medzikowsky,
w porzadku, zwracam honor jesli zbyt skrajnie ocenilem Twoj geopolityczny swiatopoglad po jednym wpisie. Ale nie znam Cie przeciez, a Twoje poglady znam tylko z tych wpisow, ktore przeczytalem - i do nich sie odnosze.
Owszem, czerpie z tego "systemu" - poniekad w wyniku moich wczesniejszych decyzji zyciowych. Przyjechalem tu 7 lat temu, kiedy w tematach (geo)polityczno-kulturowych bylem zupelnie zielony (chociaz Polske zawsze lubilem i ciezko mnie bylo ja zostawic).
Uswiadamianie zaczelo sie powoli jakies 3 lata temu, a wykrystalizowalo niecaly rok temu. Od tamtego czasu dzialam w kierunku, aby czerpac coraz mniej. Zreszta i tak zawsze bylem minimalista, z tzw. "dobrobytu" korzystam, ale raczej umiarkowanie [roznie to slowo mozna tez rozumiec, dla niektorych "dobrobyt" bedzie oznaczac otaczanie sie najnowszymi chinskimi zabawkami, dla innych bardzo skromne, ale wygodne zycie]. Zyc na Bialorusi - czemu nie, moze w przyszlosci? Ze zgromadzonych informacji mysle, ze mogloby mi sie tam podobac:)Gdybym nie mial rodziny, moglbym dzialac troche bardziej radykalnie:)Swoje miejsce widze jednak w Polsce - predzej czy pozniej tam wroce. Na razie wszystko idzie w dobrym kierunku. A inna sprawa, ze tu gdzie zyje, tez jest duzo dobrego do zrobienia.
Ja nie mam pretensji do Anglikow, ze zyja sobie w dobrobycie niejako cudzym kosztem. Wiekszosc z nich na to wszystko inaczej patrzy. Nie dziwie sie, ze sa dumni ze swojej Wielkiej Brytanii - narod powinien byc dumny ze swoich dokonan. Wszak nie lubie kiedy Polacy pluja na swoja wlasna historie - dlaczego mialbym oczekiwac tego od Anglikow? Kiedys jednakoz bracia Celtowie beda musieli sie obudzic.