"Kult Stepana Bandery i Romana Szuchewycza do roku 1991 r. rozwijał się w banderowskich środowiskach emigracyjnych, głównie w Kanadzie i USA. Później przeniósł się na Ukrainę, głównie zachodnią (czyli między Bugiem a Zbruczem), oraz do niektórych kręgów mniejszości ukraińskiej w Polsce. Te ostatnie korzystały i korzystają nadal z bezradności państwa polskiego w tej sprawie.
Po 2005 r. kult zaczął gwałtownie rozwijać się także w innych częściach Ukrainy. Szczególnie po tzw. pomarańczowej rewolucji, bardzo mocno wspieranej przez tzw. poprawne politycznie polskie środowiska, a także – co niestety ze smutkiem należy zaznaczyć – przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i kolejnych polskich ministrów spraw zagranicznych. W wyniku takiej sytuacji prezydent Wiktor Juszczenko nadał w 2007 r. tytuł bohatera Ukrainy Romanowi Szuchewyczowi. Trzy lata później już po sromotnie przegranych przez siebie wyborach prezydenckich, podobny tytuł nadał Stepanowi Banderze.
Gloryfikacja wyrażała się w tym czasie równie poprzez:
- stawienie pomników zbrodniarzom,
- organizowanie uroczystości i pochodów ku ich czci,
- utrudnianie upamiętnienia ofiar ludobójstwa,
- indoktrynację młodzieży szkolnej,
- prymitywną propagandę medialną.
Trzeba zaznaczyć, że tego typu działania cieszą się poparciem Cerkwi greckokatolickiej, w tym też niektórych jej hierarchów. Przykładem jest postawa arcybiskupa greckokatolickiego Lwowa Ihora Wozniaka, który nie tylko poświęcił pomnik Bandery, ale i wygłosił kazanie (a raczej przemówienie polityczne) gloryfikujące zbrodniarzy. Nie lepsza jest też postawa niektórych duchownych greckokatolickich w Polsce."
http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/page23.php