy w sobie.Także nie bardzo to rozumiem co ktoś do mnie o tym "rozmawia"( w temacie mściwości):)
« Ostatnia zmiana: 2016-04-30, 10:00:59 wysłana przez ontoja »

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2016-04-30, 08:51:47 »
Clint,
szacun : ), że tak szczerze to opisałeś.
Moim zdaniem intencje karania, zemsty są wtedy, gdy mamy ogromne pokłady niemocy i bezsilności w sobie, bo tylko z niemocy rodzi się  poczucie niesprawiedliwości i frustracja. To własna niemoc podpowiada, że póki inni nie poniosą kary, to my będziemy nieusatysfakcjonowani i własna bezsilność mówi, jak bardzo niesprawiedliwe jest to, że inni mają to, czego my nie mamy, albo że ktoś niewystarczająco zadośćuczynił wyrządzone krzywdy. Jak coraz bardziej realnie doświadczamy Mocy Sprawczej Boga we WŁASNYM życiu, to coraz bardziej zanika poczucie niesprawiedliwości, intencje zemsty, karania, buntu, frustracji.  Wtedy zaczynamy dostrzegać korzyści o jakich mówisz. Świadomość, która coraz bardziej doświadcza korzyści z Mocy Sprawczej, pragnie, by inni też jej doświadczali, nawet jeśli będzie ona wynikiem łaski Boga, który ciągle zamiast oczekiwać, byśmy ponieśli kare za swoje zaślepienia, wspiera nas, byśmy się otworzyli i nauczyli korzystać z tej Mocy, dla swojego Dobra.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-04-29, 21:37:59 »
Ja sobie ostatnio odreagowywałem mściwość wobec rodziców i ogólnie ludzi. Mocno to trzymało i muszę przyznać, że chęć zemsty za krzywdy mocno trzymała i wydawała się niezwykle uzasadniona.

Jednak jak już to puściło to poczułem, że uczucie jest strasznie bez sensu. Zemsta mi niczego nie zwróci, nie cofnie czasu, nie sprawi że przestanę odczuwać ból spowodowany krzywdą. Krzywda mojego kata nic mi realnie nie da.

Jako człowiek nieoświecony, mający w sobie jeszcze jakieś lęki i ograniczenia - oczywiście że chce aby działał sprawny system sprawiedliwości, chcę aby bandyci i niegodziwcy nie czuli się bezkarni. Bardziej to jednak widzę w kategoriach prewencji, czuję się bezpieczniej wiedząc że jest na świecie mniej osób skłonnych robić złe rzeczy, ponieważ obawiają się konsekwencji. Jeśli jednak ktoś mnie już skrzywdzi w sposób nieodwracalny (np. zabije ukochaną osobę), to mleko się rozlało - choćby gościa torturowano na najbardziej wymyślne sposoby, nie zwróci mi to ukochanej osoby, nie zaleczy dziury w sercu. Świadomość cierpienia tego gościa i powrotu do niego tego co mi zrobił, niczego by mi nie dała po za toksycznym sposobem na rozładowanie bólu i cierpienia, który spowodował.

Oczywiście że w takiej sytuacji kipiałbym emocjami i byłoby ciężko gościowi odpuścić, szczególnie gdyby pozostawał bezkarny. Jednak to ja bym się męczył z tymi emocjami, a nie on, więc zrobiłbym wszystko żeby sobie odpuścić i mu przebaczyć - nie dla niego, ale dla siebie, ponieważ pałanie nienawiścią tylko by babrało tą dziurę w sercu, którą bym miał.

Na szczęście nigdy nie miałem do czynienia z tak skrajnymi przypadkami, ale moi rodzice też dali mi nieźle popalić. Ponad 20 lat dosrywania jednak nawarstwiło sporo emocji i żądza zemsty była naprawdę silna, latami mi to schodziło. Oni do dzisiaj prawdopodobnie nie zrozumieli co mi zrobili i co lepsze, mają mnie pewnie za wariata i przewrażliwionego cipka emocjonalnego. Poczucia sprawiedliwości więc nie stało się zadość, oni sobie dalej żyją w poczuciu wyższości i obarczają mnie winą za wszystko co nie wyszło w naszej relacji.

Ja stałem się z kolei na tyle pewny siebie i mam na tyle dużo wiedzy czy świadomości pewnych mechanizmów, że wiem że gdybym chciał to mógłbym ich psychicznie zniszczyć. Mógłbym odpłacić im pięknym za nadobne - wiedziałbym w jakie czułe punkty uderzać, wiedziałbym jak im wjechać na poczucie winy, obalić ich sztuczne fasady wyobrażeń o sobie, mógłbym im na wiele sposobów udowadniać jacy okropni, źli i popaprani byli, jak wiele krzywdy zrobili swoim własnym dzieciom i to na naprawdę popaprane sposoby. Mógłbym im dać choć namiastkę tego, co ja musiałem przeżywać przez 20 lat.

Oj, jak to kusiło, moja pś nie chciała sobie tego odpuścić :D Jednak to ja się męczyłem z moim stłumionym żalem, to ja sobie wyobrażałem różne sytuacje jak im dosrywam wkręcając się w nieprzyjemne emocje. W trakcje sesji partnerka mnie zapytała, to jak bym się czuł naprawdę gdybym zrealizował swoją zemstę.

I wtedy uświadomiłem sobie, że... okropnie. Nie chcę nikogo niszczyć ani krzywdzić. Nie czułbym się dobrze ze sobą. A moim rodzicom to nawet nie życzę takiego losu, szczerzę mówiąc dużo bardziej bym wolał, żeby coś zrozumieli i sobie poukładali w głowie, nawet beze mnie w ich życiu, od tak żeby zrobili to dla siebie, a nie dla mnie :)


kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2016-04-29, 21:23:46 »
ok rozumiem, ja to pisałam z własnego doświadczenia i z tego jak na ten moment to widzę. :)

Ze świadomością ofiary masz rację i myślę, że przy wychodzeniu z tych wzorców wielu osobom jest potrzebne tak, jak piszesz, szczególnie jeśli wcześniej nie potrafiliśmy stawać po swojej stronie.
Mówiąc o łasce, chyba myślimy o czym innym :). Ja miałam na myśli - brak intencji karania siebie i innych, a nie brak ponoszenia konsekwencji, w takich wypadkach co mówisz.  Ten brak intencji do karania, nie rozwija i nie wzmacnia w nas poczucia niegodności - tak to widzę u siebie. My często kreujemy sobie różne autosabotaże, bo np. czujemy się winni za to co robiliśmy, myśleliśmy. A jak winni, to też potem niegodni tego co dobre. Chodzi o to, by nie wzmacniać w sobie tej kary za wszelką cenę, nie umacniać poczucia niegodności, tylko wychodzić poza wzorce karania się, ale też intencje, które się do tego przyczyniły i dać sobie szansę w swoich oczach, by skorzystać z tego co dobre, niezależnie od tego jacy byliśmy do tej pory, jak źle siebie ocenialiśmy  i jak długo to trwało :).


ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-04-29, 21:11:18 »
Nie no Witek wiadomo ,że nie ma co oczekiwać tej skruchy a już wymagać to w ogóle można czekać całe życie i umrzeć w poczuciu zawiedzenia;)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2016-04-29, 20:58:52 »
Ontoja
Wybacza się dla siebie, ja nie uważam by było to jednoznaczne z dawaniem rozgrzeszenia przestępcy/katowi w układzie. Jeśli jest to szkoda materialna można żądać rekompensaty, jeśli emocjonalna - to najlepiej uwolnić się od wpływu jeśli druga osoba tego nie zauważa i kontynuuje. W tym co ja doświadczyłem, próba uzyskania czegoś od danej osoby kończy się wielowcieleniowym wracaniem do niej, bez konstruktywnego rozwiązania i przeminięcia bólu. W tym kontekście też mi fajnie pomaga/pomagało "Niech to co moje (w tej osobie) wróci do mnie, niech to co jej (we mnie), wróci do niej". To pomaga rozpoznać czego poczucie straty mamy i co umiejscowiliśmy (jakie prawo do siebie, do swoich uczuć, szans, perspektyw, możliwości) w tej osobie i pomaga rozpocząć proces przywracania tego sobie, tak że ta osoba i jej krzywda wobec nas, traci na znaczeniu i pojawia się wyrównanie (w swoim wnętrzu).

T.zn. w ogóle wybaczenie przychodzi na etapie uniezależnienia się emocjonalnego od danej osoby czy jej zachowań (po przekroczeniu etapu obrony przed nią - czyli tam gdzie już ani razi, ani interesuje). Uznanie własnej krzywdy jest ważne ale u oprawcy zazwyczaj nie dostaje się feedbacku którego się oczekuje i człowiek zazwyczaj kręci się i napotyka na tę samą ścianę, więc najlepiej samemu w pełni uznać to czego się doznało i otwierać się/szukać drogi by wyzwolić się od przymusu zyskania czegoś od oprawcy/kata, by nie wiązać się nadal do niego. I tu jest proces wybaczenia i uniezależnienia (przekroczenia cudzego wpływu).

Co do tego co piszesz (o karze śmierci dla takich osób), szczerze mówiąc, nie wiem jakie do końca mam zdanie (czy się powinno czy nie), ale jeśli jest satysfakcja że ktoś dostał za swoje, to moim zdaniem coś może być nie halo, t.zn. że warto przemyśleć bo z dumy, poczucia wygranej idzie (przemyśleć czy z tego działać się chce).

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-04-29, 20:33:57 »
Kiedyś, jak miałam intencje walki z ludźmi (z nich biorą się też wzorce rywalizacji), to ten pomysł by mi się spodobał :).
Teraz wolę coś innego. Teraz zrobiłabym modlitwę, by druga osoba oprzytomniała i pozwoliła sobie na szacunek do siebie (tym bardziej jeśli ta osoba ma WJa, nie jest to jakaś strzyga),  bo wiem, że kiedy człowiek szanuje siebie, to nie chce robić krzywdy ani sobie, ani innym ludziom. Wiem też, że skuteczność tej modlitwy nie jest całkiem zależna ode mnie, ale  żeby mentalnie odesłać, to trzeba się na tym mentalu skoncentrować i w tych energiach też być - bynajmniej przez jakiś czas. Wolę inną jakość energii :).
Moim zdaniem, taki kij ma dwa końce. Jeśli jesteśmy mściwi, to jesteśmy również mściwi wobec siebie. Czyli, jeśli sami czujemy się za coś winni, to od razu uruchamiamy mechanizmy karania siebie, bo równie łatwo karać nam siebie- jak i innych. A jak wzorce mściciela mamy mocno rozbudowane, to rzadko kiedy, pozwalamy sobie na to, by we własnym życiu korzystać z prawa łaski i wszystkiego co ona dobrego ze sobą niesie :). A niesie bardzo dużo :).

Jak dostanie to co przysłała to może oprzytomnieje .
Mściwy bym był gdybym coś jeszcze od siebie podesłał dodatkowo .
Jeśli nie mam intencji ,żeby to we mnie trafiło ,jeśli moje intencje zarówno do siebie jak i innych są kryształowo czyste to to co ktoś do mnie negatywnego wysyła i tak wraca do tej osoby .I jak to wtedy nazwać gdy się ma tę świadomość? Mściwością?
Oczywiste to jest ,że to nie dla prawie oświeconych gigantów ducha tylko dla tych ,którzy odczuwają negatywne intencje do nich kierowane.
To jest bardzo ważny etap dla tych ,którzy nadmiernie dotychczas usprawiedliwiali innych za świństwa ,które im robili .To bardzo ważny etap aby wyjść ,ze świadomości ofiary .To bardzo dobra nauka dla tych którzy nie dostają informacji zwrotnej ,że coś robią źle więc sobie pozwalają to robić dalej albo i więcej .Można by nazwać to nawet miłością ,bo nawet taka ciężka lekcja ma pozytywne koniec końców efekty.
Niestety ale tą świadomość ofiary to widać nawet u tych ,którzy uważają ,że ich problem mnie dotyczy i nie będą sobie zaniżać wibracji bawiąc się w takie gierki .
Ja u siebie np.dopiero niedawno tą świadomość ofiary w ogóle odkryłem w tego typu mechanizmach .
Parafrazując Twoje słowa :Jeśli jesteśmy mściwi, to jesteśmy również mściwi wobec siebie" -to jak jesteśmy pobłażliwi wobec takich osób to mamy brak szacunku dla siebie .
Mnóstwo ataków mentalnych ,szczególnie na osoby na świeczniku nie ma nic wspólnego z ich intencjami walki .Choćby nie wiem jak by byli "czyści" to i tak są osoby ,które im źle życzą .
Oczywiście wierzę ,że to możliwe aby być w pełni bezpiecznym bez stosowania takiej obrony ale to jak już wcześniej pisałem wymaga naprawdę pełnego poczucia niewinności ,ochrony boskiej ,zero wzorców rywalizacji chociażby w postaci ukłucia myśli typu"on coś osiągnął ,ja też to osiągnę bo nie jestem gorszy".No i w ogóle braku negatywnych emocji bo one już robią pewne dziury i luki do przyczepienia się złych myśli i klątw.
 W ogóle uważam ,że wybaczenie to się należy osobie która szczerze przeprasza za krzywdy ,które wyrządziła.Wybaczenie osobie ,która nie wyraża skruchy jest tylko i wyłącznie karmieniem jej destrukcyjnych tendencji i swojej świadomości ofiary .A to jest tak modne wśród rozwojowców każdemu wybaczyć .Co by było jakby tak wszystkim przestępcą wybaczać?Śmiali by się tylko z idiotyzmu wybaczających .Oczywiście wybaczenie ma sens dla własnego spokoju ducha ,żeby się nie gryźć i nie wspominać kogoś kto nam wyrządził nam jakąś krzywdę i całej tej sytuacji a pozostaje gdzieś na dystans od nas i nie możemy go pociągnąć do odpowiedzialności .Np.ktoś podrapał Ci samochód ,nie wiesz kto albo podejrzewasz i nic nie możesz zrobić .Wybaczasz .A jak widzisz ,że ktoś drapie Ci samochód to co robisz ?Wybaczasz z automatu czy dzwonisz na policję ?A co robi policja ?Poprzez cały aparat sprawiedliwości  wymierza mu karę .Jest szansa ,że zwróci Ci pieniądze za szkodę .
Poza tym nie jestem za prawem łaski .Jestem nawet za karą śmierci dla bestialskich bandytów i czuję się z tym w porządku
i nie widzę tu mściwości .Czym szybciej im karma wróci tym lepiej dla nich.
Przydługi post i wielowątkowy ale jakoś mi się dużo myśli nasunęło:)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2016-04-29, 18:06:13 »
Do tego czasu można świadomie mentalnie odsyłać to co inni wysyłają niekorzystnego.

Kiedyś, jak miałam intencje walki z ludźmi (z nich biorą się też wzorce rywalizacji), to ten pomysł by mi się spodobał :).
Teraz wolę coś innego. Teraz zrobiłabym modlitwę, by druga osoba oprzytomniała i pozwoliła sobie na szacunek do siebie (tym bardziej jeśli ta osoba ma WJa, nie jest to jakaś strzyga),  bo wiem, że kiedy człowiek szanuje siebie, to nie chce robić krzywdy ani sobie, ani innym ludziom. Wiem też, że skuteczność tej modlitwy nie jest całkiem zależna ode mnie, ale  żeby mentalnie odesłać, to trzeba się na tym mentalu skoncentrować i w tych energiach też być - bynajmniej przez jakiś czas. Wolę inną jakość energii :).
Moim zdaniem, taki kij ma dwa końce. Jeśli jesteśmy mściwi, to jesteśmy również mściwi wobec siebie. Czyli, jeśli sami czujemy się za coś winni, to od razu uruchamiamy mechanizmy karania siebie, bo równie łatwo karać nam siebie- jak i innych. A jak wzorce mściciela mamy mocno rozbudowane, to rzadko kiedy, pozwalamy sobie na to, by we własnym życiu korzystać z prawa łaski i wszystkiego co ona dobrego ze sobą niesie :). A niesie bardzo dużo :).

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2016-04-29, 16:25:35 »
Michał486,
kiedyś pracowałam z taką afirmacją "Mam prawo chcieć......", trudno coś kreować, kiedy nie dajemy sobie prawa do tego, by w ogóle tego chcieć :)

Mariusz,
mnie się zdarza co jakiś czas, ale jest to najczęściej 20-30% więcej.
Kilka razy w życiu,  ktoś mi zapłacił 100% więcej.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-04-29, 16:08:38 »
Darek
Napisałam o tym, również poprzez afirmacje:)

Podstawa to zasługiwanie, niewinność, bezpieczeństwo, akceptacja sukcesów, nawet większych, niż innym się wyobraża czy dopuszczają, za to w zgodzie z Najwyższym Dobrem.

kinga
Jak jest poczucie winy, to konsekwencje ponosi też ten, do którego jest skierowana zazdrość. Dopóki nie uzdrowi w sobie tego co wymieniłam wyżej

Poziom wibracyjny może być całkiem inny i zahaczać się coś tylko w aspekcie danego wzorca.

Do tego czasu można świadomie mentalnie odsyłać to co inni wysyłają niekorzystnego.To nie tylko poczucie winy i lęki powodują podatność.Czasem mogą to być jakieś inne emocje ,które akurat odczuwamy ,żeby się coś przylepiło, choć poczucie niewinności i brak mechanizmów konkurencji są tu najważniejsze.Brak mechanizmów konkurencji czyli całkowite i bezwarunkowe życzenie każdemu dobrze ,każdemu.Trzeba by być prawie oświeconym aby spełnić te wszystkie warunki .No tak w moim odczuciu to wygląda.
« Ostatnia zmiana: 2016-04-29, 16:16:48 wysłana przez ontoja »