Nie ma postępu bez wejścia w swoje problemy czy to zewnętrznie czy wewnętrznie.
Dlatego spytałem w tamtym wątku czy coś ci dała ta nowa nieprzyjemna sytuacja, czy cokolwiek przestawiła w twojej świadomości. Nie odpowieziałaś czy tak czy nie tylko, że oni cie okradli bo robiłaś coś złego w przeszłosci itd.
Ja na szczęście szybko sobie uświadomiłam skąd się wzieły nagle moje kłopoty, zaniechałam tych ćwiczeń i dzisiaj jest już spokojnie.
To nie jest spokój, tylko pozorny komfort za jakąs cene. Ja czuje że też w pewne rejony (podświadomości, życia) nie wchodzę , by zachować pewien "spokój", tylko, że.. później ten "spokój" mnie męczy i objawia się w ciele, a tylko moje ego czuje sie spokojne, w rzeczywistosci wogole nie jestem spokojny właśnie dlatego że nie wchodze w te problemy i nieprzyjemne sytuacje, konfrontacje z ludźmi. Ale działam w przeciwnym kierunku dlatego np. pytałem w jakimś wątku o to co zrobić by nie dochodiło do kłopotów tylko wcześniej w to wejść i skonfrontować się, mimo że czuję wtedy jak by mi się grunt walił pod nogami... bo wiem że przejście przez to piekło jest konieczne by uzyskac spokój prawdziwy.
Twoje kłopoty nie wzięły się od ćwiczeń, tylko od zawartości podświadomości, z która się nieskonfrontowałaś wcześniej. Warto być świadomym różnicy pomiędzy tymi przyczynami. Wydaje mi się że posługujesz się/ manipulujesz pewną duchową nomenklaturą by budowac sobie jakiś obraz świata i siebie w nim, a więc wnosze że masz jakiś wpływ na strukture swojej podświadomości i przyjmujesz nowe treści, transformujesz swoje przkonania, dlatego jesteś zdolna do uświadomień pod wpływem takich nieprzyjemnych sytuacji, a to by znaczyło, że te ćwiczenia są dla ciebie dobre.